Bardzo ochoczo komentujemy cudze poczynania i to żadne odkrycie, że pozwala nam to odsapnąć od własnej telenoweli albo od nudy dnia codziennego właśnie. Ja bardzo lubię te wszystkie przekomarzania, w których tłum przewala się na siebie i opluwa rzucając dzidami okraszonymi “Moim zdaniem Ty musisz….” / “Kto to słyszał!” / “Tak być nie powinno!”  “To nie jest normalne!”,  naprawdę wierząc, że ich opinia jest wiążąca. I powinna być obowiązkowa. A kto tak nie uważa, to pobite gary, grzech i piącha w szczepionkę. Lubię poobserwować taki rozgrzany tłum, a potem z ulgą uznać, że szkoda czasu, żeby się szarpać i w cudzym jadzie oraz pocie babrać.

Czasem jednak coś rozbawi mnie mocniej. I myślę, że warto to wynieść na piedestał i uznać za część nieformalnej konsytucji. zatem ustanawiam, co następuje…Koniecznie zróbmy zrzutkę na nowe tablice, które kiedyś wisiały na blokach: “za szkody wyrządzone przez dzieci…”. To jest passe. Teraz wywiesiłabym “Matka musi być dziewicą!”.

Krótko, bo każda litera kosztuje, ale jakże wymownie! A teraz czas na zdradzenie tajemnicy.

Poród, wydobyciny, dzień, który zmienia wszystko, ma  w sobie wiele z cudu, piekła, piękna i obrzydliwości. Upraszczam i zgarniam w jednym zdaniu najczęściej występujące opinie, by szybciej dojść do brzegu, nim znudzi Was lekturą. Ustalmy zatem w tym punkcie, czego po porodzie NIE NALEŻY się spodziewać:

  • lekarze są niewzruszeni i nawet płaczem nie wymusisz na nich liposukcji – byłam tam, próbowałam i uważam, że to zwykłe chamstwo i lenistwo z ich strony, a sprawą powinien zająć się rzecznik praw pacjenta!!11
  • koronkowa koszulka w kolorze białym, fikuśna i słodka, przyda Ci się, o ile planujesz zerżnąć anestezjologa, ale raczej nie w czasie i po porodzie. Zaufaj, uwierz, nie drąż tematu…
  • pierwsze ważenie po ciąży pozbawia złudzeń – to nie było tylko dziecko, łożysko i opuchlizna. Snickersy i czekolady zjadane w ciąży nie wyjdą z Ciebie od tak w czasie porodu, będziesz wyć z ich powodu trochę dłużej, ale YOLO, warto było, nie marudź!
  • w czasie porodu z wnętrzności wydostaje się dziecko, łożysko, pępowina, sporo krwi i krzyków rodzącej. Pytałam, robiłam rozeznanie – nikomu nie wygrzebali z dzieckiem żadnej instrukcji. Nawet pół słowa. Nawet 5 spójnych rad. Nic. Null. Wsadzili w ręce, kazali ogarniać i komentują każdy krok aż do emerytury tudzież pierwszego wyroku powitego pacholęcia.

I – z punktu widzenia tego wywodu najważniejsze:

  •  kiedy następuje poród, to niestety wraz z nim nie następuje  lobotomia mózgu.

Żyjemy w czasach postępu technologicznego, który imponuje i zadziwia, niestety – przeszczepy mózgu nie są jeszcze możliwe. Kobieta, mimo deformacji, przekonania, że zaorano jej godność, nienawiści do męża, przerażenia, bólu i szczęścia – pozostaje w dużej mierze sobą, choć, taki paradoks, wiele się w niej zmienia. Nie tylko ze względu na wyżej wspomniane batoniki, rzecz jasna.

W jej ciele buzują hormony i przechodzi w tryb “kwoki” albo “lwicy”, jednak definicja tych stanów jest bardzo niejednoznaczna i kto rozmawiał kiedykolwiek z drugim człowiekiem ten wie, jak opacznie i różnorodnie można interpretować enigmatyczne hasła tj. “opieka”, “troska”, “miłość” etc.I uwaga – przyspieszam – głupia kobieta będzie najpewniej głupią mamą!!! Mądra też nią może być, ale przynajmniej się jakoś wytłumaczy i może wybrnie w sądzie.

Jest coś takiego, że posiadanie potomstwa obliguje do “bycia dojrzałym” i “rozsądnym”, ale… To nadal nie przeszczep mózgu.

Kobieta, która lubiła wino przed narodzinami dziecka, po zakończeniu karmienia zapewne będzie chciała je pić. Mama, która nie wyobrażała sobie szortów dłuższych niż do połowy pośladka, niekoniecznie zmieni zdanie, bo “według sąsiadki, jej nie wypada”.
Wielbicielka książek i kina alternatywnego nie przerzuci się nagle na “Trudne sprawy” i komiksy Donalda. (Chyba że owszem, ale nie wolno tego oceniać komuś, kto rok nie był skazany na niemowlę i ofertę telewizji!!)

Rola mamy zmienia życie, niezaprzeczalnie. Czy jednak ludzie, których nie ma, kiedy trzeba stanąć na wysokości zadania, nie ma, by zarwać noc, tulić, tłumaczyć świat, mogliby przyjąć, że pojęcie:

“mamie nie przystoi….”
jest tak absurdalne jak dla mnie prasowanie?

.Jasne, rodzicielstwo wymaga dojrzałości, odpowiedzialności, ale to proces. Albo stan, który nie jest dla wszystkich. Jak się okazuje, stanowi oczywistość chyba tylko dla  dla tych, którzy nie muszą się bezpośrednio i czynnie angażować.
Zaprawdę powiadam Wam, Marzena i Dorota, raczej pozostanie sobą po porodzie.
Na porodówce nie wiesza się na haku z ubraniami siebie samego. Mały człowiek obliguje to bycia na piedestale i to integralna cześć roli rodzica, z którą trudno dyskutować, bo po to się daje życie, żeby wziąć za nie odpowiedzialność.

Ustalmy jednak, że matka jest człowiekiem  (WOW). Brzydkim, ładnym, mądrym, głupim, naiwnym, rozsądnym – jak wszyscy, zatem:

  1. Może się tatuować, nawet jeśli to komuś nie odpowiada i “źle świadczy”, “rzutuje na opinie o dziecku”. To jej ciało, ciało człowieka, nie matki. Można założyć,że dziecko też w swoim czasie wróci z tribalem na czole i sprawa zostanie w rodzinie, więc się odczep.
  2. Może ubierać się jak chce. Jeśli ma ciało modelki i jeśli go nie posiada, ale jej to wisi. i nadal to świadczy o niej- czło-wie-ku, nie tylko matce. Naprawdę nie ma dowodów na to, że długość kiecki wpływa na jakość rodzicielstwa i człowieczeństwa. Jeśli znacie – podrzućcie.
  3. Może lubić się bawić. Może nie rzucić papierosów. Zostawiać z kimś dziecko na weekend i wyjechać sama. Nawet się upić! Ba, imprezować, jeśli potrzebuje. I to ma wpływ na to, jak żyje, może sprawiać, że jakoś zostanie oceniona. Nie daje prawa do oceny jej macierzyństwa, wybacz.

Życie składa się z kontrastów. Serio, tak już jest. Nie jesteśmy płaskim rysunkiem w komiksie a żywymi ludźmi. Matka wydziarana od stóp do głów piecze może najlepsze domowe ciasto bez chemii albo mnóśtwo czasu poświęca swoim dzieciom. To serio możliwe, nie nam to oceniać.

