.
.. a przynajmniej mnie, Radomskiej. I nie dlatego, że jak każda kobieta, jestem wiecznie przed, po, albo w trakcie okresu. Po prostu – Drogi Mężczyzno – źle sformułowane ciepłe słowa są jak powiew delikatnego wiatru na plaży w Sopocie. tyle, że w listopadzie. Gdybyśmy miały siusiaki, w czasie odbierania komunikatu, czułybyśmy jak owe siusiaki wędrują schować się między nerkami lub w kącie jelita grubego.
1. „Masz w sobie 'to coś’ „
Czyli w sumie nie jesteś ani wyjątkowo ładna ani wybitnie atrakcyjna, ale coś ( auto? nazwisko? siusiak rozmówcy?) sprawia, że rozmowa z Tobą wykracza poza szablonową wymianę zdań pt. „hej, nie wiesz gdzie jest toaleta?”, „masz zapalniczkę?”, czy „Tusk to zakłamany pies i Sługus rosyjskich służb specjalnych„.
Postrzegając komunikat nieco bardziej optymistycznie- nie masz w sobie nic, co jest szablonowo atrakcyjnego, jak cycki, nogi, czy urok osobisty, albo nie daj Boże, uroda, ale jesteś unikalna. jak żubr. jak limitowana edycja chipsów. Jak jednorożec.
2. „Nie jesteś przecież taka brzydka”
Czyli jesteś, ale ktoś jest nieudolnym gentelmanem. Ewentualnie – jesteś, ale tym razem, wyjątkowo udało ci się podkreślić Twój urok osobisty. Grzywką do linii brody i burką.
3. „Wyglądasz zupełnie inaczej niż na zdjęciach, w życiu bym Cię nie poznał!!”
Przypomnimy sobie, kiedy to ostatni raz dodałaś na fejsbuka przypadkowe, niewyselekcjonowane, przedstawiające Cię w niekorzystnym (realnym…?) świetle zdjęcie. Na pocieszenie możesz zawsze przed wyjściem z domu przeglądać się nie w lustrze, a w zdjęciu profilowym. Może to jakoś poprawi Twoje samopoczucie…
4. „… ale Ty masz osobowość i poczucie humoru!”
wypalone na pytanie o to, czy jesteś ładna i jak wyglądasz.
Jesteś brzydka, ale fajna. Jesteś idealną kandydatką na kumpla bez siusiaka, skazanego na wieczny (nie)byt w mistycznej strefie friendzone… W tej chwili, w akcie największej desperacji marzysz o tym, by być tak ładną jak błyskotliwą, inteligentną i zabawną. Przykro mi. Nie będziesz. Nie jesteś też Natalią Siwiec – nie stać Cię na operacje. Pogódź się z tym i zachowaj godność – czytaj mądre książki, bądź podła, nienawidź mężczyzn, powtarzaj, że wygląd jest bez znaczenia.
5. „Rób to,co kochasz, a nigdy nie będziesz musiała pracować.”
Chyba raczej- rób, to co kochasz, a nigdy Cię nie zatrudnią. Albo, jak tylko zatrudnią, przestaniesz to kochać. Albo coś w tym stylu.
Chyba, że zaczną płacić za robienie sobie jaj, jedzenie i spanie. Bo fajnych pracowników nie szukają, sprawdzam na bieżąco. Reasumując: złudzenia to Ty zostaw dziecku, opowiadając mu w sierpniu, że w szkole będzie bardzo fajnie.
I 6. ,ostatnio zdecydowanie moje ulubione:
6. „Wow, to takie niespotykane i dziwne, że jesteś kobietą, a robisz/mówisz/piszesz takie rzeczy!”
Wow, wiem! Pomyśl, jak ciężko byłoby mi to robić, gdybym była nosorożcem, żyrafą, albo hipopotamem!
____________________________________
I wsiądzie zaraz na mnie pewnie grupa mężczyzn (niestety tylko w komentarzach) i zacznie klnąć, że jestem podła, że nie doceniam, że wyłazi ze mnie frustracja i niska samoocena. Ale niestety ja nie z tych, co biegną do toalety ukoić strapione myśli szumem muszli klozetowej, na wieść o tym, że nie spełniam czyichś oczekiwań. A przynajmniej się uczę, bo przez lata od tej muszli nabawiłam się tylko choroby morskiej.
