Zwykle jest tak, że każdy autor tekstu chciałby, aby efekt jego pracy zaskoczył. Zadziwił, zostawił w głowie czytelnika jakąś myśl, zadumał albo rozbawił. Tymczasem ja zaczynam od tego, że bardzo chciałabym przeczytać w komentarzach, że dziś piszę o czymś absolutnie oczywistym, bo fakt, że dla wielu z Was takie to nie będzie, boli, bardziej niż kolka po przebiegnięciu 50 metrów. 

Rok temu po sieci krążyła taka ŚMIESZNA grafika z kuponami dla mamy, która z okazji swojego święta otrzymuje w prezencie takie prestiżowe wyróżnienia jak: możliwość wyspania się w sobotę, wizyta u fryzjera, wyjście do kina. Setki tysięcy udostępnień przez kobiety z dopiskiem “oj tak, mama też człowiek”, “w końcu coś dla mnie”, “należy mi się” mnie zmroziło, choć tego, że to luksus, na który sama często sobie nie pozwalam, także doświadczyłam. I też zaczynałam tak myśleć!

DOŚĆ.

Socjalizowania dziewczynek do bycia robotem domowym, który nie choruje, nie nawala, swoje potrzeby zawsze zepchnie na drugi plan, a jeśli już musi się rozwijać, to najlepiej w nocy. I byłoby super gdyby robiła to w czasie wypiekania jagodzianek lub prasowania.

Ja wiem, że bycie ważną i niezastąpioną może podnosić samoocenę, ale gdzie trzeba napisać:

Hej, jeśli Twoje 4 letnie dziecko nie pozwala Ci na weekendowy wyjazd, to to nie jest w porządku. Nie możesz zawsze wszystkich pytać o zdanie, choć do tego się nas przyzwyczaja. Rodzicielstwo to cholernie absorbująca robota. Efektem wydania na świat dziecka jest to, że, to nie kara, odkrycie, przymus, ale fakt, przez jakiś czas trzeba podporządkowywać mu swoje życie, bo tego wymaga i potrzebuje, ale uwaga… DZIECKO NIE JEST TYLKO MATKI. NAPRAWDĘ. TO MOŻE ZASKOCZYĆ, ALE…

Ma ojca. Zazwyczaj dziadków. Ciocie. A nawet sąsiadkę. I zaraz napiszesz mi, że twój partner to kutafon. Aja na to odpowiem: SAMA MASZ Z NIM DZIECKO NIE ZWALAJ WINY NA NIEGO, BYŁ KUTAFONEM ZANIM CIĘ ZAPŁODNIŁ!!! I przestań szukać wymówek i dowartościowywać się tym, że jak wyjedziesz, to Twoi bliscy umrą z głodu. Bo a) nie umrą b) jeśli by umarli to przez Ciebie, bo ich nauczyłaś, że nie muszą umieć sami się o siebie się troszczyć. A każdy musi. Z myślą o sobie i innych.

Dlaczego? Bo ma swoje życie do wykorzystania także dla siebie. I bo jeśli latami olewasz siebie na rzecz innych i np. nie odpoczywasz, nie leczysz się, nie robisz badań i w wyniku lat zaniedbań na starość, lub wcześniej, stajesz się zależna od innych to oni… Nie staną na wysokości zadania. Nie ogarną tego, że relacja to wzajemność. Nie będą potrafili, bo za wszystko zawsze odpowiedzialna byłaś Ty, więc przestań sama kręcić sobie ten cholerny bat na dupę.

Nie drzyj mordy w akcie rozpaczy, że hej, jestem, potrzebuję, czuję, bo skoro nie wiedzą to znaczy, że nie komunikowałaś od początku, że tak jest! Nie będę teraz prowadzić warsztatów jak nie dać dupy i robić swoje, bo ciągle się uczę i uwierz mi nie raz mąż popsuje mi krew tak, że rezygnuję z czegoś co dla mnie ważne, a potem jestem wściekła – na niego, na siebie i na wszystko.

