Styczeń to czas stawiania sobie celów i wymyślania postanowień. Kiedy za tydzień mój zmordowany joggingiem sąsiad będzie wracał z Mc Donaldsa, powiem mu, że dał z siebie wszystko – świat, Bozia, i ja widzieliśmy nowe dresy, markowe adidasy i napój izotoniczny( chroniący go przed tym, aby niespodziewanie,nie padł z wycieńczenia za blokiem) i rozumiemy, że zrobił co w swojej mocy, ale po prostu się nie udało, tak w życiu bywa i trzeba się z tym pogodzić.

Jedyny cel jaki stawiam sobie w tym roku ja, to nie zwariować. myślałam, że weselej już nie będzie – w tym roku miałam w sumie (po sobie lub jednocześnie) kilka prac, zaręczyny, ciążowy brzuch,, remont, poród i myślałam, że odpocznę. Lenka mówi, że jak umrę. Poza tym…

Don Padre Zbigniewo uderzył w końcu pięścią w stół i chwycił Nawleczonego za gardło – mówiąc, że skoro powiedział A, to wydusi z niego B. Niewtajemniczeni nie wiedzą, iż Nawleczony bez wiedzy Don Padre porwał głupią gąskę Radomską, skradł jej serce w zamian dając pierścionek i dziecię wrzeszczące jak jasna cholera i o kurwa mać jednocześnie bez konsultacji z Don Padre. Don Padre wykorzystał czas świąteczny na górnolotne przemyślenia i doszedł do wniosku, że nie może tak do końca swych dni tkwić w poczuciu zagrożenia i niepewności, że córka z domu wyprowadzona, technicznie i realnie już nie jego, któregoś dnia odwoła się do braku formalnych zapisów o tym zaświadczających i wróci do tatuniunia żeby mu zatruć lata emerytury, święty spokój i Panoramę. Żeby mieć pewność, że się mnie raz na zawsze pozbył, postanowił zapłacić.

Za wesele.

Dni uroczego konkubinatu, bałuckiej patologii moralnej są policzone. Radomska wychodzi za mąż. Ku ogromnemu zaskoczeniu świata, mediów i sąsiadów – za Nawleczonego. Zachowując się godniej niż macocha Śnieżki, nie poślę córki do lasu, a godnie zniosę, że na moim weselu będzie wyglądała piękniej i tylko ją wszyscy zechcą nosić na rękach.

Uroczyste i wkurwiajające poszukiwania sali, orkiestry, kiecki i cierpliwości pomalutku należy uznać za zainicjowane – pierwsze “o kurwa, jak drogo!” już padło, więc “nie opuszczę cię aż do śmierci” staje się kwestią czasu!

Cóż na to Radomska?

O tym, że za mąż pójść musi wie, tyle, że wybiera się jak sójka za morze. Miała taką dziką fantazję, że po zakończeniu karmienia dziecięcia piersią rzuci się na wszystko,co polane czekoladą, wzdymające, ciężkostrawne i niezdrowe, więc nieco jej przykro, że misterny plan legł w gruzach. Spokojnie jednak, odbuduję go już ze złotym krążkiem na wychudzonym palcu.

Na moment dam się ponieść ckliwości, co szarpie mną jak córka cyckiem – mój plan na życie był taki, że za nerkę i wątrąbę kupię sobie własne M1, które urządzę tak, żeby nikomu się nie podobało po to, aby mieć to w dupie, po to tylko, aby mieć gdzie tworzyć blogi swe, artykuły, felietony i książki, dzieląc się ze światem swoimi przemyśleniami, poczuciem humoru, jadem i zgorzknieniem. A później klepać biedę, bo w tym kraju nie da się żyć z pisania i na koniec zapić się z rozpaczy, wynikającej z faktu, że nikt mnie nie docenił. A tu proszę -wychodzę za mąż, mam córkę, mam rodzinę jak w mordę strzelił (i to ostatnie akurat każdego dnia, małą stopą na przewijaku) i umrę ze zmęczenia, a nie przepicia! Yey!

