Tak się złożyło, że zima nie tylko mi wyszła bokiem i może nie jest to tak ekscytująca wieść jak ta o planach porodowych Gardias czy spuchniętych stopach Kim KArdishan. Niemniej jednak sprawia to, że wszystkie bieżące wrażenia, ekscytacje, nowe odkrycia i rozczarowania związane z ciążowym stanem naprawdę MAM z kim dzielić.
Ten blog powstał po to, aby przymknąć oko. nabrać dystansu. Obśmiać lęki i niekoniecznie tylko różową prawdę. A ten tekst powstaje, bo ja i inne przyszłe mamy, po prostu mamy kurwa dość. Kogo?Nie, nie partnerów, którzy sąoszołomieni sytuacją bardziej niż my, nie rodziców i teściów, którzy traktują nas już tylko jak inkubatory, jak kurierów, którzy mają dostarczyć hiper ważne przesyłki. Innych matek.
Drogie Matki!
Nie mamy pojęcia, co tak strasznego wyrządzili wam partnerzy, dzieci, ciąże i inni ludzie, że musicie przekreślić i podważyć KAŻDĄ najmniejszą radość kogoś, dla kogo wszystko, co w związku z ciążą przeżywa jest NOWE, PRZERAŻAJĄCE i EKSCYTUJĄCE. Czujemy się jednak wobec Was bezradne.
Nie wolno nam cieszyć się z faktu ciąży, bo na pewno jest nieplanowana, przekreśliła nam życie i kariery, a jej sprawcy zostali w nią wrobieni. Jesteśmy głupie ciesząc się z rosnącego brzucha, bo za moment będziemy miały go dość. Kiedy nie możemy się doczekać dziecka, to jesteśmy jeszcze głupsze, bo nie mamy pojęcia o czym mówimy- na szczęście stoicie na straży i czujnie pilnujecie, abyśmy były doinformowane. Odkąd zaczęłyśmy z Wami rozmawiać, zaczynamy żałować KAŻDEGO zdania, bo w waszych oczach i waszych opowieściach ciąża, poród, noworodek, niemowlę, dziecko to gehenna.
Nie wiem, czy robicie to z troski, czy boli Was fakt, że ktoś inny może wydawać się trochę bardziej szczęśliwy, nawet jeśli wynika to z niewiedzy, nieświadomości i naiwności. Nie wiem, czy czułybyście się usatysfakcjonowane, gdybyśmy już teraz narzekały na złe samopoczucie, tycie, problemy z cerą, tyciem i inne niefajne objawy towarzyszące ciąży, jesteśmy jednak przekonane, że takie rzyganie frustracją byłoby dla was tylko kolejnym pretekstem do wyżywania się na nas i pisania:
„że wasza ciąża to był 8 cud świata, z porodówki wyszłyście chudsze i piękniejsze iw ogóle nie wiecie co to poród”
Nie rozumiem, jak TAK bardzo podłe mogą być kobiety dla innych kobiet, kiedy to właśnie chyba w takim życiowym momencie powinny się najbardziej wspierać. Mam ochotę pozbierać Wszystkie wasze maile, komentarze, wpisy, wypowiedzi, pochować do kopert i wręczyć kiedyś waszym dzieciom z tekstem „Twoja matka Cię kochała chyba, tego nie wiem na pewno bo nie wspominała, ale tu masz listę rzeczy za które nienawidzi Ciebie, ludzi i zycia”
Kurwa mać, czy naprawdę musimy być uznane za idiotki? Czy kiedy cieszymy się z brzucha to znaczy, że nie wiemy, ze zaraz będziemy wyglądać jak morsy? JAK TO JEST nie wiemy na pewno, ale żadna cudza relacja nas w taką wiedzę nie wyposaży.
CZY NA KAŻDY POST, WIEŚĆ, NAJMNIEJSZĄ RADOCHĘ, ŻART MUSI SIĘ ZNALEŹĆ KTOŚ KTO PRZYPOMNI NAM JAKIE CIĘŻKIE I WSTRĘTNE JEST ŻYCIE?! dziękujemy za sprowadzenie mnie na ziemię. odechciewa się pisać. jakbyśmy marudziły, truły i narzekały,to ludzie by nas zjedli, ze nie doceniamy cudu, a kiedy jesteśmy szczęśliwe, to muszą przypomnieć, ze to minie i jest głupie.
Ludzie publicznie obnoszą się ze swoją zmianą pracy, awansem, złym humorem, bólem głowy, ślubem i sraczką, czy takie to dziwne, że nie umiemy przemilczeć TAK SPEKTAKULARNYCH ZMIAN w naszym życiu, które z pewnością odmieni je na zawsze?A w jaki sposób – nie mamy pojęcia, ale zaraz się dowiemy. Wy też przecież nie miałyście, naprawdę już nie pamiętacie…?
Czy całą ciążę musimy przegapić martwiąc się o poród i przyjęcie nowej życiowej roli? Czy cały okres posiadania maleńkiego dziecka, mamy przemodlić, żeby zaczęło być samodzielne, a kiedy zacznie być samodzielne płakać, że nie może usiedzieć na dupie? Czy będzie nam wolno płakać razem z dzieckiem, kiedy będzie ząbkować, czy to też jest głupie, bo prawdziwe dramaty i tak zawsze będą przed nami?
