Zwykle nie wykorzystuję swoich kanałów do obnażania tego, co dla kogoś niewygodne. Nie piorę publicznie brudów i staram się trzymać zasady, że jeśli nie mam do powiedzenia o kimś nic dobrego, to lepiej milczeć. Niech ten tekst będzie wyjątkiem. A może także i przestrogą – bądź dobry dla ludzi, których spotykasz na swojej drodze. Nigdy nie wiesz, czy ktoś, kogo nie skrzywdzisz, nie założy kiedyś poczytnego bloga i obnaży Wasze „osiągnięcia”. To chyba nie karma, bo ta wróciła bez mojej ingerencji. Bardziej zemsta. Zacznijmy od początku.

Toksyczni ludzie

Każdy, kto bierze udział w dyskusji o toksycznych ludziach potrafi bez problemu wskazać ich cechy: to energetyczne wampiry, karmią się swoim i cudzym nieszczęściem, wyssą z Ciebie każdą kropę energii i nie wystarczy jej nie tylko na to, o czym śnisz, ale sprawią, że będziesz się bał uśmiechnąć. A jak już się uśmiechniesz to niespodziewanie przy niej/przy nim, poczujesz, a może nawet uwierzysz, że to głupie, bezzasadne i nie na miejscu, bo przecież życie jest tylko straszne, trudne i gorzkie.

„Unikaj”, „Zerwij kontakt”, „znam te osoby”, „są straszne”, „powinny się leczyć” – słyszałaś/-eś to nie raz. W teorii takie to proste. Podział na toksycznych drapieżców i niewinne ofiary. Biel i czerń.

Co jednak, kiedy nie możesz od tak wyrzucić ich ze swojego życia? Co jeśli to Twoja matka, nawet jeśli zniknie, zdąży narobić tyle szkód, że sprzątanie potrwa wieki? A szef? Skąd pewność, że w innym miejscu nie trafi się gorszy. Może mąż? Siostra? Sąsiadka? Dzisiejsi kaci, to często wczorajsze ofiary. Krzywdzą, bo zostali skrzywdzeni. Sztafeta.

Mój oprawca

W kontaktach z toksycznymi jednostkami nie chodzi o śmiertelne starcie. O wiele groźniejsze są te spontaniczne, kompulsywne ukąszenia, których najpierw się nie spodziewasz, a potem z przerażeniem oczekujesz  w każdej chwili i nie możesz zaznać spokoju.

Nie mam pojęcia jak to się stało, że zaczęła odgrywać w moim życiu tak dużą i destrukcyjną rolę. Mieszkałyśmy pod jednym dachem, to fakt, ale przecież można mieszkać z kimś całe życie i nie wiedzieć o nim prawie nic, z gazet dowiedzieć się, że kogoś zamordował albo kradł. Bywa.

Nie wiedziałyśmy o sobie zbyt wiele, ja nie wiedziałam nawet o sobie prawie nic, a ona zachowywała się, jakby znała mnie na wskroś. Wiesz jak bolało, że nigdy nie miała na mój temat do powiedzenia nic dobrego?

Moja historia

Kontakt z nią był ciężki do zerwania, bo odkąd sięgam pamięcią po prostu razem mieszkałyśmy. Jak masz niewiele lat nie możesz nikomu powiedzieć spierdalaj, a nawet jeśli, nie potraktuje tego poważnie. Nieważne, czy zaprzęgałam się w dzikim pędzie i rywalizowałam z innymi o miano obiektywnie dobrej, wystarczająco mądrej, zdolnej, fajnej. Mogłam odbierać medale, a ona stała tak blisko, że czułam jej oddech i syczący szept:

„Myślisz, że CI uwierzą? Oni może tak, ale ja wiem, jaka jesteś. Po prostu CI się udało, nie masz w tym nic wspólnego. Udaje CI się tylko po to, żebyś na chwilę uwierzyła, że jesteś tym, kim pragniesz być. Twoja mina, kiedy to okazuje się nieprawdą, jest taka zabawna.”

