Wtrącać się w cudze sprawy nie lubię, ale w życiu tak czasem bywa, że jak ktoś spojrzy z boku to więcej widzi. Mniemam, że skoro czytasz, zaciekawił Cię tytuł i być może jesteś jedną z tych, która postanowiła się wypisać ze związku albo została poinformowana, że ten dobiegł końca (lub któreś z Was boleśnie to odkryło). Emocję wrą, nie możesz na niego patrzeć, może nawet nienawidzisz… Samo życie. Tylko wiesz co? Rozwód to jest z mężem. Rozwodzenie dziecka z ojcem to zwykłe ku***o.

Tekst powstał w emocjach i z nadzieją, że jakaś zakuta głowa się trochę otworzy. Naiwną, wiem.Oto jedynie WYBRANE, autentyczne historie dzieci z akt sądowych (imiona dzieci zostały zmienione):

Kasia, lat 7.

Jej rodzice rozstali się w 2011 roku. Mama Kasi na początku nie stwarzała ojcu problemów, a ten miał z córką bardzo silną więź. Wszystko zmieniło się, gdy ponownie wyszła za mąż.
Mama Kasi zeznała w sądzie, że Kasia ma nowego tatę i tamten nie jest już potrzebny. Ograniczała kontakty byłemu mężowi tak skutecznie, że widywał córkę tylko przelotem – kiedy czekał, aż będzie wchodzić do szkoły, kombinując, jak wymknąć się z nią na lody. Kiedy matka dowiedziała się o tym, postarała się odwozić i odbierać dziecko, by ukrócić te praktyki.
Nowy mąż mamy Kasi ma rosyjskie obywatelstwo – biologiczny ojciec z obawy przed wywiezieniem dziecka na zawsze nie wyraził zgody na wydanie dziecka paszportu.
Dziecko zmanipulowane przez mamę własnoręcznie pisało do sądu listy opisując w nich, jakim potworem był jej biologiczny tata. Córka zerwała kontakty z nim, określenia “tata” używając wobec nowego partnera mamy. Nie chciała mu wybaczyć, że przez niego “nie może podróżować”.
Mama Kasi nie widzi w swoim postępowaniu nic złego, bo według niej dziewczynka wychowuje się w pełnej rodzinie, a to jest najważniejsze.

***

Bartek, 4 lata.

Dziecko wymarzone, wytęsknione i wyczekane. Narodzone dzięki staraniom obojga rodziców i metody In Vitro. Chłopiec niepełnosprawny, z wadą wzroku na pograniczu ślepoty. Silnie związany z obojgiem rodziców. Po rozwodzie całkowicie odseparowany od taty.
Matka dziecka robi wszystko, by uniknąć spotkań, w czasie ich trwania nie pozwala na nawiązanie kontaktu. Były mąż chwyta ją za rękę, kiedy przed końcem spotkania postanawia z chłopcem wyjść. Kobieta wybiega z sali rozhisteryzowana twierdząc, że ten ją pobił. Przez następne miesiące przedkłada sądowi szereg zwolnień lekarskich uniemożliwiających spotkania ojca z chłopcem.
Na kolejnym widzeniu chłopiec twierdzi, że nienawidzi taty, bo bił mamę i jego (nieprawda). Matka przedstawia zaświadczenie od traumatologa, psychiatry i okulisty – sąd wydaje zakaz kontaktów ojca z synkiem.
Dziecko żyje bez taty w przekonaniu, że ten był katem.

Piotruś, 3 latka.

Po rozwodzie ojciec nie widział go przez 5 lat. W świadomości dziecka przestał istnieć. Matka przeprowadzała się w tym czasie 20 razy, zmieniała lokalizacje, ukrywała dziecko, nie posyłała do publicznych placówek.
Sąd i policja rozłożyli ręce, chłopca udało się odnaleźć dzięki prywatnemu detektywowi. Matka z obawy przed odebraniem nie wypuszczała Piotrusia nawet na podwórko, żeby tata go nie porwał – chłopiec znał tylko swoje rodzeństwo z nowego związku mamy.
Dziecko odebrane w asyście policji, przez balkon na 2 piętrze. W wyniku traumatycznych przeżyć musiało ponownie zostać pieluchowane. Aktualnie przebywa pod opieką ojca, z matką widuje się raz w miesiącu przez dwie godziny. Jest pod stałą opieką psychiatry i psychologa.

Mniej drastycznie?

  • mamy zapisują dzieci na zajęcia pozaszkolne w terminach spotkań, a kiedy tatusiowie się upierają, wmawiają im “że tatuś nie chce, żebyś miała pasje i była mądrą dziewczynką”
  • przed rozstaniem raczką tekstami: “Idź, nie będę BARDZO SMUTNA. Musisz iść, ale niedługo znów będziesz ze mną, czekam na Ciebie
  • tata odkrywa w czasie widzenia, że córka ma wszy, zgłasza to w szkole w celu podjęcia działań prewencyjnych u innych dzieci. Matka wmawia dziecku, że je ośmieszył przed kolegami – odmawia spotkań z ojcem.

Nie wiem, czy bardziej otwiera mi się nóż, czy krwawi serce…

I chyba to jasne, że nie mówię tu o sytuacjach, kiedy ojciec to kat, skończony debil, któremu nawet kaktusa nie warto oddawać pod opiekę (ale wszelkie ciepłe słowa należą się też Tobie, to TY Z NIM SYPIAŁAŚ, jednak ja dziś nie o tym.)

Mówię o tych, w których on odszedł, ale od Ciebie, nie dziecka. Albo tych, kiedy Ty stwierdziłaś, że masz dosyć, nie możesz patrzeć, nie kochasz, chcesz ułożyć sobie życie na nowo.

Otóż – Twoje nowe życie to także życie Twojego dziecka, a jego ojciec jest w nim potrzebny. Odgrywając się na byłym partnerze krzywdzisz wszystkich, a przede wszystkim dziecko. Czy to takie niezrozumiałe?

Być może teraz była miłość jawi Ci się jako definicja porażki, ale… Kochałaś go, czymś Cię urzekł, Twoje dziecko ma jego oczy i tak samo się krzywi, kiedy jest niezadowolone. Bardzo kocha i z dużą dozą prawdopodobieństwa jest kochane.