Po prostu przestańcie nam wmawiać, że macierzyństwo to cud świata czy najgorsza tragedia. Bo odkąd czujecie się uprawnione do dawania komuś rad, mam wrażenie, że jesteście moim największym wrogiem, który tylko czeka, aż zapłaczę, aż powinie mi się noga, żebyście mogły powiedzieć „a nie mówiłam, zobacz jak masz przesrane, ha!”
Ludzie kochany, ja naprawdę znam smak depresji i nie zamierzam tej dziwki już do siebie wpuszczać, a wiem, że rewolucja hormonalna i ilość lęków mogą uchylić jej drzwi. Miałam nadzieję, że pozostaniecie życzliwe, że mogę liczyć na radę, kiedy poczuję się zagubiona, na rzeczowe wskazówki.
Jeżeli jednak na każdą dobrą wieść – „dziecko kopie” – „zaraz tak cię będzie napieprzać, że nie uśniesz”, „to dziewczynka” – „będzie wolała tatę i cię oleję”, „bolą mnie plecy” „teraz to ty jeszcze nie masz pojęcia o bólu – macie swoją ciętą ripostę, to naprawdę nie rozmawiajmy. Wy pielęgnujcie swoje frustracje, a my będziemy się uczyły wszystkiego na własnej skórze, same. Przykro nam, bo naprawdę liczyłyśmy na wsparcie, ale wy tylko umiecie potęgować strach. Pielęgnujcie swoje frustracje, bo my i tak nie unikniemy własnych.
Wszystkie mamy jakie znam, z którymi trzymam sztamę, zostają nimi po raz pierwszy. Wszystkie pracują i będą pracować dopóki to możliwe, bo chcemy zasłużyć na swój macierzyński i najbardziej jak się da, skrócić wykluczenie z rynku pracy. W naszych życiach zachodzi prawdziwa rewolucja, a tempo zmian jest takie, że nie mamy nawet czasu przyjrzeć się dokładnie własnym odbiciom w lustrze. Przed nami masa przygotowań, wyzwań, znoszenie uciążliwości ciążowych.
Nie ma w naszym życiu miejsca na sfrustrowanych, nieszczęśliwych ludzi, którzy poprawiają swoje samopoczucie cudzym kosztem. Bo być może same będziemy sfrustrowane, zmęczone i wściekłe, ale na razie nie jesteśmy. Kiedyś też umrzemy, gdybyśmy mieli się bawić w snucie wizji na przyszłość, co nie zmienia faktu, że teraz jeszcze krew krąży, przy takich skokach ciśnieniach się w zasadzie gotuje.
Mam nadzieję, że satysfakcję wynikającą z tego, że ktoś przez was nie śpi ze strachu i czuje, że nie wolno mu się cieszyć, postawicie sobie gdzieś na kredensie, w widocznym miejscu, aby móc się cieszyć swoim tryumfem.
Tymczasem ja, zupełnie szczerze, nie zamierzam zatruć mojemu dziecku całej ciąży, bo już oberwało swoje przez to, co robię i co jak przeżywam – już Wam dziękuję.
Pomysł blogowania o ciąży i swoich przemyśleniach oraz robienie sobie jaj z przygotowań do rozstępów i porodu uważam za niepotrzebny, głupi i naiwny.
Dziękuję bardzo za uwagę i życzę Wam, abyście poczuły się Szczęśliwe, cokolwiek to dla Was znaczy i dały poszukać własnej recepty na szczęście tym, które jeszcze mniej wiedzą i mniej przeżyły.

Radomska jak zwykle – strzał w 10 🙂 Też mnie wkurzały te mamuśki… i wiesz co jeszcze zaobserwowałam zmierzając na różne badania komunikacją miejską, czy też robiąc zakupy – najwięcej życzliwości mieli dla kobiet w ciaży panowie. A kobiety – lepiej przemilczeć.
Nie miałabym oporów, żeby takie mędy blokować na FB czy maile, z adnotacją za co i że ten tekst to o nich. Niech się pocałują sami wiecie gdzie.
Popieram!!!
Jako tata: są dzieci co przesypiaja spokojnie całe noce, są taki do ktorych wstaje sie w nocy tylko raz. Co płaczą tylko jak ząbkują i mają kolke.
Frustracje wyladowują te mamy co sie zawiodly co do swoich wygórowanych oczekiwań.
Myślisz że nie bedzie wymiotow? Ze sie nie odwodnisz? Moze. A jak beda to do szpitala pod kroplowke na 3 dni. Przezyjesz, rozwiazesz troche krzyzowek, poznasz inne mamy co maja takie same problemy i moze beda narzekaly, ale nie beda przelewac żali na innych.
A czy tatusiowie narzekaja? Pewnie tak. Ale wstana do dziecka. Ponosza, przytula, podadzą do karmienia jak malenstwo jest na butelce to i nakarnia. Beda narzekac ze są niewyspani, ale duma bedzie rozpierac i dodawac sil. Bo to ich krew.
