Panowie, kiedyś naprawdę trzeba dorosnąć…

Gdyby dzisiejszy 30-latek obchodził swoje 30-te urodziny trzydzieści lat temu, byłby zupełnie innym człowiekiem, niż TERAZ. Miałby już co najmniej dwoje dzieci, w tym jedno podejrzanie duże, bo mniej więcej dziesięcioletnie, a na palcu obrączkę, którą podejrzanie szybko wciśnięto by mu jakieś… 10 lat i 7 miesięcy wcześniej.

Miałby wąsy, stałą pracę, rodzinę i fiata, czyli generalnie i w dużym skrócie – już pozamiatane. Ile w jego życiowej sytuacji dałoby się odnaleźć dojrzałości i konsekwencji świadomych decyzji, ale potknięcia się i rzucenia w wir kolei losu, które miętoliły na tyle mocno i skutecznie, że czyniło z ówczesnych trzydziestolatków kogoś podobnego zupełnie do … nikogo, nie wiem. Zapytałabym tatę, ale nie chcę, żeby któremuś z nas nagle zrobiło się smutno. Zostawmy zatem rzeczy takimi jakie są i nie rozbebłujmy zbyt cienkim patykiem przeszłości. Rzućmy jednym, zezowatym, niedowidzącym okiem Radomskim na to, co się dzieje teraz.

Współcześnie bycie trzydziestolatkiem jest chyba trochę bardziej skomplikowane. Babcie i matki nie wywierają presji i nie proszą o wnuki, wypychają na studia, co znacznie opóźnia moment, w którym rzeczywistość kopie w łydkę i wysyła rachunek za prąd. To teoretycznie bardzo fajnie – faceci, czy tam chłopcy, mają większe spektrum wyboru, mogą się realizować, masturbować, podróżować i szukać swojego miejsca na świecie i w łóżkach różnych pań. No ale wiecie jak to jest, jak macie ochotę na ciasteczko, a w cukierni jest ich mnóstwo i każde wygląda dobrze? Za duży wybór i wolność bywa większym problemem niż pozamiatane życie PRL-owego męża z wąsem. I dlatego uważam, że ta wolność wyboru jest niebezpieczna. Bo mamy skłonność do wybierania skrótów i kierowania się wygodą. Bo wieczna przyjemność i  laba, brzmią lepiej niż dorosłe życie i obowiązki. I oczywiście nie moja sprawa co kto wybiera, niechaj każdy sobie rzepkę skrobie, ale…

Ciężko dziś znaleźć faceta do związku. Chłopców pod dostatkiem, ale mężczyzn?

Do 30 są albo zajęci realizowaniem swoich pasji, albo tak dziecinni, że nawet największy zarost wygląda u nich jak domalowany markerem. Albo żyję w jakiejś innej strefie klimatycznej i obcuję z kobietami o podobnych doświadczeniach, albo to smutna prawda – przed 30 dzisiaj można poznać tylko chłopców. Pewnych siebie, przebojowych, szalonych, pachnących, atrakcyjnych i co tam jeszcze, ale chłopców – takich, co to myślą, że czyste skarpetki przynosi Wróżka Mamuszka i na randce bardziej jarają się nowymi aplikacjami na androida niż towarzyszką.

Są wygodni- lubią to,co ładne, szybkie, modne i fajne. Oczywiście nie są puści – chcieliby poznawać i obcować z pięknymi, inteligentymi kobietami na poziomie, ale życiowe doświadczenie szybciutko uczy ich, iż to nie elokwencja robi loda, i  nie poczucie humoru wygląda dobrze w obcisłej kiecce.

Są też cwani i pokonują kobiety ich własną bronią. Nie potrafią wymyśleć scenariusza randki? No Bejbe, przecież masz swój mózg i chyba potrafisz określić, co chciałabyś robić, nie? Nie chcą zapłacić za kolację? Eno, Lalka, to, że on akurat nie ma stałej pracy nie zmienia faktu, że czasy się zmieniły i równie dobrze to ty możesz płacić. I OK, same chciałyśmy, tylko czy jest coś w zamian?

