To jest bardzo tajemnicza sprawa. Raptem przed chwilą oglądaliśmy z Mario mieszkanie znajomych i zazdrościliśmy im tego, że włączniki mają na tyle nisko, że ich dziecko samo może się obsłużyć, a ktoś potajemnie poobniżał nasze i Lena do nich dosięga. To samo w windzie. Dam sobie głowę uciąć, że wczoraj nie mogła się przejrzeć, bo  nie sięgała. A dziś? Jak gdyby nigdy nic stroi miny i pyta, czy umaluję jej usta. 

Bycie perfekcyjną panią domu też mi nie grozi, ogar meblościanki. Kolejny rok zmagań i co? Ubrania nieustannie kurczą się w praniu. Pakuję kolejną paczkę i wspominam czas, kiedy śpiochy większe o rozmiar wydawały się  abstrakcją.
Przed momentem wystarczyło podsunąć jej łyżkę do buzi, a teraz zjedzenie klusek wymaga wygłoszenia orędzia filozoficznego. I zapewnienia, że to zielone, to żaden obleśny szpinak, tylko wymiociny zgnilaków.

A najgorsze, że nieustannie ulegam złudzeniom -że nic ważnego mi nie umknie. A umyka mi nawet to, co w chwili przeżywania wydaje mi się być nie do zapomnienia.

Robię co mogę.  Wpatruję się uporczywie i jak najdłużej.  Pstrykam setki zdjęć i nie mam w telefonie miejsca na nic  innego poza kolejnymi ujęciami robionymi  ukradkiem – jedno jest słodkie, drugie niewyraźne, ale zabawne, a na trzecim wygląda tak poważnie, jakby była co najmniej ze trzy miesiące starsza niż jest…!

Zarzekam się, że nie zapomnę, odtworzę w razie potrzeby ze szczegółami. Opowiem jej za 15 lat przy kawie, bo przecież z dzieciństwa nie pamięta się prawie nic, więc ja muszę dwa razy mocniej się starać, żeby to wszystko, co mnie tu i teraz zachwyca, kiedyś też było jej historią i rozckliwiało. A tymczasem? Zapominam.

Nie pamiętam już wszystkich złotych zdań i sytuacji. Nie dostrzegłam, kiedy buzia malucha nabrała rysów dziewczynki. Wiedziałam, kiedy zasypiała mi na klacie i w żaden inny sposób, a ja marzyłam o zrobieniu siku, że będzie mi tego brakować, ale dopiero w tamtym tygodniu, kiedy przypadkiem usnęła tak znowu, dotarło do mnie jak bardzo.

Wącham jej głowę. Nadal uwielbiam, ale już nie pachnie tak samo. Ona niby nadal cała moja, ale ta głowa coraz bardziej tylko jej własna. I to piękne, jasna sprawa, niech rośnie, kwitnie i podbija świat, po to to wszystko, tylko ta tęsknota trochę zbyt bolesna.

Chciałabym zapamiętać to wszystko. Bardziej i lepiej. Zdjęcia z czasu kiedy j8 3 lata czekają na włożenie do albumu. kolejne 1,5 roku ukrywa się w plikach i żeby je wywołać, musiałabym wydzierżawić jakiś magazyn. A przecież to wszystko, co takie dla mnie ważne, co tylko nasze, zniknie, jeśli zapomnę. Przecież ja muszę jakoś to ocalić.

Czasem pamięć rekompensuje mi niedoskonałości. Mimochodem podsunie jakiś obraz. Dziewczynka w podobnej czapce ni stąd ni zowąd przywoła wspomnienie wspólnego pikniku latem, a marudny chłopiec w tramwaju zasugeruje, że może kiedyś wcale nie było tak różowo, jak stara się mi wmówić wybiórcza, wygładzana przez upływ czasu, pamięć.

