Wtrącać się w cudze sprawy nie lubię, ale w życiu tak czasem bywa, że jak ktoś spojrzy z boku to więcej widzi. Mniemam, że skoro czytasz, zaciekawił Cię tytuł i być może jesteś jedną z tych, która postanowiła się wypisać ze związku albo została poinformowana, że ten dobiegł końca (lub któreś z Was boleśnie to odkryło). Emocję wrą, nie możesz na niego patrzeć, może nawet nienawidzisz… Samo życie. Tylko wiesz co? Rozwód to jest z mężem. Rozwodzenie dziecka z ojcem to zwykłe ku***o.

Tekst powstał w emocjach i z nadzieją, że jakaś zakuta głowa się trochę otworzy. Naiwną, wiem.Oto jedynie WYBRANE, autentyczne historie dzieci z akt sądowych (imiona dzieci zostały zmienione):

Kasia, lat 7.

Jej rodzice rozstali się w 2011 roku. Mama Kasi na początku nie stwarzała ojcu problemów, a ten miał z córką bardzo silną więź. Wszystko zmieniło się, gdy ponownie wyszła za mąż.
Mama Kasi zeznała w sądzie, że Kasia ma nowego tatę i tamten nie jest już potrzebny. Ograniczała kontakty byłemu mężowi tak skutecznie, że widywał córkę tylko przelotem – kiedy czekał, aż będzie wchodzić do szkoły, kombinując, jak wymknąć się z nią na lody. Kiedy matka dowiedziała się o tym, postarała się odwozić i odbierać dziecko, by ukrócić te praktyki.
Nowy mąż mamy Kasi ma rosyjskie obywatelstwo – biologiczny ojciec z obawy przed wywiezieniem dziecka na zawsze nie wyraził zgody na wydanie dziecka paszportu.
Dziecko zmanipulowane przez mamę własnoręcznie pisało do sądu listy opisując w nich, jakim potworem był jej biologiczny tata. Córka zerwała kontakty z nim, określenia “tata” używając wobec nowego partnera mamy. Nie chciała mu wybaczyć, że przez niego “nie może podróżować”.
Mama Kasi nie widzi w swoim postępowaniu nic złego, bo według niej dziewczynka wychowuje się w pełnej rodzinie, a to jest najważniejsze.

***

Bartek, 4 lata.

Dziecko wymarzone, wytęsknione i wyczekane. Narodzone dzięki staraniom obojga rodziców i metody In Vitro. Chłopiec niepełnosprawny, z wadą wzroku na pograniczu ślepoty. Silnie związany z obojgiem rodziców. Po rozwodzie całkowicie odseparowany od taty.
Matka dziecka robi wszystko, by uniknąć spotkań, w czasie ich trwania nie pozwala na nawiązanie kontaktu. Były mąż chwyta ją za rękę, kiedy przed końcem spotkania postanawia z chłopcem wyjść. Kobieta wybiega z sali rozhisteryzowana twierdząc, że ten ją pobił. Przez następne miesiące przedkłada sądowi szereg zwolnień lekarskich uniemożliwiających spotkania ojca z chłopcem.
Na kolejnym widzeniu chłopiec twierdzi, że nienawidzi taty, bo bił mamę i jego (nieprawda). Matka przedstawia zaświadczenie od traumatologa, psychiatry i okulisty – sąd wydaje zakaz kontaktów ojca z synkiem.
Dziecko żyje bez taty w przekonaniu, że ten był katem.

Piotruś, 3 latka.

Po rozwodzie ojciec nie widział go przez 5 lat. W świadomości dziecka przestał istnieć. Matka przeprowadzała się w tym czasie 20 razy, zmieniała lokalizacje, ukrywała dziecko, nie posyłała do publicznych placówek.
Sąd i policja rozłożyli ręce, chłopca udało się odnaleźć dzięki prywatnemu detektywowi. Matka z obawy przed odebraniem nie wypuszczała Piotrusia nawet na podwórko, żeby tata go nie porwał – chłopiec znał tylko swoje rodzeństwo z nowego związku mamy.
Dziecko odebrane w asyście policji, przez balkon na 2 piętrze. W wyniku traumatycznych przeżyć musiało ponownie zostać pieluchowane. Aktualnie przebywa pod opieką ojca, z matką widuje się raz w miesiącu przez dwie godziny. Jest pod stałą opieką psychiatry i psychologa.

Mniej drastycznie?

  • mamy zapisują dzieci na zajęcia pozaszkolne w terminach spotkań, a kiedy tatusiowie się upierają, wmawiają im “że tatuś nie chce, żebyś miała pasje i była mądrą dziewczynką”
  • przed rozstaniem raczką tekstami: “Idź, nie będę BARDZO SMUTNA. Musisz iść, ale niedługo znów będziesz ze mną, czekam na Ciebie
  • tata odkrywa w czasie widzenia, że córka ma wszy, zgłasza to w szkole w celu podjęcia działań prewencyjnych u innych dzieci. Matka wmawia dziecku, że je ośmieszył przed kolegami – odmawia spotkań z ojcem.

Nie wiem, czy bardziej otwiera mi się nóż, czy krwawi serce…

I chyba to jasne, że nie mówię tu o sytuacjach, kiedy ojciec to kat, skończony debil, któremu nawet kaktusa nie warto oddawać pod opiekę (ale wszelkie ciepłe słowa należą się też Tobie, to TY Z NIM SYPIAŁAŚ, jednak ja dziś nie o tym.)

Mówię o tych, w których on odszedł, ale od Ciebie, nie dziecka. Albo tych, kiedy Ty stwierdziłaś, że masz dosyć, nie możesz patrzeć, nie kochasz, chcesz ułożyć sobie życie na nowo.

Otóż – Twoje nowe życie to także życie Twojego dziecka, a jego ojciec jest w nim potrzebny. Odgrywając się na byłym partnerze krzywdzisz wszystkich, a przede wszystkim dziecko. Czy to takie niezrozumiałe?

Być może teraz była miłość jawi Ci się jako definicja porażki, ale… Kochałaś go, czymś Cię urzekł, Twoje dziecko ma jego oczy i tak samo się krzywi, kiedy jest niezadowolone. Bardzo kocha i z dużą dozą prawdopodobieństwa jest kochane.

Sądy z góry przypisują opiekę nad dzieckiem matce i wiem, że statystyki są okrutne – Panowie zdecydowanie rzadziej interesują się swoimi dziećmi, często mamy do czynienia z alimenciarzami, którzy układają sobie życie na nowo i tyle ich widziano. To jednak nie jest reguła. I jeśli w Twoim przypadku nie występuje – ojciec chce brać udział w życiu potomstwa, to jesteś zwykłą, mściwą mendą, która własne żale przekłada nad dobro dziecka!

Nie ma idealnych starych. Tobie i mnie też wiele brak do doskonałości. Sytuacja w której na Ciebie spada większość obowiązków, a tata pojawia się weekendami jak animator, nie jest komfortowa dla nikogo. On dostarcza atrakcji i burzy rutynę, którą mozolnie budujesz, staje się panem od przyjemności, którego dziecko wyczekuje, a Ciebie nie docenia.

Są jednak gorsze – jak życie bez taty, który kocha, który próbował, który chciał, ale został skreślony.

Sprawy sądowe ciągną się latami, a miesiąc w życiu małego dziecka to przepaść. Tak naprawdę na zbudowanie silnej więzi rodzicielskiej mamy kilka lat. A brak rodzica odbija się szerokim echem na całym życiorysie. Egoistycznie zafundować dziecku życie w poczuciu, że tata je porzucił, choć robił, co mógł, by być, ale ente odwołane widzenie, zmyślona choroba, wyjazd, bezzasadne zarzuty o złe traktowanie malca skutecznie mu to uniemożliwiają, to ZNĘCANIE SIĘ NAD WŁASNYM DZIECKIEM I POWINNO BYĆ ŚCIGANE LISTEM GOŃCZYM!

Jesteś bezdzietna i chcesz się rozstać, a zdjęcia partnera palić na stosie? Proszę bardzo. Jesteś mamą? Nie masz prawa. A jeśli robisz i twierdzisz, że “zrobiłabyś dla swojego dziecka wszystko” to… Nic nie wynagrodzi mu taty, którego straci przez Ciebie.

Prawa niestety wyłącznie moralnego, bo to karne nie nadąża za pomysłami kobiet, które są w stanie bezpodstawnie oskarżyć byłych partnerów o molestowanie, niszczyć z nimi prezenty od taty i nasączać swoją nienawiścią, utrudniać każde spotkanie i zarażać swoim żalem wychowując na nieszczęśliwych, nieufnych i przekonanych o tym, że inni są źli i oszukują, ludzi.

To, jak wygląda życie po rozstaniu zależy w dużej mierze od Ciebie. I przestań pieprzyć, że dziecko jest najważniejsze, kiedy z premedytacją robisz mu krzywdę.

Piszę to jako mama, bez pewności, że mój związek przetrwa. Nie wiem, co się wydarzy, ale wiem jedno. Choćby nie wiem co zrobił mi mój mąż, nigdy nie przestanie być ojcem mojej córki. Nieidealnym, pełnym wad, ale najlepszym jakiego ma! I to z nim będę chciała konsultować każdą decyzję, wyjazd, wybór szkoły, leczenia. I to dla mnie oczywiste. Trudno mi zrozumieć, dlaczego nie dla każdej mamy…

I jest kilka takich zasad, których partnerzy po rozstaniu powinni przestrzegać bardziej niż przykazań!

