Dziś wyjątkowo odrobinę na poważnie, bo chciałabym zmusić swoich czytelników do dyskusji. Wiem, że dobrowolne zrzygnowanie z posiadania telewizora lat temu sto, uczyniło ze mnie istotę mniej odporną na bodźce wizualne i bardziej podatną na reklamę czy blichtr zmieniających się kolorowych obrazków. Po tylu latach bez czarnego pudełka, czy jak kto bogatszy, czarnej deseczki, jestem przed TV jak dwulatek, który się ślini i z taką samą fascynacją patrzy zarówno na kreskówki jak reklamy tamponów.Mimo wszystko, wczoraj zupełnie przypadkiem widziałam coś, co sprawiło, że moje nadpobudliwe myśli kotłowały się ze sobą w mojej głowie do późnych godzin porannych. Widziałam dokument o aktywnych seksualnie emerytkach.

 

I tak oto trochę wbrew mojej woli poznałam wczoraj 3 urocze Panie, którym radość największą sprawiają siusiaki panów zapoznanych na portalach randkowych i erotycznych.

Pierwsza z nich, dajmy na to Jadzia, jest po 60-tce, nie lubi starych dziadów a seks inicjowanyw internecie uprawia od ponad 10 lat. Ma swoje zasady, bo ze swoimi partnerami nie tylko uprawia seks, ale i rozmawia. Nie omieszkała także zdradzić, że wciela się też w rolę nagiej kelnereczki, serwując swojemu aktualnemu wybrankowi śniadanie do łóżka. Lubi świece, tańce, częstą zmianę pozycji seksulanych, ale nie uprawia seksu z księżmi, bo jest głęboko wierzącą katoliczką.

Druga, nazwijmy ją tu sobie Danusią, jest niezwykle pogodna i wyzwolona o wiele bardziej niż jej koleżanka. Danusia wali z grubej rury i, na przykład, wprost proponuje potencjalnym zainteresowanym przejażdżkę do lasu, seks na trawce i robienie fotoreportażu. Zdjęć, na których szczerzy się d aparatu, zsuwając jednocześnie białe majtki z koronką, również nie wstydziła się zaprezentować. Ma ponad 70 lat, sztuczną szczękę, ale cieszy się, że chcą ją pukać nawet 40-latkowie.

Trzecia z pań jedzie już po bandzie bez hamulców i bez trzymanki, bo swoje filmiki erotyczne, na których zabawia się sama ze sobą przy użyciu szeregu gadżetów i zabawek, zamieszczała w sieci jeszcze będąc mężatką. Seksualną nadaktywność trzeciej bohaterki odkryła jej córka. Amatorka domowego porno i masturbacji straciła męża, szacunek córek, kontakt z wnukami,  ale mimo to, nie zamierza rezygnować ze swojej pasji. Bo Panowie, którzy oglądają jej wyczyny,potrafią dostać 3 orgazmów w czasie jednego, krótkiego seansu.

W filmie wypowiada się także Stanisław Lew Starowicz, znany seksuolog-wodzirej, który w całkiem przyjemny sposób forsuje w mediach swoje i naukowe przekonania o seksualności Polaków. Tłumaczył, że zjawisko ukazane w filmie, to efekt wieloletniej emancypacji i lektury pism dla kobiet. Że ma to sporo wad, ale generalnie aktywnie seksualne staruszki mają mniejsze problemy z ciśnieniem, rzadziej chorują na depresję, są pogodniejsze i otwarte (to słowo urzekło mnie najbardziej i przemówiło do mnie najmocniej). Korzystając z tego, że mam gdzie, po nieprzepsanej nocy i ja chciałabym się podzielić swoimi spostrzeżeniami, ale wbrew pozorom nie wydawać opinii, bo do osądzania i kamienowania to są komentatorzy Pudelka, a nie jakaś tam Radomska. Radomską to po prostu zafascynowało.

Jako socjolożka

Jako socjolożka powinnam zachować chłodny dystans i nie dać ponieść się emocjom, które towarzyszą każdemu odbiorcy patrzącemu na zdjęcie, na którym staruszka z uśmiechem zdejmuje majtki prężąc się na kocyku. Mogę ruszyć głową i dołożyć do powodów podanych przez Pana Starowicza parę innych.

