Od co najmniej kilku tygodni zachowuję się jak zakompleksiona małolata, która boi się, że jej chłopak jest z nią przez przypadek, tyle, że adresatem idiotycznego „ale kochasz mnie jeszcze?” nie jest żaden nastolatek, a własna córka. I wiem, że (szczególnie na tym etapie) to absurdalne w to wątpić, ale mijający rok podważył tyle pewników, że w tym tempie utraty punktów podparcia do kwietnia dołączę do płaskoziemców.

Zadaję jej to pytanie nawet kilka razy dziennie i pewnie zastępy psychologów zrugałyby mnie za przerzucanie jakichś swoich lęków na małą dziewczynkę, ale jeśli serio mają potrzebę się zaangażować, to zapraszam do siebie – z realnym wsparciem, nie tylko, kiedy mówię coś niewłaściwego, ale i gdy milczę i kompletnie nie wiem, co powiedzieć.

W tegorocznym macierzyństwie nie były najgorsze te momenty, w których nie wiedziałam, co robić, a te, w których nie miałam wątpliwości, jakiej mamy jej trzeba, a ja nie byłam w stanie nią być. 

Nie tej, która w kilka minut traci cierpliwość i wychodzi z pokoju, bo jej dziecko nie rozumie polecenia albo ma kiepski dzień. Nie tą, która sama się domaga respektowania tego, że kiepsko się czuje lub nie ogarnia, a ruga za cudze trzaskanie drzwiami. Nie tą, która grozi, że zaraz ją udusi jeśli nie uśniesz, a rano – mimo leków – wiecznie niewyspana, wita ją z  grymasem.  Nie tą, która nie daje sobie rady z własnymi problemami i cholernie za często pozwala grać na tablecie, żeby nie musieć udawać, że jest uśmiechnięta.

Tą, która wspiera, daje czas, prawo do błędów, wygłupia się razem w wannie i niespiesznie tuli nawet o 7 rano. Tą, którą tylko ostatnio bywam, a powinnam być.

A mimo to zawsze bez wahania odpowiada, że kocha nad życie.

Przed nami jeszcze kilka lat „nieuzasadnionego bohaterstwa” i wyznań miłości do starych. Niebawem nastoletnie hormony i dorastanie strącą mnie z piedestału i na to upierdliwe pytanie nie uzyskam oczekiwanej odpowiedzi. W tym roku mam poczucie, że sama wysyłam się z tego piedestału windą w przepaść i zupełnie nie wiem, co zrobię, jeśli zapytam czy kocha, a ona nie rzuci się na szyję z zapewnieniami – tak jak zawsze.

Podjęłam kilka decyzji, których żniwo w dużej mierze będzie zbierać ona. I choć w dobrej wierze i z troski  – o siebie i o nią, nie mam żadnej gwarancji, a chwilami nawet nadziei, że zrozumie i nie oceni zbyt surowo.

Miałam być wsparciem i autorytetem, a jestem ochłapem równowagi, który ryczy przy dziecku i wmawia mu, że to cebula, bo prawda jest za ciężka na kilkuletnie barki, a mimo wszystko chciałabym ją chronić.  Zarzekałam się, że może mi ufać i nigdy jej nie okłamię, że nie zawiodę, a teraz z fałszywym uśmiechem opowiadam, że to nawet fajnie -będzie mieć dwa domy i rodziców oddzielnie, każdego tylko dla siebie. Obiecywałam, że zawsze  może do mnie przyjść, a tymczasem robiłam wiele, by tego nie robiła, bo nie czułam się na siłach.

Powinnam być mądrzejsza i dorosła, a tymczasem to ona powtarza mi, że jak jest smutno, to trzeba płakać, każdemu czasem źle, rozumie i nakrywała mnie kocem albo próbowała poprawić nastrój.

W 2020 wydarzyło się wiele, co cieniem położyło się na moim rodzicielstwem, o którym teraz piszę ze wstydem i nadzieją, że świat, a nader wszystko ona, skuma, że matki to nie są nadludzie i naprawdę bardziej potrzebują pokrzepienia niż reprymendy.

***

Zapytana o to, jaką jestem mamą, odpowiedziałabym rok temu, że szaloną, oddaną, zaangażowaną, w tym nie należy mi się żadna laurka. Mam nadzieję, że z czasem zostaną ze mną tylko mądre wnioski i wychuchane, dobre wspomnienia. Niezmącone pozostaje tylko przekonanie,  że to ona uczy mnie najwięcej.

Piszę to wszystko, bo zostałam poproszona o prawdziwą historię o moim rodzicielstwie i przyszło mi do głowy, że ten rok obrzygał je nie tylko mi. Bo może, pomiędzy ckliwymi zapewnieniami, że „rodzina jest najważniejsza” i „jak doskonale wpłynęła na więź z najbliższymi pandemia” oraz zalewem słodko pierdzących zdjęć i opowieści,  ktoś – tak jak ja – ma poczucie, że zjebał. I poczuje się może nie mniej winny, ale może choć trochę mniej w tym samotny.

W ostatnich miesiącach cholernie trudne było to moje rodzicielstwo, ale bez niego życie byłoby zupełnie nie do zniesienia.

A jak Twoje rodzicielstwo 2020…?

– O moją prawdę o rodzicielstwie zapytała marka WaterWipes, znana na rynku z chusteczek nasączone wyłącznie wodą z odrobiną roślinnych ekstraktów, pyta rodziców o prawdziwe doświadczenia bez idealizacji rodem ze spotów reklamowych i okładek. Więcej na temat kampanii, w tym inne teksty, oraz informacje o bezpłatnych webinarach z udziałem specjalistów znajdziecie na stronie kampanii #rodzicielstwobezfiltra.

