Żyjemy w czasach,które podszyte są brakiem szczerości i zawiścią – pewnie nie różnią się w żaden sposób od innych, ale skąd mogę to wiedzieć, mam dopiero 24 lata (wiem, wyglądam na 35, walcie się.) i żadnego porównania, a podkreślanie trudów i złożoności swojej sytuacji jest polskie, więc narzekanie niech będzie moją formą upośledzonego patriotyzmu.  Wracając do mało odkrywczej tezy – troszkę rzygam fałszem.

Ci odważni i pyskaci, schowani są za monitorami komputerów, albo ciamią dziobem szeptem, tak żeby nie dało się rozpoznać ich głosu. Twierdzą, że są przebojowi, niezależni, a szczerość nie jest chamstwem. Jakby im tu wyjaśnić, że szczerość jest wtedy, kiedy ma się odwagę stanąć z kimś oko w oko i przekonać się ile tak naprawdę ważą najcięższe słowa?To nie narzekanie na internetowych hejterów, o nich powstały już tomy i to oczywiste, że ostatnie, co warto robić, to karmić ich swoją uwagą. Mam na myśli wszystkich życzliwych, którzy nigdy nie zdobędą się na rozmowę wprost, ale powinni zostać natychmiast zatrudnieni przez Play,bo w przeciwieństwie do sieci, mają zajebisty zasięg.

Na śluby znajomych chodzi się po to, żeby wziąć udział w ważnym dla nich dniu, a nie po to, żeby ocenić, czy panna młoda nadal jest tłusta, a jej wybranek wygląda jak pajac i pod nosem obstawiać za ile się rozwiodą i czy powodem składania wzruszającej miłosnej przysięgi był seks bez zabezpieczenia. Na pogrzeby nie po to, żeby skomentować jakim kutasem był zmarły, a żeby wyrazić szacunek (archaizm) wobec niego i bliskich.

Aż wreszcie, jeżeli ktoś zachodzi w ciążę, a Ty się nie cieszysz, nie gratulujesz, to daruj sobie telefony, komentarze, oznaki nieszczerego zainteresowania.

Do sedna

Daruj sobie strzelanie min, kiedy sądzisz, że nie widzę, daruj telefony pt. “jak sobie radzisz?”, które mają wyposażyć cię w pikantne historie sprzedawane dalej na papierosie i utwierdzić w przekonaniu, że dzieci to zło, a ja zmarnowałam sobie życie.

Jest pewien drobny dysonans pomiędzy ‘na pewno będziesz świetną mamą’ piane słodkim głosem do słuchawki, a ‘ruchała się bez zabezpieczenia’ i ‘ja bym usunęła’ do wspólnych znajomych.

Bo  prawda jest taka, że nie musisz się ze mną cieszyć, nie musisz we mnie wierzyć, ba, nie musisz nawet życzyć mi dobrze. Jeżeli jednak potknę się, to uwierz mi, drogi gapiu spragniony mięsa, zdążę cię złapać za pysk tak żebym upadając mogła huknąć twoim fałszywym  pyskiem o chodnik. Nie za brak sympatii. Za brak przyzwoitości.

Czy to nie oczywiste, że medal ma zawsze dwie strony, kij końce, większość ludzi dwie ręce którymi mogą okładać innych po pyskach? Gdyby wszystkie komentarze dotarły bezpośrednio do adresata, już dawno byśmy się pozabijali. A tak, o ile prościej obdzielić swoimi spostrzeżeniami innych, darować sobie bezpośrednią konfrontację, a w cztery oczy udawać dalej, że się lubimy.

Z całego serca życzę Ci, aby Twoje życie stało się w końcu wystarczająco ciekawe i absorbujące, bo ja nie mam czasu. Jest wystarczająco ciężko, po co utrudniać sobie życie pozwalając, żeby ktoś, kto zamiast rzucić nam ostatnią deskę ratunku rzuci ją nam pod nogi zamiast kłody?

 

Wieńcząc ten dający upust negatywnej energii post życzę sobie i Wam samych ludzi, którzy wyposażają Was w dobrą energię i wsparcie. 

40 komentarzy
  1. Znam z autopsji, wkurwiam się tak samo a nawet jeszcze bardziej. Nie ma nic gorszego w człowieku niż dwulicowość i brak cywilnej odwagi do przyznania się do własnych błędów.