Te Panie, które odkryły magię łechtaczki, najpewniej wyszły za mąż w wieku lat nastu, lub ledwo -dziestu. Zwykle wychodziły za mąż za kogoś, kogo znały od dziecka, kto był ich pierwszym partnerem seksualnym, a także przyszłym ojcem ich dzieci. Wychowane w kulcie i kulturze “Matek Polek”, która zobligowała Panie to zapieprzania w pracy, w domu,a  także heroicznego rozkładania nóg przed mężem, kiedy tylko on tego potrzebował, zostały wytresowane do poświęcenia dla innych i spychania na dalszy plan swoich pragnień. Do czerpania przyjemności tylko z cudzych sukcesów i ochłapów uznania za świetnie usmażonego schaba.

A tu nagle boom. “Pani Domu” robi się coraz bardziej przebojowa, Internet coraz łatwiej dostępny. Panie odkrywają nie tylko portale randkowe, ale i potęgę swojej seksualności i władzę jaką, mimo wieku i zmarszczek, posiadają nad mężczyznami. A, nawet złudzenie, władzy uzależnia i sprawia, że chce się jej więcej.

Mogłabym się wysilić i zakończyć pseudo socjologiczny wywód stwierdzeniem, że to ekstra, choć tak późno, Panie uczą się korzystać ze swojej seksualności. Jak to fajnie, że czują się wyzwolone, piękne i ponętne. Jak fantastycznie, że ich życie zyskało pikantnego smaczku i barw, o których istnieniu nie miały pojęcia. Że to nie ich wina, iż nie miały możliwości czerpać radości ze swojego ciała jako młode kobiety. Że im się należy,że niech mają.

Jednak nie mogę.

Mimo feministycznego zewu i lekkiego kpienia sobie z mężczyzn, które często wytykacie mi w komentarzach, mam też rozum i bardzo się martwię o to,co z nami będzie.

Nie mam nic przeciwko orgazmom na emeryturze. A daj mi Boże ich jak najwięcej, tylko błagam, nie odbieraj rozumu i nie pozwól, żeby moje wnuki w czasie zabawy znajdowały u babci w szufladzie gumowe pindole… Mam jednak sporo przeciwko kultowi ciała i obsesyjnego skupiania się na seksualności.

Pewnie to zjawisko seksu emerytów tak mnie fascynuje i szokuje, bo jest stosunkowo nowe. bo jestem wychowana w kulturze, w której nikogo nie dziwi, że młode laski oddają się w Galerii za parę jeansów, ale niewielu jest w stanie znieść myśl, że ich babcia mogłaby za darmo klęczeć przed obcym typem w lesie i robić mu loda.

Niestety, stety- oswoimy się. Być może, wyzwolone seksualnie młode pokolenia będą się starzej z owego wyzwolenia nie rezygnując. Przyzwyczaimy się, jak do nienoszenia gorsetów, kobiet w spodniach i wojnie w Iraku. Ale nie o tym, nie będę wieszczem trującym, że świat zmierza donikąd. Ot, zmierza w nikomu nie znanym dotąd kierunku. Jak zawsze.

Niepokoi mnie jednak, że miarą wartości kobiety bez względu na jej wiek, ma się stać stopień jej łóżkowego wyzwolenia i to, czy jakiś obcy Pan spuszcza się patrząc na jej fotki. Niepokoi mnie, że już moje pokolenie żyje przekonaniem o tym, jak beznadziejne są zobowiązania, poświęcenie i uznawanie jakichkolwiek zasad. Że moje znajome lub nieznajome, nie raz, nie dwa, dowartościowały się w klubie wypinając dupę przed obcym, pijanym kolesiem. Że ja też nie pójdę prosto do nieba.

Jak dotąd tłumaczyłam sobie, że to taki durny etap. Że jesteśmy zagubieni, nie mamy władzy nad swoim życiem, więc pragniemy jej chociaż nad ciałami, że przyjdzie czas i każdy zamiast szukać tylko łatwej, fizycznej przyjemności, zatęskni za kimś i za czymś na stałe i zamiast wypinać dupsko, usiądzie na nim i zacznie doceniać coś, czego nie mierzy się w ilości orgazmów i stosunków seksualnych. A tymczasem obawiam się, że już tak zostanie. Że kobiety zakodują – “nie jesteś seksowna, nie jesteś zbyt wiele warta”.

