Blog zarósł kurzem, bo niewiele było tematów, którymi chciałabym się podzielić – i chyba żadnego związanego nie z moim życiem prywatnym, który tak bardzo spędzał mi sen z powiek jak ono.

Kiedy to piszę, jest już cicho. Czuję jeszcze swąd zgliszczy i chrupot wszystkiego, co jebło z hukiem, a miało być na zawsze, pod stopami, ale już nie doprowadzają do rozpaczy. Wsluchuję się i wdycham, żeby zapamiętać ten stan, ten stan kiedy wszystko zaczyna się od nowa. Który jest definicją ambiwalencji – mieszanki nadziei, przerażenia w panierce ze zmęczenia.

***

Wiesz, ja bardzo chciałam całe życie wszystkich uszczęśliwić. Szukałam rozsądnych szkół i zajęć, by znaleźć tą “odpowiednią pracę” i uspokoić rodziców, że inwestowanie w moje wykształcenie się opłacało. Móc im się odwdzięczyć za lata wyrzeczeń i stawiania dzieci na pierwszym miejscu.

W pracy nie umiałam pilnować swoich granic i zakresu obowiązków – zawsze chciałam więcej, żeby na każdym kroku udowadniać, że jestem dobrym pracownikiem – nie chciałam wypłat ani premii, tylko docenienia, choć rzadko wykonywana praca miała cokolwiek wspólnego z tym, co gra mi w duszy.

W relacjach dawałam z siebie 200%, udowadniając, że jeśli trzeba, to przyjadę, będę, ugotuję zupę, podniosę na duchu, rozśmieszę, zakopię zwłoki i nie będę zadawać pytań.

W macierzyństwie chciałam wpisać się w kanon – matki z rosołem, która jest troskliwa i czuła i rzadko podnosi głos, pokornie spycha swoje potrzeby na dalszy plan, tak jak trzeba.

Sporo wody musiało upłynąć, by pojąć, że nie jestem odpowiedzialna za niczyje, poza własnym szczęście.

Rodzice od kilku lat układają sobie życie na nowo – są szczęśliwi i nie mają wobec mnie żadnych roszczeń. Nawet nie zdają sobie sprawy ile decyzji podjęłam, by ich zadowolić. Odkrycie, że są zajęci swoim życiem przyniosło i ulgę i strach.

Nawet w tej pracy, w której spijałam z szefowymi kawki zapewniana o dozgonnej sympatii, wychodziłam z rachunkiem, który się nie zgadzał lub wypowiedzeniem, na które nie zasłużyłam. W każdym miejscu, poza którym “miałam sobie nie poradzić”, jednak jakoś sobie radzę.

Zapominam o tych składnikach na rosół, często oglądamy bajki do późna i obiad kleję z półproduktów. Drę się ponad normę i nawet każdorazowe przeprosiny nie gaszą wyrzutów sumienia. Nie nadaję się na matkę męczennicę, której jedynie uśmiech dziecka rozjaśnia dzień. Kocham ponad życie, ale nie chcę się poświęcić w całości nawet dla kogoś, bez kogo moje życie nie ma sensu i nazywa mnie mamą.

Tak bardzo chciałam zawsze żyć, żeby nikt przeze mnie nie płakał. Nie złorzeczył mi, “że karma wróci” i dostanę za swoje.

Musiało upłynąć ponad 30 lat, żeby do szpiku kości pojąć, że tak się nie da. Że życie poświęcone wywoływaniem cudzych uśmiechów jest wykańczające, a wszystko, co robisz ponad normę i siły, tak szybko staję się cudzą rutyną.

Zmagam się z faktami, które każdy interpretuje po swojemu.
Od kilku miesięcy czytam, słucham i dowiaduję się o sobie wstrętnych rzeczy, także od ludzi, z którymi chyba nawet nie rozmawiałam.

Wyszłam z roli dobrej Oli, która się ukłoni, przeprosi, wybaczy, uwierzy i tak bardzo zabiega o sympatię. Czuję się jakbym bardzo długo szła w obrzydliwym deszczu i miała na sobie dziwnie ciężki plecak, który w zasadzie nie jest mój. Szłam z nim tak długo, że uwierzyłam, że muszę, a wszystkie komentarze – o tym, że robię to nie tak, nieporadnie i za wolno, bardzo brałam do siebie.