    1. Ja to się akurat zastanawiam dlaczego znajomi takiej fałszywej osoby wiedząc o niej, że tak się zachowuje, dalej chcą być jej znajomymi. Jeśli dowiedziałabym się, że ktoś komuś zrobił świństwo, nie chciałabym się kumplować z kimś takim. Tego nie mogę pojąć.

  2. Radomska, Twoje wpisy są jedną z niewielu rzeczy (zaraz obok jedzenia), które tak bardzo poprawiają mi humor! Nawet nauka do sesji staje się przyjemniejsza! :)

  3. Trudno się nie zgodzić i w jakikolwiek sposób polemizować. Jedno, co mogę powiedzieć, to to, że złość piękności szkodzi i nie ma co się dwulicowymi frajerami przejmować. Zamiast tego skreślać ich po kolei z listy kontaktów. Wszystkiego dobrego.

  4. Widzę, ze powietrze wokół Ciebie zrobiło się gęste. Ktoś je zasmrodził swoim własnym sosem plotkarstwa. Niektórym nie wystarczają “Trudne sprawy”, “Dlaczego ja” czy “Rozmowy w Toku”, więc szukają podniet w życiu innych. Wbrew pozorom człowiek, który szuka ciekawostek w czyimś życiu sam nie żyje własnym życiem. Ciekawi go, czy Ci się uda (natura jest taka, że życzy by się nie powiodło, wtedy jego satysfakcja jest większa) bo sam szuka ŻYCIA, czyli nie ma takowego. Żyje życiem innych. im bardziej nie udane tym lepsze, może się wtedy postawić wyżej nad tym kogo ocenia. Samemu nie żyjąc można żyć, współczuję miłośnikom tv, talk show, bo fikcja myli im się z życiem i potem szukają podobnych schematów wśród znajomych itd.

  5. Chodzimy swoimi ścieżkami. Postrzegamy tak jak potrafimy i jak nas na to stać. A inni ? Niech o sobie pomyślą. Owszem w potrzebie należy, ale szczerze a nie pod publikę. Brawo. Ja szczerze – Wesołych Świąt ! ( we trójkę, z maleństwem), Do Siego 2014 r. ! … :)

  6. Miałam 18 lat jak urodziłam. Miny znajmych – bezcenne. Z tamtego okresu została mi jedna przyjaciółka, z którą też siłą rzeczy drogi trochę się porozchodziły. Mogli się śmiać, mogli nieszczerze winszować, przychodzić z prezentami, a za plecami szydzić i wątpić w to, że dam radę. Dałam radę i wyszłam na swoje. Nie zamieniłabym swojego życia na życie kogokolwiek z nich. Przynajmniej miałam okazję przekonać się kto był prawdziwym przyjacielem.
    Czytam Twojego bloga z zainteresowaniem już od kilku miesięcy i bardzo podoba mi się trafność Twoich spostrzeżeń i to, że nie przebierasz w słowach. Pozdrawiam Ciepło i bez fałszywej życzliwości życzę Tobie i Lence wielu szczerych i pomocnych przyjaciół.

  7. Właśnie od wczoraj, za tego typu postępowanie wobec mnie, zamierzałam z frustracji gryźć wszystkich jak popadnie! Ustrzeliłaś z tym wpisem w mój nastrój jak by nas jeden dostrajacz w obroty wziął! Dzięki, przeczytałam i para mi uleciała. Fajnie. Mogę już do ludzi jak człowiek wyjść:)

  8. Jaka mądra jest ta dzisiejsza młodzież… Ta konkretnie, Ta Radomska… Nie przejmuj się bezinteresowną zawiścią… Ja Cię bezinteresownie lubię… :)

  9. dosłownie wczoraj dowiedziałam się od dalekiej znajomej że moja baaaardzo dobra (do wczoraj) koleżanka w bardzo podobny sposób postąpiła ze mną
    piękne uśmiechy, telefony, zapytania o samopoczucie i o dzieciaki, chętna nieść pomoc w każdej sytuacji
    a naszej wspólnej znajomej już co innego mówiła, już się tak nie uśmiechała, ale wyśmiewała, telefony to tylko jak czegoś chce (owszem, czasami tak bywało, ale działało to w dwie strony) dzieciaki? taaak, ale takie to brzydkie, głupie i grube, pomoc? tak, ale nigdy bezinteresownie

    początkowo było mi przykro, byłam zła i wkurzona, miałam ochotę iść i wygarnąć prosto w pysk co sądze o takich ludziach
    ale wiesz co zrobiłam?
    olałam to!
    ja mam miliony spraw na głowie i fałszu w swoim życiu nie potrzebuję
    ograniczyłam telefony, nie mam zamiaru się spotykać, nawet zmieniłam rozkład dnia żeby się w sklepie nie widywać
    jeśli kiedyś zapyta o moje zachowanie – powiem co wiem, i chce widzieć jej minę, bo ta chwila będzie bezcenna