Ze wszystkiego rozliczą nas nasze dzieci. A raczej będą bezlitosne. To, co dobre, pozytywne, będą traktować jako normę. Wypunktują zapewne wszelkie zgrzyty i nie zabraknie ich “fochów i krytyki”. Pewnie o tym, jakie to skomplikowane być rodzicem dowiedzą się w swoim czasie i nabiorą pokory, nim jednak to nastąpi…

Naprawdę warto czuć się dobrze ze sobą i swoim życiem. Bo inni mogą mieć różne zdanie i je zmieniać. A my ze sobą musimy wytrzymać aż do śmierci! Powinniśmy robić wszystko, żeby być wystarczająco dobrymi rodzicami, ale równie dużo, żeby być w tym wszystkim szczęśliwi.To absurdalnie proste i cholernie trudne, więc nie utrudniajcie…

PO NARODZINACH DZIECKA BŁONA DZIEWICZA NIE ODRASTA I Z WYPISEM ZE SZPITALA NIE DOSTAJE SIĘ ZAŚWIADCZENIA O NIESKAZITELNOŚCI. PRZYKRO MI.
A nie, wcale nie.

Różni ludzie, żyją w różny sposób, dzięki temu świat jest ciekawszy. Wiesz ilu wybitnych ludzi spłodzili beznadziejni rodzice? :)))

Kto się zgadza ze mną? A kto uważa, że matka może nosić spódnice za kolano, dziergać na drutach i pić kompot tylko? :)

 Czekam na komciuszki!!!

131 komentarzy
  1. Zdecydowanie uważam że matka to też człowiek😉 i nie dam sobie wmówić że tego czy tamtego mi jako matce już nie wypada sorry…dlatego podpisuję się Radomska pod twoim testem ryncami i nogami 🤘

  2. Zgadzam się z Tobą w stu procentach ! Znam matki od siebie młodsze zachowują się jak stare dewoty 🤦‍♀️👌Ha i co najlepsze nie mam dzieci i co nie którzy mogą powiedzieć nic nie wiesz nie odzywaj sie bo nie masz dzieci😎 w sumie to mam wysoko w niebie 🙂 to w sumie prawie jak matka 😬😏

  3. Najczęściej to te komentujące słabo wypadają zarówno w roli matki jak i człowieka i za mało czasu poświęcają dziecku albo na samorozwój więc mają dużo czasu na komentowanie innych.. i wiesz jak to jest- w swoim oku belki, ale w cudzym drzazgę.. ;)

  4. Dużo czasu upłynęło, zanim do tego doszłam. Potrzebowałam aż dwóch porodów, ale warto było! Dużo lżej mi się żyje! Zgadzam się w 100% 🤩

  5. Och jak my lubimy oceniać innych. Wchodzić z buciorami w czyjeś życie. Komentować. Dawać rady. Ach. Najlepsze jest to że najwięcej do powiedzenia mają właśnie te w “spódnicy za kolano popijające truskawkowy kompot u teściowej na obiodku” a tak naprawdę marzą o tym żeby ktoś im tą spódnice zerwał dał dwie dychy w łapę i powiedział “idź się Kryśka zabaw”.
    Żyjmy swoim życiem. Spełniamy swoje fantazje. Bądźmy szczęśliwe. Bo tylko tak nauczymy nasze dzieci jak żyć w tym parszywym zakłamanym świecie.

  6. Amen.
    A nawet ament 😊
    P.S. Nie jestem mamą. I mam więcej niż 18 lat… ale nogi od ziemi do samego nieba. I swoje 60 czy tam 70 urodziny (jeszcze nie zdecydowałam) zamierzam spędzić w miniówce i z kozakami za kolano na niebotycznych obcasach. 😊

  7. o wlasnie to, to… dobrze gadasz. kurna ile jest ludzi nie tylko wydziaranych, panków, matali a jakimi sa zajebistymi rodzicami. a mam takie przykłady w otoczeniu. i nawet jedna para z otoczenia zostawia corke u cioci a sami leca na tydzien na Ibize. kurna to ja wygladamy nie swiadczy o tym jakim rodzicem. a ze ktos ma dziary, glany czy lubi wino nie znaxzy ze jest nieprzystosowany do rodzicielstwa. ludzie gadaja i gadac beda… ✌️&💙

  8. Nooo, matka też człowiek 😉 I pomyśleć, że to kobiety kobietom wylewają na głowę wiadro szamba wraz z tzw. dobrymi radami. Ach, idę chlapnąć coś na humorek 😜 żyjmy i pozwólmy żyć innym 😘

  9. Slowo Matka nie określa człowieka a jeśli ktoś uważa że tytuł MATKI odbiera nam prawo do bycia sobą to przykro mi to stwierdzić ale jest w błędzie!!!!Mając 30 parę lat dorosłam do zrobienia tatuażu gdzie mój syn ma 10 lat i czy to spowoduje że będzie mnie mniej kochał nie sądzę???

  10. Świetny tekst !Matka tez człowiek .Mam syna i posiadam tatuaże ,chodzę na imprezy i swietnie się bawię . Nie zapominam o tym ze jestem matka i nie czuje się gorsza od innych matek

  11. I jak zwykle genialny tekst 😁 cóż nasze społeczeństwo ma to do siebie że każdy najlepiej zna się na wszystkim od bycia Matką poprzez medycynę a skończywszy na piłce nożnej i komentują gdzie się da co jest zawsze irytujące i chyba przez wiele lat to się nie zmieni niestety 😫

  12. Właśnie! I jeszcze jedna rada dla tych, którym jednak wmówili, że musi dziergać na drutach, pić kompot i ubierać się jak wlasna babcia: “zdarza się! To nic że zabłądziła święta, to nic że się na chwilę poddałas! Wstań jutro i poprostu znów bądź sobą i bądź szczęśliwa!”

  13. Świetnie to ujęłaś , ja też nie raz słyszałam że mi nie wypada…. bo jestem żoną i matka 😬 ale najlepiej jak kazdy patrzy na siebie a nie innym złote rady wciskaja 😀 pozdrawiam 😘

  14. Niestety chyba mamy tak mają że chcą być idealnymi mamami dla dziecka i otoczenia. A potem człowiek dochodzi do wniosku że otoczenie ma w nosie i nie musi wybierać pomiędzy byciem idealną (na zewnątrz, w mediach, dla rodziny, znajomych, na pokaz!) a po prostu byciem dla dziecka. Nie jestem fit mamą która robi cudowne dania dla dziecka i nie piecze ciasteczek bez użycia cukru i piekielnie zdrowych, bo nie mam na to czasu po 8 godzinach pracy i nieobecności w domu 10 godzin. Moje dziecko czasami je frytki na obiad a czasami zamiast obiadu dostaje kanapkę z pomidorem (główny składnik jadłospisu) ale dla mojego dziecka JESTEM. Codziennie słyszę: Kocham Cię Mamo. I to jest dla mnie najważniejsza ocena. Miej czas dla dziecka. Żeby kiedyś nie żałować straconych godzin. Ale moje tez czas dla siebie, żeby ładować akumulatory, bo jeśli zostawisz dziecko z dziadkami na weekend to ono na pewno nie cierpi a świetnie se bawi, wiec rob to samo. Podstawowa zasada żeby nie zwariować :)
    Pozdrawiam!
    Yell_ow_bird

  15. Zgadzam się z Tobą w 100%!!! Szczerze nie rozumiem ludzi, którzy w 100 % poświęcają się dzieciom? To tak jakby przez kilkadziesiąt lat byli w uśpieniu a teraz przebydzili się i są tylko dla dziecka. Ja wiem że wiele się zmienia, że człowiek się podporzadkowuje trochę dziecku, ale bez przesady, trzeba w tym odnaleźć samego siebie.
    Ja na szczęście jestem osobą która ma w dupie osoby trzecie. Jak ktoś mi mówi: Co Ty robisz? Tobie nie wypada! Co ludzie sobie pomyślą? To ZAWSZE odpowiadam: Nie podoba się to nie patrz!