I proszę mnie źle nie zrozumieć, nie jestem pruderyjna i nie mam problemów ze swoją seksualnością. Ba, mogę nawet śmiało powiedzieć, że bardzo się z niej cieszę, choć  moja mama spadnie, czytając to wyznanie, z krzesła. Dla mnie seksualność to nie jednak sprawdzanie, ilu Panów zechce mnie zerżnąć,a połączenie fizyczności, pasji i inteligencji. Nie jestem święta, ale chyba jednak, mam nadzieję, myśląca. Czasem jednak chyba lepiej nie myśleć i nie wiedzieć, płynąć z prądem, bo zadawanie pewnych pytań rodzi wątpliwości,pozbawia złudzeń i poczucia spokoju… No ale od posiadania wątpliwości tu jestem :)

Nie zamierzam gloryfikować seksu, ani tym bardziej umniejszać jego zbawiennego wpływu. Mam jednak nadzieję, że kiedy hormony przestaną buzować, a ja będę już obwisła, pomarszczona i nadal niezmiernie dowcipna, mój Życiowy Partner będzie z błyskiem w oku patrzył na mnie,kiedy coś opowiadam, a nie wpychał mi do pomarszczonych ust swojego, nieco zwiędłego pindola.

I nie mam nic do swoich przyszłym pomarszczonych ust i starzejącego się ciała tej drugiej osoby. Mam jednak nadzieję, że nasza intymność będzie między mną, a nim i nasza i nie będzie się ograniczać do naśladowania zagubionych w zbyt szybko zmieniającym się świecie i skupionych na sobie, porno-internetowych amatorów.

Jestem ciekawa Waszej opinii i każdą postaram się uszanować. Poza tymi komentarzami mówiącymi o tym, jaki obleśny może być seks na starość. Bo to smutne i świadczy o tym, że mózg wyprał nam CKM, graficy i teledyski na MTV.  Z całego serca Wam i sobie życzę, żeby na starość ktoś Was nadal pragnął. Dotykać Waszego potyranego przez czas ciała, całować w czoło, zachwycać się i słuchać.


Błagam, napiszcie, że nie zwariowałam i że zapieprzanie w pogoni za seksualnymi doznaniami i poszukiwanie punktu G zamiast życiowego sensu, nie będzie wszechobecne…

Dokoment do obejrzenia tu:

http://superwizjer.tvn.pl/informacje/milosne-rewolucje-po-szescdziesiatce,58284,1.html
______________________________________________________________
Zapraszam tradycyjnie na FB: Mam Wątpliwość

38 komentarzy
  1. Stanisław Starowicz to nie Lech a Lew ;)

    Przy starzejącym się społeczeństwie nie ma co się dziwić, że powstają programy o emerytach (w różnych ujęciach) – w końcu i Ty kiedyś dotrzesz do tego etapu (o ile wcześniej wszystkich nas coś/ktoś nie wykończy) ;) za wczasu telewizja Cię wyedukuje

  2. Radomska, zacznę od tego, że Cię uwielbiam i nigdy nie przestawaj pisać! ;)
    O ile jestem jeszcze w stanie zaakceptować tzw. sponsoring, czy też robienie “loda” za jeansy, bo tłumaczę sobie, że to młode i głupie, że dojrzeje i zmądrzeję i będzie jedynie żałować, że była taka głupia… Ale starsze kobiety, babcie, które robią z siebie prostytutki, bo jak inaczej to nazwać? Tego nigdy nie zaakceptuję! Czy te kobiety nie mają szacunku dla samych siebie? Ludzie żyjący na tym świecie nie przestają mnie zaskakiwać, a wręcz zaczynają przerażać swoim zachowaniem. Pozdrawiam

  3. Nie jestem pewna czy obejrzałaś ten materiał do końca. W ostatnich sekundach filmu wszystkie te kobiety mówią to samo choć innych używają do tego słów. One są samotne i szukają partnera – nie tylko na sex ale także, a może nawet przede wszystkim aby cyt. “powiedział dobre słowo”, przytulił, dał wsparcie, również to materialne. I w tym nie różna si niczym od swoich uprawiających sex wnuczek.

  4. @Dorota: to źle szukają i to jest smutne, bo świadczy o nieodporności na kulturową papkę. Związki zaczynające się od łóżka zwykle kiepsko kończą. Zgadzam się z Radomską, że trochę nie tędy droga. To, czym karmią nas media spycha ludzi, którzy nie pasują do obrazka (starych, chorych itd) na jakiś dziwny margines, gdzie kończą z różowym dildo w tyłku przed kamerką zamiast z kochającym partnerem.