Ludzie są jacy są i nie zmienisz ich. Zawsze łatwiej zauważyć tych złych i zawistnych, niż szczerych i wspierających. Nie rezygnuj z pisania, bo ktoś Ci zazdrości. Pomyśl sobie, że piszesz dla siebie i to Ty będziesz to za parę lat czytać i wspominać z uśmiechem na ustach lub łezką w oku, a jak Bobaska będzie starsza to i może jej to pokażesz? 🙂
A co do zawistnych kobiet to poczekaj aż urodzisz, wtedy się dopiero zacznie. Na forach typowo mamusiowych jest podobno wyścig szczurów już od urodzenia, któremu dziecku pierwszy ząbek wyszedł wcześniej, które szybciej usiadło, które się przekręciło z brzucha na plecy, które szybciej powiedziało 'mama’ i tak w nieskończoność. 🙂
Olu!!! Nie daj sobie zatruć przyjemności przezywania tak ważnych dla Ciebie chwil, proszę Cię o to! Nie jestem jeszcze mamą i wydaje mi się, że na pierwsze dziecko nigdy nie jest sie w pełni gotowym właśnie dlatego że nie wiemy jak to wygląda i co nas czeka. Jedno jest natomiast pewne, nie można dać sobie wmówić że to co Cie czeka to jakaś masakra bo to Ty o tym zdecydujesz!!! Macierzyństwo łatwe nie jest, zapewne miejscami przyjemne też nie ale wszystkie przykrości rekompensuje ta mała istotka- tego jestem pewna. I tylko od Waszego podejścia do sytuacji zależy jak przeżyjecie swoje wspólne rodzinne życie. A jesli chodzi o Ciebie to jestem pewna i wierze w Ciebie i w to co nie raz mówisz „że będziesz szczęśliwa, choćbyś miała sobie to narysować” bo to od nas zależy jakie będzie nasze zycie. Ja trzymam za Ciebie bardzo mocno kciuki, za Was. Nie pouczam, nie oceniam, żyj po swojemu proszę Cię rzygaj tęczą i bądź szczęśliwa!!!
Świetny tekst!
Olka, powinnaś bardziej skupić się na sobie i Fasolce Lenuszce, niż na czytaniu głupich komentarzy sfrustrowanych swoim zyciem, czy np zazdrosnych „kobit”. Jak ja bym się przejmowała opiniami ludzi na temat moich ciąż, to.. osiwiałabym, samobójstwo popełniła bym może? i nie wiem, co by z żalu, czy złości przyszło mi do głowy. Nie przejmuj się, ciesz ciąża, bój porodu;), ciesz się na myśl pierwszego dotyku dziecka, kontaktu i po prostu bądź przygotowana, w miarę możliwości, że tak powiem, na wszystko. Dasz radę, dacie radę, będzie pięknie.. i ciężko. Powodzenia!! :))Twój komentarz
🙂 ubawiłam się 😀 czytając ten tekst ( jestem w 8 miesiącu ). Ale prawda jest prawdą ciąża okres magiczny jaki by nie był stan fizyczny. Ja jojczę ciągle bo dużo przytyłam, ciężko mi, i ogólnie samopoczucie kiepskie ale do cholery jasnej nikt nie mówił że będzie łatwo 🙂 . A poza tym ciąża to nie stan choroby pomimo wszystko a ciągle spotykam się z wytykami, nie dbasz o siebie bo na rowerze jeździsz, bo pierzesz dywan, bo w ogródku kwiatki sadzisz i teksty pod tytułem ja w twoim stanie to… rozkładają mnie na łopatki, każdy ma swój indywidualny system przeżywania ciąży, może jednym odpowiada stan choroby, może inne lubią straszyć ( a właśnie zastanawia mnie czemu się tak straszy ciągle w ciąży, wytyka i krytykuje a nie pokazuje jej dobrych stron). Morze komentarz mało adekwatny, kiepski zemnie pisarz ale popieram manifest 🙂 i trzymam kciuki 😀
przepraszam za błędy ortograficzne:D
Olka, jestem z Toba 🙂
defetyści na stos!!!! To o czym piszesz, to mi się wydaje takie na wskroś polskie. Tu nie można mówić o sukcesach, bo paraliżuje cie strach . Strach przed zmyciem tego obrazu sukcesu sprzed oczu: wydaje ci się, że jest zajebiście, to albo zaraz się spierdoli, albo nie zauważyłaś, że wcale nigdy nie było. Tu ludzie żywią się porażką. Udupianie kogoś, daje im poczucie mądrości, na zasadzie: jestem starsza i bardziej doświadczona, to mogę ci zepsuć krew. Grunt to otaczać się innym gatunkiem ludzkości, co jest trudne, ale do zrobienia. Powodzenia w ciąży i matecznictwie 🙂
Kobieta kobiecie wilkiem :/
troche to niesprawiedlwe bo ja też byłam w ciąży a nawet w dwóch i to najpiękniejsze chwile i miło je wspominam, mimo jakichkolwiek dolegliwości. mam dwie cudowne cory i jakos nie przypominam sobie zebym komukolwiek probowala obrzydzić życie opowieściami o macierzyństwie i wszystkim co z nim związane, a rosnące brzuchy to powód do radości ewentualnie zazdrości tych, które już w ciązy nie są. Jak wspominam te czasy ciązowe to chetnie znowu bylam bym w ciązy mimo ciągłych mdłości i wymiotów. Wiec zapewniam nie kazda matka kobieta tak sie zachowuje jak piszesz
normalne niestety milczą, odzywają się dopiero, kiedy je coś dotknie jak ja tym tekstem. piszę do konretnego rodzaju matek, które są najgłośniejsze, skoro to nie o Tobie to 1)Dzięki Bogu, 2) Odzywaj się, bo czuję się jak samotna wariatka.
