Nie będę ukrywać, że nad moim niebem czarne chmury i zaparowane okulary, światła na razie nie widać. Ale czuje się w obowiązku (i przyjemności), by w tym pewnie i dla Was niełatwym, nieważne z jakiego powodu, czasie wysłać Wam trochę ciepła.

Na żywo, aktualnie, go z siebie nie wykrzesam. Dlatego posiłkuję się zapasami ze spiżarni w postaci nagranego jakiś czas temu, ciepłego vloga. Mam nadzieję, że utuli i będzie pasował do herbaty, a może nawet otrze gila i ze dwie łzy.

Ściskam Was bardzo, obolała od kopniaków tego roku!

28 komentarzy
  1. Pięknie Olinek! Tego nam było trzeba. Dziękuję, że doceniłaś nas, mamy. Mnie nikt nie docenia za to co robię. I tak jak mówisz, wszyscy są nauczeni, że tak już jest .Mam 2 synów 6 i 8 lat. Jednego wożę do przedszkola, drugiego do szkoły. Pracuję na 3 zmiany. Przychodząc z nocki o 6 rano szykuję młodym rzeczy i śniadanie, bo mąż śpi. Idąc na rano o 5 szykuję rzeczy i śniadanie. Idąc na popołudnie, szykuję rano rzeczy i śniadanie. W międzyczasie ogarniam chatę, gotuje 3 różne obiady, bo każde dziecko lubi jeść coś innego i oczywiście stary też musi mieć inny obiad. Niestety moja wina, bo tego ich nauczyłam. Odbieram dzieciaki ze szkoły i przedszkola, wracam do domu, odrabiam z nimi lekcje. Potem mają czas na zabawę, a ja mam czas dla siebie. Ale i tak doba jest za krotka. 😉 ja doceniam moją siostrę i nie wiem jak ona to robi, ma 4 synów i ogarnia wszystko lepiej niż ja. Dodam iż najmłodszy ma 1miesiąc. Poprostu petarda! 😊 co prawda nie pracuje na etacie, ale ja przy 4 dzieci zwariowałabym 🤣🤣🤣

    1. Boziu jak ja Cie rozumiem Utulam Cię Ja mam dwójkę 11 i 9 lat już zmieniłam pracę, ale też pracowalam na 3 zmiany. Po nocce do domu budziłam dzieci czekałam by zawieźć do szkoły, nieraz zasypiałam czekając aż się obudzą. Kładłam się spać koło 8:30 a już o 12 byłam na nogach do trzeba dzieci odebrać obiad zrobić… Niedziela hmm to dzień do nadrobienia zaległości w praniu, prasowaniu zdarzało się i odkurzanie. No sorry ale normalnie nie wyrabia się człowiek. I to hasło “mamo nie mam skarpetek… ” A gdzie jest w tym wszystkim JA?! podziwiam nas Pozdrawiam

  2. Jeszcze nie przesłuchałam. Ale już muszę napisać, że ukochuję i ślę masę pozytywnych myśli. Jakkolwiek by nie było, pamiętaj, że są ludzie, którzy życzą Ci dobrze, a nawet najlepiej ;) Niedawno przeczytałam, że “Krwotok trzeba hamować, a łzy niech popłyną”. Ciemne chmury… kiedyś miną. Odwagi!

  3. Bardzo rozumiem i współodczuwam te chmury. Ktoś by mógł powiedzieć – aleoso, jesteś taka super, same przody, piękne dziecko, nie wydziwiaj. A właśnie, że nie, że to tak nie działa.
    Ta pandemia daje mi wiele do myślenia, też wiele wdzięczności, ale nie będę sama przed sobą zamiatać pod dywan, że czuję się w tej izolacji (nie mieszkam w PL, nas zamkli na ament) jak gówno strusia, mniej się ruszam, jestem chronicznie zmęczona i tyję.
    No, ale ja nie o tym chciałam, tylko kilka miłych słów, bo tego nigdy za wiele. Wpadlam na Twoje filmiki niedawno, jestem oczarowana, wyszukuję starsze, dzielę się, uwielbiam. Jesteś superową babką i nie daj sobie nikomu wmówić, że jest inaczej.