Mamy swój kwadrat, siebie, miłość córę, to chyba oczywiste, że brakuje tylko złotych krążków, co by można je było zastawić w lombardzie, kiedy przyjdą chude lata oraz BIAŁEJ SUKIENKI. Nie, nie takiej najpiękniejszej na świecie, która sprawi, że będę czuła się jak księżniczka najpiękniejsza na świecie. Wystarczy taka, która robi talię.

CO na to Nawleczony?

O dziwo, ukontentowany myślą, że niebawem mrożone kopytka i kotlety od teściowej będzie mu podawać nie tylko blogerka i konkubina, ale i żona! Rad jest niesłychanie z takiego obrotu spraw i obiecuje, że pisania Radomskiego dopilnuje i strzec będzie, bo kocha je jak i Radomską, a ponadto, gdy się wkurwi, założy kiedyś konkurencyjny blog o tym jak wygląda życie ze mną, wybije się i umrze na bogactwo i sławę otoczony pięknymi czytelniczkami, które zechcą mu wynagrodzić czas spędzony ze mną.

Także tego.

Trzymajcie kciuki, bo na razie wiemy tyle, że kiecka będzie biała, wódka zimna, do ołtarza będę szła przy walcu Tiersena, a honorowym gościem sypiącym nam kwiaty w kościele, w sukni jeszcze piękniejszej niż jakakolwiek inna, będzie nie kto inny, jak Księżniczka Madzialena (dla niewtajemniczonych: zakładka “o księżniczce” na górze strony).

Forsuje jeszcze dodanie klauzuli, że wyproszę z wesela wszystkie panie wyglądające lepiej ode mnie, ale Mariusz mówi, żebym dała spokój. Nie jestem CHodakowska, żeby kondycyjnie wyrobić całonocne tańce jako jedyna samica w weselnym stadzie.

CIESZYMY SIĘ Z RADOMSKĄ? WIESZCZYMY JEJ KONIEC ŻYCIA I ŚWIATA? W DUPIE MAMY? Nie dostarczę Wam pewnie tylu wrażeń swoim ślubem, co Fashionelka, ale liczę, że będziecie z nami. Może nie na weselu, bo wódki to by się każdy napił, a za lokal płacić nie ma komu, ale tak duszą, sercem i myślami ;-)

O tym kiedy powiem – I NIE ODPUSZCZĘ CI JUŻ DO ŚMIERCI, a krzyknę – KONIEC ZASRANEJ DIETY, poinformuję pewnie wkrótce :-)

74 komentarze
  1. Gratuluję Ola^^ Małżeństwo nie jest takie złe, jak mówią ;) Jeśli dużo ze sobą gadacie to będzie wszystko dobrze. A do tytułu żony przywyczaisz się:) Chociaż czasem jeszcze sobie myślę: “ale beka, jestem żoną! Mam męża?! WTF?!”
    Taakże tego. Będzie GIT! :D

  2. Normalnie łezka się w oku kręci!!! To niesamowite jak się życie ludziom pięknie układa :) A najfajniejsze jest w tym wszystkim to, że doceniasz to co masz. Bo ludzie rzadko widzą że mają przyzwoite życie… Trzymam kciuki- za dietę (z doświadczenie wiem, że po ślubie zgubione kilogramy wracają szybciej niż zdążymy wyleczyć kaca), znalezienie sali i za ogromną cierpliwość do przygotowań! :)

  3. Mój ślub i wesele za niecałe pół roku. Na szczęście rodzice Pana Młodego zgodzili się pójść na kompromis i wesele będzie na 60 osób (naprawdę kompromis – ja chciałam zwinąć się po ślubie, a oni zaprosić 150 osób), ale nie zmienia to faktu, że serdecznie Ci współczuję. Przygotowania, ustalenia, szukanie fotografa, zespołu, kiecki doprowadzają mnie do frustracji, więc Tobie życzę wytrwałości i nieśmiertelności poczucia humoru, bo bez niego ciężko. Ale swoją drogą nie mogę się doczekać Twoich opisów szukania sukni. Salony ślubne to jakiś inny świat, ja sama przeżyłam niezły mindfuck, opisane przez Ciebie staną się hitem internetów :D

