Samoświadomość młodych pokoleń kobiet napawa mnie ogromną nadzieją. Z radością patrzę, jak lekko mojej córce przychodzi formułowanie feminatytów – dziecko robi to naturalnie i bez mrugnięcia okiem. To dorośli dyskutują nad tym, co dla przedszkolaka oczywiste – czy stosownym jest określać się mianem socjolożki, adwokatki, górniczki? Idzie nowe. Jeszcze sporo wody musi jednak upłynąć w zanieczyszczonych przez nas rzekach, abym mogła myśleć o bezpieczeństwie i poczuciu komfortu mojej dorosłej córki bez wahania.

Polskę obiegła właśnie wieść o tym, że dyrektor teatru Bagatela w Krakowie latami dopuszczał się czynów, które stały się właśnie przyczyną złożenia przeciw niemu zbiorowego pozwu aktorek pracujących pod jego zwierzchnictwem. Zawrzało.

Ofiary szacują, że proceder przekraczania granic nietykalności osobistej trwał ponad dekadę. A ze takie zachowania nie budzą się w człowieku z dnia na dzień, można założyć, ze ofiar było więcej, nie tylko wśród pracownic teatru. Aktorki dalekie były od chęci zrobienia szumu – sprawę pragnęły załatwić anonimowo, łącząc siły i kierując sprawę do prezydenta Miasta Krakowa, prosząc o zachowanie dyskrecji.

Ten niezwłocznie poinformował dyrektora o zaistniałej sytuacji oraz podał nazwiska kobiet, które postawiły zarzuty. W tej chwili mężczyzna znajduje się na zwolnieniu lekarskim „bo sytuacja go przerosła” i jest ewidentnie zaskoczony oraz wypiera się zarzucanych mu czynów. Świadectwa kilkunastu kobiet obejmujących historie bycia łapanym za pośladki, nagabywanym, obmacywanym, lizanym i dotykanym dyrektor określił mianem nieprawdziwych oszczerstw i zdecydowanie zaprzecza, że kiedykolwiek dopuścił się molestowania.  Sprawa trafiła w ręce prokuratury.


Wujek nie robi przecież nic złego, he he

Czy ja pragnę spalenia na stosie Pana dyrektora? Nie. Niech tą sprawą zajmą się stosowne organy, zweryfikują autentyczność zarzutów i rozliczą go z popełnionych czynów, tak jak powinno mieć to miejsce w przypadku każdego oskarżenia, bez względu na płeć. Czy go bronię? Absolutnie nie! Tyle, że odnoszę wrażenie, jakbym dyrektora mogła znać… Jak pewnie wiele z Was.

A cycuszki już rosną?

To zapewne ten sam wujek, który we wczesnej młodości uwielbiał wprawiać w zakłopotanie. Zastępował drogę, kiedy mijaliśmy się na korytarzu, muskał żartobliwie klatkę piersiową pytając „czy cycuszki już rosną?”. I powodując to dziwne uczucie strachu, że znów się na niego trafi. Dziwne, bo “przecież wujaszek tak sobie tylko żartuje, hehe”.

Zacierając ręcę jak na widok schaba, kiedy zobaczył Cię w sukience, obcasie – w wydaniu kobiecym a nie dziecięcym. Bo dla niego już zawsze będziesz dziewczynką. W hierarchii wartości pomiędzy ślicznym krzesłem, a psem, który ma się słuchać.

Podmiot czy przedmiot?

Zaczyna się od sprowadzania osoby do roli produktu i ozdoby. Białych rajstopek, kokardek, wpajania etykiety „bycia miłą, schludną i czystą”. Koniecznie słuchającą starszych, a nie instynktu, który być może podpowiada, że granice komfortu zostały przekroczone i masz prawo, ba, obowiązek zareagować. I wiesz, jak to zrobić nie widząc w tym nic niestosownego.

Bo oto niespodzianka – wujek Mirek i Henio nie wiedzą i nie dopuszczają do siebie myśli, że świat może wyglądać inaczej. I gdyby wszystkie kobiety złapane za tyłek i polizane w tańcu, okraszone niewybrednym komentarzem, zechciałyby stawić mu czoła, uznałby ją za pomówienia, zmowę i objaw tej babskiej histerii i skłonności do przesady.

To  nadal się dzieje i choć autorzy nie mają złych intencji, wierzą, że nie robią nic złego, dokładają cegiełkę do systemu. Moja córka zdecydowanie zbyt często słyszy, że nie jest już dzieckiem, a „śliczną laleczką i będzie z niej chyba ładna panna” albo jest oceniana pod względem wieku „jakiemu ty się chłopcu spodobasz taka szczerbata?”, „a kto to ma taki duży brzuszek?”.

Dopóki będziemy wpajać dziewczynkom, że mają być przede wszystkim ładne i grzeczne, a chłopcom, że są stworzeni do bycia zarządcami i właścicielami, nic się nie zmieni.