Mogłam chcieć zapaść się pod ziemię, zniknąć pod kocem, próbować oddychać szeptem, żeby nie zwracała na mnie uwagi, ale wtedy pastwienie się sprawiało jej najwięcej radości:

„Widzisz? Mówiłam że jesteś słaba, nie poradzisz sobie. Lepiej nie wychodź. Naprawdę sądzisz, że możesz coś osiągnąć, kiedy codzienne czynności sprawiają, że zachowujesz się jakbyś przebiegła maraton? Zrozum, jesteś za słaba. Nie dasz rady.”

Połączenie faktu, że sama nie wiedziałam o sobie nic z jej opowieścią na mój temat sprawiły, że to, co mówi zinternalizowałam jako własne. Każdy sukces był przypadkiem i niczym ważnym, każda porażka, wyzwanie, problem, trudność – rzeczywistością, tym, co naprawdę mam.

Powtarzała, że musi się nie udać.
Że jest nieszczęśliwa.
Że cieszy tylko po to, żeby kontrast z rzeczywistością był bardziej bolesny.

Szukałam potwierdzenia jej słów, wierząc, że to te tak zwane fakty. Po jakimś czasie jej głos nie był już potrzebny, mój brzmiał dziarsko, pewnie i boleśnie, jak wierna kopia jej.

Naprawdę sądzisz, że możesz osiągnąć coś pisaniem? A kto będzie te rzygi czytał? Świat jest pełen zdolnych, oczytanych i utalentowanych, a to niby Ty miałabyś osiągnąć sukces?

Wierzysz w to, że ktoś mógłby Cię tak po prostu pokochać za to jaka jesteś i kim jesteś? Zaakceptować, kiedy nie dajesz z siebie 200% i trwać kiedy masz ich może 5? Mało razy odczułaś, jakie to, kim jesteś, jest niekomfortowe?

Biegnij, rób, działaj, pajacuj, próbuj, przebierz się i zasłoń, bo jeszcze zobaczą, jak chujowa jesteś!

Lata mijały, a nasza relacja nabierała mocy. Nie wiem, co mogłoby wydarzyć się w czasie, w których dyskutowałam z nim o wszystkich nieszczęściach, które tylko czekają, by wytrącić mi  z rąk ochłap argumentu. 

Częściej były to jej wykłady

O tym dlaczego nie mogę, nie będę, nie zobaczę, nie przeżyję i nie osiągnę. Była tak pewna tego, co mówi, wierzyła w to całą sobą, naprawdę trudno było jej nie wierzyć.

Uciekałyśmy razem tyle razy, w tyle miejsc, poznałyśmy tyle ludzi, a mi tak późno udało się poznać prawdę. Prawdę, która była zbyt bolesna i sparaliżowała mnie na długi czas.

Razem narzekałyśmy, na beznadziejnych ludzi i świat. Rozdrapywałyśmy rany brudnym patykiem, babrałyśmy się we własnych flakach i wymiocinach, zachłystując opowieściami o tym, jak ktoś nas skrzywdził. Razem gniłyśmy z zazdrości raz po raz zarzucając komuś niezasłużone szczęście, przypisując obrzydliwe cechy, byleby odstręczał nas bardziej od… nas.

I kiedyś na moment zamilkła, może ze zmęczenia. Słyszałam tylko swój głos.

Opowiadałam o tym, za co kogo nienawidzę, co mnie rani, czego nie chcę, wykładałam sobie, jak sumienna, choć nie za bystra uczennica. Ściany odbiły słowa jak echo, a te uderzyły mnie z siłą rażenia, która zwaliła mnie z nóg.

To nie żadni oni.
To nie ona.

To ja.

Mieć żal do mamy? Łatwe. Zerwać kontakty z siostrą? Wykonalne. Wyrzec się bliskich – a i owszem, koniecznie z narracją o swoim cierpieniu.

