jak Piotr Żyła stał się moim guru?

Jak setki tysięcy innych Polaków, od jakiegoś czasu nie mogę przejść obojętnie obok fenomenu, jakim niezaprzeczalnie jest Piotr Żyła. Czasem mam tak, że kiedy oglądam coś bardzo żenującego, to muszę przerwać i na moment zająć się chociażby dłubaniem w nosie, żeby jakoś się z owym żenującym obrazem oswoić.

Żyła opowiadający o tym, że o, tak se stał, schylił się i skoczył, że hehe, w sumie nie wie sam jak i po co, tak jakby ktoś wyciągnął go na stok prosto z kolejki z Biedronki. Żyła, bardziej niż ja, brutalnie gwałcący wszystkie zasady gramatyki, ortografii, ba! wydawania dźwięków. Prosty chłopak, któremu się udało… (?)

Chyba nie do końca. Mam nadzieję, że Piotrek pozostanie Piotrkiem i że gawiedź wkrótce nażre się tak jego prostolinijnym urokiem, że da mu spokój. Oczywiście cześć i chwała dla jego sportowych zasług! Jednakże całym tym okołożyłowym cyrku, dyscyplina jaką uprawia staje się pretekstem do tego, żeby po jakiejś tam nieważnej serii skoków, dziennikarze mogli go dopaść, osaczyć i zmusić do wyduszenia choćby dwóch zdań, które sprawiają, że Marian i Danuta opluwają się przy niedzielnym obiedzie kefirem i nie raz nie dwa zdarzy im się parsknąć na obrus kompotem.

Setki tysięcy odsłon filmików, tysiące fanów, nazwisko, które dźwięczy w uszach każdemu Polakowi, niemal tak wyraźnie jak Składowska czy Wałęsa! I smutna prawda – ten kraj nie potrzebuje wartościowych autorytetów, oni żyją w swojej niszy, posługują się swoim egalitarnym językiem i może gdzieś tam marzą o tym, żeby wzbudzać takie zainteresowanie, jak jednostki uwielbiane przez masy, ale spina ich stres – nie potrafią spektakularnie jeść zupy, nie bedom grać w gry, nie wyglądają jak Viking i nie słuchają techno… Nie wiem czy mam rację, ale Polacy są chyba w stanie znieść i lubić  3 rodzaje znanych ludzi:

1) ładnych,  skromnych i sprawiających wrażenie wiecznie zagubionych („och nie wiem skąd na tej stópce ten drogi pantofelek, ten przystojny wypacykowany gach i czyje te rączki, co tak uroczo zasłaniają zaróżowione nieśmiałością lica”) – Zosie, Kasie, Basie z seriali – które są zapracowanymi Paniami doktor, które nie chcą od życia nic dla siebie i czekają aż owo życie samo czymś, w postaci przystojnego księcia im skapnie. Telewidzowie, a raczej telewidzki, czują się trochę lepsze, bo przecież zupełnie jak Zosia i Kasia czekają na swój czas, a to, że wyglądają zupełnie inaczej, nie ratują ludzkich istnień i nie mieszkają w apartamentach…

2) kretynów, którzy pokazują publicznie jacy są skretyniali. Głupota pozwala im radzić sobie ze sławą – myślą, że to spoko, że cały naród karmi się ich występem, powiedzianą bzdurą, życiową kompromitacją. Gorzej, kiedy ich kretyński występ jest efektem zrządzenia losu, kiedy tak naprawdę są spoko ludźmi, a internet i głód publiczności żeby na czyichś gruzach budować swoją samoocenę, robi z nich, niechcąco-chcący, pajaca.

3) tych, którzy sprawiają, że słowo Polak brzmi dla nich jak synonim dumy, chwały, setek lat poruszających dziejów narodu, co najmniej, tak niesłychanych jak promocje w dyskontach! To miejsce dla Małysza, dla Otylki, dla wszystkich tych, przez których, wspomniany wcześniej, kompot wzbogacony zostaje smakiem łez wzruszenia! Oczywiście do czasu, kiedy stoją na podium, bo kto by się tam przejmował, że na jeden sukces pracowali latami. Gdyby Bożena i Lucjan byli ich trenerami ha! Oni by wiedzieli co zrobić, żeby sukcesy trwały wiecznie, no ale nie są, mogą tylko dopingować, telepatycznie, rzucając mięsem przed telewizorem.