Bo choć dziewczynki instynktownie czują, że Henio i Mirek przekraczają ich granice, nadal nie będą wiedziały co z tym zrobić. Jak się zachować. Czy i w jaki sposób powiedzieć „nie”.
Dziwne? Od setek lat kobieca złość jest niewygodnym wybrykiem hormonów. Babską histerię leczyło się jeszcze kilkaset lat temu w zakładach psychiatrycznych. Kobiecy głos nie brzmi tak samo wiarygodnie i mocno, jak męski. A czas, by tak było.

Być może był czas, że Heniek i Mirek mogli pojąć, że zachowują się niewłaściwie. Może gdyby ich ojciec nie traktował matki jak służącej? Albo gdyby pierwsze koleżanki zaprotestowały, kiedy wsuwał im łapę w stanik, a nie zakładały, że to komplement i oznaka, że się podobają, a przecież od dziecka słyszą ŻE SĄ OD PODOBANIA WŁAŚNIE? Od początku powinni być socjalizowani w poczuciu wzajemnego szacunku i respektowania granic. A w razie ich przekroczenia napotkać na odmowę i potępienie. Domyślam się, że łatwo się mówi i sama nie raz czułam ten dyskomfort, że trzeba było jakoś zareagować, a jednocześnie obawiało kłopotów, bycia źle odebraną i wybierało milczenie. Nie chcę już powielać tego błędu!

Za pierwszym razem autorka jest „przewrażliwioną kretynką”.
Za drugim „szmatą”, która sama nie wie czego chce.
Za trzecim „nie zna się na żartach” i „chyba zbliża się jej okres”.

Ale wierzę, że za  entym po prostu mówi NIE i nie życzy sobie obraźliwych interpretacji oraz domaga się należytego szacunku.

Potrzebna jest jednak armia kobiet i mężczyzn, którzy będą  wyjaśniać i stanowczo wskażą, gdzie są granice i kto je przekracza. Nie pozwalając sobie na to i reagując. Armia takich jak ja i Ty. Począwszy od niewinnych drobiazgów, które jak kropla pomogą wydrążyć skałę ogromnego problemu.

Jak długo?

Tak długo, aż mentalne pokolenie Mirków i Heńków wyginie, a nasze córki nie będą się zastanawiały, czy aby „to one same nie naraziły się na takie zachowanie z ich strony”. Do skutku.

Czas wujków Mirków musi minąć, to oni powinni się wstydzić, a nie kobiety.

2019 rok, USA.  Amerykański raper i aktor – Clifford Joseph Harris Jr., znany bardziej jako T.I. będąc gościem podcastów którym bez cienia zażenowania ogłosił, że regularnie odwiedza ze swoją córką ginekologa, by kontrolować stan jej błony dziewiczej. Ojciec-właściciel zabiera swoją własność na przeglądy, by przekazać córkę-rzecz potencjalnego, uznanemu za godnego wybranka, w stanie nienaruszonym. I oczywiście mieć nad nią kontrolę.

Córka nie została zapytana tudzież nie odzielono jej głosu na temat tego, jak odnosi się do tej sytuacji, ale bez własnej woli jej seksualność, cielesność i sprawczość (a raczej jej brak) jest obszernie komentowana przez media. Sama rzekomo polubiła kilka tweetów potępiających zachowanie jej ojca.

Ten niezmiennie uważa, że podjęte przez niego decyzję i zachowanie są powodem do dumy i objawem troski oraz ojcowskiej powinności.

***

Co mam do powiedzenia swoim i wszystkim innym”wujkom”? Mogą wypierać, ale byliby skończonymi idiotami nie widząc, że nimi gardzę. Etap niemego posłuszeństwa i zgody mam chyba za sobą i dziś jestem tą „pyskatą”, może niebawem doczekam się miana “asertywnej”.

Wujkowe? Są jak ściana i wiedzą swoje. Wszystkiego by się wyparli lub skwitowali przaśnym uśmieszkiem. Jednak nie takie mury się burzyło i nie raz wznosiło nowe.

***

Problem nie istnieje w konkretnym teatrze, domu, głowie Mirka.
A w społecznym przyzwoleniu lub niemym, a  więc nieistniejącym sprzeciwie.

Nie możemy oczekiwać, że nasze córki powiedzą nie i nie dadzą się skrzywdzić, kiedy same wyrażałyśmy milczącą zgodę.

To trudne.

Tak jak wypowiedzenie pierwsze 100 razy „socjolożka”, kiedy nasz rozmówca kręci  z politowaniem głową i uważa za żałosne.

204 komentarze
  1. Miałam takiego wujka, który zawsze wprawiał mnie w zakłopotanie doputując o chłopaka gdy byłam jeszcze dziewczynką. Pytań o cycki nie pamiętam albo nie chcę pamiętać.
    Teraz jestem wyczulona na takie teksty i mam nadzieję, że ochronę córkę przed nimi.

