“Jestem warta miliony” – poznaj Lady Chef, Dorotę.

Niewielkie mieszkanie oddalone kwadrans od samego centrum Hagi i zaledwie 200 metrów od plaży, urządzone w modnym w Polsce stylu vintage, który w Holandii oznacza po prostu fakt kupienia mebli używanych, których Holendrzy pozbywają się bez sentymentu. Dwa pokoje nastoletnich chłopców, przytulny salon z aneksem kuchennym, który jednocześnie stanowi serce domu. I silnik, bo bez niego Dorota nie dałaby rady. Ani gotować ani nie zwariować.

Nad kuchenką wystawa trofeum, czyli pamiątki z miejsc, do których Dorota pojechała po rozwodzie. Wszystkie, nie bez przyczyny, mają kształt talerzy, bo samo gotowanie od dzieciństwa było dla niej ważne. To jednak nie bajka o utalentowanym kopciuszku, ale o tym, że czasem życie nas zmusza do rzeczy, których nie chcemy robić, a które z perspektywy czasu okazują się kołem ratunkowym. Na przykład wtedy, kiedy się przewrócisz, ale nie możesz poleżeć, bo troje małych dzieci oczekuje, że dasz radę, inni wątpią, a rachunki czekają na uregulowanie.

Metoda prób i błędów

W Polsce kobiet nie socjalizuje się do tego, by były spełnione, ale przydatne. Wmawiając, że tylko jeśli będą przydatne poczują się spełnione. O tym opowiadają wszystkie bajki – o oczekiwaniu na księcia, który napełni życie sensem, o budowaniu domu, w którym kobieta ma strzec domowego ogniska. Nawet jeśli ten ogień wali plastikiem i dogorywa choćby podlewało się go benzyną.
Możesz się nie zgodzić, bo przecież bliscy w jakiś sposób dawali Ci do zrozumienia, że masz się uczyć, wybrać dobre studia, pracę, ale kiedy decydujesz się założyć rodzinę, to wszystko nagle staje się tylko wyściółką dla tego, jak to mówią,  “prawdziwego” życia (“Urodzisz dziecko to zrozumiesz”…) , w którym dobro rodziny przekładane jest nad dobro kobiety, a ona staje się odtąd przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, żoną i mamą. Jakbyś mogła szukać siebie dopóki nie masz obrączki, bo potem będą tylko rugać, że się za bardzo wychylasz, kiedy najważniejsi powinni być bliscy. Nie tylko dlatego, że to utarty stereotyp.

Ot, to na barkach kobiet spoczywa większość obowiązków i odpowiedzialność, która w połączeniu z pracą zawodową nie pozstawia przestrzeni na samorealizację. Pasja to odskocznia i luksus, na które nie wszystkie mogą sobie pozwolić. Dlatego mechanizmem obronnym jest pełnienie funkcji niezastąpionej. Sprowadzanie partnera do roli kolejnego dziecka i przekonanie, że rodzina to baba, a bez niech wszystko runie. To wykańczające – nigdy nie zawodzić, zawsze dawać radę, nie chorować. Nagrody? Telefon od męża, który nie wie, gdzie ma czyste skarpetki, ma  pełnić funkcję substytutu owacji i uznania, że nikt nie organizuje życia rodziny tak jak ona. Tyle, że jak tylko da się możliwość to zweryfikować, pewnie dowiesz się, że to nieprawda. I to naprawdę nic złego dać im możliwość zatęsknić. I zyskać świadomość, że chcą Ciebie, a nie dwudaniowego obiadu i wyprasowanych majtek.

Holenderki nie rozumieją tego dylematu i heroizmu,  z którym w Polsce często utożsamia się kobiety, które stawiają na samorealizację i wierzą, że tylko ich spełnienie umożliwi zbudować im  normalny dom. Nie roztrząsają, co będą jadły dzieci, kiedy wyjadą na weekend, nie pytają partnera o zgodę na wyjście do kosmetyczki, fryzjera czy piwo. Po części pewnie dlatego, że nie mogą liczyć na udogodnienia ze strony państwa tj. długi urlop macierzyński i zasadniczo rodzicielstwo partnerskie to jedyne, możliwe do zrealizowania, jeśli w domu obydwoje partnerów ma też zarabiać. Dorota nie znalazła wśród nich przyjaciółek. Za to świetnie dogadywała się z ich partnerami, którzy weekendami pełnili dyżury na placu zabaw z dzieciakami, aby one mogły odetchnąć.

To rodzina była fundamentem, w jaki wierzyła. Oddała się jej w całości, powoli dostrzegając, że zamiast zyskiwać w tym siłę i spełnienie, jakby słabnie. Blaknie.
Czasami do pewnych decyzji dojrzewa się latami. Innym razem trzeba osiągnąć punkt krytyczny i poznać granice swojej wytrzymałości. Trochę to smutne, że częściej decydujemy się na zmiany z rozpaczy, wierząc, że “nic gorszego się nie wydarzy”, zamiast z troski. Dla odmiany o siebie, a nie o innych. Koniec końców niech jednak ważny będzie efekt w postaci zmiany, niekoniecznie na lepsze dla wszystkich.

Gotowałam odkąd pamiętam. Nie od razu wszystko się udawało. Mama łączyła pracę nauczycielki z prowadzeniem własnej cukierni, więc jeśli chciałam zjeść obiad musiałam go zrobić. Nie zliczę ile razy kuchnia była siwa od dymu, a zawartość garnków kończyła w toalecie. Mama nigdy nie dała mi jednak odczuć, że się nie nadaję, więc próbowałam dalej. Nigdy jednak nie sądziłam, że będę gotować zawodowo.

“Cześć, jestem szefową kuchni w Hadze. Wpadnij na wino.”