Znam masę, całą masę fajnych, uroczych kobiet. Które wyglądają i, nie uwierzysz, mają coś do powiedzenia, albo przynajmniej jednym nadrabiają to drugie ;). Takich, które są wykształcone, mają pasje, fajne cycki i poczucie humoru, które przez to, że wymagają dużo od siebie, wymagają też więcej od innych. I co?

Najpewniej zostaną singielkami- potrzebę bliskości zastępując mechanicznym seksem, pasjami i yogą. No chyba, że zdecydują się na adopcję, to znaczy na związek z Dużym Chłopcem. Albo wyhaczą dla siebie jakiś Męski Surowiec Wtórny, którego żona miała dość, ale dla którego zawsze będziesz mniej ważna niż praca i dzieci z poprzedniego związku – bo drugi taz nie będzie chciał popełnić tego absurdalnego błędu i się zaangażować. Możesz pełnić dla niego funkcje rekreacyjno-użytkowe. Jak kanapa. Fajnie Cię mieć blisko, korzystać z Twoich dobrodziejstw, ale … wyobrażasz sobie kanapę z roszczeniową postawą?

Feminizm, przynajmniej ten, w który ja wierzę, jest spoko. Fajnie, że babeczki stają się samowystarczalne i walczą o swoje, szkoda tylko, że korzystanie wolności sprowadza się u nich często do pragnienia bycia DOSKONAŁĄ KAŻDĄ (gospodynią, pracownicą, studentką, kochanką…) i ROBIENIA WSZYSTKIEGO DOBRZE.

Ewolucja trwa- kiedyś natura podrzuciła nam przeciwstawny palec, a w przyszłości super samodzielne babeczki doczekają się pewnie własnego penisa (albo kupią na e-bayu) żeby ostatecznie pozbawić mężczyzn wszelkich atrybutów i niczego już od nich nie oczekiwać. Same złożymy meble i pomalujemy ściany, same się zapłodnimy, same powiemy sobie, że jesteśmy piękne, fajne i potrzebne. Tylko co z Wami Panowie?

Zdradzę Wam, co mówimy o Was między sobą – wcale nie oczekujemy, że będziecie mieli wielkie auto, sportowego penisa i piękne mieszkanie. A przynajmniej musiałyśmy przestać. Ale jeżeli mniej więcej do 28 roku życia wasze ręce nie zostały skalane pracą, jeżeli przez przynajmniej pół roku nie mieszkaliście sami bez natarczywych wizyt sanepidu, jeżeli pierwszym skojarzeniem hasła obiad są – Pudliszki, Łowicz, Chińczyk, Mama, to Bajlando nie będzie. Nawet pójście z Wami do łóżka zakrawa przecież o pedofilię – nie głupio tak rano usłyszeć, zamiast – „byłaś ładniejsza wczoraj” albo „nic nie pamiętam, kim jesteś?”- „mamo, ja nie chcę do szkoły?”.

I jasne, że uogólniam, bo mężczyzn wychowują przecież kobiety (w sensie matki, a nie treserki), że tak naprawdę cięzko tu kogokolwiek winić za to, że Panom beztresowe życie się podoba i nie chcą nic więcej, a Panie chciałyby wszystko i musza to ogarnąć same, stąd stres ogromny. Moze takie czasy. Trochę się boję, że wszystkie kobiety skończą jak Ilony Węgrowskie i sztucznymi cyckami będą chciały przylepić do siebie samców po 60-tce, czyli tych, którzy może jeszcze nie zdążyli się wyszumieć, ale lubią cycki i niedługo będą potrzebować pielęgniarki, a Panowie zaczną się zadowalać możliwościami jakie stwarzają związki z adeptkami szkół gimnazjalnych.