  5. Już myślałem, że Radomska w pośpiechu się zapętli, a tu: proszę…:-))….i wnioski końcowe zgodne z tym, co i ja czuję, co i ja o tym myślę…

    Ci z Angoli (Angole!) mawiają: maj hałs is maj kestl (albo podobnie) – i takąż zasadę realizują też w życiu.
    Robią w domu CO CHCĄ, innemu ludziowi: NIC do tego! Dość słynna już jest anegdota o tym, jak to jeden dżentelmen narzekał na pijaństwo bliskiej mu kobiety (i szlajanie się jej po pubach), na co został zapytany, bodajże przez Churchilla: A nie może to, jak większość normalnych Angielek, upijać się w domu?…

    Oddaje owa anegdota pewien klimat, w którym są rzeczy tabu i gdzie dość wyraźnie nakreślone są obyczajowe granice…tyle tylko, że świat się zmienia – i dziś wszystko jest na sprzedaż, na pokaz, do TV i na YT…
    Kiedyś TEŻ zapewne były takie Messaliny, takie Gracje, jak te Trzy z Twojego artykułu, ale NIE AFISZOWAŁY się z tym, co robią prywatnie – jak przedstawione powyżej panie.
    Jeśli nawet angielska księżna bawi się topless w swoim basenie z ukochanym i STARA SIĘ nie robić z tego halo, to wolno jej to, wszystko jest w porządku, natomiast wyciek fotek z takiej rodzinnej *imprezy* – słusznie jest skandalem.
    I nie ma tu znaczenia, że istnieje bardzo duże zapotrzebowanie na takie sensacje i rewelacje: ścierwojady nie śpią nocami, żeby tylko zaspokoić swoich naczelnych i czytelników.
    I Angole rozumieją też, przynajmniej spora ich część, co to znaczy być księżniczką i w jakiej rodzinie się żyje: królewskiej?…czy kurewskiej?…
    Jak jednak widać spora część zachodnich społeczeństw – zeszła na psy (i wcale nie mam tu na myśli zoofilii)…
    I co gorsza, a co Radomska także o tym wieszczą: będzie coraz gorzej…

  6. Dorota: szukać partnera można oczywiście w każdym wieku i nie mam nic przeciwko ALE nie w taki sposób, w jaki robiły to te kobiety! Nie zamieszczając w Internecie swoje wyrozbierane zdjęcia i filmiki, na których się ze sobą zabawiamy…. Widziałam również ten dokument i był on dla mnie niesmaczny. Na miłość i seks mamy prawo w każdym wieku ale to, co robią te panie jest niefajne. Ja mam 21 lat, a zdjęć w bieliźnie z wypiętym tyłkiem nie mam zamiaru do Interneru wstawiać, więc tym bardziej dziwię się 60-cio latce, która to robi.

  7. Starsze osoby istnieją w masowej świadomości jako albo nobliwe starsze panie, albo stare dewoty. Nic pomiędzy. A kto wie, czy nasze babcie za młodu nie szalały bardziej, niż my. I to wcale nie z gumowymi pindolami ;)

  8. Radomska, dzięki tobie wyobraziłam sobie moją babcie puszczającą się w krzakach z jakimiś facetami. Odrobinę wzbudziło to we mnie odruch wymiotny. Bleh…. babcia na kocyku!

  9. Zdecydowanie obejrzę ten dokument :D a ja uważam, że to piękne, że w tym wieku staruszkowie jeszcze mogą i czerpią z tego przyjemność :) oby każdy mial tyle zdrowia i sił witalnych na stare lata :D

  10. Miłość fizyczna jest piękna zarówno w wieku młodzieńczym jak i w starości, tak samo obrzdliwym pozostanie fakt traktowania własnego ciała jak towar – bo wstawienie seks-fotek i erotycznych filmików w necie, to jak trzymanie plekietki “hej mam tyle i tyle do zaoferowania jak chcesz to bierz”. Uważam, że wiek nie ma tu znaczenia. W końcu każdy z nas ma rozum, większość z niego korzysta…Seks to najwyższa intymność jaka może zaistnieć między dwojgiem ludzi, intymność – to znaczy, że pozostaje między nimi. Do mojego życia nic nie wnośi seksualność innych.. Moim zdaniem nagie ciało, stare czy młode powinno pozostać obiektem emocji, pragnień i pożądania dla osób, które cenią w sobie coś ponad to.