Po prostu, Drogi Mężczyzno, szablonowy komplement jest jak kartka z wdrukowanymi życzeniami, jak pisanie najlepszemu przyjacielowi „najlepszego” sms-em w dniu urodzin. Fajnie, że jest, ale niewiele znaczy.
A przecież adresujemy je zwykle do osób, dla których chcemy dobrze i które dobrze znamy. I wiemy, czym zrobiły na nas wrażenie. ot zamiast wyświechtanego „masz w sobie to coś„, które każda kobieta słyszała już miliard razy i naprawdę nawet oglądając dokument o głodnych psach, nie jest się w stanie wzruszyć, spróbuj wyłapać jej błysk w oku, kiedy słyszy „będę szczery, normalnie, gdybyśmy nie mieli okazję porozmawiać, pewnie nigdy nie zwróciłbym na Ciebie uwagi. Ale teraz, nie mogę oderwać od Ciebie oczu. mam wrażenie, że piękniejesz z każdym zdaniem i nie mogę przestać ani na Ciebie patrzeć ani przestać rozmawiać.”
Wazelinka, rzyg, ale kobiety raczej to lubią, przynajmniej te normalne, bo ja mam swoje prywatne typy Radomskie 😉
Lista komplementów, jak widać szablonowa, ale czasem działają teksty niekonwencjonalne.
Razu pewnego, w scenerii romantycznej na plaży samiuśkiej, w wielkim foliowym namiocie, stała sobie sierotka Radomska i nalewała spoconym urlopowiczom piwo przez 16 godzin na dobę. Między myciem kibla, a zmienianiem kegów zdarzyło się jej jednak coś szalenie romantycznego. Pewien Pan. postanowił z samiuśkiej Łodzi za Radomską pognać na tą plażę, żeby tą Radomską osobiście móc poznać.
I Radomska czekała za ladą na pierwszą konfrontacje, nalewa tego bera entego w sekwencji ujęć typowych dla slow motion, zawadiacko odklejawszy pukiel włosów przyklejony do upoconego czoła i kokieteryjnie zaciskając spocone pachy, z uśmiechem kokieteryjnym i uroczym jak ten Mona Lisy i Matki Boskiej z obrazów.
Pan X wszedł pewnym krokiem do foliowego lokalu, podbił dziarsko do lady, rzucił spojrzenie Ibisza i Bonda z Casino Royal i zasadził tekstem:
„Ej, co masz taką głupią minę, jakby Ci ktoś brudnego siusiaka w japę wsadził?”
Złożyłam się ze śmiechu jak scyzoryk. O dziwo Pan nie został kandydatem na mężczyznę mojego życia, ale z innych, niż owy tekst powodów. Wychodzi na to, że chyba naprawdę jestem wulgarna. Na swoją obronę mam tylko tyle, że romantycznie żeśmy wówczas także wódkę miętową ze Spritem pili. Jednak tekst jak dla mnie wygrał wszystko, choć trzeba mieć mocno niekonwencjonalne poczucie humoru i domyślam się, że nie spotka się z uznaniem (nie martw się Igor! ja tam do dziś uważam, że był przedni!)
Czyli że co? Czyli, że wszystkie listy najlepszych, najgorszych tekstów, aut, kobiet, kolorów tęczy można o kant dupy rozbić, a ja ot tak się tylko niewinnie z Wami droczę. Bo wszelakie top ten najładniejszych, najgłupszych, najsławniejszych układają sobie w zaciszu swoich pokoików z laptopkami o takie właśnie niekompetentne Radomskie. I pół biedy jeśli dotyczą bzdur, gorzej, jeśli twierdzą takie Radomskie, że wiedzą, jak żyć. Zgroza.
***
Wpis jak widać zupełnie krótszy i znów 'inny’, ale muszę dać Wam jakoś odetchnąć przed kolejnym cięższym towarem, nad którym pracuję, bo mi się zmęczycie, spocicie, podziębicie i zmusicie do wypłacania odszkodowań.
Przyznam szczerze, że lista powstała spontanicznie i „na szybko” i że jestem ciekawa, Drogie Panie, jak brzmią znienawidzone przez Was „ciepłe słowa, które nie grzeją..”