  1. Nie mów źle o byłym partnerze i partnerce przy dziecku!!! Dziecko to nie przyjaciółka, on zdradził / odszedł od Ciebie, nie dziecka.Obrażaniem drugiego rodzica łamiesz dziecku serce, bo obrażasz kogoś, kogo bezgranicznie kocha i potrzebuje.
  2. Daj emocjom opaść i rozmawiać. Próbuj się dogadać a nie szczekać. Podziel obowiązki tak, żebyś Ty także miała szansę na zbudowanie swojego życia, a były partner mógł brać pełną odpowiedzialność za to, jak WYCHOWUJECIE swoje dziecko.
  3. Masz nowego partnera? Były się ożenił? OK. Nadal jesteście rodzicami i ludźmi, których łączyło uczucie i łączy dziecko. Naprawdę nawet przez wzgląd na wspólne wspomnienia nie możecie się zdobyć, żeby pójść z dzieckiem na spacer, żeby przez chwilę nie musiało się miotać? Jeśli naprawdę nie, to po prostu nie zabierajcie wspólnego czasu z dzieckiem drugiej stronie, bo dziecko potrzebujeee oboojgaaaa rodzicooowww…
  4. Nie licytuj się na bycie lepszym rodzicem i nie detronizuj starań drugiej strony. Każdy ma słabsze i lepsze strony. U nas ja ogarniam Leny garderobę i wyjścia na wycieczki (Mario nie wie, jaki nosi rozmiar i jaki model majtów lubi), ale tata jest najlepszy w zabawach i układaniu klocków (ja najgorsza!).
  5. Przestań myśleć tylko o sobie – jesteś ważna, jasne. Twoje szczęście też. Jednak pielęgnowanie żalu na oczach dziecka to zupełnie inna sprawa, która nie doprowadzi do niczego dobrego.

Chciałaś stworzyć dziecku pełny, normalny dom. Kochasz. Jest trudno. Boisz się o przyszłość -emocjonalną, materialną, swojego dziecka. Dziecko NIE JEST niczyją własnością, a wprowadzając je w dorosłość w toksycznym otoczeniu KRZYWDZISZ.

DLa mnie to powinno podchodzić pod paragraf. Wierzę, że system prawny ulegnie w tym kraju zmianom, wiem jednak, że te muszą zacząć się w głowie.

Dzielcie się proszę swoimi historiami, które świadczą o tym, że nie każdy ojciec ma gdzieś własne dzieci – te teksty z Waszymi wypowiedziami są najcenniejsze i może otworzą jakiś zakuty, zaślepiony urazą łeb!

A ja niebawem mam nadzieję napiszę tekst o tym, że MOŻNA się rozstać dobrze, bez rozlewu krwi i łez i postawić swoje żale na drugim planie, a na pierwszym naprawdę, a nie na poziomie deklaracji, dziecko.

130 komentarzy
  1. Jako ciało pedagogiczne, które bywa wciągane w sam środek takich kotłów, dziękuję Ci Olu za ten tekst. Niestety przy rozstaniach często brakuje jaj i klasy i wtedy zawsze najbardziej obrywają emocje dziecka…

  2. Olu, jestem dumna z siebie i mojego partnera, z którym mam dwójkę dzieci ponieważ nasze rozstanie wyszło nam wszystkim na zdrowie. Tak. Dzieciom też. Dogadaliśmy się bez udziału sądu i prawników. Oboje wychowujemy nasze dzieci A każde z nas ma nowy związek. Szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci.
    Mam jednak świadomość, że mieliśmy dużo szczęścia. To była wspólna decyzja. Nikt jej nie podjął za drugą osobę. Nikt nikogo nią nie zaskoczył. I choć czasami wkurzamy się na siebie to nadal się bardzo szanujemy.
    Nasze dzieci połączyły nas na zawsze i dopóki są to oboje będziemy elementem życia każdego z nas, czyli na zawsze.

  3. Bardzo mądry tekst !!
    Osobiście jestem po rozwodzie i u nas były różne perypetie (sama aniolkiem nie bylam) ale zawsze O ojcu dzieci mówiłam dobrze . Jeśli miałam ochotę go przeklnac to wychodziłam z domu aby dzieci nie slyszaly. Robiłam to rzadko bo wiedziałam że karma wróci do niego gdy był h*jem. Nie uważam by był złym człowiekiem ale zagubionym .I to bardzo … gdy byliśmy razem pilnował mnie na każdym kroku nawet w toalecie bo ubzdural sobie że to zdradzam. Nie mogłam wychodzić z domu na spacer z koleżanka bo miał podejrzenia . Sprawdzal bilingi i dzwojil po nieznanych numerach . Zainstalowal mi aplikacje gps itd.Gdy wkoncu podjęłam decyzję o rozstaniu chodził po sąsiadach i wmawial im że ja mam kilku kochankow że zabierze mi dzieci bo ja taka i owaka. Wstyd. Nigdy to nie zdradzilam. Ale nie ważne. E sądzie 3 lata czekaliśmy na pierwszą rozprawę w sądzie. Ja chciałam polubownie on nie. Po jakimś czasie zaczęłam układać sobie życie z nowym partnerem . Były zaczął mnie śledzić i robił nam zdjęcia tak absurdalne że szok.nastawial dzieci przeciwko mnie kazał im kłamać że mój partner je bije co było nie prawda . Wmawial im że mama ich nie kocha że jak powiedzą mamie to dostaną karę . Dziecko starsze musiało chodzić do psychiatry . Nie chciały chodzić do ojca a ten zesłał winę na mnie że ja im zabraniam. A ja zawsze mówiłam że u taty jest fajnie i że fajne zabawy . Gdy przyszło co do czego to dzwonił do dzieci raz na 2 miesiące odwiedzał też rzadko . Teraz mamy w miarę dobry kontakt odkąd dostaliśmy rozwód. Ale dzieci dalej mają uraz i ciężko by z nim gdzieś wyszły. Często z nimi rozmawiam ale widać za mało bo nie pomaga.

  4. Bardzo rzetelny i życiowy tekst 😍 włożyłaś kij w mrowisko swoim tekstem.Kobiety najczęściej robią z siebie ofiary rozwodów i twierdzą że wszystko im się należy.Dzieci to karta przetargowa która manipulują do oporu tylko po to aby spowodować ból swojemu byłemu mężowi.

  5. W punkt. Szkoda tylko, że nawet z Twoją siłą przebicia nie za wiele ten tekst da… Czytam go i krew mnie zalewa bo widzę swoją historię i mimo, że rozstałem się z matką moich dzieci dwanaście lat temu do dziś zagrzebałaby mnie żywcem,a sposobów na utrudnianie mi kontaktów z dziećmi posiada całe wiadro… Rozejść się z klasą też trzeba umieć,ale to przywilej,na którego stać niewielu…
    Nie byłem aniołem i naprawdę wiele ta kobieta może mi zarzucić i mieć do mnie żalu całe morze,ale to jak wykorzystuje dzieci jako broń było,jest i będzie zwykłym qrestwem…

  6. Fajny tekst szkoda tylko ze takie matki nic z tego nie wyciągną bo mają coś z główką!!! Nie radza sobie ze swoimi emocjami .Próbują ukarać tatusiów swoich dzieci jednak najbardziej krzywdzą dzieci!!!
    Tez jestem po rozstaniu które było burzliwe dziecko miało rok, teraz ma 11lat ojca widuje 5 razy w roku ( jak tylko ojciec po nie przyjedzie bo mieszka za granica) spędza z nim pół wakacji co drugi rok święta.
    Fakt faktem uważam ze ojciec mógł by się bardziej wysilić… dziecko przeżywa ze ten nie dzwoni ani nie pisze do niego. I tu wkraczam przeważnie ja pisząc do byłego żeby się z nim skontaktował… bo mi zal dziecka które kocham ponad wszystko ze czeka i czeka za telefonem…

  7. Bo do bycia rodzicem trzeba dorosnąć. Sama jestem po rozwodzie i w miarę możliwości rozstalismy się z klasą, chodź emocje buzowaly i nie zawsze było lekko, ale nigdy nie wykorzystalabym dzieci do rozgrywek ze swoim byłym. Rozwodzilismy się MY Dorośli, a nie rozwodzily się dzieci z rodzicami. Dla nich i tak już jest świat do góry nogami. Mieli mamę i tatę a zostaje jedno. Same są zdezorientowane co się stało więc jak można własnym dzieciom jeszcze dokładać bólu i cierpienia.

