…but still good enough! Seszeli nie było, rejsu też nie, za to elementy choroby morskiej i bełt [Lenona] wzdłuż i wszerz nowiusieńkiej kanapy, owszem. No ale znamy się nie od dziś – wiecie świetnie, że ładnie, światowo i zgodnie z planem to nie u mnie. Czy mimo to zamierzam marudzić? Szok! Nie.

Jedni przed urlopem stawiają sobie za cel zwiedzenie świata, zaznanie luksusów, zrealizowania przeambitnych planów. Inni na hibernację i totalne nicnierobienie. Radomska na… normalność bez wrzucania trzeciego biegu. Choć tłumy rwą się na szczyt ja chciałam po prostu nie musieć rwać się do roboty, do kuchni, do dziecka, do obowiązków. Tego potrzebowałam, a słuchanie swoich potrzeb to jest moja nowa pasja.

Niespełna 4 lata macierzyństwa oduczyły mnie snucia planów, więc gdy dziecko w dniu wyjazdu na biedowakacje na jakimś nadjeziorskim pipidówku, postanowiło pierwszy raz zasmakować niewdzięcznego chorowania w środku lata, przełknęłam to jak landrynkę – stracony za wywczas zadatek przefiltrowałam przez swój mózg powtarzając: nie rycz, rocznie na pewno więcej pierzesz przypadkiem w pralce.

3 urlopowe dni w czasie największych upałów i zamknięciu z marudnym, gorączkującym dzieckiem, to lekcja pokory, jaką wbrew naszej woli, los uznał za potrzebną. Boże Ty mój, drugiego dnia wyjście na znienawidzony plac zabaw jawiło się nam jak cud i jedyny ratunek przez unicestwieniem, a ledwo tydzień wcześniej płakać nam się chciało, że spędzimy tam 3/4 urlopu. Psikus.

Nie było wojaży. Nie ma zdjęć z pięknymi widokami, akumulatorów naładowanych na cały rok tym bardziej, bo jakbym się w tym relaksowaniu rozpędziła, to by mnie wołem nie zaciągnęli do roboty. Co było zatem? Wstawanie koło 6, ale po to, żeby się pomigdalić w kołdrze, niespiesznie i zrobić spokojnie pierwszą kawę. Delikatne nadrobienie w kilku odcinkach serialu i posiadówka do późna, na co normalnie sobie nie pozwalam, bo niewyspana jestem gorsza od reklam tamponów w telewizji. Raz spałam do 10, innym razem zrywałam się o 5, by ciszy poczytać wiecznie-czekającą-na-to-książkę. Miałam czas wybrać kilka rzeczy do MOJEGO POKOJU i czekam na dostawę biurka oraz kanapy jak gimnazjalistki na wyniki testu ciążowego. Wywołać 200 zdjęć, rozczulić się milion razy, a nawet zastygnąć kilka razy w pozycji horyzontalnej z głębokim przekonaniem, że nie istnieje wyższa forma szczęścia niż ograniczenie się do oddychania.

Miałam okazję pohulać, zrobić coś dla ciała i wyglądu albo olać to wszystko i tańczyć jak Maserak z mopem. Odwiedzić rodzinę, której nie odwiedzałam od 2 lat. W końcu wybrać się do lekarza, poddać zabiegowi, który wisiał nade mną od lat i wkurzyć się, że byłam taka głupia i zwlekałam.

I ostatniego dnia, kiedy to o godzinie 10:00 nie jestem po 2 kawach i 10 mailach, w czasie seansu “Arielki, małej syrenki” oraz malowania sukienek modelkom stwierdzam – że udało mi się więcej, niż oczekiwałam. Zwolnić, docenić, być w jednym miejscu, przemyśleć parę spraw. Jeszcze pięty zdołam ogarnąć i sama wykroję sobie order z ziemniaka, słowo daję!

I wiem, że to nie tekst z serii tych, co urwą wam pośladeczki, ale dla mnie jest ważny i oznacza krok milowy w mojej pracy nad sobą. Ze dwa lata temu nawet na Jamajce narzekałabym na piach w butach, a dziś tak mnie cieszy to, co mam, że nie mogę wyjść z podziwu i ten poniedziałek też jakoś przełknę, z godnością. Niczym obrzyganą kanapę. A co!

A jak tam Wasze wywczasy? Seszele, trele morele czy po radomsku? :)

Nagrywając tego vloga nic a nic nie kłamałam…

 

20 komentarzy
  1. Moje wywczasy …..pierwsze od trzech lat , wymarzona , wyśniona i wytyrana Teneryfa na początku lipca . All innclusive , cudownie spędzony czas z rodziną ….Po 10 dniach urlopu wracam opalona z naładowanymi akumulatorami i głową pełną pomysłów do pracy…..wpadam do gabinetu szefa który patrzy na mnie wzrokiem zbitego psa ….redukcja etatów ….pracujesz do końca sierpnia . Królestwo za wakacje po Radomsku i powrót do pracy po Radomsku . KURRRWA .

