Córo Moja!Pierwszy raz na kozetce u psychologa zasiadłam w 3 miesiącu ciąży. Jak kretynka, która chciałaby schudnąć w tydzień, prosiłam o szybką terapię, bo goni mnie czas – muszę posprzątać w swojej głowie zanim na dobre ode mnie w dużej mierze będzie zależeć, co zakoduje głowa Twoja, która właśnie rosła we mnie.

Raz raz, olejmy całe to dzieciństwo, nie mam czasu na analizę relacji, poproszę o ekspresowy przepis na wychowanie człowieka, który nie ma kompleksów, lubi siebie, bez obarczania go moją niską samooceną, zwątpieniem, brakiem wiary. Płacę i wymagam!

Jak nietrudno się domyśleć – nie wyszło.

I przyszłaś na świat. Absolutnie mając w nosie, to czy ja lubię siebie i o czym marzę, skoncentrowana, by dostać jeść i obwieścić, że jesteś donośnym wrzaskiem. Zastanawiałam się, czy będę wystarczająco dobra, by chwilę później zrozumieć, że jedyne nad czym mam siłę się zastanowić to to, czy wezmę prysznic tego dnia. Albo kiedykolwiek.

Odłożyłam na bok ambicje pedagogiczne, nie raz tłumacząc, że dostałyśmy siebie przez przypadek, bez przygotowania i musimy grać kartami, które mamy. Że zrobię co mogę, odłożę na terapię i jakoś to będzie. Że Cię kocham, a resztę, dej Boziu, ogarniesz sama.

I stało się coś dziwnego, wiesz? Nasze role zaczęły się odwracać. Oto dwudziestoparolatka zaczęła być szkolona przez małą dziewczynkę, która jeszcze nic nie wie o ograniczeniach i kompleksach.

Ty pokazałaś jak fajnie uśmiechać się do swojego lustra i cieszyć się na swój widok.
Nie poddawać się i wstawać mimo, że obiłaś już wszystkie meble.
Nie zważać na przeciwności i niezmordowanie, wbrew sprzeciwom mamy, wylewać psu wodę i wyjadać chrupki.
Siedzieć na trawie i popadać w ekstazę na widok drobiazgu takiego jak chrupka czy motyl.
Niezmiennie cieszyć się z tego samego, choć widziałaś już sto razy i z ekscytacji dostawać czkawki.
Okazywać złość, kiedy jesteś zła i śmiać się tak, że drżał pion, kiedy Ci wesoło.

Tak zaczęłam swoją terapię.

Ty pokazałaś mi, że moje niedoskonałe ciało może więcej niż mi się wydaje i zasługuje na szacunek: brzuch był Twoim domem, ręce niezmordowanie tulą w potrzebie, nogi nocą działają szybciej niż głowa i zanim się obudzę, już jestem obok, kiedy wołasz.

Pokazałaś, że mogę być ważna, zabawna, dobra, niezastąpiona, kochana, wystarczająca. Ponad 20 lat karmiłam się wyrzutami o bycie „nie taką”, by brak snu i lawina miłości sprawiły, że za cholerę nie wiem, o co mi chodziło.

Terapia była finansowana przez czas i nie ma takich pieniędzy, które wystarczyłyby by się odwdzięczyć. Wiem, że nie była przez Ciebie zaplanowana i żaden rodzic nie ma prawa wymagać od dziecka uzdrowienia siebie, jednak niezaprzeczalnie stałaś się dla mnie bodźcem do wdrożenia zmian na lepsze.

Czasem tylko najdzie mnie, ile pięknych chwil mogłam przeżyć, gdybym taką wiedzę o sobie po prostu miała, a nie musiała odkrywać jako dorosła.

Chciałabym, abyś swoją wiedzę o sobie odkryła jednak szybciej i sama – nie zgubiła radości na widok swojego odbicia, nie poddawała się mimo przeszkód, robiła swoje nawet jeśli inni będą kręcić nosem, doceniała drobiazgi i nigdy, przenigdy nie musiała udawać i dała sobie wolność do bycia smutną, radosną, złą, rozżaloną i jaką tylko potrzebujesz kiedykolwiek chcesz.

Jak dotąd nasze głosy były dla nas obu doskonale słyszalne. Jednak nie mam pewności, czy moje kompetencje są wystarczające,  a ton donośny, by się przebić i utrwalić zanim staną się jednym z wielu.

Za chwilę to rówieśnicy będą mieli do powiedzenia najwięcej i bez pardonu zrzucą mnie ze stołka autorytetu.

Za moment do głosu dojdą nieokiełznane hormony, które potrafią namieszać w życiu i głowie.

Już zaraz o tym, co rzekomo ważne, dobre, potrzebne, piękne będziesz dowiadywać się z mediów.


Czy zapamiętasz, że zawsze byłaś wystarczająco dobra, a dla mnie idealna?
Co mam zrobić, by tak było?
Czy dam radę wyposażyć Cię w plastry na wszystkie rany, które zada życie?

