Rodzicielstwo to nie tylko droga przez męki przeplatana kaskadą uniesień. To także fajna okazja od losu, żeby potraktować kogoś tak, jak samemu się chciało byś traktowanym. I podarować to, czego samemu się nie dostało.

Oczywiście to nie jest tak, że bycie lepszym rodzicem niż Ci nasi, to klucz do sukcesu, to byłoby za proste. Tylko w reklamie corn flakesów rodzina cieszy się o 6 rano, że może zjeść razem śniadanie, ojciec bez zająknięcia podaje imiona dwojga swoich dzieci, a matka, już umalowana, wyjmuje z pieca ciepłe ciastka. NIE.

Rodzicielstwo ma w sobie pewien niewdzięczny sznyt. Międzypokoleniowe dziedziczenie oraz indywidualne kształtowanie własnego ja, na pewnym etapie wiąże się z negacją pt. “Moi starzy byli beznadziejni, ja to ogarnę lepiej” albo “Może i miałem prąd, wodę, miłość i play station, ale nadal nie dostałem piżamy ze star wars i ten żal wciąż się we mnie tli”

 

Przekładając z Radomskiego, na ludzki:
Jako rodzic przekraczamy własne bariery. To często Mont Everest. Wielka sprawa. Kurde, ale najczęściej dla nas. Wysiłek nadludzki matki, to raptem wtorek w życiorysie szkraba, który z racji zupełnie innych doświadczeń, nie wie, ile ma. Nie szkodzi, bo matka natura to też potrafiła ograć, tak jak wymazać ciemne strony rodzicielstwa i sprawić, że często fundujemy je sobie ponownie.
To rodzicielska umiejętność jarania się szczęściem dziecka miliard razy bardziej niż własnym. Czasem, co okrutne, także zamiast niego!

Uskuteczniam prymitywną metodę uszczęśliwiania siebie przy użyciu dziecka i się nie wstydzę. walczyłam o jej własny pokój, bo ja swój miałam dużo później, a własna przestrzeń to coś, co cholernie mnie cieszy. Urządząłam go tam, jakby miał tam zajrzeć papież i lepić z nami Pony z ciastoliny na taniej wykładzinie, której nie żal będzie wymienić czy tam wynieść na ołtarze. Ona tego nie wie, bo i skąd ma wiedzieć, że dwa lata szukałam roboty, że kredyt to taki pastuch elektryczny, który napina mięśnie ciała, kiedy się przypadkiem zanadto wyluzujesz i pomyślisz, że może jednak będzie dobrze. Moje orgazmy macierzyńskie to często tylko przebłyski radości dziecka. Ale nie szkodzi. Gram w tą grę. Dalej. Niezmordowanie.

I do meritum – ja za taki domek dałabym się pokroić w jej wieku i nawet, wbrew zamiarom babci Lodzi, schudłabym, by się do niego zmieścić. Przysięgam. Lena nie zdążyła go nawet wyśnić, a już kombinowałam, kiedy go dostanie. Ot. jestem mamą.

Zobaczyłam jeszcze w lutym, na targach zabawek, gdzie byłam zupełnie służbowo i skradł moje serce. Drewniany, ze schodami, otwieranym kiblem i wanną, o której sama marzę. Z łóżkiem wyłożonym materacem i otwieranymi szafkami kuchennymi.Piszczałam i byłam na tyle namolna i upierdliwa, że kiedy odezwałam się do producenta przy okazji organizowania tej akcji, zwyczajnie bał się odmówić. Nic dziwnego.

Jest. I trochę mi przykro, że ie mogę się nim sama bawić, bo Lena pozwala mi tylko na bycie kotem, który robi kupę do kuwety, ale znoszę to godnie. I daję możliwość wygrania takiego domku WAM! Po tym, jak kibicowaliście mi i mężowi w czasie składania ustrojstwa (nie że to trudne, tylko my niesztampowi technicznie tacy…) , odezwałam się do producenta. I mamy konkurs.

Możecie wygrać albo wyczesany dom dla lalek / willę Elzy  albo świetną kuchnię z akcesoriami, jeżeli akurat Wasi synowie nie lubią różu i zabawy w kota, który topi się w otwieranym kibelku.

KONKURS
1. Opowiedz mi o tym, jakie spełnione marzenie Twojego dziecka, dało najwięcej radości… TOBIE.
2. Zostaw odpowiedź w komentarzu wraz z adresem e-mail (żebym mogła Ci dać znać, jeśli wygrasz) oraz informacją o preferowanej nagrodzie.
3. Na komentarze czekam tylko na blogu, bo nie ogarnę całego internetu, wybaczcie.
4. Konkurs trwa między 1.11 a 15.11 – dzięki temu zdążymy z wysyłką na grudzień i ktoś będzie miał prezeNt z głowy i tytuł najlepszego rodzica w kieszeni.

 

 

 

 

 

 

 

Zachęcam do czytania cudzych komentarzy, bo pewnie będą ciepłe i fajne. jesień jest, zimno, dzieci niewdzięczne, więc przyda się wzajemne wsparcie.

P.s. Wysyłka nagród TYLKO na terenie Polski!!!

No to czekam. Sprawdźcie, abym miała co czytać!!!

Nagrody do konkursu udostępnia ECO TOYS  producent i importer drewnianych zabawek dla dzieci, którego ofertę możecie sprawdzić tutaj, żeby przekonać się, że nagroda  jest warta odrobiny zachodu, a dodanie otuchy innym rodzicom, najzwyczajniej miłe.

Zgłoszenia, czyli komentarze spełniające zasady konkursu przyjmuję do 15 listopada do północy.
Wyniki konkursu Najpóźniej 20 listopada (wierzę, że komentarzy będzie dużo i chcę je dokładnie przeczytać) w aktualizacji tego wpisu!  START!

REGULAMIN ZABAWY ZNAJDZIESZ TU

__________________________________________________________

Wyniki konkursu. WOW. 243 zgłoszenia. Kilka godzin czytania. Masa wzruszeń, sporo ciar, wiele uśmiechów. Bardzo Wam dziękuję, bo to wszystko dostałam dzięki Waszym historiom. Wy dostaliście kopa w dupę, żeby zmobilizować głowę do wygrzebania pozytywnych wspomnień i zobaczenia, jacy my wszyscy, tacy niedoskonali, jesteśmy w tym rodzicielstwie zajebiści. Nasze pociechy ogarną te absolut pewnie dopiero wtedy, kiedy same dorobią się swoich latorośli, dlatego ja to mówię za nie: JESTEŚCIE EKSTRA!