  8. W życiu niczego nie można być pewnym… ale jedno powinno być oczywiste aby być człowiekiem dla drugiego człowieka i najważniejsze nie ranić małych bezbronnych ludzi – dzieci… Bardzo dobrze opisany problem w społeczeństwie i zdrowe podejscie do sprawy. Trzeba mówić o takich rzeczach! Gratuluje wpisu ! :)

  9. Witam
    Jestem kobietą, która została zraniona. Mąż od kilku lat miał stałą kochankę ( matkę przyjaciela naszych synów) aczkolwiek cały czas twierdził, że nie. O pojedynczych skokach w bok już nawet nie wspomnę. W końcu nadszedł czas rozstania. Ale to my się rozstaliśmy. Synowie są starsi prawie dorośli, mają swoje zdanie o ojcu. Ja w to nie wnikam, ale pilnuję żeby pamiętali o jego urodzinach, imieninach czy Dniu Ojca. Córki są młodsze i tęsknią za tatą i mimo, że szlag jasny mnie trafia na samą myśl, że ten cholerny babsztyl będzie się zajmował moimi dziećmi to puściłam je do taty na wakacje.
    Nie rozumiem kobiet, które w swoje rozgrywki z partnerem wciągają dzieci. Podobno matce zależy na dobru dziecka, to dlaczego w akcie zemsty na parterze taka matka krzywdzi swoje dziecko twierdząc jednocześnie że je kocha i co lepsze robi to dla jego dobra

  10. Zgadzam się w 100%. Rozstałam się z ojcem moich dzieci, kiedy one miały 8 i 5 lat. Zrobiłam wszystko, żeby ich relacje były jak najlepsze. Niewiele mogłam niestety. Przez wiele lat on nie interesował się dziewczynkami. Jakiś czas temu nawiązali “jakiś” kontakt. Moje córki, to już dorosłe kobiety, studentki, ale nawet teraz jest im potrzebny ojciec. Widzę, że są szczęśliwe, kiedy on dzwoni (mieszka za granicą). Wiele rozmów za nami, wiele łez wylanych, wiele godzin tłumaczenia o tym, czym jest wybaczenie i że warto…

  11. Życiowy tekst. Znam takie przypadki gdzie w emocjach i z zemsty kobiety odcinają dzieci od ojców. Sama się rozstalam z byłym partnerem gdy córka miała pół roku. Przez dwa lata to ha zabiegalam o to by pomimo to widywać się z córką (Bo ha wychowałam się bez ojca natomiast z ojczymem alkoholikiem i katem) i bardzi chciałam by moja córka znala swojego tatę bo jest dobrym człowiekiem. Aktualnie mają bardzo mocna więź pomimo że jej tata mieszka za granicą. I cieszę się że moje starania wyszły na dobre bo Go zna i kocha. Ba nawet potrafimy spędzićrazem wakacje. Pozdrawiam

  12. Olu, bardzo poruszył mnie Twój tekst. Moi rodzice rozstali się, jak miałam 12 lat. Do tej pory córeczka tatusia – tego, który był “winnym” rozwodu i któremu ograniczano możliwość odwiedzania mnie i mojej siostry. Dzisiaj, kiedy wszyscy jesteśmy dorośli, mama ma do siebie wielki żal, że zabrała nam jakaś część poczucia, że mamy oboje rodziców. Widzę, że to dla niej wielki ciężar.

  13. Przeczytałam tekst. Ja byłam po “klasycznej stronie”- taty nigdy nie b poznałam.Jednak fajnie, że o tym piszesz. Sama znam mnóstwo ojców, którzy nie wygrali. Nie wygrali i się poddali, bo sąd nadal stoi po stronie byłej partnerki. Wielu z tych ojców weekendami pracują, muszą przyjść z dziećmi, inaczej “ich” weekend przepadnie. Widzę pełne bólu spojrzeń, słyszę te tłumaczenia “musiałem najpierw przyjść z nim tu, załatwić to, ale potem na pewno coś zrobimy. Bo wie Pani, te weekendy tak szybko lecą”. Rozdziera mi serce.
    A często nie są to pełne weekendy, ale w sobotę o 10:00 “odbiera” dziecko, a następnego dnia o 10:00 już musi “oddać dziecko”.

  14. Moi rodzice rozstali się gdy byłam prawie nastolatką. Nie darzyli się sympatią, ale kiedy była potrzebą współpracowali… Na zasadzie “zachowuj się, byle jak, ale się zachowuj…” no i nieoczywista sytuacja, ja mieszkałam z ojcem bo był najlepszy!
    Jasne, nie zawsze się dogadywalismy ale u tak było ok. Z “Panią matka” nie utrzymuje kontaktu, głównie z powodu żalu. Kiedy skończyłam 18 lat założyłam sprawę o alimenty, w tym czasie ona też założyła sprawę, o zniesienie powyższych. Kurde, chodziłam wtedy do zaocznej szkoły, którą była płatna!!! Ona i sedzina stwierdziły, że przecież już nie muszę, dobrze że ojciec tak nie uważał. Było nam ciężko, ale razem daliśmy radę

  15. Niestety działa to też w drugą stronę, rzadko ale jednak… Zwyczajnie nie potrafimy się rozstać jak cywilizowani ludzie!

  16. Nie rozumiem ludzi, którzy w swoje bagno wplątują dzieci. Niewinne małe istoty, którym do szczęścia widok kłótni dorosłych jest zbędny, wręcz daje złe wzorce. Dziękuję moim, że przy rozwodzie potrafili w miarę się zachować i starali się nie mówić o sobie na wzajem źle. Ale o utrudnianiu kontaktu mowy nie było z żadnej ze stron.
    Czasem zapomina się o tym, że nowe partnerki ojców potrafią też odwalać niezłe cyrki o dzieci z pierwszego małżeństwa, nawet czuć się zazdrosne (!!!). Ale to już kolejny temat rzeka…
    Dziękuję za ten wpis! :)

  17. Ehhh….chciałabym żeby to było tak proste. Tak ulatwialam, szłam na rękę. Sąd wyznaczył spotkania, ja pozwalalam na dodatkowe. Zawsze się elastycznie dopasowywalam do grafiku. Ani pół słowa złego do dziecka nie powiedziałam. Mówiłam że tata oszukał mnie, ale relacja ona-on to zupełnie coś innego. Co dostałam w zamian? Nieustannę opóźnienia w alilemtach i wieczne wyrzuty, że mi to tylko o pieniądze chodzi (a naprawdę ciężko cokolwiek zaplanować kiedy nie wiesz czy kasa będzie 10, 15, 20 a może w następnym miesiącu). Skrajna nieodpowiedzialność i branie Młodej na basen w środku zimy, kiedy ma katar (co zresztą skończyło się hospitalizacja i powikłaniami). Ciągle pytania czy może mój tata przyjechać zająć się Młoda w tygodniu i średnio raz na dwa tygodnie moja potrzebowano a kombinowania żeby została z kimś innym niż on (chociaż sam się zaoferował że będzie do niej przyjeżdżał jak idę do pracy, a ja się zgodziłam na te dodatkowe kontakty, chociaż odbywały się moim domu). Nie pisze żeby oczerniać. Wciąż tłumacze Młodej jak ryczy że nie chce tam jechać że tata kocha, że tata się stęsknił. Ale łatwo nie jest.
    Z drugiej strony spotkałam się niestety z sytuacją, która opisujesz. Przyjaciel jest cudownym ojcem, nieidealnym ale szczerze kochającym, a od byłej żony ciągle dostaje w twarz. Wieczne są pretensje w jego kierunku, wmawianie mu że jest kiepskim tata, bo mamusi nie pasuje do obrazka nowej rodziny. Także sytuacja pt. ,,Rozwód” łatwa nie jest :/
    Pozdrowienia dla wszystkich, ktorzy walczą żeby było w miarę normalnie, a w duchu modlą sie, żeby dziecko pomimo rozwijało się prawidlowo

  18. Brawo, Olu! Świetny tekst! Również mam nadzieje, ze dzieki niemu jakas egoistyczna żmijka zmieni swoje postępowanie!
    Pozdrawiam!

  19. Olinek, bardzo ważny i potrzebny tekst!

    Każda sytuacja jest wyjątkowa, ale z grubsza da się uporządkować najczęściej występujące konfiguracje. Ta w której matka pogrywa dzieckiem jest podła do kwadratu. Później ten młody człowiek idzie w świat z ogromną raną (moze z czasem z blizną), buduje własny dom na tym trudnym gruncie.

    U mnie rozstanie rodziców było długo wyczekiwaną ulgą i spokojem. Ojciec będący najlepszym pod słońcem facetem, tłumaczącym mi do czego ta śrubka, stał się kimś obcym i okrutnym bo nałóg przejął stery. Sama by siebie chronić unikałam kontaktu (prędzej czy później zawodził, a ja będąc zaangażowana czułam się winna).

    Wracając jednak do artykułu, mam nadzieje ze pójdzie w świat i otworzy choć część głów zapatrzonych we własne emocje, potrzebę zemsty, dokopania „staremu”.

  20. Nie jestem w stanie zrozumieć jak tak można krzywdzić własne dziecko żeby zemścić się na byłym partnerze. Poruszające i smutne 😔

  21. Mojego brata była żona tez robiła problemy, zabraniała się dziecku bawić z nową partnerką mimo, że sama już miała kogoś, na szczęście kogoś mądrzejszego niż jej mamusia, która nastawiała ją negatywnie i właśnie dopiero jej nowy mąż przemówił do rozsądku, jakie to szczęście że ojciec interesuje się dzieckiem, płaci alimenty i ponadto kupuje potrzebne rzeczy, zabiera na wyjazdy bo jego była żona zabrała dzieci i wyjechała za granicę, nie ma z nią kontaktu, tylko płaci alimenty bo to jego dzieci.. Moim zdaniem bardzo duży wpływ wywiera otoczenie, po rozpadzie długoletniego związku ludzie są rozbici i ogromną role odgrywają najbliżsi, jak ocenią i co doradzą.

  22. Bardzo mądry tekst.
    Mój narzeczony. Lat 26. Za chwilę nasz ślub. Rodzice się rozwiedli jakiś czas temu. I zaczyna się wyścig. Rodzice kręcą nosem, że będą musieli spotkać się na naszym ślubie. Ze ślub kościelny, że błogosławieństwo. A on, chociaż dorosły, wciąż zagubiony. I próbuje dopasować i matce, i ojcu. I nigdy tego nie zrobi. Przykre.

