Ludzie, którzy tego doświadczyli powtarzali nam, że ten dzień nadejdzie. Nie wierzyliśmy i niejednokrotnie straciliśmy już nadzieję. Przespana noc? Ciepły posiłek, cisza i wolny czas? Każda religia potrafi opętać, przywykliśmy do myśli, że istnieją ludzie żyjąc urojeniami pt. wolność odzyskana, sikanie wedle potrzeb, a nie możliwości, batoniki, których nie trzeba będzie wkładać do ust w całości i rozpuszczać śliną tak, żeby dziecko nie zauważyło, aż tu nagle. To się stało.

Nie zrozum nas źle, nie jesteśmy opętani rodzicielstwem, widzimy świat poza dzieckiem tylko nadal się zastanawiamy, czy chcemy go zdobyć wiedząc, że na szczycie będą frytki i 4-latka na barach z bolącymi nóskami. Korzystamy z usług żłobków, przedszkoli, babć, zdarzało się nam już wyjść na kilka godzin, nieśmiało zaplanować więcej, ale nigdy tak… Po prostu. Bez ważnego powodu. I raptem 3 lata i 10 miesięcy od chwili, kiedy usłyszeliśmy jej pierwszy skrzek, zostaliśmy sami w mieszkaniu. Bo Lena jest na swoich pierwszych wakacjach. Kiedy piszę ten tekst jej babcia odkreśla za kanapą pierwszą kreskę i odkrywa, że jej asertywność została dokumentnie zrównana z ziemią małą syrą w rozmiarze 25.

O matko, czego to mieliśmy nie robić! Gdzie nie pójść i czego nie zobaczyć, ale…Wszystkie knajpy,  w których pragnęliśmy zjeść w ciszy ciepły posiłek, oddaliły się dziwnie o jakieś 50 km. Ambitne plany stwierdziły, że nie muszą już wywierać presji. I rozdarci pomiędzy – wypraniem pościeli, czyszczeniem balkonu, romantycznymi chwilami tylko we dwoje, postawiliśmy na to, co kochamy i potrzebujemy najbardziej. Regenerację. Ja poszłam spać, Mariusz gra w grę. I niby fajnie, ale dziwnie.

Dalej było już tylko bardziej nieswojo. Przez cały dzień nie powiedziałam tysiąc razy “chodź, mama ucałuje”, “zaraz zbije krzesło za to, że Cię przewróciło”, “Jezu, dziecko, ZARAZ PRZYJDĘ”, “Lenka, zjedz”, “Mówiłam, żebyś tak nie robiła”. I okazuje się, że mam bardzo ubogie słownictwo. I nadrabiam, silę się na jakieś:

“Mariusz, nie sądzisz, że wszechobecna w kulturze popularnej degrengolada i hiperbolizacja rzeczy prozaicznych i banalnych, które nagle urastają do rangi etosu, to lekka przesada?”Popycham swoje refleksje w głąb jamy ustnej i duszy chrupką, bo świat nie jest jeszcze na nie gotowy, a Mariusz nie słucha. Chrupką, której nikt mi nie wyrywa.To egzotyczne i niezwykłe uczucie, którego nie kupisz w żadym biurze podróży i w ramach żadnego all inclusive…

W Biedronce chciałam się zabawić jak zawsze, ale gra w “misja poszukiwawcze” zupełnie nie jest zabawna bez 4 latki. Ludzie dziwnie patrzą, kiedy mówisz do swojego męża “A teraz, Mariuszek, masz za zadanie znaleźć karmę dla psa. Jak Ci się uda, możesz wybrać serek, no, czas start!”. I mąż mój, empatyczny i interaktywny jak zabawki COBI, ale jednak nie potrafi, tak jak Lenka, skomplementować, że kupiłam taki ślicny i zółciótki papier toaletowy. Czuję się niedowartościowana. Nikt nie zmusza mnie do wyjścia z domu w koronie i nie mogę się przyznać, że tak po prostu bym chciała. Smutne.