  16. No to niestety smutna prawda tych czasów, czemu nie wiem . Przeraża mnie to ze wiekszość dzisiejszych rodziców to jesteśmy my dzieci lat 80-tych czy tez II połowy 70-tych ( 90 -te w sumie tez najgorsze lata nie były), dzieci ktore z łezka w oku wspominaja swoje dzieciństwo i lata w ktorych przyszło nam żyć a niestety często słyszę ze kiedys było inaczej dzieci nie siedziały w domu itd. itp. Ale zaraz zaraz to my jesteśmy rodzicami (te zajebiste roczniki) ktorzy mieli zajebiste dzieciństwo więc co poszło nie tak? I czesto to własnie te roczniki tak lubia ktrykowac innych co wypada a co nie. Tak sobie mysle może i źle bo nie ma nieomylnych osób czy to nie jest tak ze te osoby krytykowane to własnie Ci rodzice ktorzy pamietaja zajebiste swoje dzieciństwo i wiedza ze jak dziecko nie przyspawane do spódnicy na Amen to nic mu sie nie stanie bo.i nasi rodzice chodzili na imieniny urodziny ostatki andrzejki i rozne inne okazje a zawsze ich było sporo. A krytykujacy to Ci którzy tak bardzo by chcieli dać swoim dzidziutka, zajebiste dzieciństwo tylko robia to zupełnie inna droga i zazdroszczą ze im nie udało się.
    Uff bez składu bez ładu ale mam nadzieje ze zrozumiale 😉

  17. Matka to przede wszystkim kobieta. I to trzeba pamiętać. Mam tatuaże, lubie wyjść sama bez dzieci. Nie uważam że to coś złego.

  18. Matka, nie matka-człowiek każdy, niech każdy robi co chce, nie oceniajmy po po Żorach, ilości tatuaży, litrów wypitego cydru, piwa czy coli…badzmybsoba, dajmy żyć. Kocham Cię Olinku :)

  19. Prawda jest taka, że krytyka przychodzi nam tak łatwo jak oddychanie. Niezależnie czy chodzi o matki, czy młodych ludzi siedzących w tramwaju, czy tych, którzy jadą dorożką nad Morskie Oko. Dziwi mnie bardzo często, że ludzie bez żadnej żenady wyrażają swoje zdanie na temat osób, które widzieli przez ułamek sekundy. Jedynie na podstawie tego, że gruby, że z tatuażem, z długimi włosami albo przeklnął. Jasne, jesteśmy tylko ludźmi
    .. ja w myślach robię to pewnie bardzo często, ale nie mam śmiałości powiedzieć komuś w twarz, że ma żyć po mojemu. Mam świadomość, że ilu ludzi tyle poglądów i odkąd jestem w ciąży widzę, że takiej poniekąd nietolerancji jest mnóstwo i wszędzie.

    1. zaznaczmy jedno: ocena ludzi na dorożce jest o tyle zasadna, że przez tych ludzi cierpią zwierzęta, bo duża część z nich jest leniwa. I jeśli matka zaniedbuje dziecko, krzywdzi, to to też wykracza poza “prawo do wolności” i nie podlega dyskusji.

      1. jasne, jest mnóstwo wyjątków. Nie mówię o znęcaniu się nad dziećmi czy zwierzętami czy gdy widzimy, że ktoś pjjany wsiada do samochodu. Ale krytyka przychodzi nam tak łatwo, że zbyt często wylewamy kubeł pomyj na niewinnych ludzi, dlatego że zbyt uogólniamy i wrzucamy wszystkich do jednego worka.

  20. Masz rację! To że jestem mamą nie oznacza że nie mam prawa do głupawek, tatuaży czy lampki wina wypitej wieczorem🤔. Każda z nas potrzebuje poczuć się zwykłym ludkiem a nie tylko super mama z której mogą czerpać przykład nasze pociechy. Czasem zwyczajnie trzeba odetchnąć. 😊

  21. Matka to tez kobieta która powinna czuć się dobrze ,czy to chodzi o picie ubieranie nieważne ! Jest człowiekiem i to tak jak kazdy człowiek powinien decydować o sobie , a słowo marka nie jest piętnem tylko nazwa ! O! Także rękoma , nogami czy wytatuowanym czołem się podpisuje pod całym twoim tekstem !

  22. 100%👍więcej nie dam rady napisać bo lecze kaca…moi synowie strasznie się kłócą w pokoju obok …Nie mogę myśli zebrać

  23. Według mnie mama nie powinna przejmować się tym co ludzie powiedzą. W momencie urodzenia dziecka nie przestaje się automatycznie być człowiekiem ze swoimi potrzebami i przyzwyczajeniami. Skoro ojcowie mogą to matki tez.

  24. Absolutnie się z Tobą zgadzam. Smutne jest to ze niestety to nasza polska mentalność. Na przykład w Anglii absolutnie nikt nikogo nie ocenia na podstawie wyglądu, albo tego co wypada a co nie. My musimy się jeszcze dużo nauczyć w temacie tolerancji i szanowania decyzji drugiego człowieka( między innymi w gestii sposobu wychowywania dzieci)

    1. To ze tego nie mowia wprost nie znaczy ze nie obgaduja. Anglicy sa jednym z najbardziej falszywych i dwulicowych narodow jakie znam. Wiem, bo w Anglii mieszkam.

  25. Podpisuje się pod tym tekstem wszystkimi częściami ciała! 😁 jestem z Tobą od niedawna, a czuję że jakby od zawsze. Żadna ze mnie matka Polka – wypić lubię, potańczyć uwielbiam, pierworodny mój nie zawsze jest na piedestale uwielbień wszelakich. I staram się szanować przekonania innych, ale jak mi ktoś wmawia, że jestem gorsza, bo np skacze z radości, że syn mój za tydzień jedzie do dziadków (na tydzień 😎), albo że w piątek idę na imprezę zamiast spełniać się jako kura domowa, to takowy szacunek tracę!
    Tak więc Radomska – high five 💪🏻🤚🏻

  26. ja to mam w dupie co inni mysla jestem matka 2 slodkich chlopakow chodze w krotkich portkach i “wszystkim w czym niby nie wypada matkom” zyje chwila na ile mi dzieci pozwola bo to ze jestem matka nic nie zmienilo no moze nie imprezuje do 4 nad ranem bo wole sie wyspac ale wieczorem lampke wina to podstawa , tak zdaza sie klnac i co z tego kazdy ma prawo supsic nerwy z wodzy i w dupie co mysla inni to moje zycie i chce he prEzyc na moich warunkach a nie innych radomska jestes wielka

  27. Zdecydowanie matką nie jestem, bynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. I pewnie według wielu mordkę w tym temacie powinnam trzymać krótko – ale! bycie lub nie bycie rodzicem nie uprawnia do obierania głosu innym. Do meritum…
    Nikt nie udowodnił, że matka, która farbuje włosy na różowo, lubuje się w mnogim piercingu i tatuażach, czasami siarczyście rzuci mięchem ale za to od rana ma uśmiech przyklejony do facjaty i jej pociecha wie, że z rodzicielką konie można kraść (aczkolwiek to mało pedagogiczne) jest złą matką.
    W drugą stronę już tak kolorowo nie jest. Napompowane wzniosłymi ideami macierzyństwa matrony, sztywne jak sztyl od miotły, zawsze na czasie, “boginie” domowego ogniska, już nie jednego chama spod swych perfekcyjnych skrzydeł wypuściły.

