Wyobraź sobie, że zmieniasz pracę. Na taką kompletnie nową. Nie wiesz, na czym dokładnie będzie polegać, czy dogadasz się ze współpracownikami. Chcesz jej, ale się boisz. A wtedy przychodzę ja i mówię: że teraz to się dopiero zacznie, bo w poprzedniej nie robiłaś nic poważnego. Nowe obowiązki, ludzie, stres, poważne sprawy. Koniec luzu i wolności. Albo wyśmieję i powiem, że nie masz czym się stresować, bo to, czym zajmuję się ja albo chirurg, to jest dopiero prawdziwa praca, a Ty przeżywasz jak durna…

Tego potrzebujesz?

Wyobraź sobie, że zajadasz gałkę swoich ulubionych lodów i chciałabyś delektować się smakiem, ale ja podchodzę i mówię, że te tutaj, w tej cukierni są przeciętne. Najlepsze są gdziekolwiek-właśnie-cię-nie-ma.

Byłoby Ci miło?

Odkąd zaszłam w ciążę słyszałam to obrzydliwe

TERAZ TO JESZCZE NIC, ZOBACZYSZ JAK...

Pierwszy trymestr to pestka, dopiero w drugim zaczną się dolegliwości.
Końcówka ciąży to nic, poród to dopiero.
Poród to tylko początek – karmienie i kolki oraz nieprzespane noce, to wyzwanie.
Życie z niemowlakiem to nic wielkiego, zobaczysz, jak zacznie chodzić.
Przeżywasz żłobek? Bez przesady! Zaraz do szkoły pójdzie, na studia, przyzwyczajaj się.
Zwichnęło nogę? Bez przesady, Franuś złamał w 3 miejscach z przemieszczeniem i żyje.

To nie ma końca. A ja niezmiennie mam dość, szczególnie teraz, kiedy moje jedyne dziecko rozpoczyna nowy etap i, co naturalne, po prostu się boi i ekscytuje – bo to jej przeżycia, jej pierwszy raz i już nigdy więcej nie będzie po raz pierwszy szła do szkoły.

Za chwilę pierwszy dzwonek w naszym życiu. Atmosfera robi się gęsta, choć po wielu miesiącach jawnej niechęci wobec tematu, cieszy mały przełom i zachwyt plecakiem, gumką, nawiązanie relacji z kolegą z przyszłej klasy.

To wszystko dla nas jest nowe i obce. Znaki zapytania mnoży także covid. Obgryzam paznokcie po łokcie i nie kryję przejęcia, choć skupiam się przede wszystkim na wsparciu i powtarzaniu, że wszystko było kiedyś nowe i trochę straszne

chodzenie
jedzenie
żłobek
składanie zdań
jazda na rowerze
pierwsze nocowanie poza domem

ale daliśmy radę – i siniaki, brudne ciuchy, kryzysy, pomyłki, zbite kolana tego nie zmieniają. Tak będzie i tym razem. Dawać radę to raz lepiej a raz gorzej radzić sobie z tym, że bywa różnie. Płakać, kiedy jest smutno i skakać pod sufit, kiedy jest wesoło. Dawać sobie prawo do słabości i dumy. Żyć.

Stoję za nią i powtarzam – idź w świat, ja będę obok dopóki żyję. Pomogę, jeśli będę mogła i uznam, że potrzebujesz tego bardziej niż zmierzyć się z czymś sama – nie tylko, by sobie poradzić i poznać swoje możliwości, ale i dowiedzieć się, że czasem każdy sobie nie radzi i to też jest ok.

Mamy plecak z syrenim ogonem, piórnik z kotorożcem i worek ze śmiesznym psem. Kredki i pastele, koszulkę na w-f, ciapcie, a nade wszystko nadzieję, że będzie lepiej niż nam się wydaje.

To, że ktoś opowie o swojej wyprawie na Mont Everest nie sprawi nagle, że szczyt się skurczy. Może za to zniechęcić do wyruszenia w trasę i sprawić, że masa zapału uleci na początku, a przecież to w drodze będzie czas na zwątpienie. Jej własne, nasze, z którym to my będziemy się mierzyć i będzie dla nas cholernie ważne. Bo przeżywanie jest ważne.