Dorota pochodzi z małego miasta, ale już na studiach szukała furtki do “większego świata”. Kluczem okazały się studia – Stosunki Międzynarodowe umożliwiły jej odbycie stażu w instytucjach Unii Europejskiej. Piętnaście lat temu nie wiedziała jednak, że to Haga stanie się jej domem, a Holandia ojczyzną jej dzieci.

Na miejscu poznała przyszłego męża – charyzmatycznego Włocha. Razem prowadzili restaurację, ale niestety nie dom. To, co poza pracą, było tylko na głowie Doroty. I, zupełnie nie nagle, a stopniowo, na obrazie idealnej polsko – włoskiej rodziny podbijającej serca mieszkańców Hagi daniami z Italii, zaczęły pojawiać się rysy. Zwykle źródłem problemów rodzinnych stają się pieniądze. Tu szczęśliwie nigdy ich nie brakowało. Tyle, że Dorota nie mogła z nich korzystać.

– Łączyłam wychowywanie chłopców z pracą w restauracji. Mąż nie uznawał prowadzenia domu za pracę, a  w jego oczach byłam tylko gospodynią. Nie szanował mnie, nie doceniał wysiłku. Choć pod pięknym domem stały trzy nowe auta, mi nie wolno było korzystać z nich bez pozwolenia i podróżowałam z chłopcami tylko rowerem.

Mąż miał do powiedzenia także bardzo wiele w kwestii jej wyglądu. Gdzieś w czasie kolejnej nocy (bo tylko wtedy pokazywał swoją drugą twarz), w której dotarło do niej, że dała wszystko, a nie ma nic. Dorota trzasnęła popsutym butem o podłogę i postanowiła zawalczyć. Nie miała pojęcia w jaki sposób utrzyma siebie i troje dzieci ani co będzie robić lub gdzie zamieszka. Czuła natomiast, że to ostatni raz, kiedy mąż poobcinał obcasy od jej butów, bo, jego zdaniem, wygląda w nich zbyt wyzywająco.

-Mąż jeszcze przez dwa lata potrafił krążyć pod moim mieszkaniem. Za każdym razem wzywałam policję. W końcu odpuścił. Zmienił się, o dziwo – na lepsze.

Po rozwodzie zrozumiał, że to, czego się nie pielęgnuje, łatwo można stracić. Angażuje się w wychowanie chłopców, zabiera do siebie, bierze udział w ich zawodach. Został ojcem kilka lat wcześniej, ale to, o co tak naprawdę chodzi w byciu tatą, dopiero po rozwodzie.

W ustach Doroty, po goryczy małżeńskiej porażki, przełknięciu strachu i mnóstwa łez, niezależność zaczęła smakować coraz bardziej. Alimenty wystarczyły na wynajem 3 pokojowego mieszkania z aneksem. Poza tym trzeba jednak jeść, finansować zajęcia dodatkowe i pasje chłopców. A przecież Dorota całe życie oddała rodzinie… I wpadła na pomysł, jak wykorzystać to oraz mentalność Holendrów.

Holandia, mnóstwo możliwości, jeszcze więcej problemów

Holandia jako odwieczny port i miejsce wymiany handlowej to prawdziwy tygiel kulturowy. dostęp do morza, lokalizacja, mieszanka kultur i narodowości szerokim echem mogłyby odbić się na zawartości talerzy Holendrów. Tymczasem Ci stronią od eksperymentów, coraz częściej wybierają gotowe dania, rzadko gotują w domu. Narodowe przysmaki? Polak wspomni o bigosie i pierogach. Holender? O grubo krojonych frytkach z sosem, serem lub mięsem w panierce. Fast-foodom dalekim od przekonań i smaków, które z domu wyniosła Dorota oraz te, które pokochała dzięki miłości do Włocha. Jednak jak to mówią – możliwości często zapakowane są w kłopot, ale o tym moja bohaterka dowiedziała się z czasem.

“Jestem warta miliony”

To wszystko działo się na wariackich papierach. Obsługa pierwszej, większej imprezy?  Na ponad 100 gości. Wszystko przygotowywałam we własnej kuchni. Jedzenie przetrzymywała na balkonie korzystając z dobrodziejstwa niskiej temperatury, nie spała kilka nocy. Pierwsze pieniądze pozwoliły jednak poczuć prawdziwą wolność i zrozumieć – nie ma odwrotu.

Dorota prowadzi firmę cateringową realizującą zlecenia na terenie całej Holandii. Jednym z jej stałych klientów została polska ambasada w Hadze. Nad nietuzinkowym połączeniem smaków z różnych kontynentów rozpływają się najważniejsi politycy Unii. A Dorota powoli rozwija skrzydła i szalony pomysł przekuwa w realny biznes.

Tęcza, kamienie, satysfakcja i łzy

– W pierwszych miesiącach po rozwodzie często byłam wzywana do szkoły. starszy syn nie radził sobie z sytuacją, potrafił całe zajęcia przesiedzieć pod ławką. Mogłam tylko tłumaczyć, dać mu czas. Podświadomie synowie to ją obwiniali za rozbicie rodziny i często dawali wyraz swojej złości. Chłopcy nie zdawali sobie sprawy, że między rodzicami dzieje się coś złego, bo całe dnie spędzali oddzielnie, a do awantur dochodziło, kiedy już spali.  Dziś są starsi i rozumieją coraz więcej. Skrzętnie skorzystają z czasu organizowanego im przez obydwojga rodziców. I z dumą opowiadają kolegom o tym, co w kuchni wyczarowuje ich mama, kiedy większość przeciętnych dzieciaków zajada w tym czasie mrożonki i fast-foody.

Co dalej?