A teraz usiadłam zziajana i przemoczona. W zaparowanych okularach i obolała. Bo zapomniałam dokąd miałam dojść i czy dokądkolwiek. Słysząc w głowie sprzeczne głosy, ale nie swój.

Jeszcze niewiele wiem i wątpliwości we mnie więcej niż zwykle.
Niby stoję i śmieję się jakby śmielej, choć wielu uważa, że nie powinnam, ale czasem wystarczy smutna piosenka i zalewam się łzami.
Sprostałam wielu wyzwaniom, które ściągnęłam na siebie sama i stworzyłam wiele problemów, z których próbuję się wyplątać.

Chciałam przeprosić tych, których rozczarowałam, a potem, taka przemoczona i zziajana, zrozumiałam, że najpierw powinnam samą siebie i tylko to wybaczenie może coś naprawdę zmienić.

Mam masę wątpliwości i tylko jedno wiem na pewno – przecież nie da się żyć tak, żeby nikogo nie skrzywdzić i nie skrzywdzić przy tym siebie.

Dsc 3437
fot. Michał Szubert – Szubert Photography

I jestem bardzo ciekawa, niemniej przerażona, co dalej.

Cześć. Witam się z nowym etapem życia. Dawno mnie tu nie było, bo w dotychczasowe wybuchło w powietrze i zostało zmiecione z powierzchni ziemi, co na jakiś czas mnie ogłuszyło.

132 komentarze
  1. Trzymam za Ciebie kciuki!! I wiem, że gdy złapiesz oddech, okulary „odparują , to wstaniesz i pójdziesz dalej. Mam 42 lata, od jakichś pięciu jestem w końcu asertywna, na bok sentymenty itp. W pracy już nikt nie kładzie roboty bez pytania czy dam rade, a mąż obczaił w końcu gdzie i po co trzymamy odkurzacz. Tylko po co ja się tak szarpałam 3/4 życia?

    1. Jestem z Ciebie bardzo dumna i jednocześnie zazdroszczę troszkę zrozumienia samej siebie. Miałam podobnie. Od ponad roku poniekąd osignelam wszystko co chciałam w kwestii życia rodzinnego przynajmniej a jednak stoję w miejscu i nie wiem co dalej. 3mam kciuki za wybranie właściwych drzwi ja jeszcze nie mam śmiałości otworzyć tych dla siebie nie wiem które stoję i przyglądam się framugom jakbym chciała wyczytać na których jest napisane moje imię. Bardzo trudno jest żyć dla siebie samej zwłaszcza gdy do tej pory zawsze żyło się dla innych. Jesteś krój dalej niż ja albo w miejscu w którym byłam jakiś cza temu. Czas pokarze w każdym razie 3mam kciuki i ściskam.

  2. Trzymam za Ciebie o ten nowy start kciuki, patrzę na to co pokazujesz i uśmiecham się kibicując. Nie wiem co przechodzisz mogę się tylko domyślać, leć kolorowy ptaku, niebo jest Twoje.

    1. Powodzenia, gratuluję, ja nie mam jeszcze tyle odwagi, niby już wszystko rozumiem, ale dalej naiwnie wmawiam sobie że przecież karma wróci i jeszcze będę szczęśliwa. To że idziemy na dietę jest ważne i zdrowe i dzieje się, ale nie to jest najtrudniejsze, najtrudniejsze jest utrzymać efekty po diecie bo nawyki trzeba zmienić. Wierzę że Ci się uda bo już otworu nie ma i mimo Twojego wpisu to nas, Twoich obserwatorek nie odważysz się zawieść a i my Ci nie pozwolimy się poddać. Trzymaj się.

  3. I tak trzeba! Pamiętać o sobie. Dbać o siebie. Sama staram się myśleć o sobie, ale najczęściej robię i mówię to czego oczekują inni, a sama pozostaję nieszczęśliwa. Dziękuję za to, że mi codziennie przypominasz o tym, że w tym życiu ważna, najważniejsza jestem JA. Trzymaj się Ola i nie daj się tym, co mówią źle. Ja często mówię, że zazdroszczę tym ludziom , że nie mają większych problemów i zajmują swoje głowy pierdołami (albo cudzym życiem). Trzymam kciuki za to, żeby wszystko ułożyło się po Twojej myśli. Pozdrawiam serdecznie!
    P. S. Mieszkanie piękne, ale tapeta w sypialni – sztos-nie wiedziałam, że taką chce :D