A Wy, Drodzy Panowie, zdradźcie łaskawie, na jakie teksty udało się Wam wyrwać Wasze kobiety, albo przynajmniej skłonić do dalszej rozmowy i wywołać życzliwy uśmiech.
________________________________
Gil po BFG już nie do pasa, a do kolan, porządkuję wspomnienia i zapraszam na: Mam Wątpliwość na FB.
ja od dzisiaj w takim razie przestaje komplementować płeć piękną. W sumie i tak Wam drogie Panie rzadko się to należy ;). Fajny tekścik, pozdrawiam.
po dłuższym poście zaczniemy żebrać jak żule pod Spoołem !
Ja uważam, że czasami jednak warto się wysilić i powiedzieć coś więcej, niż tylko takie właśnie wytarte slogany. Szkoda tylko, że nie mam komu tego mówić.
Nie jestem zaskoczony, bynajmniej, udało mi się spotkać kilka tak ciekawych i interesujących kobiet. Właśnie takiego Radomskiego typu 🙂 Pierwszy raz się odzywam. Czytam od kilku tygodni. Zostaję na zdecydowanie dłużej 😉
Nie pochwalę się żadnym zacnym tekstem ja po prostu zapytałem jaki zapach ma świeczka którą zapalała w kominku pod olejkiem zapachowym.
A tak ogólnie warto pośmiać się z dziur w swoim lub jej ubraniu – jeśli ma dobre poczucie humoru, to na następne spotkanie pokarze nas kobieta nadobna oczojebnym różowym sweterkiem – co by się nie narzekało więcej na dziury a i obraz jej pozostał wypalony na dłużej 😉
Zgadzam się z tą listą i uważam za trafną za wyjątkiem punktu pierwszego, bo mi jest miło, gdy ktoś mi mówi, że mam to „coś”, bo ja sama sobie to definiuje (może naiwnie), jako urok osobisty i pewną pozytywną odmienność od masy, ale to moje skromne zdanie 🙂
Dodam jedno ciepłe, ale niestety niegrzejące zdanie od siebie- „będzie dobrze”, czyli jest do dupy, ale stabilnie 😉 Zdecydowanie bardziej wolę dobrą książkę lub ciepłe ramię i kubek grzańca na pocieszenie.
Pozdrawiam 🙂
Ja z kolei nie lubię podrywu kolonijnego, wbrew pozorom zdarza się nader często wśród dojrzałych mężczyzn. Przykładowe pytania (zadawane zazwyczaj jedno po drugim):
Gdzie byłaś na wakacjach?
Jakiej muzyki słuchasz?
Gdzie mieszkasz?
Ile masz lat?
Lubisz tu przychodzić?
Więcej nie znam. Myślę sobie wtedy „ja pierdolę”, po czym zaczynam być niemiła i romans się kończy zanim poznam resztę możliwości.
Bezwzględnie uciekam (bo się obawiam o swoje zdrowie i życie) po usłyszeniu, wypowiadanego z żalem w głosie – Ty to chyba jesteś inteligentna, nie?
Możliwe, że wsiądzie na Radomską grupa mężczyzn (i nie tylko w komentarzach), ja jednak od tej grupy – zdecydowanie się zdystansuję…
Przede wszystkim dlatego, że Radomska MA RACJĘ…ma poczucie krzywdy i niedopieszczenia (większość kobiet pewnie też) więc: nie dziwi nic.
Z kolei na obronę facetów można dodać, że nie uczą ich już (lub za mało), przede wszystkim w domach i szkole: galanterii, bycia miłym (także: odpowiedzialnym, uczynnym czy prawdomównym) – więc: SKĄD wziąć tych umiejętnych/autentycznych komplemenciarzy?
Czasy mamy także coraz mniej romantyczne… a i kobiety są w dużej mierze winne, że od swoich facetów: NIE WYMAGAJĄ!…
Panuje wszechobecny luz, moda na róbta, co chceta i bądźta, jacy chceta… co niekoniecznie wszystkim to odpowiada a na pewno ma ZAWSZE: jakieś konsekwencje.