116 komentarzy
  1. Ehh przeorała nas ta nowa rzeczywistość i czasem czlowiek głupi się łapie, że chyba tylko on nie daje sobie rady i ma dość bycia rodzicem 24h/dobę, wszyscy inni sobie super radzą, wymyślają kreatywne zabawy i limit na elektronikę to godzinka dziennie.. a potem uświadamiam sobie, że to nie tak, że instagram i internet karmi nas słodką papką która ma niewiele wspólnego z rzeczywistością ;) Ola damy radę, trzeba wierzyć, że dzieci będą dla nas wyrozumiałe i będą lepiej pamiętac te dobre momenty (aha ;))

    1. Maleńka jesteś wielka .
      Postawiłaś krok do przodu, chodz pewnie taki się nie wydawał na początku. Wzięłaś życie w swoje ręce i dajesz radę, chodź latwno nie będzie – zawsze się coś musi wyjebac jak to mówią. Ale nigdy nie daj sobie wmówić ze jesteś chujowa . Ja Cię nie znam prywatnie, ale podjęłam walkę a to już świadczy o tym ze chcesz szczęścia dla siebie i młodej.
      Niestety nie każda tak potrafi, tkwi w związku bez perspektyw z ciągłym bólem istnienia, z bezradnością i coraz mniejszą wiarę w świat a przede wszystkim w siebie .
      Chciała bym wkoncu wsiąść swoje życie w ręce – ale za każdym razem jak zaczynam w to wierzyć to chuj strzela wszystko i przychodzi myśl – może tak będzie faktycznie lepiej, będzie miała dwójkę rodziców, przecież jestem w stanie dużo wytrzymać – nie wiem kogo ja oszukuje…
      w tej chwili chciała bym obwiniać wszystkich o mój hol dupy ale sama sobie go dziennie funduje tylko tym ze nie wierze w siebie .
      Nie mam gdzie uciec… a nawet gdybym to zrobiła to nie będę miała za co żyć – wiec moje dziecko będzie widziało coraz więcej frustracji.
      Moje życie jest na pokaz . Na pokaz uśmiech na pokaz wzorowi rodzicie .
      A ja coraz bardziej czuje się bezsilna. Wiec wspierajmy się ! To my ogarniamy ten świat, wierzmy w siebie i realizujemy nasze cele

  2. Moje rodzicielstwo jest w tym roku jest totalnie pokierane…
    Przy czwórce na zdalnym często staram się unikać, uciekać, pobyć sama…
    Wiem, że robię źle, bo jednak 6, 8, 10 i 12 latek potrzebuje mojego wsparcia…
    Ale jestem czasami tak psychicznie zmęczona, że zamykam się w pracowni z butelką wina i udaję, że mnie nie ma…
    Cieszę się, że zdaża się to tylko czasami i powoli zdenerwowanie zamienia się na bezradność (bo wtedy nie krzyczę..)
    Czekam aż to się skończy, czasami jednak odpoczynek jest potrzebny mimo wielkiej miłości… 😉

  3. Jak ja się cieszę, że moja córka jest już dorosła. Nie wiem czy udźwignęłabym. To mogłoby się skończyć morderstwem…

  4. Ehhh wspieram i przytulam… U mnie raz lepiej, raz gorzej. Ale czuję, że często walczę i przegrywam. Chciałam mieć super relacje z córką (lat 10). Czasem jest super. Ale przez to że nerwus że mnie często krzyczę i widzę, że nie chce się zwierzać, pogadać. Jak jej źle to kisi to w sobie. A zaraz będzie nastolatką i wszystko runie.. codziennie sobie powtarzam, że jutro będzie lepiej. Ale ma też młodszego brata z autyzmem i czasem chęci i sił brak. Ale walczę. Słodko gorzkie to moje macierzyństwo. Trzymam kciuki za Ciebie i za Lenkę ❤️

  5. I co ja mam ci powidziec? W tym zjebanym roku podjęłam decyzję o emigracji. Ja i ojczym dziecka wyjechaliśmy. Byc może na zawsze. Syn co prawda dorosły ale raptem mój malutki dwudziestolatek zdecydował że zostaje. Bo praca bo studia ko dziewczyna. Zafundowałam mu dorosłośc w pigułce. A był mój wychuchany co nawet myślał że skarpetki to same trafiają do szuflady a lodówka to samowystraczalna farma żywności. I co? Nie wiem jak on, twierdzi że jest ok i nawet jest szczęśliwy. Choć twierdzi że przyjedzie na stałe po studiach do mnie. Ja? Chilipie w duszy i tęsknię jawnie.

    1. O ja pierdole… ma 20 lat! Jest dorosły!!!!! Boże, robisz mu krzywdę ta swoją nachalnością. Zajmij się ww. ojczymem!

  6. I co ja mam ci powidziec? W tym zjebanym roku podjęłam decyzję o emigracji. Ja i ojczym dziecka wyjechaliśmy. Byc może na zawsze. Syn co prawda dorosły ale raptem mój malutki dwudziestolatek zdecydował że zostaje. Bo praca bo studia ko dziewczyna. Zafundowałam mu dorosłośc w pigułce. A był mój wychuchany co nawet myślał że skarpetki to same trafiają do szuflady a lodówka to samowystraczalna farma żywności. I co? Nie wiem jak on, twierdzi że jest ok i nawet jest szczęśliwy. Choć twierdzi że przyjedzie na stałe po studiach do mnie. Ja? Chilipie w duszy i tęsknię jawnie.

  7. Ten rok wielu nam pokazał, że życie razem jest trudne lub po prostu że się do tego nie nadajemy. Twoja córka będzie Ci wdzięczna że zawalczyłaś o siebie i lepiej jest mieć szczęśliwych rodzicowów osobno niż smutnych i sfrustrowanych razem.