Nikt też nie przeszkadza pomaga mi w rozpakowywaniu zakupów, na zdanie “Mariusz, kupiłam płyn do kurzu, ocet i mleko” nie rzuca się na ziemię z rozpaczą krzycząc “bo ty tacie zawsze kupujesz więcej i nie jestem już Twoją ukochaną córecką!“, nie rozwala zakupów po całej kuchni w poszukiwaniu tego, co wyżebrał przy kasie. I niby nikt mi nie podrzuca do koszyka socku, zabawecki, malowanki i trepów, a nadal nie płacę mniej, daję słowo.Nie jestem przyzwyczajona, żeby dźwigać same zakupy. Bez dziecka na plerach trudno mi utrzymać równowagę. Wyglądam, jakbym była pijana, a do tego pod skrzynką na listy płaczę.

Bo wy nie wiecie, ale w naszej skrzynce mieszka rodzina kamycków. Udało się nam wynegocjować wydzierżawienie im tej przytulnej przestrzeni, żeby Lenon nie znosiła gruzu do domu. I na każdym spacerze dorzuca do wesołej ekipy kolejnego kolegę. Lenka mówi, że organizują tam przyjęcia. Płaczę, bo ja żadnego kamyczka nie doniosłam i te ze skrzynki będą na pewno zawiedzione, impreza się nie uda na bank, a  dziecko by mi tego nie wybaczyło… Pociesza mnie to, że mam te chrupki, których nikt mi nie zeżre, szybko biorę się w garść – w końcu jestem poważna i dorosła, tak?

A jedzenie chrupek na obiad wcale nie było takie fajne. I mogłabym teraz pójść w tango, na miasto, balet jakiś, poczytać Gombrowicza lub prasę feministyczną, ale co ja poradzę, że najbardziej na świecie to mam ochotę pograć w memorki?! Siedzimy na kanapie nieco zdruzgotani – dziecko, które jeszcze wczoraj nie wyobrażało sobie nie siedzieć mi na kolanach w WC twierdzi, że u babci jest super i nie chce wracać. Co jeśli nas zostawi?!

Co nam po 4 wiadrach figurek koników i piesków?! Dla kogo mam lepić bałwana z plasteliny? Na kogo zwalić to, że został wdeptany w dywan? Jak zorganizować przyjęcie misiom?! Kto będzie słuchał moich bajek, śmiał się z moich żartów? Mariusz w ogóle nie cieszy się, kiedy próbuję z nienacka ugryźć go w dupsko, nie to co Lenka, ona śmiałaby się już w głos… Nie słyszę własnych myśli bez zarzynanego do bólu sundtracku wszystkich piosenek z kucyków Pony i jeszcze chwila,  a usmażę naleśniki. Takiego z dżemem, z kremem i suchego, a mąż bez  cienia refleksji i garści sprzeciwu je zje, a przecież jestem przyzwyczajona do inteligenckich dyskusji od wyższością wtarcia w naleśnik kurzu z podłogi nad dżemem truskawkowym i zaskakujących odkryć, że od naleśników lepsze jest jednak jajko. I pytam poważnie, jak żyć i czy nie głupio będę wyglądać zwinięta jak ogrodowy wąż w naszym brodziku i bawiąc się gumową księżniczką, kaczką i kucykiem Filly, które przeżyłyby szok, gdyby nikt ich nie maltretował i czy aby na pewno to miałam na myśli mówiąc “jak Lenka wyjedzie, zrobimy wszystkie te szalone i dzikie rzeczy, na które nam nie pozwala!’?!

Jesteśmy zdezorientowani i nie rozumiemy – jak tak można, czy jest istota bardziej niewdzięczna i bezduszna niż własne dziecko, które przyszło na świat, by sterroryzować człowieka,  każdego dnia próbować zmieść z powierzchni ziemi jego potrzeby i “ja”, nauczyć salutować i wstawać na baczność w ułamku sekundy o czwartej nad ranem, podporządkować sobie wszystkie jego pragnienia i sny i zupełnie bez żalu, mrugnięcia okiem, chwili refleksji, zjadać u babci czwartego loda i parówkę?!

