rodzinaJest taki czas w roku, kiedy co drugiem, statystycznemu Polakowi pęka wrzód na żołądku, a co trzeci się niezwykle upierdliwym wrzodem, ale na dupie, swojego współmałżonka się staje. Nieee..Kto nie spędzał nigdy urlopu z rodziną, ten jest zdrowszy psychicznie i głośniej jęczy, że nic piękniejszego niż zaciskanie wspólnych więzów rodzinnych na urlopie nie istnieje.  Kto był, temu to zaciskanie więzów  kojarzy się przyjemniej-  z zamachem na swoje życie poprzez powieszenie z rozpaczy ;]

No ale przyjmijmy, że nie ma cudniejszego widoku niż  dzieciory napieprzające się szpadelkami i wyjące z powodu piachu w oczach i nadmiaru miodu w dupskach. Kto ma rodzinę i  spędzał z nią wakacje ten wie, że przygotowania nie dobiegają znacząco od tych, które towarzyszą uczestnikom misji w Afganistanie. Każdy pakuje się w pośpiechu,choć połowy rzeczy na miejscu nawet nie dotknie i boi się,że nie wróci żywy ze starcia z wrogiem na obcym terenie. Lata ewolucji i instynkt przetrwania pozwoliły jednak wypracować ludzkości pewną strategię. Beznadziejną.

Wybór miejsca

Najlepiej gdyby było tanio, ale luksusowo. Z dala od ludzi, ale niedaleko sklepów, knajp, centrum rozrywki.  I w ciszy. Tak, żeby człowiek mógł spokojnie głośno disco polo posłuchać. Z masą atrakcji, ale przede wszystkim relaksująco. Z ofertą dla dzieci, żeby się choć na chwilę czymś zajęły i odczepiły. No ogólnie to żeby rodzinnie przyjemnie było- czyli z zakwaterowaniem w oddzielnych pokojach, budynkach i miastach dla każdego z członków.

Ludzie poszukujący miejsca idealnego wciąż są sfrustrowani i nieusatysfakcjonowani. Pesymiści już dawno zabukowali noclegi nad Bałtykiem. Bierni mają w dupie i wszystko jedno gdzie spędzą urlop i tak nie odpoczną i nie będą zadowoleni. Dlatego jeżdżą w ciemno co roku- za każdym razem dziewiczo zadziwieni – tłokiem, cenami, pogodą i swoją naiwnością…

Kluczem do udanego wypoczynku jest jednak zasada “nie ma jak u siebie” – czyli spędzenie 14 dniu w pustym mieszkaniu, ba, bloku, kiedy najbliżsi uprzykrzają życie teściowej, a sąsiedzi, jak reszta Polski, okupują Zakopane i Sopot.

Wybór terminu

Dogodny termin urlopu to zawsze, ale to zawsze termin kolegi z biura. Latem nie ma się sensu szarpać o daty. Opcją jest wyjazd jesienią lub zimą- taniej, ciszej, oryginalniej… Neee.. to głupie, na co mielibyśmy narzekać? Poza tym ciężko byłoby znieść wakacyjne urlopy współpracowników przy jednoczesnej konieczności odwalania za nich całej roboty.  Z landrynkiem, zamiast świadomością zemsty na osłodę. Niet, decydowanie rzućmy się wszyscy na początek lipca, pozabijajmy o centymetr plaży.

I nieważne kto wybiera daty- kobieta czy facet. Jak facet, to wszystko będzie jego winą. Jak kobieta- bez zmian, bo jej na to pozwolił. C’est la vie!

Wybór towarzyszy

No co? Przecież można przecież być po ślubie 20 lat i nadal się dziwić, że się taką wiedźmę za żonę wzięło i spędzać z nią urlop trzeba. A dzieci nie wszystkie są własne, wic przed urlopem trzeba to sprawdzić,  a na koniec dopilnować, żeby swoje, albo chociaż grzeczniejsze, zabrać ze sobą do domu..

Eeee.. Dobra, koniec ściemy i hejtowania na siłę. Jak jestem szczęśliwa i mózg zostawiam w pościeli po szalonej nocy z córą, nie mam siły pluć jadem.

Bo prawda taka, że jadę na swoje pierwsze w życiu, prawdziwe, rodzinne wakacje. I jestem autentycznie radosna i podekscytowana – od tygodnia powtarzam w głowie

“weź polar i łyżwy, jedziesz nad Bałtyk”,

“nie zapomnij skarpetek, klapków pod prysznic i dziecka”

Taaaakk… Moja Córa będzie żarła piach, wydłubywała sobie oko szpadelkiem, zatruwała mi i innym urlop, a ja za cholerę nie odpocznę, nie wyśpię się, nie zrelaksuję, ale umrę z zachwytu, dumy i zmęczenia! Będę musiała robić to wszystko,co w domu, ALE NIE W DOMU! Czy to nie piękne i szalone?!