Nie wiem. Nie napatrzyłam się jednak na dołki w policzkach dość i na tyle, by mi ich nie brakowało. Pierwsze kroki za szybko stały się nieustającym biegiem i mój zachwyt nie wybrzmiał jak powinien. Mamy teraz tak mało czasu dla siebie, nie nadążam wyłapywać tego, co godne zapamiętania, czasem tylko zamyślę się, czy to nie syzyfowa praca matki, unieść to wszystko w sobie i nie oszaleć, że mija i nie wróci.

***

Bardzo mi urosłaś córeczko. Uważasz, że najlepsze śniadanie je się w stroju baletnicy, w kościele mieszkają księżniczki, a kapliczka to pudełko na Matkę Boską. Kiedy chcę pracować to mówisz, że “będzies mnie wspierać” i “tsymas kciuki”. Nie nadążam Kochanie. Jak dobrze, że jeszcze tak często lubisz ukoić moje smutki i po prostu, całą sobą, ufnie, jak wczoraj, kiedyś i mam nadzieję,że jutro, się przytulić.

Macie tak, że żal Wam tego czasu, co nie wróci?__________________________________________________________________

P.S. Nieśmiało przypominam, że jeszcze tylko do końca czerwca, korzystając z hasła RADOMSKA możecie zaprojektować swoje piękne fotoksiążki w formacie A4 pion lub poziom na stronie Colorland o 50% TANIEJ. Oprawić ulotne chwile i wspomnienia i ryczeć, że są przeszłością, jak ja Jeśli też ciągle odkładacie wywoływanie zdjęć “na potem” – to dobra okazja, aby zebrać się w sobie i w końcu to zrobić.
<KLIK> SPRAWDŹ, ZAPROJEKTUJ, A POTEM MI SIĘ POCHWAL Kod jest wielokrotnego użytku. Wykorzystać można go już w końcowej fazie transakcji i dodawania do koszyka!

Pierwszy wypad na kawę i ciacho z córą od rezygnacji z pracy. Zdjęcia: cudna ciocia Karolina z Forma fotografia @onicniepytaj.com

23 komentarze
  1. Kurde, Ola! Przecież ja jeszcze dzieci nie mam, a płaczę po tych Twoich tekstach… Boję się czytać, jak kiedyś będę mieć własne (dzieci, nie teksty), bo pewnie jeszcze bardziej mnie to wzruszy. Gwarantuję Ci za to, że Lena będzie miała co wspominać po takim dzieciństwie i za kilkanaście lat też na kawie i ciachu Ci o tych wszystkich pięknych momentach przypomni :)

  2. Olinek, przestaję czytać Twoje teksty! Bo kiedy myślę, że ogarnęłam tą tęsknotę za moim małym chłopczykiem, dziś już prawie 22 letnim mężczyzną, to Ty mi z takim tekstem wyjeżdzasz 😞 nie wiem czemu, ale dzieci stanowczo za szybko rosną, a do wnuków jeszcze trochę 😊😉 buziaki i baw się dobrze w Amsterdamie 😘

  3. Nie jestem Mamą choć planuję być, ale już teraz rozkładają mnie na łopatki takie rozmyślenia, jak Twoje… Ale nie dlatego, że ja będę kiedyś w takiej sytuacji, tylko dlatego, że w takiej sytuacji jest moja Mama. Najukochańsza, najlepsza Przyjaciółka… Ma już taką starą krówkę za córkę, a wciaż zdarza jej się patrzeć na mnie jak na małą dziewczynkę i za żadne skarby nie chcę jej tego odbierać. Życzę Wam takiej przyjaźni i wspólnych kaw za kilka lat. Pozdrawiam

  4. Mój syn ma już 16 lat ..nie wiem kiedy to zleciało :( Dzisiaj rano,razem oglądaliśmy zdjęcia z okresu jak miał 5-6 lat,przypadkowo odnalezione na jakimś dysku. On się śmiał z tego jak wyglądał a ja ukradkiem ocierałam łzy …