Niestety, nagrody mam tylko dwie, musiałam wybrać.

Domek leci do ANI WACHOWICZ, za historię o patologicznych rodzicach, bo mnie rozgrzała, ucieszyła i jest mi cholernie blisko. Go go, bad parents. Jak Waszej córce będą dokuczali, że ma nieogarniętych starych to niech odpyskuje, że matka przynajmniej jej w internecie coś wygrała.

Kuchnia leci do OKTAWII DYBEK. Niech się młody kształci, przyda w domu i… w nosie ma TVN, bo nie potrzebuje telewizji, żeby w niego uwierzyła, kiedy ma pasję i taką mamę!

Wszystkim bardzo dziękuję! W ramach pocieszenia łapcie RABAT na wszystkie zabawki od

 ECO TOYS <klik>
hasło: MULTISTORE
rabat: – 15%

244 komentarze
  1. Jestem master chef’em, tyle że u siebie w domu :/ mega się jaram gotowaniem, odkrywaniem nowych smaków i pękłabym z radości i dumy gdyby i mój syn się chociaż w połowie zajaral tym jak ja! Dlatego taka kuchnia byłaby spełnieniem marzeń i dobrym startem! :-)

    1. Witaj Olinku!
      Piszę ten komentarz z nadzieją, że może go chociaż przeczytasz ;) Odczuwam te same emocje co Ty, dlatego mega mega ucieszyłaby mnie ta kuchnia. Niestety los zesłał na mnie męskiego potomka i raczej lalki nie są w jego guście, no cóż. Marzenia o pleceniu warkoczyków i ubieraniu się jak bliźniaczki poszły w zapomnienie. Za to kuchnia to ho ho! Myślę, że młody byłby zachwycony, biorąc pod uwagę to, że całe dnie spędza albo z matką, albo babką. W końcu babcia poczułaby ulgę w związku ze stale znikającym durszlakiem. Taka kuchnia dałaby mi nadzieję, że kiedyś ktoś w tym domu bedzie gotować, bo sama kucharką jestem raczej mierną. Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamuśki i każdej z osobna życzę powodzenia! :) PS kocham Twoje wpisy, więc nawet jeśli nie wygram to jesteś skazana na moje komentarze dopóki bedziez pisać (ale nie wiem co na to Franciszek, za niego nie ręczę). Trzymajcie się cieplutko!

    2. Kiedy byłam mała marzyłam o oryginalnych lalkach barbie a zwłaszcza o mebelkach dla nich. Kiedy moja córka skończyła 3 lata kupiliśmy mieszkanie. Ponieważ przeprowadzka dla dziecka to straszna “trauma” wbrew woli mojego meza ktory twierdzil ze to za duze koszta rzetelnie zaczelam zbierac ciezko zarobione pieniadze by kupic jej wlasnie taki ogromny domek dla lalek twierdzac, zedzieki temu ona będzie bardziej się cieszyc z nowego domu i pokoju (nie będzie tęsknić za mieszkaniem z babcia) w taki o to sposob spelnilam swoje marzenie z dziecinstwa

  2. Zycie mnie nauczylo ze marzenie dziecka nie musi dotyczyć rzeczy materialnych. Przynajmniej mojego dziecka.Moja córka (lat 5) po rozstaniu z jej tata (wtedy lat 4). Pewnego dnia kiedy emocje opadły u wszystkich… był zwykły dzień kiedy najnormalniej w świecie spędziliśmy go na wspólnych zabawach , przytulasach, oglądaniu bajek i kupię śmiechu . Wieczorem po kąpieli Liwcia przyszła do mnie do łóżka i powiedziała “dziękuję”…zwariowalam w pewnym momencie zapytałam odruchowo “za co? ” a ona ze jej marzeniem było żeby mama znowu się śmiała i była jej przyjaciółka jak kiedyś. Niby nic Ale wtedy dotarło do mnie że każde jej spełnione marzenie daje mi kupę szczęścia. I myślę że to był jeden też z tych momentów których Możemy uczyć się od dzieci….

    1. Prawda jak trudno się podnieść? a dzieci kochane to czują? rewelacja mama . rewelacja. gratulacje za odzyskaną radość i za wspaniałą córcie.

  3. Najbardziej na świecie pragnę ,żeby moje dzieci miały na zawsze tatę na miejscu . Tata wpada na pare miesięcy próbujemy żyć tutaj ale niestety realnie nas nie rozpieszczają i wyjeżdża . Smutek w oczach dzieci oraz żalu nie jestem w stanie opisać , każdego dnia tata jest na wagę złota . Najgorsze są weekendy kiedy zamiast spędzać czas rodzinnie na spacerach grach i śmieciach my rozmawiamy przez skeypa . Wiec z cała pewnością moje dzieci ucieszyło by spełnienie marzeń w postaci taty w domu .

  4. Największym marzeniem mojej 7latki, byl Szczeniaczek uczniaczek. Niestety ja twierdzilam, że to zabawka taka trochę bezsensu, nie moja bajka. Kiedys przeglądając pewnie portal aukcyjny natrafiłam na niego w super ekstra cenie. Okazał się używany, angielskojezyczny, ale stwierdzilam, że skoro ona ma już ponad 2lata to sie pocieszy tydzien i takim, a jesli nie to mi nie bedzie az tak żal wydanych pieniedzy. Prezent byl do bucika, na Mikolajki. Radosc jej byla raka wielka. Nic ja nie interesowało. Nie ważne było, że śpiewa po angielsku, że nie jest super, ekstra prosto ze sklepu. Stal sie najlepszym przyjacielem na kolejne 3 lata. Spal z nią zawsze, po kaluzach skakał, leki przyjmował i czekał w szatni w przedszkolu. Po tym czasie przestał grać. Zastąpił to piesek, którego wypatrzyła na wystawie w lumpeksie. Ustaliłysmy, że kupimy w piątek. W srode sama po niego poleciała, bo balam sie, że ktoś mnie wyprzedzi. Byl smuteczek w drodze z przedszkola, bo jej piesek zniknął. Ale za to wielkie święto w piątek, gdy w szatni czekał na nią Piesek. Zastąpił szczeniaczki uczniaczka godnie. A ja zawsze, gdy leci z nim ciesze sie tak jak ona w dniu, kiedy te zabawki otrzymała. Nienajpieknejsze, niemowlę, ale jej wymarzone. A serce mamy zawsze szczęśliwe, gdy spełnia małe marzenia dziecka.