Mam zatem prośbę, jako mama nowej uczennicy, jako człowiek, tak po prostu:

Nie mów mi, że teraz nie dzieje się nic ważnego, bo dopiero w czwartek klasie/liceum zobaczę.
Nie kpij z moich lęków, bo świadczą o tym, że się przejmuje, a to z kolei, że to, co mnie spotyka jest ważne – dla Ciebie nie musi.
Nie strasz mnie i nie licytuj się na trudności – jeśli wysłałaś do szkoły drużynę dzieci albo i własnymi rękami wybudowałaś szkołę: tu super, podziwiam.

Jeśli przypadkiem sądzisz, że takim gadaniem dodajesz otuchy, to informuję – mylisz się.

Biorę na klatę w życiu wszystkie emocje i jeśli przestanę się bać i zachwycać to znak, że depresja wróciła albo pora się zawijać, bo szkoda czasu na wegetację, sorry.

Czekam w nerwach i napięciu. Chcesz mnie wesprzeć?

Powiedz, że tam byłaś. Że bałaś się o swoje dziecko, ale i siebie w nowej roli – mamy ucznia. Że nachodziły Cię dziwne myśli, od: na pewno zgubi plecak po “A co jeśli ktoś je skrzywdzi, a mnie nie będzie?”. Albo, że było całkiem nieźle, mimo wad – opowiedz, jeśli poproszę.

Że to naturalne, że masz prawo, bo każdy etap rodzicielstwa wiąże się z innymi radościami i lękami. Po prostu. I żaden kolejny nie jest mniej ważny od poprzedniego.

Jesteśmy dorośli -w rozmowie z Tobą zawsze mogę się nie zgodzić, powiedzieć, że nie chcę czegoś słuchać, odejść, grzecznie podziękować. Odkrycie tego zajęło mi ponad dwie dekady, moja córka musi do tego dojść, dlatego – na razie grzecznie – proszę, nie strasz mi dziecka.
Nie mów, że dokładnie 1 września o godzinie 12:00 kończą się żarty i teraz będzie już poważnie. Nie pouczaj o tym, co jej nie wolno. Nie pytaj, czy już pozbyła się zabawek “bo nie wypada”. Nie komentuj tego, że teraz będzie musiała radzić sobie w nowym miejscu, wcześnie wstawać, być skazana na siebie – bo w jej głowie brzmi to jak wyprawa na księżyc, a nie do budynku szkoły oddalonego kilkaset metrów od jej domu.

Czuję się zażenowana przypominając, że wszystko ma plusy i minusy, a czas się nie zatrzyma i kolejne etapy są naturalnym porządkiem rzeczy, tak jak to, że dla biorących w nich udział ludzi, są nowe, ekscytujące i stresujące.

I mam dość.

Dość Waszego życia z opóźnionym zapłonem.

Tych wszystkich:
Byle do piątku
Byle do jutra
Byle nie teraz

Tego, że życie się zacznie:

Po porodzie
Po 30.
Po pracy

Po życiu…?

20200830 193413
20200830 193413
113 komentarzy
  1. Tez się bałam , choć każdy mi mówił ze będzie ok ze poradzi sobie to ten strach i lek mi towarzyszy do dziś 😌mimo wszystko to pozytywne uczucie które napędza do działania jedli zdążają się trudności ☺️

  2. Wielu z nas się sporo nauczyło przez swoje życie, czy to krótkie czy długie, poprzez kursów, studiów, webinarów, życia w ogóle. Ale nigdzie nikt nie uczył jak żyć.
    I chyba bolączka jest taka, że nikt nie nauczył że naprawdę może być “po naszemu”, że można ciepło olać “bo nie wypada” i “co ludzie powiedzą”.
    A skoro nikt nie uczył jak żyć, to nikt mi też nie może mówić JAK mam to robić.

