Ten temat nie daje mi spokoju od lat. Ilekroć słyszę, najczęściej męskie nazwisko, którego właściciel odbiera nagrody, laury i uznanie, zastanawiam się, kto ogarnął cały, niekoniecznie ładny backstage?

Kto dopilnował ten przyziemnej codzienności? Kiedy natomiast tłumy skandują nazwisko kobiety, rozkminiam jak udało jej się pogodzić to, czego się od niej wymaga i oczekuje z tym, czego pragnie… Zapraszam!

Z radością ogłaszam, że podcasty publikowane są już także na platofrmach tj.:

WSZĘDZIE ZNAJDZIESZ MNIE WPISUJĄC “RADOMSKA”. JEŚLI KORZYSTASZ Z PLATFORMY, KTÓREJ TU NIE MA – NAPISZ MI O TYM W KOMENTARZU – POSTARAM SIĘ TO UZUPEŁNIĆ.

Z pierwszeństwem dla bloga oczywiście :) Jeszcze dziś instaluję nowy sprzęt dlatego kolejne odcinki będą miały zdecydowanie lepszą jakość i będą przyjemniejsze w odbiorze.

Każdy komentarz na wagę złota!

Zdjęcie główne: niezastąpiona Iza Garbarz @bellove.pl

23 komentarze
  1. KORZYSTAJĄC z okazji że każdy komentarz na wagę zlota: Piszesz o skali makro, a ja powiem o skali mikro. Mam 7latkę w zerówce, która zaraz pójdzie do 1 klasy, a nie mogę patrzeć jak 90% matek w zerówce zmienia buty swoim dzieciom! Kobiety ogarnijcie się wreszcie i pomyślcie że towrzycie kaleki. A podcast -spoko.

  2. Uwielbiam Ola twoje podcasty ❤️ bardzo przyjemnie się Ciebie słucha a najważniejsze jest to, że poruszasz naprawdę istotne tematy ? proszę o więcej !

  3. Ola – masz racje, dobry tekst. Ja chcialam i bylam taka osoba, ktora zajmowala sie domem i wszsytkim, gdy maz byl ciagle w delegacjach. Taka mial prace. Natomiast najwazniejsze jest, zeby taki maz i takie dzieci docenialy wlasnie ogromny wklad matki zajmujacej sie wszystkim. Najlepsza zaplata sa slowa, ze doceniaja i wdza ten wysilek. bo to, co my potrafimy, to chyba tylko my wiemy.
    Pozdrawiam,
    Ania

  4. W punkt jak zawsze i bardzo blisko mojemu sercu. Jestem tajna agentką ale uczę się uczyć innych by żyli beze mnie. ❤️ Bardzo mi się podoba. Lubię ten ciepły ton nawet gdy mówisz „wypierdalać przed szereg”. ???

  5. Witam,

    Właśnie odsłuchałam podcastu o babci Marysi. Po raz pierwszy mam wrażenie, że ktoś mówi mi prosto z serca. Od dłuższego czasu obserwuje ten problem. Kobiety zapominają o sobie. W szkołach są prymuskami, super inteligentne, mają swoje zdanie i potrafią je obronić. Jednak im starsze tym jest z nimi gorzej.