    Wygrać chcialabym ja domek dla lalki I spełnić swoje marzenia. Moze nawet w sypialni sobie go ustawie ? karolinka7947@wp.pl

  5. Może nie spełnilam marzenia mojego dziecka ponieważ jeszcze ich nie mam :) ale za to mojej cudownej chrześniaczki która marzyła o piesku, który wydaje dźwięki i będzie za nią chodzil i szczekal itd. Choć ma pełno obok siebie żywych zwierząt i je bardzo kocha <3 to chciałabym dla niej ten domek, jest księżniczka która karmi kury i nawet jak zgubi swojego bucika i jest w uroczej różowej sukience nie boi się wejść do świnek i umorusac cała :) Pieska którego jej kupiłam zabiera wszędzie :) jest to jej najlepszy przyjaciel :) a ja najlepsza ciocia :)

  6. Chciałabym bardzo żeby moja wnusia która ma prawie 2 latka dostała pod choinkę taki piękny domek jest taka cudowna i kochana .

  7. Moja córka od jakiegoś czasu na pytanie o czym marzy, co chciałaby od Mikołaja odpowiadała młodszego braciszka. W drodze kompromisu postanowiłyśmy, że adoptujemy jakiegoś psiaka. I tak o to jest z nami Pipi- moje największe marzenie z dzieciństwa, które teraz jest najlepszą przyjaciółką mojej córki. Cieszę się, jak małe dziecko, kiedy chodzę z psiakiem na spacer?. A na marginesie marzenie corki też się spełniło. Od 18 miesięcy jest starszą siostrą. Kolejne marzenie córki, które dało mi najwięcej szczęścia.
    Wygrać chciałabym dla niej domek dla lalek, żeby spełnić nasze marzenie?

  8. Było kilka sytuacji gdzie radość dziecka udzieliła się i mi ale faktycznie jest kilka wart uwagi . Pierwsza która chciałabym opisać to radość starszej córki wtedy 7 letniej mianowicie uczęszcza na zajęcia taneczne od 4 r.ż ,kocha to marzy o występach ,ślicznej sukni i butach profesjonalnych na 7 urodziny dostała od nas takie buty ,były łzy szczęścia , radość pod niebiosa . Druga sytuacja która chciałabym opisać związana jest z młodsza córka do której ewentualnie powędrowała by wygraną w postaci cudnego domku . Ma dopiero 3,5 roku jej wzorem jest starsza córka ,od małego bawi się z nią LEGO friends ,więc marzyła o domku dla Emmy (450zl) dla nas wydatek spory ale cóż 500plus dostaliśmy więc kupiliśmy jej na urodziny ,blysk w oku , szczęście niezmierne . Składaliśmy go wszyscy cały dzień ale do tej pory uwielbiam się z nimi tym domkiem bawić . Taki domek myślę spełnił by moje dziecięce marzenia ?

  9. Jedną rzecz? Serio? Ja sie jaram każdą rzeczą jaja dostana moje dzieci bądź tez sama im sprawie… :) ma chlopczyka i dziewczynke dlatego roznorodnosc zabawek jest olbrzymia. Tak naprawde do glowy przychodza mi dwie sytuacje. Z racji tego ze mąż jest z tych co to żałują pieniędzy na zabawki myśląc ze “przecież już tyle maja” a ja z tych matek co uważają “że ciągle maja za mało” z tych matek co nie moga przejsc kolo zabawkowego bez bólu serca i z tych co wracając do domu z zakupów zawsze znajduje sie cos dla nich, ba nawet z tych ktora by bez majtek i skarpet chodzila byleby tylko dziecku kupic jakas pierdołe co to pobawia sie 2 minuty i rzuca w kąt. Wracajac do tematu postanowilam wziac udzial w konkursie dla dzieci w tamtym roku i szczerze do tej pory bije sie z wyrzutami sumienia ze pozbawilam szansy jakies dziecko… ale wygralam dla swojego dziecka super tor samochodowy. Fakt cieszyl sie jak to chlopak z samochodzikow, ale kiedy dostalam maila z wiadomoscia ze to ja wygralam mąż slyszal mnie na dworzu i wpadl do domu z mysla ze cos sie stalo dziecku… caly dzien wszystkim sie chwalilam ze mi sie udalo ze Szymek dostanie to o czym marzyl i szczerze nikt sue nie cieszyl oprocz mnie kazdy mowil ze zobaczymy czy wyślą… i wyslali bylam przeszczesliwa. Drugz sytuacja to Transformers jak to kobieta i jak to matka oczywiscie nie moze byc inaczej kocham film Transformers wszystkie czesci :) Optimusa najbardziej. Zarazilam ta miloscia synka :) kiedy jego chrzestny zapytal sie co chcualby dostac odrazu wspomnialam o Optimusie… synek tuz przed wigilia przyszedl i zasmucony powiedzial ze zapomnial narysowac w liscie do Mikolaja wlasnie Prime’a uspkloilam go ze jakiegos robota narysowal to prawie jak transformers… sluchajcie kiedy otwieral prezent az zaparlo mu dech w piersiach. Zapowietrzyl sie nigdy zaden prezent nie sprawil mu tak ogromnej radosci. I tak naprawde nie mohe niespelnione pragnienia najbardziej mnud ciesza a to ze moge zrealizowac pragnienua dzieci. Wiemnjak banalnie to brzmi ale tak wlasnie jest. Sorry za bledy ale gotuje mleko z dwojka marnych przy nogach ;) pozdrawiam

  10. Moja córka kończy za prawie 2 miesiące 3 lata. Mysle, że jej drobne marzenia nie są tak ambitne jak marzenia innych dzieci. Ale córka bardzo lubi wszelakie imprezy. Bale przebierańców, urodzinki i inne. Zawsze truje że chce się przebrać za księżniczkę. Heloł ona jest księżniczka! I właśnie największą radość sprawia mi kiedy widzę ją wesoła wśród innych dzieci, kiedy podbiega do mnie zdyszana ‘kuje mamusiu kokosiam cie’, kiedy opowiada przeszczęśliwa tacie przez telefon jak świetnie się bawiła w przebraniu, bo niestety ‘tatuś jest dajeko w pacy’… Ja nie chodziłam na takie imprezy, nigdy nikt mi urodzin nie wyprawił i nigdy nie czułam takiej radości jaką czuję kiedy moja córka jara się każda impreza. Ha! Kiedyś przestawiłam meble w jej pokoju a ona mi 3 dni mówiła “mamuniu kuje za nowy pakój!!!! “??? Jeżeli wygramy to wybieramy domek dla lalek, akurat będzie na urodziny:)