Od rozwodu minęły dwa lata. Dorota powoli odzyskuję równowagę i zyskuje poczucie własnej wartości. Firma rośnie w siłę. Niestety minione zdarzenia odbiły się na jej zdrowiu – organizm nie znosi próżni, jeśli latami spychasz siebie na drugi plan, w końcu boleśnie upomni się o swoje. Niebawem Dorotę czeka operacja, ale jest dobrej myśli i oczami wyobraźni urządza swoją profesjonalną kuchnię. Od jakiegoś czasu jest w nowym związku, ale trauma nie daje o sobie zapomnieć:
– Jest mi dobrze. Spotykamy się, kiedy mam czas. Nie zamieniłabym tego na inny układ. Absolutnie nie biorę pod uwagę już żadnego ślubu. W końcu czuję się jednak ważna. I mam na czyim ramieniu się wyryczeć, kiedy jednak opieka nad trójką dorastających chłopaków, praca oraz poświęcanie czasu na rozwój, zaczynają mnie przerastać.

Jesteś warta miliony

W mieszkaniu Doroty uwagę przykuwa coś jeszcze. Zdanie zapisane na lustrze czerwoną szminką: “Jestem warta miliony”, a sama autorka uśmiecha się, kiedy o nim mówi i patrzy w swoje odbicie. Zdaje sobie sprawę jaka to ogromna zmiana. I jest bardzo wdzięczna innej emigrantce – Monice, która w Hadze prowadzi prężnie swój własny salon fryzjerski i nie mogła słuchać narzekania Doroty.
– Na każdej wizycie u Moniki ryczałam, że mi źle, w końcu tak mnie opieprzyła i półżartem kazała mi to napisać na lustrze. Pomyślałam, że nie mam nic do stracenia. Czułam się głupio, ale teraz lubię ten napis. Na razie niech wisi. Jeszcze sobie muszę przypominać.
___________

U Doroty spędziłam niezapomnianą dobę w czasie mojej holenderskiej przygody. Mam nadzieję, że jej historia będzie dla Was choć odrobinę tak inspirująca jak dla mnie i Karoliny. Na facebooku i instagramie znajdziecie strony Doroty, a na nich cuda, jakie potrafi wyczarować na talerzu:

INSTAGRAM LADY CHEF
FACEBOOK LADY CHEF

Piękne zdjęcia z naszego spotkania zawdzięczamy niezastąpionej Karolinie Paluszkiewicz z Forma Fotografia.

Z dużą dozą nieśmiałości i tremy pokazuję Wam swój pierwszy, bardzo skromny tekst formułą nawiązujący do reportażu. I z niecierpliwością czekam na opinie, czy taka forma znajdzie miejsce w Waszych serduchach, bo mnie, jako wyzwanie, bardzo kręci. Czekam na Wasze opinie.  Dorota także 🙂

 

175 komentarzy
  1. Tekst wzruszający, pokazujący to, co w Polsce wydaje się (szczególnie kobietom) nierealne. Wielkie brawa dla Pani Doroty, że zawalczyła o siebie, bo na pewno kosztowało ją to wiele odwagi! Historie takie jak ta utwierdzają mnie w przekonaniu, że jeśli się chce to można, a przede wszystkim to, że warto walczyć o siebie i o własne poczucie, że jest się człowiekiem spełnionym i szczęśliwym.
    Olinku, świetny tekst, oby więcej takich!

  2. Olus! Zarowno forma jak i tresc – pierwsza klasa! ? potrzebni sa ludzie jak Ty ❤ i jak bohaterka tekstu… za Was obie trzymam kciuki ?

  3. Brawo kolejny raz zaskajujesz uwielbiam czytać twoje teksty czasem zabawne A czasem jak teraz wciągające i zmuszające do refleksji. Dziękuję.

  4. Bomba!! Pokazalas jaka siła obudzila się w tej pięknej kobiecie! Każda z nas powinna brać z niej przykład, że tylko od nas zależy, w którym kierunku będziemy szły przez życie! ! Czy będziemy siedzieć pupa na fotelu i płakać jak nam źle czy zbierzemy w sobie siłę do dzialania ????

  5. Cudownie napisana i teresujaca historia. Wspaniała kobieta, matka, bizneswoman. Podziwiam odwagę i wytrwałość!!!

  6. Wzruszające, Pani Doroto życzę zdrowia i spełnienia marzeń. Gratulacje Ola wzruszający tekst ?

  7. Bez słodzenia – świetny tekst!
    Bardzo dobrze i lekko się czyta, ale treść konkretna, mocna…choć oczywiście Radomska, czyli z jajem.
    Dorota – piękna, mądra i silna kobieta. Jej historia i jej siłą może stać się inspiracją dla wielu z nas, dla wielu kobiet.
    W sobie też poszukam tej wielkiej mocy … I bardzo bym chciała aby moje maleńkie córki w przyszłości były silniejsze, dojrzalsze, bardziej pewne siebie i odważne.
    Pozdrawiam Was obie gorąco.

  8. Olinku jak zwykle wymiatasz !!!! Tekst mega bohaterka mega!!! Wokół nas jest tyle bohaterów o których się nie mówi… A Pani Dorota na prawdę musi być cudowna!!! Gratuluję odwagi aby walczyć o siebie i swoje spełnienie!!! Dziewczyny tak trzeba żyć!!!!! ???

  9. Trudny temat opisany w swobodny sposób. Przedstawić czyjeś życie to chyba najtrudniejsze wyzwanie dla osoby piszącej. Z każdym kolejnym tekstem chcę Cię więcej ! ☺ A jeśli chodzi o samą bohaterkę- jestem pod wielkim wrażeniem odwagi. Sama marzę o czymś własnym, na miarę małej cukierni. Chciałabym mieć odwagę spełnić marzenie.

  10. Mam 23 lata i obcy jest mi rozwód, dzieci, większe obowiązki. A jednak Radomska tak to przedstawi że czułam wszystko co mogła czuć p. Dorota.
    Wielki szacunek za ogarniecie, przezwyciężenie leków i postawienie wszystkiego na jedną kartę. Nie każda kobieta ma siłę aby wyjść z tak toksycznej relacji. Potrzebujemy, szczególnie w dzisiejszych czasach, kobiet które dadzą innym kobietą siłę i motywację do dzialania!
    Mój pierwszy komentarz tutaj. Pisz dalej – robisz to cholernie dobrze.