  2. Takie potrzebne. I takie prawdziwe. Sama miałam takiego wujka i do dziś po mimo że jestem 30letnią kobietą nie lubię zostawać z nim sam na sam

    1. Wcale mnie nie dziwia te liczne komentarze,bo takich “wujkow” spotyka sie mnostwo
      Wujek, teksty typu -jak tam Twoja Dziurka Skarbonka albo Szparka Sekretarka? byly standardem, sadzanie na kolana nas dziewczynek i te teksty o cycuszkach..ja sie witalam i uciekalam jak najdalej od niego . A to wszystko za cichym przyzwoleniem i glupimi zartami reszty rodziny.
      Inna sytuacja z ksiedzem na koledzie -przekladal nas przez kolano i klepal po pupie niby za brak czegos w zeszycie od religii…i brak reakcji ze strony rodzicow
      Wuefista kazal stawac na rekach i dotykal pupy,glaskal nogi..
      To jest tak spolecznie akceptowane ze az boli.

  3. Bardzo ważny wpis. Dziękuję! Za miesiąc urodzę córkę i już wiem, że zrobię wszystko, żeby była nieposłuszną i pyskatą dziewczynką. I liczę, że wyrośnie na asertywną kobietę, która zna i broni swoich granic. Mój dwuletni syn już wie, że nie wolno klepać mamę w pośladki i sukcesywnie będę go uczyć szacunku do siebie i innych.

  4. Znam to na własnej skórze bałam się komu kolwiek powiedzieć a teraz wiem że nie jest to moja wina fajnie że są tacy ludzie ze uświadomią pomogą .

  5. dziekuje za ten wpis-tak bardzo mi bliski ten temat
    miałam KILKA LAT kiedy podczas wakacji,ciotka naszła wujka w moim łóżku…nie pamietam jak długo w nim leżał i mnie dotykał-pamietam tylko tłukące się w uszach moje serce?
    on był wypity ciotka nie…do dziś nikt nie powiedział nic na głos na ten temat a do mnie dopoero po latach dotar)o co tam sie wydarzyło
    od wtedy do prawie 18tki moczyłam łóżko,do dziś mam wstręt do “wybudzania” na seks
    taki czeski film-nikt nic nie wie…
    dobrze że jesteś Moja Radomsko❤

  6. Bardzo dobry wpis.
    Zastanawiam się tylko w jaki sposób odpowiedziałabyś, gdyby wujek czy ktokolwiek podobny zacząłby Cię – w ramach żartów oczywiście ;)) – podszczypywać. Oboje jesteście dorośli – jak to rozegrać? Hmm… ?

    1. Spojrzec mu prosto w oczy, glosno i dobitnie powiedziec: uszczypnij mnie jeszcze raz, a zabierze cie pogotowie i dorobisz sie conajmnjej pieciu szwow na mordzie. Nigdy wiecej mnie nie dotykaj, rozumiesz?

  7. Niestety mój tato jest takim wujkiem Mirkiem dla moich sióstr ciotecznych. Dorastając w takim domu, widząc zawstydzone uśmiechy moich kuzynek, myślałam, że to normalne. Ba, sama nie mogłam się doczekać, gdy ktoś zauważy we mnie na tyle dojrzałą nastolatkę, że będzie można w końcu i mnie pozaczepiać.
    A później przyszła dorosłość, przyszły wyjazdy na studia. I pamiętam, jak mój wujekt mówił “No chodź, pokaż się”. Kazał mi się obracać w kółko i oceniał moje “oznaki dorosłości”. Nie zapytał, jak mi się wiedzie w wielkim świecie, jak sobie radzę, czy spotykam się z wartościowymi ludźmi. Bardziej interesowała go moja fizyczność.
    W tym wszystkim nachodzi mnie jeszcze jedna refleksja. Bo skoro dorasta się w otoczeniu wujków Mirków, to bardzo łatwo jest zatrzeć w sobie granicę: czy to jeszcze zainteresowanie i “podśmiechujki” czy już molestowanie…

    1. Ten mindfuck ryje życiorys..plus bycie mila o grzeczna. I wujek tata nieważne – oni to robią przekonani ze to spoko bo kobiety milczaly.