Odkryć, że samemu wyrządzało się sobie największą krzywdę, mówiło o sobie i innych najbardziej obrzydliwe rzeczy, było fałszywym z zazdrości, w środku poniżać każdego, kto swoim stanem posiadania, stylem bycia powodował dyskomfort i rozpalał pragnienia…

Boli.

Stanąć w lustrze, wyrzygać sobie wszystko, wypomnieć każdą przykrą sytuację albo zawyć niemo na myśl o tych, po których pozostały bolesne rany, bez nazwisk, dat i nazw.

Odkryć, że nikt nigdy nie był dla mnie tak toksyczny, jak ja sama, że może to dlatego nie mam przyjaciół, którzy byliby ze mną od zawsze? Bo może nie dało się ze mną wytrzymać?

Z zakładaniem najgorszego? Mąceniem? Zazdrością? Fatalizmem? Szydzeniem?

Jeśli zapytasz mnie, co było najtrudniejsze w mojej terapii, to zderzenie z prawdą, że to niekoniecznie ja jestem biedną ofiarą.

I nie chcę się mądrzyć, ale zanim z taką pewnością wskażesz wokół siebie kogoś, kto wysysa Twoją energię, podkłada nogi, przyjrzyj się sobie.

Dziś mogę się do tego ze wstydem, zażenowaniem i smutkiem przyznać i mieć nadzieję, że:
– to już za mną, bo ciężko nad sobą pracuję – i da się zerwać toksyczną relację nawet ze sobą samym
– osoby, które skrzywdziłam, a które może zaciekawił nagłówek i pomyślały, że „ciekawe na kogo zwali winę, nie pamięta jak było” i tu zajrzały poczują, że cholernie je przepraszam i ich utrata to najsurowsza kara i że już zawsze będzie mi przykro. I życzę im jak najlepiej, choć nie umiałam tego ani okazać ani robić kiedyś.

Baduum Tss..

Zdjęcia Izabella Garbarz. Mam nadzieję, że widać, że siebie lubię.

112 komentarzy
  1. Potrzebowałam właśnie tego tekstu właśnie dzisiaj… Dziękuję.

    Dziś mam taki dzień, który muszę przetrwać. Od rana szło źle. A może sama sobie podpowiedziałam, że jest źle? Też możliwe.

    Dziękuję za właśnie ten tekst właśnie dzisiaj.

  2. Jesteśmy swoimi największymi przyjaciółmi i wrogami. I to od nas zależy kim dla siebie będziemy. Najlepiej znaleźć złoty środek.

  3. Jestem właśnie w miejscu gdzie próbuje zaakceptować, pokochac siebie. W momencie swojego życia kiedy cala sobą krzyczę że nie chce tak żyć i wierzyć w kłamstwo na swój temat że nic nie umiem ..Jestem za… I cala masa negatywów. Muszę odciąć się od samej siebie i uwolninic prawdziwa JA. Dziękuję za ten tekst, jest mi bardzo przydatny :)

  4. Zanim weszłam w tekst, poszłam do kąpieli i sobie pomyślałam, że gdybym ja miała napisać taki tekst, to byłby o mnie. Dopiero potem o ludziach, którzy rzeczywiście mi nadepnęli boleśnie na odcisk. Mimo, że to ja byłam swoim najgorszym krytykantem, to nie brakowało innych toksycznych ludzi.
    I jak na ironię losu, też chciałabym pisać. Odrzuciłam ten pomysł natychmiast, bo nie uważam się za ciekawą, bo nie piszę zbyt fajnie, bo nie umiem założyć domeny, bo nie wiem o czym bym miała pisać.

    Zamierzam uporządkować najpierw bardziej zaległe sprawy, a potem uratuję siebie przed sobą.