    1. Przynajmniej byłaś na Teneryfie z wolną głową. Życie jest nieprzewidywalne, nie wiadomo, czy za rok pojedziesz, a tego, co za Tobą już Ci nie zabiorą ;-) głowa do góry! Adrenalina też jest czasem w życiu potrzebna! :)

  2. U nas bez wakacji. Ja bez urlopu bo wróciła do pracy w maju.. Więc trochę jakby nie wypada… A Mój Ślubny wziął urlop po to by zapierdzielac na remoncie u sąsiada… Tak o to Ci wyglądają Nasze Wakacje 😁👍 i wcale się nie żale… Przyjęła to jako koleje losu… Kiedyś pojedziemy… Kiedyś napewno spędzimy urlop na jakimś zajebistym wypizdowie… Ale to KIEDYŚ (jak mawia mój szef… KIEDYŚ dla jednych teraz dla innych Nigdy)

    A tak na poważnie to śledzę od niedawna twój profil i chciałam podziękować bo zajebiscie dużo uczę się od Ciebie.. Dystansu do ludzi… I tego co się zdarza. I nawet tego że choroba dziecka na urlopie to nie musi być koniec swiata a zafajdana kanapa… To mały miki 👍👍

    Dziękuję i proszę o więcej… I częściej 😁

    1. miło mi, pracuję nad tym, żeby się nie dać skopać dniu powszedniemu, to, że inni to lubią BAAARDZO mi ułatwia sprawę :) ściskam, p.s. pomysl o tej fortuie zaoszczedzonej na gofrach!

  3. Od piatku mam urlop!!! Wyczekany, wypatrzony, wyteskniony 😍😍😍 najpierw u ‘tesciowej’, nastpenie u mamy! I co? Bedzie najlepiej pod sloncem :)))

  4. U nas po Radomsku 😉 No i też dobrze. Przynajmniej się wyspałam, przeczytałam zaległe książki, obejrzałam zaległe seriale na Netflixie. A i dziecko obwieźlismy po okolicy żeby miało świadomość piękna własnego regionu. To były naprawdę fajne wakacje 😀

  5. My tez nie byliśmy w tym roku nigdzie, ale przeanalizowalam sobie nasze wakacje i stwierdziłam, ze było super😀 Naszą pięciolatka pokochała historie bo zabralismy ja za okoliczne zamki, wiele rzeczy zrobiliśmy po raz pierwszy – jak np jazda rowerkiem wodnym😀 okazało się, ze uwielbia zwiedzać i ….strzelać z łuku😉

  6. Mieszkam za granicą wiec na wakacje to tylko kierunek Polska! Ja patrząc na Twoje wakacje byłabym najszczęśliwsza! Nawet posunę się o stwierdzenie że zazdroszczę.
    Mój przypadek: wizja kilkutygodniowego pobytu u mamy a rzeczywistość to wypadnięty dysk dokładnie w urodziny dziecka, upały kiedy tu leżysz w łóżku zwijając się z bólu i szalejące dziecko, któremu się nudzi… i co kto miał lepiej? Czuj się szczęściarą 😋

  7. Czytam, czytam bardzo i czekam na nowe jak grzyby na deszcz.
    Moje seszelki w tym roku jak i w zeszłym to wrześniowe chłody nad Bałtykiem, plus tego że ja jadę jak już wszyscy wrócili, minus że hebanową opalenizną w korpo nie zachwycę

  8. Życie jest piękne z gorączką czy bez niej, z ospą jak u nas też ;) ja czekałam całe wakacje na urlop który zaczyna się dokładnie jutro, pogodo bądź łaskawa. Pozdrawiam.

  9. Przyznam sie bez bicia. Wakacje u mnie skonczyly sie, kiedy stuknelo mi 17 lat i bylam za stara na obozy organizowane jeszcze z pracy mojego taty. Jako kanikuly traktuje kazdy dzien kiedy nie zrywam sie do pracy, kiedy zegar wybije 03:40, a moja corka nie wola ciagle mamo, pipi zrobilam; mamo, daj tablet; mamo ide na gore; mamo…. Gdyby ktos dal mi dwa tygodnie takich katalogowych wakacji all inclusive, chyba bym podziekowala i poszla spac. Czytajac Twoj tekst, widzialam swoj urlop, ktory zaczynam 22.09 i trwa on zawrotne poltora tygodnia. Nie, nie jest to wcale zle. Lubie takie urlopy, wolne, byczenie sie, jak zwal tak zwal. Czy naladuje sie na kolejne miesiace? Nie sadze. Czy bede miala spokoj? Kiedy i gdzie, ja sie pytam. Z trzylatka prowadzana codziennie do przedszkola? Nie, no co ty. Wazne, ze Tobie dal cos ten urlop, a reszcie jak nie pasuje, to niech sie nie intetesuja bo kociej buski dostana. Pozdrawiam.

  10. Mądre, ciepłe i prawdziwe słowa :) A ja tylko stwierdzam: dzień bez Oleńki Radomskiej to dzień stracony! Naprawdę. Nie kłamię. Uściski!!

  11. A ja muszę się pochwalić, choć nie jestem matką, choć nie mam tyle na głowie co wy, że w koncu od trzech lat udało mi się wybrać na wakacje. Może nie wymarzone, bo również biednie- nad polskim morzem. Jednak to były najlepsze wakacje jakie w życiu spędziłam! Okazało się, że odstresowana to ja potrafię być nawet miła no i nawet jestem skłonna do kompromisów.

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.