 

I oto żyła. Połączenie 2 i 3. Gdyby ktoś zapytał, w takiej ulicznej sondzie- za co ceni Pan Piotra Żyłę? Polacy chórem i patetycznie opiewali by jego sportowe sukcesy, ożywienie legendy Małysza bla bla bla… A po cichutko – bo jest taki śmieszny, taki głupszy ode mnie i to w telewizji, pajac prosty…

Oczywiście nie mam monopolu na prawdę i wiem, że są ludzie, którzy po prostu go doceniają, albo tacy, którzy najzwyczajniej ignorują, ale w życiu tak to jest, że durny tłum ryczy najgłośniej i jest najlepiej słyszalny. Podkpiewałam z Żyły i nie mogłam obejrzeć żadnej relacji z jego wypowiedzią, bo czułam się jak wtedy, kiedy ktoś kazał mi się śmiać z filmiku, w którym jakiś koleś robi sobie krzywdę upadając na krocze.  Było mi go szkoda i rozbrajał mnie swoim podejściem, tym, że nie walczył o trofea, o marzenia, o idee, ale e, tak se skakał…

We wtorek Piotrek, bo tak pozwolę sobie określać tego swojskiego chłopaka, był gościem Kuby Wojewódzkiego. Czasem oglądam – wystarczająco często, aby znać formułę programu, która pomalutku zdaje się wyczerpywać (jak u Lisa, który nie debatuje już co z tą Polską, tylko pyta Gesslerowej, co z tą kalorycznością kartofli). U Kuby zwykle występują 2 postaci – jedna szanowana i godna uwagi, druga tylko po to, żeby Jakub Wszechmogący mógł ją obśmiać, wyszydzić w mniej lub bardziej wyrafinowany sposób, a ty samym wykazać się swoim, mniej lub bardziej, dowcipnymi żartami.

Jeżeli Kuba szanuje swojego gościa, to jesteśmy świadkami ciekawej rozmowy. Jeżeli z niego kpi, to możemy ujrzeć już tylko jednoosobowy stand-up w wykonaniu Wojewódzkiego oraz skonsternowaną minę zniesmaczonego, zażenowanego gościa obok. Bywa też, że Kuba jednocześnie próbuje pokazać, że kogoś szanuje i wykazać, że to bzdura. I tak było z Piotrem.

Co zrobił trener Żyły na wieść o tym, że jego podopieczny skakał kilka lat temu po pijaku, co pomyśleli prawdziwi fani skoków narciarskich słysząc, że Żyła bardziej niż zwycięstwem, jarał się skomplikowaną obsługą kibla w Japonii, nie wiem. Myślę, że żona nosiła się z fochem jakieś dwa dni po emisji, a potem stwierdziła, że jej mąż już tak ma i po prostu lepiej niech już nigdzie nie występuje.

W całej tej rozmowie, pełnej nerwowego śmiechu Piotra, suchych żartów i jawnych oznak jego zdenerwowania, padło jedno pytanie i jedno zdanie z ust żyły w odpowiedzi, które sprawiło, że mój stosunek do Żyły uległ diametralnej przemianie. Nadal nie zamierzam go oglądać, ale chyba trochę go polubiłam i ba, szanuję.

Kuba zapytał o to, dlaczego Piotrek jest taki wyluzowany i zdaje się nie kumać chyba swojego fenomenu, sukcesu, bo mimo oczekiwań, jakie rozbudził w narodzie, on nadal twierdzi, że e, se skacze, a udaje mu się przypadkiem.

Żyła powiedział jedną rzecz, która w motłochu samozwańczych autorytetów, mędrców i przewodników, którzy przy każdej okazji sprzedają swoje złote, a częściej aluminiowe rady o tym, by spełniać marzenia, sięgać jak najwyże, przekraczać granice i możliwości…

Powiedział coś, co w ustach osoby, która nie sprawia wrażenia intelektualisty, zabrzmiało cholernie mądrze i logicznie.

Żyła opowiadał o tym, jak za czasów świetności Małysza karmił się marzeniami o takiej karierze jak jego, katował się treningami i wiecznie niewystarczającymi efektami. Odpuścił, bo to,co kochał, zamieniło się w chorą obsesję. Przestał żyć marzeniami. Dziś nie walczy o trofea, ale se skacze, bo po prostu kocha to robić.