    To tyle z mądrości w teorii. Odeślijcie mnie tu, proszę, przy następnej wątpliwości. Bo pewnie znowu utknę w stosie niewypada i coludziepowiedzą

    1. Też się popłakałam jak czytałam. Moje dziecko idzie do 4 kl, to dla mnie przełom, każda lekcja z inną nauczycielką, w innej klasie. Nie wiem czy mu plecak nie zginie w trakcie przerwy, nie wiem czy trafi do dobrej klasy itp.
      Do tego teraz ten okres korony … Nie mogę nawet iść z nim ma rozpoczęcie roku a nie wiem czy on będzie na tyle zainteresowany żeby powtórzyć ważne info pani wychowawczyni.
      Przeżywam i doświadczam, dla mnie to nowość a co dopiero mówić dziecku.

  3. Bojisz się….bo kochasz, i tak bedzie zawsze obojetnie ile będzie dziecko miało lat….
    Ja, boje sie do dziś o córki, a są już dorosłe…ale nadal moje dzieci

  4. Olu, ja myślałam, że przy drugim dziwcku łatwiej będzie ze żłobkiem. Młoda idzie we wtorek, a ja zestresowana chyba gorzej niż przy pierwszej 🤣 Ja nie wiem co kobiety mają na myśli mowiąc innym takie rzeczy. W końcu to Twojw prawo przeżywać takiw rzeczy!! I jestem z Tobą 😉

  5. Dzięki za mądre słowa 😊 też mam dość tego ciaglego wypominania i mówienia, że wszyscy przeżyli, co tak histeryzujesz. Mamy prawo do obaw, smutków i rozterek. Jesteśmy ważni, wszyscy i mamy prawo do swoich emocji.

  6. Witaj. Doskonale Cię rozumiem. Moje dzieci rozpoczynają już 7 klasę. Boję się tak samo jak szły do zerówki. Boję się, że ktoś je skrzywdzi mimo że mają już 12 lat. Boję się, że coś może się stać w drodze ze szkoły do domu. Boję się, że będą przeżywać stres przed sprawdzianem. Starach jest naturalną rzeczą i nie ma się czego wstydzić. Mnie też tłamszono tekstami jak w Twoim poście. Moje dzieci też to słyszały, bały sie. Na szczęście jestem gadułą, dużo rozmawiam z dziećmi i tłumaczyłam im i tłumacze nadal ,że mają prawo się bać ale ja jestem obok i zawsze im pomogę. Jest ciężko im i mnie, jest stres, jest obawa. Skupiam się na nich, żeby było im lżej. Będzie dobrze kochana, skup się na Lence. Nie słuchaj tępych ludzi. Edukuj córkę, bądź z nią kiedy będzie miała problem. To zaprocentuje w przyszłości. Jesteś super babką i mamą. Trzymam kciuki za pierwszy dzień i kolejne w nowym etapie Lenki.
    P.S. Książka…zajebista.
    Pozdrawiam serdecznie. Trzymajcie się.

  7. Bardzo mi się podoba ten tekst 🙂 dziękuje 🙂 mam nadzieje ze nie będę podobnych słów słyszała za często a już na pewno zrobię wszystko aby w taki sposób z kimś nie rozmawiać.

  8. Ja w tym roku też mam emocje zwiazane z pierwszoklasista. Są tak samo dla mnie ważne jak te z przed kliku lat, kiedy jako szesciolatka szła dk szkoły moja córka. Wszystkiego dobrego dziewczyny.

  9. Moja trójka już jest dorosła, a ja dalej mam leki, strachy, obawy. I doje sobie do tego prawo. A oni wiedzą, że jeśli trzeba to jestem, o każdej porze, w każdej chwili. A kiedyś słyszałam za bardzo żyjesz dziećmi, za to dziś mam z nimi kontakt którego krytykanci i ci bardziej “doświadczeni” nigdy nie będą mieć.
    Mądry tekst dla wszystkich niezależnie od wieku rodzica czy dziecka

  10. Jak ja Cię rozumiem… Mój jedynak ukochany trzyletni idzie we wtorek do przedszkola. Pierwszy raz w życiu będzie gdzieś bez mamy i taty dłużej niż 2 godziny, a i to przecież zawsze był na placu zabaw obok domu z kochaną nianią. A teraz idzie do nowego miejsca, obcego dla siebie, nowych ludzi, tych dużych i tych małych, na 6 godzin bez mamy, taty, adaptacji. Jestem przerażona i podekscytowana, on podekscytowany i przerażony. Cieszy się ogromnie, ale jakimś dziwnym trafem od 2 tygodni budzi się w nocy po kilka razy, żeby się upewnić, że mama jest w pokoju obok, a nie na księżycu. Tule Ciebie i Lenke tak, jakbym sama chciała być utulona.