  8. Nikt nie jest idealny. My, kobiety też nie. Ja często powtarzam moim dziecią, że jeśli popełniam jakieś błędy w wychowywaniu, a jest ich mnóstwo, to tylko dlatego, że nikt nas nie uczy jak być dobrym rodzicem. Nie uczy nasz szkoła ani rodzice. Co do tych drugich, to śmię twierdzić, że choć patrzą na nas nie raz z dumą to myślą sobie “mogłam/mogłem wychować inaczej”. Owszem zawsze może być inaczej, lepiej, ale i gorzej. Moim zdaniem to czy jesteśmy dobrymi rodzicami zobaczymy za kilka lat. Jeśli nasze dzieci będą chętnie do nas wracały, choćby na niedzielne obiadki, jeśli będą potrafiły zadzwonić do nas po poradę lub po pocieszenie gdy im będzie źle to uważam, że byliśmy dobrymi rodzicami. Pokazując dziecku, że życie nie jest usłane różami i że każdy z nas może mieć zły dzień lub zły czas w życiu tak naprawdę pokazujemy im jakie to życie wygląda naprawdę. Pokazując im, że my matki też mamy w życiu porażki dajemy im pozwolenie na próbowanie różnych wyzwań i nawet jak coś nie wyjdzie to nic się nie dzieje. Moim zdaniem najważniejsze to być tą mamą. Nie ważne czy ty Olu uważasz, że jesteś nie wystarczająco dobra. Plony swojego wychowania zobaczysz w przyszłości, a mam przeczucie, że za kilka lat jak odszukasz w archiwum swój wpis bedziesz się śmiać, że miałaś wątpliwość.

  9. Będzie dobrze 👍 nie ma ludzi i rodziców idealnych 😉 są lepsze i gorsze dni a Luntek jest tak cudną i mądra dziewczynką że dacie radę nawet jak nadejdą ciemne i ponure dni 😃😀 a potem wyjdzie 🌞🌞🌞 Głowa do góry 🥰😘

  10. Łzy mi lecą, czytalam tekt i myslalam sobie “cholera przecież to dokladnie moja historia z dziecmi w 2020r” nie mialam świadomości tego póki nie przeczytałam…. Ola ,jestem mama ktora rowniez wmawiała dzieciom ze mając dwa domy to tez super sprawa , przezylam najgorsze co można w tym temacie, gniew dzieci, bunt 11sto latka krzyczącego ” nie chce tu mieszkać, wyprowadzam się do taty” a ja nie wiedziałam.gdzie robie blad, przecież wszystko co robilam to z myślą o nich …. tak ,praca, praca ,zgubieniem siebie po drodze i przy tym wszystkim zagubione moje dzieciaki, ale stanęłam na nogi ,postanowiłam dac sobie jeszcze jedna szanse ,i wybaczyc sobie nie udana lekcje zyciowa ktora chcialam przekazać dzieciom bo tak na prawdę ten rok wszystkim nam dal po “pupie” ale trzeba iść dalej , dla siebie ,dla dzieci/dziecka ! Trzeba ! Bo poddać się nigdy nie można buziammmmm :*

  11. Ech… Wiem co czujesz i wiem jakie jest po życie winy wobec dziecka/dzieci kiedy mama walczy by rozwieźć się z ojcem tych dzieci, by ona i oni mieli lepsze, nowe życie, a równocześnie walczy nie wiedząc jeszcze wtedy z cholerna depresja, która rozpocznie się takimi lękami, że nie będzie mogła wyjść do sklepu, do lekarza, czy odprowadzić dziecko na balik do przedszkola… Tak było 12lat temu, kiedy mogę dzieci były małe, też ryczałam po kątach, trzaskałam drzwiami bo miałam dość wszystkiego, a one cicha zabawa doprowadzały do szału…. Dziś, kiedy wciąż jestem na antydepresantach i pewnie będę już do końca życia, wiem kiedy trzeba zareagować wizyta u psychiatry, by znów nie wpedzzic się w poczucie winy, że nawaliłam…. Dziś oni już wiedzą co to depresja, że są lepsze i gorsze dni, ale wiem, że jestem dla nich ważna mimo tej niedoskonałości… Mamy mają to do siebie, że dla dziecka zniosą wiele i tak będzie u Ciebie 💓 zepniesz tylek, podniesiesz garde do góry i wygrasz to lepsze życie dla siebie i dla Lenki
    💓
    Może dziś jest ciężko, smutno i ponuro, że tylko koc i łóżko daje poczucie komfortu, ale tak jak po deszczu przychodzi słońce tak po depresji i ciężkich dniach też przychodzi słońce! 💓 Ściskam, tulę, rozumiejąc dokładnie to co czujesz 💓 jesteś dzielna 🌷🌷

  12. Moje macierzyństwo.. Jeszcze nie jest uciążliwe bo to dopiero 3 miesiące, natomiast 2020 wkurwil mnie na maksa. Nie widziałam się z rodziną od ponad roku, nie widzieli mojego dziecka, nie przytulili, nie przyjechali na poród jak było to zaplanowane. Jesteśmy z tym wszystkim sami, tylko ja i mąż. Na żadnym badaniu czy wizycie lekarskiej nie byłam z kimś, zawsze sama bo partnerom nie pozwalali wejść. 2020 nie obdarł mnie z wizji mojego macierzyństwa, ale całkowicie zniszczył wizję jak w to macierzyństwo weszłam, nie tak miało być. Po prostu nie tak.
    Łącze się w bólu i tulę ❤

  13. Nie jestem Mamą bo boje się nią być, a ten rok (na szczęście kończący się) wpędził mnie w jeszcze większy strach o kolejny dzień. Więc w tym swoim strachu jednocześnie podziwiam każdą Mamę za wszystko. Za bezwarunkową miłość, cierpliwość, walkę, wyrzeczenia ale podziwiam również za chwilę słabości, chęć walki o siebie i świadomość, że nie zawsze da się na 100% ale zawsze robi się najlepiej jak w danym momencie się potrafi. I obserwując Cię Olu, wszystko to właśnie widzę. Ściskam.mocno i trzymam kciuki.💛

  14. Moje rodzicielstwo 2020 nie istnieje, bo nie mam dzieci (co jest mi co jakiś czas wypominane). Ale nie przychodzę robić sobie z tego powodu wyrzutów sumienia tylko utulić i zapewnić, że dla mnie i tak jesteś wielka, bo mimo obaw i wątpliwości, potrafisz podejmować często trudne decyzje. Czytając Twoje teksty o rodzicielstwie można naprawdę spojrzeć z nowej perspektywy na swoje własne dzieciństwo… I jestem przekonana, że Lenka kiedyś też doceni i będzie pod wrażeniem Twojej siły, mimo ciężkich chwil i łez. Dziękuję, że w tym lukrowanym, instaświecie potrafisz też pokazać #rodzicielstwobezfiltra … i nie odwracaj wzroku ;) Wracaj do nas!

