Nie lubię tu wracać po przerwach, bo zawsze robi się tak niezręcznie – ja przepraszam, Wy wybaczacie, ja deklaruję, a potem  życie i tak mnie zapędza w kozi róg i byłoby miło, gdyby dał się zdrzemnąć, a ono nawet nie zapyta co tam u mnie słychać tylko mi świeci halogenem po ryju i mówi “MUSISZ BYĆ DOROSŁA. PRZYNAJMNIEJ UDAWAJ!”.

To nie lenistwo sprawiło, że sił na wątpliwości jakby mniej. I te wypady do dyskontu jakby mniej dziarskie, na autopilocie, bez tej uważności, która mi pozwala wyłuskać z rzeczywistości smaczki godne opisania, a mojemu dziecku dostrzec herbatniki z odległości 30 metrów i zza 3 ścian.Otóż drogi czytelniku, postanowiłam mniej marudzić, a więcej działać. Efekt jest taki, że się wydziałałam za wszystkie czasy i marudzić nie miałam kiedy. Etat, Lenon, zlecenia, zlecenia, zlecenia, zarwane noce, etat… Na próżno w sekwencji zdarzeń szukać możesz innych pojęć tj. mąż, odpoczynek, odreagowywanie. Zrobiło się smutno. Otóż ja postanowiłam udowodnić coś sobie i światu! I pewnie by się nawet udało, ale…

Kurwa, zapomniałam o co mi chodziło. No po prostu. Przysięgam, że mówiłam coś o tym, że chciałabym żyć fajniej, pracować mniej i mieć więcej czasu i pieniędzy dla siebie, a tymczasem w piątek wieczorem, ze świeczkami w oczach i przygryzioną wargą siadałam do 10 tekstów na zlecenie. Strach sobie coś obiecać, bo może zaraz po tym, jak obiecam sobie fajną emeryturę, postanowię skoczyć z okna?

Zmęczyłam się. Zasapałam jak mops po wejściu na parter. Wyeksploatowałam swój mózg i wszystko wydawało mi się mało śmieszne. Coś tam Wam czasem chciałam nawet… A potem zerkałam na to, czym żyją czytelnicy innych blogów i stwierdziłam, że jako, iż nie przefarbowałam się na rudo, nie schudłam, nie odkryłam, że banany tuczą, lakiery do paznokci szybko schną, jest maj, a jednak październik, w skrócie – że w moim życiu nie wydarzyło się nic, co mogłoby Was zainteresować – to odpuszczam. Aż do dziś.

Bo dziś przez 6 godzin gotowałam zasraną cieciorkę, latawica bez honoru nadal twarda, ja nie, stoję nad garem i myślę, nieee, Radomska, nieee.. Tak dalej być nie może! Zatem wracam tam, gdzie mi dobrze. Nie będę wciągać brzuszka i silić się na elokwencję, gdyż zaraz jak tylko kliknę “publikuj” siadam do roboty, ale przekaz jest taki, że:

Po pierwsze to nie gotujcie cieciorki, bo szkoda życia, naprawdę. W tym czasie kurczak na kebaba sam by się zabił i przyprawił. A po drugie to uważajcie, czego pragniecie, bo ja pragnęłam żyć z pisania, a że mówię chyba nie wyraźnie, to wyszło na to, iż nie żyję, a piszę.

Ok, nie marudzę, każda złotówka jest na wagę złota, kiedy się coś we łbie uwali. A ja sobie uwaliłam, że >>TU BYŁO WYJAŚNIONE, ALE POSTANOWIŁAM JESZCZE SIĘ NIE PUCOWAĆ, ALE USPOKAJAM ROZJUSZONY TUM – NIE CHODZI O CIĄŻĘ ANI ROZWÓD, TYLKO REMONT<<. Co to oznacza, jeszcze sama nie wiem, bo budżet się nie dopina jak moje spodnie po majówce, ale jako, że należę do ludzi, którzy muszą mieć coś w głowie uwalone i obsesyjnie o tym myśleć, tak obsesyjnie, że nawet mój mąż – ten człowiek od “jutro zaprowadzę rower do piwnicy”, co padło z jego ust we wrześniu ubiegłego roku, w co ja nie uwierzyłam, ale rower na balkonie nadal ma nadzieję, bo koloru, przez rdzę, już nie – mówi, że mi się uda.

A on, w sensie mąż, nie rower,  to zawsze mi mówi, że a po co mi to, usiądź na dupie, wymyślasz. Prawie zawsze, bo jakoś jak gotuję to mu nie przeszkadza, NO DZIWNE. Tymczasem chłopak ma mnie dość chyba, bo mówi, że może rzeczywiście remont fajna sprawa, bo teściowa będzie miała gdzie spać, jak nas odwiedzi. . … .