A ja jako mama dorosłych dzieci i babcia wnucząt chciałabym, żeby autorka napisała także o tym czego KONKRETNIE potrzebuje: jakie wsparcie byłoby pożądane i oczekiwane…W tekście, skądinąd niezłym, zabrakło mi właśnie tej informacji: jak was wspierać, jak Wam, drogie Mamy, towarzyszyć w tym pięknym, ale i trudnym czasie oczekiwania.
po prostu przypomniec sobie jak to bylo, kiedy sie samemu bylo przerazona mloda mama i czego sie wtedy potrzebowalo. nie będe już mówić w imieniu czyimś. mi brakuje rzeczowych informacji, mam nadmair za to dramatycznych historii macierzynskich, ciazowych i przypomnien o tym, co strace…
Tylko przypadkiem nie przestawaj pisać tego bloga (bo tak to groźnie zabrzmiało na końcu…). Tekst trafiający w sedno. Moja przyjaciółka urodziła córeczkę, a dwa lata później bliźniaki (mają już po pół roku). Przyjaciółka chodzi po lamperiach i ….. nie narzeka! Te wszystkie kopnięte mamuśki, które przy jednym dziecku jęczą, że dramat, tragedia, gehenna i żyć się nie da trzeba eliminować (przynajmniej ze swojej przestrzeni). Eliminuj, wycinaj i banuj!!! Ja bardzo, bardzo Ci gratuluję i cieszę się Twoim szczęściem!
Pozdrawiam!
Masz trzeźwe podejście do życia i ludzi, ironiczne i z dużym dystansem, zaskakuje Cię czasem głupota i zawiść ludzi, naprawdę myślałaś, że przyszłe i obecne matki to fajna grupa? Serio? Z twoich blogów jasno wynika, że jesteś super babką, potrafiąca obśmiać wszystko, obśmiej i je. W ogóle się tym nie przejmuj, niech spływa po Tobie jak po kaczce. Albo znajdź sobie takie matki obok siebie, które jak ja (mam 5 letniego syna) wspominają ciążę jako wspaniały okres, chyba nawet najpiękniejszy w życiu, w którym pomimo jakiś tam niedogodności, czułam się absolutnie szczęśliwa, bezgranicznie zakochana w rosnącym brzuchu. Bez wygórowanych oczekiwań, z dystansem, dając sobie szansę na poznanie tego odmiennego stanu, popełniając błędy i szukając u siebie nieistniejących objawów dziwnych chorób kobiet w ciąży, przeszłam przez nią wraz z mężem. Dziecko było wyczekane i kochane od samego początku, i ani jakieś tam rozstępy na brzuchu, ani to że wyglądałam jak orka, nawet w najmniejszym stopniu nie umniejszały radości i dumy z tego maleństwa, które miałam w sobie. A ile matek spotkałam, tyle historii usłyszałam, dziel to przez dwa i do przodu. Miej swoje lęki, swoje obawy, swoje radości. Skoro ludzie tak bardzo na szczęście się różnią od siebie, to i ciąże kobiet i ich sposób przeżywania też, niech te, co się rozczarowały, nie miały oparcia w innych, nie ściągają Radomskiej do swojego piekiełka. Bo Radomska jest jedna, jest sobą i dzięki jej za to.
Ja mam nadzieję, że jak kiedyś uda mi się dać Chomiczkowi małe chomiczki to zawszę będę mogła napisać i pośmiać się razem z Tobą z moich bardzo prawdopodobnych szałów lękowych i frustracji na wszystko co oddycha. Chociaż mam skrytą nadzieję, że dzidzia zadziała jak dobry staff i będę chodzić z bananem na twarzy. Ewentualnie z lekkim awokado.
jeżeli będziesz szukała kogoś, kto pierwszy trymestr wył, że mu dziecko przy robieniu kupy wypadnie, to wal jak w dym. i chyba jak na razie moja ciąża jest gorsza dla Nawleczonego, więc jak na razie, rekomenduję :))
Mam też cichą nadzieję, że uda mi się ten błogi stan wykorzystać aby Chomik z uśmiechem na ustach mi trochę pousługiwał… Zawszę marzyłam o tym żeby go wysłać o 4 w nocy po ogórki <3
żyj chwilą 😉 buziaki
Olu… przeczytałam Twój tekst i poraz pierwszy w życiu, po lekturze Twojego pisania zrobiło mi się cholernie przykro. Wiem o czym piszesz, mam dwóch wspaniałych bąblów, oczywiście według opinii publicznej nieplanowanych, spotkałam i spotykam się z wieloma złośliwościami, ciąże przechodziłam ciężko, a ludzie tego nie ułatwiali. Dlatego teraz, bazując na moim „wielkim” doświadczeniu staram się przychylić nieba wszystkim ciężarnym koleżankom w zasięgu fejsbuka 😉 Baba, babie wilkiem w całym zyciu. Więc głaszczę Cię po główce, zagryź zęby i nawet nie racz mieć ich w dupie, tylko olej temat.
Świetny wpis!
