Publiczne tarło z kawałkiem metalu

rurka2Pole dancing zdobywa coraz większe grono wielbicielek. Celowo używam damskiej formy, bo nie sądzę, aby taniec na rurze kiedykolwiek mógł nie cieszyć się sympatią mężczyzn i musiała ona wzrastać. Ot, u męskiej części populacji, dzięki owej pasji dam, częściej dochodzi do wzrostu ciśnienia. Zajęcia z wygibasów na rurze prowadzi coraz więcej siłowni i centrum fitnessu. Nic dziwnego, skoro tyle kobiet pragnie się prężyć i popisać umiejętnościami.

Nie zrozumcie mnie źle, jasne, że nie pogardziłabym takim ciałem. Pewnie uczucie towarzyszące zdobyciu umiejętności zrobienia podwójnego tulupa jest tak niesamowite, że trudno się powstrzymać przed chwaleniem nim na każdej sygnalizacji świetlnej, znaku drogowym i rurze grzewczej. I pewnie nie pojmę, bo sama umiem się unieść tylko w windzie. Ale serio,  widzę tam, co oratorzy próbują mi wskazać- i piękno ludzkiego ciała, i grację i siłę woli i wytężoną pracę mięśni nawet pokonywanie swoich ograniczeń i świadomość swojej atrakcyjności i seksualności, która pewnie przekłada się na zwiększoną pewność siebie gibkich jak ogrodowe węże dam. Jednak coś skutecznie uniemożliwia mi popadnięcie w zachwyt.

Możesz mi wmawiać, że to sztuka, gimnastyka, taniec, artystyczne wyrażanie siebie, połączenie różnych form fitnessu i ćwiczeń. Jednak ja widzę przede wszystkim rurę. I piękną kobietę na niej, która wjeżdża mi przed twarz ze swoimi rozchylonymi udami, wypiętą pupą, kocimi ruchami i mimiką famme fatale. Wiem, jest doskonale dobrany podkład, choreografia, godziny ćwiczeń, ale przecież osią show nadal jest ta cholerna rura.

Po prostu nie rozumiem, aczkolwiek jestem chyba na tyle otwarta, że będę z tym żyć i starać się dostrzec u swoich tańczących znajomych i nieznajomych to, co ponoć jest w tej sztuce istotne, a nie to, co dla mnie wysuwa się na pierwszy plan, czyli krocze.

Taniec na rurze wywodzi się ze striptizu, a zatem pośrednio jest związany z prostytucją i formą uprzedmiotawiania kobiety i robienia z niej narzędzia do zaspokajania instynktów faceta. Lata walk o równouprawnienie, o to, byśmy nauczyli się patrzeć na kobietę w szerszym kontekście niż szerokość jej bioder i…  Panie znów cieszą się, że mogą przed obcymi rozkładać uda i nazywać to sztuką.

Tak, nie ma nic złego w tej sztuce, każda baba chciałaby być seksowna i pewnie się czepiam. Mimo jednak skłonności do ekshibicjonizmu jako kobieta chciałabym, abyśmy nie tylko jako posiadaczki macic, ale w ogóle, jako jednostki ludzkie, zachowały coś dla siebie. Bo, wracając na moment do męsko-damskich zależności, czy któraś z wyginających dam sądzi, że facet, który zobaczył ją  z nogami rozchylonymi pod kątem 180 stopni, będzie się interesował tym,co czyta do poduszki?

Stan czytelnictwa pism dla panów spada, bo nikt nie musi udawać, że interesowały go artykuły. Spragnieni gołych bab szukają ich na instragramie, bo nic tak nie dowartościuje współczesnej kobiety jak kałuża męskiej śliny pod jej stopami.

I mówisz mi, że takie czasy, że granice się przesuwają, że wolność wyboru i każdy ma inny gust. Ja wiem, wiem, rozumiem, nie będę palić rur na stosie i organizować pikiet. Gibkość ciał koleżanek podziwiam, a je same szanuję bardzo, ale … dlatego, że poznałam zanim zaczęły tańczyć. A większości widzów takiego show brakuje takiego kontekstu, mogą szanować za umiejętność uniesienia się siłą mięśni jednej łydki.

Za publiczne tarło z kawałkiem metalu. Piękne, zapierające dech w piersiach, ale i napawające mnie nutą smutku, publiczne tarło z kawałkiem metalu.

P.S. Zaakcentuję raz jeszcze- podziwiam umiejętności, krzepę, siłę i gibkość pań, głównie dlatego, że wiem, że mają dużo szersze horyzonty, bo lubiłam ich słuchać zanim pokazały, jak to jest, kiedy się na nie tylko patrzy.

Nie podziwiam samej dyscypliny.

To już starość?

Ten tekst to opinia, nie wyrok.

Sprostowanie

Uprzejmie informuję, że komentarze są moderowane i części z nich nie zatwierdzam. Dziękuję za poszerzenie mi horyzontów i wskazanie na źródła, z jakich wywodzi się taniec na rurze, nadal nie trafiają one do mnie. Chińczycy wynaleźli proch w celach rozrywkowych, chcieli zrobić pierwsze fajerwerki, a Europa znalazła mu nowe zastosowanie i upowszechniła, na wojnie.

Nie neguję tego, że mężczyźni także tańczą i tańczyli pierwsi. Jednak to my jako kobiety jesteśmy oceniane w każde sytuacji. I dla mnie taniec na rurze nie jest elementem wyzwolenia. Jest taki rysunkowy dowcip na którym są dwie kobiety- jedna niemal naga w seksownym bikini, a druga zakryta od stóp do głów. Obydwie mówią to samo – „jakie to straszne żyć w tak opresyjnej kulturze, która robi to kobietom”.

Kochane, tańczcie, bądźcie wolne, realizujcie się, ale nie wymagajcie, aby wszyscy byli tym zachwyceni, Drogie Tancerki macie naprawdę masę fanów, obejdziecie się bez mojej aprobaty.

Dziękuję również za przypomnienie jak beznadziejnym jestem człowiekiem, żałosne studia skończyłam, ile mam kompleksów i że nie powinnam się w ogóle odzywać. To bardzo pokrzepiające, że mamy dla siebie tyle ciepła.

Co do słów kontrowersyjnych, takich jak tarło, to był zabieg celowy i niewiele ma wspólnego z moim brakiem szacunku do kogokolwiek. Po ilości komentarzy smutno przyznaję, że jednak było warto, bo część dyskusji zainicjowana tym tekstem była naprawdę wartościowa.

Pozdrawiam,

Radomska.

88 komentarzy
  1. Nie trenuje tego. Ale wiem, ze jeśli facet zobaczy mnie w szpagacie i dlatego nie zainteresuje się tym, co mam w głowie, to jego problem i jego strata. Mnie tego rodzaju panowie nie interesują i nie zamierzam narzucać sobie jakichkolwiek ograniczeń żeby ich przyciągnąć. I tak nie mają mi nic do zaoferowania.

  2. Nawet nie wiesz jak bliska była mi Twoja refleksja. Była.
    W miejscu mojej poprzedniej pracy powstała szkoła pole dance. Poszłam sobie na drzwi otwarte. Tak wiesz, hyhy, hehe dupą będą świecić 😉
    Nie zobaczyłam ani jednego krocza. Za to w cholerę krwiaków na udach, taliach, ramionach. I kilka ton motywacji.
    Uderzyło mnie, że w treningu pole dance tak naprawdę nie ma erotyzmu. Jest pot, łzy i kurwa ała.
    To kreacja. Umówmy się. Da się zrobić erotyczną fotkę biegnącej lasce, której sutek powstał – da się. Da się zrobić fotkę zadka w opiętych szortach gdy właścicielka łapie sztangę – da się. Ale jak puścisz play to widać, że pierwsza charczy i pluje a druga bluzga 🙂
    Tu jest podobnie.
    A świadectwem wolności kobiet jest to, że same włazimy na te rury. Bo w końcu mamy prawo zdecydować czy szpanujemy dupą, garami czy lekturą Kierkegaarda.
    To jest progres 😉
    Pozdrawiam. Ładna ta Twoja nowa wątpliwość 🙂

    1. ale ja wiem, że to ból zakwasy i mordercza praca. tylko boli mnie, że poświęcona na akurat taką dyscyplinę. Stara jestem, wyobraziłam sobie, że Lenon by chciała rury albo dancehallu, ale jak dobrze geny to rozegrają, to raczej nie będzie miała szans

      Chaos też niczego sobie, tylko mogłaby szanowna autorka ruszyć dupencję i aktualizować częściej! pzdr 600 dla kumatych!!11

      1. A jak się drążek obróci na poziomy to już będzie spoko?

        Każda gimnastyczka potrafi się rozkraczyć, większość tancerek potrafi szpagat i wiele tańców wykonuje się w skąpych strojach jak sambą na przykład. I to też Ci nie pasuje, czy już to co innego, bo nie ma „tej chorernej rury”.

        Nie żebym Ci kazała i narzucała, że musisz to wielbić, ale żeby pisać rozległy tekst o dziedzinie, której się kompletnie nie zna, wnosząc jedynie tyle, że byłby to fajny sport gdyby nie był na rurze… Bez sensu 😉

        Moze się mylę, ale jak dla mnie nie potrafisz się odciąć od chorego stereotypu i tym tekstem to wykrzyczalas 🙂

        Pozdrawiam

  3. Nie, to nie starość.
    To poczucie estetyki, niekoniecznie wizualnej. I nie jesteś w tym osamotniona.
    Podpisuję się i polewam autorce czego tylko zapragnie.