  5. Ola tu Ola :) właśnie tak wygląda życie. Uciekają chwilę okropnie….
    Już Ci raz pisalam na instagramie apropos matury….że byłam w 9 miesiącu ciąży. Dziś moja panna skończyła 12 lat i ja nie wiem kiedy to minęło. Mam mnóstwo zdjęć. Mnóstwo jej nadal robię. Ale tęsknię za zapachem mojego,małego, naoliwkowanego dzidziusia..Dziś moje Szczęście pachnie moimi perfumami, bo podbiera gad jeden :) no ale taka kolej rzeczy. Chyba cza sie przyzwyczaić :D:D

  6. Gdy odwiedzam rodziców, są takie dni kiedy proszę : “opowiedzcie coś jak byłyśmy małe !!” (mam starszą siostrę). I czasem padają słowa: “oj dziecko, ja już nie pamiętam”, ale gdy otworzą odpowiednią szufladkę w głowie to później nic tylko słuchać i słuchać i śmiać się aż brzuch boli 😀

  7. Cudo. Chwyta za serce😢❤ Może umknie Ci kilka lub kilkanaście momentów z Waszego życia i Lena tez nie będzie pamiętać wszystkiego ale dzięki tym tekstom będziecie miały możliwość odzyskania tych chwil. To pewnego rodzaju biografia. Trzymaj tak dalej. Pozdrawiam serdecznie ☺

  8. Mój syn jutro kończy 3 lata,a ja właśnie dzisiaj rozmawiałam z przyjaciółką o tym,że ten czas zdecydowanie zbyt szybko przelatuje nam przez palce. Ale jakby nie było,jakie te nasze dzieci nie będą duże,dla nas zawsze będą tymi maluchami :)

  9. Olinku, moje dzieci mają 25 lat i 12. I zawsze powtarzam, że każdy wiek jest piękny i ma swoj czas. Dzisiaj nie martwię się, że czas ucieka, tylko chłonę teraźniejszość i czekam na przyszłość. I spełniam marzenia. Również moich dzieci. Ma 6 lat: o ja ciee, mogę nauczyc go literek i odrabiac z nim lekcje. Ma 10 lat: ale super, może jechac na swój pierwszy 10-dniowy obóz. Teraz ma 12 lat i sam śmiga z kumplami po dworze, ma swoje tajemnice… u córki nie mogę doczekać się wnuka.
    A my z moim Kochaniem.. za chwilę jak za dawnych lat będziemy spedzac romantyczne wakacje we dwoje ❤ Każdy czas jest piękny! 😍

  10. Pociekla mi łza…mimo że mój dzieć dopiero 9.5 mies ma,a przecież ja wczoraj tego mojego kropka ze szpitala do domu przywiozlam a tu już prawie chodzi…Tak strasznie szybko pędzi czas że jak tylko przyłapie się nad rozmyslaniami o tym to serce boli.Pamiec zbyt słaba żeby to wszystko zapamiętać,zdjęć i filmików tysiąc,nie nadążam wywoływać,a i tak ciągle będzie mało!!Echhh..

  11. Przy sprzątaniu natrafiłam na buciki
    Czerwony malutki buciki mojej najstarszej córki. Nosiła go 14 lat temu stawiając pierwsze kroki. Zryczalam sie jak głupia nad tym budzikiem. Ze juz nigdy ze juz dawno ze juz nie wróci. Z wiekiem tęsknotą jest co raz mocniejszą. Mimo ze mam trójkę i czasami serdecznie dosyc. To tęsknię. Bardzo. Piękny wpis.