    Ja mieszkam w Niemczech, nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie, jest to po prostu fakt.
    Kilka lat temu postanowiłyśmy z moja sześcioosobowa grupa przyjaciółek, że chcemy się wszystkie regularnie (2 razy w roku) spotykać. Spotkania są super. Są one dla mnie bardzo ważne, gdyż wzmacniają przyjaźń (która trwa już od 27 lat). Dzięki tym spotkaniom sporo się o moich przyjaciółkach dowiedziałam. Niestety nie wszystko było pozytywne. Dziewczyny już nie są takie wyemancypowane jak były kiedyś. Jak słyszę „nie wiem, czy maż mnie pości”, „maż nie da rady sobie z dziećmi”, „maż nie pozwala mi lecieć samolotem”, to ręce mi opadają.
    Ja nie pytam się swojego męża o pozwolenie, on się mnie tez nie pyta (porównujemy tylko swoje kalendarze, czy termin z czymś nie koliduje). Myślałam, że to standard w 21 wieku. Okazuje się, że nie. Ostatnie spotkanie było u mnie. Dziewczyny były zdziwione, że to mój maż robi zakupy. One twierdza, że jak ich mąż pójdzie na zakupy, to kupi nie to co trzeba. Same wiec chodzą z siatami tak ciężkimi, że im ręce odpadają. Tylko kto jest temu winien? U nas w domu, jeśli ja gotuje, on musi posprzątać (i na odwrót). Tu z kolei moja mama robiła oczy „to on sam przygotuje kolację?”. Tak! Ja nie muszę gotować obiadu „na dwa garnki”. Mój maż nie ma extra wymagań.

    Moja złość (nie na ich mężów, tylko na nie same) oraz to, że nie są one mi obojętne, zmotywowały mnie założenia grupy „Liczę na siebie”. Jest to grupa tylko dla kobiet. Skupiam się tam na niezależności finansowej. Motywuje kobiety do tego, by wzięły odpowiedzialność za swoje życie w swoje ręce. Moje wszystkie przyjaciółki należą do tej grupy. Ciesze się, że choć w tej dziedzinie odzyskują samodzielność. Liczę, szczerze mówiąc, że przełoży się to na inne dziedziny, że odzyskają dawna pewność siebie i niezależność.
    Pozdrawiam gorąco
    i czekam na dalsze impulsy,
    Paulina.

  6. Brawo Ty ??? płakać mi się chce bo to takie prawdziwe i wbrew pozorom, mimo upływu lat, wciąż bardzo aktualne. Uwielbiam Twoje podcasty i juz czekam na kolejny ?

  7. Bardzo dziękuję, że mogę posłuchać w tak fajnej formie o kwestiach, które kiedyś już przechodziły mi przez głowę a których nie dokończyłam albo nie umiałam dokończyć.
    Zdecydowanie Olinek masz ten głos że chce się go słuchać i usłyszeć.
    Czekamy na więcej.
    Pozdrówki :)

  8. Bardzo poruszył mnie ten podcast… masz całkowitą rację. Dlaczego tylko kobiety mają być tajnymi agentkami?

  9. Dobrze powiedziane. U mnie maz obvokrajowiec. Ja rowniez zyje poza granicami Polski.

    Ja mam siedziec w domu (czego mam.juz dość) łapie doła …
    A on realizuje sie w pracy.

  10. Wysłuchane podczas montowania karnisza po remoncie, który w większości także zrobiła sama tajna Agentka Anna. Teraz się zastanawiam czemu znowu zrobiłam to sama

    1. ktoś powie “bo chciałaś”, ktoś inny “bo do tego doprowadziłaś” jeszcze ktoś “a co w tym niewłaściwego” – tylko Ty znasz prawdę.