  15. Nigdy nie pisze komentarzy choć czytam każdy tekst :) ale tym razem trudno to przemilczeć…dla mnie ten rok to strach że jestem niewystarczająco dobrą matką, żoną, córką siostra itd…raz w miesiącu łza ,że oczekiwano pewnie więcej a ja nie byłam w stanie więcej…po prostu nie dałam rady… W marcu 2020 plan że moje dzieci będą spędzać 1ha dziennie przez elektroniką…mamy grudzień a one siedzą po 4-5ha a ja nie mam ani siły ani pomysłów na to żeby zaproponować im każdego dnia lepszą rozrywkę…ale mam jedno.
    .ogromne poczucie winy, że znów nie było cudownie długiego spaceru w lesie…liczę na ten 2021 rok ale też mam świadomość że ” im mniej oczekujesz tym mniej masz do stracenia” …kochajmy siebie i dajmy innym kochać nas takie jak jesteśmy…uwielbiam słyszeć ” mamo jestes najlepsza” gdy wlasnie mam wrażenie że świat mi się wali :) Olu dzięki za tekst :) ściskam mocno i teraz może być tylko lepiej:)

  16. „Bądź dobra dla siebie i pozwalaj sobie na błędy” to moje motto tego roku.
    Zazwyczaj uczono mas ze porażki są czymś okropnym, nie wolno mówić o porażkach, ukrywać je. Gówno prawda. Porażki są po coś. Tylko to „coś” trzeba sobie uświadomić.

    PS. Ja często mówię, że nie dam rady przeczytać książki, bo za bardzo boli mnie głowa. Ale… nic z tym nie robię. Może czas iść do dobrego lekarza, a nie sięgać po pigułkę która da wytchnienia „do następnego”.
    Uczmy się na błędach i szukajmy tego „coś” !

    PS2. Jak zawsze „lov Olinek”

  17. Olinku,
    czytając Twój tekst tylko kiwam głową ze zrozumieniem i pomrukuje “mhmm” “no tak właśnie” i “dokładnie”.
    Bo byłam w podobnym miejscu. Celowo nie piszę, że w tym samym, bo przecież nigdy nie znamy całej prawdy.
    Na początku 2019 po wielu miesiącach rozmyślań, rozważania za i przeciw, podjęłam decyzję, która, tak jak Twoja, odciśnie ślad na życiu mojej córki.
    Były chwile bardzo złe i te jeszcze gorsze. Miotałam się życiowo, finansowo i mieszkaniowo. O dziwo 2020 przyniósł zmianę pracy, stabilizację mieszkaniową i psychiczną oraz bardziej stabilny poziom serotoniny. Wiem już teraz, że było warto. Jest JAKOŚ a nie byle jako.
    Kiedyś napisałam dla córki :
    Domy mam dwa
    i tak już zostanie.
    Lecz w obu dla mnie
    to samo kochanie.

    Życzę Ci jak najlepiej. Szczególnie stabilizacji psychicznej i zdrowotnej. Stabilizacji w rodzicielskiej miłości nie życzę, bo w związkach matka-dziecko to zawsze rollercoaster (jak to mówią love-hate relationship :) ).
    Dużo ciepła i utulenia!

  18. Hmmm. Przerobiłam to wszystko lata temu. Dzieciaki wiedzą jak to jest mieć matkę z depresją, stanami lękowymi, otumanioną lekami bez emocji. Wiedza też że mimo wszystko, i przede wszystkim dla nich walczyłam i dalej walczę. Wspierają mnie. Mówią że jestem pozytywnie zakręconą wariatką. Mówią że mam prawo do wszystkich emocji, tych dobrych i tych złych, bo skoro ich uczyłam wyrażania siebie i znosiłam każde takim jakim jest (a jest troje) to teraz jest mój czas i mam o siebie dbać. A to że patrzyli na mnie nawalającą, nie dającą rady nauczyło ich że rodzic nie jest robotem, zimna maszyną. Olu nadejdą lepsze chwilę, a Lena jest mądrzejsza od Ciebie i rozumie więcej niż Ci się wydaje. Jeszcze nie raz przegadacie wszystkie syruacje, problemy i jedne opłaczecie a inne obśmiejecie. Jesteś prawdziwa i pamiętaj MASZ PRAWO

  19. Moja córa urodziła się w lutym 2020 roku, ja sama pochodze z rozbitego domu gdzie matka uciekła do innego kraju zostawiając córki lat 5, 10 i 15 z ojcem alkoholikiem, którego mimo jego problemów zdrowotnych szanowałam i kochałam nad życie wlasnie za to, ze sie starał, że był, że robil wszystko najlepiej jak potrafił. Taka sytuacja rodzinna zostawiła mi oczywiście wiele traum i dzis zmagam się z rzeczywistością ktora bywa że przerasta, ale… jako dorosla rozumiem jak ciężko mu było, i mimo wszystko dziękuję, że mialam go takiego i nie zamieniłabym na nikogo innego.