Sama jestem na końcówce drugiej ciąży, więc może nie słucham takich tekstów i 'dobrych rad’ aż tak często – niemniej jednak, nie daj sobie zepsuć tego wspaniałego czasu, jakim jest ciąża 🙂
A właśnie WARCZ, wyładuj stres. Teraz to ty jesteś najważniejsza, Ty nosisz przyszłość narodu. Twoje dziecko też bedzie pracowało na Ich emerytury (Twoją też). Każdy powinien być wdzięczny każdej kobiecie w ciąży.
Nie współczuć – to nie kalectwo.
Być wdzięcznym za ciężką pracę – karmienie i dbanie o małego „pasożyta”.
To, co tutaj napisałaś, bardzo celnie zresztą, to małe piwo. Naprawdę. Matka matce wilkiem i trudno wyplenić te dziwne matczyne nawyki.
Wolałabym ci nie spamować na blogu [jeśli masz ochotę, to po prostu tego nie publikuj, rozumiem], ale nie mogę się powstrzymać jak może wyglądać matczyny roller coaster: http://matkatylkojedna.blogspot.com/2013/03/dlaczego-nie-mozesz-byc-matka.html
Rękoma, nogami i synem się pod tym podpisuję!
Mnie też się zrobiło przykro czytając ten tekst. Też miałam kilka takich reakcji na ciążę, jedną z pierwszych: o boże będziesz gruba, nie będziesz mogła spać, będziesz ubezwłasnowolniona, itd itp, przestałąm słuchać przy obwisłych cyckach. WTF? nie mogłam tego zrozumieć, jakim prawem, ktoś się w takich sposób może odzywać i to jeszcze tak naprawdę obca mi osoba, która o ciąży dowiedziała się przez przypadek. Nie lepiej było jak urodziłam pierwsze dziecko – rodzicielstwo bliskości było mi bardzo bliskie, instynktowne wręcz i tu również było: śpisz z nim? a to normalne? jak długo jeszcze zamierzasz? a jak długo jeszcze będziesz karmic? przecież ma już 4 miesiące! czułam się jak jakaś wariatka.
ale na szczęście mam też koleżanki, które się cieszą macierzyństwem i są wspierające.
Bo ciąża mimo, że czasem upierdliwa jest super, ten cud jest niesamowity, który się w nas dzieje, a macierzyństwo jest cudowne i w ogóle :).
także głowa do góry! nie jesteś sama!!! wspierające kobiety też tu są! :)))
Piękny tekst :))) Nie dlatego, że tym razem się facetom upiekło 😉 Ale przypomniał mi się tekst z ostatniej imprezy komunijnej. Rozmowa kobiet nt. tego, kto jest przystojny; w koncu szwagier wstaje i mówi: „Jak słyszę, kto się podoba moje żonie, to się zaczynam cieszyć, że nie jestem w jej typie” :))) Trzeba wyciągać pozytywne wnioski :)))
po chiolere taki blog? widac ze nawet z brzucha robisz komerche
czym siem Radomsko,radsnie olewajac ciocie dobra rada,to ty wiesz najlepiej,bo to twoje brzucho,twja dzidzia i niech sie odfajkuja jak maja zatruwac takie fajne momenta.
Ola to ca napisałaś jest świetne !!! Przykre, ale prawdziwe . Ja nie jestem mamą i może nią nie będę, na tą chwilę powtarzam ,że moja praca jest moim dzieckiem i jest najważniejsza , ale na co dzień spotykam ludzi którzy mówią mi co mam robić jak mam robić i wszystko wiedzą lepiej i ZAWSZE zdołują!!! Pytają po co coś robię , mówią ,że się nie uda. Jeśli ktoś mnie pyta co słychać i mówię „wszystko ok 🙂 (pomimo ,ze czasami jest kurewsko daleko od ok !!!) ” patrzą na mnie zdziwieni – no jak to dobrze… ? Kiedyś nawet usłyszałam eeetam pieprzysz …
Moje życie prywatne jest również wielce interesujące i ludzie lepiej ode mnie wiedza jak powinno wyglądać i mimo 15 letniego UDANEGO związku, co słyszę eee tam.. to źle, to nie tak , nie no oni się nie kochają itp..
Miliony razy jak cieszę się z moich małych sukcesów znajdzie się ktoś kto mi tak dowali ,że się odechciewa . a ja ich pieprze i robię swoje . Radomska olej wszystkich . Ciesz się z każdej maleńkiej rzeczy z każdej minuty i każdej sekundy, bo one się drugi raz nie zdarzą . Ściskam Cię baaaaaaaardzo mocno, życzę Wam WSZYSTKIEGO DOBREGO ! Niech Wam się wiedzie jak najlepiej , ciąża będzie bezproblemowa , poród jeszcze bardziej dzieciak spokojny i mega zdrowy a WY ZAJEBIŚCIE SZCZĘŚLIWI :*
Nie generalizujmy, że wszystkie matki są takie, że tylko straszą. Moja siostra urodziła już dwójkę dzieci, planuje trzecie. Nigdy nie pozwalała żeby w ciąży traktowano ją jak niepełnosprawną (bo nie ukrywajmy, niektórzy mają takie zapędy w stosunku do kobiet „w błogosławionym stanie”), cieszyła się z każdego kopnięcia i na pewno nigdy nie straszyła innych przyszłych matek 🙂 Oczywiście, że ciąża to nie sama sielanka – musimy nagle nosić kilka kilo więcej i tak dalej, ale skoro już jest, to po co się dręczyć, że „ojej, będzie bolało”, „ojej jestem gruba, nie schudnę po porodzie”. Wszystko to kwestia osobistych doświadczeń i podejścia do sprawy, a umartwianie się nic nam nie da. Więc po prostu olewaj te dziwne kobiety, które zamiast wspierać, tylko Ci przeszkadzają (mimo, że skoro zostały już matkami powinny pamiętać, jak to było za pierwszym razem, kiedy wszystko było nowe).