  10. Pascal napisał kiedyś: “Gdyby każdy człowiek wiedział, co mówią o nim inni, nie byłoby na świecie ani jednej pary przyjaciół.” :)
    Zdecydowanie lepiej mieć prawdziwych wrogów niż fałszywych przyjaciół,. bo przynajmniej wiadomo czego się po nich spodziewać. Nie przejmuj się, na szczęście większość ludzi jest w porządku – idioci to tylko margines i tak należy ich traktować. Powodzenia! :)

  11. Podoba mi się Twoje spojrzenie na rzeczywistość.
    Wiem z autopsji, że taka postawa nie zjednuje za dużo ludzi wokół, ale ci, którzy zostają, to szczerzy i prawdziwi w swoich słowach ludzie. Lepszy jeden prawdziwy brylant niż dużo zwykłych matowych szkiełek. Z brylancikiem zawsze kobiecie do twarzy, a szkiełka pomimo częstego mycia, wycierania i polerowania i tak się potłuką przy byle zetknięciu z nieco twardszym podłożem życia. No, chyba że mamy ochotę bez przerwy wyścielać naszą przestrzeń poduszeczkami. Ale nie mamy, prawda? Bo jesteśmy zajęte ważniejszymi dla nas sprawami.

  12. Mogłabym się podpisać pod tym, co napisałaś. Tego rodzaju osoby zasługują najwyżej na to, żeby je olać, szkoda naszego czasu na kontakty z takimi fałszywcami, oni złą energię emitują :) Ja się od nich izoluję, nawet jeśli skutkuje to usunięciem ich z kontaktów w telefonie, mailu, czy osobistych. “Psy szczekają, karawana idzie dalej” – a Ty rób swoje, świetnie Ci idzie. Pozdrawiam z nieustającym uwielbieniem :)

  13. Twoje własne słowa i to zaledwie sprzed półtora roku:

    “O tym jakie relacje łączą młodych, jeszcze trzeźwi i nieupojeni radością weselną goście mogą się dowiedzieć już w czasie pierwszego tańca. Jeśli słodko patrzą sobie w oczy, to najprawdopodobniej w ogóle się jeszcze nie znają i pozorując maślany wzrok, marszczą brwi próbując sobie przypomnieć, jak do kurwy nędzy mają na imię. albo unoszą brwi wyrażając dziecięce zdziwienie,zdumieni, jakie to głupie rzeczy może człowiek zrobić pod wpływem rodziców i narkotyków.

    Jak patrzą po kątach, to znaczy, że decyzja jest przemyślana i podjęta z rozsądku (możliwość korzystnego rozliczania PIT-u piechotą nie chodzi).”