  4. Witam. Jestem już babcią więc ten temat mam przerobiony od początku do końca 😅 Mamą zostałam wcześnie bo mając lat 19 i 20 🤭( tak się poukladalo🤷‍♀️).Mam dwie córki które już obie są dorosłe .Wnuczke lat 7 i wnuka lat 2 . Pracę zawodową zaczelam gdy moja starsza córka zaczęła szkole podstawową. I powiem tak , zaczęłam pracować bo musiałam nie bo chcialam .Ja w domu nie nudzilam się i nie narzekałam że jestem zamknięta i pozbawiona kariery . Cieszyłam się patrzac jak moje córki rosną i że mogę być z nimi chociaż też gotowałam trzy obiady dla dzieci męża i siebie bo każdy chciał coś innego .Pewnie że bywalo ciężko mój mąż ma taka pracę że cały dzień to nie ma i niezbyt mógł mi pomagać więc wszystko było na mojej głowie. Z początku były babcie do pomocy ale niestety teściowa zmarła gdy ja zaczęłam pracę A córki poszły do szkoły i było jeszcze ciężej wszystko ogarnąć. Ale do czego zmierzam że nie które kobiety,matki takie jak ja nie chce za wszelką cenę uczestniczyć w “wyścigu szczurów ” i chętnie zajęły by się tylko domem ale niestety ze względów finansowych muszą pracować zawodowo. Jeśli mają szczęście i robia to co lubią to pół biedy ale mimo wszystko .Ja uważam tamte lata gdy byłam tylko dla rodziny byly najspokojniejsze i najlepsze chociaż nie były najbogatsze 🙂. Ale nie czułam się też wykorzystywana mój mąż nigdy mi nie wypomnial tego że tylko on pracuje ,nigdy mi też nie powiedział ani nie zarzucił że nic nie robię bo siedzę w domu .To była nasza wspólna decyzja że do puki się da ja się zajmuje domem i córkami . Czułam sie doceniana przez męża i myślę że to mi dużo dało. Zmieniły się czasy i priorytety.Zmienily sie oczekiwania kobiet i mężczyzn. Niestety wszystkiego się nie przeskoczy i nie ogarnie w pojedynkę albo trzeba przymknąć oko na drobne rzeczy ( jak prasowanie, lekki nie ład ,obiad z dwóch dań itp.) i ustalić priorytety albo mieć kogoś do pomocy ( czytaj mąż , partner🤫 ewentualnie babcia 😅😅) Kończąc – ja doceniam moją mamę, teściową i ich pokolenie bo miało jeszcze gorzej niż ja . Doceniam siebie że dałam radę 💪💪😅😅 i doceniam moje córki bo one też nie mają lekko😅😅😅

  5. Ło ludu! Wiem, że nie tego się spodziewałaś, ale zruczałam się jak bóbr słuchając Ciebie dzisiaj. Jak ja potrzebowałam dokładnie to usłyszeć! Tak jak mówisz od KOGOKOLWIEK😍 jestem już od kilku dni tak zmęczona, że mdli mnie jak oczami ruszam, a samodocenianie już przestało działać 😉
    Dziękuję ❤️
    Dzięki Tobie spłynęła na mnie fala ciepła i ulgi.
    Dziękuję ❤️