    Łączę ukłony,

  4. „Tak, pewnie zazdrościsz, bo sama nie potrafisz! Skoro nie uprawiasz tej sztuki, to się odczep” – Olu, mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na tak genialny pomysł i Ci tego nie napisze. Wyprzedzam nadgorliwe umysły.

    Zacznijmy jednak od tego, że nazywanie tańca na rurze „sztuką” jest uwłaczaniem dla niej. Nie dla tych kobiet, ale dla sztuki. Chyba, że „sztuką” nazywa się daną kobietę uprawiającą tę dyscyplinę niesportową.

    Pytanie tylko, dlaczego te mądre i piękne kobiety zajmują się czymś, co może im tylko uwłaczać – wiedzy, intymności, szacunkowi? Nie rozumiem i chyba nigdy tego nie pojmę. Może i jest to piękne, ale wtedy, kiedy robi się to dla własnego faceta. Nie dla poklasku publiczności. Jednak ludzie na swój sposób szukają akceptacji i kiedy nie otrzymują jej we własnym mieszkaniu, to potrzebują zdobywać je nawet na rurze. Szkoda, że nie tej od odkurzacza*.

    *zaznaczam, że jestem za tym, aby w takich sprawach był sprawiedliwy podział obowiązków. Chodzi o zwrócenie uwagi na problem, w którym kobiety poszukują akceptacji tam, gdzie nie otrzymają jej na dłużej. Bo występ się skończy i co dalej?

      1. A wiesz, jak to miło czytać, że jest się fajnym czytelnikiem jeszcze fajniejszej blogerki? 😉

        Kiedyś rzadko komentowałem, teraz mam nadzieję robić to częściej. Lubię ten świat tak podawanych wątpliwości. Bo kiedy je przedstawiasz, wiem, że już mam swoje zdanie po przeczytaniu tekstu. Z zachowaniem szacunku dla innych opcji. Bo zawsze warto mieć wątpliwość, czy Twoja myśl jest aby jedyną, słuszną i prawdziwą. Dziękuję i kłaniam się nisko, ale może nie do stóp, bo je zostawiam dla Lenki, psa i Nawleczonego. Chyba nie pomyliłem kolejności.

  5. A już myślałam, że to tylko ja na to tak patrzę… Inna sprawa, że jak kiedyś wpisałam swoje imię i nazwisko w Google, to okazało się, że dziewczyna, która nazywa się tak samo jak ja, uprawia właśnie ten cudowny sport. I moją pierwszą myślą było: nie mogła wybrać lekkoatletyki? A drugą: pracodawcy teraz sprawdzają kandydatów w sieci, ciekawe ilu z nich pokusi się o sprawdzenie, że ona to nie ja, a ilu pozostanie przekonanych, że tańczę na rurze…

  6. P.S.
    Radomska, osobiście dostarczę Ci zaproszenie na wydarzenie na którym rury (może PCV, ale rura to rura…) są w roli głównej.
    Obiecuję! I będzie nowa jakość i newview na rurarstwo stosowane 😉

  7. Dzisiejszy pole dance jest znacznie bliżej gimnastyki czy akrobatyki niz striptizu.
    Polecam pójść na kilka zajęć dla draki, moge sie założyć ze cieżko bedzie znalezc elementy tanca erotycznego 🙂
    Ps. Jednym z moich instruktorów był facet.

  8. Jestem świeżo po lekturze książki „Siostrzane uczucia” Domagalik i chętnie zabiorę głos w sprawie nie tyle pole dance, a feminizmu. Ostatnio w mojej głowie pojawiła się myśl, którą odnalazłam też w wyżej wymienionej książce, że to my kobiety kompletnie siebie nawzajem nie szanujemy. Jesteśmy dla siebie najsurowszymi sędziami. Rywalizujemy między sobą, snujemy intrygi, walczymy o mężczyzn czasami niszcząc rywalkę. Oceniamy i komentujemy swoje ciuchy, figury, włosy, makijaże. Bywamy zazdrosne o urodę koleżanki czy kociaka z obrazka. Oczywiście należy zadać pytanie o przyczynę takiego zachowania kobiet, ale to temat rzeka.
    Mam wrażenie, że same siebie zniewalamy dopasowując się boleśnie do kanonów piękna, martwiąc się pierwszymi zmarszczkami, próbując być idealnymi kucharkami i kochankami jednocześnie. Bądźmy dumne ze swojej kobiecości, nie bójmy się być nieidealne, bądźmy sobą, mówmy głośno facetom, że nie pasują nam seksistowskie uwagi wypowiadane przy nas na temat innych kobiet i szanujmy siebie nawzajem. Czy to możliwe z udem okręconym wokół rury, naprawdę nie wiem 😉

  9. No niekoniecznie – taką samą miałam reakcję, jak usłyszałam o modzie na pole dance, ale imho to bardziej forma gimnastyki, akrobatyki niż erotyzm. Sama nie próbowałam, nie ufam aż tak bardzo moim mięśniom, ale znam kilka szkół i jest w nich tak samo jak z klasycznym tańcem – można iść na taniec erotyczny, ale można też na walc. Pole dance można traktować jak zwykłą gimnastykę – zgrabną, aczkolwiek wymagającą wiele siły.

    1. na treningach pewnie seksu nie ma, ale szoł dla kogo? i potrzeby siły nie neguję, szanuję, jakby mnie palcem puknęły to kręgosłup złamany.

      1. O, właśnie szkoła do której zaczęłam chodzić wrzuciła Twój tekst na swój fanpage :D. A ja wychodząc wczoraj z zajęć myślałam właśnie o Tobie. Serio. Show nie było, bo nikt nie patrzy na wypięte tyłki, ba, wypiętych tyłków nawet nie było – za to intensywne rozciąganie, praca mięśni i satysfakcja z pokonywania grawitacji. Trochę jak ścianka wspinaczkowa, przy czym tutaj masz jeden punkt zaczepienia, nie kilka. A siniaki seksowne nie są 😛

      2. Jakie show? A na treningach samby, rumby, walca, gimnastyki czy czegokolwiek innego dla kogo jest show? Bo ja jako poledancerka trenuję dla siebie, instagrama rurkowego prowadzę przede wszystkim dla innych poledancerek, żeby wymieniać się opiniami, inspiracjami, czasem failami, motywacją. A komentarze facetów tworzących opisane przez ciebie „kałuże śliny” blokuję, bo obrzydzają mnie takie napalone jednostki, którym w głowie tylko jedno. I jeśli ktoś widzi w pole dance wyłącznie erotyzm, to świadczy wyłącznie o nim, a nie o dyscyplinie, która oczywiście potrafi być erotyczna, ale potrafi być także siłowa i dynamiczna czy taneczna, subtelna. Polecam zapoznać się z tym, co na rurce wyczynia np. Dimitry Politov – tam też będzie widać tylko krocze, czy jednak problem tkwi w tym, że na rurce jest KOBIETA, a nie w samej rurze? 😉

    1. no właśnie, też chciałem o tym wspomnieć – wolność, gimnastyka i akrobatyka zacznie się dopiero wtedy, gdy w tej dziedzinie na równi z kobietami rywalizować będą faceci (bo jak na razie to ja tu widzę dyskryminację rodu męskiego. ;))

      A poważnie: refleksja z głównego tekstu jest mi bliska.
      No ale przecież jako facet nie będę się burzył przeciwko takim widokom ;P

  10. BAAAARDZO długo nie potrafiłam się pozbyć skojarzenia rury ze striptizem.

    Aż.

    Aż się okazało, że mój kolega z liceum jest Mistrzem Wszechświata w tańcu na rurze. Cały erotyzm prysł.

    Swoją drogą, rumba czy tango to właściwie seks na parkiecie. Taniec brzucha? Łohohohoho.
    Tu się w ładny sposób pokazuje granica między pięknym erotyzmem, a chamskim szczuciem cycem. /Panieboże, jak ja bym chciała być taka silna i taka skoordynowana, żeby skutecznie szczuć cycem, tymczasem pozostaje mi pogo 😉 /

  11. To najgorszy tekst, jaki czytałem w Twoim wykonaniu, Ale. Ma jednak zaletę – że szczery. Choć ta szczerość budzi refleksję nad poglądami matek Polek. Jedne mają beret zryty w poprzek, inne wzdłuż, a inne moherowy. Osobiście uważam taniec na rurze za wartościowsze zajęcie niż ćpanie, chlanie, palenie, objadanie się albo odgniatanie sobie kolan na klęczniku. To trend pośrodku skrajnie negatywnych zjawisk. Żyć zdrowo. I cieleśnie, i psychicznie. To warto robić. I nie czynić krzywdy innym. No, chyba, że tańcem na rurze odbija się żonatych facetów ich połowicom. To zdecydowanie zły uczynek.

    Skrytykowawszy, zachęcam jednak do kontynuacji własnej jazdy po bandzie, bo Autorce wychodzi to zazwyczaj dużo lepiej niż tym razem.
    P.S.
    Czcionka publikowanych komentarzy mogłaby być ciemniejsza, wyraźniejsza. Gdy słońce świci w szybę, słabo widzę na ekranie opinie Twoich wielbicieli . Chcesz, żebym oślepł?!

  12. Ciekawy temat podjęłaś. Z jednej strony oglądam taki pokaz tańca/gimnastyki na yt i myślę sobie „Wow, zajebiaszczo, też bym chciała się tak rozciągać, być taka gibka” bo niestety z własnego nieprzymuszonego lenistwa nie jestem 😀 Oglądam to i widzę pot i łzy, dużo wytrwałości w dążeniu do celu, masę wyrzeczeń. A później czytam tekst znajomej blogerki, o tym, że na takie zajęcia wysyła się dzieci, bo taki nowy trend, bo lepsze niż ćwiczenia na wf-ie, bo dziecko nie wie, że rura kojarzy się ze striptizem i durnieję.