Myślę, że obrzydnie mi to szybciutko, więc wtedy zgłoszę się z jakimś autentycznym hejterskim tekstem! Bo za miła i za łagodna się robię. Chyba przekwitam o.O

Wyjeżdżamy za kilka dni i tylko na kilka dni – Dubaj przełożyłam, nie chciałam, żeby blog ucierpiał, ludzie czekali i Paryż był zazdrosny. Taka już jestem, nic nie poradzę.

A Wy gdzie szuracie? Dajecie radę odpocząć z oseskami? Jakieś rady? recepty? Hę?

24 komentarze
  1. Trzymam kciuki! A piasek ma podobno właściwości “oczyszczające” ;D Choć w tym wypadku bardziej przeczyszczające. ;p Tak czy siak, czekam na ziliony zdjęć!^^ Ja mam pseudo urlop tydzień przed i po weselu, więc będę raczej przed biegać jak dzik i powtarzać że nic się nie uda, w kiecę się nie zmieszczę, męża zgubię idt, a po weselu będę miauczeć że już po imprezie a ja nic nie pamiętam (słyszałam kilkukrotnie, że panny młode ze stresu nie pamiętają nic z wesela, przypominają sobie z czasem….) Oh yiss ^^ (teraz kościelny i wesele, wcześniej był ślub po cywilnemu, stąd ta panika :D)

  2. Pani! Chcesz Pani mieć te wszystkie nadmorskie atrakcje, jedź do Dźwirzyna w środku sezonu. Pieśń ” Orły, sokoły, hej, hej! ” o drugiej w nocy murowana. Naucz się, Radomska, tekstu bo będziesz odstawać. Przyjemnego odpoczynku Wam życzę, mimo wszystko. Buziaki dla Lenonka. Marta

  3. Tak samo myślę a że jestem masochistką to jadę na tydzień na Mazury żeglować na łajbę z dwójką dzieci swoich lat 11 i 7 i jeszcze dwójką kuzynki. Ha ! Masakra nie ? Jak się zmęczyć to mocno. Tak jak mówisz trza będzie zrobić wszystko co w domu tylko bardziej hardkorowo (na mniejszej i wilgotnej przestrzeni a do tego chemiczny kibelek) Już nie mogę się doczekać ;)

  4. Rodzinne wakacje to sama rozkosz. Adrenalina stale na wysokim poziomie. Codziennie jakiś spinak, a to z dzieckiem, a to ze współmałżonkiem, ale nic to. Najważniejsze, że inny widok za oknem i że pralka razem z koszem prania, względnie góra rzeczy do wyprasowania, okna do umycia i kafle do wyczyszczenia zostały w domu. Powodzenia.

  5. Śmiało możesz mówić w chwili rozpaczy, że to twoje ostatnie rodzinne wakacje i już nigdy więcej… I tak w przyszłym roku pojedziecie razem. Uważaj tylko, żeby podczas ataku szału nie powiedzieć mężowi o jedno słowo za dużo, bo to czasami dosyć trudno naprawić i zadra pozostaje na lata. Wyobraźnia ludzka w nowych miejscach potrafi być wyjątkowo kreatywna. Mózg ludzki działa jakoś tak, ze po paru latach złych zeczy się nie pamięta. Przez to czasami nie pamięta się niektórych wakacji :-) Na szczęście pozostają zdjęcia, które zawsze są cudowne. Powodzenia i żeby po latach było co wspominać z wyjazdu…

  6. Radomska, ciesz się że wogóle jedziesz gdziekolwiek :) Ja miałam plan na Dubrovnik- zabrać tylko dziecko swe 2letnie, siostrę i jej syna 10letniego i na 3 dni tam pojechać. Faceci nasi mieli zostać w chałupach. A skończyło się na planach bo u siostry remont łazienki nagle wyskoczył a u mnie wyrzut sumienia, że ja pojadę a mój facet co na nas pracuje zostanie w domu pracować nadal. I skończy się na tym że pojadę na weekend do siostry i skoczymy do Zamościa do zoo i do aquaparku i wrócę do domu. A w inny weekend pojedziemy do mego konkubenta ciotki i tam będę mogła się zrelaksować przy butelce z 40% :D

  7. Śmiało możesz krzyczeć, że już nigdy więcej nie pojedziesz na wspólne wakacje. I tak w przyszłym roku wspólnie wyjedziecie. Najważniejsze, żeby w chwili histerii nie powiedzieć mężowi o jedno słowo za dużo, co jest dosyć łatwe w nowych miejscach, a zadra, która wtedy powstaje, może być trudna do naprawienia. Na szczęście mózg ludzki działa jakoś tak, że po latach nie pamięta się złych chwil, a zdjęcia są zawsze cudowne. Powodzenia i żebyście jak najwięcej pamiętali z tego wyjazdu :-)

  8. “Będę musiała robić to wszystko,co w domu, ALE NIE W DOMU! Czy to nie piękne i szalone?!”
    Kwintesencja urlopu NIE ALL INCLUSIVE choć mój mąż raczej tego nie rozumie… ;)
    POWODZENIA życzę! Mnie też dopada powoli stres wyjazdowy (pierwszy we troje) więc trzymam za Was mocno kciuki.