Jeśli dziewczyna uważa, że ma luzaka i jeśli jej to pasuje, to OK…ale na około 90% się myli: ma po prostu rozpieszczonego smarkacza, który sam jest łasy na głaski i pochwały, nieświadomego oczekiwań innych młokosa (kobiety w szczególności)… kogoś, kto wielu umiejętności społecznych – nie posiadł (no bo i SKĄD!)…
Jeszcze o braku wymagań (to działa w obie strony!): na jakimś internetowym forum znalazłem kiedyś stronę-litanię na temat: jak twój mężczyzna zmienił się po ślubie? Kobiety wyżalały się, jakich to miały kiedyś Romeów a z jakimi beznadziejami: muszą żyć teraz. Że taki to kiedyś był kochający mężczyzna, a obecnie: łażący po domu lump, zero dbałości o higienę (o kulturze: zapomnij!), w gaciach, beka, pierdzi, tylko z pilotem i piwem w ręku przed telewizorem, nie zainteresowany swoją Panią…taki wypisz wymaluj: Ferdek Kiepski. Faceci oczywiście nie pozostali dłużni: że mają kocmołucha, niezdarę, niesympatyczną, niegospodarną czy niehigieniczną żonę… to już nie były te Julie, co kiedyś.
Która ze stron miała rację? Żadna…a raczej obie: zarzuty były jak najbardziej prawdziwe i SŁUSZNE…
Jak się ustrzec przed zamianą księcia czy księżniczki w żabę/ropucha?… jak, w pełni słusznie, oczekiwać na słowa miłości, przywiązania czy komplement?
Chyba trzeba postawić na dużą naturalność zachowań: czekać spokojnie, bez wielkich oczekiwań…bo te z kolei są wyrazem NASZEJ pychy, manii wielkości. Trzeba być też bystrym obserwatorem (a to nigdy nie jest łatwe) : dukane pochlebstwo, z rumieńcem na twarzy – może być o wiele więcej warte, niż bukiet kwiecia płynący z ust od kogoś Złotoustego. Dobrze też jest wiedzieć, jakie są możliwości kogoś, od kogo oczekujemy miłych słów: są tacy, co po prostu NIE UMIEJĄ tego wysłowić bądź uznają słowa pochwały lub miłości za nie licujące z ich płcią, charakterem… czasem uważane są wręcz za objaw własnej słabości bądź czyjegoś nacisku…
Ważne jest też nie pozwalać sobie na przesadne złośliwości, na próby niszczenia naszego ego, poczucia wartości czy piękna – i trzeba natychmiast reagować na takie zachowania, bo w dużej mierze jesteśmy tacy, jakimi sobie pozwolimy być: innym.
No i wymagać od osób, z którymi jesteśmy w dużej zażyłości czy bliskości (powtarzam cały czas: WYMAGAĆ!)… pamiętając jednak, że choć ludzie są z tej samej gliny, to domieszki mają różne – i różna jest ich kruchość, odporność na ściskanie… inaczej reagują na ciepło i różną mają: temperaturę *zapłonu*… 🙂
Na szczęście mam przy sobie mężczyznę, który codziennie mówi „mam wrażenie, że piękniejesz z każdym zdaniem i nie mogę przestać ani na Ciebie patrzeć ani przestać rozmawiać.”To ogromna wartość i najpiękniejszy prezent od mężczyzny, a i nie zgodzę się z tym, że tekst ” masz w sobie to coś” jest niewygodny..dla mnie zawsze był bardziej wartościowy niż np „fajna z Ciebie dupa”, czy „ładna jesteś, wiesz?”… ale to moje zdanie i domyślam się, ze i Radomska tak myśli. Pozorna pochwała pochwały urody ma za zadanie tylko i wyłącznie bycie tłem do tej fantastycznie i lekko opisanej gradacji oraz sprowokowanie do dyskusji z Radomską, co też z przyjemnością czynię :))) Pzdr
Tzw obóz integracyjny, przed 1-wszym rokiem studiów. Łazi za mną taki i się łasi. Chcę być grzeczna, bo koleś nie ma pryszczy, nie klnie jak szewc więc istnieje niebezpieczeństwo, że to wcale nie świeżo upieczony student, ale jakiś asystent na ten przykład. Uśmiecham się łagodnie, nawet wówczas gdy nocną porą siada obok mnie na pomoście, nad spokojnym jeziorem. Wali androny o pięknym księżycu, zjawiskowej urodzie bluzy dresowej, jaką mam na sobie, a następnie przystępuje do ataku tymi słowy: „czy mogę prosić o twoje usta?” Boszszsz…. dobrze, że powstrzymałam mdłości. I to było jedyny raz w życiu, gdy o mało się nie porzygałam w reakcji na podryw
O Cie jama zawalila 😀 Masakra :D:D:D
Dobre 🙂
Mnie już większość tych tekstów nie dotyczy, ale moja przyjaciółka jeszcze lubi: „chyba się zakochałem” z maślanymi oczami. Tak, po 5 minutach rozmowy.