  6. Halo, Radomska, tu Ziółkowska. Też mam taką jedną (jedna!) w domu. Super grzeczną. I też wiem, ze więcej nie ogarnęłabym. Choćby skały…no wiesz. Rodzice mnie nie chwalili więc nie przyzwyczajona jestem :P Dlatego też, gdy mnie chwali taki Patison, przyjaciółka, że to moje zajebiste dziecię, to musiał ktoś jednak wychować zajebisty, to ja kiwam głową, mruczę coś, że niby tak, a potem i tak jej nie wierzę :D Bo zajebiste to są matki co najmniej dwójki. Jak to jest, że masz wrażenie ponoszenia dużo większego kosztu pracy, niż ONE – te koleżanki-matki kilkorga (cholera, jak one to robią, nie wiem!). Balansowanie codziennie na granicy utraty swojego Ja (tym, które nie jest matką i żoną) sprawiło, że w owym balansowaniu się wprawiłam. Nie użalam się, jak mówisz, ale jednak czuję. Poza tym widzę, ze jestem lepszym, zaprawionym w boju człowiekiem i mam poczucie, że mimo wielu strat na polu bitwy, wychodzę na swoje. Doceniam te plusy, baaardzo. I fajnie, ze podniosłaś temat! Też doceniam, tj, nie tylko, ze podniosłaś, ale że na dźwigasz codziennie. No utyramy się, ale weź, wyobrażasz sobie życie BEZ?! No! Sciskam, jak to mówi moja Zu, do wycisnięcia flaczków (powiedziała mi tez dziś, żebym zastanowiła się, czy chcę przy niej odpalać tę panią, bo przeklina, a ja na to, ze właśnie ostatnio bardzo słabo :( :) :* )

  7. Zwykle się nie doceniam …. w głowie wiązanka za wiązanką ( nie pogrzebowa jeszcze). Ogarniam rodzinę 5 osobową a ojciec moich dzieci potrafi przyjść i powiedzieć “jak inne kobiety sobie radzą z obiadem przy dzieciach” (moje najmłodsze wtedy 6 mcy), poleciała wiązanka już nie w głowie. Gotuje, zakupuje, wożę, Piorę, sprzątam, wychowuję (powinno być pierwsze)…czasem doceniają mnie dzieci miłym słowem, niestety poza nimi raczej nikt. Świat przywykł do mojej roli ja niekoniecznie Ale kto jak nie ja. Przyjdzie czas że wsiadę na rower i pojadę w las – mam taką nadzieję, tylko to będzie oznaczać, że dzieci są duże i znowu moja normalność zostanie zaburzona.
    Pozdrawiam wszystkie mamy, te które się organizują i te które nie. Każdy ma swój sposób na przetrwanie, życie i tego się trzymajmy.

  8. Coś miłego… Ja już dawno się ogarnęłam,.mam troje dzieci, pracuje, studiuje i robię lekcje on-line. Gorzej mi idzie z.ogarnieciem bałaganu w domu ale kiedyś się uda 🙂🙂 dzięki pozdrawiam

  9. Dziękuję i tulę Ciebie też. Cudownie, że mówisz o tym, że doceniać można każdego, ale jak trudno czasem docenić siebie. Ja od jakiegoś czasu słyszę od otoczenia, że mnie podziwiają, że są w szoku, że robię tyle rzeczy, faktem jest, że w tym codziennym pędzie między byciem mama, żona, pracownikiem, twórca i rekodzielnikiem, logistykiem domowym, mistrzem ogrodowym, opiekunem zwierzaków itd. zapominam o sobie. Strasznie się wkurzam czasem na siebie, że czegoś nie zrobiłam, że gary w zlewie zostały, że pranie czeka na złożenie i tą frustrację przelewam na otoczenie, choć najczęściej kiszę w sobie i zastanawiam się w imię czego. Przypomniałaś mi, że w sumie to nie w imię czego z wyrzutem, ale z miłości i teraz praca nad sobą aby miłować też siebie i siebie doceniać a nie czekać na laurki z zewnątrz, choć są miłe. Dziękuję za to, że jesteś i jaka jesteś i doceniam, że trafiłam na kolejną mądra kobietę.