A oto i 4 moje złote odkrycia, niech będą oczywistością, błagam:

  1. INNI NIE ZROZUMIEJĄ I NIE MUSZĄ, SERIO.

Moja mama nie wyjeżdżała. Teściowa prędzej umarłaby niż wyjechała na kilka dni bez dzieci, żeby odpocząć. Mąż niby rozumie, ale lubi zadzwonić i powiedzieć, że dziecko wymiotuje, kiedy ja mam się dobrze bawić i z odległości 300 km raczej nie przybiegnę z miską, żeby łapać rzygi. Babcie się dziwią, bo powinnam siedzieć na dupie. I muszę mieć ją naprawdę twardą i naprawdę lubić siebie i to,co robię, żeby założyć i powiedzieć:

  • Teściowo, szanuję Twoje wybory, nie potępiam, ale pozwól mi na własne.
  • Mężu, masz swoją pasję, nigdy nie staję Ci na drodze i zawsze pozwalam się cieszyć wyjazdem, nawet jeśli koliduje z moimi, bo dla mnie to oczywiste, że każd potrzebuje odetchnąć i przypomnieć sobie kim jest poza byciem partnerem i rodzicem.
  • Mamo, byłabyś szczęśliwszą mamą, gdybyś raz na jakiś czas wyjechała napić się wina bez rodziny, nadrób koniecznie.
  • Obcy człowieku, zazdroszczę ci czasu, który możesz poświęcić na to, by skomentować, czy robię coś niewłaściwego. Podrzuć jakiś pomysł jak to pogodzić, bo nie ogarniam.

2. NIE JESTEŚ NIEZASTĄPIONA.

I Twoje dziecko nie ma tylko matki. Wszyscy jesteśmy od siebie zależni. Ty opiekujesz się mężem jak jest chory, wspierasz siostrę jak ma problem, odwiedzasz dziadków i tak dalej. Też jesteś częścią systemu, tak jak i Twoje dziecko. Nie masz wyłącznego aktu własności – twoje dziecię to także czyjś syn/córka, wnuk, siostrzeniec. I nie musi być z Tobą 24h 7dni w tygodniu, by kumał, że jesteś ważna. Ba, też kiedyś założy może rodzinę. Fajnie, gdyby ktoś mu/jej pokazał, że nie oznacza to końca wszystkiego co jego własne i tylko dla siebie.

3. PIERWSZE RAZY BOLĄ.

Ryczysz, bo dziecko tęskni i Ty tęsknisz. Czujesz się winna. Mąż dzwoni i pyta, za ile wracasz, a Ty stoisz w korytarzu i patrzysz jak na idiotę, bo nie zdążyłaś w sumie wyjść. Nie bawisz się dobrze, ale wiesz co? NA razie zrób to, żeby oni skumali, że świat się nie zawali, a Ty jesteś ważna. Za trzecim razem zrozumiesz, że albo wykorzystasz ten czas na odpoczynek albo jesteś kretynką i idź się ukrzyżuj zamiast narzekać, że nie masz siły, czasu i prywatności.

4. NIE, NIE MOŻNA MIEĆ WSZYSTKIEGO

Wizja pięknej Ciebie z sześciopakiem na brzuchu, książką w lewej dłoni, siatą zakupów na ramieniu i 3 dzieci na rękach z uśmiechem i perfekcyjnym makijażem jest zła. Nie mówię, że niemożliwa, ale zła. W gonitwie za tym, co ktoś pokazuje CI jako łatwo dostępne albo realne, możesz się zajechać. Zamiast zrozumieć: każdy dzień to sztuka wyboru, po prostu, bez udręczania.
Jeśli jedziesz do pracy autem, to płacisz za paliwo, ale możesz włączyć klimę, posłuchać radia i śpiewać. I stać w korku. Kiedy wybierzesz tramwaj, możesz poczytać, spóźnić się lub nasiąknąć potem ludzi. W każdej, ale to w każdej dziedzinie wybory mają swoje konsekwencje, zatem:

  • Jeśli chcesz zrobić trening, to dziecko obejrzy bajkę, może nawet durną.
  • jeśli chcesz poczytać, nie gotujesz obiadu, a serwujesz gotowe pierogi.
  • jeśli serwujesz dwudaniowy obiad, to zrób go więcej, żeby dzień później w tym czasie przespać się z dzieckiem.
  • jeśli 4 popołudnia z rzędu ogarniasz życie rodziny, to piątego MÓWISZ, nie pytasz, a INFORMUJESZ, bez roszczeniowej postawy, tylko takiej ludzkiej, że wychodzisz, bo ich rozstrzelasz, choć kochasz.

Ty masz wiedzieć co jest ważne. Dziś, teraz, dla Ciebie, co może poczekać, a co nie. Twoje dzieci patrzą i jeśli mają o siebie dbać, same i w relacjach z innymi, DAJ IM PRZYKŁAD,  a nie wymagaj cudów! Nie słuchaj Pani z telewizji – ona się cieszy, że wyszła tam odpocząć, umalowali ją i dali kawę, w domu ktoś zajmuje się dziećmi, płaci trenerowi za to, żeby jej pilnował, a u kosmetyczki spędza godziny, bo musi wszystko zmienić, żeby akceptować siebie i musi bez przerwy coś udowadniać. A to naprawdę wyczerpujące.

I jak sobie to wszystko weźmiesz do serca i uświadomisz to zacznie się… Wyzwanie. Praca. Bo umówmy się, nie od razu relaks i nowe życie,  o ile w ogóle. Biorę nawet pod uwagę, że przy zmianie myślenia kobiety o swojej roli jakieś rodziny mogą się rozpaść. Skoro jednak taka jest cena za to, żeby kobieta miała prawo być sobą, to… Niech sama rozstrzygnie, czy woli być dla innych i wierzyć, że przyjdzie sam magiczny moment w którym dobra wróżka przyjdzie i powie: dzieci ogarnięte, mąż utulony idź, leć, zdobywaj świat, tylko wróć przed 22? NIE.

Ja pojechałam. Po 6 latach. Szukania wymówek, kasy, odwagi, czasu. aż 6, ale może właśnie tyle musiało upłynąć, bym uwierzyła i może Tobie pójdzie szybciej?

Córka zareagowała spoko, bo powiedziała, że zajmie się tatą, ale pierwsze 3 lata jej życia były gehenną dla każdego, kto musiał z nią zostać, bo nie przesypiała ani godziny. To trudne, bolesne, pewnie płakała, a jej opiekun był zmęczony. Skoro jednak ja mogłam zarywać tych nocy kilkaset lub kilka tysięcy, podarowanie komuś bliskiemu jednej nie stanowi chyba jakiejś absurdalnej ceny? Finalnie tęskniła, bo nie było mnie za długo. Spędziła czas u babci, cioci, trochę płakała. I wiecie co? Przeżyła. Tak jak musiałaby przeżyć fakt, że np, trafiam do szpitala, z którego wracam zmęczona i wściekła. A ja wróciłam po prostu z wakacji, prze-szczęśliwa i stęskniona.

Teściowej powtarzam jak mantrę: nie musisz rozumieć, uszanuj. Mamy sporo spraw, które nas różni i nie podoba mi się sporo jej metod wychowawczych, ale albo wyluzuję albo się zajadę. Przyjmuję, że dziecko wypasane przez tydzień batonami  karmione łyżeczką korzysta z fajrantu i tydzień po moim powrocie skuma, że koniec bajlando. I już. A swojej teściowej do końca życia będę wdzięczna i nie zapomnę, bo to jest kozactwo – nie zgadzać się, ale nie stawać na drodze.