    Chyba pierwszy raz czytałam tekst w napięciu niczym u Agathy Cristhie (żartowałam, nie czytuję jej. Niech będzie Remigiusz Mróz) na blogu.

    Fajnie, że jesteś Ola, rób to co robisz, bo robisz to dobrze !

  5. To jest idealny świetny tekst ! ❤️
    Taki dla mnie na dziś. Bałam się prawie się poddałam ale dziś dostałam oficjalna decyzje na która długo czekałam i się udało nie dałam się pokonać ? dziękuje Olinku ???

  6. Oj Ola, Ola… To największy skarb pokochać siebie i jednocześnie być świadomym swoich ułomności. Cieszę się, że wyszłaś na prostą ?

  7. Uwielbiam Cię od dawna…a za ten tekst szczególnie, dziękuje za niego :*przeczytałam jakbym czytała o sobie…Rób to co robisz dalej bo robisz to świetnie! ♥️

  8. Wszystko w naszym życiu dzieje się po COŚ! Każdy napotkany człowiek daje nam lekcję. Czasem dobrą a czasem złą. Jedni z nami zostają, inni odchodzą. I my też jesteśmy napotykani. Po COŚ…
    Uczymy się na blędach. Nie z książek. I to najpiękniejsza rzecz, jaką ktoś może nam dać. Nauka. Szkrywdził mnie ktoś… A ktoś inny był dla mnie cudowny… A teraz pomyśl, gdzie bym była, gdybym ich nie spotkała…

  9. Potrzeba mega odwagi żeby wyrzucić z siebie taką bolesną prawdę. Podziwiam i dziękuję. Zacznę bardziej przyglądać się sobie.

  10. Cudowny tekst i pouczający…zmusza do refleksji nad sobą i swoim życiem. I racja, ciężko uciec przed sobą, ale to chyba łatwiejsze niż uciec przed toksyczną osobą która się kocha…
    Często w życiu zdążają się momenty w których przychodzi otrzeźwienie…chwila kiedy można spojrzeć na siebie z boku i jeżeli wiesz że coś nie gra, wiesz że już tak nie chcesz, próbujesz to zmienić, z różnymi skutkami, ale jak się dobrze postarasz to zrobisz krok na przód, potem następny i następny, kilka razy coś popchnie cię do tyłu, ale jeżeli będziesz wytrwała to ruszysz dalej…wszystko zależy od siebie…
    Myślę że trudniej wyrwać się z uścisku takiej osoby która się kocha, z którą ma się wspólne życie, dzieci i nadzieję że może będzie jak kiedyś, że jeszcze przyjdzie lepszy czas, że może jeszcze się coś zmieni, albo dorośnie…myślisz nad tym, analizujesz i po chwili dopada cię myśl, może tak było zawsze, ale tego nie widziałam, może nie chciałam…a teraz nie mam odwagi na zmiany. I mimo że on wie że taki jest i zapewnia że nie chce tak żyć, tak robić, nic się nie zmienia i dalej tkwi się w takim związku bo…bo sama nie wiem dlaczego…

    Dziękuję za tekst…

  11. Ech.. weszłam tu, bo miałam nadzieje na poradę co zrobić,, jak najbliższa osoba (w moim przypadku mąż) jest toksyczna.. kiedy mamy trójkę małych dzieci i ani sekundy czasu wolnego.. kiedy on w pracy ma stres, a ja na macierzyńskim jak w klatce, dostaje do głowy.. kiedy nie mam ochoty na niego patrzeć, ani żeby mnie dotykał, kiedy on jest tak niemiły dla mnie, wredny, uszczypliwy, czasem dla DZIECI tez .. na mnie wyrzuca cała swoją frustracje.. jak się z tego uwolnić, bez rozwodu i ceregieli.. myślałam ze znajdę tu pomysł :( ale i tak uważam, ze masz duży dar i Twoją książkę będzie bardzo fajnie się czytało :)

    1. możliwe, że Twój mąż ma depresję, bo u mężczyzn często objawia się agresją. Jedyne, co możesz zrobić, to postawić ultimatum – albo zacznie terapięi skonskultuję się z psychiatrą, albo Was zniszczy.