  11. Super tekst ! Bardzo przyjemnie się czyta o tym jakie my baby potrafimy być silne i ile w życiu potrafimy znieść. Dla Nas nie ma rzeczy niemożliwych !!! 😀
    Serce się cieszy <3

  12. Świetny tekst. Wzrusza i dodaje wiatru i wiary w to że można pisz kochana pisz czytałam jednym tchem. Pozdrawiam serdecznie ?

  13. Ola… Tekst świetny… Dzięki Tobie miałam okazje osobiście poznać Dorote. Słuchając jej historii miałam ciarki i świeczki w oczach. Ten tekst świetnie opisuje historię Doroty ❤️❤️

  14. Czekalam na ten tekst, gdy tylko ujrzalam was razem na insta.
    Sa ludzie tacy jak Dorota, ktorych historie trzeba napisac, pokazac, a Ci Olu swietnie to sie udalo. Czekam na wiecej takich form pisania i zycze spotykania na swojej drodze tak cudownych osob jak Dorota,ktorw dadza Ci natchnienie na kokejny reportaż.

    Dorota jestes niestety nieliczna z kobiet, ktora zrozumiala co jest w zyciu wazne… Ty. Nie opinnie, nie pieniadze, tylko Twoje szczęście, ktore przeklada sie na szczescie najbliższych.

    1. Świetny tekst!dzięki Radomsia za niego…Próbuje zebrać się w sobie bo chyba stoję na rozdrożu…I próbuje uwierzyć w to,że dam radę,mam dla kogo!

  15. Przez cały tekst miałam ciarki… super Olinku!! A dla Pani życzę dużoooooooo i jeszcze więcej wiary w siebie !!!!

  16. Hej, czytam Cię od bardzo niedawna, ale tak, w takich tekstach też widzę Ciebie i chętnie Ciebie taką też będę czytać :*

  17. Świetny tekst, forma również. Czytałam na jednym wdechu, czekam na kolejne. Dorota to silna, piękna kobieta. Po części rozumiem co przeszła. Trzymam kciuki!

  18. Dwie cudowne kobiety jedna z pasją do pisania druga do gotowania.Czytając to uświadomiłam sobie ze jaka kobiety jesteśmy w stanie lepiej sobie radzic niż nie jeden samiec alfa… (Bo tak jesteśmy warte MILIONY!!!!)

  19. Super reportaż Ola- takich właśnie kobiet jak Dorota brakuje nie tylko w Polsce – ale i na świecie. Mężczyźni po dziś dzień uważają ze kobieta prowadząca dom i pełniąca opiekę nad dziećmi to nie jest praca – to obowiązek. Na całe szczęście ze tez mężczyźni którzy zdają sobie sprawę z trudu wychowania dzieci i prowadzenia domu. Powodzenia Dorotka – bądź przykładem dla wszystkich kobiet

  20. Uwielbiam czytać o inspirujących ludziach, takie reportaże to strzał w dziesiątkę! Jeśli chodzi o Dorotę to jestem niezmiernie dumna że potrafiła odejść od toksycznego męża i zacząć życie od nowa ?
    Dziewczyny rządzą!

  21. Inspirujaca opowieść ? czytam i odnajduje w niej trochę siebie. Jestem jeszcze ma poczatku drogi jeśli chodzi o rolę matki ale już wiem jakie to trudne znaleźć równowagę żeby nie zatracić w tym wszystkim siebie. Podziwiam kobiety, ktore maja odwagę w obliczu takich problemów stanąć i walczyć, które nie załamuja rąk tylko potrafią zakasac rękawy i pokazać na ile je stać. Historie pisane życiem i odwaģą to te najpiękniejsze! Świetny tekst Olinek ❤

  22. Dorota to prawdziwy bohater!!! Kobiety takie jak ona powinny być wnoszone na ołtarze jako przykład dla innych kobiet, które myślą że nie jest tak źle, inne mają gorzej, przecież to ojciec moich dzieci i tym podobne wyświechtane frazesy. Dorotę trzeba pokazać ludziom, niech widzo jak trzeba żyć!!
    A reportażom zdecydowane TAK. Twoja lekkość pióra (czy innej klawiatury) robi robotę! ?

  23. Złapało za serducho, wypuściło niejedną łzę z oczu, ale i napełniło siłą do walki o swoje lepsze jutro 🙂
    Oby więcej :*

  24. Ja nie cierpię czytać długich tekstów, aleeee przeczytałam cały :). Ja jestem chętna na więcej reportaży, inspiracji życiowych, super się to czytało. Wielki szacun dla p. Doroty za odwagę i walkę o siebie bo mam świadomość że to wcale nie jest łatwe, zwłaszcza ten pierwszy krok.

  25. Świetny reportaż. Daje do myślenia, historie takie jak ta potrafią pomoc w zmianach które niejedna z nas potrzebuje. Pozdrowiam i czekam na więcej wpisów ??

  26. Piękna historia! Każdy ma prawo do szczęścia i nie zawsze musi być łatwo!! Olinek! Czekam na więcej. ?

  27. Pisz jak najwięcej takich reportaży. Mam nadzieję, że zainspirujesz jakieś nieszczęśliwe kobiety do zmiany swojego życia…
    Ola – jesteś warta miliony!!! ♥️♥️♥️

  28. Fajny tekst Olu i fajna historia. Trzymam kciuki za moją imienniczkę i podziwiam za to, że odważyła się zacząć nowe życie z trójką dzieci na plecach. Zaryzykowała i wygrała. Super.

  29. Super tekst!,Brawa dla Pani Doroty za odwage, za determinację, za walke, za siłę.. Za wszystko! Niech dalej w tym trwa.. Ma dla kogo i nie chodzi tu tylko o dzieci, ale i o samą siebie! Życzę jej powodzenia i dużo zdrowia 🙂 tak trzymać super silna kobieto :)!