  13. A mnie bardziej, mimo wszystko, razi to, że 95% Pań „bawiących się” ostatnimi czasy w taniec na rurze głosi wszem i wobec, że wcale nie robi tego, żeby przypodobać się facetowi, tylko ot, dla siebie samych. Jaha… Dla siebie samej to można zaszyć się w kącie, w piżamie i kucu na czubku głowy, z kubkiem herbaty i „Księciem” Machiavellego, bo pewnie dla nikogo innego poza nami samymi nie będzie to atrakcyjne. Za to wyginanie się na rurze ćwiczy się w nadziei, że nadejdzie ten dzień, w którym, lekko pijane Prosecco, wracając z klubu z koleżankami, wykonamy fiku-miku na słupie/znaku drogowym/rusztowaniu, a oczarowany tym widokiem miliarder padnie nam do stóp i odda serce, rozum i złotą kartę kredytową.
    Jak już się robi cycki/wary/włosy/ćwiczy taniec dla poklasku męskiej/lesbijskiej części publiki, to chociaż miejmy odwagę się do tego przyznać.

    1. Od pole dance robią się wielkie ramiona i plecy. Nie sądzę, żeby kobiety robiły to po to, żeby przypodobać się facetom 😉

    2. ? przyznaję się – uwielbiam miłe komentarze dotyczące mojego nowego „rozkroku”

      Ale do jasnej ciasnej, pochłonięcie kolejnej, liczącej 998 stron książki i nie spalenie supersmacznych babeczek w piekarniku w zyciu nie da mi takiej satysfakcji, jak odkrycie siły mięśni, jaką mogę osiągnąć i przekraczanie kolejnej bariery strachu. Moze mogłabym to robic na tradycyjnej gimnastyce… Moze, ale akurat taka mozliwosc w moim zyciu się nie pojawiła. Za to rura szybko wygrała z jakimkolwiek tańcem, którym zajmowałam się wcześniej. Ale trudno jest to pojąć, bo jak wolisz od tańca np. Gotować, to zrobienie strażaka, pierwszego invertu, szpagata w powietrzu, czy cokolwiek, nigdy nie wyda Ci się atrakcyjne na tyle by znaleźć w tym cos więcej niż damskie krocze przy rurze lub by pomysleć, że ktos moze to robic z innych powodów niż rozpalanie męskich zmysłów.
      Pewnie takie są… Ale łatwiej generalizować niż otworzyć się na „inne”

    3. Przeczytałam wszystkie komentarze, ale tylko na ten mam ochotę odpowiedziec… buhahahaha.
      Tym tokiem myślenia to kobiety ćwiczące joge nie robią tego dla zdrowego i sprawnego ciała tylko żeby uskuteczniać w sypialni pozycje z kamasutry. Dziewczyny chodzące na zumbe czy latino, żeby kręcić tyłkiem przed męskimi twarzami.
      A co z gimnastyczkami, które noga owijają sobie nogi wokół szyi eksponując swe krocze w obcisłych strojach.
      Zluzujcie rajtuzy dziewczyny…

  14. Po pierwsze: rurka zanim trafiła do klubów go-go, mieszkała w chińskich cyrkach, a robili na niej akrobacje mężczyźni.
    Po drugie nie rozumiem, dlaczego majtki i szpagat pole dancerki gorszą, a nie gorszą majtki i szpagat łyżwiarek, gimnastyczek sportowych (hmm mamy tu drążek poziomy zamiast pionowego), baletnic, akrobatek na kole czy szarfach ( zwłaszcza, że te ostatnie robią bardzo podobne figury.) Czy jeśli szpagat robi łyżwiarka, to rozmówca natychmiast przechodzi do pytań o ulubionego filozofa?
    Po drugie dzieci trenują pole dance, bo ma to być sport olimpijski ( tadam: https://www.youtube.com/watch?v=RNZVrLXQzN4). Mi osobiście bardziej przeszkadzają dzieci wywijające rumbę.
    Po trzecie idąc tym tropem założenie bikini też uwłacza godności kobiety, no bo spoko w sypialni, ale żeby tak publicznie na plaży się pokazywać?
    Po czwarte istnieje pole dance erotyczny, tak jak dancehall i mnóstwo innych sexy tańców ( oczywiście ich się nikt nie czepia) . Ale istnieje też pole dance artystyczny, który nie ma z erotyką NIC wspólnego. To tak jakby zabraniać dzieciom tańczyć hip hop, bo panie w teledyskach 50 centa trzęsą pośladami.
    Jeżeli coś uwłacza kobietom, to raczej pogląd, że taniec na rurce je uprzedmiotawia. Czy krótka spódniczka też uprzedmiotawia kobietę??? Zostawmy ciała kobiet w spokoju i przestańmy wszystko postrzegać przez pryzmat seksu.
    Lata walki o równouprawnienie były raczej po to, żeby kobieta mogła robić szpagat gdzie jej się tylko podoba i nie była przez to negatywnie oceniona. BTW pole dance zaczyna być też popularny wśród mężczyzn, bo to po prostu część kalisteniki, pionowy drążek służy do zrobienia np. flagi. To co, oni mogą, a my nie? Rurka to tylko rekwizyt – taki sam jak koło, drążek, szarfa. Ani się obejrzycie i przestanie być postrzegana jako nieprzyzwoita, tak samo jak było na przykład z tangiem:)

    1. dzięki za garść informacji, których nie posiadałam, nie zmienia to jednak tego, że taniec na rurze rozpowszechniły striptizerki. I według mnie to tańczące kreują się właśnie za sprawą seksualnych skojarzeń, a nie sportowych osiągnić, które bez wątpienia są jednak nie do podważenia.

      I rurka to nadal dla mnie nie szarfa ani drążek. Dzięki ogromne za merytoryczny komentarz, który fajnie wzbogacił tą dyskusję, pozdrawiam ciepło i bardzo doceniam! 🙂

      1. Ja z kolei spróbowałam przyjąć Twój punkt widzenia i wpisałam „pole dance” na YT – i niestety ciągle jeszcze wyskakuje dużo sexy wicia wokół rury i koturn. Jeśli ktoś nie siedzi w temacie może odnieść kiepskie pierwsze wrażenie. Żeby znaleźć dobre występy trzeba wiedzieć czego szukać (https://www.youtube.com/watch?v=s4gs7_O-KzY) . No trudno, trzeba się uzbroić w cierpliwość. Na pewno w końcu pole dance przestanie się kojarzyć erotycznie, bo to piękny sport. Pozdrawiam 🙂

  15. O borze szumiący, a spójrz tylko na to!

    http://i.pinger.pl/pgr476/5e40cdbd001580a24d3afed8/l%C3%83%C2%83%C3%82%C2%B3d.jpeg – łyżwiarstwo figurowe

    http://s9.flog.pl/media/foto/6778098_gimnastyka-artystyczna.jpg – gimnastyka artystyczna

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d7/Grace_in_winter,_contemporary_ballet.jpg – taniec

    http://s24.pl/img/auto2/lekkoatletyka_mp20060_38.jpg – lekkoatletyka

    http://kickcenter.pl/wp-content/uploads/2011/09/Dorota-Godzina-vs-Ovchinnikova.jpg – kickboxing

    Tak bardzo KROCZE! KROCZE everywhere!
    Bezwstydne jawnogrzesznice! Szoł dla spoconych, śliniących się samców! Brak szacunku dla siebie, swojej kobiecości, swojego ciała, umysłu i czego tam jeszcze! Apokalipsa i armageddon! Ale zaraz… gdzie jest rura?!
    Otóż nie ma rury, ponieważ istnieje sporo bezrurowych dyscyplin , w których kobiety pokazują dużo ciała i/lub epatują seksualnością. I takie rzeczy wyświetla się w telewizji! Publicznie! Ludzie to pokazują! Dają występy! Tarło z piłką, tarło na łyżwach, tarło z szarfą, z hula-hop! Tarło w baletkach, tarło na ringu, tarło i golizna na bieżni! A mężczyźni patrzą kaprawym samczym okiem, mimo, że żadnej rury tam nie ma.
    I nikt krzyku nie podnosi.

    Czyli że co? Należy uznać, że wszystkie kobiety (sportsmenki, tancerki, modelki itd.), które w świadomości odbiorców funkcjonują głownie jako ciała, często półnagie (no o sorry, nie każda ma możliwość dotrzeć do ludzi ze swoim intelektem!), nie mają do siebie szacunku?
    Czy modelka pozująca do aktu również zezwala na własne upodlenie? A jak w takim razie jest z modelem? Jak jest z wizerunkiem skąpo ubranego mężczyzny w mediach, w sporcie, w kulturze, w sztuce? Przecież też się ich widuje i babki też się ślinią, bynajmniej nie na myśl o ich inteligencji!