  20. Właśnie siedzę i ryczę bo moja 7latka zasnęła a ze mnie schodzi dzisiejszy dzień, wczorajszy i ten tydzień temu. Schodzą ze mnie bezsensowne krzyki, pretensje, pouczania. Brakuje czasu, siły, zdrowia. Tak bardzo nie chciałabym być jak moja matka te 30 pare lat temu a tak bardzo się boję że zaczynam się nią stawać.
    Dziekuję Ci za ten wpis, w sumie nie tylko ten. Człowiek w świecie pełnym przesłodzonych zdjęć, wpisów i zrobionych na pokaz blogerek od siedmiu boleści może się trochę pogubić. Dlatego dziękuję Ci ze jesteś :) że jesteś prawdziwa

  21. Choć nie jestem jeszcze matką, to widzę i obserwuje najbliższe mi osoby, które mierzą się obecnie z rodzicielstwem. Nie jesteś sama. Tulę Cię ❤️

  22. Chyba pierwszy raz byłaś tak zawstydzona jak mówiłaś do nas na story.. Ale myślę sobie, że naprawdę nie trzeba się wstydzić.. To co Ty przezywasz teraz ja przeżywałam ponad 10 lat temu, nie miałam tylu bliskich co teraz czyli w większej mierze byłam sama ze swoimi uczuciami.. Było obrzydliwie ciężko, wtedy mało płakałam bo nie było czasu bo nie miałam jak i dlatego teraz po tylu latach mam chora głowę.. I wtedy było różnie i były błędy które popełniłam bo byłam sama było mi ciężko ale potem ich już nie powtarzałam. Rodzicielstwo jest zajebiscie trudne!! A w tym roku bardzo trudno jest być rodzicem, dzieci w domu, są dni że szaleją że ja pierdole.. 😋 Nie czuję się winna gdy oglądaja bajki czy grają dłużej. Bo wiem że nie jest to codziennie, ale wiem wierzę że te nasze starania dzieci docenia i nieraz same mi pokazują, że robimy dobrą robotę i wiem, że Twoja córka doceni ale i pewnie nie raz wykrzyczy że jest źle. Mój młodszy lat 11 zrobił nam teraz laurki na święta, napisał, że dla niego najważniejsze jest żeby w święta było nam dobrze i dla niego święta beda fajne bo będzie z nami.. I ta sytuacja znowu uświadomiła mnie, że jestem fajna mama. Ola czas zły minie za jakiś czas, a ty wierzę będziesz silniejsza ♥️

  23. Na przełomie 2018 i 2019 też podjęłam decyzję o rozstaniu z mężem. Dwoje małych dzieci… W międzyczasie operacja i otarcie się o śmierć młodszej córki. Kiedy mąż się wyprowadził przez kilka miesięcy miałam tak, że tylko czekałam aż będą u taty. Czułam że każdy ich dzień u mnie to przeczekanie, aż znów pójdą do niego. Bolało, ciężko było. Wyrzuty sumienia, pytania samej sobie zadawane… Ale nie wstydzę się tego, i Ty też się nie wstydź tego co czujesz, co robisz. Ja jestem dumna z tego, że pokazałam córce, że można walczyć o siebie i swoje szczęście. Zrobiłam to na co nie odważyła się moja mama i większość kobiet, które znam. I duma z samej siebie mnie rozpiera. I dumna jestem z każdej kobiety, która się odważyła. Dla córki jesteś wzorem. Nie ideałem, narysowanym obrazkiem. Nie ma nic złego w tym, że widzi Twój słabszy czas. Bo zobaczy też, że po każdym upadku można się podnieść! I to poniesie dalej, w swoje życie. Szacunek, podziw, wsparcie dla Ciebie i Lenki. Dasz radę :*

  24. Po Twoim wpisie przypomniał mi się ten czas, kiedy to miałam 9 lat, jechaliśmy do dziadka naszym fiatem 126p, a on… tego dnia popełnił samobójstwo…Tuż przed wjazdem do jego domu zatrzymała nas młodsza siostra mojej Mamy i powiedziała “Zrobił to”… I wtedy zaczął się czas, gdy moja Mama się zmieniła, myślę, że miala depresję. Towarzyszyłam jej, ale Mama nawet nie miała siły udawać tak jak Ty z cebulą. Nie miała siły robić zakupów, nie miała siły jeździć do urzędów. Popadła w marazm. Tata nie umiał sobie z tym radzić, bo nie był dobrym mówcą i kupił jej… Nowe firany na pocieszenie. A ja pamiętam, że tego dnia dorosłam, ale takie jest życie. Towarzyszymy sobie nawzajem. Uważam, że masz mądrą córeczkę, ktora czuje, co się z Tobą dzieje, a widać, że masz mocny niż. Nie martw się, będzie Cię kochać dalej, czy smutną czy wesołą. My z Mamą wyszłyśmy przez ten ciężki czas obronną ręką, to i Wam się uda. Jeśli w jakiś sposób mogłabym pomóc to pisz, mam to gdzieś, że się nie znamy. Ogólnie to polecam też Tobie taki niby kalendarz niby planer “Mój plan na dobrostan” że strony naturalnabogini. (Uwaga, to nie jest reklama, ja to naprawdę szczerze polecam).

  25. A ja znowu nie dopuściłam do siebie nikogo… Co roku obiecuję sobie że po 5 letnim piekle, które przeżyłam w końcu otworze się na miłość ale nadal nie potrafię… Zamiast tego ranie, wykorzystuje i funduje sobie przez to wyrzuty sumienia… Mimo tego że przewróciłam swoje życie w tym roku do góry nogami zawodowo i ‘ meldunkowo’ to jakoś nie cieszy to w pełni… Tym bardziej w samotne wieczory.
    Wiesz, że mimo tego, że Cię uwielbiam i jestem twoją wielką fanką nadal nie kupiłam twojej książki ? Powód jest jeden. Boje się, że coś mi uświadomi. A nieświadomość jest taka wygodna…