  12. „I nie chcę się mądrzyć, ale zanim z taką pewnością wskażesz wokół siebie kogoś, kto wysysa Twoją energię, podkłada nogi, przyjrzyj się sobie.” Auć, chyba tu mnie masz. Jest mi cholernie przykro że jestem dla siebie i często dla innych nie taka jak faktycznie chciałbym być. Tylko co z tym zrobić?

    1. pracować. opowiedzieć sobie o tej toksycznej, za co jej nienawidzisz i na to nie pozwalać. pójść na terapie. odwracać jej słowa.

  13. W taki dzień.. W taki wieczór.. Olu-jakbym czytała o sobie! Otoczona stertą chusteczek, zalana melancholijną muzyką osolonymi oczami przeczytałamTwój tekst dwa razy i wyje…dzięki!

  14. Tak bardzo o mnie, że wyć sie chce. Uświadomiłaś mi jak bardzo się krzywdzę i jak sama podcinam sobie skrzydła. Ja sama! to jest straszne.

  15. Zanim weszłam w tekst, pomyślałam o tym ze właśnie taki będzie wydźwięk tego tekstu, ale uważam ze to niesamowicie potrzebny tekst. Potrzebny, dlatego ze każdy powinien sie czasem zatrzymać, poddać refleksji i zastanowić czy największej krzywdy nie robi mu właśnie on sam ;) dziękuje, jak za każdy tekst ❤️ Przesyłam dużo dobroci ❤️

  16. Właśnie wczoraj podjęłam ważną życiową decyzję, która wpłynie na nasze domowe życie rodzinne ( mam teraz ciche dni ze staryn??). Ten tekst jest jak strzała prosto w serce ? i utwierdza mnie w przekonaniu, że będzie dobrze…

  17. Dziękuję Ci za ten tekst. Otwierasz oczy.
    Często sama sobie robię krzywdę – analizuję, porównuję (oczywiście zawsze wypadam źle).
    Obwiniam. W duchu wiem, że nie mam racji, a mimo to obwiniam. I siebie i najbliższą mi osobę.
    To ohydne, ale bywa tak, że dopiero kiedy oboje czujemy się źle to osiągam swego rodzaju satysfakcję.
    Zaczęłam starać się nad sobą panować. Nie ranić żadnego z nas. Wychodzi różnie, ale jest lepiej niż było. Boję się tylko, że ten demon w środku zaraz znów się obudzi.

  18. Mysle, ze wielu z nas tak wlasnie ma… bo zyjemy w tak chorym kraju, kiedy z innymi sie porownojemy, zazdroscimy, nienawidzimy itd
    Patrzymy na innych, a nie dostrzegamy tego w sobie…

  19. Wróciłam właśnie z jednej z ostatnich sesji mojej indywidualnej terapii. Jestem teraz INNYM czlowiekiem i jestem z TEGO Człowieka – mnie dumna !!!! Jestem dumna z moich osiągnięć, ale przede wszystkim z bycia taką jaka jestem!!!! Radomska RULES!!!!

    1. Jeśli mogę zapytać do kogo najlepiej pójść na terapię? Napisała Pani, że Pani pomogła powiem szczerze, że szukam pomocy dla siebie ale nie wiem od czego zacząć ?

  20. Ała boli.

    Wpadłam poczytać coś zabawnego na poprawę humoru po wymagającym dniu… A tu lekcja życia…

    Masz rację Ola. I ja też nieraz marzę o tym, żeby jeszcze kiedyś odzyskać osoby z przeszłości.

    Dzięki za ten tekst, jesteś niesamowita.