Przestańcie się do cholery zachowywać jak męczennice. Jesteście na stanowiskach kiedy tylko macie możliwość, siłę i czas i to ekstra, ale ileż można stać na baczność? Moja córka nie zapamięta raczej 3 daniowych obiadów, domowych jagodzianek, ale liczę na to, że pogadamy kiedyś o książce, którą czytałam, kiedy zajadała gotową bułkę z cukierni. Że zabiorę ją do miejsc, które odkryłam sama.

Bo ja jestem. Mamą, żoną, synową, jestem, wiem, serio, to najważniejsze, jak mnie potrzebują, to daję z siebie wszystko. Tylko ja też potrzebuję. I musiało płynąć 6 lat i musiałam zawalczyć o swój wyjazd jak pojebana, rozwodząc się ze 3 razy, przysięgam. I wiecie co? Było warto. I ja zamierzam o siebie walczyć. A jak Wy nie, to najwyraźniej Wam nie zależy. A jak Wam nie zależy, to nie mamy o czym gadać. Sorry.

Zdjęcia z wyprawy ciąg dalszy, autorka najlepsza: Karolina Paluszkiewicz Forma Fotografia – polub koniecznie, bo to ogromne wsparcie dla naszych wspólnych działań i projektów. Foty wykonałysmy w Utrchcie, mieście w którym studiowałam. Spokojny spacer uliczkami, bez gonienia – bo kilka lat temu wiecznie goniłam i ciągle wydawało mi się, że muszę.

 

122 komentarze
  1. kocham Cię jeszcze bardziej za ten tekst!
    nie miałam nigdy problemu z rozstaniem z Młodym. I On też lubi odmianę. Ciężko z realizacja, Ale dajemy radę raz na jakiś czas. Dla zdrowia psychicznego. Polecam ?

  2. Dwa lata temu udało mi się wyjechać bez chłopców na 5 dni, przyznam że było super a wyrzuty sumienia mnie opuściły już po pierwszym dniu. Sergiusz jak i Tobiasz cieszyli się że mama odpoczela trochę.

  3. W 100% zgadzam się. Jestem mama siódemki dzieci, gdybym chcialabyć perfekcyjna żona i mama to siedzialabym teraz w zakładzie zamkniętym. Uwielbiam twój styl pisania o rzeczach prostych i wydawać by się mogło prozaicznych. Sama niestety nie potrafię tych spraw tak prosto opisać. Pozdrawiam

  4. To jest jak w samolocie…najpierw maska z tlenem dla matki…. Dopiero pozniej dziecku. Dbajac o rodzine MUSISZ najpierw zadbać o siebie… Bo chuj Cie któregoś dnia strzeli i po ptokach, zaplacza sie.

    Matki Polki z 70 czy tam 80 lat… Mialy w “dupie” dziecko… Wazny byl obiad, sprzątanie, zadowolony maz po pracy.. Ktora czytala czy bawila sie z dzieckiem? Siedzialo sie na plotach u sasiadki a dzieci “sie soba zajely”. Sorry kurwa ale tak to widzialam. Mialam moze 4 lata jak mnie usypiali, zamykali na klucz i wypad na dancing. Bylam z naprawde “szanowanej rodziny” Szlag mnie trafial jak mnie matka z pretensja w glosie pytala…. A kto z dzieckiem jak TY w pracy…

    Zadbaj kobieto kochana o siebie…bo o reszte dbasz kazdego dnia….

    1. To prawda tak bylo. Moje dziecinstwo to wiecznie pusty dom i ja sama. Nikt sie nie przejmowal, ze parolatka siedzi w domu bez opieki. Bylam grzeczna, bylo wiadomo, ze glupot nie narobie wiec mnie zostawiali. W sumie wyszlo mi na dobre bo stalam sie samodzielna bardzo szybko.