  28. Myślę sobie, ze najpierw ja jako mama musiałam to zrozumieć. Ze mogę wyjechać, wyjsć, wypić wino z przyjaciółką. Gorzej ze mieszkam w małym miasteczku i mam trochę kompleks swojego zawodu, jestem psychologiem dziecięcym – długi czas czułam, że bez skazy muszę być i co gorsza-co ktoś pomyśli. A trudne zachowania moich dzieci, wyjście na impreze alkoholowa i kłótnie małżeńskie – niedopuszczalne. Bo jeśli ja u siebie nie umiem, to co będę ludziom gadała. Minęło kilka lat i jestem dla siebie lepsza i lepiej mi z tym. A co dziwne – komentarzy brak:) Pozdrawiam serdecznie Olu.

  29. Kocham Twoje teksty bo przynajmniej wiem że nie jest ze mną coś nie tak i nie jestem odosobniona w takim myśleniu że matka to nie wyrok <3

  30. Ja za 7 miesięcy zostanę mamą po raz pierwszy i taaak!! zamierzam zostać człowiekiem a przy tym także kobietą😊 super tekst jak zawsze😊pozdrawiam

  31. Same sobie narzucamy pewne schematy a tak naprawdę w środku jesteśmy nadal sobą. Tą z przed ciąży, związku czy małżeństwa. Nasze dzieci kochać nas będą bez tej całej dodatkowej wymuszonej otoczki. To czy raz zobaczą nas z lampką wina wieczorem czy zrobimy sobie tatuaż, nie zmieni tego co do nas czują. Bądźmy sobą😊

  32. Jak skończę karmić to wypiję Twoje zdrowie. Tobie też chętnie polałabym zimnego cydru, bo dobrze gadasz. A skoro nie mogę polać osobiście, to polej sobie sama, za mnie, ode mnie😂

  33. Brawo!!! 👏👏
    Lepiej tego ująć nie można 👌
    Olinek Góra!
    Nie jeden chłop się przy tobie chowa 😎😁
    Matki to tylko /aż matki!
    Matki to też ludzie 🤩👌

  34. Tekst uderza w same sendo!!! Matka to też człowiek i bez względu na tatuaże ,dl.sukienki itd może świetnie opiekować się swim dzieckiem. A My uwielbiamy oceniać za powierzchowność….niestety…

  35. Ale z tą instrukcją obsługi to trochę szkoda 😂 a tak na serio po cesarce leżałam sobie na sali pełnej nowych “wesołych” mamusiek i pytam gdzie jest instrukcja obsługi, bo pojecia nie miałam jak się pierworodną zając.. a one spojrzały tylko na mnie pogardliwym wzrokiem i głową pokręciły niezadowolone z tak infantylnego komentarza… więc chyba z dziećmi im poczucie humoru wyciągneli… zamiast instrukcji obsługi :D

    1. TO NAJGORZEJ ;oo Ja miałam dramatyczne problemy z karmieniem, generalnie udało się wygrać walkę po 3 tygodniach bojów, ale w szpitalu po cc, ani kropli, dziecko w pierwszej dobie napasione przez położne wiecznie głodne, ja pocięta, a one mówią, że nie przyniosą butelki. Zmotywowało mnie do podróy to, że po drodze była waga. I jak nie mogłam się ruszyć, tak chciałam jej jebnąć :D:D:D:D

      1. Daj spokój, ja nie mogłam karmić od początku, przez leki jakie brałam i od razu nad moim szpitalnym łóżkiem powiesili neon świecący tak, że Las Vegas przyćmiło głoszący dumnie: ZŁA MATKA. No cóż, przecież nie karmiłam.. to głodziłam.. 🤪

  36. Ja mam mame,ktorej za moment stuknie 60-tka.Ma tatuaż,pali,pije na różnych okazjach( urodziny,imieniny,wesela),czasem bluźni…jest szalona,uwielbia motocykle,ubiera się jak nastolatka.Ale jest najwspanialszą mama na świecie.To Ona nauczyła mnie tolerancji,szacunku,troski.To Ona ciężko pracowała i nadal pracuje aby utrzymać rodzine.To Ona codziennie tuliła do snu i całowała na dobranoc.Dawała mi prawo do popełniania błędów,ale zawsze pomagała z nich wybrnąć.Nigdy nie mówiła”Bo ja w Twoim wieku…”.I mimo,że mam już 27lat i swoje życie,codziennie słysze od niej,że bardzo mnie kocha!!! Także 5 dla wszystkich matek wydziaranych,pijacych,przeklinajacych ale kochających swoje dzieci bezgranicznie i wpajajacych im wartości !!!

  37. Ty to mądrze gadasz. Dodam tylko, że nie wypada mówić komukolwiek matce, ojcu,babci, singielce, trzydziestolatce, pięćdziesięciolatce, że czegoś nie wypada. Mam ponad 30 lat, lubię dziary, nie mam dzieci i namiętnie dziergam na drutach.

  38. Kiedyś bardzo przejmowalam sie opinią innych. Ze wzgledu na to, że zostalam mamą w wieku 17 lat, wszyscy wkoło powtarzali że nie dam rady, ze zycie zmarnowane i co ja miałam w głowie, ze zostane sama z dzieckiem, bez szkoly i perspektyw. A tymczasem rok temu ponownie zostalam mamą, jestem szczęśliwa mężatka, skończyłam studia, kursy itp. Ale ludzie i tak gadają, ze pewnie jestesmu razem bo wpadka, nasze dzieci wychowują rodzice itd. I kiedyś sie przyjmowałam, uważałam, że nie mozemy wyjść ze znajomymi bo zaraz powiedzą, że nie doroslismy do roli rodziców. Przyszedł taki czas, ze coraz częściej widzę, jak głęboko mam opinie innych. Oni nie przeżyją życia za mnie. Pozdrawiam!✌😉🙂

  39. Zgadzam sie ☺️Matka tatuaż, ojciec 2, młody rozdarty autysta w tle awanturka młodego w publicznym miejscu = opinia społeczna patole 😅 i na dokładkę komentarze jak wychowywać dziecko i czemu jest takie rozdarte i głośne 🤣przeciez dzieci sa zawsze miłe , kochane i nigdy nie płaczą z byle powodu 😅

  40. Urodziłam miesiąc temu i we wtorek zostawiam synka z tatą i idę na miasto spotkac sie ze znajomymi z pracy, już nie mogę się doczekać😁matka też człowiek!!! Test jak zwykle sztos 😘

  41. Matka to też człowiek, dlaczego o ojcach się tyle nie mówi co o matkach? Matki zostały zaszufladkowane mówią, że jesteśmy stworzone do siedzenia w domu dobrego zachowajia, nie picia, palenia i przeklinania bo jaki my przykład dajemy dzieciom? Myślą, że mogą nas pouczać, a tak naprawdę nikt nie wie lepiej niż my same… A ojciec może robić co chce, tatuaze, piwo po pracy, przeklinanie… Nie możemy się dawać ustawiać i musimy z tym walczyć… Bo to my same musimy przeżyć własne zycie, nikt za nas tego nie zrobi. Moja babcia zawsze mówi, że pod koniec dnia jak wracasz do domu to Ty ponosisz odpowiedzialność za wszystkie decyzje i musisz być samolubna bo żadna Pani/ Pan dobra rada nie pomoże Ci z problemami tylko spróbuję jeszcze dobić, nikt nie chce patrzeć jak komuś jest lepiej…