  26. Właśnie uczysz córkę tego że czasem jest pod górę że ma prawo do gorszych dni i niepowodzeń że troska o siebie jest ok. I że nikt z nas nie jest nieomylny.
    Piszę to ja matka.mam 45 lat 2 rozwody na koncie i dopiero przy trzecim partnerze odnalazłam szczęście (może dlatego że dopiero ten trzeci nie jest alkoholikiem). Tak spieprzyłem dwa razy wdeptyjac w to samo g. Sama jestem totalna abstynentką. Mam dwoje dzieci autystycznego dzisiaj 18 letniego syna i 14 letnia cudowna córkę. Tak to ona s chwilach dołów mówiła mamo kocham i mówi nadal ( to czy ten etap się skończy zależy poniekąd od ciebie od tego jak ukształtujesz wasza relację. A s niej najważniejsze jest to by być prawdziwym i szczerym.)
    I dzięki tym wszystkim przeżyciom mam cudowne dojrzałe dzieci uważne i wspierające. Kiedy mówię uda święta potrzebuje waszego wsparcia wiem że będą na każde polecenie nie dlatego że mama kazała ale dlatego że chcą mamę wspierać i być pomocni. Dialog to najważniejsze w rodzicielstwie.!!!
    Ja walczyłam o kontakty z ojcem bo syn zareagował na jego odejście depresją lękową. Dzisiaj moje dzieci mają dwa domy dwa pokoje. Kochają ojca choć bywa trudny ( od 8 lat jest AA). Wspierają go s my cóż spędzamy razem święta przyjaźnimy się i wspieramy. Dzisiaj kiedy któreś z nas ma gorszy czas prosi drugie by zabrakło dzieci.
    To nie jest rak że jest zawsze z górki pandemia daje po kieszeni a i dzieciaki ciężko znoszą izolację.
    Ale dajemy radę wspieramy się troszczymy o siebie. To wykształciliśmy dzięki doświadczeniom. Troskę i więź.
    Wszystko są się poukładać potrzeba czasu i dystansu który wraz z upływem czasu nadejdzie. Najważniejsze jednak to nie ugrzęznąć w nieszczęściu i nie rozkładać wszystkiego na 1000 kawałków. Nie mówię że będzie super mówię że przy sprzyjających wiatrach wszystko się ułoży. Powoli. Nawet jeśli upadniesz wstaniesz otrzepiesz kolana i pójdziesz dalej. I nie mam wątpliwości co do tego że Ci się uda. Bo jesteś matką a to najsilniejsza motywacja.
    Potrzebujesz popłacz poużalaj się nad sobą utul swój ból i siebie. Daj sobie czas.
    I tylko bez przesady bo już się stęskniłam 😘
    Wracaj ….

  27. Nie jestem Mamą ale uważm że powinnam się wypowiedzieć… Czuję taką potrzebę.. Jesteś Wspaniałą Matką ❤️ wiem po własnym doświadczeniu jak być dzieckiem na dwa domy… Wspaniale wychowujesz Luntka ❤️ jest pełna pasji radości wsparcia i wrażliwości. Dla mnie nie było dane od rodziców tak dużej miłości… Zrozumiałam że stworzę własną rodzinę przepełnioną okazywaniem uczuć i nauczę rodziców teraz jako dorosła kobieta okazywać większe zainteresowanie nami. Jesteś silną mądra i radosną kobietą która teraz Potrzebuje Naszego Wsparcia ❤️ Pozdrawiam ❤️

  28. Myślę, że jesteś dla siebie za surowa. Rzeczywistość roku 2020 dała nam wszystkim mocno w kość. Niektórzy kończą go silniejsi, inni poszarpani. Obarczanie się winą za niezabezpieczenie bajkowego, beztroskiego dzieciństwa w tym posranym roku swoim pociechom, jest, sorry za szczerość, głupie. Każdy rodzic chciałby chować swoje dzieci w szklanej kuli, ale w ten sposób wychowuje się życiowe kaleki. Twoja córa jest mądrą i wystarczająco dużą dziewczyną, żeby zrozumieć, że nie zawsze życie składa się z samych uśmiechów. Tego tez musimy uczyć nasze dzieci, że życie czasami bywa chujowe i my się albo mu damy, albo, może i z bliznami, wyjdziemy silne. Dzieci są częścią rodziny i mają na jej kształt taki sam wpływ i tak samo muszą wykazywać się zrozumieniem i empatią.
    Życzę Wam w tym roku spokoju i normalności w najlepszym dla Was tego słowa znaczeniu. Wdech , wydech i do dzieła.

  29. Nie jestem Mamą ale uważm że powinnam się wypowiedzieć… Czuję taką potrzebę.. Jesteś Wspaniałą Matką ❤️ wiem po własnym doświadczeniu jak być dzieckiem na dwa domy… Wspaniale wychowujesz Luntka ❤️ jest pełna pasji radości wsparcia i wrażliwości. Dla mnie nie było dane od rodziców tak dużej miłości… Zrozumiałam że stworzę własną rodzinę przepełnioną okazywaniem uczuć i nauczę rodziców teraz jako dorosła kobieta okazywać większe zainteresowanie nami. Jesteś silną mądra i radosną kobietą która teraz Potrzebuje Naszego Wsparcia ❤️ Pozdrawiam ❤️

  30. Nie zebym sie cieszyla, ze komus tez nie idzie, bo to nie jest tak…Mam w domu niespelna 12 sto latka, dorastajacy chlopak, ukochany, a czuje ze totalnie nawalam 😞Brak cierpliwosci, nerwowosc, zmeczenie, chore jelita, z ktorymi walcze od ponad 15lat, frustracja… To wszystko przerasta 😞Sciskam Cie Ola i Luntka z przepieknej Szkocji ❤️ 🍀

  31. Nie jestem Mamą ale uważm że powinnam się wypowiedzieć… Czuję taką potrzebę.. Jesteś Wspaniałą Matką ❤️ wiem po własnym doświadczeniu jak być dzieckiem na dwa domy… Wspaniale wychowujesz Luntka ❤️ jest pełna pasji radości wsparcia i wrażliwości. Dla mnie nie było dane od rodziców tak dużej miłości… Zrozumiałam że stworzę własną rodzinę przepełnioną okazywaniem uczuć i nauczę rodziców teraz jako dorosła kobieta okazywać większe zainteresowanie nami. Jesteś silną mądra i radosną kobietą która teraz Potrzebuje Naszego Wsparcia ❤️ Pozdrawiam ❤️