    2. U nas było tak samo, pamiętam nawet jak rodzice wracali do domu wstawieni. Nie codziennie, ale jednak zdarzało się. Bawiłam się wiecznie sama. A teraz moja mama (ta sama, która bez wyrzutów sumienia dawała sobie samej możliwość relaksu), kiedy ja wyjeżdżam na dwie noce do koleżanki, pyta: “Nie żal Ci dzieci?? Będą tęsknić, wiesz?? Nie dzwoniłaś, nie pytałaś co u nich słychać, nie masz nowych zdjęć?? Wracaj już do domu”, “Jakub o nie nie zadba tak jak Ty”. Hipokryzja na poziomie hard ;-)

  5. Well said Radomska! Młody ma pół roku i ja już od jakiegoś czasu staram się wprowadzać zasadę- dzielimy się opieką, bo inaczej dostanę pierdolca ;) w piątek wyszłam na 5h, telefon zawibrował raz- zdjęcie zadowolonych chłopaków. Kolejna próba- Wypad na całą noc na panieński przyjaciółki. Fuck yeah, tak trzeba żyć!!!

  6. Ale trafiłaś z tym tekstem. U mnie jest trochę w drugą stronę, bo to ja zostałam na miejscu a mąż i córka wyjechali na kilka dni to i tak czuję że wygrałam. I nie spędzę tego czasu na sprzątaniu, itd itp ale właśnie zrobię coś fajnego dla siebie! Pozdrawiam cie i bardzo dziękuję za to że jesteś, uwielbiam cię czytać, słuchać, oglądać. Acha, jeszcze jedno… Może jednak przespij się chociaż trochę dzisiejszej nocy ;) *

  7. Podróż życia :) ? mam nadzieję, że z czasem będziesz miała i czuła coraz więcej wsparcia od bliskich, może w końcu zrozumieją, że mają Olę, która nie zadowala się bylejakością i spokojnym etatem od 8-16 tylko rwie ją do przodu i docenią to :)

  8. Zgadzam się w 200%, to że zostałam mamą, nie stanie mi na przeszkodzie, żeby mieć zrobione pazurki i rzęski. Pierwsze wyjście do kosmetyczki, trzy godziny w salonie i trzy telefony. :) Teraz już wie,że to czas dla mnie i nie dzwoni. Pierwsza babska impreza za mną, ja tęskniłam, maluch jeszcze bardziej,miał dwa miesiące, płakał, ale przeżył i ma się świetnie. Warto walczyć o siebie. Olinek, jesteś nam potrzebna, poruszasz tematy, które powinny być oczywiste, ale smutne jest to,że nie zawsze są. Buziaki. ?

  9. Ty rozumiesz, ja rozumiem, otoczenie mówi: musisz o siebie dbać! A kiedy chcesz wyjść, zająć się przez chwilę po prostu niczym, masz jakieś plany, które nie są związane z gotowaniem obiadu albo myciem okien, to jest: “Ale jak to?” “Kiedy będziesz?” “Jesteś zmęczona? Przestań, przecież wszystko to kwestia dobrej organizacji.” I ręce Ci opadają i już Ci się nie chce udowadniać, że kurwa, no też masz potrzeby. A jeśli jednak zaczynasz ten upadlający monolog o tym, że “Tobie też się należy”, to już Ci się wszystkiego odechciewa. I chuj Cię strzela, bo pretensje możesz mieć tylko do siebie. Jakie to wszystko co napisałaś jest cholera prawdziwe. Nawet nie sądziłam, że aż tak mi bliskie.

  10. “Teściowo, szanuję Twoje wybory, nie potępiam, ale pozwól mi na własne.”
    Dziękuję za to zdanie! ❤️

  11. Mamą jestem dopiero od dwóch miesięcy, więc dziecko potrzebuje mnie prawie non stop, ale staram się znajdywać chociaż chwilę dla siebie. Wreszcie zaczęłam chodzić na pilates, do którego długo nie mogłam wrócić. A teraz dobrze mi robi wyjście bez młodej. Za miesiąc mam wesele znajomych 200km od domu, na które wybieramy się z mężem bez dziecka, łatwo nie będzie, ale stwierdziłam, że jedną noc przeżyjemy i ona i ja. A moja mama chętnie z nią zostanie. Z jednej strony się denerwuję, a z drugiej nie mogę doczekać. Trzeba coś dla siebie robić.