    To jest tylko jeden mały przykład Twojej rażącej niekonsekwencji i dowód na to, że punkt widzenia bardzo zależy od punktu siedzenia, przynajmniej u Ciebie.
    Swego czasu bardzo pogardliwie wypowiadałaś się o małżeństwie i dzieciach (możliwe, że miało to być zabawne, ale na ogół było po prostu chamskie).
    Znajomym, którzy dzieci mieli i śluby brali zapewne gratulowałaś, a potem na blogu: “za mąż wychodzi dla pieniędzy,bo dorosła i zmądrzała.Albo przypadkiem zaszła w ciążę, więc kwestie miłosnych deklaracji, zaręczyn i ustalenia daty ślubu, tak żeby brzucha nie było jeszcze za bardzo widać, ustalił tatuś. Z siekierą.”
    Odrobina odpowiedzialności za własne słowa jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Pisząc to półtora roku temu cieszyłaś się zapewne, że jesteś taka zabawna, nie pomyślałaś nawet, że to niesprawiedliwe i możesz kogoś urazić. A zasięg masz i to lepszy, niż Play. Taki urok internetu.
    Teraz, kiedy ktoś wypowiada się o Tobie tak, jak swego czasu Ty wypowiadałaś się o ludziach – wielkie oburzenie.
    Teraz nagle małżeństwo (przynajmniej to, które Ty planujesz), jest czymś wzniosłym, a dziecko – najlepszym, co się może w życiu przytrafić.
    Ani mi w głowie oceniać Twoją, czy czyjąkolwiek hierarchię wartości i jej przemiany, ale warto spojrzeć na siebie i czasem trochę spuścić z tonu.
    Z Twoich wpisów wynika, że ludzie są permanentnie wobec Ciebie źli i dwulicowi, ranią, zawodzą, są chamscy, nie doceniają, nie szanują i tak dalej. Ale przejrzyj swoje stare wpisy, zobacz, kogo Ty mogłaś urazić, ile razy wypowiadałaś się w zbyt arbitralnym tonie, dokonywałaś bolesnych uogólnień, które wtedy wydawały Ci się śmieszne, a zastosowane teraz wobec Ciebie tak ranią i denerwują.
    Zgadzam się, że dwulicowi ludzie są okropni, jeśli masz takich w swoim otoczeniu, staraj się po prostu ignorować, skoda zdrowia.
    Ale teraz widzisz, jak może ranić nieumiejętne szydzenie i plucie jadem na bliźniego swego.

    1. dziewczyno prrrr!!!! ja pisząc ten tekst ŻARTOWAŁAM, KPIŁAM I ROBIŁAM SOBIE JAJA! BYŁAM PO WESELU, A TERAZ PLANUJĘ WŁASNE -DUŻE I Z POMPĄ. to wyście wszyscy potraktowali te słowa poważnie i ręce mi opadały jak czytałam komentarze. Pozostawiłam je chyba bez wyjaśnień, bo uznałam, że każdy ma prawo interpretować tekst jak chce i to mój problem, że zostałam źle zrozumiana.

      I nie zmieniłam się o 180 stopni,mimo, że mam własną rodzinę, nie pieję że to sam cud i że wszyscy mają się z tym zgadzać ! Mam takie a nie inne poczucie humoru i ty odbierasz je jako atak, ja – jako robienie sobie zwykłych jaj!

      Pogardliwie wyrażam się o sobie, nawleczonym, własnym dziecku, bo mnie to bawi i pozwala obłaskawiać trudne tematy, nabierać dystansu, ale to nie zmeinia faktu, że w realu kocham ich nad życie i … wyje na cudzych ślubach.

      Podziwiam z jaką skrupulatnością podeszłaś do tematu wytknięcia mi hipokryzji i absolutnie rozumiem i nie będę się kłóćić, że nie masz racji, bo znalazłaś argumenty, że potwierdzić własne tezy. Apeluję jednak, nie traktuj moich szyderczych tekstów z taką powagą, ja naprawdę nie należę do ludzi którzy rzucają ludziom mięso i kurwy pod nogi, żeby poczuć się lepiej. To znaczy na blogu tak, ale nie w realu :)

      I uwierz mi że dokładnie taką samą bekę jak 1,5 roku temu będę miała z własnego wesela, a lada dzień będę pisać, nabijając się ze swojego macierzyństwa, bo mam dystans do siebe i świata i lubie siarczyste dowcipy. co do sytuacji opisanej w tym tekście – jest autentyczna i po ludzku zabolała i pomyślałam, że jest w tym jakieś uniwersum, że każdy to poczuł kiedyś i że się wyładuję opisująć.

      Także spokojnie, Radomska is still Radomska, moje dziecko podłe, rozdarte i wygląda jak paskudna dynia, kiedy wyje, ale kocham ją ponad wszystko.

      Jeżeli kogoś uraża to,co piszę, to ma szybciutko do mnie walić i dac sobie wyjaśnić, że zazwyczaj nie piszę do końca serio! Nie jestem Kominkiem, jechanie na kontrowersji mi nie leży kompletnie.

      Pozdrawiam ciepło i cholernie dziękuję za poświecony na komentowanie czas, ludziom się nie chce zdania pyknąć, a tu taka rzeczowa dysputa:) Pozdrawiam!!

    2. Ja tego tak nie widzę…
      Dziś się z czegoś śmiejesz, za rok podchodzisz już nieco poważniej. Tamten wpis odebrałam, jak wiele tekstów radomskich, jako przydługi żart, nacechowany sarkazmem, a mimo wszystko zawierający okruszki jakiejś analizy społecznej – w końcu ludzie rzeczywiście tak się zachowują.