  10. Dziękuję za utulenie choć takie pierwsze w swoim życiu otrzymałam dwa lata temu od starszej Pani w tramwaju linii 23 w Wawie 😀 pamiętam to jako dziś . Wracałam w letni dzień z poradni ,przychodni, rehabilitacji i spaceru z moją trójka muszkieterów lat 10, 4 i 3. Oczywiście najmłodsze zaczęło się awanturować moja zmęczona mina mowiła wszystko i pojawiła się ta Pani z uśmiechem na ustach, z gratulacjami że tak świetnie daje radę , że dzieci są cudne ,że chłopcy to sporo pracy itd…. faktycznie dla mnie to była normalność bo nikt nigdy mi nie powiedział fajnie sobie radzisz ,podziwiam itd… tamten dzień odmienił moje życie i zaczęłam też więcej wymagać od drugiej połowy bo jeśli Ja mogę to druga strona też może ( a jak nie to chętnie pomogę ale już nie wyrecze ).
    Jako mama 3 ki chłopców i 4 tego męża nie radzę sobie z porządkiem i planowaniem obwiadow. Nie głosujemy zawsze coś zrobię ale nie potrafię z góry zaplanować.
    Porządek kiedyś się zrobi a dom to nie muzeum taka moja dewiza. Pozdrawiam

  11. Witaj Olinku! Ale i Wy wszystkie matki z dziecmi na lekcjach onlain. ❤
    Ja jestem matką czwórki dzieci i wiadomo, ze lekko nie było.
    Ale dziś one sa już dorosłe, a ja dziekuje za to Bogu, bo jak sobie przypomnę, jak wygladalo odrabianie lekcji i wyobrażę sobie jak by wygladało nauczanie onlain, to robi mi sie slabo!🤒🤕
    Dlatego z calych sił trzymam za Was kciuki❤ żebyście nie oszalały w tym amoku!
    A jak już ,się to skonczy, zostawcie wszystko i pojedżcie same, chociaż na chwilę, do spa czy do lasu i odpocznijcie nieco, bo nikt o tym nie mówi, ale wszystkie zasługujecie na medal. A swoją drogą, pobyt w spa dla matki, powinien być darmowy i obowiązkowy co najmniej co pół roku 🤩
    Przytulam Was wszystkie bardzo mocno.
    Dacie radę, bo kto jak nie Wy!😘❤

  12. Doceniam siebie za to, że poszłam do psychologa kiedy zrozumiałam, że mogę stać się toksyczną matką, taką jaką w moich oczach, jest moja mama. Układam swoje życie wg nowych zasad.
    Przy okazji spotykam się z demonami przeszłości, oswajam strach i uczę się odpowiednio zachowywać w sytuacjach zagrożenia.
    Cholernie się boję tego co mnie jeszcze czeka ale doceniam siebie za to co już za mną.

  13. Dziękuję za ten filmik za to ,że jesteś ,że tak trafnie opisujesz naszą ludzką mało doskonałą naturę.Uśmiałam się i poryczałam jednocześnie. Jestem mamą dwójki cudownych dzieci Julki(16) i Kacpra (11)od kilku lat mieszkamy poza granicami naszego kraju jestem strasznie dumna i szczęśliwa ,że potrafiliśmy wszyscy razem całą naszą czwórką (męża też mam na myśli ;-))zacząć wszystko w zupełnie nowym i obcym środowisku,choć nie było łatwo. Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie A Ciebie Radoska tulę do serca najmocniej jak się da ,bo przecież wirtualnie można nie musimu zachowywać dystansu :-*

  14. Witaj Olinku! Wspaniała Kobieto, Supermatko i Nasze Wielkie Wsparcie. Doceniam się za to wszystko o czym mówisz, ale najważniejsze dla mnie jest to, że jestem za to doceniana przez moje dzieci. Syn 11 lat i córka 8 zawsze mają dla mnie jakieś miłe słowo za cokolwiek co dla nich robię. Za zwykłe rzeczy. I to cieszy serce najbardziej. A Ciebie ściskam i pozdrawiam serdecznie. Trzymaj się cieplutko i pamiętaj. Nic nie trwa wiecznie. A już na pewno nie jakiś dół

  15. Dziękuję, trafiłam tutaj przypadkiem, ale to najlepszy przypadek jak mi się trafił od dłuższego czasu. Mnie ten weekend dobił jako mamę, która walczy z depresja i spina koniec z końcem w domu z dwiema dziewczynkami, bo tata musiał wyjechać na dwa miesiące. Ściskam Cie mocno Ola. Jesteś świetna mama i przyjacielem dla świata,. Pamiętaj o tym 😘

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.