      1. Czytając komentarze, jestem przerażona, ile z nas miało do czynienia z takimi osobami. I biernością najbliższych wobec takich sytuacji.
        Gdy byłam kilkulatką przychodziłam do rodziców do łóżka na niedzielną zabawę. Były siłowanki i były śmiechy. Natomiast gdy zaczęły rosnąć mi piersi (całkiem szybko) niedzielne zabawy kończyły się “niedzielnymi macankami”. Tato sprawdzał co niedzielę, ile urosły mi piersi. Oczywiście z mamą leżącą w tym samym łóżku. Wszystko było okraszone “rodzinną zabawą”. Za każdym razem, gdy szłam do rodziców do łóżka, myślałam, że “nie, dzisiaj to się nie stanie, dzisiaj będziemy się normalnie bawić”. Ale moje nadzieje były złudne. Przestałam się bawić z rodzicami. Epizod tych pseudozabaw zakończyła historia, nad którą myślę do dzisiaj. Miałam około 11-13 lat. Przyszłam do taty do budynku gospodarczego coś pogadać, pośmiać się. Zaczęliśmy się znowu wygłupiać. Wygłupy skończyły się tym, że tato sprawdził “czy już TAM rosną mi włosy”. Chyba przeraził go mój zakłopotany i pytający wzrok “Dlaczego, tato…?’.
        Nie wspomnę ile moich koleżanek doświadczyło jego lepkich rąk. Kiedyś myślałam, że to taka zabawa, dzisiaj wiem, że to problem.
        Kiedyś, gdy rodzice mieli epizod alkoholowy, a w związku z tym, byłam świadkiem wielu nieciekawych scen, wykrzyczałam rodzicom, że jeżeli tylko miałabym taką chęć, to mogłabym tatę skutecznie “zneutralizować” na lata.
        Dzisiaj, po tych wszystkich historiach wydaje mi się, że mamy z tatą do siebie głęboki szacunek. Ale ta relacja jest też naznaczona starymi, nienazwanymi brudami.
        Wiele razy myślałam w tym kontekście o terapii, ale póki co nie czuję i nie widzę u siebie echa tych zdarzeń.
        Prawie nikt o tym nie wie, nie wie również mój narzeczony…

        1. Agnieszka, pomyśl też o tym, że być może kiedyś będziesz miała dzieci. Jesteś pewna, że zostawisz je sam na sam z dziadkiem? Myślisz, że będą potrafiły się bronić?

        2. Agnieszka, tłumaczenie taty i pisanie, że relacja z nim jest oparta na “głębokim szacunku” to już powód do pójścia na terapię. Twój tato jest pedofilem i wszystko, co robił, za przyzwoleniem mamy, o tym świadczy. Czy posunął się dalej z innym dzieckiem? Tego nie wiesz. Ale sam fakt, że sięgnął po swoje własne dziecko, świadczy o tym, że czuł się bezkarny. Idź dziewczyno na terapię i przerób temat z kimś, kto jest specjalistą i spojrzy na historię bardziej realnie.

  8. Świetny wpis! Ja jak dziś pamiętam dzień kiedy jak 14latka wracałam do domu że szkoły autobusem. Wychodząc na swoim przystanku poczułam jak ktoś klepnął mnie w ‘pupę’ komentując ‘zgrabniutka sarenka’ (wzrost 170cm i chuderlak). Nie wiem czy to był instynkt ale cis się we mnie zagotowało odwróciłam się na pięcie i sprzedałam dziadkowi klapsa w policzek. Nie jestem z tego dumna ale inni pasażerowie nagrodzili mnie brawami. Tuż przy wyjściu kierowca autobusu podziękował mi za odwagę (starszy pan był stałym pasażerem i miał lepkie raczki). Nasze granice są nasze i walczmy o siebie

  9. Wujek… Ehh pewnie nie bez powodu przytoczylaś akurat ten stopień pokrewieństwa. Też go miałam i dokładnie było tak, że najpierw cycuszki potem próbował wepchnąć mi język w buzię przy rodzinnym pożegnaniu :( nigdy więcej nie dopuściłam do jakiejkolwiek tego typu sytuacji. Na jego pogrzeb też nie poszłam. Niech mu ziemia lekka będzie

  10. Mam 2 synów i córkę. Córka jeszcze mała. 2,5 roku. Ale jeden jedyny raz odczuła różnicę pomiędzy chłopcami a dziewczynkami: jak biednej nie pozwoliłam sikać na stojąco, a brat chwilę wcześniej tak siusial. I niech tak pozostanie. Żeby tylko siusianie na stojąco (na razie, póki za mała na lejek dla dziewczyn – fajna rzecz jak się idzie w miejsca z obleśnymi toitoiami) było rzeczą której córa robić nie może.
    A przy okazji syn pozastanawiał się co jeszcze chłopcy mogą robić, czego dziewczyny nie i odwrotnie i nic nie znalazł ;p

  11. Bardzo mądry tekst! Myślę, że może otworzyć niektórym oczy. Jestem położona, która pisała prace apropo gwałtów na podstawie różnego rodzaju historii i przerażające jest to ze to kobiety w większości przypadków nie idą z tym na policję czy do szpitala, ponieważ się boją, ze wszyscy oskarża je ze to ich wina! A te które poszly trafiają na mężczyzn (najczęściej policjantow) którzy wlasnie je obwiniaja, za zaistniałą sytuację. To jest chore….
    Olu, masz 100% racje ze dopóki społeczność się nie zmieni, ich mentalność to nadal będzie na to ciche przyzwolenie. Jedyną opcja żeby coś zmienić jest zmienić nasze własne podejście do świata Jak i wychowywać nowe pokolenia na równych sobie ! Dziewczynki by nauczyły mówić nie i cenic swoją wartość a chłopców by rozumieli ze z każdym człowiekiem są na równi i nie mają żadnego przyzwolenia na jakiekolwiek dotyk !
    A my jako dorośli nie możemy przymykac oczu gdy widzimy zachowanie takich wujkow !!! Musimy działać!