      1. Jagna, chyba muszę przyznać Ci rację. Będę podkreślać jednak, że ja się staram nigdy nie obrażać konkretnych osób, nie obrażać Zosi J. tylko konstruuje sobie bohaterów ze zlepków tych przywar i przaśnych cech, które obśmiewam. W tym przypadku jednak konkretna osoba, bliska mi bo znana od lat, mówiła o mnie konkretne rzeczy w tym samym czasie rżnąć moją przyjaciółkę.

        Polubiłabym CIę w realu, tak myślę. Dzięki za uwagi, będę się bardziej pilnować żeby nie wyjść na hipokrytkę. Pozdrawiam

  14. Jest jeden pozytyw w tej historii. Raz na zawsze pozbędziesz się z własnego życia dwulicusa pospolitego. Taki wstępuje i potrafi się kamuflować. Na szczęście do czasu. Szkoda na takich Twojego czasu i energii.
    Życzę zdrówka maluszkowi i mamie.

  15. Ale ktoś Radomskiej za skórę zalazł! Oho! Zawsze jakaś łajza w otoczeniu się znajdzie. Ignorować, izolować, odsunąć na odległość co najmniej dyszla. Za to na szczęście Ty nie możesz narzekać na brak naprawdę życzliwych osób – wystarczy poczytać komentarze :-) Pozdrawiam

  16. Witaj Radomska! Miałam już wcześniej napisać do Ciebie – jakoś nie było kiedy :(. Pewnie dlatego że wszystko było w miarę OK. Ale teraz muszę coś powiedzieć : chamstwo jest, było i będzie. I należy to olać – tak długo jak dotyczy to nas i nie krzywdzi w sposób ewidentny. Jeśli to tylko chamskie komentarze : zlać to!!! Wcześniej czy później każdy dostanie tyle ile mu się należy. Czyli zostaje nam zapomnieć. Ale nie do końca : należy wybaczać czyli nie mścić się / to moja wersja wybaczania/ i odłożyć delikwenta na półkę z napisem ŚWINIA. Niech tam sobie leży sam/ sama/ lub w godnym siebie towarzystwie/. I nigdy już mu / jej/ nie uwierzyć. Działa choć czasem człowiek / czyli ja/ chętnie dałby w pysk. A moje osobiste uwagi do Ciebie czyli to co miałam napisać już wcześniej : schudłaś, masz śliczny pyszczek / trochę zmęczony/ a Twoje dziecko jest jeszcze śliczniejsze. I wygląda jak TY. Pozdrawiam Was serdecznie. Marta

  17. Chyba nie do końca zrozumiałem!
    Dziwi mnie Twoje oburzenie.
    Żyjemy w kraju w którym hipokryzja jest religią narodową. Wiedzą o tym już dzieci, grzmocone przez duchownych. Tu nikt nie mówi wprost tego co myśli, a ostatnia rzecz o jakiej marzą ludzie to szczerość. Chcesz stracić znajomych, przyjaciół? Bądź z nimi szczera i nie kłam. To wystarczy by Cię znienawidzono.
    Witamy w Polsce!

  18. Plotki były, są i będą. Tak długo jak będą ludzie. Internet dał dał głupcom szansę ukrycia się za nickiem i opluwania innych, z radością pozostania bezkarnym. Nie do końca, bo nie jesteśmy w necie całkowicie anonimowi, jak myślą niektórzy. Skąd w ludziach taka bezinteresowna złośliwość? Nie mam pojęcia. Rozumiem, można kogoś zwyczajnie nie lubić. Tylko nie jest to powód dla którego trzeba mu dokopać, skoro nie zrobił nic co by nam mogło zaszkodzić. Jeśli nie cieszy mnie czyjeś szczęście, nie musi mnie również martwić. W nienawiści też należy zachować obiektywizm. Nikogo w życiu nie obgadywałam za plecami, nikt też nie robi tego w mojej obecności. Bywało, że próbowano mnie wmanewrować w jakieś historie, ale już nikt tego nie robi. Ci co mnie znają, wiedzą. Uczę tego moje dziecko, z powodzeniem jak się okazuje. Jeśli mi ktoś powierzy sekret, to jest to sekret i dalej nie wyjdzie. Kiedyś jak byłam w twoim wieku, bardzo bolały mnie takie sytuacje, które teraz bolą ciebie. Dziś już nie, bo zrozumiałam, że to nieważne jaką ktoś jest…….., ważne jakim ja jestem człowiekiem. Więc nie przejmuj się tymi, na których życzliwość liczyć nie możesz. Wiesz przynajmniej, do kogo nie odwracać się plecami. Ciesz się sobą, tym jaka jesteś, przyjaciele to docenią, a wrogowie… traktuj ich z pobłażliwością, z jaką traktuje się żmije, na której jad jesteśmy uodpornieni. Zabij ich śmiechem. Pozdrawiam.