Pełne wsparcie. Zawsze. Menda mi tak ciśnienie podniesie, że z takim podniesionym to sama zniosę z 10 piętra ten stary narożnik.Nie wiem jak to zrobił, ale okazuje się, że remont zacznę od położenia paneli w sypialni, która zwana jest pokojem rozkoszy, ale tylko męża, bo on tam siedzi i gra w strzelanki, kiedy ja albo pracuję albo śpię złożona jak scyzoryk na dziecięcym łóżku o wymiarach 80×170 z Leną rozwaloną jak pasztetowa na słońcu. Może przestanę się nad tym zastanawiać, bo nie mam czasu się dziś rozpłakać?

Reasumując: pracowałam teraz dużo i długo, bo nie chcę Was raczyć reklamami pralek i gówien wszelakich, gdyż Was szanuję (to jest moment, kiedy powinnam dostać reklamę pralki za milion monet, ugryź się w język, swoje ideały w dupę, a Was prosić o udawanie, że w sumie, taka pralka, jak znalazł, czemu nie, przyda się, fajnie, że piszę, iż istnieje…) – i to nie tak jak wujek Staszek po flaszce, ale jak Radomska po 3 kawach i dwóch zarwanych nocach przez Lenona katar. Tak?

Wątek zawodowy jest u mnie zawiły jak relacje rodzinne Mostowiaków i ciągle czekam na jakiś, pozytywny dla mnie efekt zawirowań. Na razie godzę się na wszystko ( tylko nie mężowi, DZIWNE, skoro tak mnie wspiera.),  ale na majówkę wrzuciłam na luz i zupełnie jak biały człowiek – spałam, jadłam gluten, czytałam i zdarzało mi się nic nie robić. Do dziś jestem oszołomiona i na dyrektywy szefa odpowiadam, że przełącznik trybów działania mam uszkodzony i ewidentnie nie sprzęga jeszcze, choć teatralnie się spinam i drżą mi ręce.

Tym tekstem bez ładu chciałam zakomunikować, iż jestem, Oleńka, tak samo Radomska jak 5 lat temu, tylko taka jakby DOROSŁA. Tak na pokaz, przez co absorbuje mnie to bardziej niż normalnych ludzi. Piszę ten tekst i się mimowolnie uśmiecham, bo coś tam się jeszcze znajdzie do opowiedzenia… :) Chcecie mnie jeszcze?!

Pewnie gdyby to był koncert i gdybym chciała skoczyć w tłum uniesiona falą entuzjazmu, to by się okazało, że ta fala entuzjazmu nie jest jednak na tyle silna, żeby wygrać z prawami fizyki i strasznie obiłabym sobie ryj o glebę.

OGŁOSZENIA PARAFIALNE:

Zrobiło się Was dużo więcej, przynajmniej na Instagramie  – radomskaa ( czyli ja mam tam ponad 6500) obserwatorów i na  fanpage’u Mam Wątpliwość na FB (ponad 14 200)!
Rzadko mam Was wszędzie, więc pomyślałam, że może nagram taki tinejdżerowy format pod tytułem Q&A, w sensie że Wy mi zadacie jakieś pytania, a ja na nie odpowiem w formie video i będziemy się świetnie bawić i śmiać dopóki nie dostaniemy kolki, bo kto miał kiedyś kolkę to wie, że nie ma w tym nic śmiesznego, a już na pewno to nie ma zabawy. Jeśli nurtuje Was jakieś pytanie to śmiało, poproszę o nie w komentarzu, inaczej sama zacznę pytać siebie co ja właściwie robię ze swoim życiem i gdzie są moje ideały, a wtedy to się zrobi smutniej niż z kolką… Zatem z łaski swojej, pytajcie.

Męża swojego upraszam, żeby nie pytał, kiedy będą burgery na obiad, BO POKÓJ ROZKOSZY MOŻE ZMIENIĆ SWÓJ CHARAKTER.

29 komentarzy
    1. Mąż doskonale wywiązuje się ze swoich ról, a przez ponad 2 lata utrzymywał całą naszą 3. Teraz umożliwia mi pracę i dzielnie zajmuje się córą. Ja mam taką możliwość, więc korzystam.

  1. Dasz radę! Nie poznałam jeszcze tak silnej babki (oprócz mojej mamy, która pokonuje góry, ale widocznie kobiety już tak mają..) A jak chcesz skakać w ten tłum na koncercie to śmiało :) Wierzę, że my, czytelnicy bylibysmy w stanie uratować ten Twój “ryj” przed obiciem ;) Pozdrawiam ciepło!