Przestał żyć marzeniami, marzenia zaczęły się spełniać, a on – zamiast zwariować, nadal po prostu se skacze i znów chciałby zobaczyć kibel w Japonii,który opryskał jego kolegę.

Nawet prosty chłopak, który nie potrafi odmieniać czasowników,odkrył banał, że nie cel, czekanie na jego osiągnięcie, spełnienie jest najważniejszy, ale sposób o jego spełnienie, który sprawia, że mamy coś, czego może nam pozazdrościć połowa populacji -zajawkę, pasję, sens, który będzie mógł trwać i dalej nas łechtać i uszczęśliwiać, nawet jeśli nie doprowadzi do spełnienia celu.

Jeżeli Piotr Żyła, zupełnie niechcący, udowodnił, że nikt nie ma recepty na sukces i że można żyć, robić, myśleć po swojemu i być szczęśliwym bez względu na to, czy lud docenia czy szydzi, to nie pozostaje mi nic innego, jak zamknąć się z pokorą i zamówić koszulkę z napisem  „chcę być z pokolenia PŻ I”! I pojechać do Japonii, zobaczyć ten mistyczny kibel!

____________________________________

ZA KOLEJNĄ PRZYDŁUGĄ PRZERWĘ PRZEPRASZAM, ALE OGARNIANIE WSZECHŚWIATA TO CZASOCHŁONNE ZAJĘCIE, ROBIĘ, CO MOGĘ, ŻEBY ZAGIĄĆ CZASOPRZESTRZEŃ, ALE CHYBA NAJWYRAŹNIEJ ROBIĘ TO ŹLE.

NIEMNIEJ JEDNAK APELUJĘ O CIERPLIWOŚĆ.

I INFORMUJĘ, ŻE DZIŚ, W PIĄTEK, 12 KWIETNIA O GODZ. 17:00 W TVP 3 ŁÓDZKIEJ BĘDĘ GOŚCIĆ I O BLOGOWANIU NAJPEWNIEJ GADAĆ. ZAPRASZAM.

I NA FANPAGE, TRADYCYJNIE: FB: MAM WĄTPLIWOŚĆ

29 komentarzy
  1. A myślałam, że jestem odosobniona w swoich sądach. 😉
    Ale wiesz, co mnie najbardziej wkurza? Jak „gwiazdy” sportu, kina czy jeszcze czegoś tam opowiadają jak to fajnie po pijaku się np. skakało, śpiewało, grało itp. Jak to super jest po maryście itd. I już sobie wyobrażam od razu takiego 14-latka przed TV. No, jak Żyła skakał po pijaku, to pryszczem przecież będzie jak przyjdę pod wpływem do szkoły, nie? albo sobie siądę za kółko, a co?! Bo to przecież takie fajne.
    Pozdrawiam

  2. Cała drużyna skoczków pracuje z psychologiem, czasem mam wrażenie, że godziny pracy dostają wg zasług. Ale… To co mówił Piotrek (to najmądrzejsze wg Ciebie) jest tym co psycholodzy kładą w głowy sportowców. Tymi „dwoma dobrymi skokami” Małysza, tym, aby DOBRZE się bawić (dobrze i w kategoriach przyjemności i w kategoriach jakości tych skoków). Piotrek dziś i Piotrek sprzed 3-4lat to na skoczni inna osoba. To samo można zauważyć u Kamila Stocha. Dziś zupełnie inaczej reaguje na dziennikarzy, ich komentarze ,swoje porażki… Ktoś, gdzieś na forum, nazwał go „ciepłymi kluchami”, bo takie można odnieść momentami wrażenie. To 'cieplejsze kluchy’ niż 4 lata temu. Ale to pomaga. Pomaga, jeśli na swój talent pracujesz, a nie dostajesz go w prezencie.