  4. Zgadzam się z każdym napisanym przez Ciebie słowem, choć mimo tego, że wiem i rozumiem, tak ciężko jest wcielić to w moje życie! Mam nadzieję, że z czasem, powoli, małym kroczkami… Cieszę się, że jesteś i że w przelukrowanym wirtualnym świecie, w którym ludzie nawet w najgorszych sytuacjach życiowych pokazują, jak to niby wszystko jest w porządku, Ty prezentujesz takie prawdziwe oblicze trudnych życiowych sytuacji. Wiem jak dużo moze Cię to kosztować, ale pomaga jak cholera! Bez udawania, bez slodzenia, bez pierdololo o tym jak jest super – dzięki temu jeszcze bardziej wiem, że to co czuje i co przeżywam, jest ok i jest w porządku. Jesteś trochę, jak dziewczyny, które pokazują niewyretuszowane zdjęcia, żeby pokazać, że to normalne wyglądać normalnie. Super, że jesteś ❤️

  5. To co było już za nami! Teraz okulary odparują, wyprostujesz się i z podniesiona głowa będziesz Olinkiem ze zdwojoną siłą. Trzymam za Ciebie kciuki !

  6. Brawo Lepiej późno niż wcale uświadomić sobie pewne rzeczy a na naukę nigdy nie jest za późno tak jak na Nowe lepsze jutro bo w końcu każdy dzień daje nowy początek :)

  7. Witaj Ola
    Fantastyczny tekst. Zdecydowanie to Twoje powołanie. Ten tekst naprawdę utorzamnia mnie z uszczęśliwianiem innych nie patrząc na swoje potrzeby byle inni byli zadowoleni.,by ich oczekiwania były spełnione… Ale to już w trakcie zmian…. Sama zaczęłam dużo czytać i uświadamiać sama sobie ile wyrzeczeń robię z siebie na rzecz innych…
    Powodzenia Olu dużo siły w wracaniu do normalności tej nowej, innej… spokojniejszej… 🤗

  8. Świetny tekst. Genialny wręcz. Jakie to powinno być oczywiste, a jakze nie jest. Po kilku latach walki a spokojny sen swój i dzieci, o szczescie i dobro, usłyszałam że nie wolno tak robić. Nie mów nikomu co się dzieje w domu, ale są dzieci, i inne ale.., więc powiedziałam głośno załóż moje niewygodne buty przejdź drogę która ja przeszłam, ostrzegam tam jest smród bród i pełno gówna, i wtedy możemy porozmawiać. Teraz zamierzam mieć głowę wysoko, szeroki uśmiech i nie patrzeć na opinie sąsiadów. Czy skrzywdziłam kogoś swoją decyzja? Zapewne tak. Ale czy ten ktoś miał odwagę odezwać się i podać mi dłoń? Nie. Więc myślę że jeżeli zawiodłam kilka osób swoją decyzja, bo wymarzyli sobie inne życie dla mnie i moich dzieci, trudno. My teraz żyjemy ta chwilą, tym porankiem, ta ciepła kawa. A jutro? Jak przyjdzie to będzie ❤️ ciepło ściskam ❤️
    P. S ***** *** 🤟

  9. Zaczynam tak jak i ty. Też jeszcze siedzę z zaparowanym i okularami…. Próbuje …. Myślę…. Damy radę Olka …. Pozbieramy to co nam się wysypało z serca po drodze przygarbione z plecakiem który musimy zrzucić tu i wstać z odparowanymi okularami poprawić koronę i z nowym uśmiechem iść do przodu…. Ale jeszcze posiedźmy tylko chwilę ….. Złapmy oddech …. Wytrzyjmy te łzy co rozpaprały nam makijaż…. I jeszcze chwilke…. Zaraz pójdziemy dalej

  10. “Wyszłam z roli dobrej Oli, która się ukłoni, przeprosi, wybaczy, uwierzy i tak bardzo zabiega o sympatię.”
    Ahhh…. Jak zazdroszczę…
    Łączy nas nie tylko imię, ale i “bycie Olą”. Chciałabym móc się tego jak najszybciej oduczyć. Nie przepraszać za wszystko, nie myśleć czy jak coś powiem, to czy kogoś to nie urazi, a to co inni mówią, Ci najblisi, działa jak wbijane wykałaczki w podziurawioną pewność siebie. Jak Tobie udało się odbijać, czy też “tępić te wykałaczki”? Pozdrawiam i kibicuje z całego serca!

