Z okazji naszego święta, Córeczko.

Córeńko Moja,

Masz lat nieco ponad trzy, przeczytasz ten list może za 10, a pojmiesz pewnie dużo później, ale nie szkodzi, wszystko, co tu napiszę, chcę Ci powtarzać od teraz. I już zawsze. Z okazji naszego święta, Córeczko.

Wiesz, że Cię wymarzyłam? To znaczy zaczęłam w chwili, kiedy zaczęłam akceptować ciążę. I automatycznie zaciskałam kciuki, aby okazało się, że jesteś dziewczynką. Może to durne, może powinno być mi wstyd, ale tak bałam się, że tracę kontrolę nad swoim życiem, muszę je oddać małemu facetowi, który nigdy tego nie doceni, a jak tylko zakocha się, to przestanie mnie uważać za ważną i nikt nie doceni mojego wysiłku, bo każdy facet uważa wszystko to, co robi dla niego kobieta „za normalne”. A dla mnie oddanie serca komuś, kogo jeszcze nie znam, normalne nie było.

Byłam przejęta do tego stopnia, że pytałam koleżanek, które urodziły synów, czy tak chciały, czy musiały oswoić brak córki, czy pokochały ich od razu. Dziś mogę się tylko śmiać i z radością przyjęłabym w swoje ramiona kolejnego mężczyznę mojego życia, który może nie stroiłby takich fochów w czasie wybierania rajstop, ale wtedy nie było mi do śmiechu. Na szczęście już w 14 tygodniu zdradziłaś nam swoją płeć, a ja odetchnęłam. Nie wiem, czy słusznie.

USG z tamtego dnia nadal stoi w ramce. Wypadałoby je schować, wszakże głupio obchodzić kolejne Twoje urodziny i Dzień Kobiet ze zdjęciem USG w tle. Za dobrze jednak pamiętam ten moment, te emocje. Mikrobuty kupione  w markecie, których nigdy nie miałaś na nogach, bo co za debil zakłada buty noworodkom. Śliczne, chyba smaczne, bo pies zjadł je ze smakiem. Poczucie, że z kobietą jakoś się dogadam. Że nawet jak nie dam rady, nie będę dobrą mamą, nie będę umiała mądrze kochać to… Kiedyś zrozumiesz, jakie to trudne i zadzwonisz. Nie odejdziesz na zawsze i zawsze będziesz trochę moja.

Dziś Dzień Kobiet. Data jak każda inna. Ta i każda jest dobra, aby Ci życzyć wszystkiego, czego dla Ciebie pragnę.

Nie wierz Córciu we wszystko, co Ci próbują wmówić. Dziś, że dzięki ptaszkowi na wodę i lalce, która skacze, będziesz szczęśliwsza, a Twoja zabawa lepsza. Jutro, że tylko krem XYZ i podkład kryjący uczynią Cię piękną. Wielkie firmy będą Ci wmawiać wszystko, ale im nie chodzi o Twoje dobro, a jedynie o portfel. Będę powtarzać jak mantrę.

Dlaczego o tym wspominam na początku? Bo dajemy się nabrać. Od najmłodszych lat – na bajki o księżniczkach i księciach, na marzenia, które spełniają się tylko jak druga połówka jest obok, na jeden, sprawdzony i niepowtarzalny sposób na szczęście. Wirzymy, że mylenie się i wątpliwości są złe, że kobieta musi wiedzieć, rozumieć, ogarniać mocniej, bardziej, lepiej. Być w pogotowiu, żeby zastąpić innych. Sama być niezastąpiona. To nieprawda, Córeczko, im wcześniej to zrozumiesz, tym szybciej się uwolnisz.

Nie trać czasu na cudze bajki i niespełnione ambicje. Ufaj intuicji, Kochanie, nawet jeśli Cię zawiedzie – błędy to skarbnica wiedzy i doświadczeń. Wokół Ciebie jest masa ludzi, którzy kochają Cię ponad wszystko. Ja, tata, dziadkowie – oddalibyśmy zycie za swoje szczęście, ale pamiętaj, że tylko Ty możesz dowiedzieć się, co to szczęście dla Ciebie znaczy. Nie złość się na tatę, jeśli fochem zareaguje na Twoją pierwsza randkę, będzie forsował studia na politechnice. Nie zatrzaskuj drzwi, kiedy każę Ci zmyć makijaż i z uśmiechem odpowiadaj „kiedy zechcę (o ile w ogóle!) ”, gdy ktoś zapyta, kiedy zamierzasz się ustatkować, dorosnąć, spoważnieć zająć <tu ludzie będą wpisywać różne pojęcia, zwykle te, które sami uważają za ważne i twierdzą, że ważne powinny być też dla Ciebie>

Nie szukaj mężczyzny życia, a życia  w mężczyznach. Tak, mama namawia do porzucenia monogamii i czerpania z życia garściami. Jeśli pokochasz, rób wszystko, by się Wam udało, ale tylko to, co możliwe i co Cię nie krzywdzi. Postaram się uszanować każdy Twój wybór. Zacisnę zęby, kiedy zobaczę Cię z kretynem u boku, będę czekać z winem, aż zrozumiesz, że to błąd i otworzymy je razem.