  3. … wielokrotnie na blogach sportowych i innych pisałem , że ogólnie media … robią krzywdę sportowcom,ludziom … wyszedł jeden start … zrobili z Niego/Niej gwiazdę … do tego jeśli jeszcze dowiozą wody sodowej … klapa na całego … podobnie w kulturze , polityce … w każdej dziedzinie życia … a to co robi Kuba … jest po prostu chamskie … ale trafi na swego … już trafia … na Piotrku się wyżywa … myślę , że Pani Ola sprowadziłaby Jego do parteru … odrobinę pokory i szacunku … dla każdego … jesteś inteligentnym , elokwentnym, masz wiedzę ? … świetnie , więc pokaż w sposób kulturalny … niech Cię podziwiają … ma Pani rację … u Piotrka i w ogóle sukcesy przychodzą raczej w atmosferze luzu , wyciszenia … bez napinania muskułów … od czasu gdy tak podchodzi do skoków przyszły wyniki … podobnie w zespole zawodniczym , trenerskim … prosty , dobry człowiek … to tak z Nim rozmawiajmy … a nie wykorzystujmy Jego słabości … a w życiu jest inaczej ? … w zgodzie wszystko pokonacie … zacznijcie remontować w kłótni … to oprócz Waszych ognistych relacji … ucierpi i budżet … więc szanujemy siebie i drugich … nie szukamy ofiary … bo kiedyś zdarzyć się może , że sami padniemy na pysk … i się nie podźwigniemy … dzięki za głęboki , mądry tekst … tych sytuacji jest coraz więcej … pozdrawiam …

  4. Olu, ocenianie ludzi i wtłaczanie ich do szufladek przychodzi Ci tak łatwo, że jest to aż przerażające, zwłaszcza w kontekście podejścia, które głosisz i Twoich zapewnień, jakobyś unikała oczywistości i jednoznaczności. Zawsze widzisz to, co chcesz widzieć po czym usiłujesz przedstawić to tak, by zaprezentować siebie w jak najlepszym świetle.
    „Prosty chłopak”, który „przypadkiem” odkrył życiową prawdę? Jak można mówić tak o kimś, wcale go nie znając? Skąd wiesz, co Piotr Żyła, czy ktokolwiek inny odkrył przypadkiem, a czego nie, do czego doszedł niechcący, a do czego po dłuższej refleksji?
    Sama nie lubisz być pochopnie oceniana. Nie lubisz, jak ludzie postrzegają Cię tylko przez pryzmat szydzącej, wulgarnej Radomskiej, bo przecież uważasz się za osobę inteligentną, o skomplikowanym życiu wewnętrznym, udzielasz się charytatywnie i tak dalej. Chyba nie byłoby Ci miło, gdyby o jakimś Twoim spostrzeżeniu ktoś powiedział: „nawet ta śmiszna Radomska przypadkiem doszła do tego, że…”.
    Piotr Żyła faktycznie nie został obdarzony darem wymowy (myślę, że to się z czasem zmieni, jak specjaliści od wizerunku ostro się za niego zabiorą), ale to przecież nie znaczy, że jest człowiekiem bezmyślnym i pozbawionym zdolności do autorefleksji.
    Po pierwsze – po prostu nie ma i nie może być sportu bez autorefleksji, bez myślenia o sobie, swoich oczekiwaniach, osiągnięciach, możliwościach, zwycięstwach i porażkach. Sportu na światowym poziomie nie uprawia się przypadkiem. Piotra nikt nie wyciąga z wiecznego melanżu i nie sadza na belce. Cały ten jego luz niestety sprawia, że zupełnie się nie myśli o tym, że Piotr Żyła naprawdę ciężko pracuje, nawet, jeśli o tym wszem i wobec nie opowiada.
    Dla mnie Piotr w wywiadzie dla Wojewódzkiego nie sprawiał wrażenia żenującego głupola, któremu między gadaniem o kiblu i piwku wymknęła się przypadkiem mądra myśl, do której doszedł „zupełnie niechcący”. Taka interpretacja świadczy o pogardzie dla tego człowieka i wydaje mi się bardziej żenująca, niż jego „hehehe”.
    Przecież wyraźnie było widać, że on ma coś do powiedzenia, nawet, jeśli nie umie tego wyrazić gładkimi zdaniami wielokrotnie złożonymi, że jego wnioski są wynikiem głębokiego zastanowienia nad sobą. On niczego nie udowodnił „zupełnie niechcący”. On się nad sobą zastanowił świadomie, a w wywiadzie przekazał to, co chciał przekazać. Z tej rozmowy wynika, że Piotr wie, co i dlaczego robi i czego chce. O sporcie mówi z pasją, o swoich refleksjach z powagą, o kiblu z rozbawieniem. O skakaniu po pijaku wspomniał, bo został zapytany i poproszony o szczerą odpowiedź, po czym przyznał, że to był błąd i już nigdy więcej tego nie zrobił i nie zrobi. Nikomu nie wmawiał, że to fajne.
    Jedyne, czego mu brakuje, to umiejętność sprawnego ubierania myśli w słowa i swobodniejszego zachowania się przed kamerą. Jest sportowcem, pewnie przez lata kładziono u niego nacisk na rzeczy inne, niż kwiecista wymowa i brylowanie w towarzystwie. Prawdopodobnie nie był przygotowany na tak wielkie zainteresowanie swoją osobą. Przed kamerami jest nieporadny, ale czy to świadczy o nim, że jest ćwierćmózgiem, z którego taka intelektualistka, jak Ty może zrobić sobie maskotkę?
    Przecież Ty wykorzystałaś własne płytkie wyobrażenie o człowieku, o którym tak naprawdę nic nie wiesz, po to, by ukazać swoją rzekomą „pokorę” i „wrażliwość” na śladowe przejawy życia wewnętrznego u tych „trochę głupszych”. Och, jakże jesteś spostrzegawcza i łaskawa, dostrzegając i doceniając te przypadkowe przebłyski ludowej mądrości!
    To jest smutne. I niewiele ma wspólnego z pokorą.