  11. Ola, pomimo ze bije od Ciebie smutek, ja wierze ze dasz rade! Ze wszystko ulozysz jak tego chcesz. Trzymam za Ciebie kciuki :)

  12. Jesteś wspaniałą osobą która każdego dnia nie znajomej osobie przyprawia uśmiech na twarzy, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo poprawiasz mi humor każdego dnia ❤️😍😘 zapewne nie tylko mi. Trzymaj się bo każdego dnia będzie lepiej. Powstajesz
    barwny faniksie z popiołów 🔥💪

  13. Napisalas to co kreci mi sie po glowie od dluzszego czasu, a czego sama nie umiem wdrożyć w życie.. siedze i patrze jak mi życie spieprza przez palce. Mam 28 lat, dwoje malutkich dzieci i wiem, że jeszcze teraz nie dam rady niczego zmienic..
    Ciągle mam cichą nadzieję, że może cos sie wydarzy pozytywnego, zanim sie okaze ze do decyzji dojrzalam za poźno.
    Szanuję, że walczysz o swoje szczęście. Ja mam jeszcze za mało sił

    1. Miałam 28 lat i 5 letniego syna gdy wniosłam o rozwód, gdy okazało się że mąż ma od półtora roku romans z moją najlepszą przyjaciółką.
      Dałam radę, choć mieszkałam w mieszkaniu eks teściowej.
      Od 25 lat jestem w szczęśliwym związku. Mamy 3 dorosłych synów i teraz możemy znowu żyć dla siebie😉
      Warto się odważyć, bo życie “na niby” i wbrew sobie będzie Cię niszczyć. Trzymsj się i dasz radę. Zycie jest za krótkie by je marnować.

  14. Twój uśmiech niejednokrotnie ratował kijowe dni w moim życiu, niech zatem, na pohybel wszystkim ‘wiedzącym lepiej jak trzeba przeżyć nie ich życie’ powróci z przytupem wraz ze spokojem Twojego ducha. Wirtualnie ściskam ❤️

  15. Zazdroszczę że jestes juz na tym etapie. Ja nadal na tym ze muszę wszystkim coś udowadniać…..trzymej się. Podziwiam Cię. Dajesz siłę i nadzieję.

    1. ” Nie nadaję się na matkę męczennicę, której jedynie uśmiech dziecka rozjaśnia dzień. Kocham ponad życie, ale nie chcę się poświęcić w całości nawet dla kogoś, bez kogo moje życie nie ma sensu i nazywa mnie mamą.” ten fragment na zawsze odmieni moje życie. Jako w sumie świeżo upieczona mama, każdego wieczoru
      mam poczucie winy, że mogłam dać jej więcej siebie… Dzięki Ola nie wiem przez co przechodzisz, ale to chyba racja że co nas nie zabija to nas wzmacnia ❤️ cieszę się że wstajesz i tym razem tylko ze swoim lekkim bagażem zaczniesz iść przez swoje życie tak jak tylko chcesz.

  16. Zmiany w życiu są często trudne ale do zaakceptowania i żyjemy dalej. Trzymam kciuki za Twoje uśmiechy i dalszą drogę. I ❤️ you.

  17. Czy to ta niedziela czy też ta 30tka (u mnie przekroczona i jakoś przeoczona, a teraz czas się magicznie zatrzymuje o krok od 35) ale dziś pracuję nad podobnym wpisem po chwili nieobecności. Ja nad tą niezdrową potrzebą bycia ok, przynależności, sprawiania innym radości, dawania z siebie więcej niż powinnam i bym w rzeczywistości chciała pracowałam również podna 30 lat, jaki człowiek byl glupi. Okazuje się że rodzina żyje dalej i cię kocha 🤷‍♀️ a nawet paradoksalnie bardziej docenia, a większość ludzi na około obrażają się bo mówisz co myślisz i czujesz. Nagle okazuje się że jesteś bezczelna i wredna i ktoś ci bzdur nagadał, bo to co mówisz nie pasuje do tej osoby którą znali przez ćwierć wieku. Jesteś moją inspiracja…ps zamowilam tracki w kwiaty, matko w końcu zawsze o tym marzyłam 😅