  42. Jak zawsze rewelacja! Jestem mama i zgadzam się Tobą w 100% niech każdy zacznie od siebie A później przejdzie do oceniania innych ! ❤😘😘

  43. W punkt !!! Ja na codzień mówię szczerze o swoim macierzyństwie zyciu , nie na zasadzie użalania się ale prawdzie, to z czym muszę się mierzyć to paranoja. Wcale a wcale nie chcę pasować do wyznaczonych ramek, bo dla mnie to wiele razy brednie, kłamstwa… masakra jakaś ktoś bedzie mi mówił jak mam się zachowywać mówić itd. o nie! a wierz mi jestem normalną matką która, uczy dzieci życia tego, że ono boli jak i jest wesołe itd. Pozdrawiam

  44. Zadzam się z Tobą i z tym co tu piszesz i nic mnie tak nie wkur… jak ciotki dobra rada, znawczynie wszystkich tematów i dziewice orleańskie, które swą “wątpliwą mądrością” karmią otoczeniem. Kilka lat temu przyjmowałam się tym co inni powiedzą bo tak wyniosłam z domu i tak było mi wygodnie i komfortowo. Ale poznałam mojego męża, który skutecznie udowodnił mi, że Ja, moje zdanie i samopoczucie oraz zainteresowania są najważniejsze i nikt nie ma prawa mi ich odbierać. Stosuję te zasady i roznosze je dalej, zarażam nimi moje otoczenie i wiesz co, moje życie układa się jak nigdy dotąd, jestem mega szczęśliwa na każdym poziomie życia (praca, dom, rodzina, znajomi) i nie zmienię tego bo to moje życie i nikt za mnie go nie przeżyje. Zatem bądźmy sobą i żyjmy ze swoją mądrością 😊

  45. Dzięki Tobie widzę, że dałam się wciągnąć już w te powinności i “nie wypada”, bo nie udostępniam postu tylko dlatego, że mam teściową w znajomych na Facebooku, a w tytule jest “dziewica” 😅

  46. Hej Olinko ;) chociaż nie jestem jeszcze mamą… chociaż nie potrafię nawet w połowie utożsamic się z Twoimi uczuciami, odczuciami, okrzykami, problemami itd :) to w każdym wpisie, w każdej codziennej relacji i w wielu płaszczyznach życia widzę siebie i kurdeeee kobieto chylę czoła za dystans do siebie za łatwość i prostote przekazu…za rzeczy ważne i za pierdoły ! Wpis jak zawsze w punkt i podpisuje sie obiema rękoma pod nim. Ja życzę Tobie tego co ty sama sobie życzysz a jeszcze nam nie zdąrzylas o tym powiedzieć…a Ty życz mnie szybkiego upragnionego macierzyństwa ! ☺❤🤘

  47. Trafione w punkt. Ludzie polać Jej, oczywiście CYDRU 😉 Uwielbiam Cie czytac, sluchac, ogladac !! A ja niezmiennie odkąd zaczęłam ,,U Ciebie ” bywać twierdzę
    RADOMSKA NA PREZYDENTA !! Jesteś mega pozytywną kobietą. Świat powinien się od Ciebie uczyć.
    YOU MADE MY DAY 🤩🤩🤩

  48. Niestety często gdy kobieta zostanie mamą społeczeństwo narzuca jej bycie idealną, idealne matki celebrytki nie poprawiają samooceny młodej mamie czy mamie z doświadczeniem, jak wyglądamy po porodzie? Źle, czujemy niepokój, boimy się czy damy radę, ale jesteśmy zakochane, kochamy bez pamięci to małe zawiniatko leżące obok nas. Ono będzie nas kochalo bezwarunkowo tylko wtedy, gdy my będziemy spełnione życiowo, walmy na opinie, róbmy co chcemy, nie chcemy karmić piersią-nie róbmy tego, chcemy-róbmy to ale nie mówmy, że jesteśmy lepsze bo robimy tak czy tak, nie róbmy z partnerów niedorozwoi niech też się opiekują, zostawmy z nomi, wyjdźmy, spotkajmy się z przyjaciółką, idźmy na imprezę, żyjemy, nie bądźmy zgoszkniałe, róbmy to co kochamy a dziecko będące przy szczęśliwej mamie odda nam to z nawiązką- swoją radością do życia

  49. W pełni się z Tobą zgadzam.
    Nie w Naszej kwesti leży krytykowanie innych i wychowywanie ich dzieci.
    Najpierw spòjrzmy do lustra.
    Nikt za Nas życia nie przeżyje !
    Zdròwko 🥂

  50. Z momentem urodzenia dziecka kobieta powinna postarzec sie o jakies 10 lat, przytyc 10 kilo (to akurat czesto jednak jest norma xD), przestac dbac o siebie, zarowno pod wzgledem fizycznym jak i intelektualno-rozrywkowym, porzucic meza na rzecz owego potomstwa i tylko sprzatac i gotowac obiady. POLSZO TY MOJA!
    Razem z krystynoniedenerwujmatki jestescie parentingowym wzorem! Love

  51. Nie przytoi być złym człowiekiem, (chociaż pewnie dlw niektórych i to jest spoko) reszta to kwestia światopoglądu albo spięcia dupy na pokaz (obstawiam to drugie).
    Znam gro rodziców wytatuowanych, nieprzebierających w słowach, stanowyczych i odważnych, mających swoje ja, którzy swoje rodziny obdarzają takim dobrem, ciepłem i miłością, że większość tych marudzących przy nich to ludzie bez duszy i serca

  52. Stereotypy…kobieta jest od gotowania i opieki nad domem i partnerem. Jak zostaje matka, to nie ma prawa do swoich marzeń, realizacji swoich planów, tatuaży na cyckach, babrania sie w błocie na Woodstocku, puszczania pawia do zlewu itd.itd. Skąd sie to wzięło? Takie myślenie? Tak zostaliśmy wychowani, nauczeni…Pol roku temu zostałam mamą, mój świat sie zmienił, mój dzień sie zmienił, moje życie sie zmieniło, ponieważ pojawiła sie mała istotka, ktora kocham najmocniej, doszły nowe obowiązki, nieprzespane noce i wiecej cm w talii ;) ale nie chce być wycofana z życia, mam ochotę na wino to je pije, mam ochotę zagrać w grę na PS to gram.
    Kiedyś słyszałam jak kobieta zaklela, a córka do niej, mamo Ty jesteś mamą, Tobie nie wolno przeklinac :)))) Chciałabym by mój syn, widział we mnie matke-czlowieka, a nie matkę dziewice ;)

  53. I dla tego ja matka dziś zabrałam dziecko na lody w tak łysej sukience że prawie mi było widać i siedziałam na schodach i jadłam lody nie patrząc na wzgardzone spojrzenia innych cutbacks Mateo -nieczłowiekow a kin wan w mrowisko. Uwielbiam Cie kobietki 😘

  54. Zgadzam się 100%
    Nic się nie zmieniło… No może jestem trochę bardziej rozważna…i mam mniej cierpliwości… I kilka tatuaży… I cyc trochę oklapnięty 😅 poza tym to ta sama Anka.

