Z marzeniami miałam zawsze skomplikowaną relację. Niby umilały zasypianie, ale i przytłaczały mnie, bo byłam przekonana, że nigdy nie wyjdą poza sferę moich snów. Rzadko bywały materialne.

Nie wiem czy znacie taką anegdotę, że żeby… Coś osiągnąć, trzeba sobie wyobrazić, że to… Siku. Owszem, siku. Kiedy chce się siku wszystkie argumenty przeciw są głupie.

Nie ma:

  • to nie jest najlepszy czas na siku
  • nie jestem gotowy, żeby zrobić siku
  • inni na pewno zasłużyli bardziej, by zrobić siku
  • tylu ludzi sika, ja na bank nie dam rady
  • nie wolno mi sikać
  • sikam gorzej niż inni
  • spróbuję się wysikać kiedy indziej
  • ludzie nie zrozumieją, że chce siku
  • boję się, że przy sikaniu coś pójdzie nie tak, dlatego się nie ośmielę
  • nie mam siły/pieniędzy/czasu żeby sikać
  • nie mam wsparcia w sikaniu, nie uda mi się
  • ludzie znienawidzą, kiedy uda mi się wysikać
  • a co, jeśli ktoś zobaczy, że sikam, skrytykuje mnie lub wyśmieje?!
  • boję się swojego życia po wysikaniu..
  • …. dodasz coś? :)

I choć nie znoszę motywacyjnych gadek z serii: kto chce, znajdzie sposób, kto nie chce znajdzie powód, to, trudno odmówić im odrobiny racji.

Moim mieszkaniowym szczytem marzeń był przede wszystkim pokój dla Leny, ale… nim przyszła na świat byłam przyzwyczajona do tego, że od lat – mieszkam, decyduję o sobie sama. Przeskok z niezależnej studentki na matkę i narzeczoną 24h na dobę był jak skok w przepaść.

Nie narzekam, ale kto mnie zna z tamtego okresu, na pewno pamięta, jak mówiłam, że jest ok, tylko pragnę drzwi do Narni w szafie. Ot, wyskoczyć na 2 dni, które po tej stronie szafy trwają dwie minuty i pozbierać myśli, dopuścić do głosu swój własny głos, zagłuszany szumem pralki i jękami malucha.

Śniłam o swoim pokoju. Nie śniło mi się nawet, że będę go mieć.

Zmiana mieszkania była poparta pragnieniem, by Lenka miała– swój kąt, ale już w czasie oglądania lokum dzieliłam salon na pół i roiłam wizję tego, że tam, za ścianą której nie ma, jest miejsce, którego tak pragnę.

Postawienie ściany nastąpiło za nieco ponad rok – miałam zmieniać pracę na etat z domu. Pracodawca zostawił mnie na lodzie, ja zostałam ze ścianą, komodą z Biedronki i poczuciem, że rzeczywistość znów mi dyma wizję.

Kolejne dwa lata – zmiany pracy, godzenia etatu ze zleceniem, pomysł z działalnością i decyzja – GABINET. Teraz ja, mój pokój. Moje marzenie. Spokój, cisza i kwiaty.

Po drodze krew pot i łzy – niekompetentna ekipa, mnóstwo niedociągnięć, składanie mebli, sprzątanie, noce zarwane na oglądaniu obrazków, wazoników, krzesełek do biurka.

Jak przytyrał mnie czerwiec wiem tylko ja i mój portfel. Pożałowałam 10 razy decyzji o tym, żeby po to marzenie sięgnąć, zdecydowanie łatwiej i przyjemniej było meblować w wyobraźni i snuć idealne „kiedyś”. Dziś piszę to z mojej „wymarzonej bazy”.

Turkusowego fotela stojącego w rogu mojego gabinetu. To nadal stary wieżowiec na mało prestiżowej dzielnicy. Cieszą mnie jednak bardziej niż Mariot i sto gwiazdek gdziekolwiek indziej, bo są moje (*i banku ?) , upragnione, wyśnione.

Bo to moje marzenie. Miejsce pracy, relaksu. Drzwi, które zamykam, kiedy mam dosyć i wysiadam. Miejsce, gdzie płaczę, słucham muzyki, piję cydr, siedzę w milczeniu, śpiewam, zapalam świeczki, czytam. Nie wiem, czy spodobałoby się na Pintereście. Wiem, że jest mi smutno, kiedy muszę z niego wyjść!

A kwiecisty, Olinkowy charakter, gabinet zawdzięcza naklejkom z Allegro oraz plakatom – wszystkie plakaty pochodzą ze Stiledo.pl:

– seria różowe kwiaty – 1, 2 i 3


– seria retro kwiaty 1, 2 i 3

Jak podoba się Wam kwiecista oaza Olinka? ?