  11. Jesteś wspaniała! Masz wątpliwość i mówisz to głośno. I masz prawo do lęków i radości jakie niesie życie. Mnie też ostatnio uderzyła świadomość że mam do tego prawo (głównie dzięki twojej książce). Może nie jestem mamą, ale jestem siostrą dwóch niepełnosprawnych braci, którzy w sposób mentalny zawsze już będą dziećmi. I przeżywam: ich nowe warsztaty terapii, ich nowe grupy, nowe zadania których doświadczą. I mnóstwo pytań: czy grupa ich zrozumie, czy się będą bali, czy będą szczęśliwi? I mnie też zabierano prawo. Bo przecież są książki opisujące rozwój takich ludzi, bo nie ja pierwsza, bo ciężej mają rodzice, a ja jestem tylko siostrą itd. I mówię: nie. Mogę się bać, mogę przeżywać radość. I przeżywam. I tobie i twojej córce też życzę radości. Z każdego etapu, który czeka gdzieś za zakrętem. Z masy przyjaciół. Życzę niegasnącej ciekawości w poznawaniu świata. I życzę mądrych nauczycieli, którzy ten świat pokażą. No i oczywiście- tyty pierwszoklasisty, wypełnionej tym co najlepsze :)

  12. Byłam tam i jestem nadal. Chociaż jedno w 7, a drugie w maturalnej. Nadal się niepokoję, zdarza się, że czuję lęk ściskający gardło, szczególnie o młodszego, bo introwertyk, wrażliwiec i często pod prąd od ogółu. I tak było od ich pierwszego oddechu na tym świecie. Staram się opanowywać te czarne kruki w mojej głowie, zazwyczaj mi się to udaje, wierze w nich, wspieram, pozwalam eksperymentować, nie indukuję moich strachów. Nie zmienia to faktu, ze czasami zamykam się w łazience i ryczę niemo w ręcznik z bezsilności. Kiedy byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem moja „wspierająca” krewna powiedziała: „teraz to się nie bój, teraz się ciesz, bo możesz je chronić jak już nigdy nie będziesz mogła. Jak się urodzi, to dopiero zobaczysz co to strach.” I coś w tym jest….

  13. Dużo by pisać 🙂Jestem mamą piątki dzieciaków ba nawet jestem już babcia dwoch wspaniałych wnusiow. I choć mam tych pierwszych razów za sobą sporo ta nadal jaram się i boję każdego kolejnego pierwszego razu. Chłopcy rozpoczynają naukę w nowych szkołach a mója coreczka najmłodsza z rodzeństwa zaczyna przygodę z przedszkolem. I jaram się jak dziecko i boję jak cholera i Tobie życzę tego samego. Bo te pierwsze razy nigdy się nie powtórzą 😘

  14. Dziś starałam się wyjąć kilka kamyczków, które zostały nawrzucane przez dorosłych, z plecaka pewnej 7 latki. Jedyne co usłyszałam od niej kiedy zapytałam o rozpoczęcie 1 klasy to, że na początku może być ciężko. Nie powiało optymizmem. Opowiedziałam jej o tym, że mam koleżanki od 1 klasy, czyli już bardzo długo, bo przecież jestem już taka stara (30lat). Dałam cynk, że szkoła to może być kolejna wielka przygoda oraz, że faktycznie początki czasem są trudne i ja też idąc do nowej pracy strasznie się stresowałam, ale szybko okazało się, że jest OK i ona na pewno również sobie poradzi. Poprawiajmy im ich małe korony, nie obciążającym własnymi lękami. Porozmawiajmy przed pierwszym dzwonkiem o tym, że wygląd, zdrowie, ubrania i plecak nie świadczą o człowieku. Człowiek to rozum i serce i na to należy zwracać uwagę. Dzieci dziś nie są okrutne to dorośli są paskudni. Ciepło myśle o każdym kto czuje lęk przed pierwszym dzwonkiem ❤️

  15. Mam dwóch licealistów z luzackim podejściem do szkoły (na szczęście z poważniejszym do wiedzy i nauki :)). Przypomniałaś mi jak to było jeszcze kilka lat temu. Mamy prawo do naszych matczynych emocji i wątpliwości i korzystajmy z nich pełną piersią.