    Pozdrawiam ❤️

  55. Matka siódemki dzieci nie może się z Toba nie zgodzić, ale ile lat w moim przypadku, żeby dojść do tego prostego stwierdzenia. Doszłam do tego, ze myśle iż na porodówce jako obowiązek powinno być spotkanie z psychologiem który każdej matce to wklepie w dysk twardy : MATKA to tez CZŁOWIEK

  56. A co jeśli matka była wytatulowana od stóp do głów przed ciąża? To dopiero porażka!!! I ktoś taki zdecydował się w dziecko 😂? Ludzie nie rozumieją że masz inny pomysł na życie, na macierzyństwo, na cokolwiek. I jeszcze są na tyle bezczelni aby nie pytani to swoje nie zadowolenie rzuci w twarz. Najgorsze jest to że “matka matce wilkiem”. Np “ja przez rok nie wychodzilam z dzieckiem nigdzie prócz na spacer a po co Ty ciagasz półroczne dziecko do ludzi” albo “” ja przez dwa lata nie zostawiłam na noc swojego dziecka a Ty nie boisz się zostawić rocznego, no nie wiem… ” a przecież to wszystko jest bez znaczenia. To co ważne to nie ten jeden weekend osobno tylko miliony dni razem… Pozdrawiam ciepło

  57. Zdecydowanie masz rację, niedawno “wydobyli” ze mnie dziecko, a nadal z mężem mamy ochotę wyjść do ludzi, zostawiamy dziecko pod opieką dziadkow. Kocham swoją córkę z całych sił ale swoje życie również:) każdemu należy się chwila wytchnienia. Pozdrawiam

  58. Jestem młoda, wydziarana, ładna zgrabna. Noszę, krótkie spodenki, spódniczki, opalam sie w bikini, lubię imprezować. Ot, nornalne życie młodej kobiety. Jestem mamą. ” o matkobosko co za patologia, pewnie za 500+ imprezuje i sie dziara, predzej czy pozniej dzieci zabiorą, biedne dzieci” 😂 standard. Ale dla mnie najlepszym wyznacznikiem tego co powinnam jako mama a czego nie powinnam są moje dzieci. Póki codziennie przychodzą się tulić, mówić ” kocham ” milion razy na minute, póki codziennie sie kłócą ” ode mnie z łóżka dziś mama nam czyta “, to chyba jednak sie nadaje, co? Tylko moi chłopcy maja prawo ustawić mi granice co mi, jako mamie wypada a co nie. Reszta świata fuck off. Świetny tekst !!

  59. Mój narzeczony jest wydziarany. I wcale nie wygląda dzięki temu jak wegański instruktor masażu tajskiego, tylko jak rasowy ziomeczek z polskiego slumsu (takiego właśnie go kocham 😍). Za tydzień mam termin porodu, i w ciągu tych 9 miesięcy oczekiwania na dziecko zdążyłam usłyszeć, że dobrze, że ja nie mam żadnego tatuażu bo JAKO MATKA MUSZĘ DAWAĆ DOBRY PRZYKŁAD… A później się okazało, że jednak mam, ale osoba-autorka powyższej mądrości o tym wcześniej nie wiedziała.. więc zgodnie z takim rozumowaniem świata, nasze dziecko jest skazane na narkotyki, wykształcenie co najwyżej podstawowe no i oczywiście.. na tribala na czole. Ale będzie mieć moją aprobatę i wsparcie, nawet, jak wytatuuje sobie na dupie listę zakupów 😁
    PS Odliczam dni do Sylwestra; od tego dnia rzucam w pizdu karmienie piersią i “wina, wina, wiiiina dajcie..” 😁 i mam w dupie opinie matek polek, że jak tak można (sic!) “bobinkowi cysia zabierać!”. A no można, bitches!

  60. Bo sa matki i madki.
    Kobieta po porodzie mozgu nowego nie dostala ale bardzo czesto po prostu ten mozg z lozyskiem jej sam wyskoczyl.
    So tej pory, myslalam ze to tylko brednie i teorie, dopoki nie przekonalam sie na wlasnej skorze, kiedy to moje 2 kolezanki jakby dostaly Alzheimera i zapomnialy o swoim zyciu przed dzieckiem. Nie dosc ze stracily “siebie” w tym wszystkim, dziecko jest pepkiem wszystkiego to jeszcze kultowe “nie masz dziecka to sie nie wypowiadaj” nabralo takiej namacalnej istoty… przykre to, bo z takim podejsciem za 18 lat jak dziecko im podrosnie to obudza sie z reka w nocniku.
    Ciesze sie, ze z wychowaniem Lenki, po tym co widze, masz duzo wiekszy dystans. Ale wlasnie do tego trzeba dojrzec. Nie dorosnac, dojrzec. Amen

  61. Ola zgadzam się i to nie tylko w kontekście bycia mamą, ale każdy jest oceniany, mamy milion doradców co się powinniśmy robić co nie, jak żyć i w ogóle. Wkurw mnie ogarnia starszny czasem.

  62. W mojej rodzinie było nie do pomyślenia, żeby mama wychodziła sama? Przekonana, że tak trzeba żyć, prawie zasłabłam kiedy moja best friend przyjechała do mnie bez swojego niemowlaka. Zapytałam: ale gdzie dziecko? Z Damianem? On sobie poradzi?? Odpowiedziała: Kasia, on jest jej ojcem. I nastała jasność umysłu. Tak dzieci mają też ojców, babcie, ciocie. Chyba najważniejsze aby wszystko robić z umiarem. Jak pić cydr to nie do odcięcia, jak palić papierosy to nie chuchać dziecku w twarz, a mini mini zostawić na dzień powszedni, a do kościoła taką chociaż przed kolano 🙂

  63. A ja tak sobie myślę, że matka to poza byciem matką musi OBOWIĄZKOWO mieć coś innego. Pracę, hobby, przyjaciół, lub cokolwiek, co jej służy. Bycie tylko matką i Panią domu jest niestety przekleństwem, jedne z takich mam dowiedzą się o tym prędzej, inne później, ale w końcu przyjdzie ten dzień. Moja teściowa jest tylko matka, żona i pracownikiem domowym ogarniajacym w smutnej (z mojej perspektywy) rutynie każdego dnia męża, syna, rodziców i babcię. Codziennie przez ostatnie 30lat robi to samo, urlopy też są do siebie podobne, rozrywka to zakupy z teściem w różnych marketach… A teraz świeża sprawa: teść odchodzi. Z różnych względów, z których większość jest w tej historii nieważna, ale jednym z nich jest nuda. Brak elementu zaskoczenia, brak rozrywki, brak tematów do rozmów poza: schab jest w promocji za 9,99zl, jedziemy? To wszystko teścia zmeczylo i odszedł. I nie ma smutniejszego obrazka, niż moja teściowa teraz. Starszy syn, a mój mąż, ma 30lat, swoją firmę, rodzinę, problemy i zajęcia, młodszy lat 19 i też ma swoje sprawy, mama przestaje mu być niezbędna, rodzice się starzeją, nie wspominając o babci… A teściowa nie ma żadnej, ale to żadnej sprawy poza nimi. Nie czyta książek, TV ogląda na zasadzie pustego wpatrywania się, rozmawia tylko z sąsiadami o niczym, albo z rodziną o stanie zdrowia dziadków… Nie ma jej, zniknęła. I dopiero teraz zdaje się to zauważać, a w tej rozpaczy, którą przeżywa za swoim utraconym życiem próbuje namówić teścia do powrotu, brak jej niestety argumentów poza wypominaniem lat wspólnie spędzonych oraz grozeniem, że się rodzina od niego odwróci. Myślę, że gdyby miała swoje hobby, przyjaciół, pracę – byłoby inaczej. Tymczasem przykro patrzeć, odwracam więc wzrok i umawiam się na śniadanie na mieście czy wino z przyjaciółkami, bo choć moja córka ma dopiero 5miesiecy, a ja poza byciem mamą jestem pracownikiem (wcale nie na macierzyńskim) to wiem, że o bycie kimś jeszcze muszę powalczyć. Ról do odegrania w życiu mamy mnóstwo, ale angaż do żadnej z nich nie jest bezterminowy, trzeba być uważnym i ról mieć wiele, żeby utrata angażu do jednej nie odebrała sensu życia. Wybacz, rozpisałam się, ale temat żywo we mnie żyje.