  11. Nie wiem czy to akurat było marzenie mojego synka bo jeszcze nie mówi alee na pewno marzenie z dzieciństwa moje i mojego starego :D Tak więc kupiliśmy Naszemu Zbychowi samochodzik na akumulator, taki fajny jamerykański, nawet radio miał lepsze niż w naszym passerati. Biliśmy się ze starym o pilot bo wiadomo młody jeszcze nie potrafi ogarniać kierownicy i pedałów to rodzice mieli frajdę. Radość trwała 3 mięsiace bo samochodzik się zepsuł ale dzięki bogu gwarancja była i odzyskaliśmy kasę. Ale co się dziecko ojeździło to jego i co się rodzice mogli pobawić pilotem to Nasze :D

  12. Moja Majusia (6lat) najbardziej cieszy się z małych skromnych rzeczy, z kredek do rysowania, które przywiozę po zakupach do domu, z zeszytu w którym może tworzyć kolejne piękne cuda, gdyz jest bardzo uzdolniona plastycznie. Jednak najbardziej, tę największą radość sprawia Mai wspólnie spędzany czas, czy to w domu, czy na spacerze, czy grając w gry planszowe, jeżdżąc na rolkach, na rowerze-we troje plus nasz pupil. Nic jej tak nie uszczęśliwia jak fakt iż jesteśmy razem I MNIE RÓWNIEŻ :) I choć staram się jej dać wszystko czasem aż za nad to, ona przychodzi do mnie i mówi mi jak bardzo jest szczęśliwa, bo kolorowałyśmy dziś razem, bądź gdy nie ma Taty, jak fajnie było spędzić czas z Mamą na „wypadzie” nasze wycieczki nazywamy wypadami :)
    Tak często zapominamy o tym iż nie te materialne rzeczy dają najwiecej szczęścia a czas. Czas którego cofnąć nie można, dlatego korzystamy i chwytami garściami ile się da :)
    Natomiast Kiedy Maja ma ochotę pobawić się sama, najbardziej w swoich zabawach wykorzystuje wyobraźnie i kreatywność, bawi się w restaurację, a ze nie ma kuchni wykorzystuje plastelinę do swych dań, dlatego jej największym marzeniem na Gwiazdkę a także i moim dla niej (od kilku lat) jest drewniana kuchnia <3

  13. Moja 4letnia córcia ma podobne zainteresowania jak twoja Lenka i myślę że by była mega zadowolona gdyby jej sterta lalek dostała taki domek?A dla starszego syna coś sama wykombinuje bo domkiem ani kuchenką nie jest zainteresowany.Tak że wiesz Oleńko byłby jeden prezent z głowy.Pozdrawiam ?

  14. Dzień dobry, witam cieplutko:)
    Opowiem Ci Olinku o fali szczęścia jaka mnie uderzyła kiedy obdarowałam moją córkę (co prawda nie moją, pierworodną, osobiście rodzoną) ale chrzestną domkiem świńki Peppy. To był grudzień, rok 2016, Zuzia (bo tak ma ona na imie) była chyba największą fanką świńki Peppy. Wszystko w świńke, ubrania, pościele, poduszki, milion pluszaków, figurek, nawet gacie i skarpety musiały być w świńke. Jakoś na początku listopada zaczeli reklamować domek Peppy. I tylko słyszałam “pać ciocia jaki piekny” “moj wymaźony” “ale ja bym go ciała mieć” “mamo kupis mi?” I tak za każdym razem. Aż myśle sobie popatrze, poszukam w internetach może gdzieś znajde po taniości. I był piękny, otwierany, upatrzyłam go i jak najszybciej zamówiłam. Kurier z dnia na dzień coraz bardziej wyczekiwany i w końcu dotarł,domek co prawda rozmiarem nie grzeszył, chociaż wydawał sie większy. Ale do sedna. Czekałam do świąt, choć było ciężko. Chciałam jej go dać teraz, zaraz, już, by tylko zobaczyć ten piękny uśmieszek! Zapakowany, przygotowany, czekał grzecznie w kącie. Wigila, 24.12.2016 roku tak to ten dzień, to dziś! Pierwsza gwiazdka, kolacja, te sprawy i przyszła chwila na prezenty! Daje jej mówie, że Mikołaj u mnie zostawił, ona pośpiesznie bierze się za rozpakowywanie i tylko widze, buźka zaczyna sie otwierać, szczęka opadać, iskierki w oczach i krzyk “mamo mamo pać” “mój piekny, wymaźony” uśmiech szeroki jak stąd do Warszawy. Do każdego w rodzinie podchodziła, pokazywała, opowiadała co w nim jest, no uśmiechom i łzom wzruszenia (moim) nie było końca. Bawiła sie nim dzień w dzień, wszędzie go ze sobą zabierała. Dosłownie WSZĘDZIE. Taki mały czyn, a dziecko takie zadowolone. Do tej pory wspominam i mi cieplutko na serduszko i usmiech pojawia się na twarzy:) Szkoda tylko, że szał na Peppe już się skończył i teraz jest Ania Elza i Kucyki Pony. Dlatego jakbym wygrała tą Wille Elzy to chyba skakałabym do sufitu razem z nią. Zuzia kocha wszelkiego rodzaju domki, tak jak ja jak byłam mała, ale miałam tylko drewnianą szafe, kanape i stolik a domek budowalam sobie z kartonu:) Dlatego gdyby kopnąl mnie taki zaszczyt i pierwszy raz w życiu udałoby mi się coś wygrać to godzinami byśmy się w nim bawiły. A tak przy okazji to uwielbiam Cię Olinku i wcale nie pisze tego żeby się podlizać czy coś, tylko zawsze chcialam Ci to napisac ale nigdy nie było okazji. Wszystkie twoje lajwy, filmiki na inst, na yt wszystko pooglądane (chociaż często brak czasu, to pierwsze co po powrocie do domu oglądam Ciebie) i czekam na nowe oczywiście :* a wpisy na blogu? MEGA. Zarażasz pozytywizmem, serio. Pozdrawiam cieplutko, przyda się w te zimne dni. Papa ❤

  15. Marzeniem mojej córeczki było.. .cokolwiek jej kupimy mówi,że to jej marzenie i ściska i całuje.. kiedyś u babci na wsi weszliśmy do sklepu gdzie były szczotki,wiadra itp..a ona wchodząc mówi na cały głos oooo mój ulubiony sklep…mina sprzedawcy boska…zakupiła klej bo to było też jej marzenie….domek czy kuchnia…wybor będzie należeć do niej…narazoe nic nie mówię….pozdrawiamy z Zosia.