Sądy z góry przypisują opiekę nad dzieckiem matce i wiem, że statystyki są okrutne – Panowie zdecydowanie rzadziej interesują się swoimi dziećmi, często mamy do czynienia z alimenciarzami, którzy układają sobie życie na nowo i tyle ich widziano. To jednak nie jest reguła. I jeśli w Twoim przypadku nie występuje – ojciec chce brać udział w życiu potomstwa, to jesteś zwykłą, mściwą mendą, która własne żale przekłada nad dobro dziecka!

Nie ma idealnych starych. Tobie i mnie też wiele brak do doskonałości. Sytuacja w której na Ciebie spada większość obowiązków, a tata pojawia się weekendami jak animator, nie jest komfortowa dla nikogo. On dostarcza atrakcji i burzy rutynę, którą mozolnie budujesz, staje się panem od przyjemności, którego dziecko wyczekuje, a Ciebie nie docenia.

Są jednak gorsze – jak życie bez taty, który kocha, który próbował, który chciał, ale został skreślony.

Sprawy sądowe ciągną się latami, a miesiąc w życiu małego dziecka to przepaść. Tak naprawdę na zbudowanie silnej więzi rodzicielskiej mamy kilka lat. A brak rodzica odbija się szerokim echem na całym życiorysie. Egoistycznie zafundować dziecku życie w poczuciu, że tata je porzucił, choć robił, co mógł, by być, ale ente odwołane widzenie, zmyślona choroba, wyjazd, bezzasadne zarzuty o złe traktowanie malca skutecznie mu to uniemożliwiają, to ZNĘCANIE SIĘ NAD WŁASNYM DZIECKIEM I POWINNO BYĆ ŚCIGANE LISTEM GOŃCZYM!

Jesteś bezdzietna i chcesz się rozstać, a zdjęcia partnera palić na stosie? Proszę bardzo. Jesteś mamą? Nie masz prawa. A jeśli robisz i twierdzisz, że “zrobiłabyś dla swojego dziecka wszystko” to… Nic nie wynagrodzi mu taty, którego straci przez Ciebie.

Prawa niestety wyłącznie moralnego, bo to karne nie nadąża za pomysłami kobiet, które są w stanie bezpodstawnie oskarżyć byłych partnerów o molestowanie, niszczyć z nimi prezenty od taty i nasączać swoją nienawiścią, utrudniać każde spotkanie i zarażać swoim żalem wychowując na nieszczęśliwych, nieufnych i przekonanych o tym, że inni są źli i oszukują, ludzi.

To, jak wygląda życie po rozstaniu zależy w dużej mierze od Ciebie. I przestań pieprzyć, że dziecko jest najważniejsze, kiedy z premedytacją robisz mu krzywdę.

Piszę to jako mama, bez pewności, że mój związek przetrwa. Nie wiem, co się wydarzy, ale wiem jedno. Choćby nie wiem co zrobił mi mój mąż, nigdy nie przestanie być ojcem mojej córki. Nieidealnym, pełnym wad, ale najlepszym jakiego ma! I to z nim będę chciała konsultować każdą decyzję, wyjazd, wybór szkoły, leczenia. I to dla mnie oczywiste. Trudno mi zrozumieć, dlaczego nie dla każdej mamy…

I jest kilka takich zasad, których partnerzy po rozstaniu powinni przestrzegać bardziej niż przykazań!

  1. Nie mów źle o byłym partnerze i partnerce przy dziecku!!! Dziecko to nie przyjaciółka, on zdradził / odszedł od Ciebie, nie dziecka.Obrażaniem drugiego rodzica łamiesz dziecku serce, bo obrażasz kogoś, kogo bezgranicznie kocha i potrzebuje.
  2. Daj emocjom opaść i rozmawiać. Próbuj się dogadać a nie szczekać. Podziel obowiązki tak, żebyś Ty także miała szansę na zbudowanie swojego życia, a były partner mógł brać pełną odpowiedzialność za to, jak WYCHOWUJECIE swoje dziecko.
  3. Masz nowego partnera? Były się ożenił? OK. Nadal jesteście rodzicami i ludźmi, których łączyło uczucie i łączy dziecko. Naprawdę nawet przez wzgląd na wspólne wspomnienia nie możecie się zdobyć, żeby pójść z dzieckiem na spacer, żeby przez chwilę nie musiało się miotać? Jeśli naprawdę nie, to po prostu nie zabierajcie wspólnego czasu z dzieckiem drugiej stronie, bo dziecko potrzebujeee oboojgaaaa rodzicooowww…
  4. Nie licytuj się na bycie lepszym rodzicem i nie detronizuj starań drugiej strony. Każdy ma słabsze i lepsze strony. U nas ja ogarniam Leny garderobę i wyjścia na wycieczki (Mario nie wie, jaki nosi rozmiar i jaki model majtów lubi), ale tata jest najlepszy w zabawach i układaniu klocków (ja najgorsza!).
  5. Przestań myśleć tylko o sobie – jesteś ważna, jasne. Twoje szczęście też. Jednak pielęgnowanie żalu na oczach dziecka to zupełnie inna sprawa, która nie doprowadzi do niczego dobrego.

Chciałaś stworzyć dziecku pełny, normalny dom. Kochasz. Jest trudno. Boisz się o przyszłość -emocjonalną, materialną, swojego dziecka. Dziecko NIE JEST niczyją własnością, a wprowadzając je w dorosłość w toksycznym otoczeniu KRZYWDZISZ.

DLa mnie to powinno podchodzić pod paragraf. Wierzę, że system prawny ulegnie w tym kraju zmianom, wiem jednak, że te muszą zacząć się w głowie.

Dzielcie się proszę swoimi historiami, które świadczą o tym, że nie każdy ojciec ma gdzieś własne dzieci – te teksty z Waszymi wypowiedziami są najcenniejsze i może otworzą jakiś zakuty, zaślepiony urazą łeb!

A ja niebawem mam nadzieję napiszę tekst o tym, że MOŻNA się rozstać dobrze, bez rozlewu krwi i łez i postawić swoje żale na drugim planie, a na pierwszym naprawdę, a nie na poziomie deklaracji, dziecko.