  19. Nienawidzę ludzi, którzy się wyśmiewają z innych za ich plecami. Można skrytykować czyjąś postawę, można się uśmiać, z jakiejś sytuacji, w którejś ktoś zrobił coś głupiego/śmiesznego/żałosnego nawet, ale wyśmiewanie, “bo ktoś ma TAK, a mnie to w dupę uwiera i zazdroszczę, więc wyśmieję do ludzi, niech też myślą jak ja, że to ch*jowe”, to najniższa, najprymitywniejsza rzecz! Co innego skrytykować z sarkazmem, wytknąć co nam się nie podoba, a co innego rechotać jak przysłowiowy Bogdan z wąsem nad czyimś życiem. Wara!
    Jeśli o plotki chodzi – po ślubie, jako przybysz z wielkiego miasta na rządzone przez proboszcza i ciemnotę zadupie, nie miałam znajomych w nowym środowisku. I mieć już nie będę, bo zbyt wiele razy miałam okazję dowiedzieć się “od ludzi” co u mnie słychać. Byłam już rozwódką, miałam niepełnosprawne dziecko ukrywane przed społecznością wiejską, wyszłam za mąż dla pieniędzy (że też nie wiem, gdzie ten mój je schował-bo sam chyba też zapomniał gdzie), zostałam wyrzucona z pracy i na pewno jestem bezrobotna, tylko wyjeżdżam na osiem godzin z domu dla niepoznaki, żeby sąsiedzi nie gadali ;) Ciebie przynajmniej obgadują ludzie, których znasz, a mnie tacy, których czerwone od sensacji związanych z moją osobą ryje, nic mi nie mówią ;)
    Trzymaj się, sarkastycznie i z błyskiem za okularem, a życzę Waszej Trójcy samych szczerze życzliwych dookoła :)

  20. Każda kariera ma cztery etapy.

    na pierwszym jesteśmy niewidzialni, nikt się nami nie interesuje.
    drugi etap, to chwalenie – otoczenie widzi w nas tego, kto zrzuci z piedestału znienawidzonych (bo za wysoko weszli).
    Trzeci etap – to krytyka (dla krytyki) bo nas nienawidzą. Zrzuciliśmy tych na górze, zajęliśmy ich miejsce, teraz ci niżej nas nienawidzą.
    czwarty etap, to etap darzenia nas szacunkiem. Skoro nie można nas zniszczyć, trzeba zacząć szanować. Nie ma znaczenia czy podłożem szacunku jest lęk, interes czy faktycznie, pozytywna ocena.

    Jeśli ktoś nas obmawia, to znaczy tylko tyle, że jesteśmy dla niego kimś bardzo ważnym. Tak ważnym, że pozwolił sobie na to, żeby swój cenny czas spożytkować na myślenie o nas. Mało tego, skoro nas obmawia, to oznacza tylko tyle, że czuje się przy nas malutki i kompletnie bezradny – jesteśmy dla niego osobą, która stoi wyżej w hierarchii społecznej.

  21. Ostatnio przez przypadek na trafiłam na Facebooku na akcję: Protestuję przeciwko nominacji p. Renaty Radomskiej – akcja Zwykły Bohater 2013. Zrobiło mi się smutno, bo takie akcje zakładane są przez osoby, które można nominować jedynie do plebiscytu “Bufon minionego roku”. Nie wchodząc w dywagację na temat słuszności/niesłuszności nominacji Pani Radomskiej (ja uważam, że każdy, kto umie pisać, pisać powinien, a publikowane przez niego zdanie jest zdaniem pełnoprawnym – mam na myśli książkę p. Renaty). Irytuje mnie fakt, że Facebook jest taką armatą, w której nigdy nie widać, kto odpala lont – Nikt nie powie wprost: Radomska, miej wstyd, odejdź. Nie brakuje jednak chętnych do podpisania się “My rodzice”, “My społeczność”, “My grupa”. Zero odpowiedzialności indywidualnej.