  16. Wymarzony prezent ? Tak. Mój 4 latek otrzymał go rok temu. Także nie zdążył go sobie wymarzyć a ja już go miałam… Cieszył się, choc na pewno nie tak jak ja, teraz z kazdym miesiacem docenia go coraz bardziej choć łatwo nie jest i czasami to jazda bez trzymanki :) Czasem go przytula i wtedy czuje ze warto było a czasem ryczy i piszczy jak opetany zeby go zabrac i zamknac gdzieś:p
    Na prezent ciężko bylo sie zdecydowac, oj ciężko bo kosztował mnie wiele wyrzeczen , rezygnacji z wielu przyjemnosci a takze pracy ktora lubię… Dodatkowo kosztowal takze zmiane wygladu i sporo bolu no i 3 mce wyjete z życia… Plus uziemienie w domu, bo matka polka nie jestem. Tak tak 28 sierpnia moj 3,5 latek otrzymal brata :) – a prezent wymarzony przeze mnie bo sama jestem jedynaczka i powiedzialam sobie, ze nie chce aby moj syn byl sam. Zrobilam to dla niego, tylko z tego powodu :) bo umowmy sie ktos kto ciaze nazwal stanem blogoslawionym to na pewno miedzy nogami nie mial tego co ja a po drugie swiadome zdecydowanie sie na drugi PORÓD… Tia.. No ale jest, ja troche nie moge poradzic sobie z tym ze nie mam corki i coraz czesciej mysle o prezencie dla siebie ( bo cholera jasna z kim ja na starosc bede chodzic do kosmetyczki ??? ) i ten domek.. Nosz kurna nie da sie , ani barbie.. Fak. Fak. Tyle ze gwarancja powodzenia tego projektu to 50/50 wiem yyykhm chyba poczekam az wymysla sposob na dziewczynke i mozliwosc rodzenia dzieci przez 60 latke.
    Przepraszam ze moze lekko chaotycznie jednak spontanicznie postanowilam to napisac i z telefonu.
    Gawikat@gmail.com – bardzo chętnie domek ale chyba nie zrobie tego chlopakom, chyba zeeee sprzedam im historyjke ze to nowa siedziba NinjaGo..lub startreck , tylko sie troche przemaluje ;)
    A na serii no to z bolem serca ale kuchnia.
    Radomska love u. U made my day everyday ;)
    Ps. To chyba pierwszy konkurs w zyciu ;) poza totolotkiem ?
    Czołem kluski z rosołem

  17. Ja nigdy nie miałam roweru. Swojego. Takiego tylko dla mnie. Nawet na komunie, gdy wszystkie dzieciaki na osiedlu śmigały na swoich nowych składakach, ja chodziłam z plecakiem i encyklopedią pod pod pachą. Dlatego, gdy moja córka dostała w prezencie rower biegowy byłam zachwycona, a potem gdy poprosiła o normalny rowerek “bo przecież jest już duża” nie wahałam się. Dostała taki jak chciała różowy z Hello Kitty!! I mimo, że ja nie przepadam ani za różem, ani za Kitty to spełniłam jej marzenie. Teraz gdy widzę jak pędzi na różowej strzale z wywalonym językiem to śmieje mi się papa i wiem, że to był idealny prezent.
    A ja do dziś nie mam swojego roweru.
    P.S Domek byłby super niespodzianką :)

  18. Najwiecej radosci sprawia mi patrzenie na usmiech corki Leny lat 4 ktory dzieli sie z bratem Jakub lat 9 . To on sprawia ze tak mocno sie cieszy z takich drobiazgow. Wie ze od nas moze dostac np lalke,misia,itd. Od niego wystarczy ze dostanie kawalek czekolady ,rysunek wykonany przez niego a radosc jest ogromna. Na urodziny syn prosi czy moze kupic cos siostrze. Jakis drobiazg on wie jak ja zadowolic nawet gdyby mialby to byc patyk z podworka. Jezeli dalabym mu mozliwosc obdarowania jej takim prezentem na pewno on bylyby dumnym bratem a ona przeszczesliwa. I sądze że mimo jego wieku po cichu bawilby sie z nia tym domkiem. Pozdrawiam. ☺

  19. Największa radością było dla mnie spełnianie marzeń mojej córeczki.W wieku 2 lat zażyczyła sobie siostrzyczkę.Po ponad roku marzenie się spełniło.Bylismy przeszczęśliwi widząc jak kocha siostrzyczke(oprócz pojedynczych epizodów,kiedy podjudzała ja Pielucha tetrowa bo nie mogła znieść jej płaczu-spokojnie dziecię przezylo?)cudownie było patrzeć jak sobie rosną.Az któregoś dnia podrosły,przyszły obie i mówią ze marzą o kolejnej siostrzyczce.Pierwsze co pomyślałam to czy te moje dzieci nie mogą tak jak inne marzyć o lalce,piesku czy lego???ale nie..one tylko o tym mówiły.Nie zagwarantowaliśmy siostry ale się pojawiła niedlugo(do tej pory mamy dylemat skad i jakim cudem???)Daliśmy rade przetrwać ten piękny,rodzicielski czas pieluch,mlek,ulewan i już myśleliśmy ze dziewczynki wyczerpały limit marzeń.A tu niespodzianka,dziewczynki zdecydowały wspólnie ze na te święta tym razem chcą…..nie nie pieska?braciszka.3 cudowne małe damy i ksiaze❤️Brzmiało kusząco….Obiecaliśmy,czekamy,będzie książę…limit marzeń w tej kwestii wyczerpany…Najpiękniejsze marzenia moich dzieci-nie tablety,sprzęty,zabawki-rodzeństwo.Najcenniejsze na świecie….