Jesteśmy zdruzgotani, szukamy wsparcia.
–  zanurzeni w obezwładniającej zmysły ciszy i chrupkach
tylko dla nas
– RODZICE

____________________________

A tak poważnie – jest pięknie. Niewiadomo kiedy minął ten czas, ale jedno jest pewne – wszystkie te drobiazgi, czas a głupoty, lenistwo i gospodarowanie samym sobą nigdy nie smakowały tak dobrze. Obejrzymy jeszcze 15 zaległych odcinków Gry o Tron, zaledwie 200 zdjęć Lenki z wczoraj, ja upiję się do nieprzytomności jak tylko rozwieszę ostatnie pranie i… Będzie po wakacjach. Odliczać dni do następnych, rozochoceni faktem, że to JUŻ REALNE!!!111

a Wy? Jak spędziliście pierwsze “wakacje” bez dziecka? A może dopiero snujecie plany?  :D

45 komentarzy
  1. U nas dopiero byly drugie wakacje z dzieckiem, także wszystko jeszcze przed nami. Chociaż małżon juz w zeszlym roku mi wspominał, ze nie moze sie doczekac kiedy Mały bedzie na wakacje z dziadkami jezdzil 😝😝😝😂

  2. O matko jaki świetny tekst. Zazdroszczę wakacji bez dziecka i to bardzo. U mnie najbliższe będą pewnie dopiero jak najmłodsza pójdzie na studia, czyli za jakieś 14 lat 😣. Niestety od 12 lat spędziliśmy z mężem tylko 6 dni wspólnie bez dzieci i to było jakieś 10 lat temu. Korzystaj kochana póki możesz bo to cudowne chwile 😀

  3. Super tekst 😁 Mój dzieć w tym roku pojechał na obóz 💪 11 dni 😱 nie wiedziałam, że można tak tęsknić.. Niby fajnie, ale w domu jakoś pusto ;)

  4. Hania ma już prawie 16 lat. Niezmiennie od tylu lat odczuwam pustkę, gdy jej nie ma. I wciąż trochę nie wiem, co ze sobą zrobić. Tęsknię w środku jak głupia, ale jednocześnie cieszę się jak wariatka, że mogę pobyć bez niej.
    Dobry stan. Doceniamy fajność bycia matką i tę niesamowitą wolność głowy.
    Dobre. Bardzo dobre.

  5. W samo sedno. Chyba tak się czułam za każdym razem jak udało mi się oddać moje dziecko na noc do rodziny 😁 jedyne marzenie – wyspać się. Wieczorem już myślałam o nim, że jakoś tak cicho bez niego, że nikt mnie nie woła po raz setny, żeby przytulić, dać pić czy wyprosić jeszcze jedną bajkę. Teraz mamy jeszcze 3 miesięcznego bąbelka więc ten weekend bez starszego syna był trochę inny, bo trzeba było zająć się młodszym. I nic nie odpoczelismy. Teraz czekam aż młodszy podrośnie i będzie go można od czasu do czasu komuś oddać 😀

  6. Pani Olu czyta sie Pani teksty z taka lekkascia i przyjemnoscia jak bym czytala wiadomosc od najlepszej przyjaciolki. Uwielbiam Pani poczucie humoru i spojrzenie na swiat. Pozdrawiam goraco i przesylam usciski. P.S… coreczka jest przesliczna.

  7. Pięknie! Przy gryzieniu w tyłek śmiałam się w głos, mimo że jeden Bobek śpi za ścianą. I jednak trochę zadroszczę, bo ten dziwny czas ciągle przede mną 😀

  8. Oj Ola Ola, pierwsza noc bez dziecka a ja tu snuje jaki pikantny artykuł nam sztrzelisz a ty tu o Lence. No nieładnie nieładnie:P Powinnaś wziąść i ściągnąć swojego mężczzne z tej kanapy i zaciągnąć go do sypialni bo inaczej to ty mu powybijasz tych jego w grze:P:D Hmmm nasze wakacje bez dzieci hmmm kiedy to było… hmmm… 3 dzieci wstecz chyba:) tak jak jeszcze była 2 to pojechaliśmy na 3 dni w góry ale że pogoda była do bani to juz chcieliśmy na drugi dzień wracac. Głowny nasz temat na spacerach w góry to dzieci, na ławce popijajac jakies wino czy tam piwo temat; dzieci. No chyba rodzice to nie mają już innych tematów:) Teraz to o samotnych wakacjach to możemy sobie pomarzyc dopóki dzieci nie będą samodzielne bo nikt się nie odważy przygarnać 5 potworków.