  21. Jakbym czytała o sobie, naprawdę… Strasznie męczące są te dni, kiedy patrzę na siebie z boku myśle, że wszystko teraz zrobiłabym inaczej, inaczej wybrała profil w LO, wybrała inne przedmioty na maturze, wybrała inny kierunek studiów, w innym mieście, inaczej wybrałabym chłopaków, potem narzeczonego, męża… Korzystała bym z życia bardziej, mocniej, więcej… Nie bałabym się robić tego, czego teraz załuje że nie zrobiłam bo już nie wypada (na pewno?) przytłacza mnie myśl że na wszystko już a pozno… A nastwpnego dnia budzę się z przekonaniem, że przecież nie musi być spektakularnie, że jest dobrze tak jak jest i wiele jest osób, które modlą się o to, czego ja nie doceniam a powinnam, bo jestem zdrowa, mam rodzinę i syna którego uśmiech każdego dnia przypomina kiedy, ze jestem i jeszcze długo będę dla kogoś najważniejsza na świecie ❤
    A te wszystkie blogerki czy instagramerki które pokazują nam swoje idealne życie z pospraatanymi na potrzeby zdjęcia wnetrzami tez miewają brudny kibel i rozpierdol w kuchni, za którym tylko zamykamy drzwi j gasimy światło, bo są rzeczy ważniejsze niż sprzątanie. I wtedy jest lepiej. Jak że sobą nie zwariować? :) Ola, jesteś wspaniała w tym co robisz j w jaki sposób to robisz :) rób to dalej, bądź sobą i czuj się dobrze – z sobą ale też z nami po drugiej stronie ekranu i wiedz, że na maxa Ci dopingujemy :) buziaki❤

  22. Wow. Czytałam i oczy robiły mi się coraz większe a no końcu pełne łez. Aż tak sama siebie krzywdę tyle lat? Cholera ja? Przecież wszyscy myślą że jestem fajna wesoła zawsze pełna energii i szalona jak mało kto. Ale ja boję się krzywych spojrzeń innych tego co o mnie pomyślą a to że stale żartuję i gadam jak nakręcona to moja tarcza obronna. Matka jedyna jak ja siebie takiej nie lubię ale właśnie taką jestem. Zero pewności siebie, za brzydka za gruba pomarszczona. Tak idę na terapię. Dzięki Ci Olinku za tego kopa w dupe

  23. ❤❤❤ Olinku Twoje dzisiejsze słowa przelane na papier są dla mnie jak BOMBA ATOMOWA ?? która aktualnie wyraża to co dzieje się w moim wnętrzu. Dziękuję Ci bardzo …. ????⚘????????

  24. Powtórzę przed mowczynie świetny tekst Jakby o mnie. Akurat mam gorszy okres i aż łzy w oczach Ale spinam poślady przykleja uśmiech i lecę dalej… Jutro 2h sam na sam ze sobą

  25. Czytam myślę, babcia? Siostra? Depresja? Potem doszło do mnie, że chodzi o Ciebie samą i ciężko na sercu było czytać ten tekst.. jak wiele same dokładamy sobie na barki, jak krytyczne jesteśmy w stosunku do siebie, ciągle niewystarczająco dobre.. ale wiele rzeczy się na to składa, czasem takie podejście do siebie wzrasta razem z nami i nie ma nikogo kto zadbałby o wlanie w nas tego poczucia, że jesteśmy dobre takimi jakie jesteśmy i tak dorastamy z tym ciężarem i “rdzewiejemy” póki się nie przebudzimy..Dużo oj dużo odnajduje siebie w Tobie ;)

  26. Witam.
    Mam identyczny problem z teściową.Jej zachowanie sprawiło, że schudłam 9 kg w 1,5 tyg. Nie da się słowami opisać ile złego zrobiła w moim życiu i to w białych rękawiczkach.Psychologia to mój konik od zawsze a jednak miałam z tyłu glowy”to matka mojego męża! “. Dziś jestem po terapii i mój terapeuta tylko potwierdził moje myśli.Nie kontaktuję się z tą osobą, chociaż ona nie daje za wygraną. Po 9 latach zrozumiałam,że nie muszę znosić toksycznych zachowań ludzi, którzy nie zasługują na szacunek, mój czas. A dałam tej kobiecie wszystko w trudnych chwilach.Nie oczekiwalam niczego dobrego z jej strony-kosy w plecy również nie. Szanujcie proszę swoje zdrowie ?Pozdrawiam.