    1. Co do zdania „najczęściej policjantów” to się nie zgadzam. Mój tata był policjantem (teraz na emeryturze) i całkiem normalnie się wychowałam, raczej na każdym kroku byłam ostrzegana przed zboczeńcami, żeby na siebie uważać, wolał czekać w samochodzie pod dyskoteka żeby mi sie nic nie stało, a jak nie mógł to nie puszczał. I byłam na niejednej imprezie domowej u jego kolegów, żaden, a to zaden nigdy nawet nie zasugerował czegoś zboczonego. Nie oceniajmy ludzi po zawodach.

  12. Ależ dobry tekst! Oj, znam tych wujaszków, co patrzą na ciebie i mówią, że masz „cycuszki jak guziki od windy”. Nie raz takie teksty słyszałam i nie wiedziałam, co z tym zrobić? Inni też słyszeli, nikt nie reagował. Dzisiaj dałabym w pysk. Nie możemy się godzić na takie zachowania, bez względu na płeć.

  13. Rodzice córek mają niestety zdecydowanie większą pracę do wykonania nad jej poczuciem własnej wartości, asertywnością itp, ludzie nadal boją się twardych kobiet i robią z nich wariatki i szurnięte feministki żeby kolejne wolały siedzieć cicho nawet jeśli się z nimi zgadzają.. ale ja jako mama chłopca muszę wychować go na wrażliwego, empatycznego i taktownego człowieka, dla równowagi..

  14. To bardzo ważny temat. Twój artykuł daje dużo do myślenia. Sama miałam takich wujków. Sama z zażenowaniem i wstydem unikałam ich. Ale za to starałam się nauczyć moją córkę,że czasami,mimo wszystko trzeba głośno mówić swoje zdanie. I ona ,moja osiemnastoletnia córka,umie,umie głośno powiedzieć to co uważa,a nie to co wypada. Czytając ten tekst wiem,że zrobiłam dobrą robotę. Mogę być dumna i z mojej córki i z siebie również.

  15. Na szczęście nie trafiłam na takowych ,,wujaszków ” w życiu. Może gdzieś tam przemykali jednak ja jak większość twierdziła byłam tą pyskatą osą .Tekst bardzo ważny.

  16. Mam ogromne szczęście, że moi rodzice wychowali mnie na pewną siebie kobietę, która nie boi się reagować. Może dzięki temu, na palcach jednej ręki mogę policzyć dwuznaczne sytuacje z udziałem starszych ode mnie panów. I na szczęście, zawsze wychodziłam tylko na kogoś kto nie zna żartów. Cieszę się, że coraz więcej kobiet ma odwagę powiedzieć dość.

  17. Miałam takiego wujka. Tym co zabiło moją naturalną chęć oporu i zwyczajnego strzelenia w pysk, był brak reakcji mojego taty. Bo skoro on mnie nie broni, ba nie reaguje wcale, to jak ja mialabym dać sobie radę

    1. Bo dla taty to normalne. Też byl takim wujkiem dla kogos. Wlasnie o to chodzi- to nie obcy zwyrole a nasi wujowie dziadkowie tatusiowie

      1. Wiecie co trzeba o tym mówić, pisać, kręcić filmy. Ludzie zamiatają te tematy i bagatelizują bo jest tego tak dużo! Mój tato miał wiele wad, ale kiedy mógł to mnie bronił. Obronił mnie dwa razy, trzeci raz przed biciem po rękach przez księdza. Od małej chyba 4letniej dziewczynki mam w pamięci pierwsze molestowanie kiedy “wujek” niósł mnie na barana, byłam w spódniczce i majtkach… Zaczął mnie przesuwać sobie po szyi i wtedy zawołałam tatę… Widzialam że zrozumiał i był wściekły na zboka. “wujek” się nie pojawił już nigdy, ale że mieszkał na naszej ulicy, to pamiętam jak się dorośli cieszyli, że sobie żonę znalazł. Miał córkę, a ja się do dziś zastanawiam, czy ona była bezpieczna. Przez kolejne lata swojego DZIECIĘCEGO życia spotkałam zboczeńca, a jakiś kawałek drogi dalej ze szkoły policjanta, który pewnie do dzisiaj nie zdaje sobie sprawy przed czym mnie URATOWAŁ BO MIAŁAM ODWAGĘ mu przerwać rozmowę z jakąś osobą. Wiele razy jako dziecko i młoda dziewczynka widziałam wzrok i słyszałam teksty…ktore mnie obrzydzaly. Reagowałam agresją słowną. Niecierpiałam mężczyzn. Raz inny jakiś żulo pijak podszedł do mnie, gdy stałam z rodzicami obok kwiaciarni i oznajmił “że by mnie wyru…” wtedy zobaczyłam mojego tatę jak “wyprowadza” tego… na kopach aż mi zniknął z oczu. Nie wiem co wtedy było większym szokiem. Ale poczułam że mój ojciec zdecydowanie tego nie bagatelizuje. Najtrudniej jednak poradzić sobie w miejscu pracy z szefem. Też ” spotkało mnie” gładzenie po udzie podczas narady!!! Nie zrobiłam nic poza nie przedłużeniem umowy. Byłam tam na okresie próbnym. To jest ważny temat. Tego było strasznie dużo. Tego się boję i starałam się uwrażliwiać na to moje dzieci choć mam synów. Jest takie żartobliwie powiedzonko, które niestety trzeba traktować poważnie : gdy masz córkę musisz pilnować wszystkich mężczyzn na ulicy… Tyle że dziewczyny trzeba uczyć jak sobie z tym radzić a nie tylko, że ktoś je obroni. Strasznie się rozpisałam. A chłopców czego im nie wolno.