  64. Pieknie napisane. Jestem matka mam tatuaże i to nie jest równoznaczne z tym ze jestem zla matka. Jestem najlepsza matka jakia moze miec noje dziecko. Radomska jestes rzecznikien praw matki 😍 musze to pokazac tym wszystkim babcia na ławce co pytaja sie kiedy wyszlam z więzienia . ❤😘

  65. “Może ubierać się jak chce. Jeśli ma ciało modelki i jeśli go nie posiada, ale jej to wisi.” – dobre, dobre 😂 Mnie akurat “wisi” , więc ubiór ograniczam do workowatych bluzek, ale co tam, lubię to!!! Mam tatuaże, wyjeżdżam sama na weekendy z koleżankami!!! Chodzę na randki z mężem!!! Kocham swoje dzieci nad życie! Ale to moje życie i chce je przeżyć też trochę po swojemu…

  66. Matka też człowiek, ale są rzeczy, których człowiekowi nie wypada, bez względu na to czy ma dzieci czy nie. To tak moim zdaniem ;) No i nie chodzi mi o pierdoły typu “nie mogę założyć kolorowych gumek na aparacie na zębach, bo jestem mamą i nie wypada”. A jestem dorosłą aparatką i noszę wszystkie kolory tęczy, bo czemu nie? Najwyżej na wywiadówkach w szkole u syna wezmą mnie za nastoletnią mamę, która urodziła w wieku 7-8 lat ;) Niemniej jednak, nawet jeśli coś mi się nie podoba, to nie komentuje, ani nie doradzam, jeśli mnie nikt o radę nie pyta. Każdy ma prawo do własnego zdania, stylu, poglądów, do popełniania własnych błędów i przede wszystkim do własnego życia.

  67. Nosz kurwa!!!zgadzam się z tym…choc nie raz i nie dwa chowalam na dno koronki,ponczoszki i ….czerwony lakier…jestem raz swietną matką a nie raz ide pokrzyczec do lasu bo tez mam swoje granice…ale stawiam je ja a nie ty,on,ona…wszyscy…jestem wolna i chcę zyc po swojemu..do tego klnę jak szewc jak się wku..rzę…ostatnio moja corka mowi…ale się wkurwilam
    …a ja na to…corko!rozumiem to ale poczekaj jeszcze z tymi slowami..masz dopiero 5 lat.
    Dobrze mamusiu,wkurzyłam się.
    Chcemy byc sobą…tak bardzo…za Perfectem.wyspiewaj to ;) lepiej wchodzi :);)
    Bardzo Cię lubię ,przyznac to muszę…to tez mozesz..:*:*
    Pozdrawiam Cię Olu.

  68. “…Aj społeczeństwo zawsze ocenia i oceniać będzie próbując wrzucić nas do z góry opisanych worów. Co gorsza owe worki poukładane są w szeregach wyimaginowanych norm i oczekiwań. Rady i pytania – nie wiem, nigdy nie przeżyłam tego co Ty są powszechne. Jak smog w dużych miastach. Każdy wie, że to szkodzi. Ten który wdycha nie umie od tego uciec. Natomiast ten, który produkuje niby wie, że to źle i szkodzi innym ale po co zmieniać się i swoje nawyki? I tak koło tej presji się toczy. Szturm pytań i ocen nie zależnie od tego na jakim etapie życia jesteśmy.
    A może ja nie chcę dzieci,
    a może nie mogę,
    a może straciłam
    Im dalej w las tym więcej drzew.
    Tych a może jest miliony ale ch.j Ci do tego “Pani Glaglakowa”, żyj własnym życiem i nie zaglądaj komuś w gar z kapuśniakiem bo od samego twego oceniającego wzroku czasami potrafi skisnąć. A kolejne pytanie i rada potrawi rozsypać pewne układanki na miliard kawałków…”

  69. Aj społeczeństwo zawsze ocenia i oceniać będzie próbując wrzucić nas do z góry opisanych worów. Co gorsza owe worki poukładane są w szeregach wyimaginowanych norm i oczekiwań. Rady i pytania – nie wiem, nigdy nie przeżyłam tego co Ty ale się wypowiem są powszechne. Jak smog w dużych miastach. Każdy wie, że to szkodzi. Ten który wdycha nie umie od tego uciec. Natomiast ten, który produkuje niby wie, że to źle i szkodzi innym ale po co zmieniać się i swoje nawyki? I tak koło tej presji się toczy. Szturm pytań i ocen nie zależnie od tego na jakim etapie życia jesteśmy.
    A może ja nie chcę dzieci,
    a może nie mogę,
    a może straciłam
    Im dalej w las tym więcej drzew.
    Tych a może jest miliony ale ch.j Ci do tego “Pani Glaglakowa”, żyj własnym życiem i nie zaglądaj komuś w gar z kapuśniakiem bo od samego twego oceniającego wzroku czasami potrafi skisnąć. A kolejne pytanie i rada potrawi rozsypać pewne układanki na miliard kawałków

  70. Na temat tekstu nie trzeba nic pisać. Ja bije ogromne brawa! 100% prawdy!
    Mam tatuaże(narazie tylko 2 a będzie minimum 5-6), mam kolczyki aż 8(o zgrozo jak mogłam?!) różowe włosy, lubię poimprezować, wypić czasem coś wyskokowego i mimo krytyki ze „jesteś matka, nie wypada” nie zamierzam się zmieniać! Ja to ja.. a dzieci kocham najmocniej na świecie, dbam o nie, nie pozwolę żeby stała im się krzywda, choć czasem mam chęć wysłać je na księżyc z biletem w jedna stronę albo chociażby zakneblować, są częścią mojego życia (częścią, bo kurka muszę mieć tez swoją cześć życia taka tylko moja😂) i mój wygląd czy upodobania nie sprawiają ze kocham czy dbam o nie mniej. Matka jest matka dla dziecka nie dla innych wiec każda z nas powinna patrzeć tylko na swoje życie.. nie innych!
    Olinka love you! ❤️ Dzięki ze jesteś!

  71. W jakiś sposób zawsze się zmieniamy po porodzie. Ale najważniejsze jest to by to wychodziło od nas samych, a nie było uzależnione od rodziny czy całkiem obcych ludzi. Mam już jedno dziecko i kiedy wróciłam ze szpitala wszystko stanęło na głowie. Mąż ciągle w trasie, teściowa w tym samym domu… Dramat. Dopiero po dwóch-trzech latach kiedy wyjście bez dziecka już nie było takim problemem wróciłam do stanu umysłu sprzed ciąży. Jestem obecnie w ósmym miesiącu ciąży i wiem, że teraz będzie inaczej. Nie dam sobie wejść innym na głowę. I wiecie co? Poprzednio karmilam piersią ponad dwa lata. A teraz już robię kolejną nalewkę, którą mam zamiar pić w przyszłym roku.