  27. Faktycznie od początku zastanawiałam się kto zrobił ci tyle złego :(, to przykre że sami dla siebie możemy być największymi wrogami a życie przecież jest za krótkie by wyniszczac się od środka.
    Jesteś cudowna i wiem ( choć Cię nie znam) że pewnie też masz ciężkie dni i ciężko Ci wstać z łóżka a życie Cię przygniata ale pamiętaj że często to Ty dajesz nam siłę gdy nas przygniata życie ?

  28. Mogę tylko napisać jedno… Doskonale to rozumiem, przeżyłam, mam to za sobą, jestem silniejsza! Dziś WIEM, że jestem wyjatkowa, madra i pewna siebie i swojej wartości !!!! ???
    Ps. Wspaniały tekst! Dajesz innym wiare i siłę! ??

  29. Uderza mnie Twoja inteligencja – świetnie piszesz i masz niezwykłą inteligencję emocjonalną. Jesteś bardzo wrażliwa i dzięki temu mogłaś zauważyć w sobie toksyczną osobę i na dodatek się zmienić. Gratuluję z całego serca. Szkoda, że tak wielu ludzi nie potrafi przyznać się do wad i naprawiać błędy, tak dużo tracą. Uściski olbrzymie wysyłam Tobie.

  30. Ja pierdziu, to tkwi w wielu z nas, we mnie na pewno każdy ma “toksyczność” trochę w sobie , ale to co napisałaś sprawiło że zaczęłam myśleć o sobie inaczej, i na pewno ten tekst da wielu osobom do myślenia. #nocprzemyslen. Dziękuję

  31. Mam dwóch takich wampirów siebie i moją matkę i zdecydowanie to drugie bardziej ? nie umiem się orzeciestawić i u mnie to już chyba syndrom sztokholmski…

  32. Kurde czytając to trochę znalazłam takiej toksyczności w sobie. Zawsze mi się wydawało, że jestem trochę pesymistka, widzę świat w czarnych i szarych barwach a to może właśnie ta toksyczność. Moj facet jest obecnie w Podobnej sytuacji, bo staram się go wspierać na każdym kroku we wszystkim ale też nie źle daje mu w kość i właśnie zdałam sobie z tego sprawę czytając ten tekst. Radomska minęłaś się z powołaniem!!! Powinnaś być psychologiem!!

  33. Piękny a zarezem straszny tekst.Straszny ,bo bardzo prawdziwy…Piękny, bo jednak jest w nim ogromna nadzieja na dobre zakonczenie.Kto z nas go nie lubi. Mało rzeczy mnie wzrusza,chociaż uczę się tego bardzo mocno Tobie się udało.

  34. Piękne słowa… Pełne nostalgii wzruszenia.. Twój tekst jest bardzo głęboki, tak głęboki, że można w nim utopić wszystkie smutki i żale. Ściskam Cię serdecznie. Przybij piątkę tej Radomskiej po drugiej stronie lustra ? ona też tego potrzebuje.

  35. Tak czułam, że może o nas samych chodzić. Jakoś nie pasowało mi do Ciebie, że możesz o kimś napisać źle, prawdziwie, ale źle…
    Ogółem, jak zawsze celnie!

  36. Genialne napisane, tak bardzo o mnie.
    Jesteś super Babką, fajnie piszesz. Mocno trzymam kciuki za Ciebie i siebie i tych wszystkich próbujących sobie za sobą poradzić