  30. Pani Dorotko, jest Pani inspiracją, motywacją. Brawo za odwagę.
    I brawo za reportaż. Przyjemnie się czyta i czuje niedosyt. Proszę o więcej.
    Pozdrawiam obie Panie?

  31. Świetna forma, idealnie pasuje do Twojego bloga moim zdaniem.
    Czytało się wyśmienicie, zdjęcia ekstra! Super, że zdecydowałaś się na nową formę i bardzo się cieszę, że to Dorota była Twoim pierwszym gościem. Życzę Wam obu wszystkiego najlepszego a za operację i nową kuchnię Doroty trzymam mocno kciuki. Ze zdjęć uśmiecha się piękna, ciepła, silna kobieta. Cieszę się, że mogłam przeczytać tę historię i chętnie czytałabym taką co tydzień, bo niby człowiek wie, że ma o siebie walczyć, niby się domyśla, że się da, ale takie historie dają kopa, bo widać czarno na białym, że wszystko w życiu można, i takimi historiami chciałabym się podnosić na duchu w takie dni jak ten. Posyłam tekst dalej, niech się niesie. Love you Radomska! <3

  32. 🙂 Dobrze się to czyta. Serce rośnie 🙂 W marcu też powiedziałam “dość” , spakowałam siebie i córki i właśnie układamy sobie nowe życie. Jesteś warta miliony. Jestem warta miliony 🙂

  33. Niesamowita historia, dała mi do zrozumienia bardzo dużo, a również przeżywam kryzys w małżeństwie, mąż zdradził będzie miał kolejne dziecko a co ze mną co z nami? Są dzieci. Myślałam a może to moja wina może za mało uwagi mu poświęcam, wszystko co robiłam było źle, teraz gdy mąż zauważył że się oddalam w końcu mnie zauważył, lecz już za późno wzięłam się w garść poszłam do pracy by odłożyć trochę pieniędzy. Tylko kobiety mają twardą dupe tak brzydko powiem. Pozdrawiam

  34. Wspaniały, epicki, naprawdę dobry tekst Olinku. Przyjemny w czytaniu i oby tego więcej. Pozdrowionka ?

  35. Naprawdę super tekst. Fajnie napisany zrozumiale i życiowo ? więcej takich historii z życia wziętych. Jestem jak najbardziej za ?

  36. Rewelacyjny tekst! Mówi o tym jak ważna jest niezależność, o tym ile radości przynoszą słowa dziecka, że jest z Ciebie dumne i o tym, że jeśli coś sprawia, że jesteś nieszczęśliwa, nie powinnaś się na to godzić. Wiem o tym teraz, mając blisko 40 lat i będąc 8 lat po rozwodzie, ale lepiej późno niż wcale ?

  37. Każda kobieta jest warta miliony za trud jaki wkłada w wychowanie dzieci, prowadzenie domu oraz realizację swoich pasji. Trzeba mieć “jaja” żeby zawalczyć o siebie i swoje marzenia. Podziwiam .
    PS. Czekam na więcej ?

  38. Świetny tekst. Nie przesłodzony, nie przedramatyzowany. Dobrze się czyta jak zawsze u Ciebie. Czekam na więcej 🙂

  39. Cudownie napisany tekst!!! Bardzo wciagający, czytałam z zapartym tchem. Gdyby mial 100 stron podejrzewam, że również przeczytałabym go jednym tchem. Masz talent do pisania a takich tekstów poproszę więcej 🙂 Wzruszająca historia Doroty, która miała odwage wyjsc z toksycznego związku i zawalczyć o swoje. Brawa ogromne! U nas w Polsce panuje przekonanie: “wiedziały gały co brały” lub przysięgałas na dobre i na złe…często kobiety tkwią latami w trudnych związkach, bo przecież “nie jest tak źle, zawsze może byc gorzej”. Historie podobne do tej na pewno pomogłyby niejednej kobiecie, zainspirowałyby do działania. A ten napis “Jestem warta miliony” na pewno zagości i na moim lustrze…
    Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za dalsze teksty ???

  40. Czekam na więcej! Takie historie dają siłę do działania, pokazują że można wyjść z największego bagna i wziąć los w swoje ręce. Dziękuję za ten tekst…

  41. Świetnie się czyta 🙂 tekst bardzo inspirujący.. skłaniający do refleksji. Pokazujący, ze warto walczyć o siebie 🙂

  42. Bardzo ciekawa i potrzebna forma. Ja sama czuję,że jestem na rozstaju,myślę o zmianach..na razie nastrajam się na nie i takie historie są dla mnie kolejnym pretekstem do rozmyśleń i planowania.

  43. I o to w życiu chodzi! A jak tu, w Polsce, tłumaczę, że tak trzeba żyć, to baby widzą w tym pusty frazes. Bo dzieci, bo mąż… Ja mam jedno i drugie i można. Zawsze jest dobry czas na zmiany. Zawsze jest dobry czas na siebie.

  44. Olinek mega ❤️Dla Ciebie ten tekst jest ZAKEBISTY ! Aż chce się więcej i więcej wiec czekam na kolejne Twe weny twórcze,bo twój dobór słów zniewala z nóg kochana ! ????

  45. Historia jak u wielu z nas… Niestety znaczna część nie radzi sobie z nieudanym związkiem i brakiem środków do życia. Często robimy cokolwiek, żeby cokolwiek zarobić i jakkolwiek żyć… Tylko czy o to w życiu chodzi…? Żeby jakkolwiek je przeżyć…? NIE.
    Niestety, mamy często zbyt niskie poczucie własnej WARTOŚCI i nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić, boimy się…
    Niestety, mówię to z własnego doświadczenia… 🙁
    Reportaż daje do myślenia. Choć na chwilę człowiek się zatrzymuje i zastanawia…ze MOŻNA.
    Pisz Olu więcej, coraz więcej reportaży ♡

  46. Jak zwykle doskonałe pióro i piękna, motywująca historia. Każdaz nas jest warta milion albo i sto. Szkoda, że nie każda o tym pamięta. Kobiety, do boju!?