    Czy może tak ogólnie to pokazywanie ciała jest spoko, tylko ta straszna RURA? Nie rozumiem oburzenia rurą. Bo uprzedmiotawia kobietę? Bo jest symbolem postrzegania kobiety, jako obiektu seksualnego i wtłaczania jej w rolę, którą narzucili jej mężczyźni?
    A co w takim razie choćby z rodzeniem dzieci? Z zajmowaniem się domem? Kobiety, które się na to decydują też same przyjmują rolę z której tak wiele feministek (głównie tych źle pojmujących feminizm) najchętniej wyrwałoby je siłą. Bo nie po to walczyły o równouprawnienie, żeby teraz, jak za ciemnogrodu, w domu, z dzieciorem, w myśl skostniałej idei patriarchatu…

    Największym dobrodziejstwem równouprawnienia jest możliwość dokonywania przez kobiety wolnego wyboru. Niektóre postanowiły oswoić rurę. Nie widzę nic złego w tym, że zamiast kolekcjonować w świadomości narzędzia opresji, śmiało wyciągają rękę i „przeciągają” te narzędzia na swoją stronę. Zamiast wmawiać sobie, że tego czy tamtego nie powinny, po prostu przełamują tabu i przedefiniowują dawne narzędzie ucisku, nadając mu nowe znaczenie, by mogło być kojarzone z czymś innym. No ale, jak widać, niektórzy pozostają uparcie przy starej definicji.
    Bo czemu nie można użyć do samodoskonalenia rury, skoro można szarfy, czy hula-hop? Bo się ludziom KOJARZY? Czemu te kobiety mają cierpieć przez jednoznaczne skojarzenia, podczas, gdy to właśnie ich aktywność poszerza horyzonty, pozwala wyjrzeć trochę z mentalnej klatki i zobaczyć, że rura jest tylko tym, czym widzą ją ludzie. Może być narzędziem opresji i upodlenia, ale to nie jest znaczenie dane jej raz na zawsze. Można ją z tego znaczenia odrzeć i postrzegać pozytywnie, albo neutralnie, choćby po prostu jako rekwizyt.

    Inna sprawa, że rura rurą, ale wyziera z tego tekstu potępienie dla kobiet, które dbają o swoje ciało i to jeszcze, nie daj Boże, dlatego że chcą się podobać, oraz lansowanie opozycji ciało – umysł, którą w nowoczesnym społeczeństwie powinno się raczej zacierać. Zamiast apelować: „Dziewczyny, nie pokazujcie atrakcyjnych ciał, bo nikt nie będzie z wami rozmawiał!”, może lepiej zaapelować do mężczyzn, czy też w ogóle, do wszystkich, niezależnie od płci, że w każdym ciele kryje się człowiek, w ładnym też, i kiedy można patrzeć, to patrzeć, ale nie poprzestawać na zainteresowaniu fizycznością.
    Jakoś w przypadku mało atrakcyjnych osób bez przerwy się mówi o tym, że nie wygląd jest najważniejszy! Jeśli nikt nie chce rozmawiać z brzydką laską (bo woli zwiać, gdzie pieprz rośnie), to rozlega się krzyk, że nie można oceniać po wyglądzie. Nikt jej nie powie, żeby się może trochę ogarnęła i nie straszyła ryjem, to w końcu przekona do siebie ludzi. Zaraz by było, jakie to płytkie, puste, powierzchowne i godne potępienia. Ale jeżeli nikt nie chce rozmawiać z ładną (bo wolałby robić co innego) – „no sorry, mała, ale sama jesteś sobie winna, trzeba było… yyy… nie być ładną! Albo się z tym ukrywać. Każdy ma gdzieś twoją osobowość, zawsze tak będzie, pogódź się z tym. Zbrzydnij trochę, nie wychylaj się, może w końcu docenią.”

    To nie zbrodnia być ładną, wysportowaną i dumną ze swojego ciała! To nie te kobiety powinny się „schować”, tylko reszta wypracować zdrowe podejście. Bo to, co głosisz, to „terror w drugą stronę”. Kobiety, które nie wyglądają, jak modelki, nie chcą być terroryzowane nieralistycznymi ideałami piękna, ale nie znaczy, że mają terroryzować te, dla których ten ideał jest ważny, albo które chcą po prostu dobrze wyglądać i dobrze się czuć.
    Kult bylejakości mnie przeraża. Ludzka arogancja mnie przeraża. To, że ja wolę posiedzieć w fotelu z książką, albo pisać w necie głupie komentarze, to nie znaczy przecież, że jestem w jakikolwiek sposób lepsza od dziewczyny, która biega na treningi pole dance, że jej hobby ma mnie smucić, że mam załamywać ręce nad jej dobrowolnym upodleniem! A może to ona nad moim powinna, bo ja akurat wcale nie jestem dumna z tego, że nie chce mi się ruszać! Na własne życzenie robię z siebie zgnuśniałego kloca. Dla wielu to zapewne godne pogardy, więc dlaczego właśnie ja miałabym mieć prawo, by nie szanować tego, że ktoś uprawia pole dance, czy robi cokolwiek innego?
    O każdym – dosłownie – o każdym! można powiedzieć, że oddaje się zajęciu niegodnemu szacunku. Choćby nie wiem, co robił. Wszystko można podciągnąć pod swoją teorię, do wszystkiego dorobić ideologię i tym, czy tamtym wytknąć, że nie powinni się ze swoim hobby wychylać, bo z jakiegoś powodu jest złe, kogoś uraża, komuś uwłacza…

    Podsumowanie, że Twój tekst to opinia, a nie wyrok, było przesłodkie. No ale jak jest się tak wszechpotężnym w internetach, by wydawać wyroki, to wiadomo, warto zaznaczyć, dla jasności.
    Taak… to „tylko opinia”. „Tylko” kolejna opinia, tworząca sztuczne podziały, ukazująca wyraźnie opozycję: my, intelektualistki kontra one, biedne, świecące kroczami ofiary i niewolnice męskich żądz, godne jeśli nie pogardy, to na pewno współczucia, bo albo nie mają mózgów, albo coś im je tajemniczo zaćmiło, skoro chcą, by ktoś na nie „tylko patrzył”. Bo wszak każda niewiasta winna wzgardzić fizycznością swą i ukazywać światu jeno osobowość.
    Aktorki, modelki, performerki, tancerki, sportsmenki… na nie wszystkie się „tylko patrzy”. Dla przyjemności. Tak, także męskiej! I zdarza się, że widać im KROCZE! Cóż więc proponujesz? Powinny zrezygnować z hobby/zawodu? A może podczas odrażających wygibasów i epatowania fizycznością, recytować listę swoich lektur?

    1. Puella, a możesz tak bez agresji? Bo mam ochotę odpowiedzieć, ale jak masz na mnie wrzeszczeć, to ja podziękuję tylko za imponująco długi i merytoryczny komentarz.

      Tak jak bronisz swojego stanowiska, tak ja stoję przy swoim- rozróżniam dyscypliny i akurat ta nie kojarzy mi się fajnie i o tym napisałam. Nie tworzę żadnych podziałów, to już sobie nadinterpretowałaś mocno, i nie jestem do kurwy żadym wszechpotężnym, żeby wydawać wyroki i znamy się chyba nie od dziś więc doprawdy nie iem,skąd takie durne wnioski.I nadal twierdzę, że mam prawo do takiej opinii, tak jak ktoś do tego, że blogowanie to strata czasu.

      Iwiedz, że dzięki wywołanej dyskusji i całej masie merytorycznych argumentów zmieniam swój punkt widzenia i widze szerzej i chociażby dlatego ten tekst był mi potrzebny. Idąc dalej, gdybym chciała odzwierciedlać złożoność świata mogłabym napisać tylko „ludzie są różni kierują nimi różne pobudki i podejmują różne działania”a potem zwinąć manatki, a nie zamierzam.

      Piszę o tymco wzbudza moją ciekawość, emocje. Po prostu. Możemy mieć trochę inne zdanie? Nikt nie umrze?

      Jeszcze raz dzięki. Za komplement poczytuję sobie fakt, że udało mi się Ciebie na tyle rozjuszyć,że podzieliłaś się opinią dłuższą niż niejeden tekst a tym blogu- szacun! 🙂 i rarytas. Pozdrawiam

      1. Ja nie wrzeszczę, ja się emocjonuję! 😀

        Masz prawo do każdej opinii, przecież to chyba jasne.

        Skoro tekst wywołał kontrowersje, znaczy, że podziały w tej kwestii są. Każde jednoznaczne zajęcie stanowiska w gorącym sporze pogłębia podział, a Twoje stanowisko jest (albo było, skoro mówisz, że zyskałaś szerszy ogląd) jednak dość jednoznaczne i dość ostro wyrażone (trudno mi było przełknąć słowo „tarło” w kontekście czyjejś pasji).
        Piszesz ze swojego punktu widzenia, pamiętam o tym i będę pamiętać. Aczkolwiek jeśli wyda mi się on zbyt wąski, zbyt radykalny, albo po prostu będzie kłuł mnie w dupę, zawsze mogę przyjść powrze… znaczy… poemocjonować się w komentarzu i raz na jakiś czas przypomnieć iż „ludzie są różni kierują nimi różne pobudki i podejmują różne działania” (żebyś Ty nie musiała tego pisać i zwijać manatków!)

        A jak czytam coś, co mnie ubawi setnie i zmusi do wywracania oczami, jak to o wyroku, to się potem wyzłośliwiam. Oczywiście hańba mi i czeluście Mordoru, bo pewnie nie powinnam, ale mam czasem niewyparzony ozór, tudzież klawiaturę.

        1. Może to brutalne, ale gdybym napisała „tekst o tańcu na rurze” i „moim zdaniem panie robią sobie kuku” to… kto by to przeczytał…? Tak jest z tekstami o rodzicielstwie, które są zupełnie nie kontrowersyjne, widzę, że ludzie je lubią i zaglądają, ale nie mal żoden, żoden nie pokusi się o komentarz.