Szkoda czasu na tego typu „dobre rady”. Należy cieszyć się życiem tu i teraz, a o to co będzie za tydzień lub dwa nie ma się co martwić. Każdy okres ciąży i macierzyństwa jest inny, w każdym śmiejemy się i prosimy Boga o coś innego. I cieszmy się z każdego dnia, bo inna reakcja jest chora.
Nie cierpie fałszywych słów koleżanek w pracy, wszystkich tych kobiet które widząc od poniedziałku jak wracam z 2 i pół letnim synkiem w tramwaju trzymając go żeby nie upadł i starając samej jakos utrzymywać równowagę żadna nie ruszy dupska i nie spyta czy może nie chciałabym z dzieckiem usiąść, dodając że jestem juz w widocznej drugiej ciąży
Popieram Cię w 100 %. Ja nawet kupiłam sobie książkę „Ciężarówką przez 9 m-cy”, która jest napisana na luzie i z dystansem. Sporo kobiet ją krytykowało a tak naprawdę bardzo fajnie się ją czyta tak, jak Twojego bloga. Co prawda ja jeszcze walczę o macierzyństwo ale jak mi się uda to zamierzam być najszczęśliwszą kobietą na ziemi. Pozdrawiam
Zapraszam do siebie
http://nieplodnosc-zmagania-wuk.blog.pl/
Moje dziecko jest już odchowane, ale wciąż pamiętam niektóre teksty życzliwych, wiedzących więcej, robiących wszystko lepiej itd. 🙂 W rodzinie mam dziewczę, którego dziecię jest 4 miesiące starsze od mojego. Kiedy rodziłam swoją latarośl ona już była wielce doświadczoną matką, która pozjadała wszelkie rozumy i miała najlepsze patenty na opiekę nad malcem :p Po roku, gdy wyszły niewielkie sprawy alergiczne, chciała układać mojemu dziecku dietę, bo wie lepiej od lekarzy, bo sama ma alergika i się naczytała i w ogóle bla bla bla 🙂 Oczywiście próby zachowania swej autonomii i przejawy choćby najmniejszej asertywności kończyły się obrazą majestatu, ale jakoś nie płakałam z tego powodu. Tego rodzaju ludziki nie są warte, by przeżywać stres z ich powodu, choć w danym momencie krew się gotuje 🙂 Ciążę zniosłam dobrze, starałam się być aktywna do końca, natomiast to, co mnie bolało najbardziej to to, że po urodzeniu stałam się dla innych przezroczysta. Byłam inkubatorem, przechowalnią. Potem liczyło się tylko dziecko, natomiast o moje samopoczucie mało kto zapytał. A ja nie przestałam być kobietą z zainteresowaniami 🙂 Trzymaj się dzielnie i ciesz się każdym dniem tego ciężkiego, ale też fajnego stanu, jakim jest ciąża. Pozdrawiam
Z reguły tak jest że , czyjeś szczeście innym stoi kołkiem w oku-ale z drugiej strony nie znam kobiety która przechodzi obojętnie wobec nowego życia które jest jakby też jej udziałem .Kobiety w ciąży sa silniejsze i podwójnie odporne na przeciwności losu – więc nie trzeba sie martwic na zapas
Pomijam patologie- tym osobom raczej trzeba pomagać aby dzieci nie lądowały w smietnikach i tym podobne…
Najwieksze jaja sie zaczną jak dziecko urodzi sie – Do dzisiaj dziwi mnie fakt , choć sama brałam w tej szopce udział i to jeszcze nie dawno – temat dziecięcych kupek jako przewodni.A tak serio – to wiadomo ma być zdrowe i pyskate, reszta jakos sie ułoży 🙂
Myślałam, że ktoś tak zajęty jak Ty nie ma czasu przejmować się takimi pierdołami! O ile nie trzeba spędzić 7 miesięcy leżąc w szpitalu i podziwiając dziury w suficie to ciąża jest naprawdę fajna. I tak szybko mija… Zamiast więc szarpać swoje cenne nerwy ciesz się brzuchem, jedz szparagi póki sezon i mniej te wszystkie światłe rady gdzieś.
JEDNA TYLKO JEST RADA! NIEEEEEEEEEEEEEE SŁUCHAĆ 😉
za chwilę po raz drugi będę mamą i po raz drugi od idiotek słucham co mnie czeka 😉 jakbym nie wiedziała… ba! nie dość, że wiem to jeszcze się nie zgadzam! 😉 macierzyństwo to ani słodkie pierdzenie ani tragedia! życie! normalne życie tyle, że z jeszcze jednym człowiekiem u boku 😉 nie ma co słuchać ani się przejmować „dobrymi” radami! tylko nieporadne wariatki czują się upoważnione do dawania takowych 😛
ps. najgłupsze teorie jakie usłyszałam
1. „jeśli matka mówi, że ani razu nie miała ochoty wyrzucić swojego dziecka przez okno t znaczy, że kłamie” ! ( na moją odpowiedź, że nie! nie miałam takowej nigdy i nie wiem czemu miałabym kłamać usłyszałam „no to jeszcze ci życie pokaże, jeszcze cię nauczy” – moje dziecko ma 2 lata i żyje nam się razem coraz łatwiej 😉 )
2. „kobieta, która ma dziecko dzięki cc nie wie czym jest poród nie ma prawa nazywać się matką” – a czy kobieta, która po 4 dniach walki o poród sn, z męczącymi skurczami słyszy, że dziecku spada tętno i trzeba ciąć nie ma pojęcia o porodzie? czy kobieta, która ze względu na stan zdrowia rodzić naturalnie nie może jest gorsza?