  2. Ja mam pytanie, nie wiem, czy nadaje się do Q&A, ale… skąd bierzesz te wszystkie zlecenia? Bo też bym czasem chętnie “pożyła z pisania”, dorobiła znaczy się, ale bez wypracowanego portfolio ciężko się gdziekolwiek przebić. A bez przebicia się, ciężko stworzyć portfolio i kółeczko się jakby zamyka…

    1. Pomógł blog. I dobrzy ludzie. I znajomosci, rozmowy, spotkania pozornie bez znaczenia. Kilka lat temu na przykład chciała mnie poznać pewna czytelniczka, wpadła do mnie na leczo. Robiła mi zdjecia w 38 tyg ciąży i potem z maleńka córka. A teraz pracuje w dziale marketingu firmy x i szukała kogoś kto sprawnie pisze :) zawsze kiedy wydaje mi się że kończy się świat on po prostu się zaczyna inaczej. Niemniej jednak cudna passa trwa raptem drugi miesiąc i może skończyć się w każdej chwili :) ups odpowiedziałam tu zamiast nagrać jestem beznadziejnym vlogerem ;((

  3. Radomsiu kochana!!! Jedyne pytanie jakie chciałabym zadać to : masz jeszcze paru takich fajnych ludzi jak Ty, Mikorski i Lentolek? Ale to głupie pytanie ? chciałabym Cię prosić żebyś się nigdy nie zmieniała, żeby Ci sodówka do łba nie uderzyła i żebyś do nas pisała, mówiła i paczyla na nas zza tych genialnych oksów do końca świata ? 3 lata z Tobą i mam inne spojrzenie na wiele rzeczy, takie luzackie, takie “nie musi być idealnie, ważne że mi jest dobrze, a reszta niech się wypcha” Dziękuję Ci za to ogromnie ? Wszystkiego dobrego ❤

  4. No jak Radomska napisze, to wiadomix, że Radomska.
    Kochamy Cię i pisz nam więcej, cobyśmy o pralkach gdzie indziej nie musieli czytać;-)
    i wiesz, jakby Ci merca proponowali, to bierz i zachwalaj, a my i tak tu będziemy (oby nie co tydzień:P)
    Chociaż w sumie, w Twoim wykonaniu nawet lista zakupów by była ciekawa:D
    Lowju DOROSŁA Oleńko :*

  5. Nie ma Internetu. Ktoś bardzo zły, ale bardzo mocarny powiedział ‘No Pani Oleńko Radomska, koniec harcowania’. Słowem – z jakiegoś powodu musi Pani zrezygnować z pisania tak tu do ludzi, wrzucania śpiącej córki na InstaStories i cieszenia się z połową Polski, a przynajmniej połową Łodzi, że ten Pani mąż taki szalony i myjnia znowu jest grana. Można tak? Może zamknąć w sobie ten rodzaj ekshibicjonizmu i nie robić już tego? I pytania jeszcze takie – czy (i ile razy) pojawiła się wątpliwość, ale taka, że nie następny tekst, tylko, że koniec pisania?

  6. Siedzę na podłodze w łazience i ryczę. Po czym szukam Radomskiej na insta, bo tam zawsze wesoło i jakoś tak po ludzku. I co? Nadal siedzę i ryczę, ale już z uśmiechem :)

    A pytań w głowie milion, które najchętniej zadałabym przy piwie, ale obstawiam że nie masz ochoty bądź czasu umawiać się z byle kim, więc popatrzę chociaż jak odpowiadasz vlogując… ;)

    Po pierwsze, najbardziej odjechane wspomnienie z dzieciństwa. Napewno odwaliłaś coś, za co mógł grozić zakaz wychodzenia do piaskownicy, ale Ci sie upiekło, bo nie wypłynęło.

    Po drugie, czy płaczesz czasem po wizycie u fryzjera i jaka była najbardziej odjechana fryzura w twoim życiu.

    Po trzecie, z czego jesteś najbardziej dumna. Cecha cgarakreru, umiejetność, osiągniecie.

    Całuje i czekam na filmyyy! Sija!

  7. To ja zestaw pytań kontrolnych.
    Jak się poznaliście z mężem?
    Dlaczego Lena?
    Ilu leworęcznych w bliższym otoczeniu?
    Kiedy dostałaś/kupiłaś pierwszy telefon?
    Gdzie najbardziej chciałabyś w Świat pojechać?
    Chcesz jeszcze mieć dzieci?
    Co i gdzie studiowałaś?
    Ile pralek miałaś w życiu?
    Jaki masz stosunek do świąt?