      1. Też miałam swoją przygodę w salonie ;)
        I przypominam! Ślub i wesele naprawdę można zorganizować na luzie!
        Życzę powodzenia! To będzie wspaniały czas :)
        Tworzycie wspaniałą rodzinkę, a argumenty dziewczyny obficie krytykującej puściłabym mimo uszu. Wynika z nich, że moje zamożne koleżanki nie-dziewice, którym rodzice kupili mieszkania również nie miały prawa brać ślubu kościelnego i rodzić dzieci – no bo jednak same się nie dorobiły! – idąc tym tropem, mało kto z nas zasługiwałby na to wyróżnienie, jeśli w ogóle ktoś… Wracając do katolicyzmu: esencją wiary jest poszukiwanie zagubionych owiec, a nie pielęgnowanie i strzyżenie tych puszystych i bieluteńkich ;)

  4. Znaczy się – nie mam już szans, a tak na to liczyłem – trudno… Nie pozostaje mi w takim razie nic innego jak pogratulować Nawleczonemu, a Radomskiej życzyć wiele szczęścia na tej nowej autostradzie zaprojektowanej przez Don Padre.
    PS: Lenuś – już nie będziesz teraz z nieprawej wersalki…

  5. No żono in spe gratuluję. Nawleczonemu na przemian gratuluję i współczuję, ale niech tam – też gratulacje. Madzialena druhną i suknia robiąca talię – co to będzie za ślub. Szaleństwo! :-) Jak tak się rok zaczyna to co będzie dalej? Zarobisz pierwszy milion, zaanektujesz wszystkie blogi, zatrudnisz Chodakowską tylko nie wiem po cholerę i pławiąc się w luksusie zaadoptujesz mnie, jako dobrą wróżkę, co to wszystko przewidziała? Ech. chciałoby się :-) Wszystkiego boskiego :-)

  6. Księżniczka Lenka jest WIELKA, zacny Don Padre jest WIELKI, Imć Pan Nawleczony szczęśliwy bo wreszcie przestanie być Nawleczonym, będzie wreszcie kimś czyli WIELKIM. Może Ona zmieni nazwisko ? Może to dobrze, bo to już dzisiaj inna kobieta. Coś z tego szaleństwa jednak w Niej pozostanie. To, że w kościele to dobrze, bo poważniej. Czas szaleństw się zakończył. Skoro tak to Szczęść Wam Boże. Dobrze robicie. “Po co ma być Wam lepiej niż nam”. :) :) :)

  7. Cieszę się, bo najwyraźniej Radomska też kontenta ;) A to najistotniejsze. Jak i fakt, ze nie będzie tiffany blue i sesj zdjęciowej z Paryża pół roku po ślubie ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    1. Moze byc sesja z kwidzynia i radomska purpura ;D dosc fancy? ;D do kwidzyna w pizdu daleko takze wiedx ze sie staram ;)

  8. Tylko dlaczego ślub kościelny? Z bloga nie wynika aby wartości katolickie były Ci jakoś szczególnie bliskie. Czy dlatego aby mieć niezły rozbieg, jakiego nie oferują USC? Albo aby była piękna oprawa do sukni, piękne wnętrze, których rownież w USC nie uświadczysz? A może dlatego, że dla ojca liczy się tylko ślub kościelny? Albo, że ma być ‘po bożemu’ aby na wsi nie gadali, że wnuczka jest bękartem? Nie rozumiem dlaczego kobiety maja takie parcie na ślub kościelny podczas gdy tylko udają, że są katoliczkami a przy ołtarzu często nawet nie wiedzą jak się zachować. No ale to Twoja sprawa i Twoje sumienie. Tylko nie podoba mi się, że w swoją kościelną szopkę wkręcasz małą chorą dziewczynkę, która pewnie jeszcze nie rozumie, że takie sakramenty coraz częściej są tylko na pokaz. Wstydu nie masz Radomska! Może rozważcie jednak ślub cywilny.