  11. Odsłuchałam i przepełniła mnie duma. Kilkanaście lat temu okazało się, że mój syn ma zaburzenie rozwojowe, które w konsekwencji okazało się być autyzmem i niepełnosprawnością intelektualną . Decyzja była jedna, rezygnuję z pracy by zająć się jak najlepiej rehabilitacją syna. Zostałam w domu. Dzień po dniu praca z synem, uczenie Go norm społecznych itp. Oczywiście w tak zwanym międzyczasie gotowanie, sprzątanie, odgarnianie życia a to wszystko trzeba połączyć jeszcze z wychowywaniem starszego syna żeby nie poczuł się zaniedbywany. Mijały lata, na temat autyzmu wiedziałam więcej niż lekarz rodzinny, Panie w poradni psychologiczno -pedagogicznej i przedszkolanka syna. Młody robił postępy bo codziennie przekopywałam internet w poszukiwaniu informacji mogących pomóc mojemu dziecku. Nie zapominałam przy tym o niczyich imieninach, urodzinach i rocznicach ślubu. Niby były sukcesy ale ja czułam się jakoś nieswojo. Chciałam robić wielkie rzeczy, zdobywać świat a ” siedziałam” w domu. Zewsząd zaczynały płynąć informacje jak to ja mam dobrze, nie muszę chodzić do pracy a dodaję pieniądze. Czułam się jak pasożyt co to żeruje na państwie i domaga się ciągle pomocy. Tyle miałam ambitnych planów a mój syn i Jego rozwój był najważniejszy. Kiedy popadłam w dołek mój syn pokazywał mi nową umiejętność więc znowu dostawałam skrzydeł. Za kilka dni mój syn kończy 18 lat i pewnie zawsze będzie potrzebował wsparcia ale w moim mieście prawie wszyscy i nas słyszeli, prawie wszyscy widzieli jak spacerujemy, jak robimy wspólnie zakupy i jak pokazujemy naszą” inność”, która wcale nie jest gorsza. Od pewnego czasu myślę o sobie dobrze, myślę, że zrobiłam kawał dobrej roboty, myślę, że nie tylko “siedzę” w domu i użalam się ale walczę o godność takich osób jak mój syn i pokazuję , że kiedy dorosły chłopak biegnie przede mną i macha rękami to znaczy że się cieszy i fajnie by było, gdyby inni mieli tyle radości co On. Długo, może trochę zawile ale tak, jestem tajną agentką. Jestem z siebie dumna. DZIĘKUJĘ ?

  12. Tak bardzo na czasie… wysłuchałam z ogromną uwaga…słuchałam,analizowalam,wracałam i słuchałam jeszcze raz… i wiesz co… właśnie do mnie dotarło…jestem agencją. Niby zdawałam sobie z tego sprawę że ogarniam wszystko ale nigdy nie miałam takiego wydźwięku tego. Każdy robi ochy,achy nad moim mężem co mi absolutnie nie przeszkadzalo że rozwija się gdy ja zajmuje się trójka dzieci,ale ostatnio gdzieś dobija mi się moj wewnętrzny głos,że pora na mnie. Że jeszcze moment i trzeci synio pójdzie do przedszkola i będę mieć swój czas. Na cokolwiek… nawet na spacer po lesie. Ostatnio tak jak Ci pisałam na ig zmobilizowalas mnie mimo chodem na wizytę u lekarza,zrobienie badań które niby wyszły ok,a jednak insulinoopornosci nie zauważył lekarz rodzinny,A jestem klasycznym przykładem z każdym objawem. Na senność po posiłku usłyszałam że każdy tak ma. Dziś czekają mnie kolejne badania i czekam na wizytę u Pani dietetyk bo poczułam że pora na zmiany bo też jestem ważna,nie tylko czysta podłoga,czy czyste skarpetki. Dziękuję. Ten podcast napewno zostanie w mej pamięci na długo.

  13. “Ilekroć słyszę, najczęściej męskie nazwisko, którego właściciel odbiera nagrody, laury i uznanie, zastanawiam się, kto ogarnął cały, niekoniecznie ładny backstage?”

    Aż mi przypomniałaś stary dowcip:
    Za każdym mężczyzną który odniósł sukces stoi kobieta.
    Cholernie zdziwiona.

    PS. Wybacz, mam duży problem z oglądaniem vlogow i słuchaniem podcastów. Wymagają ode mnie dużego skupienia, a wybitnie mam problem z ogarnianiem informacji płynących do mnie przez uszy, zwłaszcza jak chcę wyłapać smaczki, dwuznaczności, aluzje. No po prostu nie daję rady słuchać Ciebie przy okazji robienia czegoś a nie mam czasu na oglądanie/słuchanie po prostu. Tak więc vlogi i podcasty sobie odpuszczam, choć obiecuję, że kiedyś nadrobię:)

    Z czytaniem nie mam tego problemu. Choć to jest nielogiczne, bo praktycznie nie da się patrzeć na tekst i robić inne rzeczy;)

Napisz komentarz: Anuluj pisanie

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.