  32. Ja się pogubiłam w błędach. Swoich i tych którzy mnie otaczali. Straciłam równowagę, a przez to obwiniam się za coś, co nigdy nie było wypowiedziane głośno. Zostałam sama z krzyczącą duszą, która nie potrafi złapać wiatru w żagle i bezwiednie jest zawieszona w nicości. Ten, który powinien wspierać-jest już w spokojnej, ciepłej przystani. To trywialne, ale teraz jeszcze bardziej doceniam utulenia samej siebie, słońce które ogrzewa mi twarz przez sekundy, czy spokój, który tak mocno boli ale i oczyszcza. To był ciężki rok, nie można wykluczyć, że następny będzie równie ciężki. Ale zatrzymując się w takich chwilach jak teraz, pomyślmy ile dobra możemy stworzyć w przyszłości, co nam daje choć okruch szczęścia i co możemy zmieniać by rzeczywistość była przestrzenią do generowania energii która nas będzie podnosić w momentach, gdy sił brakuje. Pani Olu-ślę ciepło wprost do Pani serducha.To ciepło gdy w letni leniwy poranek zamykamy oczy i zatapiamy się w śpiewach ptaków, to gdy pokonaliśmy bariery w naszej głowie, które nas hamowały, to gdy dajemy coś od siebie i widzimy wdzięczność drugiej osoby. To ciepło właśnie do Pani wędruje.

  33. Mówią że podobno potem jest lepiej, że człowiek czuje ulgę i zaczyna oddychać pełną piersią. Tego ci życzę. Teraz trzeba przetrwać trudny czas, trudnych emocji. Pamiętaj że nie musisz być cały czas silna, masz prawo do słabości, sama często o tym mówiłaś. Mimo wszystko dużo siły ci życzę!

  34. Wysyłam wiele ciepła i zrozumienia. Ten rok jest na maksa zjebany, dzieci obrywają najbardziej. Rodzicami w nowych rolach bez kompetencji, izolacją od rówieśników, uwięzieniem przed ekranami i wszechogarniającym strachem. Daje z siebie wszystko a poczucie graniczące z pewnością ze to za mało i nie tak jak byc powinno nie odpuszcza. Nie powiem Ci ze będzie lepiej bo ten rok pokazał ze nic nie wiemy. Życzę tego Tobie jak i sobie…

  35. W tym roku, niby nie takim złym, rodzicielstwo przeorało mnie z góry do dołu. Nastoletnia córka, która nastolatka zaczyna być i szuka siebie, zadaje pytania i szuka odpowiedzi u kogoś kto ich nie zna bo sam się gubi. Chcąc być dla niej oparciem, łapie się na tym że za mocno chce, ale później przychodzi Moment że widzę, że za mało zrobiłam. Za słabo. Za mało. Nie do końca. Przeraża mnie to. Mam nadzieję że 2021 będzie łaskawszy dla naszych relacji. Nadzieję, chociaż wiem że pewnie wtym przypadku to początek, i będzie trudniej.

  36. W tym roku chyba wszyscy jakoś dali ciała… Nie wiem … taki rok za którym nikt nie będzie tęsknił. Ja mojej 16sto letniej córce Też zafundowałm rolerkoster. Moje małżeństwo to już przeszłość… niestety mam w tym momencie pod górkę… mieszkamy w Anglii…od 14 lat Więc jej życie jest tu… szkoła. . Przyjaciele .. A moim marzeniem jest wrócić do Polski.. po rozwodzie zostałam tu sama bez rodziny… najbliższych przyjaciół..Nie mogę zafundować dzieciakowi powrotu do Polski tylko dla tego ze jest mi tu nie dobrze.. Więc Olu … doceń to, że masz wkoło siebie najbliższych którzy zawsze Cię wesprą.. Nie na odległość.. Nie przez Skype… Ale obecnością… przytulą albo dadzą kopniaka na rozruch i odwagę żeby przez to wszystko przejść. Każdy ma na swojej drodze górki albo góry.. Ale to zależy skąd się na nie patrzy . Jesteś ambitną ,pomysłową i niewiarygodnie ciepłą osobą… A już napewno dobrą matką… jak my wszystkie… Więc musimy wierzyć , że dzieci kiedyś nam wybacza .. I zrozumieją nasze decyzje .. pamiętaj , że musimy być szczęśliwe same ze sobą…I to nie jest tak, że już nam nie zależy.. że splynelo to po nas jak po kaczce… ból i smutek będą nas długo… Ale dla dzieci musimy to przetrwać… I podnieść się żeby dac im całych siebie. Takie z nas Matki Polki co zrobisz . 🤷‍♀️ więc na ten 2021 zakładam , że lepiej nie będzie… Ale z całego serca życzę Tobie… sobie .. I wszystkim tu obecnym cierpliwości.. ochoty do życia… rodziny … i zdrowia fizycznego … a i tego psychicznego … bo bez tego poszaleć można… 🤣😉 Trzymaj się!!!
    I nie wybiegajmy w przyszłość .. bierzmy dzień po dniu ..

  37. Droga Olu.

    Kumpela zwierzyła mi się kiedyś, że gdy myśli o swoim dzieciństwie i rodzicach, to nie ma wspomnienia, by kiedykolwiek widziała, że jej mama i tata przytulają się do siebie… I z tym weszła w swoją dorosłość.
    I myślę, że to jest o wiele smutniejsze i poważniejsze niż pokazanie własnemu dziecku, że mama nie jest robocopem… Że jest człowiekiem jak każdy inny i też miewa słabsze okresy. A mimo tego walczy o szczęście swoje i córeczki.