  9. Świetny tekst Oleńko. Czasem nawet te drobne rzeczy znaczą wiele i często właśnie na codzień brakuje nam tych drobnych, zwykłych rzeczy na które nie mamy czasu.

  10. Moje dziecię (6 lat) już od dwóch lat zostawało U babci na noc. Tylko jedna noc bo więcej nie byłam w stanie wytrzymać. Postanowiliśmy, że chcemy mieć takiego drugiego szkraba. Jest pięknie ale też już czekam aż nadejdzie ten dzień w którym jedna noc będę miała tylko dla siebie i mojego M. A póki co z ” radością usypiam rozżalona 9miesięczna Bianke, a jak już się to uda, czekam aż Alicja odtańczy wszystkie układy ze swoimi wymyślonymi przyjaciółmi. No i w końcu przychodzi czas dla mnie. Zbieranie zabawek i wczolganie się ostatkiem sił pod kołdrę. Kocham moje córki

  11. Dzieci co prawda jeszcze nie mam, mąż będzie mężem za rok ale kurde, okazuje się ze nie tylko ja lubię gryźć mojego faceta tak z nienacka :D

  12. My mamy właśnie za sobą 3 TYGODNIE bez dzieci. Niby nie mieliśmy wyboru bo przedszkole zamknięte i opiekunka na urlopie, ale powiem szczerze, że jak już przeplakalam pierwsze dni i posnulam się po pustym pokoju dzieci to potem już było tylko i po prostu SUPER. uwielbiam czas bez dzieci. Raz na jakieś sto lat ale uwielbiam.

  13. Amelia ma już 9 lat i co roku trafia do babci na 3 tyg wakacji, bo nie mieszkamy w Polsce. I jak co roku są plany “jak Amelia wyjedzie” to pospimy dłużej, przeczytam wszystkie niedoczytane gazety, odpalimy filmy, których nie udało nam się obejrzeć i zwyczajnie pobędziemy razem…. pierwszy tydzień właśnie minął i póki co to…..zrobiliśmy remont w jej pokoju:) ale zrobiliśmy to razem wiec chyba się liczy co?

    Buziaki kobieto!

  14. Sama prawda Olu, w sam punkt … 😁
    Zawsze się planuje co będzie się robić bez dziecka … a gdy już przychodzi co do czego … to wiadomo co wychodzi🙈

  15. Cudowny tekst! Hah masz niesamowite poczucie humoru :)
    Ostatnio wysłałam drobiazgi z Niemałżem na całodzienną wycieczkę do rodziny i z tego podniecenia, że nagle, po 4 latach latach spędzę dzień w samotności udałam się do ciuchlandu. Dużego ciuchlandu. Po 5 godzinach, wróciłam do domu, półżywa. Padłam i 3 godziny później obudziły mnie dzieci, wyspane w samochodzie na twardo. :D

  16. My nie mamy wakacji bez dzieci jedyne wakacje to wyjazd do sklepu jak już dzieci pójdą spać i babcia zostaję by czuwać…Nawet pójście do łazienki na 5 minut kończy się mamo chcę siku… Ale bez moich trojaczkow i starszego synka było by nudno w domu…

  17. U nas jeszcze nikt odważny się nie znalazł żeby zabrać do siebie moje dwie panny w wieku 3 i pół lat. Mój teść a ich ukochany dziadek raz z nimi został u nas w mieszkaniu na cale 24 godziny. My przez pierwszą godzinę bez dzieci snuliśmy plany co do naszych szalonych przygód na tym mini wypadzie. koniec końców pozwiedzaliśmy trochę, zjedliśmy obiad w restauracji w ciszy i spokoju :) a z samego rana stęsknieni oglądaliśmy zdjęcia naszej szarańczy która została w domu i już chcieliśmy do nich wracać. To musi być miłość ;)