kajapisze.pl
Ja się o nic nie martwię moja droga, gdybym nie sprzedawał siebie w wersji prawdziwej, którą znasz, to dla kandydatki przyszłej mogłoby być szokiem odkrycie PRAWDY po czasie ! Poza tym żeby wywalić z takim tekstem trzeba chociaz trochę znać grunt a Twój ekstrawertyzm pozwolił na jego niezłe poznanie w 3h :]
Nie wierzę w komplementy. Już o tym gdzieś pisałam. A najgorsze jest to, że ustają po śniadaniu następnego dnia. Na skróty najłatwiej.
„To coś” jest wkurwiające i kwalifikuje się do liścia. Tak jak szczypanie czy klepanie po dupie. W pysk można dostać.
Że mam w sobie to „coś” sama wiem najlepiej (jak większość kobiet zapewne). Ładna jestem w zależności od okoliczności, oświetlenia i aktualnego kursu EURO. Nie muszę być o tym uświadamiana werbalnie. Namiot na mój widok mówi wiele więcej niż pieprzenie frazesów.
Dobry temat Radomska i jeszcze lepsze podejście.
Jedyny prawdziwy komplement to ten, w który wierzę. Ale takiego jeszcze nie usłyszałam.
„Jedyny prawdziwy komplement to ten, w który wierzę” oraz wcześniejsze: „nie wierzę w komplementy” nie rokuje Ci, Mamo – zbyt dobrze. To mniej więcej tak, jakby stwierdzić: Mocno wierzę w Boga… pod warunkiem, że On istnieje…;-).
Ale generalnie zgadzam się z pierwszym zdaniem Twojego postu – i tę myśl przyjmuję jako przewodnią. W sumie odbieram to jako: wierzę w to, co jest prawdziwe, autentyczne… a czy to jest komplement, czy coś innego – to ja sama to ocenię. O kłamstwach, choćby i najsłodszych – nie ma sensu pisać… chyba, że ktoś (kobieta w szczególności) jest tak zwaną blondynką lub lubi palić głupa, ale to też często jest: strategia na krótką metę…
„To coś” NAPRAWDĘ nie brzmi źle… i raczej nie polecam od razu prania po mordzie.
Z pozycji faceta stwierdzam, że nieraz baaardzo trudno wyrazić, co się czuje do drugiej osoby (w grę może wchodzić ambiwalencja uczuć, zbyt mała znajomość drugiej osoby, pewna powściągliwość w wyrażaniu uczuć z powodów czy obaw leżących zarówno po stronie nadawcy komunikatu, jak i odbiorcy)… naprawdę multum rzeczy może powodować, że enigmatyczne *masz w sobie to coś* – jest nieraz jedynym możliwym opisem uczuć. Oczywiście musi to być szczere, bo jak pachnie manipulacją na kilometr, to nie oglądamy się na nic: walimy po ryju :-)… ale pewność co do łgarstwa i nieszczerych intencji: musi być stuprocentowa.
*Nie wierzę w komplementy* zamieniłbym raczej na: nie oczekuję ich… nie mam postawy roszczeniowej co do wyrażania zachwytów nade mną, jaka to fantastyczna ja nie jestem. Trudno chyba sobie wyobrazić jakąkolwiek kobietę, aby tego nie oczekiwała lub miała z tego rezygnować… a jednak proponowałbym w tym wypadku: wziąć coś paniom – na wstrzymanie (może być węgiel 🙂 ). Jeśli komplementy nie są szczerze, to znaczy że jest jakaś gra… a jak jest gra, to jest stawka, jest oszustwo i blefy, wygrana… i ktoś przegrany. Często też obie strony – mają poczucie porażki…
I jest jeszcze coś, droga MS, co już w sumie poruszałem: nie każdy facet ma taką wprawę w wyrażaniu swoich uczuć, jak Ty z pisaniem (czytałem: podobało mi się :-))… zyskałaś nowego czytelnika swojego bloga).