  16. Do głowy mi nie przyszlo, żeby kogoś straszyć szkołą! Przeszłam wszystkie etapy oprócz studiów syna bo nie chciał studiować jak większość miernych uczniów. Przyniósł mi w zamian przygody jakie miał w szkole! Ktoś nastał do pisuaru! Dwa tygodnie śmialiśmy się jak ten ktoś dosięgnął( 2 klasa). Potem kupa na basenie w wodzie. Filmik do dyrekcji jak syn trzyma drzwi do kibla i zamyka tam kolegów😁 dziura w ścianie od dupy mojego syna bo akurat była tam dykta a nie cegła! I milion takich! Dam Ci Olu radę. Baw się z córcia , śmiej się z nią z żartów jej koleżanek. Niech ma w Tobie powierniczke i przyjaciółkę. Jak coś nabroi zeby nie bała się Tobie przyznać. Bo tylko matka obroni nawet jak będzie najgorzej. 💪😍 będzie wesoło, zobaczysz. Napiszesz książkę o tym dzieci robią! Murem za dzieckiem Jak lewica! Czekam na relacje! 😘😘😘

  17. Tak poprostu…utulam…Olinku Ciebie i Luntka…trzymam kciuki za przeżywanie, ekscytacje i te wszystkie strachy ❤ DZIĘKUJĘ ZA TEN TEKST I Z KAZDYM KOLEJNYM UBUSTWIAM cie bardziej😘 pozdrawiam Aga

  18. Pięknie napisane. 1 września moje drugie dziecko idzie do szkoły ( do budynku szkoly podstawowej), ale jeszcze do oddziałów przedszkolnych, a przeżywam jakby to był mój 1 raz 🙈 Starszy syn idzie do 4 klasy, nowa klasa, nowi nauczyciele – tez przeżywamy razem 🙂

  19. “Nie porównuj swojej pracy do naszej pracy, bo to my mamy prawdziwą, męczącą. A Ty niby czym się męczysz” – pracowałam wtedy szósty miesiąc po 12 godzin dziennie, pięć dni w tygodniu. Rano praca w szkole, po południu w świetlicy środowiskowej (którą sama założyłam bo nie potrafiłam znaleźć dla siebie logicznej pracy). Oczywiście, że bez pomocy najbliższych bym sobie nie poradziła. Ale później od tych samych najbliższych słyszałam, że moja praca jest niczym w porównaniu do…(wstaw dowolne imię). Że jak będę miała czwórkę dzieci to się dowiem co to życie. Wytrzymałam dwa lata, ale chyba tylko ja sama wiem ile mnie to kosztowało. Dzięki Bogu obok siebie mam też tych, którzy zawsze mi kibicują.
    Któregoś dnia trafiła nam okazja życia – w ciągu tygodnia spakowaliśmy z mężem tyle ile udało się upchnąć w naszym starym Nissanie i wyjechaliśmy w góry. Baliśmy sie jak cholera, ale udało nam się. Nasza praca oczywiście dalej nie jest tak ciężka jak… ale już tego nie słuchamy. Chociaż przychodzą chwile kiedy się na to wściekamy. Po czterech latach nowego życia prowadzimy górskie schronisko, wynajeliśmy dom z najpiękniejszym widokiem na świecie, właśnie spędzamy nasze wymarzone wakacje w Chorwacji i słuchamy tylko tych, którzy życzą nam dobrze :)

  20. Piękne i prawdziwe! A Ty i Twoja córa jesteście jak dwie krople wody! Uwielbiam Ciebie czytać i oglądać. Nie wiem jak to się stało, że nie mam jeszcze Twojej książki…?!

  21. Będzie dobrze! Dzięki tobie zrobiłam warkocze w wieku 43 lat, bo uznałam, że kiedy jak nie teraz?! Wyglądam młodziej, czuję się młodziej i teraz oddaję ci wirtualnie to co od ciebie otrzymałam: uśmiech, trochę otuchy i odwagi oraz zabójczo przefajne tadaaaa! Świecie! Oto nadchodzę! Bierz i czerp z tego razem z córką i niech Wam będzie fajnie w szkole!