    Nie pytam, żeby zapełnić tylko szczerze jestem ciekawa odpowiedzi. I najfajniej, gdyby odpowiedzi nie były jednosłowne, tylko owiane historią, a wiem, że potrafisz!

  8. Olu,

    często widzę jak parodiujesz “celebrycki” świat w swoim domu, życiu i pracy, a tak na serio serio jaki masz stosunek do życia celebryckiego? Jak reagujesz na bardzo Yntelygentne zachowania niektórych “gwiazdek”? Czy po osiągnięciu wielkiej sławy jak trasa S8 nie odbiłaby Ci sodówka i czy nie zaczęłabyś opowiadać o gówno burzy z dupy? Jak by nie było jesteś osobą medialną, czy zdarzają Ci się wielkie napady w łódzkim tramwaju typu: “ojejku, jejku patrz tam siedzi Radomska, chodź strzelmy sobie z nią selfie”

  9. Radomska, chcemy Cię i kochamy.
    Q&A to po staremu Złote Myśli. Ja jestem ciekawa np:
    1. Na czym dokładniej polega Twoja praca i jak zdobywasz zlecenia?
    2. Czy trzymasz się z polsko blogosfero?
    3. Mieszkasz w domu czy w bloku?
    4. Co robi mąż poza gra w strzelanki?
    5. Jakie masz realne plany wobec swojego bloga/jaki chcesz mu nadać kierunek?
    6. Czy planujesz spotkanie z fanami?
    Ja, łodzianeczka, chętnie spotkałabym się z Tobą i mamą Rysiową Grzesiakową. Kocham Was obie mocno, choć dziecków jeszcze nie mam.

    1. <3 my się z grzesiakową tyż kochamy, ale mamy wrażenie, że ludzie sobie jaja i udają, że nas tak lubią a w realu nikt nie przyjdzie.

  10. Chcemy Cię Radomsiu, chcemy! I tęsknimy jak nie piszesz :(
    Myślałaś kiedyś żeby napisać poradnik ‘Jak udawać dorosłą?’ – na pewno by się sprzedał ;)

  11. Lubie dostawać takie spersonalizowane meile. Lubię czytać Twoje teksty, bo wiem, że nie tylko ja się nie ogarniam jako dorosła. Chętnie więc poczytam więcej, bo ostatnio mam taki rozgardiasz życiowy, że potrzebuje się z kimś identyfikować ;).
    P

  12. to ja mam też pytania:
    1. Po cholerę robić remont mieszkania, które wygląda tak zajebiście jak Wasze?
    2. Skąd bierzesz czas (albo amfę) na dodatkową robotę? Dla mnie przy dziecku doba jest za krótka nawet na to minimum okrojone z minimum potrzebnego, żeby przeżyć…
    :D

    1. byliście tu chwile po przeprowadzce.. wszystkie sciany są do odmalowania,w sypialni zdejmujemy baranek i BIAŁĄ kurwa BIAŁĄ wykładzinę. Tzn to, co z niej zostało po roku z czarnym psem, nami i dzieckiem.
      A cały remont dąży dot ego, żeby ten salon w którym siedzieliśmy razem, przedzielić na pół i zrobić 4.pokój. MÓJ. Na pisanie, nagrywanie, zamykanie się od wewnątrz.
      Kwestia kolejna – nie, nie mam siły. ;]

  13. Czytam od początku, był to wtedy “normalny” blog. Teraz uciekłaś mi technologicznie i już nie wszystko jest dla mnie – nie ma mnie /z wyboru/ na fejsie. Pytasz zalotnie, czy jeszcze Cię chcemy ? Tak !!! – kocham każdy cm Twojej duszy a i ciało bardzo się zmieniło na korzyść, choć nigdy nie było złe – to powód do radości, bo kosztowało dużo pracy. Jakaś niezrozumiała pani D Cię dopadła – może ze względu na mój podeszły wiek – nie widzę powodu. Bójsięboga, to poważna choroba – zwolnij i się nie daj. Dziwią mnie komentarze, podejrzewam, że młodych czytelniczek, którzy tak bardzo serio komentują. Czytając Twoje świetne teksty trzeba trochę przymróżyć oko, włączyć ironię i dystans do wszystkiego. Gratuluję inteligentnego poczucia humoru. ciętego języka i ….przestań marudzić, bo dasz sobie radę zawsze i wszędzie. Pozdrawiam cieplutko.

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.