          Muszę Was czasem wkurwiać tylko tak daje się Was skłonić do reakcji , a ja dostaję feedback! ;]

  16. Pierwsza uwaga do tejże „opinii” na temat formy rekreacji i sportu jaką jest pole dance – otóż pole dance nie wywodzi się z klubów nocnych, wywodzi się ze starożytnych Chin i Indii, do klubów ze striptizem wszedł dużo dużo później, a to za sprawą przedstawień cyrkowych z kolei.
    Druga – czy naprawdę aż tak bardzo razi wszystkich kusy strój? Może pływanie i „rozkraczanie” się w stylu potocznie zwanym żabką też niedługo uznane zostanie za ekshibicjonizm?

    1. nie strój mnie razi. I nigdy nie słyszałam komentarzy „alez to wspaniała sztuka wywodząca się z Chin!” za to „ale dupa, ciekawe co w łóżku potrafi”. I nic nie napisałam o innych dyscyplinach, to już Wasze skojarzenia, nie moje.

      Pozdrawiam!

  17. Przykre jest to, że swoim artykułem uwłacza Pani dziewczynom, które masę pracy wkładają w swoją pasję, którą jest pole dance. To tak jakbym ja teraz napisała, co ja i wiele innych osób myśli o absolwentach socjologii. Ba, mogłabym nawet dodać bardzo personalny komentarz, którego gwarantuję, nie przyjęłaby Pani entuzjastycznie i dodać, że to opinia, a nie wyrok. Jak się Pani poczuje? Nie poczuje się Pani skrzywdzona przyrównaniem do grupy, do której niekoniecznie chce Pani pasować?

    Gdyby przed napisaniem tego tekstu, poszła Pani na takie zajęcia, zobaczyła jakie są proporcje wysiłku do ilości pokazywanego krocza, może nie byłaby Pani taka zawzięta w swoim wąskim światopoglądzie i zrozumiała, że to cięzki wysiłek fizyczny a nie striptiz i prostytucja. Na zajęciach nikt nie świeci kroczem ani nie wygina się jak w klubie ze striptizem.

    Pisze Pani sama o sobie, że marzy o znalezieniu batonków, które nie powodują rozrostu dupy. Proponuję trochę zweryfikować te marzenia, nawet jeśli mają one tylko „rozbawić” czytelnika, który spędza czas na Pani blogu.
    Ja wolę marzyć o tym, że kiedyś zrobię zajebistego X-mana na rurce, bo wiem ile daje to satysfakcji daje ciężka praca z własnym ciałem. Zmartwie Panią, bo przy okazji moja dupa będzie połową Pani dupy, bo pole dance to cięzki sport i wysiłek, a nie kurwienie się na znakach drogowych po pijaku jak Pani sądzi.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę poszerzenia swoich horyzontów.

  18. Dziwne podejście. Szkoda. Trenuję pole dance. Uwielbiam to co dzieje się z ciałem. Jak zmienia się siła, gibkość. Estetyka? Jak w każdym sporcie. Wiele dziewczyn ma po prostu spodenki i sportowy (od biegowych po fitnesowe) stanik. Na pokazach często wykorzystuje się stroje kąpielowe. Są sporty gdzie też ma się skąpe stroje, czy one też tak działają na Twoją estetykę?
    P.S. Warto sprostować jedną informację. Pole dance nie wywodzi się bezpośrednio od rur z klubów nocnych. Warto się tutaj doinformować, że historia pole dance ma też swoje korzenie w Azji i to w wersji męskiej. 🙂

    1. Dziękuję za napisanie o genezie polu dancingu – już to wiem, nie zmienia to jednak faktu, że rozpowszechnił go striptiz. Nie podważyłam w żadnym słowie ogromu pracy jakie wkłada w swój występ tancerka. Chciałam jedynie napisać, że MOIM ZDANIEM gdyby tą samą energię poświęciła w innym tańcu, nie zastanawiałabym się nawet nad tym. Po prostu nie rozumiem dlacego kobiety ciągnie na rurę. I nie wierzę, że widzowie występów to koneserzy sztuki. Dziękuję za komentarz i pokojowe nastawienie mimo różnicy zdań.

      Ach, owe „tarło” zostało zamontowane zupełnie celowo. Gdybym Cię nie wkurzyła nie napisałabyś słowa, a tak, mamy przynajmniej okazje wymienić się spostrzeżeniami, dzięki jeszcze raz.

  19. W związku z faktem że pole dance tańczą również mężczyźni nie rozumiem Twojego punktu widzenia. Pole dance to po prostu taniec tak jak balet przy poziomej rurce tak i pole przy pionowej? Więc w czym problem? 🙂

  20. A właśnie 🙂 Poczytaj sobie o MALLAKHAMB – zauważysz, że to właściwie nie od striptizu wywodzi się pole dance. Właściwie to szkoda, że aż tak źle to postrzegasz – czy byłaś kiedyś na treningu pole dance? Tak myślałam 🙂
    Aczkolwiek artykuł fajnie napisany, szkoda tylko że masz tak zamknięty umysł – zdarza się. Miłego wieczoru 🙂

    PS – faktycznie, meżczyznom podoba się rurka, ale chyba w jakimś cocomo. A może to nie pokaz pole dance widziałaś, tylko w nocy zblądziłaś i pomyliłaś night club ze szkołą tańca? Też się zdarza 🙂

  21. Moim zdaniemza niektóre figury które tancerzy robią na rurach to sory ale szacun ogromny, podziwiam za wytrwałość, siłę, ogrom pracy aby uzyskać takie efekty. Dla mnie nie ma problemu że kobietki chcą się pogimnastykować na rurze, porozciągać, powzmacniać swoje ciała, jeśli im się tylko chce, a taka forma najbardziej im odpowiada to sopko.
    Nie wiem jak wygląda taki pokaz, jak bardzo erotycznie, kto jest zaproszony, czy tylko znajomi czy wstęp dla „kto się nawinie”? Więc jeśli efekty swojej pracy chcą zaprezentować innym (niekoniecznie w sypialni partnerowi- nie każda ma fajnego faceta który potrafi ją dowartościować;) to spoko BYLE NIE PRZED MOIM FACETEM w skąpym bikini i wysmarowana najlepiej olejkiem pachnącym rozochaczająco;) bo w sumie co mi do tego kto co tam robi, dla kogo i jaki ma w tym cel;)

  22. Jestem feministką i rozumiem wszystkie argumenty o świeceniu kroczem. ALE one NIE MAJĄ ŻADNEGO zastosowania w pole dance. Pani po prostu nie wie, czym to jest. Bo pole dance nie jest sztuką ani striptizem. To po prostu akrobatyka na drążku pionowym. Nie polega na świeceniu kroczem (w każdym razie nie bardziej i nie mniej niż inne formy akrobatyki lub gimnastyki, w których używa się nóg). Zawodniczki są, owszem, rozebrane, ponieważ ubrane ciało nie klei się do rurki i uniemożliwia wykonanie figur. Pole dance wymaga przy tym ogromnej siły mięśni, koordynacji i rozciągnięcia, czego nie wymaga striptiz. To sport bardzo obciążający, i zapewniam, nikt kto próbuje wykonać szpagat wzdłuż pionowego drążka nie myśli o erotycznych minach. To, co się pani kojarzy z „rurką” w męskich klubach nie ma nic wspólnego z pole dance. Tak, jak pijany facet łażący po ścianach nie ma nic wspólnego z parkour. A propos kolesi, mężczyźni też ćwiczą pole dance.

    1. mam mieszane uczucia. Ale prawdziwej nigdy nie widziałam, pewnie znów się okaże, że stoi za nią jakaś głęboka ideologia, choć publiczność piszczy raczej z innych powodów.

  23. Pytasz czemu osoby trenujące pole dance nie włożą tego zaangażowania i pracy w lekkoatletykę? Już Ci mówię. Bo lekkoatletyka, gimnastyka i tego typu rzeczy to żaden fun, jeśli nie zamierzasz startować w olimpiadzie. Nie wytworzyła się tam pewnego rodzaju społeczność. Czemu ludzie trenują crossfit, street workout, parkour, czy pole dance? Bo jest jakaś grupa ludzi tym zafascynowana, wspierająca się, wymieniająca doświadczeniami. Bo zawsze możesz zrobić coś lepiej, inaczej. Gimnastyka, lekkoatletyka? Skoczysz daleko, ale pewnie nie tak daleko jak ktoś na olimpiadzie. A tutaj? Przypadkiem wygniesz nogę w inną stronę, inaczej się złapiesz, zawiśniesz na rzęsie i już masz prawo do nazwania własnej figury. Tu nie masz sztywnych norm, wytycznych, 3 i pół obrotu i koniec, bo inaczej się nie liczy. Tu każda wariacja to jest coś na plus. Zrobisz coś trzymając się jedną ręka a nie dwiema i już każdy chce wiedzieć jak. Masz prawo inspirować. Jednocześnie „na rurce” poznałam najwspanialsze osoby. Żony, matki, prawniczki, architektki, lekarki, przedszkolanki, urzędniczki, artystki z ASP. Są też panowie. Kolega wręcz został instruktorem. Przyszły lekarz, wzorowy student. Wierz mi, żeby robić coś dla siebie nie trzeba chować się w kącie w poplamionej piżamie i z tłustymi włosami i nie wiadomo jak mądrą książką. Ja uwielbiam tych ludzi i część z przyjaźni z sali treningowej, gdzie niejednokrotnie trzeba było podtrzymywać sobie nawzajem spocone dupy, przeniosła się na płaszczyznę prywatną. I trochę mi żal, że młoda osoba tak jak Ty, ma bardziej zacofane spojrzenie na ten sport niż moja pięćdziesięciokilkuletnia kierowniczka w pracy oraz kilka współpracowniczek również w średnim wieku. No ale cóż, kiedyś nosiło się pantalony, a odsłonięcie kostki uznawane było za lubieżne. Teraz nikogo nie dziwi bikini na plaży. Kilka lat, pole dance wedrze się do świata oficjalnego sportu i tyle zostanie po psioczeniu uprzedmiotowienie 😉