    Inną sprawą jest, że dokument, o którym piszesz prowokuję dyskusję, i to bardzo dobrze, pokazywać, że seks staruszków w ogole istnieje, szkoda tylko, ze w filmie było tylko o takim jego wymiarze. Z chęcią obejrząłabym dokument o seksie staruszek, które nie nęcą na portalach erotycznych:).

  11. Olu, tekst bardzo OK :). Ale do czegoś się przyczepię: “Niepokoi mnie, że już moje pokolenie żyje przekonaniem o tym, jak beznadziejne są zobowiązania, poświęcenie i uznawanie jakichkolwiek zasad” – prezentujesz dokładnie takie stanowisko pisząc o swoim “życiowym partnerze”, czy o “tej osobie”. A dlaczego nie po prostu “mąż”? Bo to za trudne i za odpowiedzialne przyrzec coś komuś na całe życie? Nawet nie w kościele, ale choćby w tym głupim USC? Jak dla mnie możesz chcieć mieć męża, albo możesz nie chcieć i nic mi do tego. Czepiam się tylko i wyłącznie faktu, że przeczysz sama sobie.

  12. Bry. Cieszę się, że wreszcie mogę się wypowiedzieć na temat Twojego pisania i przemyśleń, a cieszę się dlatego, że nigdy nie kompentuję tego co dobre (prócz zdjęć), a tylko to, co wzbudza moje – nomen omen – watpliwości. I jestem tu niejako zawodowo. Szanowna Panno, jeśli szafujemy tutaj socjologią, to może jej użyjmy? Nikomu to nie zaszkodzi, naprawdę, a w toku swoich przemyśleń odniesienie się do niej w zasadzie polegała tylko na tym, że kilka razy użyłaś tej nazwy. Jako koleżanka po łódzkiej etnologii jestem oficjalnie zniesmaczona utrwalaniem błędnych przekonań o tym, że CKM utrwala schematy i gloryfikuje młode ciało. Powinnaś dawno wiedzieć, że w kulturze europejskiej, jak również afrykańskiej (bo nie amerykańskiej – dawnej, ani indo-azjatyckiej) w dychotomii młode-stare, to stare jest to złe. Dlaczego Baby Jagi i czarownice, to były zazwyczaj stare i brzydkie baby? Zanim jeszcze się zaczął wydawać jakiś CKM. Dlaczego większość zjaw, istniejących zabobonnie lub magicznie w naszej kulturze do tej pory jest zła? Czemu śmierć jest stara? W naszym kręgu kulturowym gloryfikowana jest i będzie młodość, jurność, gibkość i płodność, ze względów biologicznych. A CKM/Playboy/Twój Weekend/Cosmopolitan/Shape/Man’s Health niczego moim zdaniem nie ksztaltuje, jest jedynie nośnikiem treści kulturowych, jak każde (jakkolwiek wątpliwej jakości – może wykluczając poczciwego plejboja) media działa podświadomie na użytek właśnie tej kultury. A jeśli chodzi o naturę, to niestety jej się nie oszuka, zawsze o wiele bardziej atrakcyjne biologicznie będzie wszystko co młode, świeże, PŁODNE, niż to co stare, zmarszczone i u kresu. no niestety, taka biologia i ewolucja, a na poparcie tego co mówię – wszystko co odbiega od powyższego określa się mianem zboczeń, zaburzeń (gerentofilia/nekrofilia/itp). Nie zrozum mnie źle – sama jako staruszka zamierzam hm… nie zaniedbywać pewnych częsci ciała, żeby nie zanikły… Nie mam nic przeciw starcom, oprócz tego, że w 99 z bałuckiego zabiją cię porem lub nowym mopem jak zajmiesz miejsce przed nimi. Ani tym bardziej starcom uprawiającym seks.
    Po prostu bądź świadoma tego, co piszesz, utrwalasz przekonanie, że CKM jest jakimś wszechmocnym medium, które kształtuje sposób postrzegania większości przytępych ludzi, podczas gdy on jest tylko formą, w której przekazuje się zdobytą już na ten temat żenująco podaną wiedzę rozrywkową. I cycki.
    P.S. Lew Starowicz jest Zbigniewem.
    P.P.S. A poza tym lubię Cię czytać, pozdro600, elo, trzym się ramy.