  47. Radomska rozwalasz system !! ?? fajny tekst, taki życiowy , dobrze się czyta i co ważne- skłania do refleksji. Myślę, że warto się zastanowić nad sprawami, których dotyczy ?
    Dziękuję za niego i pozdrawiam ❤️

  48. Olinku cudownie się czyta. Uwielbiam takie historie. Doroto podziwiam Cię za odwagę i determinację. Trzymam kciuki za Was obie. Olinku z niecierpliwością czekam na kolejne niesamowite historie niesamowitych kobiet. A Tobie Doroto życzę dalszej realizacji marzeń. I pamiętaj…. jesteś warta miliony ?

  49. Poleciało jednym tchem….
    Mega!!
    Euh ja również jestem rozwódka i wiem o czym mowa
    Radomska tak trzymaj?

  50. Jak na pierwszy raz, to całkiem nieźle 🙂 A tak serio to fajnie się czytało tę historię. Wielkie brawa dla Doroty za odwagę i realizowanie pasji i dla Ciebie za odwagę i przedstawienie tej historii

  51. Fajnie napisany tekst, odważna kobieta, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że dużo tu piszesz o sobie- mimo, że o Dorocie 🙂

  52. Olinek,
    Znowu to zrobiłaś.
    Po raz kolejny Ci się udało…
    Skradłaś moje ❤️
    Uwielbiam Cię!!!
    A Dorota? Rzeczywiście warta miliony ????

    Jak masz więcej takich tekstów to dawaj ???

  53. Olinek trafiłaś tym tekstem na 200%. Super napisany, nie za długi, a oddający więcej niż niejedna opowieść z morałem. Dziękuję?. Chwila z Tobą ładuje moje baterie ??

  54. Świetny tekst, wincyj takich, wincyj!! A mówią, że kobiety to słaba płeć. Gówno prawda. My potrafimy baaardzo, ale to baaaaardzo dużo znieść.

  55. Super tekst ! Myśle, że da kopa każdej kobiecie,która wacha się czy zawalczyć o siebie. Uwielbiam czytać takie historie,które pokazują,że można pomimo wszystko! Na pewno ta dała mi mega pozytywne nastawienie i poprawiła dzisiejszy humor 🙂 sama walczę z poczuciem własnej wartości … zresztą kiedy jest mi chu**** odpalam insta i po prostu Cię słucham bo zawsze wywołujesz uśmiech na mojej twarzy ! Dzięki ! ❤️

  56. Brawo Ola ! Wspaniały i wartościowy tekst <3 Pani Doroto jeśli to Pani czyta to jest pani piękną kobietą z iskrą w oku :)))) za rok znów będę w okolicy Hagi i może uda mi się porwać Panią na herbatę do Delftu 😉

  57. Super forma, którą lekko i bardzo przyjemnie się czyta! Jestem pełna podziwu dla głównej bohaterki. Piękny przykład na to, iż kobieta potrafi wszystko: być dobrą żoną, kochanką, matką i może się realizować. Szkoda tylko, że w tym przypadku realizacja była możliwa dopiero po odejściu od faceta. A przecież gdyby nasze drugie połówki nie byli czasami tak bardzo zadufani w sobie i doceniali naszą pracę nie tylko tą zawodową, lecz także domową, mogliby razem z nami świętować wszystkie osiągnięcia i być z nam dumni, jednocześnie będąc dla nas cholernie dobrym i ważnym wsparciem!

  58. Tekst czyta się lekko! Jest świetny! Radomska, musisz napisać kolejny reportaż 🙂
    Dziękuję Ci za to w jaki sposób piszesz, bo ludzkim językiem najczęściej jest trafić do człowieka 🙂

  59. Fantastyczny, wzruszajacy i inspirujacy tekst! A zdanie “W Polsce kobiet nie socjalizuje się do tego, by były spełnione, ale przydatne” to mistrzostwo, bardziej w punkt nie moglas trafic. Brawo Dorota i brawo Ty!

  60. Forma reportażu dla mnie jak najbardziej się podoba 😉 ale nie Tobie Olinku dzisiaj bym chciala cos powiedzieć a Dorocie. Jesli możesz jej przekazać :

    Chcialam Ci powiedzieć że jesteś inspiracją dla wielu kobiet. Ja nie jestem jeszcze matką, ale wiem jaka to jest ciężka praca. Trójka chłopców na pewno nie jest łatwa do ogarniecia, a Ty kobieto dajesz radę i probujesz ułożyć jeszcze swoje życie. Ja jako nie matka jestem z Ciebie dumna, ale jako kobieta. Pokazałas nam, ze jesli się chce można wszystko. Dziękuję

  61. Było tyle komentarzy ze mnie palec zabolał od przesuwania na dół w telefonie ??bardzo pokrzepiający tekst ☺️

  62. Super tekst, daje do myślenia. Mnie osobiście zmotywował do działania i realizowania siebie. Jesli się tylko chce to wszystko można 🙂 Zaczynam zmiany !

  63. Super się czyta ? Pisz dalej ? A historie, które wydarzyły się naprawdę to czasem najlepsza inspiracja. Mnie rozpacz natchnela do zmiany. W wieku 23 lat pożegnałam długi związek, zostawiłam mieszkanie i z wagą 100 kg zaczęłam żyć od nowa. Nie było nic do stracenia, bo czulam ze w środku i tak juz mnie ma. Nie żałuje. Ogrom pracy za mną i już wróciłam do siebie. Wiem, że też nie chce być przydatna tylko spelniona kiedy założe rodzinę. Love You Radomska ?

  64. Daje do myślenia , i skłania do refleksji , zadaje pytania czy może my tak nie mamy ? Może tez pora uwierzyć w siebie i zmienić coś na lepsze ? W końcu wszystkie jesteśmy warte miliony ! 😉 super tekst oby więcej !!