    1. możemy się nie zgadzać, jednej radochy mi nie odbierzesz- gdyby nie to, że Cię wkurzyłam, nie dodałabyś komentarza niemal dłuższego niż wpis, za który ja bardzo dziękuję. Dziękuję za mądry, rzeczowy komentarz i fajną dyskusję. To rarytas w internecie. I tańcz i bądź szczęśliwa, serio 🙂 Bardzo lubię szczęśliwe kobiety, na rurze, w poplamionej piżamie, bez niej też 🙂

    2. Zgadzam się z Mają: społeczność pole dance jest niesamowita. Poza tym nie oszukujmy się, będąc dorosłą babką już jest nieco za późno na akrobatykę czy gimnastykę artystyczną. Niewiele da się nauczyć, bo w tych dziedzinach jest bardzo dużo dynamiki. A na rurce większość spektakularnych figur opiera się na sile, a tę można wyrobić w każdym wieku ( choć ogromem pracy rzecz jasna)! I to jest piękne, bo okazuje się, że da się zrobić naprawdę trudne rzeczy nie trenując od dziecka. To takie spełnienie dziecięcych marzeń.Tak samo w bieganiu – dorośli ludzie raczej biegają długie dystanse ( i mają świetne wyniki), bo na sprinty często są za starzy i sprinty są bardziej kontuzjogenne.
      Dziewczyny ( i chłopaki!), które chodzą na pole dance, po jakimś czasie połykają bakcyla i zaczynają też dodatkowe treningi siłowe czy stretching, bo chcą zrobić daną pozycję i mają wyzwanie, a nie dlatego, że chcą wyglądać sexy.

      A co do innych komentarzy: gdzieś tu pojawił się tekst o wysmarowaniu olejkiem. Oj drogie panie, pole dancerka unika olejków żeby nie spaść z rury. Rzeczywistość to raczej sucha skóra, siniaki i krwiaki ( mmm sexy ;))

      Jeśli chodzi o komentarze mężczyzn, że się ślinią, że oglądają pole dance dla krocza. Well, nie przerzucajmy winy na ofiarę! Polecam obczaić na YT sławną joginkę – Kino MacGregor, która ćwiczy w krótkich spodenkach, bo tak jej najwygodniej. Często zakłada nogę za głowę. Wygląda to jak wygląda i spotyka się z mnóstwem niewybrednych komentarzy. Ale zaraz – czy to jej wina czy komentujących? Czy joga to też jakaś nieprzyzwoita sprawa i kobiety nie powinny jej ćwiczyć? Czy może ćwiczyć tylko w zaciszu domowym? Ona też się spotyka z zarzutami, że jest „zbyt sexy” joginką. Ale moim zdaniem nie tędy droga. Nie może być tak, że odsłonięcie ciała usprawiedliwia komentujących. Chcemy raczej iść w kierunku odseksualizowania ciała kobiety. Sam fakt, że mężczyźni ćwiczący jogę w slipkach czy mężczyźni na rurkach nie budzą takich kontrowersji o czymś świadczy. A zobaczcie w drugą stronę: niech kobieta złapie za sztangę, pójdzie na crossfit albo boks. Jak to! To takie „niekobiece”, te mięśnie, fuj! A wypadałoby wreszcie zaakceptować fakt, że kobiece ciało nie służy do zaspokajania estetycznych potrzeb innych ludzi. Kobieto chcesz robić szpagat na rurze – dawaj, chcesz dźwigać sztangę i mieć wielkie mięśnie – dawaj. I nikomu nic do tego. A także: chłopaku, chcesz ćwiczyć balet – dawaj!

      W pole dance sportowym nie ma erotyki, a kto lubi chamskie komentarze, ten uczyni takowe na temat pole dancerki, łyżwiarki, piosenkarki czy nawet dziewczyny w miniówie na ulicy.

      Radomska, tekst prowokuje do dyskusji i fajnie, że jesteś na nią otwarta, ale wydaje mi się, że mógł urazić wiele osób. Mi na przykład zrobiło się przykro po lekturze. Jak coś takiego wypuszcza super express albo jak fronda oznajmia, że joga to szatan – można się pośmiać. Ale jak ktoś inteligentny pojedzie stereotypem, to raczej robi się przykro.

      Peace&love 🙂

  24. Na swój pierwszy aerobik poszłam w wieku lat szesnastu ( a zbliżam się do trzydziestki), od tego czasu regularnie chodzę na różne kursy sportowe – step, stretching, pilates, zajęcia taneczne, a teraz na zumbę. Co jakiś czas pojawia się coś nowego, jak np zumba, która jest połączeniem: hip hopu, salsy, samby i zwykłego aerobiku, czyli wszystko co już było, ale wymieszane, fajna muzyka plus kolorowe ciuszki. Nowy kurs sprzedaje się to zawsze jako nowy rewolucyjny program i dorabia ideologię . I tak joga, pilates czy tai chi nie tylko pomoże Ci polepszyć koordynacje, ale również uzyskać duchową równowagę , niezbędną do życia w zgodzie z własnym sobą. A zumba to nie kurs, ale impreza latynoamerykańska, coś jak karnawał w Rio. A tak naprawdę to grupa spoconych bab, mniej lub bardziej seksownie kręcących biodrami, która nie ma czasu na imprezę i partnera. który by umiał tańczyć. Podrygują więc przez godzinę w poniedziałek wieczorem w w takt salsy, dobrze się przy tym bawiąc. No i ten nieszczęsny pole dancing to też taki nowy kurs, przeznaczony podobno dla lasek, które chcą sobie naprawdę dać wycisk. No ale ta rura źle się kojarzy, a coś trzeba zrobić, żeby laski się zapisały na zajęcia. Więc nazywasz rurę drążkiem, opowiadasz o starożytnych Hindusach i niesamowitych efektach fizycznych laskom. które chcą sobie dać wycisk, a o kobiecie świadomej swojej wartości i seksualności, jeśli rozmawiasz z studentką gender studies czy doktorantką na wydziale filozofii. Mnie nie obchodzi czy uczestniczki tych kursów to przyszłe mistrzynie olimpijskie w pole dance czy laski, które będą się ocierać o każdą rurę w castoramie. Dla mnie rura to nie drążek, tylko symbol bynajmniej nie seksu jako takiego, ale seks biznesu. A seks biznes to dla mnie nie kobiety uwielbiające seks, które chcą na tym zarobić, ale ubóstwo, przemoc i niewolnictwo. I żadne historie o starożytnych Hindusach czy Chińczykach tego nie zmienią. I tyle. Tak samo jak nie trawię, jak mi się opowiada z emfazą o odkrywaniu kobiecej seksualności tylko po to, żeby mi wcisnąć ekskluzywny wibrator za kilkaset złotych.

  25. Ostatnio robiąc zakupy w jakimś markecie natrafiłam na CKM ze zdjęciem uczestniczki „Mam Talent” na okładce. Dziewczyna owa uprawia pole dance i strzela w stopę tej dyscyplinie robiąc takie sesje. Jak rura ma przestać się kojarzyć z klubami go-go skoro dziewczyna, którą ludzie podziwiali w telewizji wywala cycki na okładce gazety?
    A co do samej rury. Zaczęłam trenować miesiąc temu i zakochałam się od pierwszych zajęć. Nie będę pisać elaboratów, jakie to cudowne, jakie otwierające i poprawiające samoocenę skoro dla Ciebie to tylko widok kobiecego krocza. Swoją opinią, do której jak najbardziej masz prawo, wpisałaś się po prostu do grona osób wąsko myślących i nie chcących nawet ugryźć tematu głębiej. Piszesz, że lubisz swoje koleżanki pole dancerki dlatego, że poznałaś je zanim one zaczęły przygodę z rurką. To jest zaściankowe i pachnące moherem.
    Idź na jedne zajęcia, spróbuj, poczuj to, sprawdź ile razy będzie mieć rozwarte krocze. A potem idź dla porównania do klubu go-go. I dopiero po tym wszystkim napisz tekst.

  26. Wreszcie ktoś się odważył to powiedzieć. Mam takie samo zdanie. A skoro rura taka fajna i taka wzniosła, to może uczyńmy ją kolejnym sportem narodowym i niech stanie się częścią lekcji W-Fu :]

  27. Odpowiadając na pytanie: możemy nawet musimy widzieć inaczej taka nasza ludzka natura ja tylko stwierdzam fakt ze nie rozumiem i juz kropka 🙂

  28. A ja proponowałbym najpierw pójść na takie zajęcia i dopiero zabrać się do pisania……uwielbiam naprawdę pisanie o rzeczach o których autor pojęcia nie ma!