  18. Trzymam za Ciebie kciuki i kibicuje z całego serca w nowej drodze. Myślę że nawet nie zdajesz sobie sprawę jak wiele robisz dla innych kobiet. Ciągle wmawia się nam że możemy więcej, szybciej, że mamy być idealnym żonami, matkami, pracownikami , że marzenia innych to nasze marzenia itd A Ty pokazujesz i mówisz że tak nie musi być, że mamy prawo do własnego szczęścia i nie musimy mieć przez to wyrzutów sumienia.
    DZIĘKUJE ŻE JESTEŚ <3 :)

  19. Tak właśnie się czuję “w roli dobrej Oli, która się ukłoni, przeprosi, wybaczy, uwierzy i tak bardzo zabiega o sympatię” I też mam na imię Ola, tak juz mnie to męczy, ale boję się postawić siebie na pierwszym miejscu bo wtedy zawiodę innych, takie mam wrażenie. Niby wiem ze tak nie powinno być że da się nad sobą pracować, ale…. no właśnie jest zawsze to ale. Trzymam za Ciebie kciuki za Ciebie i Lenke oby tych dobrych dni było coraz więcej.

  20. Olinku droga po zgliszczach dawnego życia nie jest łatwa i nie należy tez do najprzyjemniejszych ale te zgliszcza się kiedyś skończą a bosą stopą staniesz na zielonej trawie i ta droga będzie nowa czy łatwa nie wiem ale życze ci z całego ❤️ żeby taka była, by prowadziła do szczęścia…

  21. Moje zycie zaczęłam od nowa 3 lata temu 1.04 i mimo ze byl to Prima Aprilis mnie do żartu nie było zwłaszcza ze akurat wypadła Wielkanoc, zajarana przygotowaniem światecznego obiadku, obierająca ziemniaki bo rolady juz sie gryzły do domu zapukała kochanka męza, ktora była trzecią w czternastoletnim związku małżeńskim. Ale mimo łez właśnie wtedy poczułam ulgę. Bo dwie poprzednie kochanki zapomniałam, wybaczyłam a dlaczego ? bo trzeba walczyc, bo każdy moze miec chwile słabosci, bo jak to mówili zachorowałaś wiecznie po szpitalach latasz a chłop potrzebuje, i co uwazałam ze moja wina ze zachorowałam i to ja wpedziłam męża w ramiona i inne czesci ciała kochanki. Przy trzeciej powiedziałam dosc . Olu ja wiem kazde rozstanie jest ciezkie, ale po trzech latach powiem jedno warto walczyc o siebie, warto wylać te łzy. Bo gdzies za zakretwm pojawi sie Słońce tam jest lepiej tylko najpierw trzeba samemu w to uwierzyc. Powodzenia

  22. Brawo Olka tak trzymaj i pamiętaj że to ty jesteś najważniejsza i nikt za Ciebie życia nie przeżyje. Ja całe życie mówiłam co ja chciałam a nie co inni oczekiwali i nie raz w życiu za to dostałam po dupie i widzisz tak źle tak nie dobrze. Ale wiem jedno jeśli JA się czuję dobrze z własnymi słowami i decyzjami (oczywiście nie raniąc nikogo w około) to moje JA jest dla mnie i wara wszystkim od niego. Ja też nie jestem matką cierpietnica idealną, w tym powalonym motłochu od roku na homme office zwariować idzie, ciężko się wyłączyć ale się da. Swoją drogą podziwiam Cię za obecność w sieci z taką ilością gówna i zawiści jaka tu jest, wielkie ukłony dla Ciebie. Chłonę Cię całą sobą i czekam na więcej każdego dnia😘😊🙂

  23. Za kazdym razem odnajduję kawałek siebie w Tobie . Ale też za kazdym potrafisz tez mnie wyciągnąć z dolka, ktorych mam od groma ! Jestes poprostu cudnie zwyczajna w swojej niezwykłosci ! Uwielbiam Cię!

  24. “a wszystko, co robisz ponad normę i siły, tak szybko staję się cudzą rutyną” – chyba sobie to wytatuuje… Tak bardzo potrzebowałam tego tekstu teraz.