  12. Byłam jedną z takich co to zawsze muszą mieć w domu czysto, dziecko ma jeść zdrowo, wszystko uprane i wyprasowane. W miedzy czasie szkola. Córka ma 4 lata a ja się czułam zmęczona. Gdy chłop miał czas dla siebie to spoko a ja gdy to teoretycznie miałam to zawsze znalazłam coś do zrobienia. W końcu powiedziałam dość! Na obiad nie zawsze jest coś super zdrowego i ugotowanego dzisiaj. Nie zawsze wszystko jest wyprasowane. Na meblach znajdzie się kurz a podłogi się lepią od soku który córka rozlala wczoraj. Zawoze ją do dziadków nawet na 2 tygodnia gdy chlop jest w pracy za granicą. Nie jestem jakimś turbo robotem zeby wszystko było idealnie. I gdy jej nie ma zwiedzam czytam leżę cały dzień w łóżku. Nie każdy jest tym zachwycony ale trudno. Ja jestem człowiekiem i mam prawo mieć czas dla siebie i robić to na co mam ochotę. Ostatnio zostawiłam chłopa z corka na cały weekend. Pierwszy raz został z nią sam na taki “długi ” okres. I co? Dom się nie spalił oni nie umarli a świat się nie skończył. A nawet rano doczekalam się herbaty i pytania czy było fajnie. I dostałam nawet propozycję ze możemy tak częściej bo oni sami się świetnie bawili. Teraz jest idealnie. Zrozumiałam to po prawie 4 latach

  13. Nie jestem mamą, mam dużo swobody mieszkając sama i decydując jak ma wyglądać mój dzień. Jednak ten tekst trafił do mnie mocno. Nie chodzi nawet o wyjazd, chodzi o sam fakt nauczenia się odpoczywać. Gonitwa za kasą, idealnym domem i obowiązkiem wyglądania jak większość zrobionych Pań w mediach skutecznie nam to utrudnia. Brawo dla Ciebie i dla każdej z Pań, która nie zapomina, że to dla siebie trzeba być najlepszym :)

  14. Jesteś tak mądrą i życiową kobietą, w tekstach o codzienności przypominasz mi moją mamę, której niestety już ze mną nie ma. Dla niej nie było sytuacji bez wyjścia, mam nadzieję że mnie tego nauczyła i będę kiedyś taką mamą jaką ty jesteś i ona była. Życzę Ci spełnienia wszystkich marzeń i realizacji celów, dużo siły i zawsze uśmiechu! Tekst oczywiście jak zwykle w punkt ❤️

  15. Tak bardzo się zgadzam! Najpierw pojechałam na panieński do innego miasta, bez 2letniego dziecka. Nie dzwonili stęsknieni, czasem wysłali foto na messengerze. Potem na ślub bez nich. A teraz w sierpniu pojadę na Festiwal Słowian i Wikingów, jako słowianka, sama, bez nich. Bo czasem chcę się poczuć jak autonomiczna jednostka a nie wyłącznie jak mama.

  16. Pięknie napisane ?w tym roku również miałam swój wyjazd i to na 8 dni !!!!! I jak z kimś rozmawiam to się ludzie dziwią, że taka szczęśliwa byłam i było mi dobrze, a w domu 3,5 lataka i 2 latek. Naladowalam baterie, psychicznie i fizycznie odpoczelam i na koniec brytyjskich wojaży strasznie się cieszyłam, że wracam. Polecam każdej mamie i nie ma się czego bać. Ja też się bałam ich zostawić, ale dali radę. Buźka

  17. Dobrze nanapisane! ja osobiście ” mam wątpliwość ” czy dojrzałam do tego co piszesz..najwidocznej potrzebuję jeszcze trochę czasu by oswoić się z tym, że dziecko ” będzie ” żyło beze mnie. Ale Ty tak trzymaj! Spelniaj marzenia ! Bo pokazujesz, że można!