  29. A ja tylko zaproponuje autorce zeby zapoznała sie z historia pole Dance. Odejście do striptizu to tylko kilkadziesiąt lat. A wszystko tak naprawde zaczelo sie w Indiach i Chinach 😉
    Pozdrawiam PoleDancerka z rura miedzy nogami 😉

  30. ____ Interesujący bardzo to tekst, więc przeczytałam jednym tchem (no, może dwoma) i zauważam w tym co Pani pisze wiele prawdy, a podstawy merytoryczne mam dość solidne i na rzeczonej rurze okupione wieloma kontuzjami, które to mojego seksapilu bynajmniej nie potęgują, nad czym boleję. Z całego serca zachęcam do co najmniej dwóch (bo pierwsza to z reguły reklamowe demo, i to literalnie rozumiane) lekcji pole dance, takie open – pole, wiele szkół je organizuje 😉 To taki inny punkt widzenia, który szczerze polecam poznać…choćby dla poprawy własnej kondycji.
    ____ Pani przenikliwe refleksje na temat P-D podsunęły mi na myśl inny temat, oczywiście pozostawiam do decyzji (bo tu już nie każdy jest w stanie się wypowiedzieć) – to temat ekstrawaganckiej biżuterii z tak zwanym piercingiem intymnym w tle. Tyleż samo zachwytu co kontrowersji to budzi , więc ciekawam niezmiernie Pani opinii w tm temacie, o ile czas pozwoli, kończąc pozdrawiam! Natasza

    1. Nie muszę mieć absolutnie opinii w każdym temacie. A i tymi, które miewam, nie trzeba się zgadzać. Absolutnie nigdzie nie podwazyłam tego, że ten sport wymaga morderczej pracy i wysiłku.

  31. Do dzisiaj myślałam, że bloger to osoba, która wypowiada się w tematach:

    1. W których jest ekspertem
    2. Jeśli wypowiada się w tematach, których nie zna lub MA WĄTPLIWOŚCI – to zagłębia sie w owe tematy celem wydania opinii i następnie wyraża swoje zdanie.

    Tutaj znalazłam:

    1. Nieznajomość tematu.
    2. Brak chęci jego poznania (zatem pojawia się pytanie w jakim belu bloger się wypowiada?)
    3. Wyrażenie swojego zdania z elementami obrazy części społeczeństwa, która uprawia pole dance.

    1. ja napisałam co widzę oglądając kolejny filmik prawie nagiej znajomej która się pręży niby dla siebie i ku własnej satysfakcji, ale na fb jednak i ubolewam, że nic już nie zostawiamy dla siebie. Nie wszystko muszę rozumieć, przeżyć i nie każdą opinię podzielać. To działa także w drugą stronę. Skoro to dla Ciebie tak ważne i tak wartościowe, to jakie znaczenie ma zdanie jakiejś-tam-blogerki, która na pierwszym planie widzi jednak nagość, a nie kunszt wyrzeźbionego ciała? Mam inne zdanie, po prostu, choć moja znajoma ma własne studio. Mimo różnicy zdań klegujemy się i lubimy. Pozdrawiam.

  32. I błąd, bo pole dance wcale nie wywodzi sie z domow publicznych, tylko ze starozytnych chin, gdzie uznawany byl za sztuke i to w wydaniu meskim i afrykanskich obrzedow plemiennych, potem wykorzystywany byl jako sztuka cyrkowa, a dopiero na koncu ktos ubral to w erotyzm i przeniosl do nocnych klubow. Trzeba drazyc zrodla jesli sie ma watpliwosci, a nie polegac na wikipedii

  33. Szkoda, że do tej wypowiedzi nie przygotowała się Pani rzetelnie (nie poszła Pani na zajęcia, by zobaczyć na własne oczy – nie ma tam kocich ruchów i min famme fatale).
    Myli Pani różne treningi: pole dance z pole dance exotic. Jeśli widziałaby Pani różnice, może ten artykuł z błędami, by się nie ukazał :-(.
    Szkoda, że zamiast przestać obserwować koleżankę na fb pisze Pani długi tekst o pole dance exotic, mylac z pole dance, tym sposobem psuje Pani opinię tego sportu.
    To, że Pani koleżanka wygina się w kocich ruchach z mina famme fatale nie znaczy, że tak wyglądają treningi w innych szkołach pole dance.

    Krocze takie jak w balecie, łyżwiarstwie.
    Pole dance zdobywa coraz więcej wielbicielek, pole dance exotic też, ale nie jest aż tak często uprawiany (wystarczy spojrzeć na grafik szkół). Zaryzykuję stwierdzenie, że podobnie jak sexy dance/burleska – Jest w szkołach, ale szału nie ma.
    Co innego zajęcia pole dance (sport!) jest coraz więcej szkół mających grafik wypełniony tymi zajęciami.
    Nie poszła Pani na zajęcia pole dance (najlepiej w różne miejsca) i pewnie nie pójdzie skoro jest Pani tak ograniczona („rurą do striptizu”). Postaram się Pani pokazać co można zobaczyć na zajęciach
    Ćwiczenia ot np. takie (na początku gada… od 0:14) https://www.youtube.com/watch?v=oP8INcrwang
    Od 0:33 https://www.youtube.com/watch?v=oP8INcrwang
    https://www.youtube.com/watch?v=QyswqWH0Rww
    Nie ma tu kocich ruchów, min są ćwiczenia i tak wyglądają zajęcia POLE DANCE. A w zasadzie zdecydowanie gorzej puki ktoś się nie nauczy: nie ma gracji i płynnych ruchów. Wygląda to jak zabawa na trzepaku, a nie jak tanie w klubie go go.

    a tu to o czym Pani pisze EXOTIC https://www.youtube.com/watch?v=5J8LHl82-zQ – miny i kocie ruchy, „tarło” :/. Szpilki nie są obowiązkowe.
    Niestety wpisując pole dance w youtube będzie pole dance i pole (dance) exotic w jednym worku 🙁 tak jak na tym blogu. Lepiej wyszukiwać „Pole Dance Championships”
    https://www.youtube.com/watch?v=-lwX_GQ5KYI
    lub „pole sport”
    https://www.youtube.com/watch?v=RufEl_Ts7Is
    będą szpagaty i będzie krocze, ale tarła z rurą nie będzie no chyba, że tyle co z piłką na pilatesie.

    Kobiety są oceniane, tak niestety:( i to przez pryzmat tej nieszczesniej rury, bo jest pionowa jak w klubie, a nie pozioma. Nie ważne, że ktoś wykorzystuje ją do ćwiczeń a nie do tańca erotycznego. Kiedyś obawiałam się mówić co trenuję, bo bałam się, że inni nie zrozumieją, że to sport i będą widzeć te miny i kocie ruchy (których nie ma!) oczami wyobraźni a nie flagę, która jest ćwiczeniem siłowym. Mój ex też był tak ograniczony myślowo przez ten przyrząd do ćwiczeń. „nie zgadzam się” „po co ci to?” – bo mam problem z kolanami i prócz rury został mi tylko basen (siłownia nie jest dla mnie ciekawa).
    Pole dance jest tak popularne, bo to sport świetnie rozwijający ogromną ilość mięśni na raz, znajdzie się też wiele innych powodów.
    „podziwiam umiejętności, krzepę, siłę i gibkość pań, głównie dlatego, że wiem, że mają dużo szersze horyzonty, bo lubiłam ich słuchać zanim pokazały, jak to jest, kiedy się na nie tylko patrzy.” Szkoda, że nie umie Pani wyjść poza stereotypy 🙁
    Wiele dziewczyn wcale nie wrzuca zdjęć z ćwiczeń (nie tańca), bo nie chce być wrzucana do jednego worka z pole exotic.

  34. Co za marny clickbait 😮 😮 😮

    ps. wiesz, że jakby zstąpić w tym wpisie słowo „poledance” słowem blogerka to by powstał tekst o tobie?

  35. Hej! Odpowiedzieć Ci na pytanie dlaczego kobiety ciągnie na rure?
    Otóż dlatego, że:
    jak były małe to mama ich nie chciała zapisać na balet i z tą myślą stały się starymi dupami, które mogą sobie tylko powspominać marzenia, bo do grupy gimnastycznej 3-5 lat ich już nikt nie weźmie i nagle bum! Gimnastyka na którą nie jest się za starym!
    bo łatwiej jest dostać się na zajęcia z pole dance lub (teraz coraz bardziej popularnego, zwłaszcza wśród poledancerek) aerial hoop niż zajęcia z baletu, gimnastyki czy akrobatyki
    bo jako feministki chcą przestawić ludzi, którzy mają tylko jedno w głowie i powiedzieć „i ch*j, jak tobie zwykła chromowana rurka kojarzy się tylko z jednym, to to raczej ty masz coś nie tak w głowie, ja widzę tylko kawałek świecącego się metalu”
    bo (nawiązując do tego dlaczego nie wybrały innego sportu) nie ma wielu podobnych sportów. Gimnastyka artystyczna/akrobatyczna- nie słyszałam o grupie przyjmującej dorosłych. Joga- to bardziej forma relaksacji niż sport przy którym można się zmęczyć. Jazz, break dance, dancehall, taniec towarzyski, etc- nie każda chce, lubi i potrafi ruszać się do muzyki, nie podoba jej się ekspresja takich tańców, ich forma (tak! niespodzianka! większość tych przeciętnych kowalskich dziewczyn trenujących pole dance nie zdarza się tańczyć i kręcić w jakimś układzie do muzyki)

  36. Szkoda, że musiałam przescrollować wszystkie komentarze, żeby dowiedzieć się jaki jest prawdziwy powód powstania tego tekstu- koleżanka i jej filmy na fejsiku. Proszę spróbować sobie wyobrazić, że świat nie kończy się na pani koleżankach. Jestem instruktorem pole dance i mnie też czasem razi nadmiernie eksponowany erotyzm w filmikach, które pojawiają mi się w aktualnościach. Nie oceniam- widocznie tym kobietom jest to potrzebne, po prostu nie oglądam. To, co ja robię jest zupełnie inne. Nie kumam, jak można ocenić całą społeczność i obrazić masę wartościowych osób tylko dlatego, że koleżanka przesadza z ekshibicjonizmem w mediach społecznościowych. Pisze pani, że chciała wywołać dyskusję, tylko że obrażanie innych w celu sprowokowania reakcji nazywa się w internecie trollingiem, definicja blogera jest nieco inna. Odpowiadając na argument „ciało vs umysł”- mój obecny mężczyzna poznał mnie jako instruktora pole dance i nasza bliższa znajomość zaczęła się od rozmowy o książkach właśnie, na długo przed tym jak przeszliśmy do spraw cielesnych- nienormalny jakiś? Czy może to jednak kwestia klasy?