143 komentarze
  1. Jako ciało pedagogiczne, które bywa wciągane w sam środek takich kotłów, dziękuję Ci Olu za ten tekst. Niestety przy rozstaniach często brakuje jaj i klasy i wtedy zawsze najbardziej obrywają emocje dziecka…

  2. Olu, jestem dumna z siebie i mojego partnera, z którym mam dwójkę dzieci ponieważ nasze rozstanie wyszło nam wszystkim na zdrowie. Tak. Dzieciom też. Dogadaliśmy się bez udziału sądu i prawników. Oboje wychowujemy nasze dzieci A każde z nas ma nowy związek. Szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci.
    Mam jednak świadomość, że mieliśmy dużo szczęścia. To była wspólna decyzja. Nikt jej nie podjął za drugą osobę. Nikt nikogo nią nie zaskoczył. I choć czasami wkurzamy się na siebie to nadal się bardzo szanujemy.
    Nasze dzieci połączyły nas na zawsze i dopóki są to oboje będziemy elementem życia każdego z nas, czyli na zawsze.

  3. Bardzo mądry tekst !!
    Osobiście jestem po rozwodzie i u nas były różne perypetie (sama aniolkiem nie bylam) ale zawsze O ojcu dzieci mówiłam dobrze . Jeśli miałam ochotę go przeklnac to wychodziłam z domu aby dzieci nie slyszaly. Robiłam to rzadko bo wiedziałam że karma wróci do niego gdy był h*jem. Nie uważam by był złym człowiekiem ale zagubionym .I to bardzo … gdy byliśmy razem pilnował mnie na każdym kroku nawet w toalecie bo ubzdural sobie że to zdradzam. Nie mogłam wychodzić z domu na spacer z koleżanka bo miał podejrzenia . Sprawdzal bilingi i dzwojil po nieznanych numerach . Zainstalowal mi aplikacje gps itd.Gdy wkoncu podjęłam decyzję o rozstaniu chodził po sąsiadach i wmawial im że ja mam kilku kochankow że zabierze mi dzieci bo ja taka i owaka. Wstyd. Nigdy to nie zdradzilam. Ale nie ważne. E sądzie 3 lata czekaliśmy na pierwszą rozprawę w sądzie. Ja chciałam polubownie on nie. Po jakimś czasie zaczęłam układać sobie życie z nowym partnerem . Były zaczął mnie śledzić i robił nam zdjęcia tak absurdalne że szok.nastawial dzieci przeciwko mnie kazał im kłamać że mój partner je bije co było nie prawda . Wmawial im że mama ich nie kocha że jak powiedzą mamie to dostaną karę . Dziecko starsze musiało chodzić do psychiatry . Nie chciały chodzić do ojca a ten zesłał winę na mnie że ja im zabraniam. A ja zawsze mówiłam że u taty jest fajnie i że fajne zabawy . Gdy przyszło co do czego to dzwonił do dzieci raz na 2 miesiące odwiedzał też rzadko . Teraz mamy w miarę dobry kontakt odkąd dostaliśmy rozwód. Ale dzieci dalej mają uraz i ciężko by z nim gdzieś wyszły. Często z nimi rozmawiam ale widać za mało bo nie pomaga.

    1. A mi to się wydaje … że ten tekst to o tobie by jak widać Pani ten Jad wylewa dalej , ja nie mogę spać , nie mogę funkcjonować … Ale o takich rzeczach nie chce mówić , nie chce oczerniać … bo to najgorsza możliwa droga która wybrała Mama mojego Synka

  4. Bardzo rzetelny i życiowy tekst ? włożyłaś kij w mrowisko swoim tekstem.Kobiety najczęściej robią z siebie ofiary rozwodów i twierdzą że wszystko im się należy.Dzieci to karta przetargowa która manipulują do oporu tylko po to aby spowodować ból swojemu byłemu mężowi.

  5. W punkt. Szkoda tylko, że nawet z Twoją siłą przebicia nie za wiele ten tekst da… Czytam go i krew mnie zalewa bo widzę swoją historię i mimo, że rozstałem się z matką moich dzieci dwanaście lat temu do dziś zagrzebałaby mnie żywcem,a sposobów na utrudnianie mi kontaktów z dziećmi posiada całe wiadro… Rozejść się z klasą też trzeba umieć,ale to przywilej,na którego stać niewielu…
    Nie byłem aniołem i naprawdę wiele ta kobieta może mi zarzucić i mieć do mnie żalu całe morze,ale to jak wykorzystuje dzieci jako broń było,jest i będzie zwykłym qrestwem…

  6. Fajny tekst szkoda tylko ze takie matki nic z tego nie wyciągną bo mają coś z główką!!! Nie radza sobie ze swoimi emocjami .Próbują ukarać tatusiów swoich dzieci jednak najbardziej krzywdzą dzieci!!!
    Tez jestem po rozstaniu które było burzliwe dziecko miało rok, teraz ma 11lat ojca widuje 5 razy w roku ( jak tylko ojciec po nie przyjedzie bo mieszka za granica) spędza z nim pół wakacji co drugi rok święta.
    Fakt faktem uważam ze ojciec mógł by się bardziej wysilić… dziecko przeżywa ze ten nie dzwoni ani nie pisze do niego. I tu wkraczam przeważnie ja pisząc do byłego żeby się z nim skontaktował… bo mi zal dziecka które kocham ponad wszystko ze czeka i czeka za telefonem…

  7. Bo do bycia rodzicem trzeba dorosnąć. Sama jestem po rozwodzie i w miarę możliwości rozstalismy się z klasą, chodź emocje buzowaly i nie zawsze było lekko, ale nigdy nie wykorzystalabym dzieci do rozgrywek ze swoim byłym. Rozwodzilismy się MY Dorośli, a nie rozwodzily się dzieci z rodzicami. Dla nich i tak już jest świat do góry nogami. Mieli mamę i tatę a zostaje jedno. Same są zdezorientowane co się stało więc jak można własnym dzieciom jeszcze dokładać bólu i cierpienia.

    1. Skoro Pani pisze, że rozstaliście się z w miarę z klasą, to dlaczego przed rozstaniem dziecko miało dwoje rodziców a po rozstaniu został jeden rodzic???