  65. Olinku! Tekst jest genialny! A Pani Dorota to prawdziwa kobieta ”z jajami”. I zdecydowanie jest warta miliony. Ba! Wszystkie jesteśmy warte miliony 😉 Tylko nie możemy pozwolić na to by ktoś Nam odebrał własne życie. Macierzyństwo, dom… to piękny czas, ale pamiętajmy, że poza dbaniem o wszystkich i wszystko dookoła musimy też zadbać o siebie. Szczęśliwa mama – szczęśliwe dziecko. Szczęśliwa żona – szczęśliwy mąż. Pozdrawiam gorąco wszystkie SuperBabki! :-*

  66. Piękny tekst i niesamowita postać! Potrzebujemy jako Polki takich przykładów. Kiedy 4 lata temu odchodziłam od męża po zaledwie półtora roku małżeństwa niewielu rozumiało o co mi chodzi. Bo jak to jest możliwe, że w tak krótkim czasie aż tyle się zmieniło. A zmieniło się wiele, ja chciałam iść do przodu, rozwijać się, a jego interesował tylko jego własnym świat i jego pasja. A ja? Przecież zaczekam, jestem jego żoną, będę czekała w domu z obiadem… dopóki żoną nie byłam to miałam prawo do wolności, po założeniu obrączki było tylko “nie wypada”, “mężatka nie powinna”… Dziś jestem w szczęśliwym związku. Mam swój świat, swoje kredki, mój partner ma swoje zabawki, a radość odnajdujemy w możliwości dzielenia się ze sobą tym co nas cieszy.

  67. Inspirująca kobieta i historia, którą powinna poznać każda kobieta. Siła Doroty powala. Mam nadzieję, że więcej kobiet dostrzeże problem i spróbuje go rozwiązać znajdując w sobie siłę.
    Brawo dla Ciebie!
    Świetny reportaż, czekam na następne.

  68. Piękny teskt,który daje do myślenia 🙂 I rownież uswiadamia nam że początki są trudne ,ale to tylko od Nas zależy jaki będzie koniec.Pozdrawiam.

  69. Świetna forma i tekst. Ja tez kiedys ucieklam z dziecmi od alkoholika co prawda dzis ponosimy poniekad wszyscy tego konsekwencje ale JA JESTEM JUZ NARESZCIE SZCZĘŚLIWA. POZDRAWIAM??

  70. Piękny tekst i niestety jakże prawdziwy. Mentalność facetów (nie wszystkich, ale duuuuzej większości) właśnie taka jest. Szczęściarą jest ta, ktorej udało sie znaleźć faceta nie tylko do łóżka i pracy. Kobieta czuje się bardziej wartosciowa i kochana nie jak dostaje komplemet (np. pyszny obiadek, owszem to też jest mile, nie powiem ) ale gdy mąż wstanie i np. rozłoży talerze na stole, pokroi mięsko dziecku czy zrobi ciapkę z ziemniaków i buraczków, żeby ona mogła zjeść w spokoju. Poczucie, że w kazdej chwili (nawet tak błachej) moze liczyc na partnera jest bardzo wazne. Dalam taki przyklad, moze dosc dziwny, ale z mojego wczorajszego obiadu, gdzie myślałam, że szału dostane. Nakładając obiad (wszyscy już czekają przy stole, Szanowny Pan Tata też) słyszę jak córka prosi o surówkę tatę, która stala juz na stole , jego odpowiedz zwala mnie z nog “Poczekaj zaraz mama Ci nałoży”. Szczęśliwi kobieta, zadowolona ze swojego życia, nie myśli jakby to było gdyby… , nie zasypia ze łzami w oczach bo znowu dostała psychicznego “kopa” w dupe od niczego nie świadomego partnera. Brawo dla tej Pani za odwagę i wzięcie swojego życia we własne ręce. Nie każdy ma na to siłę i odwagę …

  71. Nooo Radomska dałas czadu! Pisz tak więcej! Nie mogłam się od tekstu oderwać! nie wiem czym się bardziej zachwycam Dorotą, która powinna być wzorem dla wszystkich kobiet, czy nad formą tekstu który czyta się rewelacyjnie! Powiem to jeszcze raz Uwielbiam Cię! A teraz to już Was!

  72. Myślę, że ten tekst pomógł mi dużo zrozumieć. Dziękuję Olinku, czekam na więcej. Buziaki

  73. Bardzo fajnie i lekko napisane.Prawdziwe historie to te które się najchętniej czyta.Dorota to wspaniała odważna kobieta taka jak każda z nas.Niestety na tę odwagę czasem trzeba długo czekać .Najważniejsze jednak jest to ,że warto?.Ja parę lat temu tupnęłam nogą wyjechałam na 3 tyg z chłopcami i dałam Memu M.ultimatum. Albo się zmieniasz albo zostajesz sam.Poskutowało. Przez 3 tyg uświadomił sobie,że może coś stracić .Teraz pilnuje tego bardzo.Czasem warto tupnąć.Dodam ,że z tego już dojrzałego związku w zeszłym roku urodziła się nasza córka -owoc fajnej mądrej dojrzałej partnerskiej miłości❤️❤️❤️

  74. Witaj Olinek.
    Przyznam sie szczerze, że rzadko czytam Twoje teksty, bo zwyczajnie nie chce mi sie tego robić. Wczoraj wieczorem lezalam prawie zalamana uswiadamiajac sobie, że mam 25 lat i żadnych, ale to ŻADNYCH planow na życie ani żadnych większych osiągnięć. Chce byc “warta miliony” i tekst na, ktory tu trafilam stal sie chyba ratunkiem przed głupią decyzja jaka chcialam podjąć w swoim życiu. Leżac wczoraj myślałam o tym że wiekszosc moich rówieśniczek ma juz dzieci i planuje swoje śluby wiec stwierdziłam że ja tez tego potrzebuje, a to absolutnie nie jest prawda! Ja potrzebuje byc warta miliony nie przez swojego faceta lecz przez sama siebie!!! Gdybym wziela ślub, ktorego tak pragnelam do tej pory co dalej bylo by w moim zyciu? Wrocilabym do punktu wyjscia. Sama sobie musze uświadomić, że jestem wiecej warta, bo to ja bede żyla ze soba, a wtedy innym również bedzie sie zylo lepiej ze szczęśliwa i spelniona mna.
    Dziekuje Ci za to 🙂 !!!
    Ten tekst to był strzał w 10 na zakrecie mojego życia