Nie bój się zakładania rodziny i posiadania dzieci.

Za kilkanaście lat to będzie pewnie kompletnie passe, ludzie będą preferować przelotne związki, a dzieci będą rzadko wybieraną opcją. Nie dziwię się. Ty też nie dziw. Najpierw Ci mówią, że musisz być atrakcyjna, aby znaleźć męża, intelektualnie i fizycznie, a potem karcą, kiedy nadal chcesz dbać o siebie, zamiast położyć się na rodzinnym ołtarzu. Nie masz dzieci, pytają, kiedy urodzisz, urodzisz zawsze za wcześnie lub za późno. Będziesz mamą za bardzo albo za mało, a obcy ludzie chętnie wytkną Ci (swoje własne?) braki. Uśmiechnij się. Im bardzo źle ze sobą dlatego tyle energii marnują na oglądanie się za siebie.

Dzielenie życia z człowiekiem, który Cię pokocha taką, jaką jesteś, jest świetne. Opowiadanie mu z wypiekami na twarzy o tym, co Cię fascynuje.O ile między Wami jest normalnie i to normalnie musisz sobie zdefiniować zanim zdecydujesz się z kimokolwiek być.

Normalnie jest wtedy, kiedy druga strona Cię szanuje i podziwia Twoje pasje. Wybacza drobne niedociągnięcia, docenia starania. Czeka, kiedy wracasz późno, odciąża, kiedy tego potrzebujesz i może na Ciebie liczyć, kiedy sam zwyczajnie ma dość. Normalnie jest wtedy kiedy lubi się z tą drugą osobą rozmawiać i jako pierwsza przychodzi do głowy, kiedy chcesz opowiedzieć coś dobrego lub strasznego. Partnerstwo jest normalne. To, że dwoje ludzi czerpie ze związku tyle samo radości i ponosi tyle samo obciążeń i zobowiązań, dostosowanych do swoich predyspozycji. Normalne jest stawianie na pierwszym miejscu swojej rodziny, ale rozumienie tego jako stawianie na pierwszym miejscu potrzeb swoich i partnera – sfrustrowany, przemęczony, zaniedbany człowiek z poczuciem bycia wykorzystywanym nigdy nie będzie szczęśliwy i nie zbuduje szczęśliwego domu. Będzie kumulował frustracje, wylewał je ukradkiem, niby bez powodu, wybuchał raz na jakiś czas albo milczał i cierpiał w środku, żeby nie skrzywdzić dzieci. Żeby odbierać sobie prawo głosu twierdząc, że głos innych jest ważniejszy.

Dzieci?

Tak, to poważna decyzja. Na całe życie. Nieodwracalna. Nieprzewidywalna. Zmienia wszystko. Brzmi strasznie? Powinno też ekscytująco. Nie będę Cię namawiać – odpowiedni moment, głos natury, odpowiedni człowiek i może sama podejmiesz się tej przygody. Nie, nie da się na nia przygotować. Tak, bywa bardzo ciężko. Owszem, często bym uciekła.

Ale zawsze wracała, do Ciebie.  Nie jestem Tobą, ale fakt, że jest ktoś, kto mnie uszczęśliwia i dla kogo jestem w stanie robić nadludzkie rzeczy bardzo ułatwia mi życie. Choć utrudnia funkcjonowanie.

Będziesz tęsknić.

Za beztroską, mocno ją koloryzując. Za wolnością. Za miejscami i ludźmi. Będziesz się bać i zastanawiać i ani się obejrzysz, a to teraz stanie się tym wtedy i przepadnie. Głowa do góry Kochanie, zrobię wszystko, co w mojej mocy, by nauczyć Cię, jak słuchać siebie. Razem się nauczymy, wstyd się przyznać, ale ja dopiero zaczynam.

Nie, nie przerzucam na siebie swoich oczekiwaniach. Absolutnie nie masz być szczęśliwa za nas dwie. Tylko widzieć więcej. I może wcześniej, czas mija tak szybko, naprawdę żal go marnować.

Przepraszam, że często znikam popołudniami. Zdarza się, że wyjeżdżam. Często nie mam siły ani ochoty się z Tobą bawić. Czasem wolę spędzać czas NIE z Tobą. Nie traktuję swoich wyjść jako wielkich świąt i zasług, są normalne i tak chciałabym, by funkcjonowały w mojej głowie. Nie będę ciągle przy Tobie, czekała z otwartymi ramionami na Twój znak, oddana całkowicie. Będę na każde Twoje skinienie, w razie potrzeby lub kiedy będziesz chciała się po prostu przytulić.