Nie wiem. Dlatego tak często pytam, czy wiesz, że jesteś wspaniała? Dlatego tak kojąco działa na mnie brak wątpliwości i dlatego tak bardzo chcę pomóc Ci nigdy o tym nie zapomnieć I wspierać w czerpaniu z własnego potencjału

Mama.

Nie możemy ochronić dzieci przed całym złem, ale z całą pewnością pełne wiary w swoje siły będzie im łatwiej sprawić światu czoła.

Radomska Lenon 32 1
Radomska Lenon 32 1

————————————————–

Każdy rodzic chciałby być mądrym wsparciem dla swojego dziecka. Na pytanie „czego dla niego/niej pragniesz?” chóralnie odpowiedzielibyśmy – byś był(a) zdrowa i szczęśliw(a)-y. Bez pracy u podstaw i przykładu „z góry” będą to tylko czcze życzenia.

Nawet jeśli macie to szczęście, a także zapracowaliście sobie, aby patrzeć na swoje odbicie i poczynania z uśmiechem, warto zostać czujnym. W okresie, kiedy byliśmy dziećmi, niewiele mówiło się o potrzebach dziecka i znaczeniu wysokiej samooceny w życiu człowieka. Dziś wiemy, że ma to ogromny wpływ. Czy jednak zawsze potrafimy mądrze wspierać w jej budowaniu nasze dzieciaki?

Ich rzeczywistość w znacznym stopniu różni się od naszej i może okazać się, że to, co uważamy, za wystarczające wsparcie, nie odzwierciedla ich potrzeb…

Czy wiesz, że badania wykonane na zlecenie marki Dove wykazały, że aż 81 polskich dziewcząt nie ma wysokiej samooceny, czyli podstawia sobie samodzielnie haka nim jeszcze znajdzie się na linii startu?

Od 2004 marka Dove realizuje program Self-Esteem: dotarła do 35 000 milionów nastolatków w 140 krajach. W 2018, pod honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka wprowadzono go także w Polsce. Pierwsza polska edycja programu pozwoliła dotrzeć do ponad 30 000 nastolatków. Dzięki Tobie i mnie może być ich dużo więcej. Jak? Czytaj dalej.

Pewność siebie, samoakceptacja, świadomość swoich wad i zalet, odporność psychiczna, radzenie sobie z krytyką – czy czujemy się na siłach, by wspierać w ich budowaniu swoje dzieci?

Odsyłam Cię do kilku artykułów, które mogą okazać się bardzo pomocne.

Te i wiele innych artykułów, porad oraz wskazówek znajdziesz na stronie kampanii DOVE SELF-ESTEEM .

Wielkie marki mają nie tylko wielkie możliwości, ale i potrzebę zmiany rzeczywistości.  Dlatego Dove zainicjował powstanie programu Dove Self- Esteem. Programu, który jest realizowany w oparciu o warsztaty klasowe, mające na celu budowanie pozytywnej opinii o sobie i swoim ciele.

Nad przygotowaniem materiałów czuwała eksper programu Maria Rotkiel – psycholog, terapeutka rodzinna, trenerka rozwoju osobistego. Ponadto w ramach  programu Dove Self-Esteem w jednym miejscu zgromadzono wiedzę i odpowiedzi na pytania dotyczące budowania pozytywnej samooceny na stronie https://www.dove.com/selfesteem., Jeśli uznasz mój artykuł i/lub artykuły ze strony programu jako ważne i pomocne, udostępnij je proszę w swoich social mediach wraz z hasztagami:

#UWIERZWSIEBIE
#PROGRAMDOVESELFESTEEM

Daj znać, czy któryś z tematów artykułów Cię zainteresował. I napisz, jak Ty wspierasz swoje dziecko w budowaniu pozytywnego obrazu siebie!

P.S. O CO CHODZI ZE ZDJĘCIAMI?

Lena dopiero uczy się pisać i czytać. Wkręciła się w rozszyfrowywanie wyrazów, więc… Przygotowałam kartki z nazwami cech, które moim zdaniem, ułatwiają życie. Lena je odczytywała, rozmawiałyśmy o tym, co znaczą i przepisywała je po swojemu. Wszystkiemu z boku przyglądała się ciocia Julia Wiszniewska z aparatem, która dyskretnie wykonała dla nas reportaż będący ilustracją do tego wpisu.

Przed wizytą w kawiarni byłyśmy w kinie, gdzie okazało się, że pomyliłam godziny seansów. Wściekła fukałam na siebie pod nosem. Na co Lenka zareagowała słowami:

“Jakie to ma znaczenie, jaka to bajka i czy w ogóle na nią pójdziemy, chyba najważniejsze, że jesteśmy razem? Po prostu się pomyliłaś, zdarza się, nie mów o sobie brzydko, bo mi przykro, sama mówisz, że boli Cię serduszko, kiedy źle o sobie mówię, mnie teraz też.”