Ale tak porzucając na moment ten babski punkt widzenia – jak tak dalej pójdzie, to szefowie korporacji zatrudniających Piotrusiów Panów, zamiast wyjazdów integracyjnych z alkoholem i dziwkami będą musieli organziowac dla nich Kinder Bale z pokazami magików i klaunami. Nie chciałabym kogoś, komu na niczym nie zależy, nie ma ambicji, brzydzi się pracą ani na faceta, ani na pracownika, ani na przyjaciela, ani na tramwajarza, ani na syna.

Nie znam nikogo, kto chciałby być samotny, a wydłużanie dzieciństwa w nieskończoność czyni z nas wszystkich nieznośnych bachorów,z  którymi nie da się wytrzymać. Nie lepiej byłoby, tak zupełnie między nami i dla siebie samych, że 30. to górna granica – na oddawanie całego siebie play station, ekstremalnym sportom? Na ogarnięcie się, przeżycia tych wszystkich egoistycznych fantastyczności, zdobycia wiedzy o sobie i świecie, wiedzy o tym, czego pragniemy, a przynajmniej czego absolutnie nie chcemy (bo chyba nikt nie chce być przede wszystkim samotny, co?)

Także Panowie, jeśli macie jeszcze czas do 30 – wciągnijcie i wypijcie wszystko to,co Was jeszcze nęci, spróbujcie tego, za czym tęsknota może Wam w przyszłości nie dawać usnąć. 

A jeżeli 30 już dawno za Wami, darujcie sobie żałosne „odrabianie młodzieńczych lat” – CI młodzieńcy, którymi pragnęlibyście być, naprawdę nie są fajni i jest ich najzwyczajniej za DUŻO.

______________________

Tekst wcale ale to wcale nie został zainspirowany 30. urodzinami Nawleczonego, który najbardziej na świecie marzył o założeniu rodziny przed 30 i na szczęście nim zakotwiczył w naszym, niebawem trzyosobowym bagienku rodzinnym, zdążył się wyszaleć, wyszumieć, narobić głupot i bzdur i uważam, że to cudowne, iż ten etap jego życia mnie ominął, bo mogę udawać, że zawsze był rozsądny, a to pomaga. Szczególnie, kiedy jest się z nim w 9 miesiącu ciąży 🙂

Tekst został zainspirowany narzekaniem kobiet, które myślą, że to,czego pragną, to rodzina, nie mając pojęcia, o czym mówią i w co się chcą wpakować. 

no ale YOLO, życie to bal jest nad bale, tańcz Dziwko, drugi raz nie zaproszą nas wcale ! 🙂  

 

Na kobiety ponarzekamy innym razem, obiecuję!

32 komentarze
  1. Tak, tak i jeszcze raz tak. Przyznaję, że życie przeżywa się raz, dlatego bawmy się póki nam metryczka na to pozwala. Jednak kiedy przychodzi czas na studia, pracę… Dziewczyny rozpoczynają łowy na mężczyzn, a nie chłopców. To biologicznie uwarunkowane, że chcemy czuć się bezpieczne, wychować potomstwo i jeszcze zaspokoić te wszystkie potrzeby z piramidy Maslowa. Duży Chłopiec? Nie dla mnie.

  2. Pięknie napisane, celnie wypunktowane.
    Tylko, że tutaj są dwie strony w tych gierkach (zwykle i zwykle dwie różna, choć…).
    Skoro płeć tak zwana słaba idzie w kierunku hedonizmu młodzieńczego to płeć tak zwana nie słaba też idzie. Spotykają się tam i nagle buuuum. Nie chcemy was takich chcemy was innych.
    Co to znaczy wyszumieć się i koniec? Człowiek jednak sporo zostawia w sobie bez zmian.
    A fakty? ano są takie, że dzisiaj rzeczywiście łatwiej o chłoptasia, ale też łatwiej o dz… w (z) gimnazjum.