  8. W życiu niczego nie można być pewnym… ale jedno powinno być oczywiste aby być człowiekiem dla drugiego człowieka i najważniejsze nie ranić małych bezbronnych ludzi – dzieci… Bardzo dobrze opisany problem w społeczeństwie i zdrowe podejscie do sprawy. Trzeba mówić o takich rzeczach! Gratuluje wpisu ! :)

  9. Witam
    Jestem kobietą, która została zraniona. Mąż od kilku lat miał stałą kochankę ( matkę przyjaciela naszych synów) aczkolwiek cały czas twierdził, że nie. O pojedynczych skokach w bok już nawet nie wspomnę. W końcu nadszedł czas rozstania. Ale to my się rozstaliśmy. Synowie są starsi prawie dorośli, mają swoje zdanie o ojcu. Ja w to nie wnikam, ale pilnuję żeby pamiętali o jego urodzinach, imieninach czy Dniu Ojca. Córki są młodsze i tęsknią za tatą i mimo, że szlag jasny mnie trafia na samą myśl, że ten cholerny babsztyl będzie się zajmował moimi dziećmi to puściłam je do taty na wakacje.
    Nie rozumiem kobiet, które w swoje rozgrywki z partnerem wciągają dzieci. Podobno matce zależy na dobru dziecka, to dlaczego w akcie zemsty na parterze taka matka krzywdzi swoje dziecko twierdząc jednocześnie że je kocha i co lepsze robi to dla jego dobra

  10. Zgadzam się w 100%. Rozstałam się z ojcem moich dzieci, kiedy one miały 8 i 5 lat. Zrobiłam wszystko, żeby ich relacje były jak najlepsze. Niewiele mogłam niestety. Przez wiele lat on nie interesował się dziewczynkami. Jakiś czas temu nawiązali “jakiś” kontakt. Moje córki, to już dorosłe kobiety, studentki, ale nawet teraz jest im potrzebny ojciec. Widzę, że są szczęśliwe, kiedy on dzwoni (mieszka za granicą). Wiele rozmów za nami, wiele łez wylanych, wiele godzin tłumaczenia o tym, czym jest wybaczenie i że warto…

  11. Życiowy tekst. Znam takie przypadki gdzie w emocjach i z zemsty kobiety odcinają dzieci od ojców. Sama się rozstalam z byłym partnerem gdy córka miała pół roku. Przez dwa lata to ha zabiegalam o to by pomimo to widywać się z córką (Bo ha wychowałam się bez ojca natomiast z ojczymem alkoholikiem i katem) i bardzi chciałam by moja córka znala swojego tatę bo jest dobrym człowiekiem. Aktualnie mają bardzo mocna więź pomimo że jej tata mieszka za granicą. I cieszę się że moje starania wyszły na dobre bo Go zna i kocha. Ba nawet potrafimy spędzićrazem wakacje. Pozdrawiam

  12. Olu, bardzo poruszył mnie Twój tekst. Moi rodzice rozstali się, jak miałam 12 lat. Do tej pory córeczka tatusia – tego, który był “winnym” rozwodu i któremu ograniczano możliwość odwiedzania mnie i mojej siostry. Dzisiaj, kiedy wszyscy jesteśmy dorośli, mama ma do siebie wielki żal, że zabrała nam jakaś część poczucia, że mamy oboje rodziców. Widzę, że to dla niej wielki ciężar.

  13. Przeczytałam tekst. Ja byłam po “klasycznej stronie”- taty nigdy nie b poznałam.Jednak fajnie, że o tym piszesz. Sama znam mnóstwo ojców, którzy nie wygrali. Nie wygrali i się poddali, bo sąd nadal stoi po stronie byłej partnerki. Wielu z tych ojców weekendami pracują, muszą przyjść z dziećmi, inaczej “ich” weekend przepadnie. Widzę pełne bólu spojrzeń, słyszę te tłumaczenia “musiałem najpierw przyjść z nim tu, załatwić to, ale potem na pewno coś zrobimy. Bo wie Pani, te weekendy tak szybko lecą”. Rozdziera mi serce.
    A często nie są to pełne weekendy, ale w sobotę o 10:00 “odbiera” dziecko, a następnego dnia o 10:00 już musi “oddać dziecko”.

  14. Moi rodzice rozstali się gdy byłam prawie nastolatką. Nie darzyli się sympatią, ale kiedy była potrzebą współpracowali… Na zasadzie “zachowuj się, byle jak, ale się zachowuj…” no i nieoczywista sytuacja, ja mieszkałam z ojcem bo był najlepszy!
    Jasne, nie zawsze się dogadywalismy ale u tak było ok. Z “Panią matka” nie utrzymuje kontaktu, głównie z powodu żalu. Kiedy skończyłam 18 lat założyłam sprawę o alimenty, w tym czasie ona też założyła sprawę, o zniesienie powyższych. Kurde, chodziłam wtedy do zaocznej szkoły, którą była płatna!!! Ona i sedzina stwierdziły, że przecież już nie muszę, dobrze że ojciec tak nie uważał. Było nam ciężko, ale razem daliśmy radę

  15. Niestety działa to też w drugą stronę, rzadko ale jednak… Zwyczajnie nie potrafimy się rozstać jak cywilizowani ludzie!

  16. Nie rozumiem ludzi, którzy w swoje bagno wplątują dzieci. Niewinne małe istoty, którym do szczęścia widok kłótni dorosłych jest zbędny, wręcz daje złe wzorce. Dziękuję moim, że przy rozwodzie potrafili w miarę się zachować i starali się nie mówić o sobie na wzajem źle. Ale o utrudnianiu kontaktu mowy nie było z żadnej ze stron.
    Czasem zapomina się o tym, że nowe partnerki ojców potrafią też odwalać niezłe cyrki o dzieci z pierwszego małżeństwa, nawet czuć się zazdrosne (!!!). Ale to już kolejny temat rzeka…
    Dziękuję za ten wpis! :)