3. po porodzie przez miesiąc na dupę nie usiądziesz! zapomnij o spaniu na brzuchu! o spaniu w ogóle zapomnij! na dupie siedziałam, na brzuchu spałam caluśkie noce od początku bo dziecię me też się w nocy wolało wyspać 😛
4. jak zostaniesz mamą, to będziesz już tylko nią, zapomnij o pracy, pasjach, imprezach – do pracy wróciłam jak mała miała miesiąc – bo chciałam 😉 wtedy też zdecydowałam się na kolejny kierunek studiów 😉 o imprezach nie wspominam 😛
da się kobitki wszystko! to wasze życie i wy same zdecydujecie co dla Was ważne i czego chcecie! tylko nie słuchać rozgoryczonych kretynek 😛
I dlatego, choć było mi ogromnie trudno, moja sytuacja matki pozbawionej starszego pokolenia, bliskich koleżanek, sąsiadek, szwagierek i innych mamusiek, takie trio Chłop, Mały i ja plus zaufana lekarka, to było czyste błogosławieństwo. Nikt mi się nie wtrącał, nikt mnie nie straszył, nie zbijał mi dobrego humoru, jak się bałam, to wiedziałam czego, jak panikowałam, to szłam do lekarki, a nie do sąsiadki. Koleżanki w pracy próbowały, a jakże, miałam dla nich zawsze tę samą odpowiedź „To moje dziecko, moja odpowiedzialność i moja decyzja”. Żadnych forów, żadnych czatów z innymi matkami, a doświadczenie miałam zerowe, naprawdę zerowe. Parę książek, bo nawet internet wtedy był „na kartki” i dużo ruszania szarymi komórkami. Oczywiście zawsze spotykało się to z oburzeniem, ale dla mnie „zlot mam”, „spotkanie dzieciaczkowe”, pogaduchy przy piaskownicy były żałosną zabawą w „kto ma gorzej” i „czyje dziecko jest naj…” i omijałam je z daleka. I nie żałuję. Wszystkie osobiście nabyte doświadczenia zaprocentowały. Mogłabym się nimi dzielić, nawet napisać książkę, ale po co? Kogo to obchodzi, że miałam frajdę z macierzyństwa? Gdybym nie miała, ooo, to co innego. Kogo obchodzi, że syn wyrósł na nietuzinkowego, ale porządnego i pracowitego człowieka, w dodatku z pasją i talentem? Nikogo. Może, gdyby się stoczył… wtedy oczywiście.
Życzę Ci powodzenia, a jedyną radą, jaką chciałabym Ci przekazać po przeczytaniu tego tekstu, radą sprawdzoną i z głębi serca płynącą jest – popracuj nad formą swoich tekstów. Przeczytaj każdy ze dwa razy, pilnuj właściwego stosowania wielkich i małych liter, form gramatycznych, no i oczywiście ortografii. Wtedy ludzie będą Cię traktowali poważniej, a i Tobie będzie milej.
Hej
Ja na szczęście mam wiele dobrych dusz wokół siebie, które cieszą się z faktu ciąży zarówno mojej jak i swojej, więc dzielimy się razem spostrzeżeniami. i ogólnie fajnie nam się rozmawia.
Jednak jest parę osób które regularnie muszą mi dowalić ( w tym moja teściowa), ale są to inne rady. Otóż nie mogę juz słuchać tekstów typu TY TO I TAK MASZ DOBRZE, BO JAK BYŚ TAK MIAŁA JAK JA. Szlag mnie trafia, bo niby skąd ktoś ma wiedzieć czy jest mi dobrze. I przy pierwszej ciąży (teraz jestem już po raz drugi w ciąży) ciągle słuchałam:
1. Ty to i tak masz dobrze, bo dużo nie przytyłaś
2. Ty to i tak masz dobrze, bo masz mały brzuch, ja to dopiero miałam.
3. Ty to masz dobrze, bo ci nogi nie puchną, ja to nie mogłam chodzić itp.itd. Taki troche konkurs kto ma gorzej w życiu. Dosyć mam już tego uświadamainia mnie w zakresie mojego samopoczucia, więc rąbnęłam kiedyś tesciowej, że ciągle sie tylko użala nad sobą, i od tej pory cisza.
Pozdrawiam wszystkie ciężąrne:)
Zgadzam się też ich miałam dosyć i ich do niczego nie podobnych rad!! Już przestałam sie chwalić że jestem w ciąży bo zaraz słyszałam 'a wiesz że, w ciązy…’ ku..a każdej mimo moich usilnych starań udawało się przemycić do naszej rozmowy jakąś debilną radę:)) Popieram w 100% nawet ostanio do męża mówiłam że mamuśki są straszne…..