  18. Ten wpis przywołał wiel przykrych wspomnień.. Gdy mówiłam o tym co się dzieje to właśnie byłam uznana za przewrazliwiona… Bo chłopcy tak już mają, a bo to końskie zaloty… Mojej córce która ma dopiero 6 lat uświadamiamy że taka sytuacja jest zła i zawsze ma głośno mówić aby osoba która robi coś czego ona nie chce żeby przestała.. Ma dopiero 6 lat i rozumie.. Szkoda że mi nikt nie pomógł i nie rozumiał zagubionej nastolatki w wieku dojrzewania.. Mam nadzieję że moje dziecko to ominie

  19. Zgadzam się z Tobą że problem nie istnieje w konkretnym miejscu a w społecznym przyzwoleniu. Nienawidzę kiedy ktoś mówi mojej córce że ma dać buziaka na dzień dobry lub do widzenia. Zawsze stanowczo mówię że nie ma takiej potrzeby. Piąteczka, jeśli chce, wystarczy.

    1. Takim wujkiem jest mój tata… Był taki wobec mnie (bo siostra nie ma kobiecych kształtów przez chorobę, więc ona takich tekstów nie słyszała, albo słyszała mniej), ale potrafi być taki wobec moich koleżanek. Głupie teksty, zaczepki. Nie mam problemu z tym, żeby pomimo 25 lat, dawać buziaka w usta mojej mamie. Tacie nie potrafię. Właśnie sobie uświadomiłam, że to chyba właśnie przez te głupie teksty, o cyckach, o dupie, o tym, że zaraz cipka obrośnie. Czata goryczy przelała się dosłownie dwa miesiące temu, kiedy byliśmy na wspólnym weselu taty kolega (kolejny zboczeniec) powiedział, że ja już nie jestem jego, tylko męża, co mój tata skomentował tekstem, że ja zawsze będę jego, ON TYLKO ODDAŁ MNIE P. NA WIECZNE UŻYWANIE… I teraz nie potrafię z tatą już normalnie rozmawiać. Sam z resztą jakimkolwiek przykładem mężczyzny nie jest. Zmienia kobiety jak rękawiczki, a o każdej mówi, że przyjeżdża na weekend poużywać, pogłaskać i nie wiadomo co jeszcze… Potrafi mi, jako swojej córce wysyłać jakieś głupie seksiostowskie filmiki.
      Sama mam dwóch synów. Starszy ma prawie 6 lat i ostatnio dostał ode mnie wiazankę, może zbyt mocną, za to, że zaczął mnie łapać za piersi i sobie macac, bo to takie fajne poduszki. A podejrzewam, że akurat to przyniósł z przedszkola, bo ma “super kolegę” od którego co chwilę przynosi nowe kwiatki. Zrobię wszystko, żeby wychować ich na mężczyzn, którzy kobietę będą szanować, a nie traktować jak obiekt do macania.
      Jedyne z czym sie nie zgodzę w komentarzach, to że dziewczynkę jest trudniej wychować. Nie wydaje mi się. Raczej oboje jest wychować ciężko dziewczynki trzeba nauczyć, że nikt nie może ich krzywdzić, że mają walczyć o siebie. A chłopców, że mają zachowywać się wobec kobiet w porządku, a nie udawać Pana i władcę, tylko problem polega na tym, że wokół otaczają ich inni mężczyźni, którzy właśnie tak się zachowują. Skoro on może, to czemu ja nie?

  20. Jezu…. Chyba pół mojej rodziny było takimi wujkami, dziadkami i innymi…. Ocenianie mnie przez pryzmat wyglądu, i atrakcyjności to całe moje dzieciństwo…. Tyle szczęścia że zawsze byłam”taka ładna, a taka pyskata” nawet moja mama tak do mnie mówiła. Od młodszego! brata ciągle słyszałam że mam w dupie licznik… i to tylko dlatego że byłam atrakcyjna i faceci zwracali na mnie uwagę ? Nikt mnie nie bronił, broniłam się sama, do dziś nawet nie pomyślałam że to moje pyskowanie uratowało mnie przed być może bardziej natarczywymi i bardziej cielesnymi “żartami”. Mam córkę i mam nadzieję że wychowam ją tak żeby znała swoją wartość i wiedziała kiedy ktoś narusza jej komfort i umiała o tym mówić głośno, i mam nadzieję że Nikt nie będzie głuchy na to.
    Dzięki Olinku że jesteś, i Dobrze że się wkurwiasz i dajesz nam do myślenia

  21. U mnie to nie był wujek, a kolega ojca, nigdy dziada nie lubiłam. A on zawsze jak siw pokazal to musial skomentowac moj biust, tata nie reagował do poki głośno nie powiedzialam ze sobie nie zycze takich tekstów. Ich spotkania staly sie sporadyczne, az calkiem ustaly.