I nie. Nie będziemy przyjaciółkami.

Nie mów mi o wszystkim. Nie chcę Ci doradzać, bo mogę się mylić i usilnie przekonywać, że jest inaczej. Miej swoje sprawy, życie, znajomych i błędy. Niczego nie musisz mi udowadniać. Skacz na bungee, zakładaj rodzinę wielodzietną, pracuj w urzędzie – bądź spokojna, niepokorna i taka cudowna jak teraz. Albo zupełnie inna. To nieprawda, że w ogóle cokolwiek musisz, nie możesz, nie powinnaś, NAPRAWDĘ, uwierz. Przecież nigdy Cię nie okłamałam, prawda?

***

Spodziewałam się Ciebie wiedząc, że kobietom w życiu jest trudniej. Muszą więcej i bardziej, zazwyczaj mocniej. Być bardziej zaangażowanymi pracownikami, rodzicami, partnerami. Zdarzyło mi się zapłakać, czy pragnienie córki to nie był egoizm, czy gdybym naprawdę nie chciała dla swojego dziecka jak najlepiej to nie modliłabym się o syna.

To głupie. Nie wiem, co to znaczy być facetem. Krzywdzące uproszczenia są bolesne dla obydwu stron i budują mury zamiast mostów. Twoja płeć ma znaczenie – bycie kobietą jest wspaniałe i trudne, a odkrywanie tej mocy jest fascynujące. Twoja płeć nie ma znaczenia: masz moc decydowania, kiedy, tylko proszę, nie bądź hipokrytką, ok, Córciu? Nie wymagaj przede wszystkim od siebie, a … naucz się odpuszczać Kochanie, to zdecydowanie trudniejsze. Bądź dla siebie miła, drugiej tak wspaniałej, wrażliwej, pięknej, dobrej i mądrej osoby jak Ty, nie znam. Nie błyszczę w kategorii idealnego dbania o siebie, ale wierzę, że Ty zrobisz to sama najlepiej.

Bądź szczęśliwą Kobietą, Córuś. Człowiekiem bądź szczęśliwym, cokolwiek tam nosisz między nogami, z kimkolwiek sypiasz i na cokolwiek się decydujesz. Bardzo mocno w Ciebie wierzę. W siebie coraz mocniej też, dzięki Tobie. Taką masz siłę, Maleńka!

Mama.

___________

Lubisz? Trafiło? Polub i udostępnij.

Chcesz być na bieżąco i wiedzieć więcej? Zostaw e-mail:

[wysija_form id=”2″]
10 komentarzy
  1. Ostatnio tylko Ty potrafisz we mnie obudzić takie szczere wzruszenie, ale często też rozśmieszasz mnie do łez. Często dzięki Tobie zatrzymuje się w tym pędzie i zastanawiam się nad tym o czym piszesz. Dziękuję Ci za to i rób dalej to co robisz, bo jesteś świetna!

  2. “(…) będę czekać z winem, aż zrozumiesz, że to błąd i otworzymy je razem” – piękne. Wszystko piękne co napisałaś. Znów. 🙂
    Ściskam ciepło.

  3. Czytałam to jak list od własnej mamy, chciałabym od niej coś takiego dostać. Piękne słowa!

    1. na pewno chciałaby cos takiego powiedzieć. no i na bank jest dumna, która nie marzy o córce dentystce:D

  4. nie będziemy przyjaciółkami …

    ech… wiem, że masz rację, a jednak tak chciałabym znać każdą myśl, każdy szczegół z życia, wszystko. Tylko, że ja jej wszystkiego nie mówię, ani tym bardziej swojej matce. Dlaczego moja córka miałaby nie mieć myśli żadnych przede mną schowanych? Roimy sobie, że to taki sprawdzian nas samych w roli matek, że jak dzieci mówią nam wszystko to znaczy, że nam ufają i kochają bezgranicznie. Nieraz słyszałam chełpiące się matki, że im dzieci mówią wszystko. I czułam ukłucie zazdrości, bo moja córka nie mówi mi wszystkiego. Czy to jednak nie naiwność wierzyć, że one nam mówią wszystko. Może mówią dużo ale doskonale umiejętnie selekcjonują to co ma dotrzeć do naszych uszu.

    1. a ja nie. dziecko nie jest moją projekcją i obiektem, który stwarzam. ja narobiłam sporo głupot o ktorych nie wie moja mama, myślę, że by ją bolały i cóż, uważam je za moje, nie jej. odrębnośc jest potrzebna, bo potem trudno się pogodzic z tym, że dziecko dorasta i odchodzi.

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.