  72. Racja. Zwłaszcza to co mówią za plecamì mam to w… miedzy posladkami. Chce żyć. Mam małego człowieka który już rozlicza. Trzeba przezyć życie tak by nie żałować że czegoś sie nie zrobiło. Dziaraj sie Matka jak chcesz nikomu nic do tego. Serce dziara sie samo ludzmi ktorych kochasz🤚

  73. A ja sobie całe życie wmawiam że jak już się przydarzy to absolutnie będę zła matką, bo nie wyobrażam sobie nie podrzucić komuś młodego lub młodej raz na jakiś czas i wyjść na wino A nawet uwaga na weekend tylko we dwoje. Jak zaprosilam dobrą znajomą, matkę poltoraroczniaka na wieczór delikatnie insynujuc że jej dziecko na również ojca który ogarnie, to mnie wysmiala i stwierdziła że zrozumiem jak urodze własne.
    Nie zrozumiem.
    Dzięki za ten tekst, przywracasz mi nadzieję na to, że jest dla mnie i moich ewentualnych potomków jeszcze szansa.

  74. Bycie matką nie definiuje tego, kim jesteśmy. A mamy prawo być sobą – ze swoimi marzeniami, planami, błędami, dołami i górami, pasjami, wkurwami, zachciankami, tatuażami, szpilkami albo trampkami. Jeżeli uda nam się nie zrobić z siebie uświęconej męczennicy, to nasze dzieci tylko na tym skorzystają. Będą wiedziały, że każdy, bez względu na płeć i pełnione role, ma to prawo. I nikt, zaręczam nikt, nie będzie za 30 lat umęczonej matce nieszczęśnicy dziękował za wyprute żyły, flaki i co tam jeszcze na sztandarze “Dla dobra dzieci”niosła. To pisałam ja – Człowiek, 41 letnia Kobieta, podwójna matka i małżonka (z tatuażami, w trampkach i na kolejnych studiach). Pozdro :)

  75. Jestem na tak! Presja społeczna i jakieś chore schematy – skąd to się w ogóle wyplingło?!
    Nie jestem matką, ale mam o 18 lat młodszą siostrę i wiem czym to pachnie, robię za drugą mamusię, czasami i pierwszą. Mam 25 lat i teoretycznie jestem w wieku rozrodczym, tak twierdzą „mądrzejsi”. A ja co? Wyprowadziłam się na drugi koniec Polski, sama. Zaczynam studia marzeń mimo skończonych wcześniej dwóch kierunków. Zamieniłam mieszkanie z facetem na wynajmowany pokoik 400km od domu. Jestem poza schematami i co? I żyję. Ja wiem, rzecz trochę poza tematem, ale wszędzie gdzie wchodzi w grę presja społeczna „nie bądź taka, bądź inna, a w ogóle to nigdy nie będziesz jak trzeba” to nóż w kieszeni mi się otwiera i wypinanym serdelecznie poślad na cmoknięcie dupy, którą i tak mi obrobią. Matki-nie wariatki trzymam za Was kciuki, nie dajcie się schematom!
    Olinku – buziaki z zachodu od byłej łodzianki :)

  76. Gdybym znała Cie 8 lat wcześmiej.Mojej rodzinie(oprócz Ciebie Roksano),powiedzialabym “f…of.To jest moje życie,moje dziecko.Nic Wam do tego.”Teraz jestem troche mądrzejsza,ale dalej walcze o swoje.Czasem odpuszczam,a czasem jak lwica walcze o swoje prawa do wolnej godziny,popołudnia,a nawet(!)całego dnia.

  77. Ja byłam matką lwicą. Jedną z tych co nakarmiły dziecko cycem o 20 pobiegły na imprezę, potańcowaly, a o 24 karmiły na powrót dziecko. Ale to jeszcze przed fejsem i blogerkami było. Miałyśmy fora internetowe. Fajne czasy. Pewnie jestem w wieku Twojej mamy, a Twoje codziennosci są dawno za mną. Ale widzę kalki stereotypów pokoleniowych. Mam 18 letnia córkę spełniam swoje pasje i marzenia i po raz pierwszy wychodzę za mąż w wieku 50 lat oczywiscie nie za ojca dziecka.😁

  78. Pięknie napisane. Niestety pomimo postępu który nas otacza nadal żyjemy w społeczeństwie które na każdym kroku przekonuje nas, że kobieta która wyszła za mąż i powiła potomstwo przestaje być kobietą, a zostaje tylko i wyłącznie matką i żoną, piedestałem rodziny. Bez praw, za to z obowiązkami… masą obowiązków. Smutne to, że próbują nas pozbawić człowieczeństwa, a jak wiadomo szczęśliwa i zrelaksowana mama to szczęśliwe dzieci, mąż i zmniejszenie prawdopodobieństwo morderstwa ;). Tak więc miedzy byciem mamą i żoną bawmy się, pijmy i realizujmy siebie bo to z same ze sobą będziemy musiały zakończyć nas żywot i warto by było w tym momencie wspominać piękne życie, a nie rozmyślać o tym czego nie zrobiłyśmy. Pozdrawiam

  79. A ja mam taką osobista obserwację, że kobiety, które w miarę rozsądnie ogarniały życie i stawiały sobie ambitne cele i wymagania, jako matki mają problem z odpuszczeniem, zaciskają poślady i starają się za bardzo (z czasem dochodzą do wniosku, że ciut można jednak popuścić i jest git)
    Natomiast rozlazłe, leniwe fizycznie, intelektualnie i emocjonalnie krowy, staja się jeszcze bardziej leniwymi krowami. Macierzyństwo służy im za oręż w domaganiu się przywilejów i odpustów, a takie artykuły, to dla nich podkładka, że “jestem jaka jestem i tak jest dobrze”.
    Ameryki nie odkryłam, już wcześniej było wiadomo, że sytuacje ekstremalne, typu wojna czy macierzyństwo wydobywają z nas to co najlepsze lub najgorsze – zależy co kto ma w środku.

  80. Ja na przykład, kiedy ostatnio przytrafiła mi się zupełnie niespodziewana choroba i ponad tydzień leżałam w szpitalu, usłyszałam od mojej teściowej, po 5 dniach-wychodź już z tego szpitala bo dzieci cię potrzebują! Także ten… Wydaje mi się, że jeśli ktoś był wychowany właśnie w takim domu, gdzie matka była tylko matką, kucharką i sprzataczką, to ciężko mu potem wyjść z tego schematu (a wydaje mi się, przynajmniej w moim pokoleniu, że większość ma właśnie takie mamy). Trzeba się trochę napracować, żeby zawalczyć o siebie, czasem trzeba też trochę czasu, żeby oczy się otworzyły i zobaczyły, że hej-to nadal ja! Jednak niezależnie od tego ile pracy trzeba włożyć i ile czasu nam to zajmie-zawsze warto, bo macierzyństwo to tylko jedna z wielu ról w życiu, choć grana już na zawsze :)

  81. Ja od zawsze uważam, że dziecko nie jest najważniejszym członkiem rodziny. To mąż i żona i ich relacja są najważniejsze. Więc jeśli ktoś szaleje na punkcie dziecka, bo tego nie wolno, tamtego nie wypada, to jest szalony. Dziecko jest przekochane, ale jest z Tobą tylko około 18 lat, potem znowu jesteście sami, i to Wasza relacja musi być silna, nie oddanie wszystkiego, nawet własnego siebie dziecki. Kochać trzeba rozsądnie.

  82. Pozdrawiam Cie Ja – Matka woodstockowiczka, która bezczelnie oddaje dziecko do babci na połowę swojego urlopu, bo też musi odpocząć :D nie zabierająca dziecka na wesela, bo lubi się jeszcze bawić do samego rana z szampanem w ręku!

  83. No czytam i po prostu w punkt!
    Etos “mamuśki” jest żałosny i prowadzi tylko do nieszczęśliwej i toksycznej osobowości. A wystarczy akceptować siebie i zadbać o swoje przyjemności od czasu do czasu.

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.