METAMORFOZA – BIURO PRZED I PO

PRZED ? – zdjęcia, które rok temu robiła dla mnie ukochana Karolina Szubert @onicniepytaj

W TRAKCIE – jedyne zdjęcie jakie mam, bo telefon, którym robiłam foty przejechało auto

PO ? – zdjęcia cudowna i zdolna Natalia Raźniak Fotografie

– Meble pochodzą ze sklepu Jysk i absolutnie odzwierciedlają to, czego szukałam – tego retro, babcinowo, przytulnego sznytu. Znajdziecie je TUTAJ.
Maszynę do pisania wyhaczyłam na pchlim targu.
Fotel wraz z nietypowym, bo otwieranym podnóżkiem (w bloku każdy schowek to skarb!) zamówiłam w Unistyl Meble – TUTAJ

UWAGA!

Urządzając pokój postawiłam na uniwersalną bazę – meble, które będą mi się podobać za 5 lat, fotel z gładkim obiciem – wszystko po to, by móc bawić się dodatkami i zmieniać wystrój poprzez zmianę dekoracji, a nie kolejny remont.

WY też macie taką możliwość – odmienić swoje wnętrze nawet jeśli to pokój u rodziców albo wynajmowana kawalerka? Zamawiając plakaty na Stiledo.pl teraz, we wrześniu drugą porcję będziecie mogli zamówić za darmo. Co to znaczy?

A to, że jak Ty lubisz kwiatki, a Twój facet las, to na lato kupujecie jedną z wersji, by jesienią w banalny sposób zupełnie odmienić swoje wnętrze ? Nie potrzeba nowych mebli, ekipy i cudów za miliony monet.

AKCJA STILEDO #CHANGEFORFREE – NA CZYM POLEGA?
1) Zamawiasz plakaty
2) Dołączasz do akcji #changeforfree – wystarczy kliknąć zgodę, nie trzeba podawać żadnych innych danych ani nic klikać
3) 25 września dostaniesz kod, dzięki któremu może zamówić sobie taką samą ilość plakatów, w tych samych rozmiarach (tylko bez ramy) zupełnie za darmo.
4) Przesyłka jest darmowa zarówno przy pierwszym zamówieniu, jak i w tym następnym. Formalnie, każdy ma dwa zamówienia w cenie jednego. W akcji może wziąć udział tylko 100 osób, więc lepiej się pospieszcie :)

I ŁAPCIE ODE MNIE 25% ZNIŻKI NA WSZYSTKIE PLAKATY I OBRAZY ZE STILEDO.PL Z HASŁEM “radomskaa25”. Kod działa do 04.08.2019 r. :)

Jak zwykle, nie śpię, ale od niedawna nie śpię i czekam na Wasze komentarze w turkusowym fotelu :)

267 komentarzy
      1. Powiem Ci Radomska, że całkiem fajnie Ci wyszedł ten gabinet;) jest przepieknie, kobieco, kolorowo. Mogłabym tam pracować, a jeszcze lepiej wychodziło by mi lenienie się i czytanie książek.

    1. Radomskaa jesteś boska!
      Zastanawiam się tylko dlaczego Cię nie znałam, wykańczając swoje mieszkanie. Boze jakby mi pomogła wiedza, że nie tylko ja borykam się z takimi problemami.

      PS. Ja wykańczałam swoje mieszkanie 20 miesięcy, tyle zajęło mi spełnianie mojego marzenia! Pamietam każda decyzje, i każda wydaną złotówkę. Ale to uczucie kiedy wraca się do domu i jest tak jak miało być ! Pychota!!!!!!

  1. Olinku… toż to miejsce za siódmą górą i za siódmą rzeką ? Wspaniałe… i ten pokój to CAŁA TY, takie Twoje, ciepłe, energetycznie pozytywne i zakręcone ? Pokazałaś, że chcieć to móc ? Brawo Ty! Pięknie ? Zazdroszczę i biorę motywację od Ciebie ?

  2. O matko! Przecudownie! Gratulacje! Marzenia są małe i duże! Małe zajmują mimo wszystko więcej poświęcenia i czasu niż nam się wydaje! Pięknie! Brak mi słów! ❤️❤️❤️Oby tak dalej!

  3. Kurna, myślisz, że jak pracuje się na etacie urzędnika to też można sobie walnąć taki gabinet ? piękny naprawdę.

  4. Pięknie, …a fotel marzenie…….chyba przebiję się do sasiada zeby zrobić sobie miejsce dla takiego :-)
    Bajkowe wnętrze!!

  5. Witam Olu :)
    Nigdy nie dodaje komentarzy, obserwuje sobie Ciebie po cichutku, z kacika. Chetnie ogladam Twoje zyciowe zmagania. Rozumiem je bardzo dobrze, mam podobne przezycia. Chce Ci podziekowac bo wnosisz w moje szare zycie odrobine wariactwa. Przepraszam, ze ja tutaj o tym, ale skoro zdecydowalam sie napisac, to to robie poki odwaga mnie nie opusci.
    Gabinet sliczny, bajeczny, kolorowy:) To wazne, ze bedzie Ci tam jak w niebie, ktore sama stworzylas.
    Zycze wszystkiego dobrego. Dziekuje Ci za to, ze jestes.
    Pozdrawiam i sciskam.

  6. Ja mam gabinet ale nic w nim nie robię bo wiem, że docelowo to pokój dziecia będzie więc żal kasy :/ a u Ciebie cudownie, Olinkowo. Powinni to pojęcie do słownika wprowadzić na stałe :p