  13. Nie wydaje mi się, aby po świecie chodziło zbyt dużo sex-emerytek… Program miał pokazać inność tych starszych kobiet(bo chyba zdrowa na umyśle kobieta nie nagrałaby się jak puka sie z jakims gościem,albo jak wkłada sobie jakieś tajemne gadżety do psiochy).Dla mnie to krzyk z rozpaczy spowodowany zbliżającą się starością.
    Też sie kiedyś zestarzeję..ale jakoś niewyobrażam sobie siebie rozkładającej nogi przed jakimś młodzikiem….

  14. Zgadzam się z Tobą na tyle, że nie bardzo mam o czym dyskutować. Mogę tylko dodać pewną wątpliwość. Marzeniem jest, nie tylko nastolatki, ale również takich jak ja (2 tygodnie po 50-tych urodzinach) być z człowiekiem, z którym istnieje silna więź emocjonalna (nawet nie upieram się, by się nazywała miłością). Bohaterka jakiejś książki (ach, ta starcza demencja, ale nie pamiętam jakiej) mówiła o swoim partnerze “mogłabym ssać jego mózg”. I o taki związek dwojga mi chodzi. Tylko….tylko taka więź powstaje przez dziesiątki lat. Prawdopodobieństwo, że fascynacja drugim człowiekiem trwała będzie 30-40 lat, jest niewielkie. Tu trzeba gigantycznego szczęścia, by trafić, w wieku circa 25 lat na tego jedynego, wyjątkowego, który nie tylko spełni nasze oczekiwania, ale doświadczenia życiowe nie zmienią go w kogoś, na kogo nie możemy już patrzeć.
    Ktoś niedowartościowany w umownej młodości (niedopieszczony, źle opłacany, poniżany, lekceważony itd) może uświadomić sobie pod koniec życia, że trudno, że już za późno….ale chociaż dam upust swoim potrzebom seksualnym. No i wtedy wychodzi taka żenada, jak w dokumencie. Inna sprawa jakie cechy trzeba mieć i jaki prymityw w głowie, że się o tym opowiada przed kamerą

  15. Oglądam TV tak rzadko jak to możliwe, a z okazji mojego własnego urlopu oglądałam częściej i z wielkim nerwem często go usypiałam rzucając pilotem w łóżko. Miałam wątpliwą przyjemność obejrzeć materiał, o którym piszesz … no i tak … zawsze są dwie strony medalu, z jednej strony, seks na emeryturze to przecież nie grzech, a z drugiej tak jak piszesz, czy chciałybyśmy oglądać własne Babcie w Internecie na portalach erotycznych? – ja nie. Internet ukradł naszą prywatność. Dziś TVN prezentował w wiadomościach nową aplikację “gdzie jest moja kupa?

    http://itunes.apple.com/pl/app/gdzie-jest-moja-kupa/id560118065?mt=8

    Jeden z wypowiadających się w wywiadzie panów, stwierdził że to super pomysł żeby pokazać jak ważna jest kanalizacja w mieście, można sobie np. na Facbook`u zrobić wyścigi, czyja kupa będzie pierwsza w oczyszczalni ścieków, czy coś w ten deseń. Im dłużej tego słuchałam, tym większe robiły mi się o czy … powiedziałam “świat zwariował” wyłączyłam tv i znów rzuciłam pilotem w łóżko.

  16. Seks jest bardzo ważną sferą życia.Ludzie starsi także mogą się nim cieszyć.Ważne jest jednak żeby nie przekraczali pewnych granic.Rozumiem że 60-paroletnie kobiety które niewiele miały z życia odkrywszy internet rzuciły się w wir erotyki.Dobrze jest jeśli małżeństwo jest udane także pod względem seksualnym.Jeśli dwoje starszych zakochanych w sobie ludzi uprawia seks który daje im radość.Jeśli jednak starsza choć atrakcyjna kobieta poszujuje przypadkowych kontaktów jest to niesmaczne.Rzeczywiście młode pokolenia mogą być bardziej otwarte na starośc.Pytanie tylko czy zachowają jakieś zasady.Całkowita wolnoamerykanka nigdy nie wychodzi na dobre.Seks i miłość dwoja starszych ludzi jest piekna.Poszukiwanie erotycznych wrażeń na siłę często jest śmieszne.