  23. Olinek!!! W samo sedno, ja byłam takim dzieckiem niestety, zmarnowałam tyle lat na wpajanej nienawiści ale co najlepsze przez ojca na mamę!!! Tak akurat byłam z ojcem. Straszne to było jak patrzę jako dorosła osoba. Jestem bardzo silnym charakterem i poukładałam sobie wszystko. Ale ile musiała wycierpieć moja mama to wie tylko ona. Udało się otworzyłam oczy jako nastolatka i powiedziałam dość!!! Akurat w latach 90 byłam jedynym dzieckiem w klasie co rodzice się rozeszli. Było mi ciężko, nie rozumiem jak można tak manipulować i wymuszać na dzieciach nienawiść. Jak każdy kłócę się z mężem ale nie wyobrażam sobie żebym zabroniła mu kontaktu z dziećmi. Zaściankowość wychodzi jeszcze.

  24. Olu, często spotykam się osobieście oraz słyszę o takich przypadkach od koleżanek. Jak to wspomniała już jedna z Twoich komentujących, nauczyciele spotykają się z takimi sytuacjami dosyć często. Często też zostają poddawani próbie manipulacji zarówno przez jedną, jak też i przez drugą stronę. Doświadczyłam takich rozmów “w trójkącie” z tekstami: niech pani powie tej pani, że… albo niech pani powie temu panu. Nie ma chęci porozumienia, jest chęć dowalenia sobie tak, żeby bardzo bolało. A najbardziej boli jeśli chodzi o dzieci.
    A dzieci widzą, słyszą, czują. Pogubione próbują zwrócić na siebie uwagę jakimś nieodpowiednim zachowaniem, nastawione przeciwko jednemu z rodziców nie chcą mieć z nim kontaktu, przekupywane drogimi prezentami stają po jednej ze stron.

  25. Ja osobiście bardzo bym chciała aby mój były był właśnie takim kochającym tatą. Niestety w skrócie powiem tylko tyle że zostawiając nas dwadzieścia lat temu kiedy one były malutkie. Nigdy ale to nigdy bym się nie spodziewała tego co stało się dwa tygodnie temu. Otóż tatuś podał swoje dzieci o alimenty. Tłumacząc że on płacił tyle lat to teraz ich kolej. Zaznaczam że on nas zostawił i zero kontaktu z jego strony

  26. Mimo, że zgadzam się w 100% z przesłaniem tego wpisu to jednak bardzo mocno odczuwa się, że pisany był “w emocjach”. I to nie jest jego zaletą. Wiem że masz swój styl, który zawsze mi odpowiadał. Ale po przeczytaniu tego fragmentu: “I chyba to jasne, że nie mówię tu o sytuacjach, kiedy ojciec to kat, skończony debil, któremu nawet kaktusa nie warto oddawać pod opiekę (ale wszelkie ciepłe słowa należą się też Tobie, to TY Z NIM SYPIAŁAŚ, jednak ja dziś nie o tym.)” mialam kompletny mindfuck.

    1. Kasia, jeżeli kobieta wiąże się z imbecylem i zachodzi z nim w ciążę, to chyba też trochę jednak jej wina, że takiego wybrała na ojca dziecka? Przykro mi, jeżeli CIę oburzyłam, ale za dużo znam historii pań uwiedzionych chwytliwym “łobuz kocha najbardziej”…

      1. Wchodzimy w związki z różnych powodów i z różnych przyczyn też zbyt długo w nich trwamy, choć od dawna wiadomo, że to równia pochyla. Ale sama niezbyt rozumiem kobiety, które mimo oczywistych zachowań i ciągłych zdrad chcą zakładać rodzinę z takimi facetami, najczęściej tłumacząc przed sobą samą że jak się dziecko pojawi to on się zmieni.. 😑 (i nie mówię tu o przypadkach, w których kobiety sa skutecznie zastraszane i wobec których stosowana jest przemoc i groźby, gdzie praktycznie dochodzi do całkowitego zniewolenia – chociaż spotkałam się z kilkoma relacjami kobiet, które uciekły z takich związków, że miały możliwość uciec wcześniej ale miały nadzieję, że coś się zmieni na lepsze)…
        Nie ocenilabym tego tekstu jako zbyt emocjonalnego, wręcz mam wrażenie, że mimo tak delikatnego tematu jakim jest krzywda dzieci tekst jest bardzo “opanowany”.. Moi rodzice nie mieli ślubu ale nigdy ze sobą nie żyli, bo mój ojciec był i nadal jest żonaty i ma dwie, starsze ode mnie córki.. Alimenty zawsze płacił na czas i to dużo więcej niż było zarządzone, moja matka nigdy po sądach go nie ciągala. Ale ojca nie znam. Przez cale moje życie widziałam go moze kilka razy. Matka nigdy o nim nie mówiła więc już nawet jako dziecko wczesnoszkolne nawet nie miałam świadomości, że moja rodzina jest nieco inna. Moja matka, w nerwach wielokrotnie potrafiła rzucić w moją stronę “mogłam cię ojcu oddać”..były też inne teksty z “ojcem” w roli głównej.. Więc ja dorastałam z jednej strony w poczuciu, że przeze mnie moi rodzice nie sa ze sobą, a z drugiej ze “jak będę niegrzeczna to mnie do ojca odda”.. Później gdy podrastalam i dopytywalam to dowiadywalam się ze on ma zone, ze ma dwie córki i zaczal mi się kolejny metlik w głowie.. Moja matka nigdy nie byla wzorem matczynej miłości.. Wręcz przeciwnie.. Przelewala na mnie skutecznie wszystkie swoje nerwy, żale, frustracje, z dzieciństwa pamiętam ciągły strach i niepewność.
        Gdy miałam około 18 lat, skontaktowalam się z ojcem. I moja matka o tgm wiedziała. Kilka razy się spotkaliśmy. W końcu powiedziałam w prost, że nie zamierzam żyć przeszłościa, ani mieć do kogokolwiek żalu ale chciałabym wiedzieć dlaczego nie miałam z nim kontaktu jako dziecko. Powiedział tylko, że chciał i się starał ale to wszystko było bardzo skomplikowane. Nie powiedział nic więcej. A krótko po tym kontakt się urwał i dzisiaj, już ponad 10 lat później nadal nie mam nawet najmniejszych wiadomości od niego ani odpowiedzi na wcześniejsze wiadomości z mojej strony. A z moja matka nie łączy mnie nic, poza wplywem środowiska i rodziny od strony matki, bo na pokaz to ona zawsze byla idealna a w domu mnie bila i zostawiala na 3 tyg sama gdy miałam niecałe 10 lat..

    2. Też mi sie tak wydaje, za duzo emocji w tym tekscie i to jest jego najwieksza slaboscia. Obwinianie kobiety ze zwiazala sie z kims kto okazal sie byc idiota to tez wg mnie kiepski pomysl, zwlaszcza ze oprawcy czesto funduja swoim ofiarom tak zwany “grooming” – powoli przyzwyczajaja je do agresji i przemocy. To dlatego ofiary przemocy domowej tak rzadko same zglaszaja sie po pomoc.

  27. Odwołajcie ekipę sprzątającą…. Radomska pozamiatała internety… Brawo za odważny i myślę, że potrzebny tekst!

  28. Jestem z rozwalonej rodziny, przeszliśmy dużo, dopiero teraz dociera do mnie jaką siłaczką była moja mama. Przetrwała dwa rozwody w życiu, ale nigdy, ani ja ani moje rodzeństwo nie usłyszeliśmy od niej złego słowa o naszych ojcach. Więc da się. Ale znam też historię jak te które przytoczyłaś. Mój mąż jest właśnie takim dzieckiem. W skrócie, jego rodzice nie byli ze sobą długo, rozwiedli się, a mój mąż mieszkał prawie całą podstawówkę w ojcem, bo matka musiała się wyszaleć. Aż pewnego dnia przypomniała sobie o synu. Nie znam szczegółów, bo mąż mimo prawie 10 lat razem nie chce zbytnio rozmawiać o tym. Kobieta wyrwała swojego syna z bezpiecznego otoczenia, wywiozła do innego miasta i zabroniła kontaktów z ojcem. Jakie było jej zdziwienie jak syn w dniu 18 urodzin wyprowadził się do mieszkania dziadków od strony ojca. Od tego czasu nie utrzymuje z nią żadnego kontaktu. Więc, jeśli dotrwała do końca tej historii jakakolwiek kobieta, której przeszło przez myśl podobne zachowanie, proszę nie rób tego. Skrzywdzisz dziecko i sama nie wiesz kiedy odbije się to rykoszetem na Ciebie.

  29. Zgadzam się z tobą Olu w 100% nie ważne czy się dogadujecie dziecko potrzebuje ojca i matki wiem co mówię całe życie matka nastawiala mnie przeciwko ojcu.