  17. Ehhh….chciałabym żeby to było tak proste. Tak ulatwialam, szłam na rękę. Sąd wyznaczył spotkania, ja pozwalalam na dodatkowe. Zawsze się elastycznie dopasowywalam do grafiku. Ani pół słowa złego do dziecka nie powiedziałam. Mówiłam że tata oszukał mnie, ale relacja ona-on to zupełnie coś innego. Co dostałam w zamian? Nieustannę opóźnienia w alilemtach i wieczne wyrzuty, że mi to tylko o pieniądze chodzi (a naprawdę ciężko cokolwiek zaplanować kiedy nie wiesz czy kasa będzie 10, 15, 20 a może w następnym miesiącu). Skrajna nieodpowiedzialność i branie Młodej na basen w środku zimy, kiedy ma katar (co zresztą skończyło się hospitalizacja i powikłaniami). Ciągle pytania czy może mój tata przyjechać zająć się Młoda w tygodniu i średnio raz na dwa tygodnie moja potrzebowano a kombinowania żeby została z kimś innym niż on (chociaż sam się zaoferował że będzie do niej przyjeżdżał jak idę do pracy, a ja się zgodziłam na te dodatkowe kontakty, chociaż odbywały się moim domu). Nie pisze żeby oczerniać. Wciąż tłumacze Młodej jak ryczy że nie chce tam jechać że tata kocha, że tata się stęsknił. Ale łatwo nie jest.
    Z drugiej strony spotkałam się niestety z sytuacją, która opisujesz. Przyjaciel jest cudownym ojcem, nieidealnym ale szczerze kochającym, a od byłej żony ciągle dostaje w twarz. Wieczne są pretensje w jego kierunku, wmawianie mu że jest kiepskim tata, bo mamusi nie pasuje do obrazka nowej rodziny. Także sytuacja pt. ,,Rozwód” łatwa nie jest :/
    Pozdrowienia dla wszystkich, ktorzy walczą żeby było w miarę normalnie, a w duchu modlą sie, żeby dziecko pomimo rozwijało się prawidlowo

  18. Brawo, Olu! Świetny tekst! Również mam nadzieje, ze dzieki niemu jakas egoistyczna żmijka zmieni swoje postępowanie!
    Pozdrawiam!

  19. Olinek, bardzo ważny i potrzebny tekst!

    Każda sytuacja jest wyjątkowa, ale z grubsza da się uporządkować najczęściej występujące konfiguracje. Ta w której matka pogrywa dzieckiem jest podła do kwadratu. Później ten młody człowiek idzie w świat z ogromną raną (moze z czasem z blizną), buduje własny dom na tym trudnym gruncie.

    U mnie rozstanie rodziców było długo wyczekiwaną ulgą i spokojem. Ojciec będący najlepszym pod słońcem facetem, tłumaczącym mi do czego ta śrubka, stał się kimś obcym i okrutnym bo nałóg przejął stery. Sama by siebie chronić unikałam kontaktu (prędzej czy później zawodził, a ja będąc zaangażowana czułam się winna).

    Wracając jednak do artykułu, mam nadzieje ze pójdzie w świat i otworzy choć część głów zapatrzonych we własne emocje, potrzebę zemsty, dokopania „staremu”.

  20. Nie jestem w stanie zrozumieć jak tak można krzywdzić własne dziecko żeby zemścić się na byłym partnerze. Poruszające i smutne ?

  21. Mojego brata była żona tez robiła problemy, zabraniała się dziecku bawić z nową partnerką mimo, że sama już miała kogoś, na szczęście kogoś mądrzejszego niż jej mamusia, która nastawiała ją negatywnie i właśnie dopiero jej nowy mąż przemówił do rozsądku, jakie to szczęście że ojciec interesuje się dzieckiem, płaci alimenty i ponadto kupuje potrzebne rzeczy, zabiera na wyjazdy bo jego była żona zabrała dzieci i wyjechała za granicę, nie ma z nią kontaktu, tylko płaci alimenty bo to jego dzieci.. Moim zdaniem bardzo duży wpływ wywiera otoczenie, po rozpadzie długoletniego związku ludzie są rozbici i ogromną role odgrywają najbliżsi, jak ocenią i co doradzą.

  22. Bardzo mądry tekst.
    Mój narzeczony. Lat 26. Za chwilę nasz ślub. Rodzice się rozwiedli jakiś czas temu. I zaczyna się wyścig. Rodzice kręcą nosem, że będą musieli spotkać się na naszym ślubie. Ze ślub kościelny, że błogosławieństwo. A on, chociaż dorosły, wciąż zagubiony. I próbuje dopasować i matce, i ojcu. I nigdy tego nie zrobi. Przykre.

  23. Olinek!!! W samo sedno, ja byłam takim dzieckiem niestety, zmarnowałam tyle lat na wpajanej nienawiści ale co najlepsze przez ojca na mamę!!! Tak akurat byłam z ojcem. Straszne to było jak patrzę jako dorosła osoba. Jestem bardzo silnym charakterem i poukładałam sobie wszystko. Ale ile musiała wycierpieć moja mama to wie tylko ona. Udało się otworzyłam oczy jako nastolatka i powiedziałam dość!!! Akurat w latach 90 byłam jedynym dzieckiem w klasie co rodzice się rozeszli. Było mi ciężko, nie rozumiem jak można tak manipulować i wymuszać na dzieciach nienawiść. Jak każdy kłócę się z mężem ale nie wyobrażam sobie żebym zabroniła mu kontaktu z dziećmi. Zaściankowość wychodzi jeszcze.

  24. Olu, często spotykam się osobieście oraz słyszę o takich przypadkach od koleżanek. Jak to wspomniała już jedna z Twoich komentujących, nauczyciele spotykają się z takimi sytuacjami dosyć często. Często też zostają poddawani próbie manipulacji zarówno przez jedną, jak też i przez drugą stronę. Doświadczyłam takich rozmów “w trójkącie” z tekstami: niech pani powie tej pani, że… albo niech pani powie temu panu. Nie ma chęci porozumienia, jest chęć dowalenia sobie tak, żeby bardzo bolało. A najbardziej boli jeśli chodzi o dzieci.
    A dzieci widzą, słyszą, czują. Pogubione próbują zwrócić na siebie uwagę jakimś nieodpowiednim zachowaniem, nastawione przeciwko jednemu z rodziców nie chcą mieć z nim kontaktu, przekupywane drogimi prezentami stają po jednej ze stron.