Polecam takie ćwiczenie – jako rodzic wypisz wszystkie pozytywne cechy, które ułatwiają Ci życie i opowiedz o nich swojemu dziecku. Nawet jeśli nie wszystko rozumie, wszystko czuje :)

12 komentarzy
  1. ”Jakie to ma znaczenie, jaka to bajka i czy w ogóle na nią pójdziemy, chyba najważniejsze, że jesteśmy razem? Po prostu się pomyliłaś, zdarza się, nie mów o sobie brzydko, bo mi przykro, sama mówisz, że boli Cię serduszko, kiedy źle o sobie mówię, mnie teraz też.” rozwaliło na łopatki a Lenka jak zwykle pojechała po bandzie tekstem ♥️♥️♥️ Kocham uwielbiam ! ??

  2. Piękny reportaż i wspaniały pomysł na spędzenie czasu z córką :) Jestem pod wrażeniem jak mądrą i rezolutną dziewczynką jest Lenka a to dzięki pracy jaką wkładasz w jej wychowanie. Nie wątpię że zawojuje świat :) Super kampania i mam nadzieję że pomoże innym rodzicom i przede wszystkim dzieciom w akceptacji siebie.
    Pozdrawiam i wesołych świąt wszystkim :)

  3. Wspaniały artykuł. Poruszasz naprawdę MEGA ważne kwestie. Swoich dzieci nie mam ale bardzo mocno staram się wzmacniać moje bratanice. Szczególnie widzę, że to ważne patrząc na moją 12 letnią Werkę. Pamiętam, że bycie nastolatką nie było łatwe i widzę, że zaczyna mieć też kompleksy. Dlatego staram się zawsze z nią porozmawiać. Na pewno sięgnę po polecane artykuły. A zdjęcia piękne, emanują Miłością :)

  4. Wiem i rozumiem i w 100% popieram ten ważny tekst mam w domu 3córy w tym jedna 9latke dziś przed snem miałam z nią rozmowę bo zapytała “kto to jest hejter” więc wytłumaczyłam przy okazji tłumacząc poraz 100 dlaczego nie zgadzam się aby miała swój kanał na YouTube. Jakie to według mnie nie bezpiecznie i że właśnie między innymi hejt w sieci jest jednym z powodów dla których się na to nie zgadzam. Zwłaszcza że widzę że już 9latla, mimo że wygadana, pyskata bardzo ekstrawertyczna ma problem żeby stanąć przed lustrem albo i bez lustra poprostu powiedzieć na głos “jestem dobra, ładna i mądra” na pierwszy rzut oka każdy kto zna moja core w życiu by nie powiedział że ONA akurat ma problem z poczuciem własnej wartości.. A ja jako matka widzę że ma… ? I to już w wieku 9 lat… ?

  5. Radomsko ❤️ dziękuję! Az mnie ciarki przeszły. Kiedyś gdzieś przeczytałam, zdaje się u Piotra Bielskiego Yogina Śmiechu, jak śpiewał swojej świeżo narodzonej Rozalii wymyśloną przez siebie kołysankę, “kochaj Rozalkę”.
    Uczę Zofię Danutę, “kochaj Zosię” i uczę się od niej kochać Siebie. Co dnia. Chociaż nigdy nie zapomnę swojego zakłopotania, gdy po raz pierwszy zapytała mnie “Mamusiu, a Ty kochasz siebie”. O loosie ?.
    Tak jak napisałaś, być może te skubańce nie wszystko rozumieją, ale wszystko czują.
    Dziękuję za ten post, listę artykułów i za świetną zabawę z kartkami!

  6. Lenka może być dumna z takiej mamy, bo nie każdy ma tyle szczęścia.
    Ile bym dała żeby mnie ktoś te 20 lat wcześniej pokierował i wprowadził w dorosłe życie.
    Dopiero mając te dwadzieścia kilka lat uczę się po prostu żyć i akceptować to jak wyglądam jaka jestem.
    Dziękuję za ten wpis jest meeega <3

  7. Żądam umieszczania na początku takiego typu tekstów Alert !! „NIE CZYTAJ W MIEJSCU PUBLICZNYM GROZI PŁACZEM” A w dupie…. dlaczego mam ukrywać ze cośnoe wzrusza ? Piękny tekst. Zapisuje i w święta czytam polecone artykuły ❤️ ?

  8. Akceptacja – słowo klucz. Tego nauczył mnie mój młodszy autystyczny syn. Chciałam Go zmienić, żeby był jak inni bo wtedy będzie mu lepiej. I mi też będzie lepiej. Efekt- doopa blada. Wiele lat nauki własnego dziecka doprowadziły do fascynującego odkrycia. Akceptacja. Już Go nie zmieniam tylko próbuję zrozumieć, Jego zachowania, Jego emocje, Jego potrzeby. Bez spiny pokazujemy światu, że każdy jest inny i ma do tego prawo a w oczach syna co raz częściej widzę miłość. Ściskam i dziękuję za to, że dzielisz się tym co ważne i piękne ?

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.