Młody mężczyzna lub osoba niedojrzała emocjonalnie (a bardzo często to jedna i ta sama osoba – gdzieś tak do 40-tki) nie wyraża swoich uczuć tak, jak by chciał czy umiał…a właściwie: jak się od niego OCZEKUJE.
I żeby nie było oskarżeń, że chłopy to drewniaki, mruki i emocjonalni analfabeci, to widzę dla pań w zasadzie dwa rozwiązania: albo zdecydowanie powinne obniżyć swoje oczekiwania co do ilości i jakości wysłuchiwanych komplementów i słów czułości, albo… szukać dalej tego JEDYNEGO…
PS. Byłem niezłym szaradzistą, ale za Chiny Ludowe nie zgaduję, co ma kurs euro do Twojej urody (czy kogokolwiek)… odpowiedź może być niezwykle ciekawa.
Pozdrawiam :-))
Po pierwsze: lubię jak ktoś za mnie wie więcej.
A do rzeczy, Nie wierzę w komplementy, ale może nadejdzie ten dzień, że uwierzę, kiedy usłyszę taki, w który uwierzę. Przeca to logiczne jak PMS przez 24h/30 dni w miesiącu włącznie z rokiem przestępnym.
Kurs EURO ma niebagatelne znaczenie dla mojej urody. Kiedy jest niski, wszyscy zadłużeni we franku mają na nosach różowe okulary. Kiedy jest wysoki, zarabiający na obczyźnie w ojro mają łagodniejszy stosunek do otoczenia. Tym samym pobłażliwiej traktują pewne mankamenty mojej fizjonomii.
Szczerze mówiąc Twój komentarz przeczytałam pobieżnie, więc jeśli nie odniosłam się do jakiejś konkretnej kwestii, którą życzyłbyś sobie bym Ci wyjaśniła – pisz śmiało.
Odpisałem…wcięło (pewnie nie przeszedłem ochrony antyspamowej)…
No więc jeszcze raz: nie wiem za nikogo więcej… mam wystarczające problemy z wiedzą o samym sobie 🙂
Co ma kurs euro do Twojej urody wyjaśnił mi post o smażeniu naleśników i posta (doczytałem go jednak z opóźnieniem).
Niemniej odpowiem Ci to, co miałem wcześniej zacytować: ZAWSZE się znajdzie grupa facetów w której oczach będziesz piękna: albo ci z zagranicy będą Cię wychwalali, albo ci z kraju – to zależeć będzie od notowań euro.
Tyle, że 2 rzeczy: 1. najgorszy jest kurs € taki nijaki, średni ;-)… 2. ważne znaleźć faceta patrzącego na Ciebie z ciągle rosnącym zachwytem – BEZ WZGLĘDU na kurs euro, biorytm stacji meteo, sytuację na Bliskim Wschodzie itd.
A do pisania zachęcać mnie nie musisz: i tak to będę robił… nawet nie zachęcany.
Do zo… 🙂
Mi komplement z „tym czymś” się podoba i jest miły. Na szczęście moj facet ma szeroką gamę miłych słów od takich standardowych po bardziej wyszukane a nawet takie „fajna dupa z ciebie” – w zależności od humoru 😉
Ja dla odmiany zacytuję tekst, który kiedyś usłyszałam i grzeje mnie do tej pory: „Kocham Cie jak Frodo swój pierścień” 😀 może dlatego, że lubię Władcę Pierścieni;p
Frodo kochał pierścień ??? 🙂 ale grunt że facet kocha …
A Ja zachowam się jak przystało na starego zgreda. Skoro żyjemy w dobie jednorazowych kubków, butów i często związków, to czemu oczekiwać jakiejś odrobiny szacunku wobec pci przeciwnej, niezależnie od ukierunkowania wektora siły i kierunku ataku.