  25. Ja osobiście bardzo bym chciała aby mój były był właśnie takim kochającym tatą. Niestety w skrócie powiem tylko tyle że zostawiając nas dwadzieścia lat temu kiedy one były malutkie. Nigdy ale to nigdy bym się nie spodziewała tego co stało się dwa tygodnie temu. Otóż tatuś podał swoje dzieci o alimenty. Tłumacząc że on płacił tyle lat to teraz ich kolej. Zaznaczam że on nas zostawił i zero kontaktu z jego strony

  26. Mimo, że zgadzam się w 100% z przesłaniem tego wpisu to jednak bardzo mocno odczuwa się, że pisany był “w emocjach”. I to nie jest jego zaletą. Wiem że masz swój styl, który zawsze mi odpowiadał. Ale po przeczytaniu tego fragmentu: “I chyba to jasne, że nie mówię tu o sytuacjach, kiedy ojciec to kat, skończony debil, któremu nawet kaktusa nie warto oddawać pod opiekę (ale wszelkie ciepłe słowa należą się też Tobie, to TY Z NIM SYPIAŁAŚ, jednak ja dziś nie o tym.)” mialam kompletny mindfuck.

    1. Kasia, jeżeli kobieta wiąże się z imbecylem i zachodzi z nim w ciążę, to chyba też trochę jednak jej wina, że takiego wybrała na ojca dziecka? Przykro mi, jeżeli CIę oburzyłam, ale za dużo znam historii pań uwiedzionych chwytliwym “łobuz kocha najbardziej”…

      1. Wchodzimy w związki z różnych powodów i z różnych przyczyn też zbyt długo w nich trwamy, choć od dawna wiadomo, że to równia pochyla. Ale sama niezbyt rozumiem kobiety, które mimo oczywistych zachowań i ciągłych zdrad chcą zakładać rodzinę z takimi facetami, najczęściej tłumacząc przed sobą samą że jak się dziecko pojawi to on się zmieni.. ? (i nie mówię tu o przypadkach, w których kobiety sa skutecznie zastraszane i wobec których stosowana jest przemoc i groźby, gdzie praktycznie dochodzi do całkowitego zniewolenia – chociaż spotkałam się z kilkoma relacjami kobiet, które uciekły z takich związków, że miały możliwość uciec wcześniej ale miały nadzieję, że coś się zmieni na lepsze)…
        Nie ocenilabym tego tekstu jako zbyt emocjonalnego, wręcz mam wrażenie, że mimo tak delikatnego tematu jakim jest krzywda dzieci tekst jest bardzo “opanowany”.. Moi rodzice nie mieli ślubu ale nigdy ze sobą nie żyli, bo mój ojciec był i nadal jest żonaty i ma dwie, starsze ode mnie córki.. Alimenty zawsze płacił na czas i to dużo więcej niż było zarządzone, moja matka nigdy po sądach go nie ciągala. Ale ojca nie znam. Przez cale moje życie widziałam go moze kilka razy. Matka nigdy o nim nie mówiła więc już nawet jako dziecko wczesnoszkolne nawet nie miałam świadomości, że moja rodzina jest nieco inna. Moja matka, w nerwach wielokrotnie potrafiła rzucić w moją stronę “mogłam cię ojcu oddać”..były też inne teksty z “ojcem” w roli głównej.. Więc ja dorastałam z jednej strony w poczuciu, że przeze mnie moi rodzice nie sa ze sobą, a z drugiej ze “jak będę niegrzeczna to mnie do ojca odda”.. Później gdy podrastalam i dopytywalam to dowiadywalam się ze on ma zone, ze ma dwie córki i zaczal mi się kolejny metlik w głowie.. Moja matka nigdy nie byla wzorem matczynej miłości.. Wręcz przeciwnie.. Przelewala na mnie skutecznie wszystkie swoje nerwy, żale, frustracje, z dzieciństwa pamiętam ciągły strach i niepewność.
        Gdy miałam około 18 lat, skontaktowalam się z ojcem. I moja matka o tgm wiedziała. Kilka razy się spotkaliśmy. W końcu powiedziałam w prost, że nie zamierzam żyć przeszłościa, ani mieć do kogokolwiek żalu ale chciałabym wiedzieć dlaczego nie miałam z nim kontaktu jako dziecko. Powiedział tylko, że chciał i się starał ale to wszystko było bardzo skomplikowane. Nie powiedział nic więcej. A krótko po tym kontakt się urwał i dzisiaj, już ponad 10 lat później nadal nie mam nawet najmniejszych wiadomości od niego ani odpowiedzi na wcześniejsze wiadomości z mojej strony. A z moja matka nie łączy mnie nic, poza wplywem środowiska i rodziny od strony matki, bo na pokaz to ona zawsze byla idealna a w domu mnie bila i zostawiala na 3 tyg sama gdy miałam niecałe 10 lat..

      2. Co za kurewski komentarz ! Jak ja wychodziłam za byłego , to był cudownym miłym chłopakiem . Ukrywającym skutecznie swoj nałóg i podły charakter. Dopiero po ślubie z roku na rok pokazywał swoja chujowa twarz !
        Pisząc jak napisałaś jestes zerem dla mnie !

    2. Też mi sie tak wydaje, za duzo emocji w tym tekscie i to jest jego najwieksza slaboscia. Obwinianie kobiety ze zwiazala sie z kims kto okazal sie byc idiota to tez wg mnie kiepski pomysl, zwlaszcza ze oprawcy czesto funduja swoim ofiarom tak zwany “grooming” – powoli przyzwyczajaja je do agresji i przemocy. To dlatego ofiary przemocy domowej tak rzadko same zglaszaja sie po pomoc.

  27. Odwołajcie ekipę sprzątającą…. Radomska pozamiatała internety… Brawo za odważny i myślę, że potrzebny tekst!

  28. Jestem z rozwalonej rodziny, przeszliśmy dużo, dopiero teraz dociera do mnie jaką siłaczką była moja mama. Przetrwała dwa rozwody w życiu, ale nigdy, ani ja ani moje rodzeństwo nie usłyszeliśmy od niej złego słowa o naszych ojcach. Więc da się. Ale znam też historię jak te które przytoczyłaś. Mój mąż jest właśnie takim dzieckiem. W skrócie, jego rodzice nie byli ze sobą długo, rozwiedli się, a mój mąż mieszkał prawie całą podstawówkę w ojcem, bo matka musiała się wyszaleć. Aż pewnego dnia przypomniała sobie o synu. Nie znam szczegółów, bo mąż mimo prawie 10 lat razem nie chce zbytnio rozmawiać o tym. Kobieta wyrwała swojego syna z bezpiecznego otoczenia, wywiozła do innego miasta i zabroniła kontaktów z ojcem. Jakie było jej zdziwienie jak syn w dniu 18 urodzin wyprowadził się do mieszkania dziadków od strony ojca. Od tego czasu nie utrzymuje z nią żadnego kontaktu. Więc, jeśli dotrwała do końca tej historii jakakolwiek kobieta, której przeszło przez myśl podobne zachowanie, proszę nie rób tego. Skrzywdzisz dziecko i sama nie wiesz kiedy odbije się to rykoszetem na Ciebie.