  37. Ale zacofany wpis nie wierzę w to co czytam… Po pierwsze pole dance nie wywodzi się w klubów. Poczytaj…. Po drugie w wielu sportach możemy podziwiać damskie krocze np jada figurowa na łyżwach, gimnastyka artystyczna, kontorsjonistyka i jakoś nikt nie robi z tego takiej sensacji. Serio krocza nie widziałaś że Cię to tak boli? Aż tak bardzo to erotyczne… Polecam założyć habit lub stalowe majty.

  38. Ten tekst wraca do mnie, jak bumerang, za każdym razem, kiedy szukam informacji na temat sportu, który uprawiam. To jakaś cholerna zmora.
    Powiem tak, ćwiczę zarówno akro, jak i exotic pole dance. Tancerka ze mnie jest dość przeciętna, bo uprawiam to głównie w celach rekreacyjnych, ale nie o to chodzi. Nie ukrywam i nie wstydzę się tego, że tańczę również w sposób erotyczny. Co w tym złego, ja się pytam? Jest różnica między wulgarnością, a piękną zmysłowością. Nasze ciała służą również do TYCH celów i jest to najbardziej naturalna rzecz na świecie. Taniec jest taką dziedziną, która polega na wyrażaniu emocji, również tych związanych z erotyką. Zmysłowość pojawia się w tańcu orientalnym, w burlesce, w tańcach latynoamerykańskich, czy nawet w walcu (kiedyś budził podobne kontrowersje, dziś nikt nie powie, że jest obrzydliwy).
    Zdarza mi się tańczyć dla publiczności, głównie w gronie znajomych, ale nie tylko. Zawsze, ale to zawsze feedback miałam fantastyczny. Nawet podczas najbardziej zmysłowych pokazów, ludzie (także mężczyźni) ZAWSZE komplementowali moje umiejętności, siłę, rozciągnięcie, ale także wrażliwość na muzykę, koordynację i kreatywność. Zawsze dostawałam masę ciepłych słów, podziękowań, a także tak zwany „szacun”. To, o czym Pani pisze, to jest gdybanie, a nie rzeczywistość. Skąd Pani może mieć o tym pojęcie, jak reagują normalni ludzie, skoro nigdy Pani nie stanęła przy tej rurze? Ani nawet, prawdopodobnie, nie widziała takiego pokazu

    na żywo?

    Zupełnie nie rozumiem, jak feministka może piętnować jakiekolwiek kobiety, za ich życiowe wybory. Tym bardziej, nie rozumiem, dlaczego feministka, zamiast sprzeciwiać się stereotypom, pogłębia je, publikując takie teksty.

    Pole dance można kochać, albo nie, ale głoszenie takich „opinii” jest krzywdzące, zwłaszcza, kiedy jest się osobą opiniotwórczą. Blog to rodzaj dziennikarstwa, a ono nie polega na wygłaszaniu swojego prywatnego zdania na tematy, o których się nie ma pojęcia.

    Napisała Pani, że pole dance wywodzi się z klubów go-go, a więc z prostytucji (w dużym skrócie). Chciałam tu sprostować jedną rzecz. Tancerki go-go to nie prostytutki. One zarabiają taką formą tańca, a nie uprawianiem seksu za pieniądze. Szkoda, że pogłębia Pani kolejny stereotyp.

    Gdzieś, wśród innych komentujących, przewinął się tekst, że marzy Pani o batoniku, od którego dupa nie rośnie. Cóż, proponuję poćwiczyć to każdy batonik będzie takim.

  39. Jasny gwint, wpadam spóźniony na te imprezę a tu takie jaja mnie ominęły. Masa debili, no bo jak inaczej nazwać ludzi którzy z piana na ustach obrażają autorkę tego tekstu, rzuca się jak dzikie małpy pierdzielac coś o jakichś Chinach i facetach. Człowieku zrób sondę uliczna zapytaj się tysiąca osób jak myślą skąd się wywodzi ten haniebny „sport” to usłyszysz że dziwki na tym wywijaly od jakichś plus minus 999 osob. I to się liczy a nie jakaś mglista historia o której nikt nie wie. Potem zabraniają jej mieć własne zdanie, co jest jeszcze bardziej żałosne. Jestem piłkarzem i nigdy nie toczylem wojny w necie jak przeczytałem gdzieś że to sport dla udajacych kontuzje cipek, które płaczą przy każdym kontakcie. Ten cały lament tych „tancerek” tutaj wynika według mnie też z tego iż podświadomie wiedzą one że podnieca je to święcenia kroczem i smiganie jak helikopter w samym staniku i kusych majteczkach, więc mechanizm obronny się włącza i biją pianę jaki to nie jest sportowy sport bez żadnej seksualizacji. Oszukiwanie samego siebie a potem foteczki na instagram jak się wije na tym żeliwnym drągalu jak dziki wąż. Napięte spocone pośladki w samych majteczkach. One dobrze wiedzą jak mężczyźni na to patrzą i tajemnica poliszynela jest ta cała seksualna gra. Żeby kształtować cialo i umysł jest nieskończenie wiele lepszych propozycji, ale tę dziwkarską wybiorą(kto?)… Osobiście gardze poledancem, zbyt wiele kobiet które poznałem uległo tej dziwnej modzie i każda z nich pod płaszczem sportu zmieniła się w rasowa sukę łaknącą agencji, dlatego jednoznacznie mogę stwierdzić że to jedynie przykrywką do pokazywania dupy która patologiczne luzowanie poglądów społeczeństwa wypuściło na światło dzienne zamiast zostawić tam gdzie tego miejsce, w burdelu.

    1. Mój drogi, to że większość społeczeństwa, w tym jak zakładam ty również, ma zerową wiedzę na temat kultury fizycznej i ich opinia jest obca dla rzeczywistego charakteru tej aktywności nie świadczy o nim. Nie mam zamiaru cię uświadamiać na czym ten sport polega bo od tego są książki, jednak robi mi się przykro jak czytam takie komentarze. Ponieważ zbierze się takich dziesięciu i to psuje wizerunek sportu który trenuje. Pozdrawiam Patryk

  40. Znałam je zanim trenowały pole dance… więc wiem, że są mądre. Co za wspaniałe ocenianie ludzi po jednym hobby 😀 Żodyn facet cie nie będzie chciał bo dupą wywijasz! Uśmiałam się serio. Feminizm widzę ograniczony, bo zamiast uczyć kobiety i młode dziewczyny żeby myślały za siebie, to pogłębiamy kompleksy, że cokolwiek będzie robiła, powinna się podporządkować opinii ogółu i zawsze będzie oceniana jako obiekt seksualny, więc nie powinna eksplorować różnych dziedzin sportu (tak, sportu) tylko trzymać się tych… klasycznych. Najlepiej to ping pong w habicie. Ograniczajmy się dalej!

  41. Powstrzymam się od komentarzu całego artykułu. Jednak pragnę sprostować jedną rzecz. Mianowicie Pole Dance w najmniejszym stopniu nie wywodzi się od striptizu na rurze :DD wywodzi się z dwóch innych dyscyplin można powiedzieć, że w swoim czasie narodowych. Mallakhamb-indyjskiego tańcu na palu oraz chinese pole. Obie z tych form ekspresji ruchowej były w tych krajach prezentowane wyłącznie przez facetów. Tak jestem facetem i ćwiczę Pole dance 🙂 Pozdrawiam

  42. Jestem instruktorem płcie męskiej tego tańca akrobatycznego. O d razu upomnę autorkę tekstu, mężczyzn sporo ćwiczy pole dance, jest nawet sporo instruktorów, w tym także heteroseksualnych, jak ja. Do Pana powyżej to bym wywalił kopa w dupe za pustactwo, przywiązał do słupa i zrobił flagę trzymając za Pana szczękę górną ręką na chwycie true grip, dolną inverted grip za kolano ze ściskiem, żeby Pan poczuł ile ten sport taneczny siły daje xD Doucz się człowieku, masz mglisty mózg, wiedza jest dla inteligentnych a zabobony i to co widzą testosteronem ślepi faceci i w zaparte jak tępe osły się tego trzymają to żenada. Prostaku. Żebym Cie kiedyś na ulicy nie spotkał. Można to ćwiczyć i w spodniach, ale wtedy tylko same chwyty dłonią, a fest trudne i wymagające jest także trzymanie tarciem skórą, czepność i ścisk we wszelkich stawach. Bluzą się nie chwycisz człowieczku. **** wiesz i to samo gadasz xD Jestem mężczyzną i nie patrzę jak mówisz, jak ktoś ma posuchę, to kto wie xD Niegratuluję. Facet z jajami pozdrawia patola-pajaca xD

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.