  30. Olu, dziękuje za głos rozsądku. Jestem żoną takiego taty bez praw. Jest ciężko. Mamy własne dziecko. Syn męża ze związku z tą kobietą jest od nas całkowicie odizolowany, nie zna brata, nie zna dziadków, ma „drugiego tatę”. Pierwsza sprawa sądowa o alimenty odbyła się BEZ ustalenia ojcostwa, mąż nie dostał nawet wezwania na nasz adres tylko na adres rodziców którzy w godzinach pracy listonosza i poczty pracują. Nie odebrał awiza. Rozprawa odbyła się poza jego obecnością. Doszło do kolejnej rozprawy na której sąd orzekł badania dna, mamusia wyszła z sali ze łzami w oczach krzycząc ze ma „spieprzone życie”. Badania wyszły pozytywnie. Byłam wtedy w 5 miesiącu ciąży. Cieszyłam się, ze ten koszmar sie już skończył, ze będzie w końcu normalnie, ze poznam tego małego człowieka, a mąż będzie spokojniejszy. Zaczął się widywać z synem w maju. Już na pierwszym spotkaniu była zapraszała go na obiad i kawę do mieszkania – z wiadomymi zamiarami. Nie zgodził się. Po spotkaniu dostałam wiadomość ze mąż mnie zdradza, ze spał z nią podczas kiedy ja w ciąży czekałam na niego w domu. Wyjaśniliśmy to, uwierzyłam mu ze nic się nie stało. Spotkania z dzieckiem były jeszcze 3. Po każdym takie same wiadomości. Chciał zabrać na widzenie mnie, żebym poznała małego, może byśmy poszli razem na jakis spacer. Dziecko nie miałoby w głowie poczucia ze rodzice są razem, nie mieszałaby mu w głowie. Miałoby świadomość ze ma dwie rodziny, ale to chyba dobrze by wiedział jaka jest sytuacja od początku, by uniknąć rozczarowań. Oczywiście nie zgodziła sie swoje zdanie podpierając tym, ze to oni są rodzicami a ja nie mam z ICH sprawami nic wspólnego. Pogodziłam sie z tym i czekałam na poród, naiwnie myśląc ze zmieni swoje zachowanie kordy urodzi sie brat jej syna. Było jeszcze gorzej. W czerwcu dziewczyna próbowała spowodować wypadek, wymusiła nam pierwszeństwo. Siedziałam z przodu. Do dziś dziękuje Bogu, ze mój mąż potrafi opanować samochód. Gdyby nie to, mój syn nie żyłby. Zabiłaby go poduszka powietrzna. W dniu ślubu dostałam sms, ze mąż tego ślubu nie chce i nadal ja kocha, ja jestem tylko na chwile. Nie muszę mówić co wtedy czułam. Były także rozmaite oskarżenia, o zdradzanie mnie przy nich to pikuś. I tak bijemy się do dziś. Dziecko ma 2,5 roku. Nie wiem co będzie dalej. Jestem przygotowana na najgorsze. Pozdrawiam ciepło. Wierze ze prawo się kiedyś zmieni.

  31. Olu dziekuje Ci za ten tekst. Jestem przyszła druga żona. Partner ma córkę z pierwszego małżeństwa i czytając to co napisałaś mam wrażenie że czytam o nas. Była żona wraz ze swoją matką robi wszystko żeby mój partner miał jak najmniej kontaktu z dzieckiem. I jest tak jak piszesz, milion wymówek, Zmyślona choroba, nagły wyjazd itp. Mój niemąż 5 rok walczy w sądzie. Ale to też wykorzystała przeciwko nam. Wmowika dziecku że tata chodzi do sądu zabierać mamie pieniądze i dlatego nie mogą jechać nad morze. Jak chcieliśmy zabrać dziewczynkę w gory, nastraszyla ja lawinami. Strasznie mnie to dziwi że nie widzi jak bardzo krzwdzi swoja córkę, a przy okazji mojego syna. Straszne to jest jak bardzo nasze polskie prawo kuleje w tych kwestiach.

    1. Ja również jestem przyszłą żona mojego partnera i tkwie w jego sprawach sądowych. Jego ex żonka nieźle nagadała w sądach o nim… Ja nigdy bym nie powiedziała, że to co ona tam wygaduje o moim parterze to prawda… Także jak przeczytałam ten wpis to dosłownie widzę historie mojego partnera dlatego wielki SZACUN za to co Pani Radomska napisała. Naprawdę sił mi czasem brakuje na to wszystko. Mają dwójkę dzieci z ich małżeństwa. Bardzo je pokochałam a one mnie i myślę, że to główny powód do tego, że ich matka robi tyle przykrości, chociaż sama ma nowego partnera… Ale ja się tam jej nie boję. Niech nie myśli, że biorę tak do siebie te jej durne docinania :) szkoda mi tylko ich dzieci ale kiedyś i tak cała prawda wyjdzie na jaw i to ona będzie miała przez to problemy. Mam cichą nadzieję że to się lada moment skończy.

  32. Najgorzej jak baba sobie wkręci, że ona jest najlepsza, a ojciec ten najgorszy. Znam takie. Niestety gadają często dzieciom głupoty podszyte złymi emocjami i robią w głowie dziecka zamęt i wielką dziurę. Jakby nie patrzeć dla dziecka tatuś zawsze będzie tatusiem, czy się tej durnej babie podoba czy nie. Mam nadzieję, że wszyscy zarówno kobiety jak i mężczyźni zaczną traktować z szacunkiem swoje dzieci, bo właśnie szacunku najbardziej w rozstaniu brakuje.

  33. Mnie partner zostawił jak byłam w ciąży, urodziłam przyjechał zobaczyć przez pierwszy rok próbowałam żeby miał kontakt z synem jako tako był.
    Po roku sprawa w sądzie o alimenty i tyle było z kontaktów ojca z synem.. Mały ma 5 lat ojciec widział to 3 razy rok temu dla bezpieczeństwa odebrałam mu prawa bez walki je oddam sam z siebie. My mamy się dobrze,choć wchodzimy w etap pytań gdzie tata? Czemu to tu nie ma ? A możemy do niego pojechać ? I co ja mam zrobić jak on sam od dziecka się odwrócił?

  34. Przyklepuje ręcyma i nogami. I zawsze powtarzam , że baby to ch.je niestety ;(
    Nie zawsze oczywiście. Ale w wielu przypadkach tak jest ;(

  35. Przez wiele lat nie potrafiłam nazwać tego człowieka “tatą”, bo moja mama zawsze mówiła tylko “ojciec”. Jakby Tata to było za dużo. Czułam, że nie wolno mi go tak nazywać, bo to tak jakbym raniła przy tym moja mamę. Nie wolno mi bylo. Zupełnie bez powodu. Dopiero po jego śmierci, 15 lat po rozwodzie rodzicow, przed samą sobą jestem w stanie powiedzieć “Mój tata to i tamto”.

  36. Więc na mojego byłego mogę powiedzieć wiele złego ale tylko jako męża, jako ojciec bez zarzutu!
    Wpadliśmy jako nastolatkowie… Ja 16 on 2 lata starszy. Zamieszkalismy u mnie jeszcze przed starszaka narodzinami. Z pomocą rodziców i dziadków skończyliśmy szkoly średnie. On poszedł do pracy ja chciałam się nadal uczyć. Wzięliśmy cywilny jak tylko skończyłam 18 lat bo Polska będąc Polską i jej guwniana prawo żeby dostać zasiłek musiałabym podać go o alimenty… A nie sztuką jest zachlapac komuś papiery… Niestety trzeba było wyjechać za granicę bo kasa się nie przelewala. Jakoś nigdy nie było kolorowo a dziecko naprawdę wystawia związek na próbę. Skoro już tyle byliśmy razem to wzięliśmy kościelny. Dziś zostały już tylko zdjęcia… Na naprawę związku zrobiliśmy sobie drugie dzidzi. Niestety ja nie wytrzymałam presji bycia posiadaną! Kilka drastycznych historii o których nie chce pisać… Skończyło się rozstaniem. Można powiedzieć że mieliśmy wszystko dom, własne samochody no wszystko na co naprawdę charowalismy ciężko – może to kasa nam w dupie poprzewracala może poprostu byliśmy zbyt różni… Po 14 latach razem odeszlam do innego faceta. Spakowalam co moje i wyszłam. Starszy został z tatą, pękło mi wtedy serce bo jednak nie tego się spodziewałam… Młodszy poszedł że mną. Nie było łatwo, bo maly też nie polubił faktu że mamy i taty już niema. Po okolo roku starszy musiał zamieszkać ze mną bo tata znalazł dobie druga połówkę i wyprowadził się do innego miasta. Sprzedalismy dom rok później gdzie wynajmowanie go było totalna porażka. Podzieliliśmy się po połowie. On płaci na dzieci bez mojej interwencji. Poprostu dogadaliśmy się. Dał ile go stać, wiem że mu nie zbywa ale też nie żądam więcej bo dzięki Bogu mam dobrą pracę i pewnie bym się nawet odbyła bez jego kasy, ale cały honor dla niego że poczuł się do obowiązków. Zabiera dzieciaki co weekend jak tylko są chętne by pójść. Młodszy świata poza nim nie widzi, starszy ma już swój nastolatków świat… Dogadujemy się lepiej niż kiedykolwiek, aż smutno że jak byliśmy razem nie mogliśmy my tak rozmawiać. Dzieci mają podwójne wakacje, podwójne prezenty, urodziny itd.
    Nawet rodziny zaakceptowały mój zwyrodnialy czyn i relacje się nieco rozluźnily. Ja już nie płacze, dzieci widzą szczęśliwa mamę, zadowolone tatę i mają podwójne rodziny gdzie szczęście jest widoczne 🙂
    Nie wyobraża sobie użyć dzieci przeciw i grać ich i jego emocjami.
    Wręcz potępiam wszystkie mamy które tak robią!