  20. Marzenie mojego synka… Ma dwa latka w zasadzie będzie je miał dokładnie w wigilię (tak gorzej nie mógł trafić z urodzinami haha)
    Nie wiem jakie są jego marzenia, ale… No właśnie ale.. Wiem kiedy coś sprawia mu największą radość więc odbieram to jako jego małe marzenia ☺ nie są to zabawki, słodycze, czy jakieś wypady do sal zabaw a dzień kiedy tata wraca niestety zza granicy.. Ten tydzień kiedy jest z nami to chyba największe szczęście jakie można zobaczyć w jego małych oczkach :)
    Myślę że gdyby mógł powiedzieć czego chce to byłby tata na codzień, wspólne zabawy, wygłupy :)

    Wybieramy kuchnie! A traf będzie z niego jakiś ‘master chef’
    W sumie nie wiem czy to byłby prezent urodzinowy czy wigilijny, kij z tym bo padłby z wrażenia :D

    anna.paszkowska95@wp.pl

  21. Ja spełniłam marzenie moich dzieci, które zawsze kiełkowało we mnie.otoz mam dwie młodsze siostry.z racji tego,że mieszkaliśmy z rodzicami w małym dwupokojowym mieszkaniu, na nas trzy przypadał jeden pokój.musialo się w nim pomieścić jedno biurko do odrabiania lekcji, drugie na komputer, regał na nasze ubrania i rzeczy oraz 3 łóżka.wtedy moim i moich sióstr marzeniem było łóżko piętrowe.ile my się nagadalysmy rodzicom, ile się naprosilysmy, ale zawsze odpowiedź była jedna: nie! A powodów było kilka: po pierwsze nas było trzy więc rodzice nie chcąc faworyzować żadnej z nas nie wiedzieliby jak rozwiązać kwestię która będzie na owym łóżku spała.po drugie nie było miejsca na takie łóżko, a po trzecie i chyba najważniejsze: rodziców na tamten moment nie było na nie stać. Dlatego kiedy moja młodsza córka wyrosła z niemowlęcego łóżeczka a miejsce kolejnego łóżka zajęło biurka od razu powiedziałam mężowi, że piętrowe łóżko musimy kupić i już.zmienilam pracę, odłożyłam ciut pieniądza i kiedy zobaczyłam stojące piętrowe łoże w pokoju córek i ich radość na ten widok, to sama miałam ochotę wskoczyć tam razem z nimi. A ponieważ zawsze marzyłam o domku dla lalek o którym od jakiegoś czasu przebakuje starsza córka (“mamo ale ja bym w końcu mogła zaprosić koleżanki z klasy, które przyszłyby ze swoimi lalkami i mogłybyśmy się razem bawić”) to (w razie wygranej ;)) prosimy o taki prezent na święta :)

  22. Mikołaj szybko zaczął mówić. Równie szybko pokochał środki transportu… Pociągi, traktory, auta. Z okna salonu widać jak jeżdżą pociągi. Widziałam jego wzrok i słyszałam jego prośby. Spiełam poślady i za punkt honoru postawiłam sobie, że pokaże mu jazdę pociągiem. Pojechaliśmy do stolicy – 50km. Jego entuzjazm, radość był nie do opisania. Przy okazji i ja miałam frajdę z przejażdżki :). Jego mina i szczęście zrobiły mi największą przyjemność :)
    Gramy o kuchnię :)

  23. Jestem już trochę przeterminowaną mamą ale za to pełnowartościową babcią? moje córki juz dawno nie bawią się zabawkami ale kiedy był ten czas nie zawsze stac nas było na super zabawki, zresztą w latach 90-tych powiedzmy sobie szczerze było ich nie wiele. Dlatego kiedy na świecie pojawił się Franek zupełnie nam odbiło tzn mi i dziadkowi ???
    Zastanawiam się czasem czy te wszystkie zabawki które kupujemy są bardziej potrzebne Franiowi czy nam? zresztą najlepszą zabawę mamy zawsze z glupotek a najcudniejsze uczucie kiedy widzimy roześmiane oczy najpiękniejszego chłopca na świecie (to jest oczywiście nasze zdanie)
    Ale do rzeczy, Franek lubi przebywać tam gdzie dorośli czyli najczęściej w kuchni więc napewno chciałby mieć swoją dlatego ten konkurs jest idealnym spełnieniem moich marzeń ? zostanie mi dzięki niemu trochę pieniędzy w portfelu i mój mąż będzie dumny że w końcu zaczęłam oszczędzać ?
    A tak w ogóle Olinek jesteś Wielka, dzięki Tobie codziennie wyganiam z mojego życia depresję, buziaczki ???

  24. Największym marzeniem mojej córki rok temu był kot… ☺ Slyszalam tylko : “Mamusiu ja chcę kotka” i wlepiala we mnie te swoje wielkie niebieskie oczy jak kot że Shreka no kto by to wytrzymał? Nikt ! Kotke przygarnelismy ze schroniska i przy okazji spelnienia marzenia dziecia udało się stworzyć dom dla kociaka teraz Mimi jest z nami od roku i gdy widzę jak siada Młodej na kolana i domaga się uwagi a ona jest wtedy taka dumna, no bo wiadomo “kociamber” jak ona to mowi jest jej i przychodzi do niej tylko bo ona go karmi i uczy się o zwierzetach wiem że to był strzał w 10;) agnieszkawierzchalek@wp.pl Wiadomo chciałabym wygrać dla Oliwki zamek Elzy :)

  25. Moja córka, Amelka, trenuje gimnastykę sportowa i jest w tym niesamowicie dobra. Wspieramy ja w tym jak możemy, wozimy na treningi, ale ciagle tłumaczymy, ze wygrana to nie wszystko i ze małe upadki pomagają byc lepszym i kiedyś biedzie jak Simone Biles:) największym marzeniem mojej córki jest wzięcie udziału w olimpiadzie! to marzenie jest nadal bardzo odległe ale głęboko wierze w to, ze jeśli bardzo się czegoś chce i ciężko na to pracuje, można osiągnąć wszystko.