    Poza tym ciekawi mnie jeszcze jedno. Mówisz z pogardą o tym, kogo lubią ludzie. Z tego, co wiem, Ciebie też lubią. Lubi Cię sporo ludzi. Zdradź zatem, kim jesteś: sztucznie skromną mimozą, kretynką, epatującą swoim skretynieniem? Czy też wzbudzasz uczucia patriotyczne?
    A może jesteś fenomenem? Może jesteś jedyna w swoim rodzaju? Może Marian i Danuta, złaknieni taniej, niewyszukanej rozrywki, czytając Ciebie zastygają niespodziewanie w milczeniu i pierwszy raz w życiu zaglądają w głąb swojej duszy i wyciągają wnioski?
    Hm? Jak to jest?

    1. przede wszystkim takie komentarze jak ten świadczą dobitnie o tym, że nie czyta mnie Marian ani Danuta – a to, że ludzie lubią mnie, a nie to,co pisze nie ma związku z tym, że uznają mnie za znaną czy za celebrytę, bo nie uznają i nimi nie jestem – chodziło mi o to, kogo pokazują niezmordowanie media i kogo, według mnie, statystyczny Polak lubi i chce, bo media pokazują to,co Polacy chcą widzieć.

      Co do oceny Piotrka – ty wybielasz go i kreujesz w swoim poście na bohatera, więc robisz dokładnie to,co ja, tylko może na odwrót. schemat jest ten sam – nakładasz swoje wyobrażenia na człowieka, którego też nie znasz.

      Nie trzeba być hiper inteligentnym, żeby być w czymś super, ja Piotrkowi nie odmawiam sukcesów ani ciężkiej pracy, nigdzie nie napisałam, że moim zdaniem TAK SE SKOCZYŁ, tylko sam tak o tym mówi, bo ma dystans.

      Napisałam, że nie sprawia wrażenie osoby inteligentnej ponadprzeciętnie, że wsólczuje mu tego, że media się nad nim pastwią, ale że zyskał w moich oczach, bo w przeciwieństwie do mnie i wielu innych, chyba się spełnia i nie ma to z mediami nic wspólnego.

      Gdybym miała nie użyć żadnej etykiety, nikogo nie zaszufladkować, żadnego zjawiska nie ograniczyć subiektywną interpretacją, musiałabym przestać pisać i się odzywać, bo obiektywizm nie istnieje.

    2. jeżeli chciałabym być zawsze miła, poprawna i delikatna, musiałabym pisac o uprawie ogrodu i to w zeszycie.