  18. Piękne słowa :) dokładnie to czułam jak wyjeżdżałam na 7dni do Polski w kwietniu. Pierwszy raz sama odkąd urodziłam starsza a było to 6 lat temu :) tęskniłam straszenie ale fakt ze martwiłam się tylko o siebie był cudowny. Dużo czytałam, spotykałam się ze znajomymi i spałam całe noce ;)

  19. Radomska to jest w punkt!!!! Właśnie mi przypomniałaś że czas wyciągnąć wino z lodówki i zadzwonić po kolezanki i nie wrócić na noc do domu!
    Zapomniałam. . . Na moment o sobie zapomniałam i dobrze, że Ciebie tutaj mamy?

  20. Dla mnie jako dla młodej osoby, która macierzyństwo ma jeszcze przed sobą, ten post nie jestem niczym zaskakującym. Wiem, że matka “to też człowiek” i czasami musi odpocząć, jednak w mojej mamie, które zawsze znajdzie jakieś ale żeby zrobić coś dla siebie wzbudził niemałe poruszenie. Szkoda, że kobiety, które zostają matkami tak rzadko dbają o siebie, uważając, że nikt inny ich nie zastąpi.

  21. Mam inne zdanie ale wynika to z tego,że moja rodzina(czwórka dzieci+mąż)mają odciętą pępowinę już dawno.Nie cackam się.Ja gdybym wyjechała sama to pewnie dostałabym pierdolca.Nie dla tego ,że bałabym się że sobie nie poradzą,bo poradziliby sobie świetnie,tylko dlatego że ja poprostu lubię z nimi być.Zawsze.Lubię mój dom,psa,kota…Uważam,że zwyczajnie trzeba od początku wpajać,że każdy członek rodziny ma takie same obowiązki.Tyle.
    I zdaję sobie sprawę że kiedyś wyjdą z domu,założą swoje rodziny …i wiem też,że będą cholernie szczęśliwi.Bo nauczę ich korzystać z życia tak,żeby wycyckać z niego co najlepsze ale nie krzywdząc przy tym nikogo.
    Pozdrawiam

  22. Super tekst ?, dla mnie oczywiste… choć mam wrażenie, że dla wielu osób wciąż nie. Czasem jeszcze sobie tłumaczę, że nie jestem niezastąpiona. Przede mną jeszcze kilkudniowy wypad…Mąż nie ma z tym problemu, ale jest problem z kompanem, ponieważ wciąż wiele kobiet tego nie rozumie….Natomiast w miarę regularnie wychodzę na reset, regularnie chodzę na siłownie, rzadko gotuję i jakoś żyjemy ? ?

  23. Nie mam dzieci ale absolutnie się zgadzam!
    Za każdym razem jak gdzieś wychodzę mój partner powtarza: “co to by było gdybyśmy mieli dziecko! Wtedy też byś tak wychodziła do koleżanek?!”
    Odpowiadam: “Tak! Ty nie jesteś tu na ozdobę i tak samo jak ja musiałbyś sie nim opiekować!”
    Mamuśki świat sie nie skończy jak odpoczniecie?
    Jak będę już miała dzieci napewno też tak postąpie!?

  24. To co piszesz to oczywistość. Ja dodam jeszcze jeden argument – robimy to nie tylko dla siebie ale i dla dziecka. To takie powolne przygotowanie do przeciecia pepowiny mentalnej, kiedys tam. Moj syn mial 2 lata gdy pierwszy raz zostal z tata i dziadkami a ja pojechalam do mojej przyjaciolki na weekend.