  25. Jesteśmy w podobnej sytuacji , już po przeczytaniu Twojej książki tuż po premierze , miałam wrażenie , że momentami czytam opowieść swojego życia … Z jedną małą różnicą , nie mam dziecka , ale właśnie całkiem niedawno rozeszłam się z wydawać by się mogło … miłością swojego życia … Również dawałam z siebie 200 % i chciałam dla wszystkich jak najlepiej , nigdy nie widziałam w tym siebie… dokładnie wiem co czujesz , ale podobno po burzy wychodzi słońce , a każdy dzień to nowy początek i wszyscy zasługujemy na szczęście ;) Dlaczego nie mamy się o tym przekonać ? :)

  26. Każdego dnia walczę z tym żeby nie myśleć “czy oni mnie lubią?”..tylko zacząć myśleć ” czy ja ich lubię i czy oni na mnie zasługują” :) – jak podobno mawiała Meryl Streep :) i kiedy myślę że powoli zaczynam doceniać sama siebie to właśnie poleci piosenka, zdjęcie, ktoś coś powie i znów przychodzi myśl może znow robić za klauna żeby jednak wszyscy mnie lubili…ale nie :) jutro jest nowy dzień i nie będzie on łatwiejszy …ale ” bez deszczu nic nie rośnie, zacznij doceniać burzę w swoim życiu ” :) powodujesz swoim pisaniem ze milionom ludzi jest lepiej…to jest magiczne i jeśli setka osób w tym wszystkim Cię obrazi, oceni…to na bank nie przebije tego ciepła które powodujesz :) dzięki za każdy wpis choć może czasem okraszony łzą :) trzymam kciuki za każdy dzień :)

  27. Pani Olu, czytam komentarze i jestem szczęśliwa, że ma Pani tak wiele mądrych cudnych i wrażliwych kobiet wśród czytelniczek. Pani oraz wszystkim nam życzę spokoju zdrowia i szczęścia- takiego swojego upragnionego i naszego❤️

  28. Ciebie nie było chwilę, a my tu dalej jesteśmy. Ludzie, którzy czytają, czasem bez komentowania. Ale są i przytulają i trzymają kciuki za wszystkie Twoje decyzje. Bądź silna, nie dawaj się hejtowi i rób swoje. Bądź szczęśliwa ❤

  29. Kilka razy słuchając tej piosenki myślałam o Tobie ❤ Gratuluję Ci tej decyzji, i trzymam kciuki żeby jak najszybciej było normalnie i żebyś pozwoliła sobie na szczęście i jak feniks powstaniesz z tych popiołów i będzie jeszcze pięknie. Wszystkiego dobrego

  30. Wow…. jak dla mnie masz w sobie mnóstwo odwagi po pierwsze w piękny sposób opisujesz swoje słabości, po drugie masz w sobie dystans do samej siebie, nikt nie jest idealny,nie przejmuj się tymi wstrętnymi komentarzami no cóż niektórzy potrafią być odważni tylko przez internet…
    Co do bycia mamą mnie też daleko do doskonałości ale ciągle się uczę tego na nowo.
    Trzymam za ciebie kciuki 🙂

  31. Łączę się w bólu. Jestem na podobnym etapie. 32 lata stuknie za niecały miesiąc a ja po 13 latach związku chce to zakończyć bo się dusze. Tak bardzo się boje a jednocześnie tak cholernie chce zacząć zyc. Tak jak ja chce

  32. Nikt nie przeżyje zycia za Ciebie, nie jestes na swiecie po to żeby sprosać oczekiwaniom innych, bo zawsze komus będzie z Toba nie po drodze. Nie dogodzisz wszystkim, wiec odpuść. Idź dalej z podniesioną głową, bądź wzorem i wsparciem dla córki, a reszta się nie liczy. Kiedy bedziesz juz spokojna, bo na razie jestes rozdygotana choć udajesz, ze jest ok, zjawi się w Twoim życiu meżczyzna który doceni Ciebie taka jaką jesteś. Trzymam kciuki

  33. Ja ci powiem jak będzie nie będzie dobrze będzie wspaniale 😁 walka o siebie to jedna z naj trudniejszych ale Boże jak cudownie jest gdy w końcu ją wygrasz
    Jestem 3 lata po rozwodzie , pierwsze 2 lata to było piekło które się zaczęło od oznajmienia wszystkim ze odchodzę . Teraz jestem szczęśliwa a może będę jeszcze szczęśliwsza kto wie 😁 . Zanim będziesz chciała mi skopać tyłek za moje szczęście 🙂pamiętaj ze jesteś w połowie swojego nie poddawaj się nigdy .😘😘😘

  34. Przeczytałem pierwsze linijki komentarzy innych. Piszą że jesteś silna, a ja tu widzę WWO, wysoko wrażliwa osobę. Może tak to widzę bo sam taki jestem i projektuje teraz swój obraz na Ciebie? Nie wiem… ale styl jakim piszesz tak mi podpowiada. Miałem podobnie, ale usiadłem, wysłuchałem się w siebie, zaakceptowałem i powiem Ci że super mi z tym jest. Życzę Ci takiego stanu, bo od tego jakby wszystko się zaczyna.