  12. Ja uważam, że nie powinniśmy być smutni, że nie pamiętamy wielu rzeczy. To co było, wiadomo – nie wróci. No chyba że właśnie w naszych wspomnieniach. Pamięć jest wybiórcza, zapisuje co chce, ale myślę, że najbardziej warto żyć tym, co jest teraz, teraźniejszością. Bo gdyby chciało się pamiętać wszystkie godziny z każdego dnia, każdego roku swojego życia, nie byłoby czasu na bycie tu i teraz! Jak ktoś wyżej napisał – każdy czas jest piękny. Czasem miło jest przysiąść i powspominać, ale nie powinno się chyba smucić z tego, jak wiele nie pamiętamy, a cieszyć z tego, ile było nam dane zapamiętać ;)
    Pozdrawiam

  13. Kiedy planowałaś weekend z czytaczkami w Magellanie, pisałam, że mnie nie będzie bo to blisko terminu porodu. Jestem mamą niecałe 3 miesiące, a już wiem to, o czym piszesz, mianowicie, że czas leci zbyt szybko. Często mówię o tym mężowi, uczulam: nie patrz w tv, odłóż telefon, ta chwila już nie wróci i ona nigdy już może nie podnosić główki w ten sam sposób, jutro może już umieć inaczej. Wyrosła z dwóch rozmiarów, zaraz trzeci będzie do spakowania, a ja nadal nie wiem kiedy to się dzieje. Na początku, trochę w obawie o jej spokojny sen, a trochę przez cheć zapisania w pamięci jej śpiącej nie spałam i potrafiłam gapić się prawie całą noc. Wspólnie z mężem podjęliśmy decyzje, że będzie naszym jedynym dzieckiem, ale są chwile, kiedy w głębi myślę, żeby przeżyć to jeszcze raz. Gdyby można było przewijać te chwile i znów odtwarzać je w głowie – nie miałabym czasu, bo teraz muszę oglądać kolejne. Po latach wielu nie będę umiała odtworzyć w pamięci, ale chętnie wtedy zapytam co ona pamięta – wiem, że moja mama uwielbia słuchać moich opowiadań z naszych wspólnych chwil.

  14. Ja mam tak samo. Nie wiem kiedy to leci a jest tak na prawde. Niedawno patrzalam na 4.5 córeczkę i zastanawiam sie gdzie je lysa glowka ? Teraz zaslniaja ja piekne wlosy . Kiedy ona tak urosla i jak to sie stalo ze nie zauważyłam ze jest 2 razy wieksza niz jak sie urodzila. Jak potrafi byc madra i mnie zagiac jednym zdaniem, pytaniem. Zastanawiam sie dlaczego juz nie pamietam jak to bylo gdy usypiala na mnie a mi sprawialo to przyjemność i zal bylo odlozyc. Teraz gdy sie tak zdazy nie mam czym oddychac 😂😂

  15. Aa Radomska! Z reguły to ja płacze, ale ze śmiechu jak Cię oglądam. A teraz?! Jakie to prawdziwe i tak bardzo łapie za serce! Trzymam mocno za Ciebie kciuki!

  16. Oj Olinek Ty to umiesz rozłożyć na łopatki… Moja córeczka zaraz 2 miesiące a przecież dopiero była w brzuszku jak byłyśmy na Piotrkowskiej i martwiłaś się żeby nie zmarzła no i żebym tam nie urodziła 😀 A synek juz 2 latka… Kurcze chwilo trwaj!!!

  17. ja jako mama najslodszego na swiecie 4-latka tez ubolewam ze zapomninam (a wydawalo mi sie ze niektore wydarzenia sa po prostu wyryte w marmurze). Pocieszam sie ze najwazniejsze to to ze cala radosc przezytych razem chwil gdzies w nim zostaje, buduje jego szczesliwe komorki a zakochane spojrzenia rodzicow pozwola mu wyrosnac na pewnego siebie, szczesliwego czlowieka :)

  18. Patrząc na moją siedmiolatkę zastanawiam się kiedy tak urosła przecież dopiero szļa do przedszkola, patrząc na mojego roczniaka myślę przecież dopiero co go urodziłam… Czas nie płynie on zapierdala, a nasze dzieci rosną, a my coraz piękniejsze 😀

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.