Radomska, ty pecha miałaś do koleżanek. Ja zupełnie nie pamiętam takiego traktowania.
No ale z drugiej strony nie mieszkam w Polsce, może to dlatego?
Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy, nie taki diabeł straszny 😉
TO DLATEGO 🙂
No cóż … czytam ten kolejny tekst i poza twoim szczęściem które rozumiem zastanawiam się czemu zakładasz że każda osoba która mówi Ci że jest troszkę inaczej niż Tobie się wydaje jest zaraz zła ? Może jest starsza od Ciebie … bardziej doświadczona ? Może to ty żyjesz złudzeniami. Ale jeśli taką drogę wybierasz to nie rób z tego Springera … siedź sobie tam gdzie jesteś .. ciesz się szczęściem i tyle .. a skoro udzielasz się na forum publicznym to MUSISZ zaakceptować to że większość z osób czytających to boli brzuch … ze śmiechu w jakim żyjesz złudnym świecie.
wiesz, ale kiedy wpuszczam ludzi do swojego domu, a blog to część czegoś MOJEGO, to pozwalam im na to, żeby powiedzieli, że nie wybraliby takich mebli, kolorów ścian i że sami urządzili by się inaczej. I ja to szanuję. ale kiedy ktoś wykorzystuję każdą drogę kontaktu, żeby przekonać mnie, że marnuję sobie życie, to mam prawo takiej osoby nie wpuszczać. Kiedy Tobie ktoś pluje w twarz, nieważne czy brat czy przechodzień, z pokorą stoisz i czekasz aż ślina ścieknie z twarzy, czy reagujesz? a jak reagujesz to już indywidualna sprawa.
Ja nie podważam zdania osób, które inaczej widzą SWOJE życie. Niemniej jednak tak, jak ja nie mam prawa pójść na czyjś ślub, nieważne czy gwiazdy filmowej czy znajomej i powiedzieć „ej, zmarnowałaś sobie życie, jestes skończoną kretynką i nic dobrego cię nie czeka!” -to samo działa w drugą stronę. Zawsze się znajdzie ktoś kto ma inny pomysł na swoje/twoje życie, ale to, co z tym zrobisz, to twoja sprawa. Ja reaguje tak, jak reaguje. Wykorzystuje zdarzenia ze swojego życia do tekstów, tu chcę pisać o okołomacierzyńskich refleksjach a nie o tym, że moje dziecko zrobiło zieloną kupę. Kiedy piszę o zaręczynach w konteście życiowych zmian i swoich refleksji na tych temat, to nie po to, aby ludzie śledzili moje losy jak Lucecity z serialu.
Rozumiem, że się komuś to nie podoba, ale żyjmy i dajmy żyć innym, po prostu.
masz prawo mieć SWOJE zdanie…
autorka takie prawo ma również!
przede wszystkim ma prawo jednak mieć w dupie co ty sądzisz na temat JEJ macierzyństwa!
i nie ma obowiązku słuchać czy czytać tego, że ktoś uważa jej decyzje za złe…
ma prawo tak uważać ale nie koniecznie musi zatruwać tym innych…
co mnie interesuje czy kowalska miała lekką ciążę i poród? że jej dziecko to diabeł i życie zmarnowała?
jej problem! skoro nie prosi o radę to jej nie daję i oczekuję tego w zamian! ot proste 😉
Radomska, to mój pierwszy komentarz u Ciebie. Trzymaj się dziewucho! Trzymaj się i pisz! Mamą jeszcze nie jestem, ale lubię Cię czytać, a sądzę, że ten blog bedę zaczytywała pasjami.
Na pohybel tym wrednym i zazdrosnym!
Ten blog to już przesada…. widac, że masz parcie na szkło…. zostaw sobie chociaz stan ciązy dla siebie… to sie nazywa prywatnosc…
ja, nie ty, decyduję o tym, co opisuję, a ty o tym, czy Ci to odpowiada i czy chcesz to czytać. moja prywatnosc ma się dobrze, dziękuję za troskę.
Wspaniały post! Co prawda jestem dopiero w drugim miesiącu i nie spotkałam się jeszcze z negatywnymi komentarzami osób trzecich, ale już teraz kiedy mówię komukolwiek, że jestem w ciąży, muszę prostować, że to nie była wpadka. A bo nikomu nie mówiłam, że planujemy dziecko. A po co miałam o tym mówić? A jakby się nie udało, to musiałabym słuchać tekstów w stylu „i co? Kiedy będzie bobas”. Ludzie z góry zakładają, że dziecko bez ślubu to wpadka. Nawet jeżeli jest się ze sobą siedem lat i na dodatek przed trzydziestką. Ja się cieszę, że udało nam się za pierwszym podejściem. Mój TŻ cieszy się jak chyba nigdy w życiu. I najbliżsi i życzliwi też się cieszą. I to jest ważne. A nie głupie komentarze osób, których opinia w ogóle mnie nie obchodzi.
I bardzo się cieszę, że będę miała brzuch i nikomu nic do tego. Ba, nawet jako nastolatka marzyłam o tym, żeby chodzić już z brzuszkiem (na szczęście na marzeniach się wtedy skończyło). I nikt mi tego nie odbierze, bo to czas mój i mojego okruszka. I przyszłego męża oczywiście.
Trzymaj się, Radomska. Na pewno będę tu wracać. 🙂