  22. Jesteś piękna, mądra i bardzo silna!
    Pięknie mówisz o tym, co Cię spotyka.
    Mów nadal.
    Znajduj czas.
    I niech Ci się wiedzie!
    Najlepszego, Mała!
    :*

  23. Mój syn zacznie II kl. ale od stycznia planowaliśmy przeprowadzkę do większego miasta. Miała być nowa szkoła, nowa klasa, nowa pani. Też się bardzo denerwowałam. Przez koronę bardzo długo się zastanawialiśmy i ostatecznie jeszcze na rok zostajemy tu gdzie mieszkamy 😐 Miasto, które miało być naszym nowym domem było jeszcze kilka dni temu żółtą strefą. Najbardziej obawiałam się zamknięcia szkół po 2-3 tyg i zdalnych lekcji syna z kompletnie obcymi osobami więc zostaliśmy ze “starą ekipą”. Nam na szczęście chyba nikt strachów nie urządzał, ja nie pamiętam a syn nigdy nie wspominał o czymś takim 🤔

  24. Dobry tekst. Emocje są zawsze. Są nierozerwalne z nowymi wydarzeniami. Nie cierpię pouczania, licytacji na przeżycia i doświadczenia, umniejszania naszych uczuć. Nie mam dzieci z wyboru. Podziwiam matki, które, podobnie jak ty, chcą swoim dzieciom uchylić rąbka nieba tu na ziemi… Nie przez otaczający nas zewsząd materializm a przez wspólne przeżywanie emocji.

  25. Też idziemy do pierwszej klasy. Przeżywam bardziej niż własną szkołę. Także po stokroć rozumiem.
    Zaraz otwieram wino ze swoją nerwicą! Druga lampka za syncia. Bo mogę jako oszukana pierwszoklasitka! 🤣
    Ściskam 😊

  26. Ja nie czulam strachu (chyba, bo to bylo jakis czas temu) ale napewno czulam dume! Rozpierala mnie duma, ze mij pierworodny idzie do szkoly, ze juz taki duzy, itp. Teraz znow czuje dume, bo zaczyna kolejny etap swojego zycia – szkole srednia, on jest mega podekscytowany a ja dumna. Nie boje sie ,ze sobie nie poradzi, bo chocbym na rzesach stanela to od wszystkiego go nie uchronie ale wiem, ze on wie, ze zawsze moze na mnie liczyc i to chyba najwazniejsze

  27. życie jest TERAZ i życie jest TU,
    I TERAZ i TU jesteście ze wszystkimi niepokojami, z ekscytacją i radością, z drżeniem serca i ciekawością, z całym doświadczeniem DUŻYM i malutkim <3
    i jesteście RAZEM
    i doświadczacie życia w życiu <3
    a ja Wam życzę wszystkiego dobrego <3

  28. Żyjmy swoim życiem, cieszmy się nim a z życia innych to tylko czerpmy inspirację. Im więcej osób będzię tak robić tym mniej będzie się wpieprzać w cudze życie. Buziole

  29. Jako nauczycielka i ciocia przyszłej pierwszoklasistki – trzymam kciuki za Twoją córkę i za Ciebie. Wierzę że będzie dobrze i że może uda się by dzieciaki nie musiały przerywać nauki że względu na epidemie. Pozdrawiam.

  30. Kurde mam to samo boję się, boję jak cholera, o mojego niespełna 3 latka, idzie do przedszkola, do obcej Pani, obcych dzieci, nie było dni adaptacyjnych, tylko suche fakty, w co wyposażyć, o której przyjść, dramat, będę mogla wejść z nim do szatni chociaż tyle. Do tej pory był cały czas ze mną, mało mówi, boję się, że jak coś się wydarzy, coś go przestraszy nie będzie umiał mi tego przekazać…