    Z tego co pamiętam, to rozwód, zaraz po śmierci najbliższej osoby jest najbardziej stresogennym wydarzeniem w naszym życiu. Masz prawo i proszę… daj sobie prawo czuć się tak, jak się czujesz. Z wszystkimi tego konsekwencjami. Pamiętając, że to minie Olinku. Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija ;)

    Lenka sobie z tym poradzi, to mądra dziewczynka. Uważam, że takie (trudne) sytuacje hartują charakter naszych dzieci. Nie możemy przez cały czas usuwać im wszystkich kłód spod stóp. Czasem my się potykamy, czasem będą potykać się same, a czasem razem z nami… I to wzmacnia miłość, przywiązanie, szacunek i… poczucie że jesteśmy sobie potrzebni (potrzebne). A jest ono cudowne, prawda? Tak jak te łapki na szyi i buziaki zapewniające, że kocham kocham kocham najmocniej na świecie…

    Ola będzie dobrze! Całuję Cię i mierzwię czuprynę;)
    Marzena

  38. Mądra, młoda kobieta, matka z Ciebie… Tak fajna, inteligentna osoba nie może być złym rodzicem.. Kochasz najbardziej i samo to jak przeżywasz że nie jesteś cukierkową mamą mówi samo za siebie.. Jesteś najlepszą matką na Świecie… Daj sobie i córce trochę luzu.. Kochacie się i to jest najważniejsze.. Moja babcia mawiała..,, gdy dojdziesz do ściany i nie możesz iść dalej w przód to idź w zdluz tej ściany aż znajdziesz wyjcie by dalej iść do przodu..,,, Mądra kobieta z niej była.. Trzymaj się..

  39. Oj, mnie w ostatnim miesiącu macierzyństwo nieźle przeczołgało. Jeżeli jesteś na etapie “gdybania”, jesteś najlepszą wersją matki. Kiedy jednak to “gdybanie” nieoczekiwanie spojrzy Ci w oczy i mówi “ok, sprawdzam”, wszystko nagle wygląda inaczej. Mam jednak cichą nadzieję, że jako matka, stanęłam na wysokości zadania (choć medalu czy laurki bym sobie nie przyznała).

  40. Tak ten rok ciezki . Zawsze myślałam że twarda ze mnie baba ( też Ola) . Córka dorosła syn 11 lat , fajny mąż , fajna praca . A tu nowotwór złośliwy od tak nigdy nie chorowałam nie chodziłam po lekarzach nie było czasu zadbać o siebie. Myśli powiedzieć dziecią , ukryć , czy będzie mi dane zobaczyć ich rodziny. Potem złość pretensje do wszystkich o wszystko. Ale wiesz są takie dni że to dzieci najbardziej pomogły ,zrozumiały że nie mam siły że teraz one mówiły damy radę. I dałam
    Twoja córka nigdy cię nie oceni tylko zawsze doceni . Damy radę przetrwać wszystko bo mamy dzieci.

  41. Od 16 lat tkwię w związku z narcyzem i manipulatorem… Tkwię ja, a skoro ja to również mój syn… Nie pytaj dlaczego mu to robię… Nie wiem.. Wiem, że każdego dnia strasznie się za to niecierpie, wiem, że on mi nigdy tego nie zapomni, może nawet nie wybaczy… W konkursie na najgorszą matkę mam spore szanse…

  42. Poradzilłaś sobie najlepiej jak potrafiłaś w danym momencie. Na tyle dobrze, na ile pozwoliły Ci Twoje zasoby. Ściskam!

  43. Jakbym czytala własne wyznania i wlasna historie. Tez podjelam decyzje o “dwóch domach” i teraz czwórka oczu co dzień patrzy na mnie z nadzieją ze to byla dobra decyzja. A ja wyje w poduszkę bo kuzwa mie wiem co dalej..jak byc dobra matka jak sama ze soba nie umiem wytrzymać. Calym serduchem jestem z Tobą ..z Wami

  44. Jakbym wlasnie czytala moje mysli,moj syn ma 4 lata a kiedy rycze on przynosi mi swoja poduszke I mowi mama juz dobrze I tuli mocno,bez niego chyba bym tego roku nieprzetrwala.Tule cie mocno ,wiedz ze niejestes sama.pozdrawiam

  45. dziękuję Ci za szczerość – bezcenną. chciałabym napisać, że Twoja historia jest wyjątkowa – ale nie jest, masz wiele sióstr. przytulam wirtualnie i bardzo bardzo mocno.

  46. Zawsze mam wrażenie, że daje z siebie za mało. Kładę się wieczorem obok niej, patrze jak śpi i myślę sobie, że poświęciłam jej za mało czasu, że znów dałam byleco na obiad, że okrzyczałam jak plątała się pod nogami… i tak postanawiam poprawę a rano dopada mnie życie…

  47. Wyjdziesz z tego. Krok po kroku. Powoli. To minie, jak wszystko złe dotychczas – minie. Teraz trzeba tylko zacisnąć jeszcze na chwilę zęby i przetrwać. A potem przyjdzie czas cudownego rozluźnienia, poczujesz, że to już za Tobą, że już jest dobrze, spokojnie. To, co jest dzisiaj, to tylko etap, Ola. Powodzenia dzielna dziewczyno!

  48. “Wszystko!! Trwa dopóki sam tego chcesz!” I radość i smuteki i małżeństwo i rodzicielskie wyrzuty sumienia. Trzeba iść dalej. TRZEBA. A Ty pójdziesz nie dlatego, że jesteś silna, ale dlatego musisz iść. I ja pójdę z Tobą i zostawię ten rok z 2 próbami samobójczymi męża i jego depresją, z rozwodem rodziców, z ich pretensjami, z własną działalnością, dwójką nadpobudliwych dzieci zakmniwtych w domu. Zostawie te wszystkie oczekiwania wobec mnie, to rozczarowanie sobą i światem, te pustkę. Zostawimy to obie i pójdziemy w nowe, lepsze, nasze! Przetrwamy. Bo jesteśmy kobietami….
    Przytulam najcieplej.