  37. Bardzo dobry artykuł. Ja sama niestety w potępianej przez społeczeństwo roli “tej drugiej”. Po latach mogę powiedzieć, że pierwsza żona mojego męża była (jest) bardzo mądrą kobietą. Pomimo własnych zapewne zranionych uczuć potrafiła odnieść się z dystansem do tematu wychowania ich syna. Dzięki temu przez kilkanaście lat nie było żadnego zgrzytu jeśli chodzi o wizyty, święta, wakacje no i alimenty. Czasem nawet kiedy mąż był na delegacji nie było problemu, żebym zabrała chłopca na weekend i spędziła z nim ten czas u dziadków że strony męża. Wykazała dużo klasy. Dzięki temu my również mogliśmy uczestniczyć w wychowaniu syna męża. Nie było sztywnych terminów, bo przecież wiadomo, że i jednej i drugiej stronie może coś wypaść. Staraliśmy się, aby jak najmniej odczuwał dyskomfort rozpadu małżeństwa swoich rodziców. Ja sama z kolei kierowałem się dewizą, żeby traktować “Młodego” (celowo nie używam imienia) tak, jak sama chciałabym aby moje dzieci były traktowane przez swojego ojca i jego ew. nową rodzinę. Obecnie minął już czas nauki i minął czas alimentów jak.ktos mógłby powiedzieć. Często wtedy najczęściej kończy się wyżyłowany kontakt dwojga rodziców. Mamy to szczęście, że nadal mamy naturalny kontakt z “Młodym”. Czasem jeszcze jakieś “kieszonkowe” , żeby starczyło do “pierwszego” ;-) Ale ogólnie życzę każdemu, kto znajdzie się w podobnej sytuacji takiej (nawet nie wiem jak nazwać) niby przeciwniczki a jednak sojuszniczki jak eks mojego męża. Po latach dla niej chapeau bas.

  38. Ale mną wstrzasnelas. Faktycznie większość ludzi których znam a się rozeszli skrzywdzilo bardzo swoje dzieci. Smutna prawda ale w tych walkach zawsze cierpią niewinni

  39. Czytając to, jestem pewna podziwu dla mojej mamy. Kobiety, która latami zmagała się z sadystycznym, manipulującym alkoholikiem. A mimo wszystko, nigdy nie utrudniała mnie i bratu kontaktu z nim po rozwodzie… Inna sprawa, że ja za bardzo widywać tego człowieka nie chciałam. I dzisiaj, jako dorosła osoba, mężatka, mam go w nosie i chcę tylko, żeby trzymał się z dala od mamy. Taki to tatuś.

  40. Zacznę od tego że piszę komentarz z punktu widzenia kobiety która owe rozstanie z ojcem dziecka przeżyła. Nie znoszę tego człowieka i napewno nigdy nie uda mi się z nim dogadać. Niestety jest to niemożliwe. Jednak sytuację które opisujesz są dla mnie aż niesamowite. Nie potrafię zrozumieć tego że można nie zezwolić ojcu na kontakt z dzieckiem. Przyznam szczerze że ja trochę marzę o tym aby ojciec mojej córki chciał z nią się kontaktować. Niestety, założył nowa rodzine, urodziło mu się drugie dziecko i nowa jego partnerka nie zezwala na jego kontakt z córką, a on i niego specjalnie nie walczy. To jest duża trauma dla mojej 8 łatki, gdyż nie rozumie dlaczego tata ja odstawil.. Jak już uda się jakoś przekonać go do zabrania jej chociaż na kilka godzin to wraca zaplakana i zrozpaczona bo jest źle tam traktowana przez niego i jego nowa partnerkę. Próbowałam rozmów z nim ale niestety nic nie działa a dziecko dalej cierpi.. Rozwód rodziców jest czymś strasznym i nikomu tego nie życzę ale myślę że lepiej się rozstać niż żyć w toksycznym związku, bez miłości, z samymi kłótniami. Lepiej żeby dziecko widziało chociaż jednego rodzica szczęśliwego niż dwójkę wscieklych na siebie ludzi.
    Wracając do tematu kobiety które zabraniają ojcu kontaktów z dzieckiem nie mają nawet świadomości jakimi są szczęściarami, że ten ojciec się dzieckiem interesuje i pragnie z nim kontaktu.
    OLU GENIALNY WPIS!! ❤️

  41. To straszne co ludzie robią swoim własnym dziecia. Żal i złość to bardzo źli doradcy. Ja dodam od siebie, ze gdy poznałam swojego męża jego córka miała cztery lata i od dwóch już nie był z jej mama. Od rozstania z nią nigdy nie robiła mu problemów. Z córka widywał się w każdy weekend, wszystkie dni świąteczne i zawsze wtedy gdy był zwyczajnie jej potrzebny. Gdy pojawiłam się w jego życiu przez jakiś czas stwarzała niemile sytuacje i próbowała córkę zniechęcić do taty. Dała sobie spokój po jakimś czasie zwyczajnie gdy widziała ze to mlodej krzywdę robi. Dodam ze z jego córka miałyśmy wspaniała relacje, tak jak jej tata. Mała nadal była z nami w każdy weekend, jeździliśmy na wywiadówki i przedstawienia, a tez maglowalismy z lekcjami i nauka. 10 lat później młoda ma dwa domy po dwóch młodszych braci w każdym. Kochające dwie rodziny i myśle ze jest szczęśliwa 😄

  42. Mam i pełną rodzinę i szczęśliwą rodzinę. Sama aktualnie wychodzę za mąż – dlatego bardzo dziękuję za taki tekst. To było potrzebne, ważne i prawdziwe – i każda głupia krowa, która właśnie w ten sposób krzywdzi dziecko przez zmianę taty w oczach dziecka na bydlaka bez serca powinna to przeczytać. I dwa razy pomyśleć, czy właśnie nie złamała swojemu dziecku reszty życia. No bo przecież bądźmy szczerzy – właśnie relacje z rodzicami kształtują nas na całe życie.
    I nawet gdybym to Ja (tłu!) rozwiodła się z mężem (bo nie wyszło, bo życie poszło inaczej…) postaram się mieć to wszystko na uwadze i nie myśleć o sobie, schowam dumę w kieszeń, ale pozwolę na to, żeby tata zawsze pozostał tatą :)

  43. Radomska, tekst cudowny, udostępniam. Jestem po rozwodzie. Po prostu nie lubię swojego byłego męża. Natomiast kiedy patrzę na tą iskierkę w oczach mojego syna kiedy widzi tatę jestem szczęśliwa. Dogadujemy się z miesiąca na miesiąc co do opieki. P. tata młodego, mam wrażenie, że czasami wiecej poświęca mu uwagi niż ja. NIE WYOBRAŻAM sobie, zabrać jego z życia Tymka. Cały rozwód to było ogromne przeżycie, ale dzis jestem dumna. Z siebie syna i byłego starego. Ostatnio zdażyło nam sie spędzić czas we troje i sam syn powiedział: rozwód Wam wyszedł na dobre, w koncu się nie kłóćcie. Nic wiecej nie muszę dodawać. Amen.

  44. pięknie i jak zwykle w punkt Olinku…
    nie musimy się lubić ale trzeba się szanować!
    dajemy przecież wzorce Dziecku…tak wzorzec Matki jak Partnerki/Żony oraz Ojca Partnera/Męża…

  45. Jestem mamą codownej i radosnej Leny 😀, z jej ojcem rozstałam się zaraz po porodzie. Do roli ojca dojrzewal prawie pół roku. Przez ten czas awantura gonila awanturę.Wszystko zmieniło się podczas sprawy o alimenty. W trakcie rozprawy popłakałam się, bo sama wychowałam się bez ojca(umarł gdy miałam 8 lat). Sedzia ogłosil 15 min przerwy. Ta przerwa dała nam więcej niż te pół roku awantur. Wszystko ustaliliśmy na korytarzu, podpisaliśmy ugodę i poszliśmy na kawę. Potem były pierwsze wspólne wakacje i inne wyjazdy. Później poznałam mojego obecnego partnera, który zaakceptował nasze dobre nawyki i chętnie w nich uczestniczy. Od przedszkola Lena ma 2 tatusiow , którzy dzielnie Ją wspierają. Rozmowa czasem wybaczenie i dostrzeżenie najważniejszego czyli Dziecka jest kluczem do porozumienia.

  46. Ważny tekst bez dwóch zdań, ale muszę przyznać że dla mnie momentami zbyt agresywny. Czuć że powstał w momencie gdy się w Tobie “gotowalo”. Jeśli czyta to jakaś matka która faktycznie utrudnia kontakty z dzieckiem to bardziej sie po tym tekście wkurzy niż na nią to zadziała (takie przynajmniej mam wrażenie). Dodam tylko że jestem szczęśliwa mama i żona i ten tekst mnie aktualnie nie dotyczy. To tylko moje odczucie z boku. Świat wydaje mi się tak przepełniony agresja i nienawiścią że wolę inne formy wyrażania swoich opinii. Choć może czasem inaczej się nie da… Pozdrawiam Cię Olu.