  3. … powtórzę się … trochę uczucia … sporo rozumu … i można iść przez życie … Pana Nawleczonego pozdrawiam i życzę Jemu dużo wytrwałości, rozwagi, spokoju … bo skarb jeden już ma, trudny ale SKARB … drugi niebawem się pojawi … wszystkich pozdrawiam … 🙂

  4. A teraz mam przeogromną ochotę przeczytać podobny tekst z perspektywy faceta 🙂
    Zastanawiam się, coraz solidniej, czy podobnie patrzę na mężczyzn. I przeraziło mnie moje odkrycie (dotycz facetów w wieku 25-30, po 30 nie znam wielu). Od czasów ukończenia szkoły średniej nie poznaje nowych mężczyzn, którzy mogliby aspirować na kogoś bliższego ( sensie przyjaciel, super kolega, nie facet dla mnie). Mam swoją wąską grupę facetów poznanych (i wręcz wyselekcjonowanych) w czasach liceum i ku mojej ogromnej radości nawet w minimalnym stopniu nie przypominają tych opisanych przez Ciebie. Czemu tacy nowi się nie pojawiają? Za trudno o nich? Nie wiem…
    Jest też druga strona medalu, popadanie ze skrajności w skrajność. Są ci za bardzo odpowiedzialni, rodzinni i nudni. I jakoś ciężko mi zacząć zadawać się z tymi, którzy swój świat budują wokół domu i pracy, pomijając całą resztę.
    Na koniec swojego poplątanego toku myślenia dochodzę do wniosku, że najtrudniej o faceta, który będzie jedno i drugie łączył.

  5. Umarłam! Piękny tekst, od dawna biję się z myślami, analizuję, zastanawiam się JAK TO JEST i dlaczego tak to działa, a właściwie dlaczego nie działa… Nie jestem zaciekłą feministką, nie szukam też ideału. Kolejnego dziecka w męskim ciele z wybujałym ego, też nie potrzebuję. Zgadzam się z każdym akapitem. Dodałabym jeszcze wzmiankę na temat kobiet, którym udało się usidlić któregoś z rycerzy na białym koniu, czy to jest tak że faktycznie został osiodłany, czy tylko kobieta tak chce myśleć. Czy zadowolenie jej jest pozorowane, czy prawdziwe? Te kwestie zastanawiają mnie równie mocno jak te związane z moimi przystojnymi, pachnącymi, świetnie ustawionymi , którym czas na „wyszumienie” przedłużył się. Nie zdążą się obejrzeć, a czas ten przemieni ich w zgrzybiałych, podstarzałych kawalerów z maminym obiadkami…

  6. NIESTETY przemawiają do mnie Twoje wnioski i niestety do tożsamych doszłam.

    Pierwszy poważny związek – on 7 lat starszy, czyli tuż przed 30. Po roku z hakiem usłyszałam „Właściwie to nigdy nie chcę się wyprowadzać od rodziców”.
    Aktualny związek – on starszy o lat 17. Nigdy nie żonaty, nigy nie dzieciaty. Mieszkamy ze sobą od roku. Potrafi robić mi wyrzuty, że opiekuję się nim za bardzo (jak się zagrypi), albo że nic nie umiem załatwić (właściwie to jak mu wygodnie).
    Jeszcze trochę i się zniechęcę do tych wszystkich związków, choć dzieci bardzo chcę. Łatwiej mi ogarniać domowy bajzel kiedy robię go sama, łatwiej mi (rzadziej) gotować dla siebie samej (i jem też mniej, o wiele), łatwiej mi znaleźć czas na własne sprawy, gdy nie załatwiam cudzych (a załatwiam, bo luby niektórych podstawowych spraw nie ogarnia mimo niewątpliwej inteligencji, doświadczeniom życiowym przeróżnym i zaradności w biznesie).
    Gratulować Radomsko, że Ci się układa i oby tak dalej!

    1. czy mi się udało, to zweryfikuje czas. U nas rzutem na taśmę wszystko i na wariata, także absolutnie się mną proszę nie sugerować. A mimo, że waćpan niby gotowy i zadeklarowany, różnie bywa i ma się ochotę nie raz drzwiami jebnąć i pójść poszukać spokoju, także ten.. wsziędzie dobrze,gdzie nas nie ma, bejb!