  25. Wakacje jestem z moja córka 7 dni w tygodniu 24 godziny na dobę, do tego codziennie obiad dla 5 osób w konfiguracji mięso, surówka, dodatki. Ogarniam cały dom mam na głowie problemy, siostry, dziadków i czym ja jestem zmęczona, kiedyś kobiety cały dom ba głowie miały i 5 dzieci a ja tylko jedno, na rozwijanie swojej firmy, która faktycznie na razie przynosi straty nie mam czasu, mój mąż stwierdził że skoro nie prznosi dochodu, nie warto jej poświęcać czasu…jak czasem wspomniałam ze chciala bym chociaż godzine miec dla siebie odpocząć od dziecka to myślałam że otocenie mnie zje…jestem zmęczona.

  26. Tu ujelas wszystko co chcialam z siebie od roku wydusic, dziekuje Ci za to! Od 3 miesiecy staram sie rozkrecic swoj biznes realizujac swoja pasje, jednak wszyscy powtarzali- siedz z dziecmi, bo je krzywdzisz…. Obled ! Twoje slowa zmotywowaly mnie jeszcze bardziej. ?

  27. Tak Olinek Tak ‼️ Ja w drodze na pierwszy samotny wyjazd płakałam i myślałam ze dzieci mnie znienawidzą Po dwóch latach pojechałam spotkać się z Tobą w Magellanie. Teraz wychodzę chociaż z koleżankami do kina ale jak mój najmłodszy ssak odejdzie od piersi to znów się gdzieś wybiorę. ??

  28. Ja od samego początku miałam takie chwile wyjazdowe bez dziecia mego. Nawet te pierwsze razy były dość łatwe i nie czyni mnie to wyrodną matką ? Pierwszy raz gdy syn miał 7 miesięcy a ja pojechałam na 10-dniowy obóz narciarski, obowiązkowy na studiach, na zaliczenie. Potem do pracy do DE na 2 miechy- to był hardcore dla mnie ale syn nawet nie odczuł tego. A potem już na noc do siostry, wyjście na imprezę itp. Za 3 miesiące jedziemy na wesele na drugi koniec Polski. Syna 6l. bierzemy bo będą tam dla dzieciaków animacje i opieka ale córa, prawie roczna już wtedy, zostanie z babcią i ciocią na 3 dni. Ale dodam na koniec- najwięcej uwag i pytań “jak możesz?!” usłyszałam od koleżanek-młodych matek! Sama nie potrafi to innej dokopie! Teściowa i mama chyba nigdy mi nic nie powiedziały, partner sam mówi że spoko- ogarnie.

  29. Olinek ogladam Cię od jakiegoś czasu, ale raczej się nie udzielam. Tym razem przybijam Ci piatke.
    Tekst super. Wysylam dzieci do znajomych na nocowanie tak często jak często są chętni ?

  30. Popieram w 100%, mój pierwszy samotny wyjazd to akurat był wyjazd szkoleniowy, ale w tamtym czasie i szkolenie to była niezła impreza dla mnie ;) Mąż początkowo przerażony, poradził sobie nawet z jelitówką syna, a ja byłam po drugiej stronie morza, więc choćbym chciała nie mogłam wrócić. No i co się stało? Tatuś uwierzył w siebie, nie musiał wzywać babci na pomoc, dzielnie zmieniał dzieciom gatki i prał zarzygane pościele ;) Później było już tylko coraz lepiej ;)

    Wiele osób mi się dziwi, ze jak to wychodzę do kina, pubu, wyjeżdżam na weekend, a co z dziećmi? No cóż, moje dzieci mają też ojca, który jest takim samym rodzicem jak ja, dlaczego on może wyjść z kumplami, a ja nie? I co mnie smuci? Że często wtedy słyszę “jak ja Ci zazdroszczę”. Każdy potrzebuje chwili spokoju. Od teściowej kiedyś usłyszałam, że ona tak nie umiała, ale teraz się zastanawia, dlaczego taka głupia była, ciągle tylko prała, sprzątała, gotowała, a jej jedyną rozrywką był serial wieczorem ;)