  9. Bedzie pieknie. Trawa wykoszona, na grzadce kwitna nagietki, porzeczki uginaja sie pod ciezarem owocow. Z czarnych zrobie naleweczke. Rozgrzewa w niepogode, pomaga leczyc przeziebienia i katary. Na balkonie zamontowalam parasol, pod nim lezak. A wam zycze udanego urlopu. Usciski.

  10. Ja sobie przed ciąża wymarzylam, ze dwutygodniowy urlop tacierzyński, to na bank z dzieciakiem trzeba w jakieś piękne egzotyczne miejsce jechać. Bo tak bedzie cudnie, romantycznie, katalogowy. Cała ciąże o tym myślałam,wymarzylam. Po porodzie w napłynie hormonów, bilety wykupilam, bo przecież dziecko za te pare msc, już nie płacze, przesypia noce, a ja karmić piersią już nie będę. Zbliża sie nam upragniony wyjazd za trzy pensje, a ja mam łzy w oczach, bo dzieciak dalej płacze, nocy nie przesypia, uczulenie na owoce morza ma, a ja go dalej cycem karmie, wiec chyba z głodu umrę na tych moich pięknych wczasach, jeśli wcześniej przeżyjemy lot 15h…No cóż odpoczniemy w domu…, święta racja Radomska

  11. W tym roku zostaję w domu, ale najczęściej wyjeżdżam nad nasz Bałtyk. Mam swoje miejsca, gdzie jest luzik i nawet jak człowiek natyra się tak jak w domu, to jakoś udziela się od innych (a tych innych, żeby było jak najmniej) atmosfera błogiego lenistwa, nie przejmowanie się fryzurą, ubiorem, każdy chodzi jak mu pasuje i nikogo nic nie dziwi. Bardzo żałuję, że w tym roku tego luziku nie zaznam. A tobie życzę miłego wypoczynku. Moim zdanie najważniejsze na urlopie, to nie zmuszać się do niczego i unikać dużych skupisk ludzi, bo tych w nadmiarze w życiu codziennym.

  12. Dom, ogródek, basen. Podwórko, brud, szczęście, jakieś papu, jakieś mydło by się Młody skorupą nie pokrył. Czereśnie na śniadanie, maślanka z sadzonym na obiad, jakaś tam kolacja czy cuś. Przeszczęśliwam!

  13. Ja w zeszłym roku pierwszy raz jechałam na rodzinne wakacje. Wybór padł na góry. Nabylismy drogą kupna nosidełko turystyczne i heja tatry nasze! Nawet na Kasprowy sie wczlapalismy i problemu nie mial połówek z dzieckiem na plecach tylko ja… w tym roku cfaniakujemy. Początek września spedzamy w turcjii no bo pod koniec września Zośka kończy dwa lata a przecież poniżej drugiego roku życia za dziecko sie nie płaci :-P

  14. Witam serdecznie,
    Na urlopie najważniejsze jest pozbycie się oczekiwań, że będzie wspaniale, że pogłębi się miłość, że pozna się wspaniałych ludzi, że będzie pogoda, że mężczyzna będzie czuły, że jedzenie będzie pyszne – jak podejdzie się do kwestii urlopu na luzie bez nadmiernych oczekiwać i postawą co będzie to docenię i będzie to urlop od narzekania, nadzieja, że urlop się uda rośnie…
    Ja życzę Tobie dużo dobrego nastroju bo ten warunkuje wiele i abyś wypoczęła jak lubisz – cokolwiek dla Ciebie oznacza…
    pozdrawiam
    dobrycoach.bloog.pl

  15. Ja zazwyczaj wypatruje jakiejś oferty last minute; bo ponoć tanio i dobrze – nie zapome jak kiedyś znajomy wręczył mi klucze od swojej działeczki – abym w ciszy wypczęła z dzieckiem prezez 3-4 dni a ja nie wiedziałam czy się cieszczyć czy płakać, bo pakować sie na 4 dni to jak na 4 tygodnie. Na dodatek mój karawan po drodze się popsuł bo jechałam autostradą i silnik tego nie przeżył , i w efekcie moje tanio wyszło drogo :( .
    W tym roku już niczego nie wypatruje, co najwyżej ładnej pogody , pod grusza jest u mnie piękny cień :)

  16. Kiedyś to się jechało.Paliwo,gaźnik,aparat zapłonowy,świece,olej,kartki na paliwo,przeguby,klucze,taśmy,kanister z benzyną,do tego jeszcze trochę bagażu i w drogę 200 czy 300 km.To była wyprawa!!!!!Dziś kluczyk ,stacyjka i w drogę.

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.