  35. Olu, zryczałam się że hej. Trzymam za Ciebie kciuki. Wierzę że kiedyś będzie dokładnie tak jak Ty sobie wymarzysz. Podziwiam Cię, że to czego ja po 40 dopiero się uczę, Ty wcielasz w życie. Sama teraz jestem w szoku, bo muszę odpowiedzieć na pytanie “Kim chcę być jak dorosnę?” Co ta terapia robi z ludźmi. Pewna mądra osoba powiedziała :” Dzisiaj jestem najlepsza wersją siebie jaką mogę być”, tego się trzymam. Ściskam mocno i czekam na powieść.

  36. Będzie dobrze Olinku. ❤️ Jesteś tak mądrą osobą że wierzę że chwile zwątpienia są tylko chwilami. Mam nadzieje że będą coraz rzadsze aż znikną na zawsze. 😘😘

  37. Ja właśnie zaczynam podpalać to, co już czas zamienić w zgliszcza. Pora zacząć żyć po swojemu, stara już jestem, ale na to nigdy nie jest za późno. I oczywiście że będzie w ciul ciężko. I oczywiście że będziemy się śmiać coraz częściej.
    Ściskam mocno.

  38. Olinku ❤️ Po każdej burzy wyjdzie słońce. Nigdy nie wolno zapominać o sobie. Masz prawo być niedoskonała tak jak i każda z nas ma do tego prawo. I uwierz może to teraz trochę abstrakcyjne, ale lepiej zrobić kuku raz, a porządnie, niż krzywdzić długi, długi czas będąc nieszczęśliwym. Bo nie da się dać komuś szczęścia nie będąc samemu szczęśliwym. Dlatego tak ważne jest zadbanie najpierw o siebie i swoje uczucia. Przytulam Cię mocno do serducha i życzę Ci szczęścia! ❤️ Kobieta jak Feniks… Podniesie się z popiołów!

  39. Czytając ten wpis troszkę mogłabym podpisać się pod próbę bycia taką samą “idealną osobą”. Może nie troszkę ale nawet bardzo, chodź nie mam jeszcze dziecka, ale zawsze mimo problemów rodzinnych i bycia tą złą córką, starałam się wszystkim udowodnić że potrafię i będę taka jaką chcieli, nie udało się ale już nie próbuje grać kogoś innego :) w pracy jak Ty, zawsze staran się wybić powyżej nie prosząc o pieniądze ale chociaż o uznanie, czego też nie zawsze można się doczekac. A jeśli chodzi o życie prywatne, ucięłam już połowę “najlepszych” przyjaźni, które nawet w prosty po x latach znania się, nie potrafią wprost powiedzieć mi szczerze o uczuciach czy co myślą, tylko wymieniają się informacjami za moimi plecami. Mam 29 lat, porzucił mnie narzeczony po kupnie mieszkania, każda nowa znajomość kończy się fiaskiem, a do tego dochodzą problemy które ciągną się latami przez innych złodziejskich ludzi. Mimo wszystko staram zbudować sobie świat , który ograniczyłam do najbliższych i kota, a przeprowadzka z maleńkiej kawalerki do większego mieszkania jest najlepsza rzeczą, jaką zrobiłam w ubiegłym roku i wierz mi, kupienie nowych sztućców, koca czy wazonu przynosiło mi więcej szczęścia niż wygranie na loterii. Nie przejmuj się kompletnie ludźmi, których komentarze jakże żałosne i puste uderzały Ci do serduszka. Tacy ludzie są ograniczeni umysłowo :)

  40. Codziennie sledze Twoje relacje na fb jesteś cudownym człowiekiem który ma w sobie bardzo dużo pogody ducha zawsze oglądając Twoje relacje pojawi się usmiech na mojej twarzy i myślę sobie ale Ona jest zajebista kocham Ją .Będzie dobrze zobaczysz wszystko się ulozy ,mam takie przeświadczenie ze nic nie dzieje się bez przyczyny poprostu cos musiało się skończyć żeby mogło przyjść może coś piękniejszego trzymaj się cieplutko i pamiętaj Olinku jesteś Wielka