  26. Najwiekszym marzeniem córki(3,5l) było pójście do przedszkola „zeby mieć psyjaciół”
    Córeczka urodziła się z wadą serca (operacja na otwartym sercu )wiecznie szpitale,kontrole,infekcje, żeby jej nie zaszkodzić, unikaliśmy „obcych dzieci” .Co dzień wstawała rano i obserwowała jak dwóch starszych braci wychodzi do szkoły ,jak wychodzą z kolegami na dwór, i za każdym razem pytała „kiedy ja pójdę do pseckola i kiedy bede mieć psyjaciół”
    Po konsultacjach z kardiologami zapisaliśmy Noemi od września 2017 do przedszkola, gdy nadszedł „TEN DZIEŃ” spanikowałam , nie pójdzie (bo przecież jeszcze nie musi) a co jak jej się coś stanie ? Jak pani nie zauważy ….. i sto tysięcy innych powodów żeby nie poszła, tak bardzo chciała iść że nie mogłam jej zawieść, siedziałam z tef w ręce i czekałam jak zadzwonią….te 4 gdz trwaly dla mnie jak wieczność , pod przedszkolem byłam 40min przed czasem….
    Gdy weszłam do sali , cała promieniała uśmiechnięta „MAMUŚ TU JEST SUPEEER MAM PSYJACIÓŁKE Jagódkę i kolege Antosia, NIC NIE ZJADŁAM, ale bawiłam się zabawkami i spiewałam …. psyjde jutro proooseeee”
    Nerwy i strach ze mnie zeszły i się poryczałam ze szczęścia.
    Uwielbia przedszkole, i swoich przyjaciół, ale infekcje dają się nam we znaki, w październiku byla tylko 3 dni w przedszkolu , i strasznie to przeżywa.
    Powodzenia życzymy wszystkim
    I WIELKI BUZIAK DLA Oli
    pmkcn1@gmail.com -domek

  27. Elmo. Ukochany przez syna bohater Ulicy Sezamkowej. Interantywna maskotka po znajomości kupiona w USA. Cudny, czerwony pluszak, swoim oryginalnym sezamkowym głosem mówił, że kocha i zapraszał do wspólnej zabawy. I tak zapakowany w świąteczny papier czekał na syna pod choinką. Chwila, gdy wówczas niespełna 3-latni syn z precyzja zegarmistrza rozplątuje misternie związaną kokardę i pomału zdejmuje świąteczny papier- ciągnęła się w nieskończoność. I jest ! Już widzi przez plastikowe okienko opakowania swojego przyjaciela ! Duże oczy malucha błyszczą, a w moich kilka łez. Bo wiem, że na to czekał i o tym marzył. Mimo, że to tylko prezent, rzecz materialna- syn jest przeszczesliwy. I ja też. Przez jakieś..2 minuty. I wtedy TO zobaczyłam. Syn cały czas trzymał w ręce.. ozdobną wstążkę z kokardą. Tę, która kilka chwil wcześniej tam delikatnie rozplątywał. Była różowa w malutkie czerwone kropeczki, błyszcząca. Okazała się najlepszym prezentem tamtych świąt! Przez kilka dni syn nie wypuszczał wstążki z ręki- raz była ogonem, raz pióropuszem, a innym razem lassem. Elmo zmienil wlasciciela, który pokochał pluszaka na długie lata swoją dziecięcą miłością. Wstążka, wygnieciona i wytarta z kropek wylądowała ostatecznie w śmietniku. Dziś, po latach wiem, ze to nasze dzieci wiedzą najlepiej czego im potrzeba. A rodzice powinni słuchać. Bo nie sztuka kupić piękny prezent, ale byc z dzieckiem, bawić się z nim, nawet tą różową wstążką która osadzona na kwerlejce była moją czarodziejską różdżką. To są marzenia naszych dzieci. I właśnie tego nauczyła mnie ta jedna chwila w święta kilka lat temu.

  28. My swój mamy domek dla barbie już mamy. I szczerze dziewczyny chciały ale to ja się mega jarałam gdy go skręciłam,taaak ten otwierany kibelek szał! I smutno mi i źle gdy one nie bawią się nim codziennie ale gdy im się przypomni że stoi pod oknem, jakby go nie zauwazały pff taki malutki że go nie widać. Ja w dzieciństwie marzyłam o domku dla barbie i o ile one chciały ten domek to już ja to PRAGNĘŁAM ? A co do marzeń moich dziewczynek napewno gdyby dostały domek Elzy to posikały by się ze szczęścia one Kochają Krainę Lodu przynajmniej raz dziennie słyszę ” Anka idź stąd ” ?

    domi.bur1992@onet.pl ?☺

  29. Marzenie mojego Dziecka to czas spedzony z Rodzicami – wnioskuje po tym, ze postanowil pojawic sie na swiecie 3,5 miesiaca za wczesnie :)
    Jego kosmiczna waga urodzeniowa – 520g – razem z dlugiscia 25cm jest tak wielkim powodem do dumy, ze nie wyobrazam sobie, co moglo by dac mi wiecej radosci w zyciu :))
    Walczyl tak dzielnie, ze po 5 miesiacach w szpitalu wyszlismy do domu ze zdrowym i wiecznie usmiechnietym dzieckiem ?

    Pisze to akurat tu i akurat teraz – bo wlasnie planowalismy zakup kuchni dla Mlodego na Swieta ?

  30. Hmm.. Od razu na myśl przyszła mi moja historia i moich dzieci.. Jak 20 września ośrodek adopcyjny spełnił moje marzenia i odnalazł dla mnie i męża nasze dzieci.. 3 fantastycznych chłopaków. Ich radość gdy po kilku spotkaniach dowiadują się że to my chcemy być ich rodzicami jest nie do opisania .. To jest spełnienie ich marzeń o posiadaniu mamy i taty a nasza wielka radość że dom w końcu bedzie tętnil życiem małych stopek

  31. Moje marzenie według lekarzy specjalistów powinno dzisiaj przyjść na świat ❤️ Po 7 latach oczekiwania na nasz „wielki- maleńki” cud, zniecierpliwieni, z wyprasowaną pachnącą pościelą w łóżeczku którą sama z ogromną radością uszyłam, nie mając zielonego pojęcia o tym jak to zrobić (dziękuje za blogi krawieckie ?) z szafą pięknych kolorochy sukienusi, ze stertą pampersiaków do „zapełnienia” ;) tupiemy z nóżki na nóżkę w oczekiwaniu, zadając sobie co chwila pytanie „czy to już?” :) Kochana córeczko- czekaliśmy tyle to i poczekamy jeszcze te kilka dni, chodź nie ukrywamy że poziom naszej niecierpliwości aby Cię utulić przekroczyć chce maximum ale wiemy że to dopiero początek nauki cierpliwości, pokory i wyrozumiałości. Korzystajac wiec z ostatnich dni lenistwa ;) mamuśka bierze udział w zabawie konkursowej w której może wygrać dla Ciebie Skarbie pierwszy domek lub kuchnie, a nóż widelec się uda i spełnię swoje marzenie z dzieciństwa i zanim sama zaczniesz się nim bawić to sama się nacieszę :) jak to mówią „nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń a małe dziecko drzemie w nas” Pozdrawiamy z Laurą jeszcze w brzuszku ❤️

  32. Snobistyczny wyjazd do hotelu *** (na 2 doby, bo na dłużej musielibyśmy zająć się handlem organami) z nieograniczonym dostępem do Aquaparku, na który zbieraliśmy kasę od roku. Młoda płakała ze szczęścia przy recepcji.
    A wypasiona willa to by było coś ekstra do zabawy?