  7. podpisuję się pod tym tekstem obiema rękami i nogami 🙂 niestety chłopców biegających w geterkach pod dostatkiem, a tacy mnie nie kręcą… prawdziwi mężczyźni najczęściej już są zajęci… a zegar tyka… ehh, życie! ; )

  8. a odpowiadając serio na wasze nawoływania – odpowiedz brzmi NIE. powiem Wam jak myslimy i jak postępujemy – nikt nie chce sobie brac na glowe Was tylko po to, bo tak wypada. bo minela magiczna 30’tka. nadal chcemy meiszkac sami, w swoich domach, jezdzic sportowymi autami, wydaac kase na fajne rzeczy, jak nowe mieszkanie, gadzety, wycieczki czy cokowliek innego, zamiast na nowy wozek dla dzieciaka, ktory do niczego nam nie jest potrzebny.
    zejdzcie na ziemie – tak jak minely czasy, kiedy bylyscie kurami domowymi, tak minely jak my bylismy glowami rodziny, panami z wasem w wieku 30 lat. i wam i nam sie znudzilo. czas na nowe.
    penisa mozecie dorobic juz teraz.

    ps. powyzsze nie zawiera grama niezyczliwosci, czy jadu – to po prostu zupelnie szczera ocena sytuacji. oczywiscie zakwalifikujecie mnie do grona tych „chlopcow”, bo tak bedzie latwiej, ale oboje wiedzmy, ze tak do konca nie jest.
    sciskam Was, dziewczęta i kobiety.

    1. I Drogi Mój Czytelniku! Jeżeli Twoje stanowisko to konsekwencja wyboru i Cię uszczęśliwia, nic mi ani adnej samicy głodnej statecznego samca do tego 🙂 Życzę Ci tylko, aby to,co masz,zawsze wystarczało, bo im później człowiek próbuje się na drugiego otworzyć, tym trudniej. Niemniej jednak bez cienia żalu dziękuję za głos przeciwwagi. I pozdrawiam.

  9. ależ Radomskie pióro pojechało po bandzie…:) wiadomo, generalizować w zasadzie nie można, ale, ale…no jak by nie patrzeć ciężko odmówić racji, gdy spotyka się jednego po drugim chłopcu, a wiem co mówię.. niestety:/ mam 25 lat i szukam.. ale czy znajdę ? no kurczę, gdzie te chłopy z wąsem bujnym… gdzie ci mężczyźni 30 letni, się pytam..
    dziękuję i pozdrawiam 🙂

  10. „Kobieta bez winy i wstydu” – polecam bardzo mądrą książkę wszystkim zagubionym dziewczynom autorstwa Wojciecha Eichelbergera. Dobrze robi na samoocenę i pozwala zrozumieć skąd w nas te kobiece lęki i szarpanina. A tekst świetny Olu, bardzo prawdziwy i trafny. Takie są, a przynajmniej jakiś czas temu były, też moje doświadczenia i wielu koleżanek.

  11. dla 90 % mężczyzn pasuje określenie mojej koleżanki , że chłopaki dojżewają do 5 roku życia a potem juz tylko rosną. Dobra wiadomość – pozostało 10% odpowiedzialnych , opiekuńczych, i dojrzałych emocjonalnie -warto ich szukać choćby w stogu siana…
    Pewnie o kobietach można by rzec podobnie-choć wydaje mi sie, że procentowo , to my lepiej wypadamy w statystykach 😉
    Myślę,że każdy zna powiedzenie :”dobrali sie jak w korcu maku”- i chyba o to chodzi, żeby się dobrać i najpierw odnaleźć się w swoich wadach-bo z reguły jest ich więcej , a potem w zaletach.

  12. Moje odczucia są podobne. I kategoria męskości jakoś tak się dewaluuje w moich oczach. Większość facetów, których znam to dzieci z dużymi siusiakami, słowo odpowiedzialność to dla nich zbitek sylab, pusta figura retoryczna. Liczy się tylko to, że jest fajnie, wygodnie i można poruchać.

    I choć ci chłopcy budzą tylko mój niesmak, to prawdziwy żal odczuwam dla partnerek tychże.