  18. U nas pierwsze wakacje bez dziecka były szybko, syn miał półtora roku i pojechał na tydzień (!!!!) Do dziadków. Nie powiem. Pierwszego dnia chodziliśmy nago po mieszkaniu, po powrocie z pracy spaliśmy do 18 a potem oglądaliśmy tv i jedliśmy pizzę. Następnie to dnia rano już zaczęliśmy się zastanawiać kiedy to to zadzwoni, i powie ze tęskni. (A kazalismy nie dzwonić żeby się nie rozkleil) trzeciego dnia spaliśmy do wieczora bo tęsknota była tak duża, że tylko sen ratował przez zwaruowaniem. I cały tydzień oglądaliśmy stare zdjęcia, prosilismy żeby już wakacje sie skończyły i dziecko wróciło. Nie było dzikiego seksu do rana i gorących nocy z zimnymi drinkami… Tak tesknilismy, że chcieliśmy jechać te 200km i zabrać bo od tych podwodnych ludzi którzy teraz się nim cieszyliśmy… my uwarzalismy ich za złoczyńców, ale to ukochana dziadkowie. Po powrocie bilismy się w łeb ze nie było tego szalonego tygodnia, bo syn nie tęsknił i nie chciał wracać… zero wspolodczuwania…. 😡

  19. Nam się udało już 3 razy mieć cały weekend wolny w ciągu 2,5-letniej kariery bycia rodzicem. Wolny weekend tylko z nazwy, bo albo ja w pracy, albo mąż, albo obydwoje. Ale wieczory były nasze. Padnięci po pracy oglądaliśmy do upadłego zaległe seriale. Niestety owo “do upadłego” szybko następowało, bo zmęczenie dawało się we znaki. Ale za to rano można było odespać dłużej bez ciągnięcia za nogę i słodkich okrzyków “Mamo! Tato! Dzień, nie noc!” 😂 o ile nie szło się do pracy. A jeśli się nie szło to wszelkie plany pt. posprzątam wreszcie w spokoju bez uwieszonego u nogi syna, całe mieszkanie, caluśkie, aż będzie błyszczeć! Szły w diabły. I sama nie wiem co ja z tym wolnym czasem robiłam. Marnotrawiłam go. Albo może po prostu najzwyczajniej w świecie nie robiłam nic. W końcu należy się!
    Btw. pamiętamy z mężem pierwszy taki weekend bez syna w domu. Cisza, spokój i jakaś taka pustka. Cośmy robili zanim na świecie pojawił się W.? Nie wiem, nie pamiętam…
    Pozdrawiam i korzystajcie z wolności!

  20. Nie wiem co robię źle, ale mój 13 miesięczniak od małego przyzwyczajany do przebywania nie tylko z rodzicami, pozwala nam zostawić się u dziadków nawet na dłużej niż jedna noc;)
    Razem jest nam cudnie, kochamy go z menszem nad życie, jedziemy teraz na wspólne, rodzinne 2 tygodniowe wakacje i jestem pewna, że będzie wspaniale.
    Ale kocham mojego synka i wiem, że weekendowy wypad z jego tatą (i tylko z nim) do Włoch przysluzy się nie tylko nam, ale również jemu:)

  21. Moj syn ma 2.5 roku wiec jeszcze nie zalicza sie na wakaje u dziadków, a ja w 10 tygodniu ciazy wlasnie wzrokiem bladze po horyzoncie i widze jak wizja wakacji bez dzieci oddala sie o kolejne 4 lata 😱 chcialam dzis sprobowac i ugryzlam mojego meza w dupe… Moze to dla Ciebie pocieszajace, ale on tez sie tak nie smial jak robi to moj synus! 😉 pozdrowienia!

  22. Oj snuje y snujemy☺️ gdy byliśmy rodzicami ledwo co samodzielnie stojącego na nogach rocznika to babcia bardzo chętnie snuła plany o wakacjach z wnuczkiem (zapewne takich na jakie nigdy nie zabrała mnie- z różnych powodów). Teraz ten rocznik ma ponad 3 lata i kłapie jęzorem bez opamiętania a jego cieniem jest jego najwierniejsza 15 sto miesieczna wielbicielka (młodsza siostra). I jakoś nikt już teraz się nie wyrywa z propozycjami… Teraz po moim dwutygodniowym pobycie u rodziny… Nasze relacje nie co ostygły… A babcia nagle zaplanowała szybkie wakacje☺️👍 także tego…ja jednak nie tracę nadziei może kiedyś trafi się jakiś śmiałek i zdecyduje się na taki krok jak wakacje z wnuka i 🙈🙈🙈 kto wie A jeśli nie to, a 10 lat sami i h wyślemy na obóz przetrwania z nadzieją że nauczą tam nasze dziecię wszystkie czego nam się nie udało im wpoic 😂😂😂