  33. Oj Radomska Radomska… żebyś Ty wiedziała ile tych marzeń już było ??
    Żeby Cię tu nie zanudzić i nie wypisywać wszystkiego to powiem o tym największym (dosłownie i w przenośni) marzeniu mojego dziecka, z którego i tak najbardziej cieszyłam się ja ?
    Moje najmłodsze dziecię (syn Nikodem, lat 4) od zawsze uwielbiał place zabaw, gdy miał te swoje 2 latka i ten rzekomy “bunt” ? to bywało tak, że nie potrafił takiego placu zabaw opuścić z własnej nieprzymuszonej woli ?
    No więc ja, jako ta matka superbohaterka, mistrzyni wymyślania i kombinowania wpadłam na pomysł, że przecież taki plac zabaw zrobię mu w domu ? (oczywiście z tyłu głowy miałam swoje marzenia z dzieciństwa, jak to w małym mieszkaniu ciężko było mi pomieścić potrzebne rzeczy, drobne zabawki, a gdzie tu mowa o przestrzeni)…
    Teraz miejsca mamy w domu sporo (kredyt również spory… ale nie o tym), no i jak zaczęłam realizować swój niecny plan to w pewnym momencie na środku salonu miałam ogromną zjeżdżalnię w kształcie zielonego dinozaura, kręcący się fotel z ikei niczym karuzela, huśtawkę pomiędzy framugami, łóżko z drabinkami, materac gimnastyczny, a żeby komuś było mało to stał również olbrzymi tor samochodowy (podobno torów miał ponad 9m) ? i niech ktoś opanuje moją fantazję! Mąż mój bał się odezwać bo podobno z takim błyskiem w oku to wszystko wnosiłam do domu, że nie chciał mi niszczyć tych marzeń ? co z tego, że połowa tych rzeczy nie mieściła się nawet w drzwiach ?
    Synek był meeega szczęśliwy… przez jakieś dwa miesiące ? ale co ja oczy nacieszyłam widokiem jego rozpromienionej buzi to moje i nie żałuję! ❤
    Dzisiaj został już nam tylko fotel i łóżko, a! No i puste miejsce ? wręcz idealne na nowy domek ?
    Mimo iż mam synka to chcielibyśmy domek. Po starszej siostrze odziedziczył On sympatię do my little pony, które mieszkają w garażach i pudłach wraz z największą miłością czyli samochodami.
    Fajnie by było gdybyśmy tym kucykom dali godne miejsce do życia, a nie wśród smaru i spalin samochodowych ;)
    Pozdrawiam Cię Olinku i całą Twoją rodzinkę :*
    Twoja (zwykle milcząca ale oglądająca i czytająca) fanka z insta: sandra_and_more ❤

  34. Olinku, jak kilka dni temu wspominałaś, że będzie nie tylko domek ale i kuchnia, myślę, kurde wchodzę w to! Wycisnę z siebie kreatywność, niczym ci wszyscy barmani cytrynę, kiedy robią te wszystkie pyszne drinki. Popędzę na swoim jednorożcu by dostarczyć Ci piętnaście poematów, osiem piosenek i trzy filmy pełnometrażowe. I zrobiłabym to, serio, serio.
    No i mnie zaginęłaś. Dziecię moje lat 6, słownie sześć, a nawet sześć u cztery miesiące, jest cudowne, kochane, uwielbia się przytulać i na gigancie uciekać z domu. Ale nie ma swoich marzeń, a co za tym idzie nie ma takiego, którego spełnienie najbardziej by go ucieszyło. Chociaż nie, to nie tak. Jestem pewna, że ma ich ogrom. Ale nie może mi o nich powiedzieć. O marzeniach ani o niczym innym. Ale to w całej historii jest mało istotne, hore curki zalały internet, a my się odcinamy.
    W każdym razie jego marzenia zgaduję na podstawie obserwacji. Spodobał mu się lot samolotem. Jak tylko zauważy jakiś na niebie, od razu pokazuje. I tak duży samolot z autobusem, był hitem. Całą rodzinę Kowalskich pakuje, przewozi i odsyła na wakacje. 3x dziennie (cholera, takim to dobrze!) Uwielbia układać puzzle, układanki. Spędzać czas na huśtawce. Dzięki zestawowi lekarza, badaniu misiów, lalek (tak, mój syn ma lalkę, ba, ma dwie!) przestał bać się igły i lekarzy. Choć nie jestem pewna, kto bał się bardziej, on czy oni.
    Na ten moment ten raz anioł, raz anioł wytaplany w smole z otchłani piekieł upodobał sobie gotowanie. Wyciąga garnki i oto Master Chef Junior zaczyna swe kuchenne akrobacje. Jednak bezpieczniej, gdyby miał swoją kuchnię bo kanalia mała ogarnęła jak odpala się palniki (bo jak wiadomo, blokady przed dziećmi chronią przed wszystkimi, tylko nie przez nimi). Na pchlich targach nie znalazłam nic. W sklepach albo plastikowe tandety albo jak tu, cena mam nadzieję adekwatna do jakości ale What the fuck?! Jak dorobię sie wolnych tysięcy na koncie. Póki co, może Olinek. A jak nie Olinek, to może ktoś ma przepis na sukces? Najlepiej, żeby ten sukces szybki był bo jak nie zacznie do mnie zapie*dalać to ja już osiemnastkę będę usiłowała wyprawia, zanim dotrze. A może jakaś fioletowa perła? Albo dowolna, ja po Mariuszkowemu będę ją w barwniku namaczać przed otwarciem. W czerwonej kapuście, co?

    A jakbyś jakiś namiar chciała podać, na perłę, na sukces, a może i na kuchnię to o, tutaj agroll@wp.pl