  47. Brawo , brawo ,brawo
    Nie jestem ani rozwodka, ani matka ale bardzo bliska mi osoba przeszla przez podobna sytuacje. Przykro mowic ale niestety w tej histori to matka dzieci z sukcesem odizolowala je od okca wmawiajac jak bardzo nie chce miec z nimi kontaktu i jak bardzo mu nie zalezy …
    Wyszla ponownie za maz , wyprowadzila sie za granice i nie przestrzega ustalen sadowych ktore sama wybrala ….
    Nie miesci mi sie w glowie jak bardzo my kobiety potrafimy byc zawistne. Wyglaszane wszem i wobec : ja nigdy nie pozwole skrzywdzic mojego dziecka szybko idzie w zapomnienie jak trzeba bylemu partnerowi wbic noz w plecy.
    Oczywiscie znam tez sytuacje kiedy to tata jest tym ktory ma w du…. swoje dzieci i matka probuje stanac na glowoe zeby one i tak nie myslaly o nim zle.
    Szacunek dla Ciebie Olu za odwazny tekst …..WELL DONE

  48. Znam osobiście ojca, który rozstał się z matką swojego dziecka i został odcięty od jakichkolwiek kontaktów z tym dzieckiem, kiedy miało ono roczek. Matka wyjechała z dzieckiem za granicę. Wszystko, co przeszedł ojciec walcząc o kontakt z dzieckiem jest nie do opisania. Osobiście pomagałam mu wybierać książeczki i zabawki, które wysyłał w paczkach – żaden z prezentów do dziecka nie dotarł. Obecnie jego syn ma prawie 5 lat i nie widział ojca od 4 lat (czyli nie ma go zupełnie w jego świadomości) i jest mi tak po ludzku szkoda, że mogli mieć fajne relacje, a oboje wyjdą z tego z traumą. Mój kolega twierdzi, że już nigdy nie chce mieć dzieci. Dla dziecka przekonanie na całe życie, że ojciec nie chciał mieć z nim kontaktu. Wszystko w imię zemsty za nieudany związek :(

  49. Ja jestem macochą. Jedenastolatka, która jest córką mojego męża mieszka z mamą. U nas jest w weekendy, ferie, wakacje, wolne dni. Wiem, że ta mama zanim nie poznała obecnego partnera bardzo utrudniała życie mojemu mezowi, który chciał spotykać się ze swoją wówczas dwuletnią córka. Strasznie policją, niebieską kartą itp. w końcu wyprowadziła się do innego miasta. Po latach się uspokoiło. Stosunki są poprawne, ale gdy wydawałoby się, że już jest ok zawsze była żona odstawi jakiś numer, który utrudnia nam życie. Ileż to razy w polowie tych 200 kilometrów otrzymywaliśmy telefon, że możemy wracać do domu, bo dziecko pokoju nie posprzątało albo było “niegrzeczne”. Brak spotkania z ojcem ma być karą lub nagrodą. Ja się z tym kompletnie nie zgadzam – kontakty z ojcem to normalne życie nawet jeśli weekendowe. Nie są karą czy nagrodą. W zanadrzu mam mnóstwo historyjek, które napsuły nam krwi. Mimo wszystko staramy się zaciskać zęby, nie kłócić się i nie nastawiać negatywnie.

  50. Moj obecny mąż rozstał sie ze swoją byłą żoną, kiedy ich syn miał 7 lat. Mąż nigdy nie unikał kontaktu. Spotykał sie z synem przynajmniej 1-2 razy w tygodniu. Rok później poznał mnie. Od tego momentu jego ex utrudniała kontakty, ograniczyla mu prawa, podniosla alimenty. Spotykali sie tylko u niej, tylko przy niej. Po 2 latach urodziło nam sie dziecko. Było jeszcze gorzej, bo w całą akcję wciągnięci zostali dziadkowie. Ogolnie telenowela… Syn mojego męża poznał swoje rodzeństwo po 3 czy nawet 4 latach. Kiedy sam do tego dorósł i sam taką decyzję podjął jako nastolatek. Wczesniej dzięki temu co mówiła mu matka, miał nas za szczury i potwory, a ojca za niewiernego chu..a, ktory bardziej kocha swoją drugą rodzinę, a jego ma w dupie. Na szczęście z wiekiem młody sam zaczął myśleć i matka juz na niego takiego wplywu nie miała. Niestety wśród rodziny i znajomych widzę, ze w większości przypadkow po rozwodzie ojciec ma być jedynie bankomatem. Niejedna koleżanka odgrazala sie słowami, ze po ewentualnym rozwodzie faceta udupi i wszystko mu zabierze, łącznie z dziećmi. Niby zarty, ale mając własne dzieci i widząc ich relacje z tatą, dziwię się tym kobietom i nigdy takiego zachowania nie zrozumiem, bo to tak jak mowisz… krzywdzenie dzieci w imie wlasnego egoizmu i wlasnej potrzeby zemsty.

  51. Aż się serce kraja.
    Straszne jest to jak ludzi potrafią się znienawidzić i manipulować małych bezbronnych ludzi.
    To jest straszne 😤😞

  52. Zgadzam sie w 100%. Moja mama z “tata” roztali sie kiedy mialam 12 lat. Okres trudny dla mnie, ojciec alkoholik, chociaz mieszkalismy w takiej okolicy ze tacy “tatusiowie” to normalnosc. Wiec bylam zla, wsciekla na mame ze go wyrzucila bo przeciez to moj “tatus”. Pomimo tego ze moj “tata” byl i nadal jest alkoholikiem i moglabym napisac o wiele wiecej zlego o nim. Moja mama NIGDY, NIGDY w zyciu nie bronila nam z nim kontaktu. Za to jej dziekuje, bo poznalam sie na wlasnym ojcu. Teraz mam wlasna rodzine, jestesmy szczesliwi razem, nie wiem jak bd w przyszlosci, mozemy sie rostac, nigdy nic nie wiadomo. Ale! NIGDY, po mimo co by sie miedzy nami dzialo, nie zabronilabym kontaktu z dziecmi, jesli moj partner czy by chcial czy nie chcial kontaktu z dziecmi, a jesli by chcial to bym byla najszczesliwsza na swiecie, pomimo tego ze miedzy nami wyszlo jak wyszlo 😉

  53. Bardzo wartościowy tekst Mam nadzieje ze dotrze do szerokiego grona i kto potrzebuje z niego skorzysta. Sama tez go sobie zapisze żeby pamiętać na wypadek gdyby poprzewracało mi się w dupie kiedyś 😉

  54. Mój mąż niestety jest w takiej przykre sytuacji. Wg byłej żony, wszystko robi źle, najgorzej ona tylko jest ta najlepsza że swoim nowym mężem. My co byśmy nie zrobili zawsze będzie najgorsze. Dziewczyna ma już 14 lat i niestety widać, że miota się między ojcem. A matka. Kocha tatę bardzo, ale w momencie kiedy np idzie z matką a na drodze spotka tatę, jest wycofana i się poprostu boi okazać mu uczucia. Nieswty ta sytuacja trwa już 9 lat. Widzę, że mój mąż powoli zaczyna już się odsuwa od tego wszystkiego. Przez 9 lat ciągle jest tym najgorszym. Tylko, że gdy dziecku coś trzeba kupić itp to wtedy mamusia jest miła żeby tylko urobic go…

  55. Olu. Dziękuje za ten tekst. Kiedy pisze o tym kobieta, zmienia to wydźwięk. Jak wiesz, nie wyobrażam sobie życia bez dzieci. Można żyć osobno i być rodzicami dla nich bez alienacji. Jeszcze raz dziękuje Olu.

  56. Tekst w punkt, mam nadzieję, że wybrzmi.
    W naszym malzenstwie były różne momenty, różne myśli z mojej strony, ale nigdy nie powiedziałam i nie powiem mojemu synowi złego słowa na tatę. Bo wiem jak ważny jest tata dla dziecka.
    Moja mama kiedy zaszła w ciążę że mną doszła do wniosku, że nie zamierza się wiązać z moim ojcem, mimo że on sie oświadczal itp. więc żeby nie mieszał jej w wychowaniu mnie powiedziała mu, żeby spadał…No i zmieniła miejsce zamieszkania jeszcze…także hmm…Kiedy miałam koło 10 lat wyszła za mąż za mojego ojczyma, ktory nawet mnie adoptował, ale kiedy po 10 latach kłótni i szarpaniny się rozwiedli też zostałam bez figury ojcowskiej…takie życie, nie mam już żalu, bo przepracowałam te kwestie, ale nie zrobiłabym tego swojemu dziecku nigdy. Moja mama do dziś mówi, że lepszy żaden ojciec niż jakiś “niewydarzony”, ale tego nie jestem pewna…

  57. Puszka Pandory została otwarta po raz drugi.
    Nie opiszę sytuacji z ojcem mojego syna. Ona niczego nie wniesie.
    Ale… już dawno po rozstaniu z biologicznym ojcem mojego syna poznałam człowieka, z którym po paru latach stworzyliśmy związek. Mieszkaliśmy ze sobą trochę. Na tyle długo, że zdążył pokochać nie tylko mnie, ale też moje dziecko. Rozstaliśmy się z jego inicjatywy. Zabolało mnie to ogromnie. Postanowiłam jednak nie trzymać go na siłę przy sobie i pozwolić odejść ode mnie… Nie przestał jednak kochać mojego dziecka, ani mój syn jego…
    Dalej strasznie mnie boli to rozstanie, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby zabraniać bądź utrudniać im w jakikolwiek sposób kontakt, spotkania… wręcz przeciwnie.
    To my się rozstaliśmy, więź mojego syna z nim nie musi być traumatycznie rozerwana. Kiedyś pewnie nadejdzie taki moment, że zaczną do siebie rzadziej dzwonić, mniej chętnie spędzać ze sobą czas. Ale ja im nigdy tego nie zamierzam zabraniać.
    Życzę każdej mamie zdrowego rozsądku i schowania swoich żali na dalszy plan!
    Niech moc będzie z Wami!