  29. Zgadzam się z tobą Olu w 100% nie ważne czy się dogadujecie dziecko potrzebuje ojca i matki wiem co mówię całe życie matka nastawiala mnie przeciwko ojcu.

  30. Olu, dziękuje za głos rozsądku. Jestem żoną takiego taty bez praw. Jest ciężko. Mamy własne dziecko. Syn męża ze związku z tą kobietą jest od nas całkowicie odizolowany, nie zna brata, nie zna dziadków, ma „drugiego tatę”. Pierwsza sprawa sądowa o alimenty odbyła się BEZ ustalenia ojcostwa, mąż nie dostał nawet wezwania na nasz adres tylko na adres rodziców którzy w godzinach pracy listonosza i poczty pracują. Nie odebrał awiza. Rozprawa odbyła się poza jego obecnością. Doszło do kolejnej rozprawy na której sąd orzekł badania dna, mamusia wyszła z sali ze łzami w oczach krzycząc ze ma „spieprzone życie”. Badania wyszły pozytywnie. Byłam wtedy w 5 miesiącu ciąży. Cieszyłam się, ze ten koszmar sie już skończył, ze będzie w końcu normalnie, ze poznam tego małego człowieka, a mąż będzie spokojniejszy. Zaczął się widywać z synem w maju. Już na pierwszym spotkaniu była zapraszała go na obiad i kawę do mieszkania – z wiadomymi zamiarami. Nie zgodził się. Po spotkaniu dostałam wiadomość ze mąż mnie zdradza, ze spał z nią podczas kiedy ja w ciąży czekałam na niego w domu. Wyjaśniliśmy to, uwierzyłam mu ze nic się nie stało. Spotkania z dzieckiem były jeszcze 3. Po każdym takie same wiadomości. Chciał zabrać na widzenie mnie, żebym poznała małego, może byśmy poszli razem na jakis spacer. Dziecko nie miałoby w głowie poczucia ze rodzice są razem, nie mieszałaby mu w głowie. Miałoby świadomość ze ma dwie rodziny, ale to chyba dobrze by wiedział jaka jest sytuacja od początku, by uniknąć rozczarowań. Oczywiście nie zgodziła sie swoje zdanie podpierając tym, ze to oni są rodzicami a ja nie mam z ICH sprawami nic wspólnego. Pogodziłam sie z tym i czekałam na poród, naiwnie myśląc ze zmieni swoje zachowanie kordy urodzi sie brat jej syna. Było jeszcze gorzej. W czerwcu dziewczyna próbowała spowodować wypadek, wymusiła nam pierwszeństwo. Siedziałam z przodu. Do dziś dziękuje Bogu, ze mój mąż potrafi opanować samochód. Gdyby nie to, mój syn nie żyłby. Zabiłaby go poduszka powietrzna. W dniu ślubu dostałam sms, ze mąż tego ślubu nie chce i nadal ja kocha, ja jestem tylko na chwile. Nie muszę mówić co wtedy czułam. Były także rozmaite oskarżenia, o zdradzanie mnie przy nich to pikuś. I tak bijemy się do dziś. Dziecko ma 2,5 roku. Nie wiem co będzie dalej. Jestem przygotowana na najgorsze. Pozdrawiam ciepło. Wierze ze prawo się kiedyś zmieni.

  31. Olu dziekuje Ci za ten tekst. Jestem przyszła druga żona. Partner ma córkę z pierwszego małżeństwa i czytając to co napisałaś mam wrażenie że czytam o nas. Była żona wraz ze swoją matką robi wszystko żeby mój partner miał jak najmniej kontaktu z dzieckiem. I jest tak jak piszesz, milion wymówek, Zmyślona choroba, nagły wyjazd itp. Mój niemąż 5 rok walczy w sądzie. Ale to też wykorzystała przeciwko nam. Wmowika dziecku że tata chodzi do sądu zabierać mamie pieniądze i dlatego nie mogą jechać nad morze. Jak chcieliśmy zabrać dziewczynkę w gory, nastraszyla ja lawinami. Strasznie mnie to dziwi że nie widzi jak bardzo krzwdzi swoja córkę, a przy okazji mojego syna. Straszne to jest jak bardzo nasze polskie prawo kuleje w tych kwestiach.

    1. Ja również jestem przyszłą żona mojego partnera i tkwie w jego sprawach sądowych. Jego ex żonka nieźle nagadała w sądach o nim… Ja nigdy bym nie powiedziała, że to co ona tam wygaduje o moim parterze to prawda… Także jak przeczytałam ten wpis to dosłownie widzę historie mojego partnera dlatego wielki SZACUN za to co Pani Radomska napisała. Naprawdę sił mi czasem brakuje na to wszystko. Mają dwójkę dzieci z ich małżeństwa. Bardzo je pokochałam a one mnie i myślę, że to główny powód do tego, że ich matka robi tyle przykrości, chociaż sama ma nowego partnera… Ale ja się tam jej nie boję. Niech nie myśli, że biorę tak do siebie te jej durne docinania :) szkoda mi tylko ich dzieci ale kiedyś i tak cała prawda wyjdzie na jaw i to ona będzie miała przez to problemy. Mam cichą nadzieję że to się lada moment skończy.

  32. Najgorzej jak baba sobie wkręci, że ona jest najlepsza, a ojciec ten najgorszy. Znam takie. Niestety gadają często dzieciom głupoty podszyte złymi emocjami i robią w głowie dziecka zamęt i wielką dziurę. Jakby nie patrzeć dla dziecka tatuś zawsze będzie tatusiem, czy się tej durnej babie podoba czy nie. Mam nadzieję, że wszyscy zarówno kobiety jak i mężczyźni zaczną traktować z szacunkiem swoje dzieci, bo właśnie szacunku najbardziej w rozstaniu brakuje.