      1. Szacun za opublikowanie mojego komentarza. To nie jest troska myślę, że masz wokół siebie mnóstwo ludzi,którzy się o Ciebie troszczą. Ja jestem adwokatem diabła. To moja refleksja nad takimi kobietami jak Ty. Zastanawiam się dlaczego chcesz się w ten ślub kościelny pchać, odwalać nauki przedmałżeńskie i świrować księdzu, że tak naprawdę to jesteś dziewicą a Lena to z kapusty. A na samym końcu iść do spowiedzi i szczerze żałować za grzech jakim było mieszkanie z mężczyzną Twojego życia i jakim jest wasza córka. No po co? A z Madzią to jednak słabo. Podejrzewam jednak, że Radomska zrobiła dla Madzi dużo więcej niż jakikolwiek ksiądz więc i mama Madzi chętnie zgodzi się na takie przebieranki, zasiądzie w pierwszej ławce i polecą jej łzy wzruszenia.

        1. Droga Katoliczko, szacun zbędny – upubliczniam treści to się muszę liczyć z róźnymi opiniami i juz, w polemikę się wdawać nie będę ot zamierzam przed Bogiem coś obiecać a nie typem w kiecce,a ten Bóg w którego ja wierzę jest spoko gościem i ma większe problemy niż moja cnota. Poza tym nawleczony i córa to ewidentnie jego sprawka, bo są cudowni i nie widzę powodów do wxtydu. A Madzia w 2 tyg. Po tym jak jej Nawleczony obiecał łyżwy a ja bycie gwiazďą w czasie ślubu stanęła na nogi i zaczęła chodzić, a ja chcę dotrzymaćsłowa i mieć z tego dziką radochę. Jeszcze raz dziękuję za krytykę, jakby diabeł serio miał takich adwokatów to poszłabym z nim na piwo. Pozdrawiam.

          1. Skoro w Bogiem rozmawiasz i wyjaśniliście sobie, że brak Twojej cnotliwości nie jest problemem to po co wogóle jest Ci potrzebny pośrednik w kiecce? Pójdźcie sobie na jakąś łąkę latem i pod rozłożystym dębem przyrzeknijcie sobie miłość przed Najwyższym a potem w USC poprawcie aby się w dowodzie zgadzało. W dalszym ciągu nie rozumiem po co Ci w takim razie szopka z panem w kiecce. A Madzia może być wtedy gwiazdą na takim śubie, który nie będzie moralnie wątpliwy. Nie chcę z Tobą polemizować, chcę Cię zrozumieć.

          2. ale dlaczego ja mam zabiegać o Twoje zrozumienie? Szanuję Twoje poglądy, przyjmuję pokornie krytykę, ale nie zamierzam Cię przekonywać do swoich racji. Dziękuję za czas poświęcony na analizowanie mojej moralności. Pozdrawiam i się kłaniam.

          3. Oczywiście, że nie ma powodu abyś miała zabiegać o moje zrozumienie ani ja nie zabiegam o Twoje wyjaśnienia. Strategię pt. przysięgam przed Bogiem a nie przed panem w kiecce ale idę stanąć w tym celu przed panem w kiecce trudno jest zresztą wyjaśnić. Twoja moralność nie spędza mi snu z powiek ani nawet obecność Madzi na Twoim niby-ślubie, moje komentarze to tylko refleksja nad osobą Radomskiej taką jaką znam z bloga bo przecież nie znam Cię osobiście, znam Cię na tyle na ile chcesz dać się poznać w Twoich wpisach a przecież one nawet nie muszą być o Tobie, Ty możesz się tak naprawdę nazywać nie Radomska a Radziwiłł i mieszkać w willi w Magdalence a Radomska to tylko Twoje zabawne alter ego z werbalną sraczką, którą fajnie się czyta do porannej kawy, ewentualnie do porannej kupy jeśli ktoś ma internet w telefonie i lubi czytać na sedesie.

          4. dziękuję za komplement, wzruszenie sprawia, że zaniemówiłam, więc porzucam polemikę.

      2. Ale,ale, tam nigdzie nie napisano, że kościół katolicki! Skąd “katoliczka” czerpie wiedzę, że takowy? Pozdrawiam
        A Radomskiej życzę jak najmniej takich “katoliczek” na drodze