  22. Miałam 10 lat on 35. Mial żonę dziecko idealna rodzinka… Jedyne czego żałuję że nie powiedziałam odrazu rodzicom, wiedziałam o takich rzeczach w moim domu nie było tematów tabu ale bałam się do dziś nie wiem czego.. Mam dwie cudowne córeczki, jestem bardzo uczulona na wszelkiego rodzaju gesty i docinki, wiele moich znajomych twierdzi, że przesadzam ale ja po prostu nie ufam… Jedyne czego bym chciała to znaleźć tego człowieka i powiedzieć jaka krzywdę mi zrobił i że żałuję.. Żałuję że nie powiedziałam rodzicom kiedy jeszcze on był w pobliżu, że nie zgłosiłam na policję bo przecież on mógł skrzywdzić jeszcze wiele innych dzieci. Teraz wiem jak zachować się w podobnej sytuacji i uczę tego swoich dzieci..

  23. Mialam takich wujkow i znajomych rodzicow ktorzy nie tylko pytali, ale pozwalali sobie dotykac mnie za piersi i pupe. Oni jak i moi rodzice nie widzieli w tym nic zlego. Mam takiego ojca, ktory robil tak samo i po ktoryms razie powiedzialam mu ze jest zboczencem. Oczywiscie tatus pogniewal sie a matka kazala mi go przepraszac. Przepraszalam z placzem czujac straszna niesprawiedliwość. Do dzis mam uraz i reaguje nerwowo gdy ktos obcy probuje zblizyc sie do mnie.

  24. Też miałam takiego „wujaszka”. Mówił mi piętki musisz jeść to ci cycuszki urosną ? Przyszedł czas, że nie było nam dane się spotkać przez kilka lat (uff jakie szczęście) . Gdy spotkał mnie po tej dość długiej przerwie, gdy byłam już 20letnią kobietą, pierwsze co udało mu się do mnie powiedzieć to „o widzę, że wujaszka słuchałaś i piętki jadłaś” ???? Nie odpowiedziałam nic, odwróciłam się na pięcie i odeszłam. Dziś mając 32 lata, żałuję, że nie byłam wtedy asertywna. Mam trzech synów, uczę ich, że nie wolno traktować kobiet przedmiotowo.

  25. Niestety znam temat. Też jako dziewczynka miałam wujka, który notorycznie wprawiał mnie w zakłopotanie. Potrafił dotknąć nogi i pytać czy już je golę czy dopiero rosną mi włosy, później gdy byłam starsza dociekał czy noszę majtki czy może stringi. Kiedy pewnego razu klepnął mnie w tyłek i powiedział, że niezła ze mnie dupeczka, pękłam. Powiedziałam, że nie jestem krową żeby mnie klepał i jeśli żona sobie pozwala to zapraszam do niej.
    Miałam jakieś 15 lat. Skończyło się. Teraz jestem tak bojowo nastawiona, że już kilka razy zwracałam uwagę nieznajomym. Nie pozwolę żeby ktoś traktował mnie czy inną kobietę jak rzecz. Niestety, wiele z nas cały czas nie reaguje. Nie ma sprawy, mogę mówić za te, które się wstydzą. Dziękuję, że podjęłaś ten temat. Dzięki temu nasze dzieci nie będą musiały obawiać się znieważenia.

  26. moja reakcja w okresie bycia nastolatką była uwaga uwazana za – wulgarną – bo głośno mówiłam:” Nie klep mnie po dupie” – ” niech się wstydzi ten kto robi, a nie ten kto widzi” – odpowiadałam oponentom -że to takie żarciki a ja od razu z GĘBĄ – Do dziś skutki wszechobecnego molestowania rzutują na moje życie. Jestem : PRZEWRAŻLIWIONA i dobrze mi z tym – moja wrażliwość to efekt doświadczeń – akceptuję BA podziwiam siebie że nadal trwam i buduję związek- chociaż bywa że szczerze odcinam od siebie pierwiastek męski – by odetchnąć i poczuć się naprawdę bezpiecznie. martwi mnie jednak że dzisiejsze nastolatki znowu wracają do przeglądania się w oczach rówieśników … a ci rówieśnicy są tacy powierzchowni … ale życie trwa :D ” Jeszcze będzie przepięknie, Jeszcze będzie normalnie”> ;D

  27. mój dziadek……..dotykał mnie……niby tylko głaskał po plecach………ręką pod koszulką, ale ja nie lubiłam tego dotyku i uciekałam……….wróciło kilka lat później na terapii. Bo wyparłam…….., w rodzinie nikt nie wie…….dziadek zmarł kilka lat temu………

  28. Ola, kobito !! Trafiłaś w sedno. Pamietam jak dziś jak ciagle byłam podpytywana czy nosze już stanik ! Nigdy mój biust nie był duży nawet ów wujek zawstydzal mnie mówiąc ze piersi mam jak dwa kamyki na drodze. Do dziś pamietam mój dyskomfort mimo ze mam 36 lat. Ściskam Cię i dziekuje.