      1. To nie tak, że go wybielam, pokazuję po prostu inny punkt widzenia, a prawda, jak to prawda, leży pewnie gdzieś po środku. Poza tym nie tyle wybielam jego, co wiem trochę z doświadczenia, jak jest w sporcie. Moje uprawianie sportu ograniczało się do wątpliwych „sukcesów” na szczeblu lokalnym, ale nawet w takiej skali mikro musieliśmy ciężko nad sobą pracować i odpowiadając sobie na te różne straszne pytania, wymagające niewygodnych introspekcji, więc na poziomie światowym całkowita bezmyślność po prostu by nie przeszła i mogę to powiedzieć nawet nie znając Piotra.
        No wiadomo, doktorem habilitowanym to on pewnie nie zostanie, zwłaszcza doktorem habilitowanym filologii polskiej, ale ostatecznie nie ma zostawać doktorem, tylko skakać 😉
        Media oczywiście rzucają się jak sępy, nie da się zaprzeczyć, ale to dobrze, że pokazują ludziom Żyłę, nawet, jeśli usilnie próbują z niego zrobić idiotę. Ja rzadko spotykam się z opiniami, jakoby był głupi. Media swoje, a ludzie jednak jeszcze czasem wiedzą swoje i z tego, co zauważam, wielu odbiera go raczej pozytywnie, wcale nie na zasadzie „bo jest taki śmieszny, taki głupszy ode mnie i to w telewizji, pajac prosty…”. W kontekście fenomenu Żyły mówi się o prawdziwości i naturalności w mediach, a to już dobrze. Niektóre głosy niosą nawet nadzieję, że nie wszyscy Polacy lubią być karmieni sztuczną papką i z radością powitaliby jakąś zmianę.
        Inna sprawa, jak jakąkolwiek zmianę wprowadzić. Jeden Żyła nie wystarczy (nawet zakładając optymistycznie, że media go jednak nie zmasakrują). Ale to już temat na zupełnie inna rozmowę.

        Podobnie z resztą, jak to, czy pisząc masz być miła, poprawna i delikatna.
        Osobiście uważam, że w żadnym wypadku. Ale jednocześnie bezładne wymachiwanie pięściami w każdym modnym i chwytliwym kierunku to, w mojej przynajmniej opinii, też nie to.
        Mnie nic do Twojego pisania, tak naprawdę. Robisz, co chcesz i będziesz robić, co chcesz. I dobrze. Ja czytam sobie czasem z ciekawości, jak ostatecznie znudzi, albo zniesmaczy mnie Twoje podejście, to przestanę. Na razie obserwuję. Ciekawi mnie, czy ustalisz swoje priorytety i znajdziesz swoją drogę i pomysł na siebie, bo na razie wydajesz się mieć z tym pewne problemy. Nawet, jeśli Twoje teksty nie zawsze przypadają mi do gustu, to obserwowanie, jak się rozwijasz jest interesujące samo w sobie.

        Pewnie się jeszcze kiedyś odezwę, ale bez obaw, nie będę się tak produkować pod każdym tekstem 😉

        1. Przede wszystkim to jedna z nielicznych, wartościowych polemik na tym blogu i cholernie ją doceniam. Wrócę jeszcze na moment do tematu. Ja naprawdę wczytałam się w tekst – ja nigdzie nie napisałam, że ja uważam Żyłę za idiotę, raczej, że na idiotę kreują go media. Fakt, wnoszę po kilku wypowiedziach, że nie jest elokwentny i wygadany, ale w tekście chodzi o to, że ludzie czekają aż powie coś głupiego – interesuje ich to bardziej niż jego skoki i wiaa, że jest inaczej, jest wg mnie mocno naiwna.

          To,co ja chciałam przekazać, to to, że koleś, którego na siłę pokazują, widać, że to nie jego świat, który jest maskotką w każdych zawodów powiedział i potwierdził swoim zachowaniem coś, co było dla mnie jak kop w głowę – bo było tak mądre jak żadna inna jego wypowiedź i zobaczyłam go w zupełnie innym świetle.

          Mnie w przeciwieństwie do ludzi nie obchodzą ani skoki ani Żyła sam w sobie – chodziło mi tylko o to, że media robią z niego wioskowego głupka, a on ROBI SWOJE i JEST SOBĄ.

          Wracając do mnie – ależ oczywiście, że jestem zagubiona i nie mam pojęcia dokąd idę i czego chcę, ale byłabym jeszcze bardziej przerażona, gdybym w wieku 24 lat wiedziała takie rzeczy. Na razie się dziwię, zadaję pytania, niekoniecznie trafne i staram się spojrzeć na coś z innej strony i wydaję mi się, że na Żyłę też spojrzałam inaczej niż Ci, którzy mi o nim mówią.