  75. Bardzo inspirujący tekst. Uwielbiam takie historie a jeszcze Twój styl pisania to idealne połączenie. Tak trzymaj! Pozdrawiam! :*

  76. Olinek, czytałam reportaż z zaciekawieniem, a po przeczytaniu mam pewne przemyślenia. Po pierwsze ! Rób to co robisz dalej, bo dzięki takim tekstom nie jedna kobieta w końcu o siebie zawalczy. Po drugie słówko do Doroty! Kobieto !! Miliony to drobne ! To co robisz dla synów a przede wszystkim dla siebie samej jest nie do zliczenia. Po trzecie ! Czytając tekst, zrozumiałam że nie ważne co nas w życiu spotyka, najważniejsze walczyć o to czego pragniemy, o samych siebie!!! Całe szczęście mam wsparcie ze strony męża w dążeniu do moich celow, lecz dzięki Wam mam jeszcze więcej mobilizacji !!Dzięki Olinek, dziękuję p.Doroto.

  77. Super. Cieszę się że są jeszcze ludzie, którzy potrafią walczyć o swoje marzenia i o swoje życie ???

  78. Radomska wymiatasz!!!

    Olu, dziękuję Ci za cudowne “pisanie” o życiu, ludziach i tym cudownym wachlarzu emocji, które w Nas krążą.. “Wpadłam” na Ciebie przypadkiem kilka miesięcy temu i już zostałam.. Dzień zaczynam od Ista-relacji u Radomskiej i tak też kończę.. Bawisz, wzruszasz i sprawia, że jakoś lepiej mi, fajniej i ogólnie jest dobrze..

    Kochana rozwijaj się i twórz kolejne piękne, zabawne, wzruszające i pełne tak cudownych ludzi i emocji wpisy..

    ??

  79. Na Twój profil trafiłam dzięki mojej córce…. oglądałam od czasu do czasu, słuchałam Cię i wiedziałam, ta dziewczyna nie jest głupia…?. Tekst świetny, wspaniale się go czytało… dziękuję i proszę o więcej ?

  80. mega motywujący tekst. bravo dla Kobiet, które pomimo przeszkód … chcą, potrafią, robią wszystko dla siebie , aby … czuć się spełnionymi !!! Olinku … to kiedy kolejny mega pozytywny reportaż ??? Pisz Kobieto, rozmawiaj, pokazuj nam więcej i więcej …

  81. Dziekuje kochana za piekny tekst o mnie <3 Ten reportaz zapoczatkuje lekkie zmiany na Twoim blogu, mam nadzieje, ze korzystne. Mysle tez, ze pomoze wielu kobietom w tym, aby postawily na siebie. Jedno jest pewne – pomoze bardzo mnie, abym dostrzegla ile przeszlam, na ile sie zdobylam. Pamietajcie moje kochane kobiety KAZDA MA TO, NA CO SIE ODWAZY!!!! Zatem do dziela!!!

  82. Podziwiam tak odważne kobiety ? I Ciebie Olinku też podziwiam i uwielbiam ? Aaa i o uśmiech prosiłaś, no to proszę do wyboru, do koloru ??????????????

  83. Czyta się tak, że widzę mnóstwo obrazów, wyobrażam sobie każdą postać, każdy element! Dobra robota! Niejedna trzaśnie butem! Dojdzie do wielu rozwodów! ??

  84. Radomska! Ty nawet o sprzątaniu klatki schodowej możesz napisać i tak wszystkich zachwycisz❤️

  85. Bardzo dobry tekst, super, że kolejne osoby ze świata internetu, literatury, prasy sięgają do życia kobiet i pokazują prawdę oraz to jak ciężko uwierzyć w siebie. Radomska ty pisz dalej o takich osobach, bo twoje pióro jest do tego stworzone. Ja dalej będę się zaczytywać, a któregoś dnia wreszcie wykopie swoje, bo u mnie “tak trzeba żyć” wyszło z zakrętu ale jeszcze trzeba w głowie pokonać prostą ?
    Dziękuję?

  86. Poczułam nagły przypływ inspiracji i wzrost poczucia własnej wartości ? Olinek uwielbiam czytać Twoje teksty. Bohaterce reportażu należy się duży uścisk! I powodzenia ❤️

  87. I co? To wszystko?
    Nie ma trzeciej drogi?
    Albo uda domowa albo rozwódka?
    To niemożliwe żeby los POLSKIEJ KOBIETY był aż tak smutny. Czy ktoś zna przepis na trzecią drogę?

  88. Rewelacja.Cudownie sie czyta.Brawa dla Doroty ,ze nie marzy o ślubie z kolejnym księciem a jest silna i niezależna. ?

  89. Kolejny mega tekst! I mogła bym tak czytać i czytać…bez końca.
    Pozdrowienia dla Pani Doroty.. Wszystkiego co najlepsze❤

  90. Świetny tekst, bardzo dobrze wpisujący się w konwencję reportażu. Ale jest sporo błędów stylistycznych i gramatycznych przez co trochę ciężko się czyta. Tekst traci przez to moim zdaniem sporo na „jakości”. Nie piszę tego złośliwie, tylko szczerze tak jak ja to widzę, a raczej „czytam” ? Jest ogromny potencjał, wystarczy tylko troszkę podszlifować warsztat ?

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.