  29. Nie wujka sprawa, lepiej niech wujek się ciocią zajmie, nie życzę sobie takiego traktowania, nie jestem tylko do podobania, wolę na takie tematy rozmawiać z mamą, strzelić po rękach, obcym naruszającym przestrzeń osobista w ostatecznosci dać w twarz… Ja nie potrafiłam, ale reszta lodu z kubełka w klubie wylana na głowę w zupełności wystarczyła nagrzanemu kolesiowi aby ochłonął z zapędami
    Chętnie poczytam inne dosadne odpowiedzi na niekomfortowe zaczepki!

  30. Ja miałam takiego dziadka, który nie widział nic złego w przytulaniu czy stawaniu przy mnie przy oknie i głaskaniu po brzuchu. Dla mnie to było straszne bo to jednak dziadek, ja mialam wtedy 16 lat i zdarzyło się to tylko raz. powiedziałam rodzicom i tata i mama katygorycznie zabronili mi dopuścić do takiej sytuacji. Kazali powiedzieć dziadkowi że się na to nie zgadzam. Dziadek mieszkał sam a ja jeździłam mu czasami pomóc, posprzątać mieszkanie.Zastanawia mnie to ciągle że moja dorosła kuzynla mająca juz swoją rodzinę czesto siadala dziadkowi na kolanach tak jakby chciała takiego dotyku. Mam córkę 8 letnią i ciągle powtarzam jej że nie może sobie pozwolić na to aby ktos się z niej śmiał czy mówił do niej źle

    1. tu zależy, ja mam 27 lat i do dziś przytulam się do dziadka i w tym dotyku nie ma nic złego, nie każdy dotyk to molestowanie, ale jakikolwiek wewnętrzny sygnał do ucieczki to znak, że trzeba postawić granice

  31. Aż przypomniało mi się, jak raz z koleżanką poszłyśmy pobiegać. Przy jezdni stało auto a tam dwóch facetów się na nas gapi i jeden krzyczy ‘ładne macie cip*ki dziewczyny’. Jeśli to nie jest wystarczająco ohydne, to podzielę się też faktem, że to działo się za granicą a panowie krzyczeli po polsku. Jak żałosne to jest, że dwóch dorosłych facetów robi coś takiego, no nie mam słów. A, i jeszcze wtedy miałyśmy z 17 lat. Wtedy po prostu dalej biegłam, udając, że nie rozumiem. I smutno mi jak pomyślę o tym, że tacy ludzie też mają swoje rodziny, młode kuzynki, może córki… Skoro nie mają oporów aby krzyczeć za obcymi dziewczynami takie świństwa, to co dopiero z rodziną, którą dobrze znają?
    Dzięki Radomska za poruszenie tego tematu. Powolutku, krok po kroku zmienimy ten skostniały system, choćby mieli nas wyzywać czy odsądzać od czci i wiary!

  32. W sumie ja też miałam takiego wujka… ale jakoś teraz myślę, że to były głupie żarty (bardzo!) i totalny brak zrozumienia. Nie mam do niego żalu ale bardziej do tych co to słyszeli i mnie nie obronili. Dlatego jeżeli ktoś spróbuje coś takiego powiedzieć do moich córek albo mojej chrześnicy to dam im przykład jak asertywnie reagować.

  33. Miałam takiego “wujka”. O dziwo ma na imię Mirek. Oprócz głupich tekstów doświadczyłam też złego dotyku. Nic nie mówiłam. Myślałam ze może tak to wygląda. Że przecież jeżeli byłoby to coś złego to ktoś by zareagował. Później zmyślałam że może to sobie wszytko wymyśliłam. Teraz mam prawie 40 lat na karku i rozpracowuje to na kozetce u psychologa. Wiem już, że nie byłam jedyna. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nadal dojrzewam do tego aby mu wszystko wygarnąć. Twój tekst otworzył mi oczy. Muszę coś z tym zrobić! Przecież sama mam córkę. Nie chcę żeby spotkało ją to samo. Muszę dać jej przykład! Dziękuję za dodanie otuchy ?

  34. Tydzien przed komunia mojego syna ostro poklocilam sie z mama. Tego dnia mialam ochote ja uderzyc. Wykrzyczalam tylko… Jak ja mam byc normala, skoro dziewictwo stracilam w wieku trzech lat. Z Twoim bratem…
    ?