    Sama popełniłam notkę na zadany temat. Zainteresowanych zapraszam.

    http://ujagny.blog.pl/2012/09/23/wieczni-chlopcy-glupie-dziewczynki/

  13. Tak najzupełniej szczerze, bez jadu i wyrzutów – to popyt kształtuje podaż. Tak było zawsze i tak zawsze będzie. Z jednej strony to rzeczywiście straszne, że jest wielu „facecików”, którzy w wieku lat 30 nie potrafią o siebie zadbać, ugotować, uprać. Ale z drugiej strony to WY, KOBIETY, oczekujecie, aby facet był nie tylko miły, ale też przebojowy, ciekawy, miał ekstremalne pasje i zainteresowania, a nie tylko siedział w domu i smęcił. Musi on umieć „dobrze się bawić”, cokolwiek by to nie oznaczało… A gdzie w tym wszystkim czas na samodzielność i ustatkowanie? NIGDZIE. Dlatego też często wybór pada na mieszkanie z rodzicami najdłużej, jak się da i „umywanie rączek” od zajmujących czas obowiązków. I nagle okazuje się, że jednak chcecie dojrzałych „facetów”, którzy potrafią zatroszczyć się o dom. I zmiana zdania następuje bardzo szybko, pod wpływem impulsu macierzyńskiego…

    To jaki w końcu mam być?!

    Nie tak łatwo jest uciec od nawyków i przyzwyczajeń, nie tak łatwo jest „dorosnąć”… Dlatego też taki „facecik” poszuka sobie młodszej, której nadal będzie imponował. A to, że będzie to „adeptka szkoły gimnazjalnej”…

    Z drugiej strony, zapewniam Was, że jest wiele „osobników” płci męskiej, którzy nie boją się żadnej pracy, mają swoje pasje (może mniej ekstremalne), życie poza pracą. I oni także nie boją się odpowiedzialności. Doskonale rozumieją, że obowiązkami trzeba się dzielić, wspierać się. Boją się jednak reakcji kobiet, szczególnie, że wcześniej któraś z nich mogła oczekiwać tej „przebojowości”…

      1. Wpis na miarę rewelacji telewizji śniadaniowej. Ogarnij się dziewczyno. 30 lat temu Polska była Ludowa, a o bezrobociu nikt nie słyszał. Każdy miał pracę, czy się na niej znał, czy nie. Jeśli ktoś nie podpadł kochającej władzy, to mógł skończyć studia i jako Pan mgr dostawał posadę kierownika – z miejsca + mieszkane i samochód. Równie dobrze mogłaś napisać – dlaczego dziś facesi nie mają własnego dworku i parobków, jak miało to miesce parę wieków temu. Czasy, w których żyjemy są całkiem odmienne od tych, w których żyli nasi rodzice. Myślisz, że każdy 30-latek tak świetnie się dziś bawi ? Nie każdy jest na tyle odważny (głupi), żeby zakładać rodzinę, pracując na umowę zlecenie w korpo i wynajmując mieszkanie, za które płaci o wiele za dużo. Po drugie zdecydujcie się baby, jakich facetów chcecie. Opiekuńczych czy beztroskich łobuzów. Same chyba nie wiecie, bo w mediach typu tvn style i marnych blogach panuje spory dysonans w tym temacie. Autorce tekstu proponuję zacząć słuchać własnej matki, a nie ekspertek w stylu Joli Pieńkowsiej i jej podobnych. Takie blogowe wpisy kojarzą mi się z napisem gówno na tle zachodzącego słońca, zdjęciami żarcia na instagramie i profilami „imię, nazwisko photography”. Biorą się z głupoty i nudów.