  17. “Pewnie to zjawisko seksu emerytów tak mnie fascynuje i szokuje, bo jest stosunkowo nowe. bo jestem wychowana w kulturze, w której nikogo nie dziwi, że młode laski oddają się w Galerii za parę jeansów, ale niewielu jest w stanie znieść myśl, że ich babcia mogłaby za darmo klęczeć przed obcym typem w lesie i robić mu loda.”- to było by mniej szokujące gdyby jej ktoś zapłacił? o.O

    Ogólnie sex na emeryturze to nic dziwnego. Jesteś zszokowana bo skala wzrosła. Jeśli miała byś kontakt z bardziej zacieśnionymi więzami w grupie społecznej- a raczej lepszym przepływem informacji – jak ma to miejsce na wsiach wiedziała byś że takie hity to nic nowego. Mam działkę na wsi i 60tki przyjmują tygodniowo paru “starych znajomych”.
    Teraz się o tym mówi, teraz ludzie mniej się z tym kryją. Takie akcje miały miejsce od wieków nie róbmy sensacji.

  18. też mam taką nadzieję – że seks będzie zawsze czymś ważnym, ale nie jedynym celem w życiu, i częścią jeśli nie miłości, to jednak jakiejś bliskości.

  19. nie rozumiem tego oburzenia,czyzbys nalezala do ludzi,ktorzy sądzą,iz stare baby mają prawo tylko do siedzienia na bujanym fotelu i robieniu na drutach??Teraz te pojecia sie zdewaluowaly,moja droga,a seks daje przyjemnosc w kazdym wieku:) One juz swoje dzieci wychowaly,teraz mają prawo do wlasnego zycia,a jesli sie to komus nie podoba,to niech sie zajmie lepiej swoim zyciem:) takie kobiety z reguly to takie,ktore zawsze lubily seks,nie udawaly orgazmow,zeby tylko chlopa se na męza znależć,a widac ze do nich wlasnie nalezysz:)

  20. Jest to temat taki sam jak “Dlaczego mohery są moherami?”.
    Nie należy się nad tym zastanawiać, po prostu są różni ludzie i mają różne upodobania. Tak było już od dawien dawna, różnica w tym, że teraz są media i mówi się o wielu sprawach głośniej.
    Choroby weneryczne były, są i będą, ludzie o dużych potrzebach seksualnych byli, są i będą. Nie zagłębiaj się w to jeżeli ciebie to osobiście nie dotyka w życiu przywatnym czy zawodowym, a jeżeli chcesz mieć miarodajną opinię na ten temat to niestety/stety musisz pogadać z ludźmi którzy reprezentują to konkretne środowisko – środowisko osób starszych i nienasyconych seksualnie, ale za to w pełni wyzwolonych spod wszelkich ograniczających zasad/konwenansów.
    Pozdrawiam i życzę udanego seksu tuż po wyczerpującej dyspucie intelektualnej, choć i bez tego można ;)

  21. Napisałaś :
    – “Błagam, napiszcie, że nie zwariowałam i że zapieprzanie w pogoni za seksualnymi doznaniami i poszukiwanie punktu G zamiast życiowego sensu, nie będzie wszechobecne…”

    Dlaczego jedno ma wykluczać drugie ?!

    Moim zdaniem, te dwa aspekty życia ( nie tylko zresztą kobiecego ) mogą znakomicie współistnieć !

  22. Socjolożka? Pani Socjolog chyba. Na prawdę, polski język to ostatnio służy chyba do wycierania wiadomej części ciała po wizycie w toalecie.

    1. socjolożka jest słowem akceptowalnym i będę go używać, bo będę socjolożką. Jest pielęgniarz i pielęgniarka, więc z socjolożką też się oswajaj. Wkurwiłeś mnie najzwyczajniej swoją ignorancją i ograniczeniem. I piszę, choć z zasady nigdy nie polemizuje i nie odnoszę się do krytycznych komentarzy, ewentualnie biorę je sobie do serca, jeśli mają sens. z poważaniem – przyszła socjolożka.

  23. Podpisuję się pod Pani przemyśleniami obydwoma rękami.uważam że intymność w związku tylko go cementuje i mam nadzieję że namiętność nie wygaśnie/jesteśmy razem 20 lat,a jest coraz lepiej i nie zamieniłabym się z nikim:)/
    Pozdrawiam.