  58. Artykuł w punkt. Nawet jeżeli pisany pod wpływem emocji a może właśnie dlatego. Gdyby był przemyślany w czasie nie wywarłby aż takiego odzewu. Mam 43 lata. Ojciec mnie zostawił jak miałam dwa lata. Mama dwoiła się i troiła żeby zastąpić obojga rodziców, może nie zawsze się udawało ale nie narzekam, przełknęłam to już dawano. Do 20 roku życia nie usłyszałam ani jednego złego słowa na temat mojego ojca, bo mama wiedziała że zawsze z tzw. przyklejonym nosem do szyby, czekałam kiedy przyjedzie tato. Wierzcie mi, że dziecko to także człowiek a może przede wszystkim. Mały człowiek który odczuwa inaczej niż dorosły bardzie wrażliwej i emocjonalnie. I nawet jeśli Wam się wydaje, że dziecko jest już dorosłe i można mu powiedzieć co było prawdziwym powodem rozstania, błagam nie mówcie !!!! Jeśli udało Wam się będąc osobno wychować razem. Nie mówcie!!! Ten dorosły człowiek jest nadal waszym dzieckiem. Niosło dość duży ból przez całe swoje życie, i nie potrzebuje wiedzieć!!!! Nie potrzebuje wstydu jednego z rodziców przenosić na siebie. Od momentu rozstania, dziecko odczuwa najpierw strach, potem ból i rozpacz potem zazdrość a na koniec poczucie winy że to przez niego. Ogrom tych wszystkich emocji powoduje że można nim łatwo manipulować. Sama też wychowałam córkę, z tym że sprawa prostsza po prostu odszedł i zniknął. Starałam się zastąpić obojga ale wiedziałam że mi się nie uda. Nigdy złe słowo nie padło i nie padnie na ojca mojej córki. Dałam radę. Jest jeszcze jedna ważna rzecz. Jeśli czytali ten artykuł wszyscy Ci którym się udało (wiem dziwnie brzmi) a maja wśród swoich znajomych, bliskich, rozpadające się rodziny, nie komentujcie, nie krytykujcie ich przy swoich dzieciach, uczmy je od małego szacunku do drugiego człowieka. Bądźmy dobrymi ogrodnikami i pielęgnujmy nasze sadzonki żeby rosły zdrowe a nie skarłowaciałe.

    1. Kompletnie się z Tobą nie zgadzam, na podstawie własnych doświadczeń. Jak dziecko już jest ogarniętym nastolatkiem, który potrafi myśleć samodzielnie, to w spokojnych słowach, bez emocji matka/ojciec powinni wytłumaczyć, że druga strona była taka i taka (alkoholikiem, czy kłamcą, czy oszustem, czy cokolwiek), byleby to była prawda. Rozczarowanie potem będzie mniejsze dla dziecka, jak znowu zostanie kopnięte w tyłek.

  59. Piękny i trafiony tekst! Jestem dorosłym już dzieckiem z rozbitej rodziny. Mama od samego początku dbała, bym miała kontakt z ojcem i jego rodziną, za co jestem wdzięczna. Razem podejmowali decyzje, byli w kontakcie, nawet raz byliśmy razem na wakacjach. Mimo problemu alkoholowego ojca nigdy źle o nim nie mówiła. Taka świadomość 30 lat temu! Cały czas się dziwię jak dała radę przez to przejść. I gdyby nie alkohol to na serio miałabym super szczęśliwe dzieciństwo. Da się! Wystarczy chcieć! Mam nadzieję, że tekst da matkom do myślenia, że to o dobro dzieci chodzi. Jak tata chce i się stara to jak można dzieciom to zabrać? Dzieciom, które tylko czekają na kontakt.

  60. Hmm lubię cię czytać, ale ten tekst wydaje mi się mocno nietrafiony. Problem który opisujesz faktycznie istnieje i wydarzył się również w mojej dalszej rodzinie, naszczęście z pomyślnym zakończeniem dla ojca. Natomiast w przyznawaniu opieki nad dziećmi w polskich sadach nie brakuje seksizmu i sytuacji w których sad ma mniejsze zaufanie do matki dzieci tylko dlatego, że jest kobieta (to sie bodajże nazywa Credibility Gap jesli chcesz o tym poczytać). Bezpośrednio dotknelo to rowniez i mnie – dziecko alkoholika alimenciarza. Moj ojciec znecal sie nade mna gdy bylam dzieckiem. Mowimy o biciu, katowaniu psychicznym, pozbawianiu jedzenia i picia, prowadzeniu samochodu po pijaku z dzieckiem w samochodzie, zostawieniu mnie jako niemowlaka samej w domu i wielu innych sytuacjach, w ktorych nie raz interweniowala policja. Do tego przemoc ekonomiczna – moj staruszek zawsze zyl na bardzo wysokim poziomie, ze wzgeldu na swoj zawod, ciagle podrozowal za granice, kupował w Almie (gdy jeszcze istniala) osmiorniczki na lancz, placac na mnie…300 zl miesiecznie, zazwyczaj z opoznieniem. Moja matka dźwigała cały ciężar wychowywania i utrzymywania mnie i mojego rodzeństwa, a ojciec w tym czasie zbierał na nia “haki”… raz udalo mu sie znaleźć przeterminowane leki na astme w moim plecaku, innym razem probowal udowodnic ze moja matka zaniedbuje moja siostre gdyż nie zrobiła jej jakiegoś badania na krzywa przegrode nosowa, ktorego NFZ nawet nie pokrywa.. moj ojciec wynajal tez prywatnego detektywa, ktory mial sprawdzac czy matka z nikim nie randkuje (tylko kiedy nawet mialaby to robic?). A teraz najlepsze. W pierwszej instancji sprawy o ograniczenie temu katowi władzy rodzicielskiej, moja matka przegrała… Haki, jakie moj stary zebral, majac w chuj czasu, okazaly sie skuteczne, zeby przekonac pana sedziego ze to z moja matka jest cos nie tak, a nie z nim. Dzieki temu moj ojciec zyskal czas zeby dotkliwie pobic mnie i moja siostre, po czym prawa rodzicielskie zostaly mu ostatecznie odebrane. To wszystko nie musialoby sie zdarzyc, gdyby sad potraktowal zeznania mojej matki z taka sama uwaga jak potraktowal mojego ojca. I nadal uwazam ze to potwornie przykre, ze od matek wymaga sie tak wiele, podczas gdy poprzeczka stawiana ojcom jest tak śmiesznie niska.

  61. Po pierwsze tekst bardzo potrzebny!!! Po prostu bomba !!! Ja kiedyś te byłam taka matka, która chciała ograniczyć widzenie ojca z dzieckiem. Emocje targaly mną różne złość, nienawiść, smutek, żal Ale i radość że odwazylam się odejść. Było ciężko. Potem poznałam mojego obecnego partnera ( bezdzietny), który cały czas tłumaczył mi, że mój syn powinien widywać się z ojcem. Zaczęliśmy od małych kroczkow, a teraz po prawie 6 latach jesteśmy z moim ex jak dobrzy koledzy. On ma swoją rodzinę, ja mam swoją. Wszyscy jesteśmy szczęśliwi i dziś wiem że choć nie wiem jak bym się starała nie wyrwe z serca i pamiemieci mojego syna miłości i wspomnień z ojcem…szanujmy uczucia dzieci one też bardzo kochaja. Moj syn mówi że jest wyjątkowy bo ma dwóch tatusiów. Szczęśliwe dziecko to szczęśliwi my

  62. Oj temat na czasie..
    Nie zawsze ojcowie dostają po dupie..ja miałam na odwrót…TO MI -MATCE – EKS ODEBRAŁ DZIECKO RAZEM Z RODZICAMI SWOIMI I PRZEPLACONĄ PANIĄ SĘDZINĄ!!!! FAKT ZE TO JA ODESZŁAM I ZABRAŁAM ZE SOBĄ DZIECKO JAK KAŻDA MATKA I NIESTETY MUSIAŁAM “ODDAĆ” SLYSZĄC W WYROKU ZE DZIECKO NIE MOZE SIE WYPROWADZIĆ Z MATKĄ BO DOZNA TRAUMY W NOWYM MIEJSCU(CÓRKA WTEDY MIALA 4 LATA)WALCZYŁAM 4 LATA O OPIEKE A CORKA BYŁA UKRYWANA PRZEDEMNĄ I WSZYSTKO PRZEGRYWAŁAM…NIE MIALAM KASY NA ŁAPÓWKI WIEC ONA JEST Z NIM..EKSPRZEPŁACAŁ WSZYSTKICH..TELEWIZJA MI NIE POMOGŁA,RZECZNIK PRAW DZIECKA MIAL W DUPIE MOJĄ SPRAWE JAK I WSZYSCY KTORYCH PROSIŁAM O POMOC.OBECNIE PO ROZWODZIE WYWALCZYLAM SOBIE (SAMA-BO ADWOKAT MOJ TEZ MIAL MNIE W DUPIE-)WAKACJE Z CÓRKĄ RAZ W ROKU I TO TYLKO DLATEGO ZE WYDARŁAM RYJA W SĄDZIE NA SĘDZINE BO TO JUZ BYŁO PRZEGIĘCIE ZE TRAKTOWALI MNIE JAK PRZESTĘPCE BO OPUSCIŁAM MAMI SYNKA! SKANDALICZNE I ABSURDALNE PRAWO JEST W POLSCE -DLA ZŁODZIEI OSZUSTÓW I KORUPCJA Z KTÓRĄ NIE WYGRASZ!
    TEMAT CIĘŻKI I NIEKOŃCZĄCY SIĘ..
    POZDRAWIAM OLINKU!
    DZIEKI ZE JESTEŚ!

  63. Ja dopowiem coś z zupełnie innej strony. Z perspektywy dziecka takiej matki. Mam 19 lat i do