  23. Oj snujemy, snujemy☺️ gdy byliśmy rodzicami ledwo co samodzielnie stojącego na nogach rocznika to babcia bardzo chętnie snuła plany o wakacjach z wnuczkiem (zapewne takich na jakie nigdy nie zabrała mnie- z różnych powodów). Teraz ten rocznik ma ponad 3 lata i kłapie jęzorem bez opamiętania a jego cieniem jest jego najwierniejsza 15 sto miesieczna wielbicielka (młodsza siostra). I jakoś nikt już teraz się nie wyrywa z propozycjami… Teraz po moim dwutygodniowym pobycie u rodziny z dziećmi w ramach przerwy wakacyjnej w przddszkol… Nasze relacje nie co ostygły… A babcia nagle zaplanowała szybkie wakacje☺️👍 także tego…ja jednak nie tracę nadziei może kiedyś trafi się jakiś śmiałek i zdecyduje się na taki krok jak wakacje z wnuka i 🙈🙈🙈 kto wie A jeśli nie to, a 10 lat sami i h wyślemy na obóz przetrwania z nadzieją że nauczą tam nasze dziecię wszystkie czego nam się nie udało im wpoic 😂😂😂

  24. Cudny tekst. Jakbym widziała siebie i męża. Co prawda teraz młoda ma już 13 lat, ale i tak z planów “czego to nie zrobimy jak jej nie będzie” przynajmniej połowa nie wychodzi, a w domu jakoś tak pusto….

  25. Już Ci chciałam opchnąć mojego 3-miesięcznika ząbkującego i w czasie skoku, bo myślę sobie, że tak Ci źle i smutno bez Lenona, a mi źle i smutno bez snu, a Ty tu nagle, że jest super… Ehh a chciałam być dobra i pomóc :(

  26. Czemu ten mój chłop chce dziecko? :< Czemu nie trafiłam na takiego co nie chce. Najpierw właśnie boję się tego, że nie będzie tej spokojnej samotności… I nim mnie zakrzyczy ktoś, że może nie powinnam być matką. No może nie powinnam, ale jak już zostanę, to ogarnę.

  27. 2 dni temu sprzedaliśmy dwójkę babci. Starsze 3 lata 9 miesięcy młodsze tylko 10 mc na karku…. Zostały wyeksmitowane przez remont. I moje sprzątanie. Zziajana czyscilam podłogi do 1 w nocy aby już dziś mieć szansę do powrotu. Jest 6:38. Od 10 min próbuje wstać by skończyć dzieło czyszczenia, ale po 2 dniach po 12-14h harowki wszystko mnie boli. Od ilości śmieciowego żarcia też mi jest nie dobrze…. Gdzie są moje dzieci! Tylko dzięki nim trzymam rezonans, nie mam czasu na sprzątanie mimo że ciągle że ściera chodzę , jem jak przykazuje tv awokado zamiast big maca i chodzę spać o rozsądnej godzinie.

  28. Pierwsze doświadczenie miałam dopiero jak Syn pojechał na obóz. W wieku 7 lat, także nie znam tego uczucia gdy dziecko młodsze. W naszej sytuacji zostają tylko tzw. jednonocówki. A że młodsza latorośl chętna spać u babci, koleżanki, cioci to skwapliwie z tego korzystamy.
    Co do repertuaru małżonków wolnej chaty na jedną noc, nie muszę się rozpisywać :)))

  29. Ehhh… co Wy wiecie o tęsknocie! ;)
    Moje dzieci to 21latek i 23latka. Jeszcze mieszkamy razem, ale już mam zaawansowany symptom “opuszczonego gniazda”, bo wyprowadzki na horyzoncie. I wiecie co? Spanie u babci to w perspektywie (tej mojej, a wkrótce i Waszej) to pryszczyk w porównaniu z komunikatem “idę do kumpla na piwo- będę rano”…:)

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.