  14. Wy kobiety to takie biedulki. Ja widzę ciekawe zmiany zachodzące w zmianach kobiet. To „one” niegdyś poniżane i zniewolone, dziś w nastrojach bojowych. Chcą rządzić ale zarazem chcą mężczyzny!(Który i ma swoje zdanie i zarazem szanuje jej zdania BA! nawet zmienai swoje nawet jak on ma rację) Ale ja nie o tym. Kobietki dzisiaj powiem prosto „są gorsze” chodzi mi o zachowanie. Więcej się widzi pijanych kobiet, złych matek, du**dajek i innych. Mężczyźni zawsze byli lekko „dziecinni”. Może nie widziałyście tego, przez „uroki” komunizmu gdzie namieszał ludziom w głowach. W krajach zachodnich zawsze tak było. A Wy teraz biedne nie możecie znaleść mężczyzny odpowiedniego. Same się „zmieniłyście”, my też w pewnym sensie ewoluujemy. Ja znam pełno zaradnych mężczyzn sam za takowego się uważam, aczkolwiek mam swoje „dziecinne” zachowania. Nawet z tymi wadami(widać są one sztraszne dla Was, dojrzałych kobiet) można stworzyć dobre związek. Tak, mam dziewczynę(„nie od wczoraj”).

  15. Pani Radomska, wszystko się zgadza! Pominęła Pani tylko parę faktów: w tych złotych czasach były nakazy (i gwarancje) pracy, mieszkania dla rodzin (choć trza było czekać) i parę innych przywilejów. Gdybym miał takie perspektywy, to nie bawiłbym się w studia, tylko skończył na maturze (albo zawodówce), poszedł do roboty, znalazł sobie kobietę, odrobił dwa lata wojska i potem ślub i dzieciaki. Teraz, niestety, tak prosto nie ma. A jak jest ekonomiczna katastrofa w związku, to winien jest zawsze facet, bez względu na to, kto jest naprawdę winien. Trudno się dziwić, że mądrzejsi (lub mniej odporni) zostają wolnymi strzelcami albo zatwardziałymi singlami.

    1. mowienie „ze kiedys bylo prosciej/lepiej” jest trochę … niesprawiedliwe. było inaczej, a przede wszystkim- nie było wyjścia. To dowartościowywanie tamtych realiów i kolorowanie przeszłości jest po prostu próbą radzenia sobie z nieradzeniem z realiami współczesnymi. Lekko nie jest, ale nigdy nie było.

  16. Zgadzam się z Tobą moja droga, chociaż mi udało się znaleźć faceta przed 30(nawet grubo przed) i, o zgrozo, młodszego ode mnie, który nie jest chłopcem tylko mężczyzną. A z kolei byłam z kimś ponad 6 lat, kto przekroczył magiczną 30 i niestety miał myślenie 7 latka. Chciałam mieć własne dzieci, a nie wychowywać dorosłego faceta, więc tym bardziej się ciesze, że mam swojego nietrzydziestoletniego dojrzałego partnera. Chociaż czasem bym go zadusiła, ale wiesz jak to jest. Wiek wiekowi nie równy, ale większość populacji facetów to wciąż dzieci, na tyle, że zanim poznałam swojego pana B. to zastanawiałam się na poważnie nad zmianą orientacji, bo jakoś się czułam bezpiecznie przy kobiecie niż faceciku w geterkach. Może jest jeszcze nadzieja? Pozdrawiam waszą trójkę od swojej trójki( z tym, że moja dziecię już powite 4 miesiące temu)

  17. Kurcze, zgrabnie ujęty temat. To już tyle czasu, a autorka nie spuszcza z tonu 🙂 Proszę Pani, Pani da pohejterować! No, nie można tak wiecznie, wciąż i wciąż pisać niezłe teksty 🙂
    Skąd tyle dowcipu się bierze w tej blondynce. Nawet, gdy się dzieli nim z dzidziusiem w brzuchu, zostaje jej tego dowcipu nadto. 🙂
    Zdrowia życzę, droga Aleksandro

  18. Pasuje rówie dobrze do kobiet, a i mam wrażenie, że przewżnie trafi swój na swego, lub o katastrofo nie, Raczej nie jestem singielką o której piszesz Radomska ale, życie jest brutalne…wole być sama niż być dla kogoś tylko na chwilę 🙂 Pozdrawiam

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.