    Co do udawanej życzliwości – bawi mnie ilość “ciotek” i “wujków”, którzy pojawiają się przy Tobie tylko, gdy jesteś na fali i odnosisz sukces. Zobaczmy, co będzie, gdy spadniesz z piedestału. I nienawidzę chodzić na śluby, gdzie siedząc w kabinie kibla słyszysz rozmowy na temat “zbyt drogiego prezentu. Przecież młodsza wychodzi za mąż za trzy lata – jej się bardziej należy”.

    1. Joanna, podpisuje się rekoma, nogami i cyckami pod tym komentarzem, szczegolnie o braku odpowiedzialnosci indywidualnej… <3

  22. Skąd ja to znam? ;) :)
    Nie dziwię się, że puściły Ci nerwy, ale chyba szkoda energii na takich ludzi. Radomska, Ty siejesz dobro, więc dobro powinnaś zbierać i wierzę, że jednak tak się dzieje częściej. Pozdrawiam :)

  23. Bardzo ale to bardzo podoba mi sie twoja definicja szczerości -sama bym chyba lepiej jej nie ujeła- a co w związku z nią? hm, to co mało fajne i tak z czasem zapomina się – a ci ludzie co cie dzis wkurzyli albo dokuczyli-warto o tym pamiętać , w myśl innej definicji poświecili swoją energie na ciebie, i sama sie przekonasz , z czasem,że to co złe przestaje boleć, i zostaje tylko dobre. Jest jeszcze definicja przebaczenia którą warto wprowadzić w czyn i robić dalej swoje- Ida swięta, jest ku temu okazja zamień złą energie w dobrą ,to i karpik będzie lepiej smkował :)
    A na nerwy dobrze robią tluczone talerze o podłoge … podobno ;)

  24. ale dałaś upust emocjom. Ja miałam w sobie taką wściekłość jakieś 8 lat temu – potem przez kolejne lata trzymałam wszystkich na dystans i z dużym cynizmem podchodziłam do ludzi- którzy jak sie przekonałam uwielbiali poprawiać sobie nastrój moim cierpieniem. Teraz próbuje to zmienić – źle mi z tym … Po prostu zmieniamy się.

  25. No ale, Radomska – wszystko spoko, ale czegoś Ty się spodziewała? Że jak przed całą Polską pupę odkryjesz (w przenośni, rzecz jasna), to nie będzie hejterów? Zwłaszcza wśrod tych, którzy Cię znają osobiście (tak naprawdę, to połowa hejterów zawsze pochodzi z sąsiedniego podwórka)?
    Taka karma, jesteś od nich ładniejsza (jesteś naprawdę ładną dziewczyną), masz faceta, masz dziecko, z głodu nie zdychasz – to są realne powody do zazdrości (połowa Twoich rówieśnic tego nie ma, zdajesz sobie sprawę z tego, nie? niby nic, a jednak…).
    Jednak nie dziw się, że plotkują, bo – przyznasz sama – rzadko się w dzisiejszych czasach zdarzają ciąże nieplanowane, no – chyba, że wśród nastolatków, którzy seks uprawiali parę razy w życiu i tak jakoś wyszło, że gumek zabrakło albo używać ktoś jak nie wiedział.
    Zawsze, jeśli dorosła kobieta zachodzi w ciążę wcześniej, niż zakłada rodzinę, jeszcze zanim się nawet zaręczy, to ludzi to trochę dziwi. Mnie też, szczerze mówiąc, ale widać jest jeszcze całkiem spora grupa ludzi spontanicznych – w pewnym sensie: to cieszy ;)
    No więc gadają, bo wbrew pozorom mało jest takich przypadków, raczej 90% robi to “po Bożemu” – czyli ślubik, weselisko, potem ciąża. No wiesz, Radomska, jesteś inna, w dodatku popularna. Nie wiem, w sumie, nad czym płaczesz. Ja też mam irytujące koleżanki ;) Każdy ma. Skoro masz już dziecko, masz Nawleczonego, to po cholerę Ci one, tak swoją droga?

Napisz komentarz:

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.