  31. Im więcej Cię czytam tym bardziej się cieszę, że tu trafiłam! Celnie, w sedno. Zawsze znajduje się ktoś, kto powie, że po tym i tamtym to dopiero zobaczysz, jak będziesz miała prze*#@^$#! Nigdy się to nie zmiania, zawsze znajdzie się ktoś, kto wie lepiej. Do macierzyństwa mi jeszcze trochę a już wszyscy wiedzą, jak mi będzie, gdy go doczekam. Obym miała wtedy takie podejście jak Ty w tym tekście i robiła swoje. Pewna, że warto się tak stresować i egzaltować i, cóż, po prostu żyć z emocjami a nie, jak mawiają, ujowo ale stabilnie i bezuczuciowo pchać wózek do przodu. Pozdrowienia!
    I nie wiem, czy się tego spodziewałaś, ale Twoja książka jest po prostu mądra [życiowo]! Przygodę “z Tobą” zaczęłam właśnie od niej i “gupich filmików na fejsbuku” i na pewno zostanę. :)

  32. Bałam się jak poszła do przedszkola, do podstawówki, do średniej, ale nigdy nie dałam odczuć jej samej. Zawsze wspierałam i motywowała do działania od urodzenia, więc to mnie uspokajało to myśl, że przecież przygotowałam ją jak mogłam, a resztę sama ma zdobywać. Nie odbieram jej brania odpowiedzialności za siebie na tyle ile da radę i ma ochotę. Te strachy były moje nie jej. Ot matczyny instynkt. I nigdy nie powiedziałam innej matce, że będzie gorzej. Będzie, dobrze, da radę, bo wszyscy wspieramy i wiemy, że owe dziecko nie jest gamoniem. To rodzice bywają. 😉 Nowy etap jest ekscytujący, więc nie ma co przejmować się gderaniem tego co na tą wycieczkę nie wybiera się z nami. A każda przecież inna. Nasza jest ta. 😘

  33. Świetnie Cię rozumiem mój drugi syn idzie do pierwszej klasy i jest to mega przeżycie to nie ma znaczenia czy to twoje jedyne dziecko czy kolejne każdy ma prawo przezywać to z dzieckiem… a jeśli nie przeżywa to kiepsko tylko o nim świadczy… przeżywamy to na maxa bo każda chwila jest wyjątkowa i jedyna

  34. Bądźmy tu i teraz. Bądźmy TERAZ. Dla siebie, dla bliskich. Każdy ma swoje tu i teraz. I to jest najważniejsze. Mama pierwszoklasistki – już za 2 dni.

  35. Tekst super napisany mam.nadsieje że trafi do tych osób co powinien , dlaczego a no dlatego że zaczynamy żyć w czasach na bardzo szczegółowy podział ludzi i pomimo że nie widać tak bardzo tego dopiero zacznie , niestety dziecko bierze przykład z domu a jeżeli rodzice wyśmiewają się z czyjegoś błędu , upadku , pomyłki to dziecko będzie przez całe życie robić to samo .
    Także zacznijmy żyć własnym życiem nie śmiejmy się z innych bo jutro może być gorzej 😉

  36. Piekielnie się bałam hak mój jedynak szedł do przedszkolaka. Wzięłam na ten dzień urlop i nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca. Rozumiem Cię doskonale 🙂

  37. Święte słowa. Macie prawo przeżywać, bo trudno, żeby nie, skoro to tak ważny etap dla każdej z Was. Doskonale rozumiem jako mama. Mam to raz za sobą, ale drugi właśnie przede mną, bo młodsza latorośl we wtorek zaczyna przedszkole. I mimo, że raz już doświadczyłam, to nadal przeżywam i daje sobie do tego święte prawo. Życzę powodzenia, trzymam za Was kciuki i Wy tez potrzymajcie choć przez chwilę za nas ☺️

  38. Dziękuję Olinku 😚ja przeżywam to po raz kolejny . Tym razem pierwsza klasa technikum . Strach, przerażenie i brak zrozumienia. Nowa szkoła dojazdy lęk jak to będzie, czy sobie poradzi . Każdy etap w życiu naszych dzieci jest naszym pierwszym ,nieznanym . Pozdrawiam Cię cieplutko

  39. Moja 15latka idzie do I kl liceum, plastycznego. I boje sie bardziej niz , gdy szla do I kl podstawowki. Bo 8 lat szkoly pokazalo mi, ze jej poziom ogarniecia jest nizszy niz moglabym przypuszczac. Od zawsze nadzieja, ze da rade mnie zawodzila, wiec coz… boje sie. Tzn dawala w koncu rade, ale czesto bylo to okupione stresem olbrzymim: jej i moim. A ja tylko slyszalam wszedzie: uwierz w swoje dziecko. Wiec staram sie wierzyc….