  24. Zgadzam się, że tak powiem w całej rozciągłości. Intymności, zaczarowanego świata kochanków nie tworzy się za pośrednictwem internetu epatując gołym ciałem i jego tajemnicami. Bez wględu na wiek. Taka absolutna odsłona służy tylko jednemu pobudzeniu do odbycia aktu sesualnego. To dla tych co nie mogą i dla tych co przestać nie chcą albo też przestać już nie potrafią. Czyli dla pacjentów psychologów, psychiatrów czy seksuologów. Dla mnie oni wszyscy zasługują na współczucie i pomoc. Miłość to nie tylko nasza seksualność. To wypadkowa, składowa złożonych procesów chemicznych w naszym ciele ale i nie tylko naszej kultury, wrażliwości, potrzeb, empatii i wyobrażeń, fantazji. Wydaje mi się, że artykulacja jest wprost proporjononalna do stopnia kultury osobistej.
    Na ul. Poznanskiej rog. Jerozolimskie, Nowogrodzka, E. Plater w W-wie ( mieszkalam w tych okolicach i codziennie je widywalam) w takim wieku jak bohaterki “stoja” panie, ponoc spadkobierczynie slynnych “Gruzinek”( tych co zaczynały kiedy miasto było jeszcze w gruzach ) dzisiaj panie w wieku babć w różnym stopniu upojenia alkoholowego okupuja opisane rogi i
    wydaje mi się, ze bohaterki , o których mowa to tego pokroju panie zepsute, zdemoralizowane i moze nie dlatego, ze maja takie potrzeby ale, ze bezczelnie epatuja nas swoja seksualnoscią dopisujac ideologie, ze to niby w poszukiwaniu bliskosci, partnera, z samotności co gorsza autorytet lekarz jakby nie chcial tego zauwazyc. Generalnie smutne czymkolwiek jest.
    Polecam ksiazkę “Spóźnieni kochankowie” W.Whartona

  25. Piszecie tu dużo o potrzebie więzi jako warunku relacji seksualnych. Generalnie się zgadzam. Tylko czemu ma to dotyczyć wyłącznie ludzi starszych, a nie przeszkadza wam zupełnie w odniesieniu do nastoletnich galerianek? Seks za parę dżins naprawdę jest spoko, tylko dlatego, że ciało młode?
    Poza tym, pani prawie socjolożko, kobiety żyją dłużej niż mężczyźni. W wieku 60+ często już są samotne (więc z kim ta więź?) Może zawsze lubiły seks, a może właśnie obudziły się z ręką w nocniku – że to ostatni dzwonek, żeby jeszcze czegoś w życiu doświadczyć. Gdzie mają szukać partnera, w dodatku jeszcze sprawnego? Czym go przywabić, skoro wiadomo, że starsi panowie najchętniej sponsorują młode panienki? Na szczęście dziś jest internet, ale tam konkurencja duża, trzeba się jakoś wyróżnić.
    Myślę, że te panie są bardzo zdesperowane i trochę mi ich żal. Niepotrzebnie tylko opowiadają o tym przed kamerą, jedynie to mogłabym im zarzucić.

  26. Łał! Wpadłam przez przypadek i zamieszkam na stałe. Świetny tekst. Cieszę się, że ktoś w tym kraju jeszcze ma zdrowy rozsądek i potrafi tak dobrze go “sprzedać” ;)

  27. Próbuję postawić się w sytuacji tych kobiet. Myślę, że dla mnie starość nie byłaby przeszkodą w życiu seksualnym. Dopóki zdrowie i partner dopiszą i dopóki będzie chęć- jak najbardziej, czemu nie.
    Ale…Już teraz, chociaż siksa i gówniarz jestem, mam wstręt do publicznego, ostentacyjnego okazywania uczuć. Nie wyobrażam całować się ze swoim chłopakiem przy ludziach. Co nasze, to nasze i nikomu nic do tego. A opowiadanie w telewizji o tym, z iloma to ja nie spałam, ile to ja jeszcze mogę, że mi sztuczna szczęka nie wypada podczas robienia loda…Obrzydlistwo. Brzydzi mnie to.
    Gdzie się podziała prywatność, łącząca dwoje ludzi intymność? Dlaczego pozwalamy włazić innym z buciorami w nasze życie, ba, sami ich do tego zapraszamy?
    Chyba naprawdę jestem gówniarz i siksa, bo nie mogę tego pojać.

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.