          To miłe i trochę przerażające, że podlegam czyjejś analizie, najbardziej dało mi do myślenia jedno stwierdzenie- o wybielaniu się. Często zdarza mi się z premedytacją poniżać samą się biepublicznie, także w tekstach, obśmiewam, bo śmianie się z siebie sprawia, że cudza krytyka mniej boli. W tym wybielaniu,z którego nie zdawałam sobie sprawy pewnie też sporo moich własnych kompleksów i mechanizmów obronnych. To jednak chyba temat na wieczór przy wódce, albo sesje terapeutyczne, nie potrafię się do tego ustosunkować.

          Niemniej jednak, czy będziesz mnie czytać czy nie, czy lubisz, czy też na odwrót – brakowało mi takiego głosu tu i nie ma w tym kokietowania.

          Pozdrawiam i dziękuję.

          Ola Radomska

    3. jestem socjologiem i chyba mądrą osobą ale nie ukrywam ,że bardzo lubie Pana Piotra Żyłę i nie dla tego ,ze on niby jest głupszy i mniej wykształcony ode mnie ale dla tego ze ten młody człowiek jest po prostu NORMALNY

  5. …jakby ktoś mnie zapytał się , w sondzie ulicznej, za co lubie Żyłe – odpowiedziałabym że za prostote i skoromność. Za to że nie zanudza nikogo ile wyrzeczeń i morderczych ćwiczeń włożył w swój sukces. To tak jakby beletnica powiedziła ze ot tak zrobila sobie szpagat hehehe – a spróbuj ty zrobić ot tak sobie szpagat.
    I jestem pewna że Piotrek. Ż. w swoim życiu prywatnym nie filozofuje podczas smarowania bułki masłem jak to masło powstało a jak bułka, i jakie są zależności między nimi bo szkoda na to czasu i nic to nie wnosi w dalsze jego sukcesy.Za to też go cenie choć zgaduje że tak jest .
    zaczne sie martwić jak P.Żyła zostanie prezydentem – teraz jak jest sportowcem trzymam za niego kciuki .
    Pozdrawiam 🙂

  6. Przypominam, że z Małyszem było tak samo. Najpierw prosty chłopak z Wisły, który nie rozumiał zamieszania wokół swojej osoby, bo przeciez on tylko skacze, a po roku okragłe, poprawne zdania, swoboda przed kamerą i całkiem do rzeczy komentarze. Spece się Piotrem zajmą i będzie… jak wszyscy – niestety. I jeszcze taka mała uwaga: to, że ktoś jest prosty nie oznacza, że głupi. Znam wielu prostych ludzi madrych życiowo.

  7. Bardzo niesprawiedliwe osądy! Piotr powiedział właśnie, że nie warto pić, że zrobił głupotę! Uroczy, normalny chłopak, a nie jakiś wydeklamowany, przesadnie elokwentny puder plastik!

  8. Uważam , że jeśli nasz rodak Piotr Żyła osiąga sukces i my Polacy powinniśmy się cieszyć z tego , to jest osoba , która krytykuje Piotra dlaczego ? Jeśli Piotr skakał by słabo to by było ok , natomiast sukces , który osiągnął bardzo ściska za serce . powiem krótko jest takie przysłowie ,,co to konia interesuje , że się fura przewróciła ?”
    Piotrek jestem z Tobą
    i nie przejmuj się durnymi opisami pozdrawiam Zdzisiek.

  9. Dziwie się,że Twój artykuł został wogóle wydrukowany.
    Najlepiej jak ty byś założyła narty i skoczyła……. nie koniecznie w Japonii. Ja uważam, że jest genialny w swojej prostocie.

  10. Trochę grochu z kapustą w tym co napisałaś ,każdemu się kończy natchnienie i formuła to nie takie proste ….oby tylko nie wjechać na tor ,który prowadzi do braku pokory czy szacunku do innych tak jak to robią autorytety wszelkich dziedzin i maści …..

  11. Jak Ciebie czytam, to tak se myślę: czemu jakiś tam Piecyk wydał już książkę, a Ty jeszcze nie? Tak czy siak, czytałabym. Masz świetne pióro, Pani Radomska!

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.