Owszem są patafiany biegające po mieście z wiecznie twardym , będę się posiłkował od właścicielki, siusiakiem, ale to ułamek promila męskiej populacji wydający negatywną opinię facetom w szczególności.
A jak powiedzieć kobiecie że jest ładna i jedyna w swoim rodzaju? Jak sprawić by uśmiech nie schodził z Jej ust, nawet gdy ciotka z ameryki Ją tak męczy że żyć się nie da.
Ha, Ja wiem, wprawdzie jeszcze nie wszystko, a wy młodzi kombinujcie.
Prawda o świecie nie jest łatwa do przyjęcia, bo nasza duma ludzka nie pozwala nam przyznać się nawet przed samym sobą do tego, że być może całe życie żyliśmy w błędzie.
Mnie się udało wyjść z błędu, dlatego polecam prawdę objawiona przez Boga i ostrzegam przed piekłem.
http://tradycja-2007.blog.onet.pl/
Dałaś czadu Radomska 🙂 Mnie wybitnie wkurzają wszelkie teksty ze słowem „sympatyczna” w różnych odmianach. Sympatyczny to może byc atrament – jest a jakby go nie było. Sympatyczna znaczy nijaka. Nienawidzę tego. Facet ze słowem „sympatyczne” w ustach zasługuje tylko na kopa w dupę. A najbardziej w życiu moim rozbawił mnie „komplement” od kolegi, który troche po złości wypalił: „z żoną się rozwiodłem, ale z tobą to bym się nawet ożenić nie chciał” 🙂
Cytat Andrusowi podeślij.Będzie konkurował z komplementem,który kiedyś cytował ” Uważaj,bo złość urodzie szkodzi,a ty nie masz czym szarżować”.
Zaprawdę,nie wiem,który lepszy 🙂
„Nieźle wyglądasz,jak na swoje lata / swój wiek”
Chyba Ci się, Radomsko, przeoczyło ten drobiazg..
Ja tu pierwszy raz,ale zaraz nadrobię.Pozdrowienia
Podoba mi sie ten tekst i inteligentne,dowcipne komentarze,Żałuje ,że sam nie zawsze tak potrafie.A co do komplementów,po prostu mówie prawdę lub nic.
Nie wiem czy to ma sens.Gdy kiedyś szczerze powiedziałem:”Wiesz wolałbym zebyś zbrzydła i gorzej sie ubierała i mówiła glupiej bo działasz na mnie magnetycznie i chyba sie w Tobie zakocham” spojrzenie rozmówczyni mówiło tak:Debil,kretyn,ale pieprzy.A ja tak naprawdę myslałem,bo chcialem być wierny,ale serce mi „pikało”.No i co tu robic?
OOOOh, zmiazdzyles mnie – ja bym na taki tekst poleciala. Swoja droga to moze ona nie zrozumiala … od razu ;-)))
Dalej wpadlem jeszcze gorzej.”Słyszysz to po raz pierwszy,ale mówiłem Ci to wiele razy.Przed snem,jak sie obudzilem w nocy,gdy sniłem o Tobie,i jak wstalem,i gdy mnie obrąbili,że stoję jak wół na zielonym”
Dziekuje,że choć Tobie się podobało.
Pozdrowienia.
o żesz w mordę, po jaka cholerę autorka wypisuje tu takie pierdoły? głupawa gimnazjalistka, tak to oceniam; widzę, że nie jest to pierwszy wpis na tym blogu, bez krzty złośliwości napiszę, że bardzo się cieszę, że nie czytałem poprzednich; nie krytykuję detali wpisu bo uważam, że to bez sensu, nie lubię słowa: pierdy ale tutaj pasuje akurat jak ulał…
Ja nie powiedziałem do swojej Pani ani słowa. Popatrzyłem na nią i jak twierdzi poczuła w sobie ogień 🙂 a ja nie mogłem znaleźć sobie miejsca… Ja mam 48 lat, a ona 34 , moja baba jAGA :)))
Najgorszy tekst:
– oooo jakie ty masz oczy , mozna sie w nich utopic
Jakos tak mam pecha cholernego, bo niemal kazdy mezczyzna tak zaczyna ze mna rozmowe… Jeszcze nikomu sie w nich utpoic nie udalo ( a przynajmniej mi o tym nic nie wiadomo, moze oni sie topia jak ja spie? Chociaz to bardziej w ustach, bo spie z rozwarta paszcza…)
Musze sie przyznac, ze scenariusz jest zawsze ten sam :
najpierw moje oczy sa cudowne ( to jak ktos sobie mnie upatrzy)
a potem sa zabie ( to juz w trakcie awantury)
Kij wie czego mam w takim razie sluchac i czy sa piekne czy ropusze??????