  33. Mnie partner zostawił jak byłam w ciąży, urodziłam przyjechał zobaczyć przez pierwszy rok próbowałam żeby miał kontakt z synem jako tako był.
    Po roku sprawa w sądzie o alimenty i tyle było z kontaktów ojca z synem.. Mały ma 5 lat ojciec widział to 3 razy rok temu dla bezpieczeństwa odebrałam mu prawa bez walki je oddam sam z siebie. My mamy się dobrze,choć wchodzimy w etap pytań gdzie tata? Czemu to tu nie ma ? A możemy do niego pojechać ? I co ja mam zrobić jak on sam od dziecka się odwrócił?

  34. Przyklepuje ręcyma i nogami. I zawsze powtarzam , że baby to ch.je niestety ;(
    Nie zawsze oczywiście. Ale w wielu przypadkach tak jest ;(

  35. Przez wiele lat nie potrafiłam nazwać tego człowieka “tatą”, bo moja mama zawsze mówiła tylko “ojciec”. Jakby Tata to było za dużo. Czułam, że nie wolno mi go tak nazywać, bo to tak jakbym raniła przy tym moja mamę. Nie wolno mi bylo. Zupełnie bez powodu. Dopiero po jego śmierci, 15 lat po rozwodzie rodzicow, przed samą sobą jestem w stanie powiedzieć “Mój tata to i tamto”.

  36. Więc na mojego byłego mogę powiedzieć wiele złego ale tylko jako męża, jako ojciec bez zarzutu!
    Wpadliśmy jako nastolatkowie… Ja 16 on 2 lata starszy. Zamieszkalismy u mnie jeszcze przed starszaka narodzinami. Z pomocą rodziców i dziadków skończyliśmy szkoly średnie. On poszedł do pracy ja chciałam się nadal uczyć. Wzięliśmy cywilny jak tylko skończyłam 18 lat bo Polska będąc Polską i jej guwniana prawo żeby dostać zasiłek musiałabym podać go o alimenty… A nie sztuką jest zachlapac komuś papiery… Niestety trzeba było wyjechać za granicę bo kasa się nie przelewala. Jakoś nigdy nie było kolorowo a dziecko naprawdę wystawia związek na próbę. Skoro już tyle byliśmy razem to wzięliśmy kościelny. Dziś zostały już tylko zdjęcia… Na naprawę związku zrobiliśmy sobie drugie dzidzi. Niestety ja nie wytrzymałam presji bycia posiadaną! Kilka drastycznych historii o których nie chce pisać… Skończyło się rozstaniem. Można powiedzieć że mieliśmy wszystko dom, własne samochody no wszystko na co naprawdę charowalismy ciężko – może to kasa nam w dupie poprzewracala może poprostu byliśmy zbyt różni… Po 14 latach razem odeszlam do innego faceta. Spakowalam co moje i wyszłam. Starszy został z tatą, pękło mi wtedy serce bo jednak nie tego się spodziewałam… Młodszy poszedł że mną. Nie było łatwo, bo maly też nie polubił faktu że mamy i taty już niema. Po okolo roku starszy musiał zamieszkać ze mną bo tata znalazł dobie druga połówkę i wyprowadził się do innego miasta. Sprzedalismy dom rok później gdzie wynajmowanie go było totalna porażka. Podzieliliśmy się po połowie. On płaci na dzieci bez mojej interwencji. Poprostu dogadaliśmy się. Dał ile go stać, wiem że mu nie zbywa ale też nie żądam więcej bo dzięki Bogu mam dobrą pracę i pewnie bym się nawet odbyła bez jego kasy, ale cały honor dla niego że poczuł się do obowiązków. Zabiera dzieciaki co weekend jak tylko są chętne by pójść. Młodszy świata poza nim nie widzi, starszy ma już swój nastolatków świat… Dogadujemy się lepiej niż kiedykolwiek, aż smutno że jak byliśmy razem nie mogliśmy my tak rozmawiać. Dzieci mają podwójne wakacje, podwójne prezenty, urodziny itd.
    Nawet rodziny zaakceptowały mój zwyrodnialy czyn i relacje się nieco rozluźnily. Ja już nie płacze, dzieci widzą szczęśliwa mamę, zadowolone tatę i mają podwójne rodziny gdzie szczęście jest widoczne ?
    Nie wyobraża sobie użyć dzieci przeciw i grać ich i jego emocjami.
    Wręcz potępiam wszystkie mamy które tak robią!

  37. Bardzo dobry artykuł. Ja sama niestety w potępianej przez społeczeństwo roli “tej drugiej”. Po latach mogę powiedzieć, że pierwsza żona mojego męża była (jest) bardzo mądrą kobietą. Pomimo własnych zapewne zranionych uczuć potrafiła odnieść się z dystansem do tematu wychowania ich syna. Dzięki temu przez kilkanaście lat nie było żadnego zgrzytu jeśli chodzi o wizyty, święta, wakacje no i alimenty. Czasem nawet kiedy mąż był na delegacji nie było problemu, żebym zabrała chłopca na weekend i spędziła z nim ten czas u dziadków że strony męża. Wykazała dużo klasy. Dzięki temu my również mogliśmy uczestniczyć w wychowaniu syna męża. Nie było sztywnych terminów, bo przecież wiadomo, że i jednej i drugiej stronie może coś wypaść. Staraliśmy się, aby jak najmniej odczuwał dyskomfort rozpadu małżeństwa swoich rodziców. Ja sama z kolei kierowałem się dewizą, żeby traktować “Młodego” (celowo nie używam imienia) tak, jak sama chciałabym aby moje dzieci były traktowane przez swojego ojca i jego ew. nową rodzinę. Obecnie minął już czas nauki i minął czas alimentów jak.ktos mógłby powiedzieć. Często wtedy najczęściej kończy się wyżyłowany kontakt dwojga rodziców. Mamy to szczęście, że nadal mamy naturalny kontakt z “Młodym”. Czasem jeszcze jakieś “kieszonkowe” , żeby starczyło do “pierwszego” ;-) Ale ogólnie życzę każdemu, kto znajdzie się w podobnej sytuacji takiej (nawet nie wiem jak nazwać) niby przeciwniczki a jednak sojuszniczki jak eks mojego męża. Po latach dla niej chapeau bas.