Kilka lat temu, na początku mojej rodzicielskiej drogi, żyliśmy z jednej, dość niskiej pensji i skromnego macierzyńskiego. Problem lokowania gotówki był mi zupełnie obcy, a szaleństwem nazywałam kupowanie dodatkowego kilograma truskawek. Kiedy…
Książkowy przykład ekstrawertyczki, która pisze, bo musi, inaczej się udusi. Zupełnie i na śmierć. Z sarkazmu, refleksji, obserwacji lepi teksty jak ciasteczka i okrasza je słodkim lukrem z czarnego poczucia humoru albo gorzkim podsumowaniem. Pisała blogi na długo przed tym, zanim stało się to modne. Poza blogowaniem, zajmuje się mężem i błaganiem córki o sen.