A ja uważam, że komplementy są istotne i bardzo potrzebne nam kobietom, choć przecież faceci tez je lubią mimo iż rzadko się do tego przyznają. Oczywiście wybrałaś bardzo skrajne przykłady ja w swoim życiu nie miałam tego „szczęścia” ich usłyszeć co nie zmienia faktu, że no nie są pożądane..osobiście uważam, że faceci jeśli im zależy na zyskaniu kobiety i faktycznie dana im w oko wpadła to wtedy wiedzą co mówić i jak sprawić by poczuła się wyjątkowa…. przytoczone przez Ciebie teksty należą do tej części facetów, która albo szuka kogos na jedna noc, albo nie potrafi, bądx boi się powiedzieć tego co tak naprawdę myśli z obawy przed zbyt dosłownym odebraniem tego przez dziewczynę, no bo jak jest…są dziewczyny którę polęca na każda słodka gadke z desperacji zwyczajnej, byle by ktos był, a wkońcu każdy z nas szuka tej wyjątkowej i „w miarę” inteligentnej osoby z która może spędzic reszte życia…… pozdrooo
przesadzasz. i tak wszystkie komplementy to tekściki pozbawione wartości merytorycznej. to raczej „token” sympatii. jak dawanie kwiatka, który i tak jest bezużyteczny z założenia. jeżeli ktoś mi powie że jestem wyjątkowa, to znaczy że już mam wpadać w samozachwyt? bzdura. nie jestem wyjątkowa bardziej niż jakikolwiek inny człowiek na tym globie. ale usłyszeć coś takiego, oznacza że ktoś mnie lubi, że chciał mi sprawić przyjemność. i to mnie grzeje. a nie ten czy inny tekścik.
Przeczytałam ten tekst i wiecie co? Mimo, że jestem kobietą ( która nigdy nie lubiła komplementów, bo nie specjalnie w nie wierzyła- zwłaszcza od nieznanych męskich osobistości) to teraz można powiedzieć, że zmieniłam zdanie. Powiem tak ZALEŻY KTO MÓWI. Ponieważ jak facet jest ździebko nieśmiały -to zwykły „tani komplement” jest uroczy a jak facet jest kobieciarzem, to choćby posługiwał się wyszukanym, kwiecistym słownictwem – to i tak sprawia wrażenie jakby korzystał z przeglądarki google poszukując tematu „jak w prosty sposób uwieźć kobietę”…. Choć podobno „nie słowa lecz gesty świadczą o człowieku”, więc drogie Panie jak mężczyzna umyje Wam samochód/pozmywa naczynia/ zrobi kolacje/masażyk;) to również znaczy „Kocham Cię itp…” czytajcie między wierszami. Jest milczkiem? Zachęćcie go same pokazując co i jak można. Szczera komunikacja przede wszystkim! Pozdrawiam:)
Prawdziwi mężczyźni nie wychodzą z więzienia więc i tak ich nie poznasz mała 😛
Mój mężczyzna patrzy na mnie tymi swoimi maślanymi oczami i mówi „Boże! Jak ty pięknie wyglądasz tak ubrana. To w Tobie kocham najbardziej, że się tak nie wyróżniasz, że masz takie normalne te ubrania…” Sam tekst powala, a jak dodam ze miałam na sobie T-schirt w kolorze kupy i stare czarne jeansy, to sama zastanawiam się, czy aby przypadkiem z nim wszystko ok i może przydałaby sie wizyta u okulisty 😉
Przy okazji: jak się „odstawiłam” do filcharmonii, to usłyszałam:
On: „Jakoś tak dziwnie wyglądasz”
Ja: „Jak dziwnie – źle???”
On: „Nie no, inaczej. Ja Cię lubię NORMALNIE”
Ja: „…?”
…i tyle było ze strojenia, malowania i 12cm szpilek! 🙂