  40. Olu, mój syn ma 16 lat… bałam się gdy szedł do przedszkola, podstawówki, technikum… bałam teraz czy zda do 2giej klasy… boję, gdy pozwalam mu później wrócić do domu i gdy wyleciał z dziadkami na wakacje… i tak w milionie innych sytuacji. I czasem myślę, że świruję i jestem nadgorliwą matką polką… ale potem przychodzi ta cudowna chwila, gdy dociera do mnie, że ten strach, lęk, obawa to miłość. Bo nie można kochać i się nie martwić, nie troszczyć, nie przeżywać. Dla mnie to oczywiste. Tak jak dla Ciebie. Powodzenia w szkole dla Lenki i wspaniałości dla Was ! Obie jesteście cudowne. Ściski ❤

  41. Dzięki temu że to czytam czuję, że jestem normalna 😊 bo mam tak samo. Współodczuwam, pozdrawiam, podpisuję się obiema rękami.

  42. Pamietam moj pierwszy dzien szkole jakby to bylo wczoraj. Plakalam. Ze strachu, choc strachliwa nie bylam. Przerosla mnie masa ludzi. Obcych, nowych i halasliwych. Normalka niby, ale do dzis mam lzy w oczach jak pomysle o sobie samej wtedy. Dobrze, ze obok byla mama. 💓 Ty tez tam badz! 😍😍😍

  43. Czwarta klasa dziecko z ZA covid zabrał normalność a przede wszystkim interakcje międzyludzkie to czego najbardziej mojej córce brakuje… Lęk miałam pierwszego dnia szkoły lęk mam i teraz i Ola rozumiem wysyłam dobre fluidy wierzę, że wszystko jest w życiu po co coś a mamy wiedzą i czują najlepiej dlatego pielęgnujcie ten czas bo jest jeden i niepowtarzalny i będzie dobrze

  44. Chciałabym się z czymś nie zgodzic ale niestety nie mogę. Miliardy takich rzeczy słyszysz na codzień. Zawsze jest ktoś kto wie lepiej, czuję bardziej, jakby to co czujesz Ty było mniej ważne. Moja córeczka też idzie do pierwszej klasy i chociaż nie jest pierwszym pierwszakiem w moim życiu to emocje są nowe bo dziecko jest inne niż to pierwsze. Inaczej wrażliwe, bardziej przeżywające. I cieszy się i boi bardzo. Jedno wiem napewno, to jej czas a ja jestem po to by przy niej być i wspierać ją. Nie śmiać się z tego że się boi tylko pokazać że ma prawo do emocji i że ja będę blisko.

  45. Tekst super a tak na temat to każdy etap naszych dzieci to nowy etap dla nas a to my jesteśmy ich oparciem ja też nieraz słyszałam tak jak ty przedszkole co ty muwisz szkoła to dopiero podstawówka co to jest liceum to dopiero zobaczysz mam je dwie jedna chodzi do szkoły druga do przedszkola i każda nowa zmianę przeżywam razem z nim także wiem co przeżywacie moja najstarsza idzie teraz do 6 klasy i też mam stres bo nowe przedmioty bo szkoła na nowych zasadach jesteśmy rodzicami i mamy do tego prawo pozdrawiam cie i córeczkę.

  46. Byłam tam. Jestem tam. Moja teraz 7-latka poszła w zeszłym roku do szkoły. W klasie dzieci 7 a nawet 8- letnie. I to moje małe wśród nich. Na początku była świetlica (matka w pracy, tata tez). Po kilku tygodniach zauważyłam, ze moje dziecko jest… inne. Rozdrażnione, zmęczone, przebodzcowane. Co słyszałam? „Nie przesadzaj. Mój tez tak miał na początku, przyzwyczai się”. Nawet mąż mówił ze przesadzam. Coś mi mó